Ulice
#31

MG

Dziewczynka rozpromieniła się, widząc, że jednak może liczyć na pomoc ze strony lokalnego wielkiego wojownika. Musiała poczuć się o wiele bezpieczniej. Niemniej jego pytanie wprawiło ją w pewne zakłopotanie...
- Em... kusze? - zastanowiła się, wznosząc wzrok ku niebu. - No, straży. Strażnicy strzelali. - powiedziała bez szczególnego przekonania. Cóż, tyle to mógł wiedzieć i Avaraad. Ale strażnicy sami pewnie sobie ich nie sprawili.
Pewne pogłoski jednak dotarły do uszu Łowcy, jakby tak dłuższą chwilę pomyśleć. Niewyraźne przesłanki o wdrożeniu jakichś eksperymentalnych broni do obrony miasteczka. Biorąc pod uwagę ostatnie, niepokojące wydarzenia w okolicy - nie dziw, że zainteresowano się i nowymi sposobami obrony. Ile by jednak Łowczy nie zachodził w głowę, nie mógł skojarzyć, kto mógłby wyprodukować podobną broń w tym miejscu. Chyba że zamówiono je z Greathardu czy innego wielkiego miasta, co jakoś nie brzmiało na szczególnie prawdopodobną opcję. Warto by więc było zasięgnąć informacji u źródła...
Na krańcach miasteczka znajdowały się przy bramach niewielkie baszty. Pewnie to na nich znajdowały się owe kusze. Bo gdzieżby indziej? To najlepsza pozycja do strzału z odległości.
Trudno było jednak znaleźć strażników w tym momencie gdzieś indziej. Osada nie dysponowała jakąś szczególnie wielką ich ilością, a który z nich chciałby w tym momencie szwendać się po ulicach. Najszybciej byłoby więc przejść się do bram lub pod chatę starosty, tam pewnie powinien znajdować się co najmniej jeden gwardzista. A może w karczmie będzie coś wiadomo?
06.08.2017, 20:00
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Ulice
#32

Kącik ust łowcy lekko się uniósł na widok uśmiechu dziewczynki. Dobrze jest czasami przypomnieć sobie, że są w tym mieście ludzi, którzy w niego wierzą. I chociaż nie powiedziała mu wcale więcej niż do tej pory wiedział, to poprawiła mu humor, a w dni takie jak ten było to coś wyjątkowego.
- Dzięki za informacje, dzieciaku. - powiedział, po czym wyciągnął z kieszeni jednego brązowego smoka i wręczył dziewczynie - Proszę. Jeszcze kilka i będziesz mogła sobie kupić coś ładnego. A teraz zamykaj do domu. - dokończył z uśmiechem. Do teraz pamiętał jak sam był w jej wieku i też łaził po ulicach bez celu, martwiąc się o potwory poza murami. Wspaniałe, niewinne czasy.
Łowca odwrócił się od dziewczyny i skierował w stronę baszt. Biorąc pod uwagę ostatnie ataki na pewno byli tam strażnicy, pilnujący murów miejskich. Poza tym Avaraad chętnie obejrzy sobie te kusze z bliska. Skoro potrafiły odegnać demona muszą być niezwykłe! A jeśli się okaże, że są to zwykle kusze a cała sprawa została rozdmuchana przez pospólstwo przynajmniej nie zrobi z siebie idioty, pytając o twórcę domniemanych cudów.
07.08.2017, 16:16
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Ulice
#33

MG

Dziewczynka jeszcze raz uśmiechnęła się. Nie znała jeszcze niewielkiej wartości tej monety, być może dla niej jednak było to całkiem sporo. Chwilę później posłusznie odbiegła od Łowcy, trochę chyba zawstydzona, przebywając w jego obecności tak długo.
Wkrótce Avaraad, idąc wzdłuż ulicy, znalazł się przy palisadzie. Naprzeciwko niego rysowała się brama, a po bokach - dwie niewielkie baszty. Choć może to niepoprawne określenie, lepiej brzmiałoby: mniejsze od wież obronnych z innych, większych miast. W jednej z owych budowli, w wyciętej luce w drzwiach, wystawała głowa strażnika. Obserwował, co się dzieje, co w dniu dzisiejszym musiało być cholernie nudnym zajęciem. Widać jednak było, że nie przysypiał na służbie. Ciekawe, dlaczego.
- Dobry. Otworzyć palisadę? - zagadnął, widząc zbliżającego się mężczyznę. - Tylko uwaga tam na zewnątrz. Co prawda jest dzień, ale... - wykrztusił z siebie, nieco gorzkim tonem. - Sam pan wiesz, co ostatnio się mówi.
Następnie wstał, trochę ociężale. Uchylił drzwi, jednak nie wychodził, póki nie usłyszał decyzji Avaraada. Z cukru może nie był, ale kto lubi moknąć i łazić po błocie?
08.08.2017, 13:13
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Ulice
#34

- Nie, dziękuję, jak na razie wolę moknąć w mieście niż poza nim - Odpowiedział Avaraad żartobliwie. Dobrze, że chociaż strażnicy nie spali na służbie. Chociaż pewnie on tak samo jak i wszyscy mieszkańcy cholernie się bał tego, co znajdowało się za murami i to tylko strach utrzymywał go na nogach w tym nudnym dniu.
- Szczerze mówiąc to właśnie do Ciebie przyszedłem. Nie w smak mi demon biegający po okolicy, więc być może niedługo znowu wybiorę się na łowy. A do tego potrzeba mi informacji, a sądzę, że kto jak kto ale strażnicy jak nikt będą mogli mi powiedzieć o tym co ostatnio się tu wydarzyło. - Łowca wciąż stał na deszczu, nie robiąc żadnego ruchu w stronę drzwi strażnicy. Ludzie, podobnie jak zwierzęta, potrzebują odrobiny czasu, żeby przetrawić informacje, a każdy gwałtowny ruch może ich wystraszyć. Zwłaszcza, że strażnik już jest przestraszony. Chociaż dobrze by było rozmawiać w środku, a nie przez próg, na deszczu. Avaraad i tak już jest przemoczony, dobrze by było zażyć odrobiny ciepła albo chociaż braku deszczu walącego się na głowę.
08.08.2017, 13:32
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Ulice
#35

MG

- Heh. No i słusznie. - kiwnął głową, otwierając drzwi całkowicie. - Ale lepiej nie moknąć w ogóle, co? - zagadnął, wskazując dłonią drewniane krzesło, samemu też siadając.
Wewnątrz było niewiele miejsca, ale wystarczało, by pomieścić dwie osoby. Choć jeszcze jedna mogłaby przycupnąć na schodach, prowadzących na górę. Były dość przerażające, bo krótkie i wysokie, bez żadnej barierki. Niewygodnie się pewnie po nich wchodziło. Największą zaletą tego pomieszczenia było jednak to, że było tu całkiem sucho. I jakby trochę cieplej, niż na zewnątrz.
- Ach. Więc w tej sprawie. Trochę mi lżej się zrobiło, ale... - mruknął, kiwając głową i patrząc w nicość. - No nic. Jeśli chociaż tyle mogę zrobić, to zrobię. Co mi innego pozostało? Żaden ze mnie bohater, sam nic w tej sprawie nie zdziałam. - rzekł, wstając. Gestem pokazał, by Avaraad wszedł na górę za nim.
Podtrzymywał się rękoma, jakby wchodził po drabinie - co nie było wcale głupim pomysłem. Mądre zabezpieczenie przed podwinięciem nogi i nagłym wypadkiem. Co prawda z tej wysokości może i upadek nie byłby śmiertelny, ale tego, co się strzeże, to i Duronor ma w opiece.
Na górze siedział kolejny strażnik i - jakże by inaczej - sporej wielkości kusza, podobna w sumie do tej, którą dzierżył Łowca. Miała jednak zdecydowanie grubsze łęczysko i załadowana była większym bełtem. Stała na dość specyficznym, dużym stojaku. Na samym dole była drewniana podstawka w kształcie koła, zapewne ułatwiała obracanie tego ustrojstwa. Strażnik ledwo zmieścił się obok drugiego. Avaraad musiał stać na schodach.
- To chyba ten Łowczy, Dol. Mówi, że przyszedł się dowiedzieć czegoś o tym stworze. - powiedział zbrojny, który wprowadził tu kusznika. Jego kolega nawet długo nie zwlekał i wcale się nie namyślał.
- Dobrze, że ktoś postanowił coś z tym zrobić. My jesteśmy bezradni, kolego. - mówił ponurym głosem. - To był fartowny strzał. Widoczność była słaba, ale światła pochodni ofiar tego diabelstwa dały nam... no, w sumie to nic dobrego. Koszmary nocne, ot, co. W kilka chwil ten stwór pozbawił życia dwie osoby. Trudno mi powiedzieć jak, ale to, co znaleźliśmy później, nie pozostawiało wątpliwości. - przełknął ślinę. Chyba miał poważną traumę po odnalezieniu trucheł ludzi, o których mowa. Mężczyzna wziął się jednak w garść, po chwili zebrał myśli i kontynuował. - Ja nawet nie za bardzo celowałem. Wcisnąłem tylko spust, nawet nie widziałem, czy się wbił. Z drugiej baszty zauważył to Ben. Mówił, że demon oberwał w nogę, ale niewiele sobie z tego zrobił. Stanął w miejscu, obejrzał się i zwiał do lasu. Niedługo później wstało słońce. Mówi się, że to jego się boją te cholery. Rozsądnie myśląc, oberwał, to trudniej było mu się ruszać. Logiczne, że musiał szybciej spierdolić, żeby się nie sparzyć. Pytanie tylko, czy te bestie naprawdę potrafią myśleć rozsądnie? - głos mu zadrżał. - Zwykle mówi się, że te stwory nie myślą, tylko rzeź robią. - spojrzał na Avaraada. - Mierzyłeś się z takim już? Poradzisz sobie?
08.08.2017, 14:25
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Ulice
#36

- Dziękuję. - powiedział uprzejmie, lekko skłaniając głowę w podzięce. Dobrze będzie chociaż przez chwilę posiedzieć w suchym, ciepłym miejscu. I o ile z tym ciepłem nie było kolorowo to chociaż wilgotność ogromnie się zmniejszyła, za co Avaraad był wdzięczny losowi. Również za możliwość - nawet chwilową - przycupnięcia na zydlu łowca dziękował. Czy raczej robiłyby to jego nogi, gdyby tylko potrafiły mówić.
Niestety, wszystko co dobre musi się skończyć, a te niewielkie przyjemności skończyły się o wiele za szybko. Wędrówka, czy też raczej wspinaczka, po schodach nie należała do najprzyjemniejszych. Całe szczęście znajdowali się w strażnicy, więc Avaraad bez skrupułów pozostawił swój arbalest u stóp schodów. Tylko by mu przeszkadzał, a tylko tego brakowało, żeby zginął od upadku z kilku stopni. To wyjątkowo źle wyglądałoby na jego nagrobku jako przyczyna zgonu.
Niewygody wspinaczki szybko odeszły w niepamięć, gdy łowca ujrzał to co stało na szczycie schodów. To nie była kusza. To była prawdziwa balista! Nic dziwnego, że strzał z tego monstrum uszkodził demona. Uderzenie z taką siłą zbiłoby z nóg każdego stwora. Pytanie tylko kto dostarczył tak doborowy sprzęt do Perony.
Zeznań strażnika Avaraad wysłuchał w ciszy, uszanowując uszczerbek psychiczny, jakiego najwidoczniej doznał Dol. Nic dziwnego, widok ataku demona nie mógł należeć do najprzyjemniejszych, a gdyby strażnika w ogóle by to nie obeszło, łowca nie podchodziłby do niego zbyt blisko. Na świecie wcale nie brakowało nieczułych wariatów, którzy lubowali się w czyimś nieszczęściu.
- Nie, nigdy nie walczyłem z demonami - odpowiedział Avaraad zgodnie z prawdą. - Tak samo jak kiedyś nigdy nie walczyłem z Bruiserem, a teraz noszę sobie jego łuski jako ubranie. Nic się nie martw, Dol. Nie ma takiego potwora, którego nie da się ubić. Sam zresztą mówiłeś, że nawet niecelny strzał z tego ustrojstwa wystarczył, żeby demon spieprzał gdzie pieprz rośnie. Jak trochę się przygotujemy to nawet się nie spostrzeżesz jak ten skurwiel będzie skwierczał w porannym słońcu. - powiedział łowca z uśmiechem. Wcale nie muszą wiedzieć, że Avaraad tak samo jak oni martwi się nadchodzącym starciem. W końcu strażnicy są jedyną obroną przeciwko wszystkiemu co znajduje się za murem. Nie byłoby dobrze, gdyby zaczęli uciekać gdzie pieprz rośnie ze strachu.
- Tak w sumie to skąd macie te kusze? Dobrze byłoby mieć coś podobnego przy sobie, gdy będę się wybierał na polowanie. - łowca dopiero teraz zaczął dokładniej przyglądać się maszynom. Próbował dostrzec jakieś znaki szczególne - znaczenia lub herby - które mogłyby mu wskazać kto je stworzył. Poza tym próbował poznać każdy mechanizm, każde zgięcie metalu i drewna, żeby móc później odwzorować maszynę, choćby na papierze. Coś co odegnało demona na pewno było czymś, co chciał mieć w swoim arsenale.
09.08.2017, 00:03
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Ulice
#37

MG

Strażnik wyraźnie uspokoił się, gdy skończył mówić o owym incydencie. Być może brakowało mu wygadania się komuś... i poczucia, że ktoś może część odpowiedzialności za najbliższą przyszłość, związaną z tą tragedią, wziąć na swoje barki. Strażnicy byli co prawda dorosłymi mężczyznami, ale... no właśnie, tylko nimi. Cóż mogliby wskórać w przypadku rysującego się na niedalekim horyzoncie aż tak potężnego zagrożenia?
Strażnicy spojrzeli po sobie, gdy Avaraad zapytał o pochodzenie machin. W końcu jeden zdecydował się, by mówić.
- Jesteś tutejszy, prawda? Nie znasz Vi? Cidana Vi? - zagadnąl Dol. - Na ogół zajmuje się różnymi zajęciami, od stolarki po kowalstwo, ale ma takie ciągoty... do różnych eksperymentów. Ostatnio wymyślił taką kuszę. Niesamowite narzędzie. Jedyny minus to to, że nie za bardzo da się z tym gdziekolwiek udać... Ciężkie, wielkie gabarytowo. - komentował zbrojny. Cóż, nie było trudno tego wszystkiego zauważyć samemu, zwłaszcza z wiedzą i doświadczeniem w posługiwaniu się kuszami - a tymi przymiotami z pewnością Łowca dysponował.
Oględziny na niewiele się zdały, bowiem spora część mechanizmów była ukryta pod drewnianą pokrywą. Na pierwszy rzut oka ustrojstwo przypominało zwykła, większą kuszę. Albo mniejszą balistę.
Z czasem badania coraz więcej przychodziło Avaraadowi do głowy. Po pierwsze, naboje uzupełniały się "samoczynnie", aż do wyczerpania. Mechanizm podający zbudowany był od dołu, choć nie było jasnym jak działa. Trzeba byłoby rozebrać to ustrojstwo, a póki przy miasteczku mogło grasować coś śmiertelnie niebezpiecznego, nie było to chyba najmądrzejszym pomysłem. Po drugie - naciąganie z pewnością również musiało być w jakiś sposób ułatwione. Nie było to z pewnością szczególnie proste, ale przygotowanie takiej bestii do strzału nie mogło również trwać zbyt długo - bo wtedy byłaby nieużyteczna. Albo inaczej: nieużyteczny byłby magazynek z bełtami. Najprościej byłoby podpytać o działanie lub przetestować je. Teoretyczne oględziny mogą zająć sporo czasu, zupełnie niepotrzebnie.
Jeśli zaś chodzi o wspomnianego Cidana - Łowca rzeczywiście kojarzył to imię. Był to dość znany w najbliższej okolicy rzemieślnik, aczkolwiek nie rzucający się zbytnio w oczy. Ot, jeśli ktoś potrzebował pomocy, pan Vi zawsze gotów był do naprawy, rekonstrukcji czy nawet stworzenia od podstaw jakiegoś przedmiotu. O ile, rzecz jasna, stać było klienta na jego usługi. Z tego co Avaraad kojarzył, raczej nie były one szczególnie kosztowne. Choć kto wie, może to tylko złe skojarzenie, a może i z czasem się to zmieniło?
12.08.2017, 01:01
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Ulice
#38

Nareszcie jakieś przydatne informacje! Rzemieślnik taki jak Cindan faktycznie był w stanie stworzyć takie machiny, dlaczego Avaraad wcześniej na to nie wpadł? Samopowtarzalna kusza zdecydowanie była czymś co mogłoby się łowcy przydać. Tyle możliwości! Szkoda tylko, że w obecnym stanie nie dało się jej ruszyć z miejsca, a nawet jeśli by się dało - targanie za sobą takiego ustrojstwa na pewno byłoby cholernie niewygodne i uciążliwe.
O przetestowaniu kusz w praktyce jak na razie nie było mowy, przynajmniej nie teraz. Z demonem biegającym za murami brakowało jeszcze tylko tego, żeby jedna z baszt zaczęła w środku dnia strzelać do nie wiadomo czego. Atmosfera i tak była już napięta, nie trzeba jeszcze jej napinać niepotrzebnym rabanem. Zwłaszcza, że to strażnikom by się oberwało, a widać, że dobrzy z nich ludzie.
- Dziękuję, panowie. Muszę przyznać, że te kusze są całkiem imponujące. Na pewno przydadzą się w obronie miasta przed tym demonem. I nie tylko przed nim. - Powiedział łowca odrywając wzrok od machiny. Jak na razie trzeba zająć się rzeczami ważniejszymi niż te ustrojstwo. Na nic mu się zda kiedy nie będzie wiedział z czym dokładnie się mierzy. I o ile strażnicy na pewno nie powiedzą mu dokładnie czym jest ten demon, mogą udzielić mu kilku przydatnych informacji. - Powiedzcie mi jeszcze tylko coś na temat samego demona. Jak duży był gabarytowo? Jak wyglądał i jak się zachowywał? Skakał po drzewach, biegał po ziemi czy może - brońcie bogowie - latał? Każda nawet najmniejsza informacja może mi się przydać w dorwaniu go.
12.08.2017, 12:36
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Ulice
#39

MG

- Nie ma za co, Łowco. Pański interes to i nasz interes. - pokiwał głową strażnik. Słysząc jednak pytanie Avaraada, ci dwaj tylko spojrzeli po sobie i widać było, że niewiele wiedzą. Dol wzruszył ramionami.
- Poza tym niewielkim światłem było za ciemno, żeby coś więcej zobaczyć. To było wielkie i szybkie, jak to demon. Tęgie, tęższe od człowieka, to na pewno. Ale gdybym miał obstawiać, czy mierzyło dwa czy trzy metry, tobym nie ryzykował. Zwłaszcza że chyba się garbiło. Raczej nie latał, chociaż kto wie... - widać było, że trudno powiedzieć cokolwiek więcej o tym stworze. Przynajmniej na podstawie tych obserwacji, które zdołali podjąć strażnicy.
- No nie wiem. Można zapytać też na drugiej strażnicy, ale wątpię, żeby powiedział więcej. Widział z tej samej perspektywy, co ja. A przypominanie tego nie jest nikomu z nas na rękę... - rzekł gorzko, patrząc w podłogę. - Nie zrozum mnie źle - poprawił się za chwilę - jeśli chcesz, to pytaj. Bezpieczeństwo jest ważniejsze niż samopoczucie. To i tak minie. Chyba...
Obydwaj strażnicy z pewnością bardzo chcą pomóc, znać to po nich bez żadnej wątpliwości. Zapewne gdyby wiedzieli coś więcej, nie trzeba byłoby nakłaniać ich do zeznań. Czy nikt inny nie wiedział o tych wydarzeniach? Trudno powiedzieć. Avaraad dla pewności rzucił jeszcze okiem, zupełnie odruchowo, by obadać sytuację. Poza palisadą nie było jednak żadnej chałupy, w której ktoś mógłby podpatrzeć, co się dzieje. Ba - kto by chciał? Widząc takiego potwora, prędzej spieprzałby, gdzie pieprz rośnie, albo i dalej.
Jedyne ludzkie zabudowania widoczne na horyzoncie to niewielkie szopy przy wodzie, używane przez rybaków jako chwilowe składowiska ryb i sprzętu do ich pozyskiwania. Marne jednak szanse, że w owym czasie ktokolwiek w nich był - i cokolwiek widział. Od miejsca incydentu z pomiotem piekielnym było bliżej do baszt, niż do morza.
14.08.2017, 10:50
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Ulice
#40

Tak jak się tego spodziewał Avaraad, strażnicy niewiele mu powiedzieli. A szkoda, bardzo by mu się przydała jakąkolwiek informacja o tym demonie. Nic straconego, zawsze można dowiedzieć się tego w standardowy sposób.
- Dziękuję, panowie. Wiem że to dla was ciężkie. Ale nie martwcie się, ten koszmar niedługo się skończy. - uśmiech zagościł ma twarzy łowcy, jednak szybko minął. Czas skoncentrować się na zadaniu, a nie bawić się w uprzejmości. - Mam do was jeszcze jedną prośbę. Czy któryś mógłby mi dokładnie pokazać gdzie odbył się atak? Wiem tylko ogólnie, a wolałbym nie tracić czasu na szukanie. Zwłaszcza że niedługo zacznie się ściemniać, a nie chce wtedy być w środku lasu.
16.08.2017, 11:57
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna