Molo Aureona
#11

[MG]

W zgiełku, jaki na moment powstał przy pościgu za młodzieńcem, chyba nikt nie zauważył wątłej, przygarbionej nieco postaci, idącej wzdłuż brzegu. Postać okryta była płaszczem i obejmowała ramionami średnich rozmiarów koszyk. Z poczatku szła bezpośrednio na pomost, ale widząc, że zrobiło się tam zamieszanie, jakby zrezygnowała i cofnęła się kawałek, nadal trzymając się brzegu. Cały czas oglądając się, czy nikt nie patrzy, weszła o kilka kroków w toń zimnej wody, by na zmąconej tafli, położyć wspomniany kosz. Ten utrzymywał się na wodzie, niby mała łódeczka. Pchnięty w stronę głebin, unosił się łagodnie, dryfując pośród fal.
Jego były już właściciel z trudem wyszedł na brzeg, krępowany przez ciężar mokrego płaszcza. Jednak gdy tylko nogi nieznajomej postaci wyszły na suchy ląd, przyspieszyła ona kroku i niemal biegnąc, oddaliła się w stronę miasta.
Koszyczek zaś oddalał się coraz bardziej.
27.03.2015, 02:17
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Molo Aureona
#12

Riel zmierzył dwie przytomne postacie podejrzliwym wzrokiem. Dziewczyna nie zdawała się być poruszona całym zajściem - jeszcze przed chwilą chciał się tłumaczyć, że mężczyźni teraz leżący na brzegu wcale nie są martwi, że on nie zabija ludzi ot, tak... Ale widać nie było potrzeby. Rudowłosa nawet chyba się nie przejmowała losem porażonych. Teraz jej myśli najwyraźniej okupowało co innego, oceniając po jej żywej sugestii, stary człowiek z kolei zdawał się jedynie patrzeć na całe zajście nieobecnym wzrokiem (jakby był w niemałym szoku). Zagrożenia z ich strony więc raczej nie powinien się spodziewać.
Po wypowiedzi Winry uniósł brew i kącik ust, w pewnym stopniu rozbawiony jej obojętnością. Cieszył się, że użyła słowa "magów". No, po części, bo to by znaczyło, że nowo poznani znali się na magii i bez wątpienia mogliby rozróżnić mędrca od akolity po kilku rzuconych czarach. Mężczyzna więc postanowił, że będzie oszczędny. Nie pogardziłby też towarzystwem. Dravnul było nie lada ponurym miastem, co zostawiało też piętno na nastroju rudzielca, więc dwójka (a przynajmniej jedynka) żywszych ludzi zawsze będzie mile widziana. Zwłaszcza, że w grupie łatwiej wtopić się w tłum, jeśli poszukują tylko jednego mężczyzny.
- Obgadania... z pewnością. - odpowiedział Riel, już nieco odprężony. Woda chyba sprawiła, że jego mięśnie ochłonęły nieco, ale teraz niestety, kiedy poziom adrenaliny wrócił do normy, zaczynało robić mu się nawet zimno. Raz jeszcze podjął próbę otrzepania się z wody. Teraz najchętniej znalazłby się przy kominku z gorącą herbatą rozgrzewającą dłonie, ale o pobliskiej karczmie nie miał, co marzyć - stamtąd właśnie wybiegł niecały kwadrans temu.
- Chociaż nie wierzę w przeznaczenie. - dodał, wyciągając jeden z kamieni i przekładając go w palcach z zadowoleniem - Tak czy inaczej, jeśli stąd nie znikniemy, będę miał nie lada problem... zapraszam na ciepłe drinki do bardzo przytulnej karczmy w Lothil - młodzieniec bardzo czarująco się wyszczerzył (jeśli to możliwe), mając nadzieję, że sugestia została zrozumiana. Chwilę później jednak uśmiech zniknął, gdy w kąciku jego oka dostrzegł ruch po drugiej stronie mola. Niedaleko od brzegu rysowała się tam zakapturzona sylwetka w szybkim tempie zmierzająca w stronę miasta. Nie był jedynym, który to zauważył - głowy dwójki pozostałych osób również zwróciły się w tamtym kierunku. Zastanawiająca nie była jednak sama postać, ale jej porzucony przedmiot, teraz oddalający się powoli od brzegu, popychany przez fale. Riel zatrząsł się z zimna i spojrzał po towarzyszach pytającym wzrokiem. Odwrócił się od nowych kompanów i nie mogąc powstrzymać ciekawości, zamiast zawołać ku tajemniczej postaci podążył ku... koszykowi. Podejrzewał, że właściciel nie zostawił go na wodzie przypadkiem.
27.03.2015, 19:01
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Molo Aureona
#13

Kurwa. Noż kurwa mać. Zaklęła w myślach, chociaż najchętniej zawyłaby z poirytowania. Nie pamiętała, aby ostatnio ktoś rzucił na nią jakąś klątwę, skąd ten przeklęty pech? Ledwo co zaczyna się jej zdawać, że zaraz sobie pójdą, to kolejna przeszkoda. Na wzmiankę o przytulnej karczmie prawie, że jej ślinka pociekła. I już widziała smaczną i gorącą jajecznicę, obok kilka grubych pajd świeżego chleba. Tyle szczęścia! I już brzuch zakwilił radośnie. I już miała wypowiedzieć magiczne „no to w drogę”, kiedy rudy zmienił się na twarzy i zaczął wypatrywać czegoś przy brzegu. Osłupiała. Nie dlatego, że ktoś rzucił w morze koszyk, chociaż właściwie to było bardzo dziwne, niepokojące wręcz, ale że chłopak nie zastanawiając się długo ruszył w stronę płynącego przedmiotu. Jeszcze popatrzył się na nią z niemym pytaniem, jakby szukał aprobaty! Uszło z niej całe powietrze i dosłownie opadły ręce. Nie ma szans, idę jeść, idę! Uczyniła nawet kilka kroków, ale przypomniała sobie o staruszku. Był jeszcze bardziej zdziwiony niż wcześniej, chociaż zdawało się jej, że to niemożliwe. Ale nie wyglądał na takiego, co miałby mdleć albo coś. Lilith odhaczyła go więc w myślach jako zakończoną misję. Zerknęła też na szlachciców i poczuła lekkie zdenerwowanie. Zmarszczyła brwi. Facilus zna jej imię, jak się wygada i powiążą ją ze sprawą tego chłopaka, to może mieć kłopoty. Zauważyła w rękach rudego jakiś klejnot, chyba rzeczywiście jest złodziejem. Trochę nie spodobała się jej ta wzmianka o przeznaczeniu, że niby co…? Och, pieprzyć to. Zdecydowanie bardziej wolała się stąd oddalić i się narażać niż zostać.
-Panie Facilusie poradzi pan sobie, prawda? – rzekła jeszcze kurtuazyjnie- Lepiej nikomu nie wspominać co tu się działo.- uśmiechnęła się jak najpiękniej potrafiła, mrugnęła okiem. Może jakoś to pozytywnie zapamięta i przemilczy to co widział. Chociaż lepiej żeby nie pamiętał niczego.
Znowu zrobiła kilka kroków, ale rzucił jej się w oczy koszyk. Przygryzła wargę. Brzuch zaburczał rozpaczliwie. Nie podobało mu się jakimi ścieżkami idą jej myśli. Wyszukała wzrokiem oddalającego się rudego chłopaka. Trochę ją zdążyć zainteresować. Ponad to wygodniej podróżować z kompanem. No i zmierzał w tym samym kierunku co ona, znaczy, zanim rzucił się w pogoń z koszykiem. Rany wuja, ale jesteś głupia. Skarciła się w myślach, gdy wygrała ciekawość. Westchnęła głęboko i szybko ruszyła w stronę brzegu, tam gdzie było najbliżej do unoszącej się na falach rzeczy.
28.03.2015, 12:04
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Molo Aureona
#14

[MG]

//następnym razem postarajcie się troszkę konkretniej określić co robisz. Już tłumaczę: kiedy mówisz, że ruszył w stronę koszyka, moge domyślać się, że wejdzie za nim do wody, a nawet popłynie jeśli będzie już na daleko. A jeśli napiszesz konkretnie, że wchodzisz w wodę po koszyk, to już wiem na 100% że zamierzasz go wziąć, nawet pomimo tego, że się oddala.

Woda wcale nie była cieplejsza niż gdy Riel wylądował w niej ostatnio. Doprawdy, czy jeden mały koszyk był tego wart? Dla złodziejaszka najwyraźniej owszem, bo brnął przez słone fale nawet, kiedy powoli tracił grunt pod nogami.
Wreszcie udało mu się złapać zdobycz, praktycznie zatapiając ją przy okazji. Nie mniej zaraz mógł wyjść na brzeg i zobaczyć, co też właściwie udało mu się złapać.
Koszyk zawierał małe zawiniątko - przedmiot okryty w białą szmatkę, nijak nie zabezpieczony przed wilgocią czy wypadnięciem. Ktokolwiek próbował pozbyć się go w ten sposób, nie dbał raczej o to czy podczas swego rejsu w koszyku, nie zostanie zalany falą i nie wypadnie z niego. A może wręcz o to chodziło?

//post krótki, a następny pewnie będzie jeszcze krótszy bo dużo rzeczy będzie zależało od tego, co zrobicie Radość
30.03.2015, 02:29
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Molo Aureona
#15

W połowie drogi przemoczonego Riela do jeszcze większego stanu zamoczenia, młodzieniec na chwilę zatrzymał się i zastanowił, czy to, co robił, było tego warte. Czy cokolwiek, co dziś zrobił było? Z jego punktu widzenia trudno było powiedzieć; Riel był zbyt ciekawski - nie, wścibski - dla swojego dobra. Raz się żyje. Zdecydował się nie odwracać, świadomy obecności prawdopodobnie sfrustrowanej dziewczyny i skonfundowanego Facilusa, który chyba zdecydował się wrócić do miasta. Brnął dalej, a gdy w końcu z niewielkim wysiłkiem udało mu się zdobyć porzucony koszyk, zrobił kilka kroków do brzegu. Poziom wody był jednak na tyle wysoki, że kroki nieco przypominały stąpanie po księżycu... z tego, co czytał. Albo po prostu częściową lewitację. Zgubił się na chwilę w tym śmiesznym uczuciu, jak dziecko ciesząc się tak nieznaczącą chwilą. Jego wysokie buty powoli zaczęły ulegać podniesionemu z dna piaskowi, ale w porównaniu z miękkością gruntu, po którym teraz stąpał, nie liczyło się to zbytnio, i tak nie miał za bardzo nic do stracenia. Jego stopy zanurzały się i w wodzie, i w niestabilnej ziemi. A w tym momencie jakoś tak poczuł, że z tą niestabilnością mógłby się utożsamić. Taka prymitywna czynność przynosiła mu tyle radości, bo nigdy nie pozbył się w pełni luźnych, dzikich przyzwyczajeń, które nabył podczas nauki u smoka. No i wciąż był dzieckiem.
Zanim wyszedł na brzeg, spróbował odkryć zawartość tobołka znajdującego się w koszyku, ale pewne warunki mu to utrudniały. Stłumił więc swoją ciekawość na kolejne pół minuty, by wydostać się na brzeg i zdać sobie w pełni sprawę ze swojego aktualnego stanu.
- ...Kurwa. - oznajmił, po czym spojrzał na stojącą przed nim dziewczynę. Zmierzył ją ponownie wzrokiem, ostatecznie decydując, że w tym momencie nie stanowi żadnego zagrożenia pomimo jej sfrustrowanej aury. To była aura, która mówiła bardziej "zaraz zdzielę kogoś po twarzy", niż "własnoręcznie wrzucę twoje martwe ciało do piekła". Chociaż może te zdania były naprzemiennie używane w jej głowie? Kto wie.
Riel, potrząsając głową raz czy dwa, by pozbyć się nadmiaru wody (która, ku jego irytacji, nie przestawała kapać na twarz) z włosów, zwrócił swoją uwagę ponownie na trzymany koszyk. Ostrożnie odwinął przedmiot ze szmatki, w głowie mając już kilka pomysłów odnośnie tego, czym on może być. W trakcie czynności wysunął jednak rękę z koszykiem w stronę Lilith.
- Czyń honory - powiedział na tyle wesoło, na ile pozwalały mu zmarznięte mięśnie zaczynające dygotać, i wskazał na częściowo rozwinięty tobołek. Skoro tu była, to mógł równie dobrze podzielić się dreszczykiem tajemniczego odkrycia. Był też jej częściowo wdzięczny, że nie krzyknęła na widok wyciągniętych na brzeg ciał.

//kk, sorki.
02.04.2015, 18:01
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Molo Aureona
#16

Biegnąc ku brzegowi, z którego chłopak wszedł do wody zrozumiała, że wciąż nie znała jego imienia i trochę ją to zaczynało irytować. Oprócz tego, że była już od jakiegoś czasu jednym, wielkim kłębkiem irytacji. Bardzo starała się przełożyć to na ciekawość i dać się porwać przygodzie, ale pusty brzuch nie chciał się przekonać.
Dotarła na brzeg akurat wtedy, kiedy młody złapał koszyk i z trudem zaczął wracać na ląd. Wylazł cały już mokry i zmarznięty. Przygryzła wargę. Taki trzęsący się z zimna i cieknący wodą do niczego się jej nie przyda, bo zaraz się jeszcze rozchoruje. No i co w tym koszyku... cokolwiek tam było, ktoś najwyraźniej chciał się tego pozbyć. Czyli, że nie znajdzie tam nic do jedzenia. Co najwyżej coś zepsutego, a to bardzo jej nie urządza. Może zawartość była tylko czymś bezużytecznym. Jednakże skoro ten ktoś uczynił tyle wysiłku, by wstać wcześnie rano i pozbyć się koszyka, gdy będzie najmniej ludzi w okolicy, to mogło też być tam coś wartościowego. I do tego niebezpiecznego. Albo tylko niebezpiecznego. Ostatni pomysł najmniej się Lilth spodobał, ale obudził w niej resztki ostrożności. Może trochę jednak zaczniesz myśleć. Skarciła się.
Uniosła brwi, gdy chłopak przesunął koszyk w jej stronę. Bardzo miło, że rudy chciał, aby to ona zobaczyła co tam takiego ukrywają szmatki. Nie wyglądał na takiego, który przekazuje jej to zadanie, bo podejrzewa, że ta rzecz wybuchnie albo wykona jakąś inną niespodziewaną i śmiertelną w skutkach czynność. Zdawało się jej, że stara się nawet być trochę nonszalancki. „Wyszedłem z lodowatej wody, ale proszę, zaspokój swoją ciekawość pierwsza, ja poczekam.” W każdym razie miała taką nadzieję. Delikatnie wzięła mokry koszyk i trzymała go na długość wyciągniętej ręki. Ani nie była pewna jego zawartości, ani nie chciała być mokra. Nie podjęła odwijania szmatek dalej, dopóki nie przemówiła. Musiała coś przemyśleć, a do tego ciągle uważała, że trzeba się stąd zabrać. Jak najszybciej. A że uznała, że chce rudego zabrać ze sobą czy żeby zabrał się z nią, to niektóre rzeczy trzeba było ustalić. Może zawartość koszyka nie rozpłynie się przez kolejne kilka minut.
-Słuchaj, co Ty tam mówiłeś? Że zapraszasz do Lothil? Czyli tu w gospodzie nie mamy czego szukać. Ale jakoś musimy się dostać na przeciwległy brzeg, a więc do portu. - machnęła głową w odpowiednim kierunku i zrobiła kilka kroków. Uśmiechnęła się. Niby, że zachęcająco. - Idziemy? - trochę chcąc pokazać, że nie jest taka rozeźlona, wciąż przyglądając się chłopakowi, ruszyła żwawo tyłem ku zabudowaniom. - I jak Ci w ogóle na imię?
Czekając na odpowiedź dreptała rakiem oddalając się od morza. Powściągliwość jednak nie jest jej najmocniejszą stroną i nie zdążyli się za dużo odsunąć od brzegu, kiedy zwolniła. Teraz już drobiła małymi kroczkami, ale wciąż do przodu. Znaczy do tyłu. Znaczy dalej od przeklętego mola. Powolnym, chociaż nazbyt niecierpliwym gestem, ściągnęła szmatki odkrywając leżący w koszyku przedmiot. Zmarszczyła brwi i ruchem głowy przywołała chłopaka. Niech sam zobaczy, oceni, a jak on tu do niej, to przynajmniej będą się ciągle odsuwać od wody. Chyba, że znaleziony przedmiot w nich także wzbudzi uczucia, że trzeba go natychmiast utopić, to wciąż mają niedaleko do morza.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.06.2015, 11:09 przez Winry.)

05.04.2015, 19:29
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Molo Aureona
#17

[MG]

Przedmiotem znalezionym i odratowanym przez Riela okazał się być... sporej wielkości okrągły złoty medalion. O tak, moi drodzy. Spomiędzy szmatek pobłyskiwało pięknie czyste złoto. Medalion był gruby, zdobiony w srebrzyste wzory, które koliście wiły się wokół części centralnej. Gdzieniegdzie lśniły też małe cenne kamyczki rożnych kolorów. Ogólnie wyglądało to trochę na kicz. Ale kicz, za który można by naprawdę dobrze pożyć.
W nieco gorszym stanie był łańcuch na którym zawieszony był medalion. Również złoty, jednak zaśniedziały, gdzieniegdzie uszkodzony.
Po dokładniejszym zbadaniu okazało się też czemu amulet był dość ciężki. Na jego boku widać było delikatną rysę. Medalion dało się otworzyć.
06.04.2015, 18:30
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Molo Aureona
#18

Dziewczyna zabrała koszyk i zaczęła się powoli oddalać od mola. Miała słuszność, trzeba było jak najszybciej zniknąć z potencjalnego pola widzenia wciąż nieprzytomnych mężczyzn. Riel przekręcił głowę, gdy Lilith zaczęła mówić. Może posiadanie towarzysza podróży nie było takim złym pomysłem, zwłaszcza, że póki co dziewczyna także zdawała się chętna, by stąd "spontanicznie" wybyć. Odwzajemnił więc lekki uśmiech.
- Pewnie. Zresztą, w Lothil herbata jest z pewnością o wiele bardziej aromatyczna. Czego nie robi się dla aromatycznej herbaty? Przemierzanie wód żadną barierą.
Riel podążył za Lilith, kilka kroków w tyle. No tak, nie przedstawił się nawet. Nie czuł potrzeby, ot co, ale kulturalnie byłoby to naprawić.
- Riel Va...rdzo mi miło. - odparł bardziej do jej pleców, jednak mimo wszystko uchylił lekko głowę. Odkaszlnął lekko, by zamaskować lekkie potknięcie. Pogodność mogła być szczerą cechą dziewczyny, ale póki co wolał nie wyjawiać nazwiska. - Mam nadzieję, że moje imię nie posłuży za środek szantażu. Czy może nasza znajomość póki co ma polegać na zasadzie "wszystko, co powiesz, może być użyte przeciw tobie"? - rzekł z "wyrafinowanym" rozbawieniem.
- Mógłbym wymyślić jakieś imię, Richard, na przykład. Wdzięczne imię, sugeruje wysokie urodzenie, a nawet byś nie wiedziała, że kłamię. Ale myślę, że jest zbyt dużo rudych Rieli na świecie, by z łatwością mnie zlokalizować, kiedy nagle ci ucieknę. - chłopak nie uważał, że zapełnienie ciszy byłoby konieczne, ale lubił powiedzieć kilka zdań za dużo od czasu do czasu, jednocześnie kreując się na jakże czarującego młodzieńca. A może po prostu był młodzieńcem, który mówił dużo niepotrzebnych rzeczy i pół-śmiesznych żartów? Tak czy inaczej, nie przeszkadzało mu to.

Po chwili Lilith rozpakowała zawiniątko.
Och, więc to to skrywał koszyk... Ciekawe, pomyślał Riel, po co komu był tak pojemny koszyk do przechowania tak niewielkiej rzeczy. Skoro to medalion... chłopak zmarszczył brwi. Nie lepiej byłoby wrzucić go do wody? Niewiele osób nurkowało w tych wodach. Ostatecznie amulet mógłby skończyć w brzuchu ryby, a tam nikt nie grzebie. No, prócz rybaków. Sam wisiorek był okazały, trzeba było przyznać. I czy to...
Riel, nie myśląc wiele, wziął amulet z rąk dziewczyny, by lepiej mu się przyjrzeć. Tak! Tak, to kamienie szlachetne! przejechał palcami po małych kamyczkach, próbując przypomnieć sobie ich nazwy. Och, dziś jest jego szczęśliwy dzień. Pomijając niepowodzenie w kradzieży. I fakt, że jest cały mokry. Cały. Zimno.
Po bliższym przyjrzeniu się zdobyczy, Riel doszedł do dość istotnego wniosku. Amulet był dość pokaźnych rozmiarów, ale nie na tyle pokaźnych, by ważyć tyle, ile ważył.
- To się... otwiera? - rzekł, po czym podjął próbę otwarcia znaleziska.
27.05.2015, 00:09
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Molo Aureona
#19

-Riel? - może być i żaba, wszystko jej jedno, chodziło jej tylko o to, żeby miała się jak do niego zwracać. Wiadoma sprawa, trudno jest w momencie zaufać komuś, a jeszcze poznanym w tak dziwnych okolicznościach. Toteż nie była zdziwiona, że tak się usprawiedliwiał przy podawaniu imienia. - Riel to dobre imię. Krótkie i zwięzłe, proste i wbrew pozorom łatwiej wypada z pamięci niż Richard. - mrugnęła uspokajająco. Nie zamierza mu zaszkodzić... no chyba, że jednak zajedzie jej za skórę. Ale to wtedy wolałaby się rozprawić z nim osobiście.
Lilith z ostrożnym zainteresowaniem przyglądała się amuletowi. Kiedy Riel postanowił go otworzyć, przesunęła się dyskretnie nieco za jego plecy. Nie odsunie się, bo przecież jakby mogła przegapić taką interesującą akcję. No i też była bardzo ciekawa co jest w środku, tak bogato zdobionego medalionu. A jakby miało coś wyskoczyć albo wybuchnąć, to najpierw poleci na niego. Głupio jej było tak się chować, jeszcze chłopak pomyśli, że ona się boi. Ale z drugiej strony ten poranek był nieco szalony, że mogła spodziewać się czegokolwiek. A już z pewnością czegoś niebezpiecznego. A przynajmniej czegoś nieprzyjemnego.
-Tylko uważaj- rzuciła suchą uwagę, ciągle bardziej martwiąc się o siebie niż o Riela. Zaczynała się też już przyzwyczajać do ssącego głodu i chęć przygody budziła się coraz szybciej. Miała więc szaloną nadzieję, że znalezisko uda się łatwo otworzyć, a w środku znajdą kolejną zagadkę.
02.06.2015, 11:25
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Molo Aureona
#20

[MG]

Tuż po otworzeniu medalionu przez Riela, wszystko potoczyło się bardzo szybko.
Chłopak zdążył tylko zobaczyć portret młodej, brązowowłosej kobiety umieszczony w środku. Potem na moment jakby zrobiło mu się słabo, przez chwilę widział jak przez mgłę, jakby portret poruszył się, a kobieta wyciągnęła do niego ramiona. W następnej coś błysnęło, potem już była tylko ciemność, a przez moment poczucie jakby wszystko wokół niego się zatrzęsło. I spokój.
Winry widziała znacznie mniej. Portret kobiety zdążyła dostrzec tylko przez chwilę, bo potem medalion rozbłysł, a białe światło które otoczyło twarz Riela, wydawało się wciągać go wgłąb medalionu. Zaraz zresztą natężyło się do tego stopnia, że dziewczyna musiała zacisnąć oczy, a gdy je otworzyła, Riela nie było już ani widu ani słychu, medalion leżał na ziemi, zamknięty, zaś nieopodal niej siedziałą oszołomiona dziewczyna.
Jej twarz była ledwie widoczna spod burzy ciemnych loków, jej oczy były orzechowe, ubrana była w powłóczystą błękitną suknie i miała dość ciemną cerę.
Kiedy chwila zadziwnienia minęła, nieznajoma wydała z siebie okrzyk radości, zerwała się z ziemi i wykonała pełny piruet, okraszony śpiewnym "jestem wolna!".
Zaraz jednak jakby o czymś sobie przypomniała i rozejrzała się po ziemi. Znalazłszy zdobiony amulet, spojrzała na niego z niechęcią, po czym podniosła ostrożnie i przez chwilę wykonała ruch, jakby chciałą go rzucić w morze. Zrezygnowała z tego jednak i spojrzała wreszcie na Winry z lekkim zmieszaniem.
- Kto poszedł zamiast mnie?

Riel słyszał jej głos, jakby przytłumiony, ale wciąż wyraźny. Czuł się niby zatopiony w czymś gęstym, wszystkie ruchy szły mu bardzo powoli, nawet mruganie sprawiało kłopot. Nie mógł oddychać, ale zauważył też, że tego nie potrzebuje. Patrzeć jednak mógł tylko na wprost.
Niewiele jednak widział. Coś ciemnego przesłaniało mu cały świat, nie licząc lewej strony, gdzie widział pionową pręgę światła.


A teraz spoiler, aby wszystko było jasne: Riel jest we wnętrzu medalionu. Medalion jest niedomknięty, dlatego widzi w ogóle jakieś światło. Może słyszeć odgłosy z zewnątrz, może też mówić, jednak wiadomo - będzie słabiej słyszalny, więc jeśli teraz zacznie wołać, to istnieje opcja, że nikt go nie usłyszy. Proponuję aby pierwsza napisała Winry, to przynajmniej może nawiąże z nią konwersację i będzie miał co w poście napisać xP
A jak się stamtąd wydostać? Cóż, to musicie odkryć sami.
07.06.2015, 17:32
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna