Karczma "Stara Rama"
#51

Chłopak trochę odpłynął i stracił orientację co się wokół jego działo nawet średnio pamiętał jakoś tak kilka minut wyjętych z życia.. Jednak mimo wszystko teraz było wszystko całkiem nieźle a bynajmniej teraz bo póki co nie zbierało mu się na żadne rzyganie więc nie mogło być źle.. Mimo wszystko starał się nasłuchać wątku jaki jest prowadzony i mimo wszystko udało mu się coś tam usłyszeć teraz trzeba było jeszcze tylko cokolwiek wybełkotać by dać znak znajomym, że jeszcze z nim wszystko gitara.. Spojrzał kątem oka na In bo właśnie tak im kazała na siebie wołać, nieźle dawała po hantlach w gardło tej gorzały..
-Zważaj na ilość..
Zarzucił grzecznie i ze stoickim spokojem mężczyzna w sumie to nie był nawet dobrze wstawiony można by tak powiedzieć, że gość usnął ze zmęczenia podróżą na chwile..Takie podróże potrafią całkiem nieźle wymęczyć no chyba, że ktoś od czasu do czasu podróżuje.. Ale jeśli ktoś robi to tak jak nasz mistyk to pozostaje mu tylko współczuć można powiedzieć, że to taka trochę cały czas powlekana monotonia życia..
-Zdrowie!
Burknął lekko głośniej w stronę towarzyszy by nadgonić i napił się zimnego browara w kuflu który mu jeszcze został no nic nie pozostawało jak go skończyć a nuż kto wie może zamówić drugiego no i oczywiście nie może zapomnieć o torbie która leżała cały czas obok niego teraz mógł nawet ją spuścić ze wzroku nikt mu jej raczej nie ukradnie kto z nim siedzi.. A bynajmniej miał taką nadzieję jednak tak czy siak nikogo nie mógł o to podejrzewać i nie podejrzewał mistyk nie należał do osób podejrzliwych. Mimo wszystko Drakath powoli zaczynał stawać się pijany nie tylko przez to, że sam tyle wypił ale tutaj go jeszcze białowłosy poczęstował trunkiem no i powoli podkręcenie leciało w górę jednak mężczyzna nie ma problemu, aby nad tym stanem zapanować nie raz takie coś przeżywał i jeszcze nie raz będzie mu dane przeżyć a to dla niego przyjemność można powiedzieć, że go w jakiś sposób odpręża w sumie chyba jak każdego zdrowego faceta...No mimo wszystko Drakath czekał na jakiś nowy temat w którym będzie miał okazję się jeszcze wypowiedzieć i kto wie może nawet wyniknie z tego jakaś całkiem ciekawa dyskusja która pociągnie się trochę dłużej niż ich wcześniejsza rozmowa prowadzona praktycznie przed tym jak na chwilę przysnął.. Teraz powoli musiał myśleć nad tym gdzie jednak będzie zamierzał spędzić nocleg bo powoli zaczynał zapadać zmrok więc trzeba by zacząć szukać czegoś przytulnego na jedną noc dłużej raczej nie będzie zamierzał się tutaj zatrzymywać..
27.07.2016, 01:15
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Karczma "Stara Rama"
#52

Soth uśmiechnął się w stronę łowczyni.
- Kochana ja przed nikim nie padam na pysk.- zachichotał białowłosy mężczyzna. Taka prawda. Soth pił niewyobrażalne ilości alkoholu ale zawsze był na chodzie. Rzadko kiedy padał niczym trup. A jak tak się stawało to zazwyczaj odnajdywał się później na bagnach.- Bo pić to trzeba umić.- zarechotał rubasznie puszczając do niej oko. Tym samym żartował z samego siebie bo wiedział że niejednokrotnie alkohol zrobił już z niego totalne zwierzę.
Na uwagę odnośnie zapachu zaśmiał się również.
- I dobrze że nie wąchasz. Tej szczurzej ślachciurze zachciewa się higieny.- zaśmiał się głośno wskazując przy tym na Sabethę.- Nawet dupę liśćmi podciera jakby chciała teren znaczyć. TU BYŁAM! HAHA!- znów się zaśmiał. W sumie był już na tyle pijany że nie wiedział dlaczego z tego się śmiał. Sam zresztą tak robił.
- Z rzyganiem się wstrzymam chyba że jednak wolałabyś lepiej poczuć atmosferę rynsztokową to wtedy jednak mogę służyć pomocą.- zachichotał. Dalej nabijał się z faktu że nieznajoma wolała siedzieć w rynsztoku ze szczurami niż z nim.
- Zdrowie.- powiedział unosząc kufel ku górze w geście toastu. Piwo z odrobiną bimbru. To był miód na jego gardło. Coś pysznego.


Klątwa Sotha
Po pijaku uroczy i szarmancki szlachcic, w trzeźwości zaś cham i bydlak.






27.07.2016, 11:28
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Karczma "Stara Rama"
#53

Na komentarz Drakatha o uważaniu na ilości zareagowała lekkim uśmiechem - o mnie się nie martw. Czasem pozory mogą mylić - Po tych słowach wzrok swój skierowała na Sotha i przyglądała mu się uważnie dłuższą chwilę nawet się z tym nie kryjąc
- za Twoje rzygowiny jednak podziękuję. Obawiam się, że jednak nie jest to coś, za czym tęsknię czy mam jakąś specjalną ochotę oglądać. Podejrzewam jednak, że nie zaprezentował byś nic innego jak litry wypitego alkoholu. A co do padania na pysk przed kimś to cóż.. Uważaj, bo zawsze może być ten pierwszy raz - westchnęła cicho.
On zawsze taki wylewny? - Spytała Sabethę, nie zważając na to, że Soth jest obok i wszystko słyszy. - Jeżeli tak to moi dotychczasowi towarzysze chyba nie byli tacy źli.
27.07.2016, 12:07
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Karczma "Stara Rama"
#54

Nowo przybyła dziewczyna okazała się całkiem spoko babką. Sabetha aż uśmiechnęła się od ucha do ucha słysząc jak sobie pięknie radzi z gburowatym choć już trochę obłaskawionym przez alkohol Sothem.
- Ale mnie dupa nie boli w przeciwieństwie do ciebie. - Wykrzywiła się robiąc głupią minę do Sotha gdy ten wspomniał coś o liściach. Tematu nie zamierzała jednak drążyć bo zszedł na gówniane tory.
Jak na tak wysublimowane wnętrze oni byli dość ordynarnymi gośćmi, chociaż patrząc w kolo to raczej nikt nie przysłuchiwał się ich rozmowom. Może to i lepiej.
Drakath nagle wigoru dostał i dołączył się do picia. Zatem i Sabetha uniosła swój kufel by wypić łyka zaprawianego bimbrem piwa. Trochę ją wykrzywiło, ale od razu zagryzła to pajdą chleba która jeszcze została się na jej talerzu.
- Soth? Teraz to jest można powiedzieć że grzeczny i miły. - Wcale nie peszyło ją to że siedział obok a ona go tak opisywała dziewczynie. - Za to jak trzeźwieje to nie da się z nim wytrzymać jeśli nie ma się do wykonania zadania akurat. - Tu w plecy go klepnęła poufale, po męsku. - A właśnie teraz szukamy zlecenia. Więc ciesz się chwilą kiedy jest pijany. - Oczko do Innany puściła.
- Przybyłaś tu po jakieś zlecenie? - Zapytała Inke Sabetha. W kupie siła. Jeśli by skompletowali drużynę to i większa fucha a co za tym idzie większy zarobek by był.
27.07.2016, 13:14
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Karczma "Stara Rama"
#55

-Grzeczny i miły powiadasz.. A to ciekawe.. Na szczęście nie należę do tych grzecznych, rozkapryszonych i ryczących z byle powodu panienek. Bogowie, uchrońcie. Wolałabym chyba umrzeć niż stać się kimś pokroju panienek z arystokracji - to mówiąc splunęła na ziemię i jakby nieco się zaśmiała. - Praca, praca.. Ostatnio coraz mniej jej jest. W sumie to powinnam poczekać tutaj na swoich towarzyszy. Jakieś tam niby plany były.. Sławy i bogactwa się tałatajstwu zachciało.. Niestety jakoś tak się stało, że przez góry przeszłam znacznie szybciej. Biedactwa pewnie teraz plują sobie w brodę, że nie zainwestowali w chociaż jedną szkapę. w Lothil mieliśmy szukać sponsorów na wyprawę, ale coś mi się wydaje, że prędko się nie spotkamy. - prychnęła cicho pod nosem, wpatrując się w niemal pustą butelkę. Faktycznie obawiała się, że będzie zmuszona poszukać innego zajęcia. W końcu ile można czekać i pić, a jakieś szybkie zleconko dla podreperowania budżetu by się zdało.
- A wy? praca, czy dla przyjemności? - pytanie skierowała do wszystkich. Zwykła ciekawość się w niej odezwała. W końcu jeżeli mają spędzić razem przynajmniej ten wieczór, to wypadałoby się chociaż nieznacznie poznać, wykraczając poza imiona czy zawartość żołądków, której pokazanie uporczywie proponował Soth
27.07.2016, 13:30
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Karczma "Stara Rama"
#56

- Umrzeć powiadasz?- zapytał dopiero co poznaną łowczynię unosząc nieco jedną z brwi.- Czas zatem umierać skoro z początku szczurze towarzystwo jaśnie wielmożnej panience nie pasowało.- zaśmiał się cicho ironicznym śmiechem. Mimo że przytyk złośliwy był to jednak nie miał na celu wywołania niepotrzebnych spięć (choć mogło okazać się zupełnie inaczej). Trzymając kufel stuknął nim o butelczynę bimbru jakby znów zachęcając do napicia się.
Soth znów wlał w siebie nieco ognistego trunku doprawionego piwem, chociaż w zasadzie to było na odwrót, lecz białowłosemu to w zasadzie było już bez znaczenia czego było więcej czy piwa czy bimbru. Ważne by trzepało w łeb.
- Ona w interesach a ja dla przyjemności.- odpowiedział znów śmiejąc się przy okazji wskazując na Sabethę. Nawiązywał tym samym do tego że w tej chwili to on właśnie zaznaje owej przyjemności. Przyjemności alkoholowego upojenia. Choć Soth miał już nieźle w czubie to i w takim momencie zdarzało mu się podejmować poważne tematy dlatego też po tym krótkim radosnym pijackim śmiechu przybrał poważną minę.- Ale prawdę powiedziawszy przydałoby się jakieś zlecenie. Dawnośmy nie walczyli ani nie złapali jakiego stwora, a z chłopcem musimy się dobrze zgrać by być jeszcze skuteczniejszym. Co nie chłopcze?- ostatnie pytanie zadał już radośniejszym tonem i szturchnął tym samym w bok Sabethę bo to o niej mowa była. Puścił do niej również oko tym swoim już pijackim obliczem.


Klątwa Sotha
Po pijaku uroczy i szarmancki szlachcic, w trzeźwości zaś cham i bydlak.






02.08.2016, 22:19
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Karczma "Stara Rama"
#57

- Tak się dokładnie składa jak Soth mówi. Z Grimssdel nas tu przywiało ale jeszcze po zlecenia nie było czasu się ruszyć. Też jesteśmy prosto z drogi. Więc jakbyś chciała dołączyć do nas w drodze po zlecenie, to zapraszamy. - Powiedziała do kobity szczerze. Im więcej ludzi do zadania tym lepiej. - Zresztą wpierw rejestrujemy organizację, potem będzie szukanie roboty. Może też inaczej spojrzą na nas zleceniodawcy. - Pomysł nie wydawał się głupi. W sumie lepiej dać zadanie komuś kto ma glejt że jest elitarną grupą łowców niż przybłędzie nie wiadomo skąd przybyłej by trochę złota zarobić. Sabetha już chciała o Bastardach więcej gadać, ale powstrzymała się. Jeśli by się Inka zapytała to się wszystkiego dowie. Sama zaś w kufel zajrzała i skrzywiła się widząc pustki. Piwo z bimbrem już się skończyło. Za to humor miała coraz to lepszy i czuła się coraz to swobodniej. Całkiem inaczej niźli w Grimssdel, kiedy to samotnie w pokoju zalała się w trupa by zabić alkoholem ewentualną zarazę która mogła złapać niechcący gdy opatrywała Julesa.

- Ano. Im więcej powalczymy tym mniej będziesz pił a co za tym idzie mniej wyrzucimy w błoto ciężko zarobionych smoków. - Odpowiedziała łowcy o tym że przydałoby im by się w walce sprawić wspólnie co by jeszcze lepiej zgarnie im wychodziło. Jednoczesna walka z przeciwnikiem na dystans i z bliska nie należała do łatwych.
16.08.2016, 22:56
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Karczma "Stara Rama"
#58

Soth spojrzał szklistym wzrokiem na Sabethem. Widać było że wypity alkohol zaczął działać i na łowcę.
- Smoki wydane na alkohol nigdy nie są wyrzucone w błoto.- powiedział stanowczym i kategorycznym tonem. Co ona sobie myślała? Alkohol i błoto... dobre sobie!
Spojrzał na zebranych. Drakath i Inka najwidoczniej zaczęli odpływać. Zgarnął od nich przy okazji po łyku piwa z bimbrem. A co, skoro nie byli chętni wypić to przynajmniej on skorzysta. Dopijając ich trunki spojrzał na swą towarzyszkę podróży i uśmiechnął się półgębkiem.
- To co idziem znaleźć jaki nocleg?- zapytał i wstał powoli. Wstając zatoczył się lekko lecz po chwili jego ciało samo z siebie odnalazło pion. Podniósł wszystkie swoje rzeczy i ruszył do wyjścia.
Wychodząc odbiło mu się porządnie z lekką cofką. Przełknął to co się cofnęło lecz coś czuł że na tym nie koniec.
- No chyba będziemy musieli też zaliczyć i rynsztok tudzież uliczkę jakąś. Jedzenie w błoto można wyrzucić.- zaśmiał się cicho czując że jednak zbiera mu się na porządne zwrócenie tego co jadł i wypił.

Gracz opuścił wątek


Klątwa Sotha
Po pijaku uroczy i szarmancki szlachcic, w trzeźwości zaś cham i bydlak.






10.11.2016, 04:22
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Karczma "Stara Rama"
#59

I stało się to co miało być niemożliwe. Soth sam zaproponował znalezienie noclegu. Nie mogła na to nie zareagować, a wręcz wskazane było by jej reakcja była szybka na tyle by nie miał czasu i możliwości się wycofać ze swego pomysłu.
- Czekaj, już teraz? Nie ma sprawy. - Trzeba było kuć żelazo póki gorące jakby to powiedział miejscowy kowal.
- Jakby co, to będziemy się kręcić po mieście. Może jeszcze na siebie wpadniemy. - Zagadnęła do towarzyszy kiedy już się pakowała.
Przed wyjściem z karczmy prawie że wpadła na łowcę, który to własnie sobie sążniście beknął. Skrzywiła się na jego słowa o rynsztoku, ale mus to mus, towarzysza w biedzie nie opuszcza się. Choćby i był taką mendą jak Soth.
- Bylebyś w to sam nie wpadł co masz zamiar oddać miastu. - Odpowiedziała mu szczerze. - Porządny karczmarz nie ugości zarzygańca przybłędy. Co innego jeśli gość upije się w jego karczmie, ale żeby w innej? - To było nie do pomyślenia. Na szczęście ona była tylko lekko wstawiona i mogła kontrolować sytuację.
Gdy znikł za rogiem odetchnęła czekając. Kąpiel, marzyła tylko o tym odkąd wyszli ze "Starej Ramy".

Gracz opuścił wątek
10.11.2016, 12:30
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Karczma "Stara Rama"
#60

Mężczyzna trochę przysnął a przynajmniej tak stwierdził gdy tylko otworzył oczy bo dalej był przy tym samym stole tylko trochę pamięć mu szwankowała.Pamiętał, że spotkał kilka osób z którymi się zaczął napajać..Z tego co można było zauważyć to trochę go ścięło z nóg skoro usnął a ich już tutaj nie było..-Dziwne.. Nawet mnie nie obudzili..-Pomyślał jeszcze lekko pijany a trochę go suszyło.Mimo wszystko chłopak zdążył stwierdzić łapiąc się lekko za twarz, że spanie przy stole to nie najlepsze rozwiązanie.Tak czy siak nic na to nie poradzi jak to mówią, że zdarza się nawet najlepszym.Może jakąś legendą to on nie był ale i przywalić też umiał.Nie wiedział za bardzo co ma ze sobą w tej chwili zrobić skoro tamci poszli miał lekką nadzieję, że zabierze się z nimi no ale nic.Najlepszym było, że nikt go nie okradł bo nic mu nie zginęło jak zauważył szperając po swojej torbie i kieszeniach gdzie wszystko było tak jak wcześniej na swoim miejscu.Był trochę głodny jednak nie zamierzał dłużej tutaj siedzieć postanowił poszukać czegoś ciekawszego w Lothil.Miał nadzieję, że natrafi na jakąś duszę towarzystwa mimo, że był bardziej typem samotnika to przydałaby mu się osoba która mogłaby zostać przynajmniej na krótki okres czasu został jego przewodnikiem ale wiadomo lepszym rozwiązaniem była by współpraca na długie lata jeśli o to chodzi.Chłopak potrzebował kogoś kto wyprowadzi go na prostą drogę jednak czuł, że zrealizowanie tego planu będzie czasochłonne.Nie zwlekając lekko wczorajszy wstał chwiejąc się lekko i po chwili na równych nogach skinął głową w stronę barmana zabierając swoje manaty i wychodząc z karczmy..Rozejrzał się w prawo i w lewo, w sumie nie wiedział za bardzo gdzie chce się udać tak więc po prostu z racji iż był praworęczny udał się w prawo lekko zniecierpliwiony tym gdzie go nogi poniosą.Tak czy siak nigdzie mu się nie śpieszy więc przy okazji pozwiedza sobie Lothil..


Gracz opuścił wątek
11.02.2018, 13:02
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna