Gospoda 'Pod Łososiem'

Zirael, gdy tylko usłyszał imię swojej rozmówczyni, szybko powtórzył poprzednią kwestię.
-Zatem miło mi poznać, Pani Arianno.
Po czym dał jej dalej mówić wedle jej woli. Bardzo ucieszył go fakt, iż zwrócono mu jego pieniądze nawet z nadwyżką, szkoda tylko że tak małą. Ale, darowanemu koniowi nie patrzy się w zęby. Zanim zdążył odpowiedzieć kobiecie, że osobiście woli ciemne piwo, ta już zawołała obsługę. Rzucił więc tylko spod nosa:
-Ciemne piwo poproszę.
I z powrotem skupił się na monologu Arianny. Musiał przyznać, iż podobał mu się fakt, że piękna kobieta komplementuje jego występ. Szczególnie, kiedy ta kobieta sama jest bardem z Gildii Bardów. To na pewno znaczyło swoje. Jednak wspominka o berecie zakuła go mocniej niż strzał z kuszy prosto w serce. Ledwo się powstrzymał żeby nie wybuchnąć po czymś takim.
Pamiętaj, to twoja szansa. Możesz zaistnieć jeszcze mocniej. Eh, nie oszukujmy się. Możesz zaistnieć! To jest coś warte przeżycia paru złych słów o twoim ukochanym berecie, więc opamiętaj się. Teraz musisz być chłodny, ale i zdecydowany. Pokaż jak świetnym aktorem jesteś. Nie po to cię Zerochim uczył żebyś wszystko spieprzył. Weź się do kupy.
W międzyczasie kobieta dokańczała swój monolog. Bard wręcz tonął w jej anielskich oczach. Działała na niego co najmniej niepokojąco.
Potem zaczęła się ta ciekawsza część jej wypowiedzi. On zostawia trzech bardów w spokoju, a w zamian Gildia zaoferuje mu współpracę. Jasne że najchętniej zgodziłby się od razu, ale kiedy ostatnio to zrobił, skończył w alejce, pobity i zarzygany. Tym razem musiał być ostrożniejszy, tak mocno jak tylko się dało w tej sytuacji.
-Z chęcią przyjmę szanownej Pani ofertę, ale najpierw chciałbym usłyszeć jakie konkretnie będę miał korzyści z przystąpienia do waszej Gildii, kiedy owa współpraca by się zaczęła, oraz, co najważniejsze... Jakie tortury przejdą te trzy gnoje.
Założył pod stołem nogę na nogę i czekał na odpowiedź pięknej pani bard.
06.07.2018, 02:31
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Gospoda 'Pod Łososiem'

oraz kolejny zagościłem w te strony na życzenie mojej nowej towarzyszki Chichi, która zleciła mi jedno, z pozoru łatwe zadanie... Moim celem tutaj było odnalezienie jej towarzysza o imieniu Alfred, który mógłby jakkolwiek pomóc nam w naszej tułaczce. Osobiście widziałem go raz w życiu i nie wydawał się zbyt rozmowny ani pomocny, aczkolwiek to już niezbyt mnie interesowało. Być może gdy go znajdę dowiem się czegoś nowego na temat mojej kompanki. Pytanie jednak było jedno i na dodatek dosyć istotne: Czy on tu w ogóle jeszcze jest? Droga ze skrzydła Medycznego nie zajęła mi tutaj za wiele czasu. Spokojnym truchtem dotarłem tutaj w zaledwie dziesięć minut. Po drodze starałem się dowiedzieć czegokolwiek na temat wcześniej wspomnianego osobnika, ale także na temat Berde, który najprawdopodobniej nieźle by mnie teraz wspomógł. No nic... Niestety los nie był mi na razie przychylny, a swoją drogą przebyłem bez żadnych ciekawych informacji.

Będąc już w Gospodzie rozejrzałem się delikatnie zwracając uwagę na każdy interesujący mnie szczegół. Przy jednym stole siedziała dwójka zapewne już pijanych mężczyzn, gdzieś indziej jakiś osobnik sączył delikatnie piwo... A Alfreda ani śladu. Niepokoiło mnie to dlatego podszedłem to gospodarza pytając o towarzysza Chichi, na co ten krótką wypowiedzią oznajmij, że szukana przeze mnie osoba zniknęła jakiś czas temu i nie wiadomo gdzie się podział. Czy warto było go szukać? Uznałem, że miasto jest zbyt duże, a ja nie mam na tyle czasu by zaglądać w każdy zakamarek Valen. No cóż, trudno. Nie będę chłopcem na posyłki. Podziękowałem gospodarzowi delikatnym skinieniem głowy, a następnie ruszyłem z powrotem do skrzydła medycznego powiadomić Mistyczkę tego co sam się przed chwilą dowiedziałem.



Gracz opuścił wątek


Umiejętności Daniela:
Dzięki jednej z moich umiejętności, gdy spojrzycie mi w oczy możecie czuć się nieco niepewnie, czuć delikatny dyskomfort a nawet mały strach. Fajnie by było jakbyście to uwzględnili podczas rozmowy ze mną.






06.07.2018, 19:44
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Gospoda 'Pod Łososiem'

STRAŻNIK



dy akolita wybrał ciemne piwo Arianna uśmiechnęła się lekko.-No proszę. Wygląda na to, że mamy tu prawdziwego twardziela.-Sama zaś sięgnęła po jasne. Wygodnie rozsiadła się na krześle i zajęła pozycję, która jeszcze lepiej eksponowała jej kształty. Na pytanie barda tylko szerzej się uśmiechnęła. -Proszę się nie martwić. Ci dwaj działali na własną rękę, a nie z ramienia naszej renomowanej gildii. Z mojej strony nie musi się pan niczego obawiać. Co do dokładnych warunków... będzie pan robił mniej więcej to samo co do tej pory, czyli występował po karczmach, gospodach i innych zajazdach. Należy zaznaczyć, że występy, których będzie pan udzielał w miejscach, które znajdują się pod jurysdykcją burmistrza czy też innej osoby, która obecnie włada miastem, czyli samo Valen i jego okolice oraz miasto Grimssdel podlegają podatkowi w wysokości dziesięciu procent od zarobionych pieniędzy. My następnie ten podatek odprowadzamy do odpowiedznich osób. Jeśli ma pan jakieś pytania to niech pan je zadaje.-Uśmiech nie schodził z jej twarzy, a jej oczy cały czas obserwowały Złotoustego. Oczywiście to nie działa tak, że pan płaci, a my nie dajemy nic w zamian. Gildia bardzo często dostaje zaproszenia na najróżniejsze bale, bankiety i inne wydarzenia organizowane przez szlachtę i inne wpływowe osoby w mieście. Tam miałby pan szansę wsławić swoje nazwisko i pokazać się wśród elity miasta Valen na co osoba tak utalentowana jak pan z pewnością zasługuje.-Lekko skłoniła głowę ponownie dając wyrazy uznania za występ Ziraela.Co zaś się tyczy tych trzech. Niech pana głowa nie boli o ich los. Ukaraniem ich zajmę się bezpośrednio ja i mogę pana zapewnić, że tej kary nie unikną. To co zrobili było zachowaniem nagannym i potępianym w naszej organizacji. Jeszcze raz pragnę złożyć najszczersze przeprosiny za zaistniałą sytuację.-Arianna po wypowiedzi wypiła porządny łyk piwa po czym jeszcze wygodniej usiadła na krześle czekając na odpowiedź Ziraela.
10.07.2018, 17:41
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Gospoda 'Pod Łososiem'

Zirael tylko cicho prychnął z uśmieszkiem rzezimieszka na słowa kobiety o twardzielu, po czym wziął potężny łyk piwa. Miło tak po kilku godzinach poczuć w końcu coś w ustach, szczególnie kiedy wie się co to jest, w porównaniu do płynów podawanych przez nieznajomych ci bezdomnych. Wypił jeszcze dwa łyki i odstawił piwo, stukając kuflem o stół. Z ulgą westchnął i przetarł delikatnie swoje usta używając wierzchu dłoni. W końcu mógł się odprężyć po całej tej akcji. Jednak ból w żebrach mu o czymś przypomniał.
-Właściwie mam jedno pytanie, moja Pani, niestety nie związane z tematem, ale równie naglące i ważne. Macie może pod ręką jakiegoś medyka? Wolę się upewnić że któreś z moich połamanych żeber nagle nie przebije mojego serca. Przydałby się jakiś znający się na rzeczy człowiek, żeby ten mój talent o którym ciągle mówisz nie przepadł sześć stóp pod piachem, nie sądzisz?
Cicho zaśmiał się pod nosem, dając kobiecie mówić dalej. Jak na razie oferta Gildii nie wyglądała nie wiadomo jak pięknie. I tak jak na razie nic nie zarobił, a ci jeszcze chcą podatek jakiś od niego brać.
Jakże ucieszyła go więc wzmianka o zaproszeniach na bale i zyskiwanym rozgłosie! I jak zwykle kobieta wplotła w wypowiedź komplement. Zaczął się zastanawiać, czy to nie powinno być przypadkiem na odwrót, ale szczerze to miał to gdzieś. Po całym dzisiejszym syfie należało mu się trochę miłych słówek.
-Jeszcze trochę i tak mnie oczarujesz że wstąpię do tej Gildii tylko dla ciebie. Ja po prostu robię to co kocham i jestem w tym dobry, ale żeby aż tak mnie za to chwalić? Na pewno macie w swoich szeregach wielu równie utalentowanych bardów, wśród których wchodzi na pewno moja piękna rozmówczyni, jeśli mnie pierwsze wrażenie nie myli. Raczej za sam wdzięk nie byłabyś, moja Pani, tak szacowana w twojej Gildii. Ciekaw jestem, kiedy sam będę mógł się przekonać o twoich umiejętnościach.
Po tych słowach pociągnął kolejny łyk piwa, i z radością usłyszał o przyszłej karze dla tych trzech śmieci. Z wrażenia uśmiechnął się od ucha do ucha.
A ludzie mówią że sprawiedliwości nie ma na tym świecie!
-Ależ nie ma za co przepraszać. Nic by się nie wydarzyło gdyby nie moja łatwowierność i głupota, której nie mam zamiaru więcej powtarzać. To mówiąc, muszę niestety... Przyjąć twoją propozycję. Głupotą byłoby odrzucenie propozycji tak pięknej kobiety, i naiwnością myślenie że zajdę daleko bez pomocy waszego stowarzyszenia. Z chęcią dołączę do waszej Gildii.
11.07.2018, 15:49
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Gospoda 'Pod Łososiem'

STRAŻNIK



rianna pokręciła tylko głową. -Ależ oczywiście... gdzie moje maniery! Norn!-Nagle z tłumu ludzi wyszedł średniego wzrostu zakapturzony mężczyzna. Bez słowa podszedł do stolika i stanął przed rozmówczynią Ziraela oczekując na rozkazy.-Udaj się do Erugha. O tej porze jego sklep powinien być już zamknięty, więc klienteli go nie pozbawisz. Powiedz, żeby przyszedł tutaj jak najszybciej i zabrał ze sobą jakiś sprzęt do uleczenia złamanych żeber. Jakby marudził to powiedz, że ja cię przysyłam. No już migiem!-Spojrzenie pięknych oczu kobiety ponownie padło na Złotogłosego. Uśmiechnęła się słysząc skromne słowa barda.-Uwierz mi. W naszej gildii jest niewiele tak utalentowanych osób jak ty.-I znowu. Sposób w jaki powiedziała słowo utalentowanych sprawił, że ciarki przeszły mu po plecach. Ta kobieta, choć piękna i uprzejma niewątpliwie miała silny charakter i nie była żadnym popychadłem. Fakt, że trójka zbirów którzy napadli na niego dzisiejszego dnia stała nie ruszając się ze swoich miejsc. Każdy z nich był blady jak ściana.-Oczywiście są bardowie, którzy są równie utalentowani jak ty lub nawet bardziej. Tą sekcją gildii zarządzam bezpośrednio ja, ale to nie czas ani miejsce na tę rozmowę.
Gdy usłyszała, że Zirael postanowił dołączyć do jej stowarzyszenia na jej twarzy wykwitł najpiękniejszy uśmiech jaki Zirael widział w życiu. -To doprawdy świetna wiadomość! Szczegóły uzgodnimy, gdy już przekażę władzom Gildii informacje o panu i o tym jak więlką wiarę pokładam w pana możliwościach. Spotkajmy się w tym samym miejscu za dwa dni. Myślę, że do tego czasu zajmę się papierkową robotą i wszelkimi rzeczami niezbędnymi do przyjęcia pana w nasze szeregi. Możemy się tak umówić?-Przechyliła głowę z ekscytacją. Wyglądała naprawdę słodko. Jak dziecko czekające na nagrodę od rodzica.
13.07.2018, 20:14
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna