Równiny pod Valen
#81

Sabetha słuchała łajania Sotha czując jak coraz większa złość zaczyna wypełniać jej ciało.
- Aaa więc to moja wina że kusza połamana? Gówno w głowie masz chyba skoro tak uważasz. - No co jak co ale wyzywania od bab nie zdzierżyła. - A kto powiedział by go wykończyć? Ja? A że pojeb z niego i że się rzucił na mnie i że potem sobie nogę uciął to też moja wina? - Wściekła się na dobre i zaczęła wydzierać na łowcę. Widać było że był to ostry wybuch furii. Mocny ale krótki.
Soth jednak widać w nosie miał co łowczyni miała mu do powiedzenia, bo ruszył przed siebie jak gdyby nigdy nic podążając za konną eskortą.
Dziewczyna wzięła swoje rzeczy wraz z uszkodzoną kuszą, z którą to delikatnie się obchodziła by nie zniszczyć jej do końca i ruszyła za łowcą. Miała ochotę połamać tę broń jeszcze bardziej na jego łbie.
Znów do punktu wyjścia wracali. I plan cały z tym by gildię rozreklamować i dać się poznać wykonując zlecenie szlag trafił. A zanim znajdą coś nowego znów z tydzień czasu minie. I znów Soth pewnie będzie pił a ona będzie załatwiać wszystkie sprawy.
Tylko jednym uchem słuchała o legendzie z wrzosowisk. W nosie to miała. Zastanawiała się czy aby w Grimmsdel nie odłączyć się od Sotha i samej nie poszukać zlecenia w czasie gdy on będzie balował. Srebrne smoki same się nie zarobią.
Zmroziło ją to, kiedy ujrzała dziwny kolor krwi spływającej z rany Julesa. Jeśli obcięcie nogi nic nie dało, a ona miała z jego krwią styczność to ...
Musiała na chwilę się zatrzymać bo nogi nie chciały jej nagle słuchać i przygwoździły do powierzchni traktu. Soth też zauważył kolor krwawych śladów pozostawianych przez Julesa i spłoszył tym wyznaniem eskortę, bo ci czym prędzej do miasta ruszyli.
Łowczyni zaczęła intensywnie myśleć kiedy paraliż strachu w końcu ustąpił.
Jednak musiała zmienić plany. Nie będzie szukać zleceń. Spije się na równi z Sothem. Może alkohol zabije to co mogło się do jej organizmu dostać. Przynajmniej taką miała nadzieję gdy zobaczyła mury miasta.
Zrównała się z łowcą po czym oświadczyła mu lekko drżącym głosem.
- Wpierw idziemy do karczmy i musisz, koniecznie musisz pokój zapewnić. Bo zamierzam pić w trupa niekoniecznie w izbie. - Mówiąc to pokazała mu krwawe ślady na rękawach które zostały po tym jak opatrywała Julesa i potem pokazała na trakt, na dziwny kolor krwi która znaczyła ślad drogi jeźdźców.
widać było że dziewczyna była mocno przestraszona. O dziwo bardziej niż kiedy spotkali na bagnach "żabola".
- Julesowi już nic nie pomoże, ale mi może jeszcze się uda ... wypalić to z siebie. - Przełknęła głośno ślinę.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.04.2016, 12:24 przez Sabetha.)

18.04.2016, 12:17
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Równiny pod Valen
#82

Soth nie należał do osób które kiedy kłótnia się wywiązała to potulnie kuli uszy i ogon po sobie. Wybuch Sabethy jeszcze bardziej go pobudził do dalszej kłótni.
- No tak. Oczywiście to że kazałem ci go zabić to już moja wina! Bo nie chciałem by zarażał innych to też moja wina! I moja wina żeś widząc jak pojebaniec leci do ciebie to nie odskoczyłaś ani nawet nie zdzieliłaś go pięścią czy kopniakiem!- oczy zalśniły mu błękitem a na usta piana wyszła.- Nie chłopcze! To twoja wina! Tylko i wyłącznie twoja! To że zepsutą masz kuszę! To że nas te obdarte chuje zaatakowali! To że panuje zaraza i że kurewsko świeci słońce to też twoja wina! I wiesz co...- zbliżył twarz do jej twarzy i spojrzał jej w oczy- To że jesteś babą to też twoja wina chłopcze!
Odwrócił się od niej i ruszył dalej przed siebie.
- I to że jestem trzeźwy to też twoja wina!- mruknął cicho tym razem już do siebie.
Kiedy straż ich opuściła śpiesząc do Grimssdel Soth zatrzymał się i spojrzał na młodą łowczynię. Zauważył że dziewczynę obleciał strach i aż zbladła z tego powodu. Z początku nie wiedział czemu tak się przeraziła a potem zauważył krew na jej rękawach. I zrozumiał. Kiedy wyznała że zamierza zalać się w trupa aż zaśmiał się głośno.
- W końcu zaczynasz gadać jak facet!- szturchnął ją w ramię niczym stary przyjaciel. Soth był przedziwną osobą. Widać było że poprzednie wybuchy złości nie mają wpływu na ocenę osób. Widać w ogóle nie przeszkadzały mu kłótnie. Mógł się z nią kłócić cały dzień przez cały miesiąc ale to nie oznaczało że mieli zaprzestać współpracy. No chyba że on tak zaleje pałę że nie będzie mógł w ogóle się ruszyć. Wtedy to nie ma mowy o żadnej współpracy.
- Ciekawe czy jest jeszcze miejsce Pod Krakenem?- zapytał dalej śmiejąc. Wizja wspólnej pijatyki niesłychanie poprawiła mu humor.- Obiecywał zniżki przy kolejnej wizycie. Nie wiedziałem że tak szybko tam wrócę.
Grimssdel coraz bliżej było. Coraz bardziej zbliżały się flaszki z alkoholem. A uśmiech Sotha rósł z każdym krokiem.

Gracz opuścił wątek


Klątwa Sotha
Po pijaku uroczy i szarmancki szlachcic, w trzeźwości zaś cham i bydlak.






19.04.2016, 12:56
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Równiny pod Valen
#83

Gdy Soth głośno zastanawiał się nad tym, czy było jeszcze miejsce w Krakenie, Sabetha podchwyciła temat.
- A bo to jedna karczma w Grimmsdel? - Prychnęła. - Jak chce się napić to wszędzie się okazje znajdzie. - Tym razem ona się zachowywała jak pijak który idzie wiedziony alkoholowym instynktem tam, gdzie można najwięcej gorzały przelać.
I choć była zła na Sotha że zjebał ją jak burą sukę za coś czego ona nie uważała za swoją winę, to wizja zakażenia się chorobą od Julesa przyćmiewała chwilowo jej gniew.

Mury miasteczka przywitały ich przyjemnym cieniem. Jako że trochę na szlaku zamarudzili, a nastało popołudnie to na ulicach był spory tłok. Sabetha wściekała się bo co i raz ją ktoś trącał łokciem albo się przepychał. Jeśli była zarażona mogła tę chorobę teraz dalej przekazywać.
- Wątpię czy da radę się tam wcisnąć. - Wykrakała, bo kiedy znaleźli się przed drzwiami tawerny było słychać już ze środka że jest komplet, albo nawet i nadkomplet gości.
Wcisnęła się do środka by zbadać teren, jednak po kilku chwilach znalazła się przy łowcy.
- Nie ma szans, weselisko jest i nie wciśniesz igły nawet. - Wzruszyła ramionami.

Postanowili iść dalej. Oczywiście po kolejnej kłótni, bo przecież to Sabetha znów okazała się być winna tego że Pod Krakenem nie było miejsc wolnych i ze ludzie śluby biorą zabierając mu miejsce do picia. Podsumowując wyszło na to, że według Sotha baby są całym złem tego świata i że Sabetha miała akurat to szczęście że była chłopakiem.

Jak się okazało po drodze co tańsze karczmy były już oczywiście przepełnione. Nie było jednak tragedii, bo po kilkunastu minutach poszukiwań przed ich oczami ukazał się szyld "Śpiący Okoń".
- Czas obudzić tę rybkę. - Mruknęła pod nosem i zaśmiała się do Sotha, lecz był to nerwowy śmiech.

Gracz opuścił wątek
19.04.2016, 13:45
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Równiny pod Valen
#84

Blondas zszedł na równiny pod Valen już nie dzieliła go tak długa droga można powiedzieć, że dopiero teraz będzie miał okazję się zabawić.Drakath miał swoje plany do zrealizowania i zamierzał niebawem wyruszyć w dłuższą podróż jednak do takiej podróży będzie mu potrzebna nie jedna oosba nie dwie a co najmniej trzy.Zamierzał zobaczyć każdy zakątek na tej ziemi nie zwracając uwagi na niebezpieczeństwo oczywiście ówcześnie będzie musiał urosnąć trochę w siłę..Dawno nie bawił się swoimi zaklęciami które pomimo niezbyt potężnego wyglądu posiadały w miarę silną moc a przynajmniej on był takiego zdania.Nie miał jeszcze okazji na żadnym z ludzi przetestować swoich umiejętności jednak wiedział, że już niebawem to się zmieni.Nawet jeśli kiedyś zginie to zamiesza namieszać na tym świecie.Tak czy siak szlak prowadzący do Valen dawał do znaku iż miasto znajduje się coraz bliżej, a sam mistyk na pewno się postara aby wejść do jej piękniejszego środka gdy tylko zdąży się napoić i chwilę odpocząć w jakiejś karczmie.Taak.. Blondas był definitywnie uzależniony od piwska a oczywiście złota coraz mniej..Blondyn lekko przyśpieszył kroku widząc, że równiny zostają przez niego opuszczone a Valen jest już tuż tuż..Teraz może być już tylko lepiej był takiego zdania i nie zamierzał go zmieniać..Jedyne czego żałował to zgubienie kompanów z Lothil..

Gracz opuścił wątek
14.02.2018, 10:05
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna