Karczma "Stara Rama"
#31

Drakath siedział spokojnie w kącie w sumie mogło to trochę mrocznie wyglądać.Nie wiedział ile jeszcze będzie czekał na jakąkolwiek duszę towarzystwa jednak powoli przestawało mu siè to podobać bo siedzàc tu samemu tracił tylko swój cenny czas..W końcu rozległ się mały huk bo ktoś otworzył dosyć mocno drzwi, a mężczyzna popatrzył na te osobę znudzony i niewzruszony kątem oka. Był to jakiś gość który był jakiś nadpobudliwy. W dodatku była z nim jakaś kobieta i albo na nią mówił chłopiec albo nazwał tak Drakatha. Mistyk sam nie wiedział bo się juź pogóbił w zeznaniach ten typ strasznie dziwnie się zachowywał..
-*Ghh* Mógłbyś się kurwa grzeczniej zachowywać?
Warknął w jego stronę oburzony chłopak nie chciał pokazywać, że ma zamiar mu przyjebać prosto w szczękę chciał to zrobić po prostu z nienacka..Mimo wszystko ciekawy był jak silny był ten typ nawet się nie przedstawił jednak o jego sile nie mógł myśleć po prostu nie dopuszczał tej myśli do głowy, że ten gość może być silniejszy od niego..Następnie co usłyszał to to, że ten gość zaczął spierdalać się do bogu ducha winnej kelnerki..To się nie spodobało Drakathowi nie powinno się tak robić tymbardziej, że to ona właśnie przynosi te browary jak i całą resztę więc należy jej się przynajmniej trochę szacunku..Drakath spojrzał na kelnerkę i kiwnął głową pokazując dwa palce prawą ręką by zamówienie jakie złożył zostało przyjęte.Nie wiedział tylko czy aby zdążą je wypić bo zaraz może być tu trochę ostro.
-Dwa razy to samo.. Litr piwa w kuflu.. proszę..
Powiedział Drakath chłodmym zachrypniętym głosem a wpatrzony był cały czas w tego typa który lekko go poddenerwował nie podobało mu się jego zachowanie..Mógł tylko współczuć tej dziewczynie która z nim tutaj przyszła wyobraził sobie, że ją tak ciąga po barach albo chuj wie gdzie jednak mniejsza ona go teraz mało obchodziła można było praktycznie powiedzieć, że dla Drakatha mogła sobie stąd nawet wyjść.
-Noga mi zdręwiatła..Muszę wstać..
Powiedział spokojnym ale chłodnym głosem mężczyzna który wstał przeciągając się ale prawą rękę trzymając tak od ciała by mógł wykonać zamach.Sam nie wiedział czy robi dobrze i czuł jak adrenalina rośnie w jego ciele i, że zaraz będzie się coś ciekawego działo a co lepsza on będzie brał w tym udział.Mimo wszystko w jego głowie była teraz jedna wielka bomba w sumie wypił litr piwa ale czuł się trzeźwy umysłowo i fizycznie też litr piwa to jednak nie tak dużo.. Jakby wypił ze cztery litry czy ponad pięć litrów to można by było coś tam polemizować..Ale jak na tyle co on wypił obecnie nie ma się do czego przyczepić bo nie ma w tym nic nadzwyczajnego..Drakath wykonał nie duży zamach i wycelował prosto w szczękę typa który się usadowił naprzeciwko niego nie chciał go zabić nic z tych rzeczy.Dlatego po prostu zamierzał przypierdolić mu raz tak by się rozlał ciekawe tylko będzie którego wyproszą z gospody tamtego za zachowanie czy Drakatha za to, że rozpętał bójkę.Drakath wykonał nie duży zamach by ham który się zjawił z tą całkiem przyjemną kobietą nie miał zbytnio dużo czasu na unik a najlepiej gdyby go w ogóle nie mial bo byłby zamyślony wtedy nokaut byłby pewny..Jednakże Drakath wymierzył prawego sierpowego prosto w stronę tego typa tak by mu przyjebać w szczęne był gotowy też na to, że również może dostać po ryju nie wiedział jak silny jest typ i szczerze chuja to to teraz obchodziło za zachowanie należał mu się po prostu wpierdol..Dobrze, że Drakath nie zapłacił jeszcze za browary bo w razie gdyby ich wyprosili przynajmniej srebrniki zachowa w kieszeni.. Jednakże gorzej by było gdyby ich wypierdolili na zbity pysk i kazali jeszcze któremuś z nich płacić za szkodzy jeśli jakiekolwiek wyżądzą..Jeśli by tamtemu kazali płacić to Drakath by się nie obraził gorzej gdyby mu kazali dużo pieniędzy nie ma i nie chciałby ich tak szybko stracić bo nie zaciekawą sytuację by miał..
-TRZYMAJ!!
Wykrzyczał Drakath wydając uderzenie na cały głos trochę nie przemyślał tego bo przez taki krzyk zwróci na siebie i na niego całą uwagę..Chociaż dużej różnicy to i tak chyba nie robiło bo tego typa obserwowała z pewnością większa populacja przebywająca w tym lokalu..Mimo wszystko Drakath miał nadzieję, że uda mu się trafić prosto w jego szczenę i że nawet jeśli trafi i typ się rozleje to nie wyrzucą go z lokalu..Jednak bardziej nie chciał tego by to ten typ mu nie wpierdolił bo wtedy nie było by za ciekawie gorzej by było gdyby go jeszcze wtedy okradł no teraz na prawdę mężczyzną targała dosyć duża adrenaline przez zachowanie gościa jednak tak czy siak nie wiedział jak dalej potoczy się ta sprawa..Wierzył w to, że trafi i uda mu się rozjebać mu ryj oczywiście jeśli uda mu się trafić to tak czy siak nie zaprzestaje na uderzeniu i stara się wykonać zamach tyle, że większy niż przed tem i przyjebać prosto na pysk po raz kolejny tylko wtedy, jeśli uda mu się uderzyć za pierwszym.W razie jakichkolwiek uderzeń ze strony przeciwnika stara się obronić robiąc gardę bądź uniknąć przy unikach większa szansa, że rozpierdolą więcej lokalu co nie było ani dla Drakatha ani pewnie dla tego typa najlepszą akcją na chwilę obecną...
06.07.2016, 15:16
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Karczma "Stara Rama"
#32

Soth przetarł twarz dłońmi. Sprawiał wrażenie naprawdę zmęczonego człowieka. I tak było. Trzeźwość go męczyła. To była męczarnia.
- A co ktoś tu jest niegrzeczny?- zapytał zdziwionym głosem w stronę nieznajomego. Dla niego wydawało się że wszystko jest tak jak należy. Chociaż nie. W tej całej sytuacji tylko jedno się Sothowi nie zgadzało. To że był trzeźwy.
Kiedy Drakath zamówił dwa razy piwo od razu oblicze Sotha się rozpogodziło i spojrzał w jego kierunku spomiędzy palców.
- No w końcu zaczynasz gadać jak chłop.- rzucił krótko i spuścił głowę patrząc na blat. Oczekiwanie na alkohol było istną udręką.
Faktu że nieznajomy wstał umknął mu, nie patrzył na niego. Cały jego organizm zwijał się z bólu z powodu zerowej ilości alkoholu we krwi. To było niedopuszczalne.
Wtem Drakach zbliżył się do niego i krzyknął tym samym zwracając na siebie uwagę. Soth podniósł głowę i spojrzał na niego swymi przekrwionymi oczyma.
- Że co kurwa?...- zdążył wypowiedzieć zanim wylądował na podłodze karczmy.
Cios Drakatha był bardzo celny i silny a Soth nie był na to przygotowany. Po otrzymaniu prawego sierpowego łowca spadł z ławy i rozłożył się na podłodze. Kiedy próbował dźwignąć się na kolana otrzymał kolejny cios w szczękę. I kolejny raz łowca padł na podłogę. Lecz Soth już nie raz wdawał się w bójkę na trzeźwo i po pijaku więc mimo że ciosy były niezwykle silne i sprawiły że dzwoniło mu pod potylicą to jednak przytomności nie stracił. Jak również był zaprawiony w walce wręcz.
Zadziwiające jest to jak Soth zareagował na otrzymane ciosy. Po raz kolejny zaczął się dźwigać na kolana ale temu zaczął również towarzyszyć śmiech. Głośny śmiech szaleńca. Drakath by zadać cios łowcy musiał do niego się zbliżyć dzięki czemu Soth dźwigał się na kolana będąc z jego boku. Wciąż się śmiejąc w momencie kiedy podniósł się na tyle że mógł oprzeć tułów na dłoniach uniósł jedno ramię i precyzyjnym ciosem zaciśniętą pięścią uderzył prosto w kolano od tyłu. Cios ten powinien sprawić że przeciwnik jego pochylić się powinien, kiedy by się tak nie stało uderzyłby równie szybko i mocno w bok uda. Kolejne w miarę bolące miejsce. Jego celem było by przeciwnik pod wpływem jego ciosów pochylił się. Kiedy by to uczynił dźwignąłby się szybko w górę spinając swoje ciało i starając się uderzyć tyłem głowy w brodę mistyka.
Lecz gdyby cios pod kolano i w udo nie poskutkowałby zgięciem się przeciwnika ponownie celowałby do pod kolano. Do skutku.
Lecz bez względu na dalszy przebieg wydarzeń czy to cios w głowę czy kolejne ciosy w nogę Drakatha na barki Sotha spadłaby ciężka pałka ochroniarza Starej Ramy. Ochroniarz widząc zaczynającą się burdę szybko przemieścił się od strony drzwi i starał się zażegnać konflikt w zarodku.
- Będzie spokój czy i tobie mam przypierdolić?- zapytał rosły drab unosząc pałkę i kierując ją w stronę mistyka.
Cios pałki sprawił że Soth po raz trzeci padnie na podłogę z głuchym jękiem. Dzwoniło mu w uszach, pod czaszką i nie wiedział gdzie jeszcze. Miał obolałe barki i szczękę która puchnąć zaczęła. Przy okazji przygryzł sobie język. Splunął krwią na posadzkę karczmy lekko unosząc głowę.
- Piwa się kurwa napić nie można?- jęknął nie mogąc się podnieść.
Ochroniarz słysząc jego bełkot splunął w jego kierunku.
- Jeśli będzie spokój to wychlejże co tam masz i spierdalaj stąd.- spojrzał w stronę mistyka.- Będzie spokój?- zapytał wciąż mając pałkę w pogotowiu.


Klątwa Sotha
Po pijaku uroczy i szarmancki szlachcic, w trzeźwości zaś cham i bydlak.






06.07.2016, 18:58
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Karczma "Stara Rama"
#33

Albo się jej zdawało, albo nieznajomy zamówił dwa piwa. Dwa. Zatem ta pijacka morda już kompana znalazła do picia?
Sabetha była praktycznie przy stoliku kiedy to rosły nieznajomy wstał i zadał Sothowi cios z zaskoczenia.
Nie jednak to było sprytne odwrócenie uwagi Sotha od pięści która wystrzeliła ku łowcy.
- Uuuuuuu. Ała. Ulalala - Dziewczyna była zaskoczona i mocniej przytuliła do piersi butlę z alkoholem wraz ze szklanicami. W końcu się Soth doigrał i trafił na godnego przeciwnika. Luk po którym padał na ziemię, znacząc za sobą białymi włosami elegancją smugę, był wręcz idealny. Kiwnęła głową z podziwem dla przeciwnika. Jednak w tym stanie Soth nie był wymagającym przeciwnikiem.
Po tym, jak jego szczękę przywitał kolejny cios, Soth zaczął się śmiać. Jakże tego nie lubiła. W tym momencie sama miała ochotę mu przywalić. Zamiast niej zareagował ochroniarz, którego z racji jego niebyt imponującej muskulatury po prostu zlekceważyła przy wejściu. Za to miał on element zaskoczenia po swej stronie i wielką pałkę z którą się fachowo obchodził.
- Szlag by to trafił. - Mruknęła pod nosem. No to pięknie. Zaraz zapewne jegomość wypieprzy z karczmy zarówno Sotha jak i tego drugiego i piętnaście smoków pójdzie się ... no przepadnie. Pomyślała.
Zdziwiła się zatem, gdy zaczął uspokajać ich po udanym spacyfikowaniu ataków Sotha.
Może jednak jeszcze była szansa na zjedzenie czegoś. Póki co jednak nie siadała nie chcąc ryzykować że stół nagle zacznie latać albo coś. Nie jej sprawa, nie mieszała się. Była tylko obserwatorem. A niech się Soth trochę ogarnie, to wszystko dla jego dobra. Tak sobie tłumaczyła zaistniałą sytuację. Co trzeba dodać wcale jej nie było żal łowcy.
Na połajanie go jednak jeszcze przyjdzie czas.
06.07.2016, 19:23
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Karczma "Stara Rama"
#34

Chłopak w sumie nie było co się dziwić trafił go prosto w szczękę a gość poleciał na podłogę jak kłoda jednakże mimo wszystko jeszcze się trzymał po spotkaniu z posadzką..Co lepsze Drakath przypierdolił mu drugi raz i znów runął jednakże po raz kolejny mu się udało utrzymać. Mężczyzna czekał aż jegomość se wstanie wtedy będzie miał okazję przypierdolić mu na równi. Tutaj jednak powoli zaczynał się pojawiać problem jakiego mistyk się nie spodziewał czyli kontraatak.Mistyk się bronił na tyle silnie, że odparł pierwsze dwa ataki jednakże za trzecim razem typ w końcu uderzył go w kolano co zmusiło chłopaka do tego by się pochylił a dalszy rozwój sytuacji już nie był dla niego zbyt wesoły.. Drakath poczuł ból i zorientował się, że lekko stracił równowagę po uderzeniu jakie wykonał przed chwilą jego przeciwnik tyłem głowy prosto w jego brodę.. Tutaj już nie dużo brakowało by zmieść Mistyka z nóg, żeby poszedł spać..Co jak co siły miał, techniki też mu nie brakowało nie ma co nawet w cuda wierzyć.. Nie było jakichkolwiek szans poza sprytem i czystym szczęściem, żeby Drakath mógł pokonać w walce wręcz starazego od niego blondyna z którym właśnie trwał zacięty pojedynek dopóki nie wleciał ochroniarz..
-Choolera.. *stfu*..
Powiedział mistyk plując krwią a w tym czasie właśnie do zabawy dołączył się ochroniarzco nie było zbyt zadowolające dla chłopaka..W dodatku nagle zorientował się, że typ leży na podłodze bo ochroniarz przypierdolił mu pałką..Nie spodobało mu się zachowanie typa ktòry mu przypierdolił nie dość, że od tyłu to jeszcze kurwa pałką..W końcu jednak tyo zaczął wstawać a Drakath rozcierał bolącą go brodę dobrze, że mu zębów nie wypierdolił jednakże Drakathowi została nadzieja, że przeciwnikowi jakiegokolwiek zęba wypierdolił..
-Jak chcesz to zaraz ja tobie przypierdolę.. Wyskakujesz z pałką jak jakaś ostatnia pizda, to tak samo jak ja bym teraz do Ciebie kurwa wyskoczył i te pałkę to byś sobie w dupe mógł wsadzić.
Odwarknął wkurwiony Drakatu za to jak został potraktowany tu się nic szczególnego nie działo i nie widział powodu by musiał tamtemu pałką przypierdalać..Ciekawe tylko czy aby zaraz nie zleci się więcej ochroniarzy po tym co teraz chłopiec zamierzał rozpocząc powoli szykowała się pikantna atmosfera na ktòrej będzie można sporo stracić kto wie może nawet cały dobytek jeśli trafią na chujów..
-Nic tu się nie dzieje.. Dopijamy piwo i stąd spierdalamy no chyba, że widzisz w tym dalej jakiś problem to zaraz możemy go KURWA WYJAŚNIĆ TAK?
Mówił całkiem spokojnie z samego początku z chrypą ktòra często go dopadała ciężki przepity głos który przeżył nawet sporo przygód.Drakath się wydarł jednak na sam koniec starając się odsunąć na odległość metra i mu się to udało jednakże prawdopodobieństwo po tych słowach, że dostanie wpierdol było bardzo duże co mu się neizbyt podobało.. Mimo wszystko patrzył się cały czas na ochroniarza a widział kątem oka, że kelnerka właśnie niesie mu dwa piwa widać,nie przeszkadzało jej że Drakath był lekko agresywny czasami spodobała mu się..Obserwuje jednak ochroniarza co dalej zamierza zrobić po jego słowach mężczyzna w razie jakiegokolwiek ataju stara się wykonać unik, wytrącić mu pałkę z ręki a napierdalać go pięściami po ryju celując w szczególności w szczenę oraz nos..Przez tą całą bójke zapomniał o dziewczynie która przyszła z tym cwanym pazerskim blondynkiem.. Dziwnie się wcześniej patrzyła na Drakataha przez chwile czuł jakby mu kibicowała jednak na pewmo to nie mogło się zgadzać mistykowi się nawet wydawało, że pewnie by blondasiowi pomogła gdyby akcja zaszła za daleko jednak i to nie było się to martwić w takich miejscach nie.. nawet sytuacja tego nie mogła wymagać w końcu to tylko kłótnia z bójką o zasrane zachowanie jakiegoś typa którego matka ani ojciec nie wychowali bo mieli w chuju takiego małego przebrzydłego i tępego zgreda..
-Jeszcze raz zobaczę, że się zachowujesz jak chuj.. To Ci wyjebię zęby.
Warknął Drakath oczywiście jeśli wcześniej nie dostał od ochroniarza w pizdę oczywiście browary były postawione na stolę ale akcja była na prawdę nie wiadoma w dodatku strasznie ciekawa bo w karczmie a raczej takiej gospodzie stworzyło się całkiem duże widowisko jednak tak czy siak większość z nich to była stare żule które się opierdalają i żyją za srebrniki żony albo dzieci które cięźko zapierdalają źeby zjeść kawałek chleba..Mimo wszystko jeśli akcja się rozwinęła do tego stopnia, że mogą zostać to siada przy tym stoliku w kącie który jest dosłownie obok całej trójki. Oczywiście chłopak siada na tym samym miejscu co siedział bo obok niego dokładnie jest jego torba podróżnicza coś jak większa sakwa w której kira się dużo potrzebnych mniejszych czy nawet średniej wielkości przedmioty.Nikt nic nie ukradł więc można było normlanie funkcjonować ciekawy był czy ten typ w końcu ogarnął sie z zachowania widać było po nim, że pierdoli wszystko co mu ślina na język biegnie i w dodatku ma swoje zasady w sumie jak większość bo Drakatah oczywiście swoje zasady posiadał głównie dlatego wyjebał mu w zęby dwa uderzenia jednak Łowca oddał równie z dużą siłą uderzjąc tylko raz...
07.07.2016, 01:14
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Karczma "Stara Rama"
#35

Ochroniarz powalił Sotha na ziemię i starał się uspokoić sytuację. Łowca natomiast przez chwilę leżał na podłodze i splunął krwią. Ale nie pierwszy i nie ostatni raz został tak potraktowany. Już wielokrotnie wdawał się w bójki choć najczęściej było to właśnie wtedy kiedy był jeszcze trzeźwy, po pijaku łagodniał. Widząc a raczej słysząc że młody chłopak nie stara się załagodzić sytuację z ochroniarzem a dalej pyskuje i wykazuje agresywną postawę łowca postanowił działać.
Zamysł szczytny, gorzej z wykonaniem kiedy dostało się porządnie po mordzie i jeszcze pałką przez barki. Soth jęknął i starał się podnieść. Uniósł ramię w górę i przytrzymał się krawędzi stołu by dalej się podciągnąć lecz jego siła została nieco osłabiona i palce zsunęły się ze stołu a sam Soth wyrżnął głową w pobliską ławkę.
- Kurwa...- jęknął i znów postanowił stawić czoła problemowi ze wstaniem. Tym razem bardziej skupił się na tym by pewnie chwycić się stołu by się dalej podciągnąć. Kiedy to zrobił stanął w lekkim rozkroku na nogach które czuł jakby były z waty.
- Ktoś wam matkę kapciem zajebał że tak warczycie na siebie?- rzucił pytaniem pomiędzy patrzących na siebie wrogo Drakatha i ochroniarza. Nie ważne że powodem awantury był on sam. Że to on sam wszystko sprowokował. On tak nie uważał. On chciał jedynie się napić a że niektórzy wrażliwi to cóż poradzić, nie pierwszy i nie ostatni siniak na jego gębie.
- Spokojnie. Kolega zwyczajnie dawno mnie nie widział i nie wiedział jak okazać radość z faktu że mnie widzi.- powiedział niedbale machając w stronę młodego mistyka. Najwidoczniej Soth starał się załagodzić sytuację najzwyczajniej w świecie nic nie robiąc sobie z tego że dostał po mordzie.
- Synu tyle razy mówiłem. Witamy się wyciągniętą i otwartą dłonią a nie zaciśniętą pięścią.- Soth zwrócił się ironicznym tonem w stronę Drakatha dalej improwizując farsę że jakoby się znają. Najwyżej znowu dostanie po mordzie. Jednak tym zwrotem chciał dać do zrozumienia ochroniarzowi że już raczej dalszej bijatyki nie będzie. A przynajmniej miał taką nadzieję.
Spojrzał przy okazji w bok na Sabethę i widząc jak ta tuli ukochaną butelczynę uśmiechnął się pod nosem. No w końcu coś porządnego do picia. A przy okazji wypije i gorzałkę i piwo. Wybornie. I nawet coś do jedzenia zamówiła. Jeszcze lepiej.
- Oprócz piwa to może jeszcze coś zjem. No chyba że nie pozwalasz to wtedy talerz z gulaszem zabieram i nie oddaję.- powiedział w stronę ochroniarza pokazując jednocześnie na Sabethę która miała w rękach półmisek gulaszu. Choć ta wypowiedź była już wypowiedziana w żartobliwym tonie dlatego na poważnie brać jej nie można było ale trzeba było wziąć pod uwagę fakt że jednak łowca zjeść też coś zamierzał.
Ochroniarz po chwili widząc że sytuacja się nieco uspokoiła odszedł. Może trochę w międzyczasie popyskował ale nie na tyle by znów zaognić sytuację. W końcu ich pozostawił samych sobie lecz wciąż miał ich na oku.
Soth opadł ciężko na na ławę i zrobił jednocześnie miejsce dla Sabethy.
- Siadaj chłopcze.- powiedział w jej stronę. Łowca poruszył barkami sprawdzając czy wszystkie kości miał całe i starając się rozruszać ramiona by minął ból. Pomasował szczękę i zachichotał cicho.
Drakath usiadł znów na swym miejscu i w dodatku postanowił zwrócić uwagę Sothowi na temat jego zachowania. Łowca uśmiechnął się pod nosem.
- W takim razie następnym razem zamknij oczy.- rzucił krótko. No cóż Soth miał specyficzne poczucie humoru. Mistyk wspominał że jak zobaczy jak się zachowuje to mu wybije zęby, no cóż, w takim wypadku jest najzwyklejsze zamknięcie oczu by takowego zachowania nie widzieć a co za tym idzie wybijanie zębów nie byłoby konieczne.
Jednocześnie widać było że łowca nie czuje ani urazy ani żalu po ataku na niego. Tak się czasem zdarza.


Klątwa Sotha
Po pijaku uroczy i szarmancki szlachcic, w trzeźwości zaś cham i bydlak.






08.07.2016, 13:36
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Karczma "Stara Rama"
#36

Zęby zacisnęła słysząc że ochroniarz coś tam mamrocze. Nie był to dobry pomysł jeśli Soth miał odpuścić. Na szczęście łowca był trochę rozkojarzony laniem, zatem złagodniał.
Nieznajomy również w miarę się ogarnął. Zdawało się że zaraz wszystko wróci do normy.
Soth dźwignął się na nogi i usiadł przy stole robiąc jej miejsce, o dziwo.
- Dzięki. - Klapnęła obok niego i podsunęła mu talerz z pieczystym pod nos. Butlę i szklanice przed sobą postawiła, póki co. Płaszcz zsunęła z ramienia i położyła na ławie obok siebie, zaś kuszę zdjęła z pleców i ustawiła na ziemi, w pobliżu ręki, w razie co. I tak by nie zdążyła pewnie jej załadować w razie kłopotów, ale zawsze mogła przywalić komuś drewnem. Wracając do żarcie, to jej porcja plus gotowane warzywa i chleb miała zaraz się przy stole znaleźć. Tak obiecał karczmarz przynajmniej.
Pomoc karczmiana w postaci dziewczyny za którą się oglądał nieznajomy póki co piwo przyniosła do ich stolika.
- Może ta wódka już tu stać czy znów będziecie się po mordach lać i to wszystko szlag trafi i na podłogę się wyleje zamiast do gardła? - Zapytała patrząc na nich jak patrzy się na niesforne dzieci. Czarne włosy przeczesała palcami i twarz potarła zmęczona.
Chłopcy jednak byli zainteresowani sobą. Oczami wywróciła i nalała sobie wódki do szklanicy.
Rozparła się wygodnie na ławie, choć brakowało jej do szczęścia tylko oparcia pod plecami. Nie pogardziłaby również kąpielą i odpoczynkiem przed piciem. Ale cóż. Czasem plany nie wychodzą tak jak się zakładało że wyjdą.
Nie komentowała ich zachowania, bo i po co. Zajęła się czekaniem na swoje żarcie taksując wzrokiem nieznajomego. Silny był i duży. Łatwo sobie z Sothem poradził, choć pewno w dłuższej walce szybciej by się męczył niż łowca. Oczywiście nie było to nachalne gapienie się ale dyskretna kontemplacja.
Gdy zdawało się że napięcie się wypaliło pomiędzy mężczyznami odchrząknęła.
- Jestem Sabetha a ten białowłosy przyjemniaczek to Soth. - Dokonała szybkiej prezentacji. Być może jeśli Soth przestanie być anonimowy to stanie się bardziej ogarnięty w zachowaniu. Miała taką nadzieję.
08.07.2016, 19:28
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Karczma "Stara Rama"
#37

Sytuacja się całkiem ładnie pociągnęła.. jednakże nie tak tragicznie jak mistyk przypuszczał mogli przynajmniej dokończyć spożywanie zamówienia co było dosyć sporym plusem. Jednak nawet gdyby nie mogli to Drakath na pewno teraz by się napierdalał z ochroniarzem może i by mu wpierdolił  a zaraz potem by dostał wpierdol od całej reszty i tak by się to skończyło.Mężczyzna bacznie obsrwował swojego chwilowego sparing partnera który podkurwił go jeszcze dodając kilka zdań od siebie do ochroniarza, żeby za wszelką cenę uniknąć bójki pierwsze co Drakathowi przyszło na myśl to;.. -Pizda.. i to tylko tyle nic więvej mu do głowy nie przychodziło poza tym, źe jak ta klientka może z nim tyle wytrzymywać.. Mimo wszystko zastanawiał się teraz dosyć poważnie nad tym czy zostać przy tym stoliku skoro już ten gość tu się rozpierdolił nie wiedział w sumie czy z nim wytrzyma.. Jednakże postanowił spróbować  w końcu to on tam pierwszy siedział w razie czego go ten gość będzie stąc spierdalał. Przesunął torbę pod ścianę i usiadł naprzeciwko jego koleżanki ale to nic nie znaczyło cały czas bacznie obserwował białowłosego który go wcześniejn wkurwił. Dziewczyna zwróciła im jeszcze uwagę ze względu na to gdyby znów zamierzali się napierdalać w sumie Drakath nie miał nic przeciwko temu i chętnie by mu przyjebał jeszcze raz za tamtą akcję..
-Nie mów tak do mnie.
Warknął agresywnie Drakath gdy białowłosy nazwał go "synem" nie lubił gdy ktoś go tak nazywał może to i dlatego, że nia miał już matki ani ojca jednak kto go tam kurwa wie..Jeszcze ten komentarz na samym końcu w ogóle nie potrzebnie dodał można było zauważyć, że Drakath zacisnął zęby, żeby po raz kolejny się nie rzucić na białowłosego łowce.
-Ty chyba szukasz guza..
Powiedział Drakath zachrypniętym głosem i cały czas się patrzył chłodnym wzrokiem na łowce który chyba szukał kogokolwiek kto mu postawi browara bo znając życie był jebanym goło dupcem który chuja zarobia ale chciałby wszystko..Przynajmniej jego dziewczyna ratowała sytuacje bo ta przynajmniej postanowiła się przedstawić jak i tego pryncypała..
-Jestem Drakath..
Powiedział i zamilkł w sumie nie wiedział o czym miał niby z nimi gadać pierwsze spotkanie z "duszą towarzystwa" i zamiast z nią prowadzić przyjemną rozmowę to się napierdalali..W tej chwili właśnie przemiła kelnerka które się podobała mistykowi przyniosła dwa piwa, jedno dla niego a drugie dla białowłosego.Drakath od razu za dwa piwa zapłacić z lekkim grymasem ze względu na to, że powoli tracił dosyć sporo funduszy a przynajmniej dla niego nie był jakoś zajebiście bogaty, żeby rzucać na prawo i lewo pieniędzmi..Nie za bardzo mu się podobał ten pomysł ale przynajmniej mu przypierdolił w zęby więc dużo nie stracił a zawsze w tej sytuacji akurat dwie osoby więcej poznał..Kto wie może kiedyś będą zgraną ekipą chociaż to jest niemożliwe w przypadku tych dwóch chłopów..Drakath popatrzył na litr piwa w kuflu w sumie jak ten wypije to wypadało by zacząć dalej podróżować, sam nie wiedział gdzie jeszcze chce iść no ale najważniejszym chyba było, że gdzieś zamierza więc to już była połowa sukcesu.
-Co was tu sprowadza poza szukaniem awantury?
Zapytał hamsko mistyk i złapał za piwo po czym wykonał jeden większy łyk.W sumie nie wiedział za bardzo do czego to wszystko zmierza ale średnio mu się to podobało sam już nie wiedział co potem będzie robił najchętniej to chyba by się wybrał na jakiekolwiek pokowanie na demony chociaż to już nie jest byle błachostka..I na pewno przydałaby mu się jakaś osoba bądź osoby ale z pewnością jeszcze poszuka bo właśnie postanowił, że przejdzie się do innego "miasteczka". Dlaczego miasteczka?? Bo jest mniejsze i nie jest bezpieczne w takim stopniu jak to, w Lothil nie ma się czego obawiać a przynajmniej tak twierdził Drakath który w sumie prawie zapomniał o incydencie jaki miał miejsce przed chwilą, będzie o tym pamiętał jednak kto wie może kiedyś będzie się z tego śmiał..Sam nie wiedział jak to już będzie może jeszcze zostaną znajomymi chociaż do tego całego Sotha dalej nie był przekonany ze względu na jego wcześniejsze zachowanie które nie powinno mieć miejsca bytu.. Zwracał na siebie uwagę albo chciał być główną atrakcją dla ludzi i dlatego tak się zachowywał, w sumie mistyk nie wiedział co on sobie myślał ale chuj było minęło zobaczymy jak teraz się będzie zachowywał..
-Mam nadzieję, że nie zamierzasz już zgrywać chuj wie kogo..
Syknął w jego stronę Drakath przepijając te słowa browarem który wydawał mu się jakoś bardziej mocniejszy i w sumie było bardzo możliwe, że taki był..Miał nadzieję, że kelnerka nic dodatkowo mu tam nie wjebała od czego miałby nagle paść na ziemię..Browara mu zostało jeszcze całkiem sporo tamtego przesunął w stronę Sotha niechętnie z grymasem na twarzy.. Mimo wszystko był ku zdziwieniu, że ta kobieta właśnie sama opracowywała wódkę nie przeszkadzało mu to bo nie widział w swoim życiu babki które potrafiły wypić więcej od niego i nie miał nawet do tego polotu by przepić..Też swoje potrafił wypić jednak bez przesady..A teraz ciekawy był co sprowadzało tutaj te dwójkę może dowie się czegoś o nich więcej, jednak nie czekając powoli zaczął spijać coraz więcej browara musiał dostarczyć odpowiednią dawkę alkoholu dla swojego organizmu..



-4SS (koszt dwóch litrowych browarów)
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09.07.2016, 14:44 przez Drakath.)

09.07.2016, 11:58
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Karczma "Stara Rama"
#38

Sabetha usiadła obok niego i nalała sobie gorzałki do szklanicy.
- Ej, ej, ej... Zostaw trochę dla mnie.- rzucił w jej stronę pretensjonalnym tonem i zgarnął butelkę sprzed jej nosa i przytknął usta do otworu. Miał gdzieś to że dziewczyna przyniosła szklanice. On mógł gorzałkę wypić i z gwinta. Pociągnął solidnego łyka i postawił butelczynę na stole.
- Od razu lepiej.- powiedział kiedy poczuł jak ognisty trunek miło przelatuje przez jego przełyk. W tym właśnie momencie nieznajomy rzucił w jego kierunku by nie zwracał się do niego "synu".
- Ale że jak mam się nie zwracać synu?- zadał złośliwym tonem pytanie z naciskiem na ostatnie słowo przy okazji podnosząc jedną brew. Uśmiechnął się przy tym złośliwie który to uśmiech nieco groteskowy był ponieważ prawa strona szczęki Sotha zaczęła puchnąć. Z pozoru można było sądzić że Soth wciąż prowokuje, lecz Sabetha doskonale wiedziała że tak nie jest. Soth już taki bywa, jeśli ktoś pokazuje nerwowość z jakiegoś powodu to on będzie cały czas sprawdzał jak duża jest czyjaś cierpliwość. Już nie jeden raz sprawił że i Sabethcie nerwy puściły.
- Gdybym szukał to bym od razu powiedział "Ej możesz mi przypierdolić bo guza zgubiłem?".- odpowiedział mistykowi ironicznym tonem z lekkim wzruszeniem ramion.
Następnie Soth wziął kufel piwa który przyniosła kelnereczka a za którego zapłacił Drakath. Napił się piwa i postawił po swojej lewej stronie by przypadkiem nikt inny mu nie zgarnął kufla. Gorzałka miała długi czas przenikania do krwiobiegu nie to co piwo. Ale w połączeniu z piwem alkohol szybciej wniknie do jego organizmu dlatego Soth popijał gorzałkę piwem.
Na pytanie Drakatha Soth popatrzył na Sabethę i wziął do ręki widelec.
- A właśnie. Po co my tu właśnie trafiliśmy?- zapytał zdziwiony. Soth był lekkoduchem, do wielu rzeczy nie przykładał wagi i choć chcieli zarejestrować powstanie nowej organizacji zajmującej się polowaniem na bestię to samemu faktu rejestracji owej organizacji już za dużo uwagi nie poświęcał. Dla niego taka sprawa zbyt trywialna była, w tej kwestii miał istne szlacheckie podejście. Rejestracja organizacji? To dla plebsu, on starał się tym nie zajmować. Ale pech chciał że niestety musiał i dlatego trafili do Lothil.- A już wiem...- powiedział przypominając sobie cel podróży.- Przybyliśmy tu zarejestrować organizację która zajmować się będzie polowaniem na bestie i stwory wszelakie. I może jakie zlecenie się trafi?- rzucił retorycznym pytaniem. W sumie zapolowałby sobie. Dawno nie wykonywał żadnego zlecenia.- Przydałoby się takie polowanko. Z chłopcem w końcu byśmy się zgrali.- rzucił chichocząc cicho podjadając gulasz. Nie zaprzestał nazywania Sabethę chłopcem.- A i nowy sprzęt do treningów by się przydał.- dodał znów popijając piwo. Widać Soth mimo że pijak z wkurzającą osobowością to jednak do fachu łowcy podchodził poważnie. Chociaż z początku tego zauważyć nie można było.
Na ostatnie pytanie Drakatha Soth uśmiechnął się pod nosem. Odstawił widelec i pociągnął łyka gorzałki a następnie sięgnął po piwo. Tak Soth popijał gorzałkę piwem.
- Nie wiem jak ty ale ja tam nie zgrywam nikogo. A ty?- zapytał unosząc brew i uśmiechając się złośliwie znad kufla. Taka prawda. Soth był wkurzający z natury, a czy Drakath również agresywny z natury był?


Klątwa Sotha
Po pijaku uroczy i szarmancki szlachcic, w trzeźwości zaś cham i bydlak.






10.07.2016, 11:35
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Karczma "Stara Rama"
#39

Skoro wzajemną prezentację mieli już za sobą przyszedł czas na łagodzenie obyczajów.
Oczywiście Soth robił to na swój chamski sposób. Sabetha natomiast zajęła się swoją szklanicą z wódką obracając ją w dłoniach leniwie gdy panowie sobie dogryzali.
- Bastardzi. Tak się organizacja ma nazywać. I faktycznie, może nie widać tego po nim, ale jesteśmy łowcami. - Głową pokręciła na to że Soth musiał sobie przypomnieć cel ich podróży. No chyba że sobie kpił, co też było możliwe. - Ogarnij się już. - Zganiła Sotha. Aż dziwne to było, bo wyraźnie było widać różnicę wieku pomiędzy nimi. - Naprawdę tak miło jest dostać wpierdol na wejściu przez swoją niewyparzoną mordę? - Trochę ją poniosło, ale wkurzał ją od samego wejścia do miasta. Przedtem też, i przedtem oraz jeszcze wcześniej. Chyba tylko kiedy się schlał był do wytrzymania ale wtedy nie pracowali. Choć namyślając się stwierdziła że w walce również się dogadują. Choć to dopiero początki ich współdziałania były. - Jak jeszcze trochę pyskowaniem sobie dogodzicie to wpadnie zaraz ten elegancik i tyle będę miała z żarcia, a skoro już tu chciałeś wejść to pozwól że i ja coś na tym skorzystam. - Powiedziała z naciskiem na koniec wypowiedzi spoglądając na łowcę spode łba kiedy ten zgarnął butelkę w wódką i mimo iż mógł sobie nalać to z gwinta wypił.
Mimo młodego wieku widać było w dziewczynie siłę i determinację. Ciężko było odgadnąć co ją mogło łączyć z ta kłótliwa białowłosą mendą. Widać było jednak że ona się nim jakby opiekowała na swój sposób, ewentualnie gdyby on był rycerzem to mogła robić jako jego giermek.
W międzyczasie na stole pojawiła się misa z jej pieczystym, a do tego warzywa oraz pieczywo. Zapach który poczuła sprawił że chwilowo cała złość na Sotha znikła zaś dziewczyna zajęła się polewaniem plastrów mięsa sosem który znajdował się na spodzie talerza.
Wódka i mięso. Póki co tyle jej musiało do szczęścia starczyć.
- Chłopak to ja, jakbyś nie wiedział co on pierdoli. - Mruknęła do Drakatha znad talerza. Widać miała taki sam stosunek do przezwisk jak Soth do przezywania innych. Nie przeszkadzało jej to co czasu jakby nie posunął się w przezwisku za daleko. Ale tedy by w mordę od niej dostał.
- Ostatnio w zagajniku pod Grimssdel zrobiliśmy sobie ścieżkę zdrowia. - Dodała do tego co Soth gadał na temat treningów. - Ale trza było w drogę ruszyć, co Valen miało być. - Tymi słowami wypomniała łowcy przygodę z zarażonymi sekciarzami.
11.07.2016, 20:13
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Karczma "Stara Rama"
#40

Chłopaka ewidentnie irytował ten gość co nie było zbytnio przyjemne ze względu na to, że jeśli zaraz nie przestanie to w końcu dostanie po mordzie po raz kolejny..Tyle, że tym razem zarobił by albo od łowcy wpierdol albo od ochroniarzy zależałoby to akurat od sytuacji do jakiego stopnia by się rozwinęła..Mimo wszystko po części dowiedział się z jakich powodu tutaj przybyli to już było coś jakoś za bardzo go to nie interesowało chociaż polowania były całkiem ciekawe..
-Irytujący z ciebie człowiek.. Gdybym wiedział, że mnie za to nie wyrzucą to bym Ci bardzo chętnie przypierdolił jeszcze raz.
Warknął Drakath a zaraz potem wziął solidny łyk browara którego z czasem coraz więcej ubywało jednakże mimo wszystko zawsze można było kupić kolejne na co powoli nabierał ochoty trochę niepotrzebnie bo nie miał zbyt dużo funduszy..Jednak można było powiedzieć, że "Zeus" bo taki miał przydomek Drakath ze względu na moc jaką dysponował a raczej jej rodzajem..
-Hmm.. Mówisz polowanie na stwory jestem przekonany, że gówno byś złapał a co dopiero upolował.. Może twoja koleżanka byłaby by w stanie ale .. ahahh.. Na pewno nie ty mogę się nawet założyć o co tylko chcesz..
Powiedział Drakath w stronę białowłosego Sotha który go irytował..Mężczyzna niezbyt go polubił bardzo prawdopodobnym a raczej pewnym było, że nie zbyt go polubił właśnie przez te akcję jaką odpierdolił białowłosy na samym wejściu.. Drakath miał pierwszy raz taki incydent jednak wejście w bójkę było całkiem przyjemne dla chłopaka dawno tego nie robił i dosyć bardzo mu tego brakowało było to po nim ewidentnie widać można to było wyczytać z jego oczu.. z jego wyrazu twarzy.. całe jego ciało prosiło się o kolejną bójkę jednakże to był lokal więc trzeba było się w miarę opanować by nie odpierdalać różnych scen tak jak to robił Soth a przynajmniej jak to "zrobił" jednakże teraz zawsze ta osoba będzie się kojarzyć z hamstwem, bójką i innymi tego typu rzeczami..
-Nikogo nie zgrywam jestem sobą.. Sabetha tak? .. Tak masz na imię.. Powiedz mi jak wytrzymujesz z tym idiotą?
Powiedział zaczynając również się z nim drażnić nigdy się tak niezachowywał ale skoro on go chciał wkurwić to Drakath postanowił robić to samo jednak wkurwić kogoś o takim charakterze to na pewno nie będzie łatwe zadanie..Mimo wszystko wziął łyk piwa w oczekiwaniu na odpowiedź i to taki solidny w sumie mało co już mu zostało browara spijał go całkiem szybko i można powiedzieć, że mistyk zaczynał się powoli dobrze rozkręcać złym było dla niego to iż nie było przy nim nikogo kto by go powstrzymał od złych decyzji dlatego w tej chwili właśnie pokazał cztery palce w stronę kelnerki..
-To samo cztery razy!
Powiedział na tyle głośno aby była w stanie go usłyszeć jednak nie tak by ludzie patrzyli się na niego jak na idiotę chociaż to mało go obchodziło jeśli ktoś ma o tobie złe zdanie zawsze można te osobę usunąć z trasy takie powiedzonko chodziło po jego głowie..Mimo wszystko skończył pić swojego browara i oczekiwał na to, że zaraz dojdą cztery które zamówił jednakże było zbyt dużo zamówień bo przybyło trochę ludzi dlatego też jest zmuszony poczekać na zamówienie które cały czas jest tworzone najszybciej jak można.. Widać było, że kelnereczka odwzajemnia sympatię do Drakatha któey jako pierwszy pokazał to w jej stronę..
-Zaraz zobaczmy jaki masz twardy łeb staruchu.
Powiedział mistyk co oznaczało chuj koniec przyjemności.. Bo zaraz jego wszystkie oszczędności pójdą się jebać bo przepierdoli wszystko na browary chyba, że jeszcze lepiej mu strzeli do głowy i wjedzie tutaj kolejna wódka na stół gorzej jakby dwie wjechały..Mimo wszystko kelnereczka właśnie niosla cztery piwa do ich stołu co było dla mistyks pocieszającym widokiem..
-Dziękuję bardzo..
Powiedział w jej stronę eleganckim szarmanckim głosem i przesunął dwa piwa w jego stronę i dwa w swoją.W sumie głupio zrobił, że nie zapytał się jej czy pije ale przemyślał to tak, że ktoś tego idiotę będzie musiał odprowadzić gdzieś do noclegu a mistyk tego na pewno nie zamierzał robić.
-Pij to szybciej bo się z tym pierdolisz.. Przepraszam, że się nie zapytałem ani nic ale chcesz browar?
Powiedział pierwsze co oczywiście było mówione chłosnym zachrypniętym głosem w stronę białowłosego łowcy jednakże zapytanie było mówione normalnie w stronę dziewczyny Sabethy który przyszła wraz z tym tumanem..Mimo wszystko w duchu mistyk miał nadzieję, że nie będzie chciała po ostatnimi resztkami sił kontrolował ilość swoich srebrników w kieszeni którymi właśnie zapłacił za zamówienie..Widok jak kelnereczka przyjmowała srebrniki bolał jednakże w żaden sposób mistyk nie był w stanie nic z tym zrobić..Zaczął spijać piwo które mu przyniosła a drugie lekko odsunął by go nie przez przypadek nie przewrócić jednkaże jeśli jest jakikolwiek alkohol w jego pobliżu to stara się być ostrożnym by przypadkiem go nie rozjebać..



4 litrowe kufle piwa = 8 Ss
- 8ss
12.07.2016, 14:41
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna