Karczma "Stara Rama"
#41

Zajęła się pałaszowaniem pieczystego ale szybko musiała przerwać jedzenie.
- Ohoho nie oceniaj go tak pochopnie i szybko. - Sabetha o dziwo zaczęła bronić Sotha kiedy Drakath powiedział że białowłosy nic by nie upolował. - Możesz się bardzo pomylić. Na akcji to po pierwsze zawsze jest trzeźwy a po drugie na poważnie zajmuje się tematem zadania. Choć teraz na takiego nie wygląda. - To miało na dobre uciąć złośliwości mężczyzny skierowane co do zawodowych umiejętności Sotha.
Gdy zaś zagaił o to jak można było wytrzymać z łowcą to ramionami wzruszyła. - Jesteśmy partnerami w gildii. Mamy wspólny cel. Zarobić na tym, na czym się znamy. A znamy na zabijaniu potworów.. - Ładna reklama gdyby nie to jak młoda była Sabh i jak jeszcze wiele musiała się uczyć w swym fachu by być naprawdę dobrym łowcą. - W pojedynkę zawsze gorzej podjąć się zadania a i to zawsze mniejsze są wyzwania i co za tym idzie mniejsza zapłata. - Dodała spokojnie i zamoczyła chleb w sosie po czym ugryzła kawałek. - A jak mnie wkurza, to w ryj dostaje, ale to raczej na niego nie działa, prawda Soth. - Po tych słowach spojrzała na Sotha popijającego gorzałę piwem.
- A ty? Jakieś konkretne plany do Lothil cię zawiodły? Szukasz roboty, handlujesz czymś?- Zapytała mężczyznę który wodził wzrokiem za kelnerką znów.
- Czy tylko masz zamiar się ululać? - Dodała kiedy to Drakath zamówił kolejne piwa. - To co? Jeden dzień nam odpada z załatwiania spraw. - Burknęła do Sotha. Widać znów na jej barki spadnie szukanie noclegu w innym przybytku. Miała tylko tę nadzieję że pijany Soth będzie tak uroczy jak zawsze, że każdy karczmarz go przyjmie pod swój dach na nocleg.
Widomym było że od momentu kiedy kelnerka przyniesie nowe piwa to chłopy zaczną się prześcigać w piciu. Jej myśli potwierdził głos Drakatha który to zaczął popędzać Sotha w piciu.
No to będzie ciekawie i nici z kąpieli i wypoczynku po podróży w ciszy i spokoju na które tak sobie po cichu liczyła. Jakże odkąd zaczęła podróżować z Sothem, to często nie było czasu na takie przyziemne rzeczy.
Zagryzła pieczystym, wypiła łyk gorzałki ze szklanicy. W sumie nie było się czym za bardzo przejmować. Ot kolejna obsuwa. Gorzej że fundusze Bastardów nie były tak elastyczne jak fantazja i przepastne alkohololubne gardło Sotha.
13.07.2016, 00:08
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Karczma "Stara Rama"
#42

Zachichotał cicho jak usłyszał słowa Sabethy na jego temat przy okazji zagryzając pieczenią. Jedzenie znikało powoli z jego talerza tak samo jak coraz bardziej ubywało gorzałki z flaszki i piwa z kufla. Nie zaprzątał sobie głowy tym by gorzałkę przelewać do szklanicy, pił z gwinta. Im więcej alkoholu zaczęło krążyć w jego krwi tym coraz spokojniejszy i łagodniejszy był.
Nie dał po sobie poznać jak wpłynęły na niego słowa Drakatha dotyczące polowania na bestie. W zasadzie to po prostu spłynęło po nim jak po kaczce. W tej chwili zajął się pałaszowaniem pieczeni i popijaniem gorzałki i piwa. Ograniczył się jedynie do obserwacji nieznajomego i Sabethy. Słuchał uważnie uśmiechając się przy tym pod nosem.
Sabetha domyślała się że milczenie Sotha nic dobrego nie przyniesie. W pewnym momencie odpowie młokosowi. Kiedy Soth zjadł całą pieczeń z ziemniakami skupił się teraz na gorzałce. Przy okazji spojrzał na kolejne piwa które znalazły się na stole. Na ten widok uśmiechnął się tajemniczo acz widać było że uśmiech był bardziej złośliwy.
Chwycił za butelkę i pociągnął solidnego łyka gorzały w ogóle niezrażony tym że trunek był mocny i palił w gardło. Łowca miał już przepalony przełyk od pijaństwa trwającego latami.
- Zastanówmy się.- zaczął mówić filozoficznym tonem Soth. Był spokojny. Alkohol zaczął działać to był łagodniejszy.- Jestem chamem i nie da się ze mną wytrzymać. Wiem o tym i tego nie ukrywam. Za to ty twierdzisz że nikogo nie zgrywasz.- wskazał na mistyka szyjką trzymanej w ręce flaszki.- W dodatku wydajesz opinię o osobie której w ogóle nie znasz. A opinia podyktowana jest emocjami jakie w tobie wywołałem.- tu się uśmiechnął pod nosem widząc że jednak robił to celowo i złośliwie. Popatrzył na kolejne piwa. Przytknął flaszkę gorzałki do ust i przechylił ją. Otworzył gardło i całą zawartość butelczyny spłynęła do gardła Sotha. Łowca miał tę nadzwyczajną umiejętność że mógł każdą ilość alkoholu w szybkim czasie wypić. Wystarczyło otworzyć przełyk.
- W dodatku chcesz znów dać mi wpierdol przy okazji upijając mnie wcześniej.- tu wskazał na dwa kufle piwa które przysunął w swoją stronę. Lecz Soth musiał dopić jeszcze swoje wcześniej zaczęte piwo. Chwycił za kufel i popił wcześniej wypitą gorzałkę piwem. Odstawił z głośnym stuknięciem o stół pusty kufel. Oczy Sotha stały się ciemno niebieskie. Uśmiechnął się złośliwie.
- Aleee nieeee... ja przecież nikogo nie zgrywam... zawsze upijam ludzi i im wpierdol daję...- powiedział tonem iście złośliwym i zgrywającym się z osoby Drakatha który twierdził że nikogo nie zgrywa. Następnie Soth przybrał poważniejszy wyraz twarzy po czym znów się nieco łagodniej uśmiechnął.
- Ale alkoholu i wpierdolu nie odmawiam.- dodał już łagodniejszym tonem i ze wzruszeniem ramion. Nie było ważne że może dostać po mordzie, to tylko kilka kolejnych siniaków. Najważniejsze było to że miał oto kolejną okazję na wypicie kolejnej porcji alkoholu. Czy Drakath miał rzeczywiście taki plan? Być może, i mimo że Soth mógł go przejrzeć to jednak nie robił kroku w tył a przyjmował to na klatę.
Kiedy Sabetha rzuciła uwagę odnośnie załatwiania spraw spojrzał na nią i uśmiechnął się łagodnie.
- I tak dzisiaj nic byśmy nie załatwili bo już późno jest a urzędy pewnie zamknięte.- odpowiedział ze wzruszeniem ramion po czym spojrzał na jej szklanicę z gorzałką i na pustą butelczynę.- Wypiłem gorzałkę ale jak chcesz to łyknij se trochę piwa.- Soth przysunął w jej stronę kufel świeżego niepitego piwa. Chciał się w ten sposób zreflektować z uwagi na to że wcześniej wypił całą gorzałkę nie dzieląc się z nią.


Klątwa Sotha
Po pijaku uroczy i szarmancki szlachcic, w trzeźwości zaś cham i bydlak.






13.07.2016, 11:04
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Karczma "Stara Rama"
#43

Podróż z gór do Lothil zajęła dziewczynie nieco czasu. Kiedy zbliżała się do karczmy, zsiadła z konia. Uwiązała go gdzieś w pobliżu, ale tak by się w oczy nie rzucał. W końcu szkoda by było takiego wierzchowca stracić.
Widok świateł w oknach przybytku napawał ją optymizmem. W końcu będzie mogła coś zjeść i napić się. Chociaż to drugie było dla niej bardziej istotne.
Drzwi karczmy "Stara Rama" ( w zasadzie zastanawiała się skąd akurat taka nazwa) otworzyły się z lekkim skrzypnięciem. Cóż, In chciała wejść dość cicho, ale jej wrodzony pech nie pozwolił na to. Potknęła się o próg i wpadła do środka niczym kamień z procy wystrzelony.
-Psia dupa.. - zaklęła cicho pod nosem podnosząc wzrok. Pewnie wszyscy się patrzyli jak leży na podłodze rozciągnięta niczym wieprz na ruszcie. W sumie już się do tego zdążyła przyzwyczaić.
Trochę niezgrabnie podniosła się, otrzepała z piachu i resztek błota.
-Przedstawienie skończone- żachnęła się rozglądając po obecnych w izbie.
14.07.2016, 14:47
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Karczma "Stara Rama"
#44

Mężczyzna wysłuchał dokładnie i białowłosego oraz jego dziewczyny chociaż to co mówił do niego Soth wpuszczał jednym uchem a wypuszczał drugim nie za bardzo miał ochotę słuchać jego pierdolenia..Gdyby rzeczywiście miał zamiar mu wpierdolić jak już się upiją to zrobiłby to teraz albo dokończył poprzednie dzieło i dostał wpierdol albo od niego albo od ochroniarzy..
-Jaa.. W sumie sam nie wiem. Na pewno jakaś robota by się przydała czy stała czy nie, sam jeszcze nie wiem.. Po prostu potrzebuję się czymś zająć..
Powiedział omijając temat tego, że jest mistykiem chociaż tak czy siak oboje do tego dojdą prędzej czy później wystarczy, że Drakath chociażby użył którejkolwiek ze swoich umiejętności i w tej chwili wtedy się sprzedaje..Mimo wszystko no coś dawno nie chlusnął a trzeba by. Upił głębszy łyk z kufla i dopił resztki jakie zostały po czym odłożył kufel na stół.. Nawet się nie skrzywił czuł, że dzisiaj ma dzień do picia, gdyby miał więcej funduszy to na pewno by kupił jeszcze coś więcej chociaż może na coś jeszcze uda mu się skusić kto wie..
-Bez sensu.. Na chuj miałbym Ci wpierdolić gdy będziesz pijany skoro mogłem to skończyć jak byłeś trzeźwy? .. Widzisz gdziekolwiek w tym sens? Myślisz chyba nie tą stroną co trzeba..
Powiedział w stronę Sotha Drakath który złapał się za swoje ostatnie piwo no nie można było kłamać.. Co prawda to prawda narobił sobie smaka w dzisiejszym dniu na alkohol więc chyba jednak wyda tych pieniędzy trochę więcej, gorzej będzie jeśli jutro się obudzi i zobaczy ile mu zostało..Będzie trzeba przemyśleć jakiś plan na którym uda mu się zarobić kupę forsy jednak to nie będzie raczej należało do łatwiejszych zadań a tych trudniejszych..Mimo wszystko nie ma tego złego, dla chcącego nic trudnego więc na pewno zarobi te pieniądze tylko największym problemem będzie jej znalezienie a nie wykonanie..
-Zamierzacie gdzie jutro wyruszać?
Zapytał się i w tym momencie właśnie otworzyły się drzwi do karczmy i wpadła jakaś kobitka..Można powiedzieć, że zrobiła wejście smoka tyle, że trochę nieudane..Drakath się spojrzał przekręcając niechętnie i leniwo głowę w jej stronę..No jebnęła na podłogę całkiem ładnie, prawie wszyscy w karczmie się na nią patrzyli w sumie jak to zawsze..Nasz ''Zeus" miał bardzo podobnie tyle, że on wszedł normalnie i ludzie się na niego patrzyli. Aby się wyjebać tak jak ta kobietka to musiałby być chyba tak pijany co by się nogi pod nim uginały.. A na trzeźwo to raczej niemożliwe dla tego chłopaka co jak co ale on zawsze patrzy pod nogi to może zgubić.. Weź się choćby w trakcie walki wypierdol o jakiś pierdolony patyk i już się jest na przegranej pozycji..Popatrzył się aż się podniosła i wrócił wzrokiem do swoich nowych dusz towarzystwa..
-Ładnie jebnęła.
Powiedział rozsiadając się nieco bardziej wygodniej no i oczywiście rzucił wzrokiem na swoją torbę która leżała obok niego ale już ze stoickim spokojem..Nikt mu niczego nie zajebał bo nawet nikt nie miał jak więc nie było się obawiać..Wziął łyk z kufla który był jeszcze całkiem pełny i tylko jego.. Opróżnił piwo do połowy i odstawił z impetem na stół czuł się jak w siódmym niebie nawet zapomniał o tym, że ta karczma jest droga jak skurwysyn, chociaż jakby na to popatrzeć z drugiej strony to może i jest droga ale za to jakość towaru "Starej Ramy" jest całkiem wysoka..Alkohol smaczny, żarcie pewnie też skoro dwójka siedząca przed naszym "Zeusem" nie narzekała na jedzenie to musiało być znając życie też całkiem w porządku..No mimo wszystko czekał może uda mu się dowiedzieć jeszcze czegoś ciekawego od dwójki która się do niego dosiadła kto wie może zaraz i kolejna kobitka się przypałęta jeśli tak to miejmy nadzieję, że nie jest z niej ostry alkoholik bo Drakatha doprowadziłoby to całkiem szybko do bankructwa kto wie może jeszcze jakby za dużo wypił to na minus by wyszedł i musiał coś spłacać to już w ogóle była by najgorsza sytuacja jaka by mogła spotkać mężczyznę..
15.07.2016, 12:27
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Karczma "Stara Rama"
#45

Skupił się teraz na piciu nowego piwa. Zaczynał odczuwać wpływ wypitego już alkoholu. Uśmiechnął się w stronę Drakatha, nachylił się w jego stronę.
- Sens jest taki że miałem rację skoro zmieniłeś teraz ton.- odpowiedział ze złośliwym uśmiechem pod nosem. Prawda była taka że wcześniej Drakath wydawał się nieco agresywniejszy niż teraz. Czy był to efekt tego że mistyk wypierał się przejrzanym przez Sotha zamierzeniom czy może po prostu alkohol tak działał na młodzieńca.- Ale nie przejmuj się. Kiedyś może znowu mi dasz w mordę.- dodał śmiejąc się cicho. Widać że w ogóle tym się nie przejmował że może dostać w pysk. Ot życiowe ryzyko które akceptował.
Tymczasem stuknął kuflem w jego kufel jakby na toast i upił łyk. Na pytanie mistyka czy gdzieś się jutro wybierają wzruszył ramionami.
- Jutro pójdziemy do urzędu zarejestrować organizację i może dowiemy się czy jakieś stwory nie grasują w okolicy. I jak zasięgniemy języka to wyruszymy dalej.- odpowiedział patrząc na Sabethę wypatrując w jej obliczu aprobaty na jego plan.
Wtem nagle wpadła do karczmy nieznana kobieta. I to dosłownie wpadła. Kiedy podniosła się uśmiechnął się w jej stronę.
- Uważaj bo on za sceny daje w mordę.- dodał głośno w jej stronę pokazując tym samym kuflem Drakatha i zaśmiał się cicho upijając przy okazji piwa z kufla. Kobieta oznajmiła że przedstawienie skończono to Soth postanowił ostrzec ją przed kolejnymi scenami. Widać było na obliczu Sotha jak mu prawa strona szczęki stopniowo puchnie a jest to efekt ciosów otrzymanych wcześniej od mistyka.
Łowca znów prowokował. Trudno. Taki już był.


Klątwa Sotha
Po pijaku uroczy i szarmancki szlachcic, w trzeźwości zaś cham i bydlak.






15.07.2016, 13:25
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Karczma "Stara Rama"
#46

Sabetha słuchając mężczyzny skinęła przytakując mu głową że rozumie kłopot z robotą i jej usilnym poszukiwaniem.
- Coś ciężko z robotą ostatnio. Jakoś spokojnie podejrzanie w krainie odkąd na Jelenich Wzgórzach mistycy rozprawiali się z demonami. Ale i tak jakby wróciły na Wzgórza, to nie dla nas robota. - Powiedziała z uśmiechem nieświadoma tego że własnie ku Teolii ruszyła wyprawa na bestię porywającą mieszkańców. Drakath nie odpuszczał tematów pociągniętych złośliwie przez łowcę. Pyskaty z niego była osobnik. Drażnił się z Sothem nadal go prowokując. A jak wiadomo, albo i nie wiadomo, Soth potrafił do końca sprzeczać się o praktycznie o nic dla samej zasady zrobienia komuś na złość. Jednak białowłosy nie był mu wcale dłużny. Szczęśliwie nie wyczuła w ich wymianie zdań potrzeby dacia sobie znów w mordę. Za to policzek Sotha ładnie zaczynał puchnąć.
Zasada bycia miłym po pijaku znów w przypadku Sotha zaczęła działać.
Gdy ten ładnie wyłuszczył plany na jutro Sabh mu przytaknęła. - Z samego rana i gówno mnie obchodzi czy będzie łeb napierdalał od kaca. - Mruknęła ze złośliwym uśmiechem i pokazała na jego polik. - Boli?
Jej pytanie zgrało się idealnie z wejściem nieznajomej. Już unosiła kufel z podarowanym przez Sotha piwem w zamian za wypitą przez niego gorzałkę, ale odstawiła piwo widząc co się dzieje.
- Ssss. Uuu. - Skrzywiła się widząc jak dziewczyna wywija orła w progu. Dopiero gdy ta się zebrała do kupy, to Sabh upiła łyk złocistego płynu.
Soth zaczął coś o robieniu scen mówić i młoda zaśmiała się szczerze.
- Chodź do nas. - Zaprosiła ją pokazując wolne miejsce obok Drakatha. - Chyba tylko ja dziś nie oberwałam w łeb. - Zamaszystym gestem pokazała obite ryje mężczyzn którzy siedzieli wraz z nią. - I jakby co, to nie ja daję w mordę, tylko ten narwaniec. - Tu kuflem na mistyka pokazała uśmiechając się złośliwie.
- Jestem Sabetha. - Przedstawiła się tej, która to skradła przed chwilą całą uwagę karczmy dla siebie. Jakby ktoś nagle uruchomił mówienie u dziewczyny z jej ust coraz to więcej słów zaczynało się wylewać. Chyba to tak zawsze działało jak baba z inną babą się spotka.
15.07.2016, 15:09
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Karczma "Stara Rama"
#47

Spojrzała w kierunku trójki siedzącej przy stoliku zupełnie jakby miała ochotę za durne komentarze sama po mordach dać co poniektórym.
-Żebym ja tylko komuś po pysku nie dała..-warknęła już nieco zirytowana całym zamieszaniem w okół jej osoby. Akurat wtedy, kiedy wolała nie zwracać na siebie uwagi.
Kroki swoje kierowała w kierunku baru, kiedy usłyszała głos kobiety. Na chwilę zawiesiła na niej wzrok. Sprawdzając czy aby na pewno baba to jest... Wzruszyła ramionami i bez zbędnych słów podeszła do karczmarza. Jedyne, co zamówiła, to butelka bimbru i szklanka..
Trzymając już w ręku swoje zamówienie ponownie udała się do stolika przy którym siedziała cała trójka, która chyba największą uwagę zwróciła na jej niecodzienne wejście do przybytku.
- Z zaproszenia skorzystam chętnie.. W sumie zawsze bezpieczniej.. Chociaż patrząc na tych dwóch, to zaczynam się poważnie zastanawiać, czy nie lepiej by było siedzieć w rynsztoku ze szczurami.. -  na jej twarzy pojawił się nieco złośliwy uśmieszek. Jakoś mało obchodziło ją to, czy kogoś urazi.
Odstawiła na stolik szklankę i butelczynę. W końcu mogła zdjąć płaszcz i nieco poluzować pas miecza.
- Dobrze usiąść po takim czasie w siodle. Zad mnie już od tego telepania boli.. - wtrąciła jakoś tak od niechcenia i jakby do siebie. Klapnęła ciężko gdzieś z brzegu. Ot, jakby trzeba było szybkiej reakcji. Nalała sobie trunku do szklanki i niemal całą opróżniła jednym haustem.
Skrzywiła się nieco, gdyż bimber był nieco mocniejszy niż się spodziewała. Miała dziwne przeczucie, że istnieje szansa bycia wyniesioną z karczmy. Cóż, ryzyko wkalkulowane.
-No dobra, a teraz coby nie wyjść na prostaka i chama. Innana, ale mówcie mi In.. Szybciej, łatwiej zapamiętać i wymówić - tym razem dziewczyna uśmiechnęła się nieznacznie, co wcale nie znaczyło, że od teraz będzie miła czy mniej złośliwa. Po prostu trzeba było zachować jakieś pozory.
15.07.2016, 18:42
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Karczma "Stara Rama"
#48

Soth uśmiechnął się lekko pod nosem na uwagę nieznajomej.
- Skoro preferujesz towarzystwo szczurów w aranżacji rynsztokowej zawsze możemy postarać się abyś poczuła jak najbardziej komfortowo przywołując oczekiwaną przez ciebie aranżację wraz z towarzystwem.- odpowiedział ze złośliwym uśmiechem łowca. Wypowiadając to nawet się nie zająknął a ton miał iście elokwentny, niczym u szlachcica. Widać i takie zachowanie bardzo dobrze mu wychodziło tym bardziej po pijaku. Oczy miał już szkliste choć nie widać było żeby w jakikolwiek sposób chwiał się czy plątał mu się język.
Kiedy Inanna usiadła postawiwszy na stole butelkę bimbru Sothowi nie umknął ten fakt i już kombinował jak tu dobrać się do flaszki nieznajomej. Napił się piwa które powoli już mu się kończyło.
- No dobra co by wyjść na chama i prostaka wkupne się należy.- powiedział przedrzeźniając Inannę i szybko wyciągnął rękę po flaszkę dziewczyny i dolał sobie trochę bimbru do swego piwa. Lecz Soth był już wstawiony a co za tym idzie nie był samolubem. Bimbrem Inanny poczęstował również Drakatha i Sabethę dolewając do ich kufli (i piwa tym samym) nieco bimbru. Oczywiście sobie nalał najwięcej. Lecz nie opróżnił całej butelki. Oddał butelkę z pozostałością alkoholu Inannie. Soth jednak postanowił ciągnąć dalej przedrzeźnianie łowczyni.- Ta szczurzyca to Sabetha zresztą zdążyła się już przedstawić. Lecz czasem zdarza mi się nazywać ją chłopcem...- tu zrobił krótką pauzę jakby nad czymś się zastanawiał lecz ostatecznie wzruszył tylko ramionami.- Szybciej, łatwiej zapamiętać i wymówić.- powiedział obojętnym tonem idealnie ironizując słowa kobiety. Następnie wskazał Drakatha kuflem który uniósł w górę. Mistyk najwidoczniej nieco odpłynął od ilości wypitego piwa i aktualnie milczał dając Sothowi możliwość wypowiedzenia się.- Ten szczur to chyba Drakath- powiedział wzruszając nieco ramionami. Soth nie wiedział czy dobrze zapamiętał imię chłopaka.- Ale możesz do niego mówić synku, choć podobno daje w mordę za to.- łowca przestrzegł Inannę przed nazywaniem mistyka takim określeniem. Lecz Soth oczywiście nic sobie z tego nie robił dalej określał mistyka mianem "synka".
- Jam szczur Soth.- na koniec łowca sam siebie przedstawił i uśmiechnął się w stronę kobiety. Podniósł kufel z piwem zaprawionym bimbrem w geście toastu i napił się łyka. Piwo z prądem, coś cudownego. Westchnął głośno odsuwając kufel od ust.
- Towarzystwo szczurze masz zapewnione. Co do rynsztokowej aranżacji...- nachylił się w stronę Inanny.- Wybacz ale rzygać mi się jeszcze nie chce i nie wiem jak tamten by zareagował.- ostatnie słowo powiedział ściszonym, konspiracyjnym głosem wskazując ruchem głowy w stronę ochroniarza gospody.- Ale jak bardzo chcesz to zawsze mogę służyć pomocą.- puścił oko w jej stronę. Soth najwidoczniej dworował sobie z kobiety uśmiechając się przy złośliwie.


Drakath wybacz ale postanowiłem ruszyć trochę z odpisem uznając że Drakath nieco odpłynął po wypiciu piwa lecz w każdej chwili możesz powrócić z odpisem.


Klątwa Sotha
Po pijaku uroczy i szarmancki szlachcic, w trzeźwości zaś cham i bydlak.






22.07.2016, 11:28
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Karczma "Stara Rama"
#49

Sabetha zaśmiała się a wręcz zarechotała kiedy Innana powiedziała że nie wie czy nie lepiej byłoby siedzieć ze szczurami w rynsztoku niż z nimi.
Śmiech szybko zmienił się w zdziwienie kiedy Soth nagle wkupne od Inki sobie wziął butlę jej zabierając. Tyle że odezwał się w nim już pijacki szlachcic i oto łowca ze wszystkimi się podzielił bimbrem dolewając go do każdego kufla z piwem. Oczywiście i nowo przybyłej zostawiając też trochę trunku.
Szybko jednak powróciła do poprzedniej myśli.
- Kochana! To idealnie trafiłaś. - Wpadła w słowo Sothowi, który to zaczął ich przedstawiać jako szczury i jeszcze od siebie dodała robiąc szczurzy ryjek. - Nawet śmierdzimy podobnie jak rynsztok, bo ten oto pijus. - Tu na białowłosego łowcę pokazała. - Nie miał ochoty jak człowiek zwykły po wielodniowej wędrówce wpierw się umyć zanim do karczmy wlazł.
Humor młodej ciemnowłosej dziewczyny wyraźnie się poprawiał wprost proporcjonalnie do wypitego alkoholu.
- Ty lepiej nie rzygaj i tak rozsiewasz w koło siebie osobliwe aromaty. - Dogadała Sothowi, któremu się chciało jeszcze aranżację karczmy zmieniać. A trzeba przyznać że musiałby się namęczyć, bo nawet mały paw niewiele by mógł tu popsuć. Chyba tylko powietrze, ale ono i tak było mieszanką zapachową alkoholi, dymu z fajek i pieczystego przede wszystkim.
Spojrzała na cichego podejrzanie Drakatha. Chyba jednak za duża ilość piwa źle na niego zadziałała ewentualnie kontemplował urodę nowej koleżanki. Kto go tam wiedział.
24.07.2016, 11:04
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Karczma "Stara Rama"
#50

Spojrzała tylko wymownie na Sotha, kiedy ten dzielił jej trunek między pozostałych.. Zapowiadało się, że przez niego wyda w karczmie nieco więcej niż planowała i nieco mniej niż planowała się nawali, ale co tam.. Ważne, że nie będzie musiała tego robić w samotności.
- tak, nie krępuj się.. - machnęła ręką widząc, jak kolejne kufle zapełniają się bimbrem. - Coś czuję, że nie będę jedyną osobą, która na pysk pada przed wszystkimi. - uśmiechnęła się nieco złośliwie w kierunku łowcy, tak beztrosko opiekującemu się butelką.
- Co do smrodu, to wybacz, ale nie wącham ludzi, których nie znam. Znajomych z resztą też nie. Raczej na sucz nie wyglądam, coby musieć w ten sposób rozpoznawać swoich. - W In odezwało się nieco jej złośliwości, ale czymś trzeba było nadrabiać niezdarność.
- A co do rzygania, to chyba właściciel nie byłby szczęśliwy, jakby do tego syfu dodać jeszcze zawartość czyjegoś żołądka. Chociaż obawiam się, że ten przybytek nie jedno już widział i nie jedne płyny ustrojowe i nie tylko gościły na podłodze. Chociaż, jakby na prawdę Ci się zbierało, to nawet i wiadro załatwię - Mówiąc to pociągnęła solidny łyk z butelki. W sumie to już nie wiele bimbru zostało. Odstawiła niemal pustą butelczynę  i ocierając usta rękawem, skinęła na karczmarza coby kolejną, ewentualnie kolejne dwie podał. Widok pełnej butelki działał kojąco.
-No to zdrowie wasze, w gardło nasze.. - ten jakże mało wyszukany toast był pretekstem do wypicia kolejnej porcji trunku. Chociaż czy In potrzebowała pretekstu? Nie, ona piła zawsze i wszędzie o ile akurat miała co. Nawet jeżeli "damie" tak nie przystoi.
26.07.2016, 10:15
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna