Pręgierz
#11

Pieprzony bachor zaczynał go irytować. Nie przybył tutaj, żeby uganiać się za jakimś gówniarzem tylko, żeby pozwiedzać, ewentualnie znaleźć jakąś dobrze płatną robotę. Zasadniczo nie lubił ludzi, ale teraz szczególną nienawiść zaczął odczuwać w stosunku do dzieci.
Szybko obrócił się na pięcie i ruszył (tym razem już na poważnie) biegiem za chłopaczkiem. Nie był szczególnie utalentowanym sprinterem, ani też długodystansowcem (przynajmniej jeśli chodzi o bieganie). Dlatego postanowił jak najszybciej rozwiązać kwestię tego pościgu.
Goniąc dzieciaka wcale nie miał zamiaru go złapać za kołnierz. No dobra miał zamiar, ale nie sądził, że mu się to uda. Chciał się do niego zbliżyć jak najbardziej to możliwe. Najlepiej jakieś 10 cm, ale byłby zadowolony nawet gdyby było to tylko 30 cm i to nawet gdyby tylko jego ręka znajdowała się w tej odległości od chłopaka.
Gdy już będzie dostatecznie blisko i będzie czuł, że bardziej się nie zbliży to aktywuje swoją Zbroję Burzy. Z odległości 30 cm w kierunku Errela powinna skoczyć czarna błyskawica. Nie miała ona wyrządzić dzieciakowi krzywdy. Krzywdę miał zamiar zadać mu własnoręcznie za to, że musiał biegać. Błyskawica miała tylko wytrącić go z równowagi, ewentualnie trochę oszołomić jeżeli trafiłaby w głowę.
Jeżeli udałaby się akcja z delikatnym porażeniem to złapie gówniarza za kark, a potem mocno strzeli w twarz. Delikatnie też porachuje mu kości i da kopa w tyłek. Potem przyłoży sztylet do gardła i odprowadzi do tych bezużytecznych strażników by odebrać swoją nagrodę.
Może i manewr ze sztyletem był trochę drastyczny i przesadzony jak na takiego dzieciaka, ale nie można zapomnieć, że poznał go wychodzącego z pomnika. A to normalne nie jest, zatem lepiej zachować maksimum ostrożności.
06.01.2015, 23:07
Przeczytaj Cytuj
Pręgierz
#12

"Koniec zabawy. Nie mam zamiaru użerać się z takim dzieciakiem. Nie tym się powinienem zajmować. Mogłem tu jednak nie przyjeżdżać. Jak z tym wszystkim skończę, lepiej żeby tych strażników tu nie było."
Białowłosy zatrzymał się w miejscu. Szybkim ruchem ręki dobył miecza, trzymał go w prawej dłoni. Wykonał nim młynek w powietrzu, tak po prostu, aby przygotować swój organizm na wysiłek. Następnie ruszył do roboty. Nie miał zamiaru biegać za tym całym Errelem cały dzień. Miał zamiar podbiec do niego, na odległość około dwóch metrów i utrzymać ten dystans od niego. Następnie zaś, jego miecz zapłonie. Ogniem, żeby było to jasne. Potem białowłosy się zamachnie i wykona cięcie w powietrzu. Poziomo. Po wykonaniu tego cięcia, z miecza wyleci fala uderzeniowa w kształcie półksiężyca. Ze względu na kształt cięcia wykonanego przez Ceasar'a, fala była szersza niż gdyby boki tego ognistego półksiężyca były ułożone góra-dół. Zwiększało to szansę trafienia w tego kurdupla i zmniejszało szansę uniknięcia. Może oberwanie takim uderzeniem i lekkie poparzenia rozwiążą sprawę? Tak szczerze, Ceasar sam w to nie wierzył, ale nie miał wyboru. Nie miał zamiaru użerać się z tą sprawą dłużej niż musiał.
09.01.2015, 18:55
Przeczytaj Cytuj
Pręgierz
#13

[MG Mode]


Errel z początku zręcznie uciekał przed dwójką mężczyzn. Wyraźnie było widać, że takie ucieczki ma już we krwi. Jego zwinne nogi mknęły przed siebie, robiąc to niepierwszy raz.
- Naprawdę nie jesteście dla mnie żadnym wyzwaniem. - Pokazując jak żałośni są dla niego jego oponenci, stanął sobie w miejscu. Chłopaczek założył ręce na piersi, na twarzy przyodział swój drwiący uśmieszek
Ten moment wydawał się idealny. Łowca szybko dobył oręża, a po krótkiej rozgrzewce był gotowy do działania. Mógł w spokoju wykonać poziome cięcie. Z odległości kilkunastu metrów Errel miał na tyle czasu, żeby wykonać w spokoju unik. Przeskoczył w bok, przez co natoczył się na nadbiegającego Grugaloragana. Kiedy mistyk aktywował jedną ze swoich umiejętności, zaskoczony chłopak chciał wykonać szybki zwód, ale jedna z błyskawic musnęła go w bark. Skończyło się tak, że skołowany wylądował na ziemi myśląc przez moment co się dzieje.
- Hej, ja tylko sobie żartowałem... Naprawdę, no... Nie musicie mi niczego robić. - Zaczął się tłumaczyć, ślamazarnie czołgając się do tyłu. Nie zdawał sobie sprawy, że chyba skończyła się jego beztroska gonitwa. Z jego twarzy już zniknęła drwina, a pojawił się strach i niedowierzanie. Myślał, że to wszystko inaczej się skończy.
15.01.2015, 23:33
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Pręgierz
#14

- Na początku chciałem być miły, ale nie skorzystałeś z mojej propozycji. - powiedział Grugaloragan z niesamowitym spokojem, który był chyba bardziej przerażający niż gdyby krzyczał na dzieciaka. Teraz gdy cała ta bezsensowna gonitwa już się skończyła on także się uspokoił i zaczął znowu być opanowany, roztaczając wokół siebie aurę nieprzystępności, dystansu i wyższości. Nie zamierzał jednak zrezygnować z nauczenia dzieciaka rezonu i odzwyczajenia od głupich gonitw.
Teraz gdy leżał na ziemi i nie miał gdzie uciec Grugal nie musiał się wcale śpieszyć. Podszedł do niego spokojnie acz ostrożnie, bo dzieciak mógł tylko udawać bezbronnego. Gdy był już blisko dezaktywował zaklęcie i szarpnął dzieciaka ku górze za fraki, a gdy ten stał na prostych nogach obrócił tyłem do siebie. Nie był przy tym delikatny bo wcale nie zamierzał. Przyłożył mu nóż do gardła, a drugą ręką trzymał na jego barku.
- Spróbuj tylko jakichś sztuczek, a będą one ostatnimi w twoim życiu. - powiedział do niego. Mógł przy tym oczywiście ściszyć głos i pochylić się tak by powiedzieć mu to wprost do ucha, ale byłoby to zdecydowanie zbyt melodramatyczne.
Delikatnie go poszturchując, bo nie zamierzał mu poderżnąć gardła, a przynajmniej nie dopóki zachowuje się on grzecznie, ruszyli do tych bezużytecznych strażników. Będąc tuż przed nimi odsunie puginał od szyi Errela i dając mu solidnego kopniaka w tyłek pchnie go w ich ramiona.
- Odwaliliśmy za was robotę. Czekamy na nagrodę. - powiedział z zawoalowaną w głosie groźbą w imieniu swoim i tego staruszka. Chociaż po prawdzie miał gdzieś co sądzi tamten, on chciał pieniądze i nieważne jak, ale je dostanie.
16.01.2015, 23:15
Przeczytaj Cytuj
Pręgierz
#15

Może i było po problemie w teorii, ale nie należało lekceważyć przeciwnika, nawet jeśli to był zwykły dzieciak. Jakby nie patrzeć, ten zwykły dzieciak wcześniej wyszedł z posągu. Idąc tym samym tropem powinien on być w stanie teraz im uciec, a lepiej przygotować się na najgorsze. Jeśli zrobi się mu coś teraz, to później im nie ucieknie. Lepiej też dmuchać na zimne, niż potem znowu biegać za tym gówniarzem i tracić swój cenny czas na zwyczajne dziecko. Pierwsze co zrobił po upadku dzieciaka na ziemię, było podbiegnięcie do niego i sprzedanie mu mocnego kopniaka w głowę. Oczywiście, miał zamiar zbliżyć się do dziecka zanim ten drugi koleś, Grugaloaragan do niego podejdzie. Tak jakby, przygotowywał Errela na jego przyjście. Wracając zaś do obijania dzieciaka, kopniak w głowę żeby go powalić, kilka mocnych nadepnięć na brzuch, potem zaś nadepnięcie na nadgarstek i jeszcze raz kopniak w głowę. To powinno wystarczyć. Oczywiście, nie chciał przesadzić, żeby tylko nie zabić nam chłopaka. Osobiście, Ceasar'owi nie przeszkadzało by to, że ten dzieciak powędrowałby na tamten świat, ale strażnicy może woleli mieć go żywego? Kto ich tam wie? Grunt, że po pobiciu chłopaka odsunął się żeby zrobić Grugaloaraganowi miejsce na przejście, żeby ten mógł go zanieść strażnikom. Po tym jak jego tymczasowy towarzysz weźmie i zaniesie Errela do strażników, Ceasar będzie cały czas podążał za nim i tylko potakiwał głowę przy jego jakże mądrych słowach.
24.01.2015, 14:44
Przeczytaj Cytuj
Pręgierz
#16

[MG Mode]


Chłopaczek głośno syknął, kiedy poczuł mocne uderzenie łowcy. Złapał się za głowę, zaś jego samego przesunęło o najwyżej długość łokcia w bok. Pewnie to pogruchotało jego delikatny, ale jakże pusty łeb. Errel nie miał siły stawiać już jakiegokolwiek oporu, zamiast tego zwinął się w pozycję embrionalną. Drżał, do tego im bliżej się podchodziło, tym bardziej dźwięk wydawany przez niego przypominał... Szlochanie.
- Głupie obce chłopy! Głupi magowie! Głupi, głupi! - Krzyczał, jakby sam do siebie... Tak, jakby tymi słowami chciał odpędzić złe demony w postaci dwójki mężczyzn.
Jego nadepnięcie w brzuch wyrzuciło całe powietrze z przepony rudzielca. Jego złote oczy wyglądały tak, jakby za moment miały uciec z oczodołów. Od tej chwili już nie wydawał żadnego dźwięku. Stał się spokojnym zakładnikiem mistyka. Nie drżał, nawet jego spojrzenie było nieobecne. Czyżby cały jego wigor i humor, który mu towarzyszył nagle uciekł do innego świata? Nawet nie stawiał już kroków. Nogi szurały po kostce brukowej, która nie była idealnie równa.
Kiedy dwójka bohaterów zbliżyła się do strażników, Ci leniwie wstali. Otrzepali się z kurzu, sprawiając wrażenie wielce zmęczonych tą jakże wyczerpującą pracą. Dowódca oddziału złapał za rude kudły chłopaczka, szarpiąc nim w sposób przepełniony sadyzmem.
- No kochanieńki... Teraz odpokutujesz swoje winy. - Wysyczał Errelowi do ucha. Na słowa Grugaloragana zaśmiał się w głos. Spasła postura drżała ze śmiechu, potrzebując chwili, by się uspokoić.
- Czy ja mówiłem o jakiejkolwiek nagrodzie? Umowa była taka, że jeśli go nie złapiecie to lądujecie w naszych lochach. Zatem jedyną nagrodą jest to, że jesteście nadal wolni. Miłego dnia! - Zakończył swoją wypowiedź ironicznym komentarzem. Następnie odwrócił się i odszedł wraz z resztą strażników.


Mistyk będący w cieniu... Tysiąca słońc






01.02.2015, 23:58
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna