Molo
#11

Jego rozprawianie o wartości przekazów werbalnych zostało przyjęte jeszcze gorzej, niż wcześniejsze określenie swoich zwyczajów. Jednak i to nie mogło go speszyć, już nie raz chciano go pobić, powiesić czy zarąbać na miejscu za to co zdarzyło się mu powiedzieć. Choć młoda kobieta widocznie poczuła się urażona, to, a właściwie dlatego, postanowił w podobny sposób rozjaśnić swe poglądy.
- Może powiem to inaczej - podjął porozumiewawczym tonem, przyjaźnie i spokojnie, spoglądając przy tym bez obaw na twarz dziewczyny. - Czy gdyby różę nazwano inaczej, to uważalibyśmy ją za mniej piękną ? - oddech później uśmiechnął się przepraszająco. - Wybacz ten natłok zdań, mam tendencję do rozgadywania się, pracując zwykle operuję słowem, weszło mi to już w krew - poczochrał długawe włosy i przeniósł wzrok przed siebie.
- Coś ciekawego może czekać za każdym rogiem, czy to kot, pies czy fanga w nos, ważne by umieć poradzić sobie w każdej sytuacji, hihi - zachichotał psotnie.
Powoli oddalali się od molo i brzegu, zagłębiając się w centrum miasta.
- Właściwie to nie miałem jeszcze okazji zagościć w jakimś lokalu tutaj. Masz konkretne upodobania, czy szukamy najbliższej knajpki, jaka nie będzie odstraszała wyglądem i klientelą ?
Dla niego było to wszystko jedno, choć gdyby miał wybór, to zawsze skierowałby się do lepszego przybytku. Im więcej bywalców i lepsza atmosfera, tym łatwiej było mu rozpocząć grę, dzięki której często łapał się na darmowy posiłek. W podrzędnych gospodach szanse były na to raczej marne, toteż zwykle nie brał takich pod uwagę. Gdy jednak miał już podłapany grosz na strawę, a nawet towarzystwo, nie musiał się tym przejmować.
Co tak właściwie miał myśleć o samej Rei ? Spotkał już niejedną osobę jej pokroju, każda była taka sama jak żadna. Nie był pewien, czy zaraz czymś go nie podsmaży, gdy odwróci się tyłem, bądź też zdzieli przez głowę, a może nagle wyjrzy zza muru jakim się otacza i powie coś od siebie ? Możliwości było wiele, doświadczył już każdej z nich. Widocznie nie przepadała za osobnikami jego pokroju, zbyt wygadanymi, rzec można, ze zuchwałymi i bezczelnymi. Ciężko było ich zrozumieć, jeszcze ciężej z nimi wytrzymać, a zaufać im to już wyczyn niespotykany. Tym bardziej, gdy ktoś co kilka oddechów zmieniał sposób bycia, to poważniejąc to dziecinniejąc w mgnieniu oka. Czuł pewne obawy, powiedzieć można, że siedział jak na szpilkach. Ale to tylko napędzało go do dalszej gry.
14.04.2014, 00:45
Przeczytaj Cytuj
Molo
#12

To nie był najlepszy dzień na myślenie i rozważanie słów jakiegoś dziwacznego barda. Tym bardziej, że jej ani wzniosłe metafory ani głębokie porównania ani rozważania ujęte w poetycki sposób kompletnie nie ruszały. Może i była osobą mało delikatną, a przecież wrażliwość na wyszukane frazesy była cechą dość kobiecą, ale naprawdę... jak spotkają jakiegoś potwora, smoka albo co gorsza demona to nikt nie będzie się zastanawiał nad przyrównaniem jego śmierdzącego oddechu to słodkiego zapachu lawendy, jego ostrych kłów to śnieżnobiałych ząbków, a jego ogromnych łapsk do delikatnych dłoni. Właśnie dlatego panna Raven wolała proste stwierdzenia bezpośrednio wyrażające sedno rzeczy, a nie jakieś paplanie bez większego sensu.
- Kwiatek to kwiatek, jednym się podoba innym nie... kwestia gustu. - mruknęła obojętnie ramionami.
Zerknęła na niego kątem oka i już otwierała usta, żeby coś powiedzieć, ale zrezygnowała. Gadane to on miał. Jak przekupka na targu. Myśl o obiedzie była w tej sytuacja najbardziej pocieszająca. Smaczny duży obiad, a nie kilkucentymetrowa rybka z wyłupiastymi oczami. Bywało gorzej przecież, prawda? A ten gość sobie pogada, pogada... może w końcu sam się tym zmęczy.
- Cokolwiek. Głodna jestem, zaraz mi zacznie w brzuchu burczeć. - i tak nastąpił etap marudzenia, a to dopiero początek bowiem czarnowłosa potrafiła marudzić na wszystko, wszędzie i o każdym czasie.
W zasadzie to jadła dopiero rankiem, coś lekkiego na targu i chociaż potrafiła zjeść naprawdę dużo i w dodatku poprosić o kilka dokładek, to na nasycenie pierwszego, największego głodu wystarczyła jej niewielka porcja. I nie była pod tym względem wybredna. Wiadomo, każdy lubił zjeść smacznie, ale czasem gdy nie jadło się dwa dni nawet kromka chleba stawała się pysznym daniem. Dlatego mimo, że marudzenie miała dość głęboko zakorzenione potrafiła się cieszyć nawet czymś drobnym, byle było zjadliwe.
Kiedy wreszcie... zamilkł znowu zerknęła na niego kątem oka. Rzadko kiedy wypytywała ludzi kim są, czym się zajmują, bo takie rozmowy okazywały się często tylko pozorne. Nawet mała i słodka dziewczynka może okazać się mordercą, który mści się za śmierć swojego kochanego brata. Nie była przewrażliwiona, traktowała to wyłącznie jako środek ostrożności. W końcu nikt nie jest nieśmiertelny, a nie uśmiechało się jej zaraz wdepnąć w jakieś śmierdzące bagno.
- I ubrudziłam płaszcz... i... - właśnie miała zacząć swój fascynujący monolog wymieniając kilkanaście rzeczy, które się jej nie podobają, gdy zorientowała się co facet przed chwilą powiedział.- ... zaraz, skoro nie byłeś tu jeszcze w żadnym lokalu, to wiesz chociaż w którą stronę powinniśmy iść? - nie ma to jak niewielka dezorientacja... gdzie oni w ogóle zmierzają?
14.04.2014, 02:36
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Molo
#13

Kwiatek to kwiatek, jak to dziewczyna powiedziała. Słysząc to, jedynie uśmiechnął się zadowolony i skinął głową, o to mu chodziło. Nieważne były słowa, ważne było znaczenie. Ale dość już o tym, bowiem żadne, nawet najznamienitsze poematy nie napełnią pustego brzucha. Czas było znaleźć jakąś spokojną przystań, w której będzie można zwyczajnie podjeść. Chodząc po mieście zdążył się nieco rozejrzeć, wciąż jednak rozlokowanie gospód było mu nieznane zbyt dobrze. Nie przywiązywał wielkiej wagi do miejsc, nie zaprzątał sobie głowy zapamiętywaniem zbędnych rzeczy, wystarczyło mu wiedzieć, że coś gdzieś jest, nic więcej. Jeżeli będzie potrzebował, to to znajdzie, jeżeli nie, to po co mu ta wiedza ? Poza tym, o ile jego pamięć krótkotrwałą działała świetnie, to ta długotrwała była już nieco gorsza.
- Niestety, ale jest tak jak mówisz - rzekł wyraźnie zakłopotany, lecz wciąż uśmiechnięty. - Chwilę poszukamy, to na pewno coś znajdziemy. Akurat w znajdowaniu rzeczy jestem dosyć dobry, podobnie jak w ich gubieni, ale to już historia na inną okazję.
Ruszył nieco żwawiej, idąc przed towarzyszką by w jakiś sposób rozsunąć ludzi przed sobą i ułatwić jej przejście. Już sam nie wiedział, czy bardziej tłoczno było na nadbrzeżu czy w centrum. Zresztą, tak właściwie to nie wiedział nawet gdzie idzie.

Gracz opuścił wątek
Sohan mały bazar
14.04.2014, 03:53
Przeczytaj Cytuj
Molo
#14

Właściwie ta wioska była jej niemal zupełnie nieznana. Coś w stylu, że przechodziła obok i tak niby postanowiła wpaść, zajrzeć, rozejrzeć się, popytać. Teoretycznie lepiej było zacząć od samego centrum ostatnich doniesień czyli Azarat, w praktyce zaś wpychanie się do miasta przez kogoś takiego jak ona mogło na początku przysporzyć jej zbyt wiele kłopotów. Komplikacje były zupełnie niepotrzebne, już wystarczył fakt, że statystycznie w każdej wiosce, do której czarnowłosa zawitała, była później co najmniej jedna osoba jaka będzie zapewne pomstować na nią do końca życia. To tyle ze statystyk... inna sprawa, że orientacja w terenie nie była jej mocną stroną, a zasada, że najlepiej po prostu iść przed siebie nie zawsze sprawdzała się jednakowo dobrze. To miasteczko nie wydawało się duże, zwykle również podobne skupiska zabudowań posiadały kilka charakterystycznych cech, dzięki którym łatwiej się można było odnaleźć. Jak choćby standardowy plac pośrodku otoczony największymi karczmami czy innymi budynkami użyteczności publicznej. W przypadku dostępu do jakiejś rzeki był port, w okolicach portu najczęściej znajdowały się uboższe dzielnice... w każdym razie mimo, że nie rzadko wyglądało to dość schematycznie, w przypadku większych aglomeracji i tak można było się zgubić.
- Hmm? - zerknęła na niego pytająco, ale skoro postanowił nie kontynuować tematu, to nie miała zamiaru ciągnąć go za język.
Nie przeszkadzało jej to, że postanowił ją wyprzedzić. Aktualnie czarnowłosej się nigdzie nie śpieszyło. Nikt ją nie gonił, nikt nie próbował ją poszczuć psami, można powiedzieć, że to słodka sielanka. Na wszelki wypadek postanowiła go nie spuścić z oczu. W końcu nie mogła pozwolić, żeby jej obiad przepadł gdzieś w tłumie.

Gracz opuścił wątek
15.04.2014, 00:25
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna