Wybrzeże
#41

"Zimno. Zimno jak cholera..." - oto pierwsza myśl, jaka zagościła w głowie Amarona, gdy ten płynął w stronę tajemniczych szczątków. To, że wychował się w górach i był przyzwyczajony do chłodu, nie oznaczało, że jest odporny na wychłodzenie. A woda miała to do siebie, że wychładzała znacznie szybciej niż wiatr, dlatego też mężczyzna starał się spędzić w niej jak najmniej czasu.
Przeszukawszy natomiast unoszące się na wodzie szczątki, nie znalazł nic ciekawego. Dla pewności zanurkował jeszcze i rozejrzał się pod wodą, ale koniec końców, na brzeg wyszedł tylko ze zwojem liny. Może być z niej jeszcze pożytek, jeśli nie jest przegniła...

Czarny Wilk poczuł, iż powoli zaczynają kostnieć mu palce.
"Wypadałoby się gdzieś rozgrzać..." - pomyślał, wyciągając spomiędzy skał swój ekwipunek. Obwiązał liną sakwę i sięgnął po swój płaszcz, którym to zaczął się wycierać. Lepiej mieć już przemoczony miejscami płaszcz, niż wystawiać mokre ciało na działanie wiatru, który do najcieplejszych też nie należał. Wytarłszy się pobieżnie i pobudziwszy krążenie, Amaron poświęcił chwilę na dodatkowe rozgrzanie się. Kilka przysiadów, pompek, trucht w miejscu, na pewno mu nie zaszkodzą. Po krótkich ćwiczeniach, założył wreszcie swoją koszulę i gambeson, po czym ubrał resztę pancerza i ekwipunku, a następnie ruszył truchtem w stronę portu.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.07.2016, 10:27 przez Amaron.)

12.07.2016, 10:26
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Wybrzeże
#42

MG


Wyciągnięty zwój liny był miejscami przetarty choć na pierwszy rzut oka przetarcia nie wyglądały na tyle poważnie by poważnie zmniejszyć jakość liny. Lina była poplątana i w wolnej chwili Amaron będzie musiał nieco czasu poświęcić na rozplątanie jej lecz to już jest drobnostka.
Ubierając się Amaron spojrzał w stronę skał wśród których latały mewy. Ptactwo było coraz głośniejsze. Skały były w pewnej odległości lecz zanim akolita skierował swe kroki w przeciwną stronę (w stronę miasta) zauważył pomiędzy skałami coś niepokojącego.
Odniósł wrażenie że wśród skał ujrzał poruszające się w rytmie fal ciało. Najwidoczniej ptactwo zajęte były rozdziobywaniem czyichś zwłok. Ale czy to prawda? A może wzrok Amarona płata figle?


Klątwa Sotha
Po pijaku uroczy i szarmancki szlachcic, w trzeźwości zaś cham i bydlak.






12.07.2016, 12:04
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Wybrzeże
#43

Domedraugr zatrzymał się w pół kroku. Ujrzany wcześniej widok nie dawał mu spokoju. Czy faktycznie ktoś tam był, czy może tylko mu się przywidziało? Z zimna raczej halucynacji się nie dostaje, a wypił za mało, żeby wzrok zaczął się buntować. A może to jakiś kolejny dar?... Nie, na pewno nie.

Drewniane szczątki jakiejś łodzi, lina, prawdopodobnie ciało między skałami... Jakiś sens to miało. Czyżby nieszczęsny rybak nie zdołał dopłynąć do portu na czas i zastał go sztorm? Czy może już w trakcie sztormu jakaś fala zmyła nieszczęśnika z pokładu, który przydryfował tutaj na jakiejś drewnianej skrzyni? Tego zapewne nie dane będzie mu się dowiedzieć. Ale jest drewno, jest lina, jest trup. Może tym razem sprawdzenie tego ostatniego przyniesie mężczyźnie lepsze rezultaty...

"Kiedyś cię to zgubi, zobaczysz..." - ostrzegł się w myślach, po czym zrzucił swoją sakwę, odłożył miecz i tarczę i spróbował przedostać się po skałach w pobliże prawdopodobnego utopca.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.07.2016, 12:51 przez Amaron.)

12.07.2016, 12:50
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Wybrzeże
#44

MG


Im bardziej Amaron się zbliżał do pobliskich skał tym wyraźniej widział że jednak to co widział to jednak prawdą jest. Faktycznie między skałami znajdowało się ciało.
Dotarcie do ciała nie było trudne. Wystarczyło przechodzić z kamienia na kamień uważając na to by się nie poślizgnąć. Po chwili jednak akolita znalazł odpowiedni balans i przechodzenie między kamieniami odbywało się w miarę sprawnie. Przy okazji mężczyzna spłoszył mewy które odleciały z krzykiem.
Podchodząc bliżej Domedraugr ujrzał że trupem okazała się młoda dziewczyna. Była może w wieku Lilianny choć trudno to ocenić kiedy pół twarzy było wydziobanej. W jednym oczodole nie było już gałki ocznej, druga wypłynęła i trzymała się na niewielkiej wiązce nerwów i okalających je mięśni. W niektórych miejscach na jej ciele widać było też gdzie mewy zaczęły wydziobywać kawałki mięsa ze zwłok. Charakterystyczną cechą u dziewczyny był nacięty płatek ucha przy górnym łuku małżowiny usznej.
Dla akolity owe nacięcie z czymś się kojarzyło choć nie mógł sobie w tej chwili przypomnieć z czym.


Klątwa Sotha
Po pijaku uroczy i szarmancki szlachcic, w trzeźwości zaś cham i bydlak.






13.07.2016, 11:32
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Wybrzeże
#45

W momencie uświadomienia sobie, iż między skałami faktycznie spoczywa czyjeś ciało, a jak już się po chwili okazało, że jest to młoda dziewczyna, mężczyzna westchnął ze smutkiem. Czasami jednak lepiej jest nie mieć racji... w tym przypadku jednak, potwierdziły się jego przeczucia.
Domedraugr przykucnął na najbliższej do ciała skale i przyjął nieco stabilniejszą pozycję, podpierając się jedną ręką.

"Dziewczyna... młoda, dość ładna... że też musiał ją spotkać taki los... " - pomyślał, wzdychając ponownie i zawieszając wzrok na martwym ciele. "Jeszcze się nie rozkłada, ale ptaki zdążyły już się nieco posilić... nie może leżeć tu zbyt długo, dwa, może trzy dni... przynajmniej tak mi się wydaje."Jego uwagę przykuło charakterystyczne nacięcie na uchu nieboszczki. Amaron miał nieodparte wrażenie, że gdzieś już widział coś podobnego. I to całkiem niedawno...
"Będę musiał coś później sprawdzić..."

Pogoda w dalszym ciągu nie była zbyt przychylna, a i nie zapowiadało się na jej poprawę. Spojrzał jeszcze raz w niebo, co tylko utwierdziło go w swoim przekonaniu. Kątem oka dostrzegł jeszcze stojącą kilkanaście metrów dalej postać. Była to Lilianna, która spoglądała mniej więcej w jego kierunku. Mężczyzna zawahał się. Obecne "znalezisko" nieco komplikowało sprawę. Po krótkim namyśle jednak, gestem kazał dziewczynie się zbliżyć i ponownie przeniósł swój wzrok na martwą dziewczynę. Postanowił się jej bliżej przyjrzeć, chcąc zwłaszcza odkryć przyczynę jej śmierci - ewentualne rany czy obrzęki powinny co nieco mu o tym powiedzieć. A i raczej wyróżniałyby się na tle ran szarpanych zadanych przez zwierzęta.

Widok martwej, w dodatku młodej dziewczyny z pewnością nie należał do najprzyjemniejszych. Ale Amaron nie dał się tym rozproszyć, skupił się na dokładniejszych oględzinach. Może i nie był w tej dziedzinie specjalistą czy felczerem, ale był za to wojownikiem. Walczył, ranił, zabijał. Zadawał rany, otrzymywał rany, opatrywał je... Więc w gruncie rzeczy, na ranach akurat się znał. Choć o ile widok martwej osoby niespecjalnie go poruszał, nawet jeśli zaczęło się nią zajmować ptactwo, o tyle w tym przypadku, wiek i miejsce porzucenia nieboszczki budziło w mężczyźnie mieszane uczucia. Smutek z powodu losu, jaki spotkał dziewczynę, tajemnicze nacięcie na uchu i przyczyna jej śmierci, a także gniew i chęć stanięcia oko w oko z tym, kto jest za to odpowiedzialny...


Jeśli Lilianna podeszła i znalazła się dostatecznie blisko:

Domedraugr przesunął się tak, aby zasłonić sobą ewentualny widok martwego ciała. Spojrzał na Lili i po krótkiej chwili wskazał port.
-Biegnij i spróbuj odszukać jakiś patrol straży miejskiej, sprowadź ich tu. Znalazłem martwą... znalazłem ciało. - rozkazał krótko i odwrócił się. Nim jednak to zrobił, poświęcił chwilę na przyjrzenie się uszom Lilianny.

Czarny Wilk nie chciał zdradzać szczegółów. Nie chciał też, aby zwłoki leżały między skałami i rozkładały się do czasu, aż ktoś inny ich nie wyciągnie albo nie zostaną rozdziobane przez mewy. A nuż sprawą tą zajmie się należycie straż. Poza tym... kto wie, może martwa dziewczyna ma w tym mieście rodzinę?

Amaron zdawał sobie sprawę, iż przez to będzie miał jeszcze więcej na głowie, przysporzy sobie dodatkowej pracy i zmartwień... Jednak nie mógł pozwolić dziewczynie gnić na wybrzeżu. Jeśli dzięki temu dziewczynie zapewnią godny pochówek a jej ewentualna rodzina zostanie o tym poinformowana, to będzie miał pewność, iż w ostatecznym rozrachunku, postąpił słusznie.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.07.2016, 15:19 przez Amaron.)

15.07.2016, 15:17
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Wybrzeże
#46

MG


Amaron kucnął by bardziej przyjrzeć się zwłokom młodej dziewczyny. Nieznacznie przekręcając ciało by spojrzeć czy widnieją jakieś obrażenia na jej plecach akolita nie odnalazł żadnych sińców. No może niewielkie otarcia i zsiniałe plamki w okolicach kostek i nadgarstków ale nic więcej. Pokaźna rana znajdowała się na gardle dziewczyny lecz w tym miejscu ptaki zrobiły właśnie największe spustoszenie. Czy dziewczyna została uduszona? A może poderżnięto jej gardło?
Trudno powiedzieć i naprawdę przez ptactwo można było przeoczyć jeden fragment rany który przemawiałby jednak za poderżnięciem gardła. Wszelkie krawędzie skóry były poszarpane i podziobane lecz w jednym miejscu tam gdzie rana się kończyła widać było jeszcze gładkie rozcięcie skóry. W tym miejscu ostrze noża musiało albo wchodzić albo wychodzić z rany w zależności od tego od której strony zadano śmierć dziewczynie.
Amaron analizując własnie tę ranę nie zauważył jak zbliżyła się do niego Lilianna. Młoda dziewczyna widziała poszarpaną szyję ofiary lecz skupiła wzrok na nadciętym płatku ucha.
Jej sutener Korey Steen zwany w półświatku jako "Kosiarz" preferował dziewczynom wyżynać sztyletem na karku litery KK (od Koreya "Kosiarza"). Lecz dziewczyna wiedziała że jest to dzieło innego sutenera. Zwał się Hedley "Rekin", on posiadał dziewczyny które pracowały na portowych uliczkach i to właśnie Rekin nacinał płatki uszu dziewczynom. Przydomek Rekin posiadał ponieważ ci którzy mu podpadli lądowali w morzu ze skrępowanymi rękoma i nogami wyrzucani na pożarcie rekinom.
Widok ten przypomniał dziewczynie jedno. Ona jeszcze nie posiadała blizn w kształcie KK na karku lecz pod skórą coś czuła że ten czas niechybnie się zbliża.


Klątwa Sotha
Po pijaku uroczy i szarmancki szlachcic, w trzeźwości zaś cham i bydlak.






17.07.2016, 21:19
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Wybrzeże
#47

Lilianna obserwowała mężczyznę kiedy ten płynął po zwitek liny, najwyraźniej stwierdził że się przyda. Wracając z powrotem, dziewczyna podeszła ku niemu bliżej do brzegu bez jakiegokolwiek słowa. Wrócił z powrotem w miejsce przegniłym dryfujących desek na tafli wody. Lilianna nawet zastanawiała się czym to zaciekawione były mewy. Kiedy Amaron podążył w tamtejszą stronę raz jeszcze, dostrzegła iż kuca przy czymś, zaś ptactwo zrobiło się jeszcze bardziej skrzekliwe. Jakby im coś zabrał Amaron, coś cennego. Zupełnie nie rozumiała ich zachowania, jednak to było do czasu...

Kiedy po chwili się mężczyzna odezwał, kazał biegnąć dziewczynie po straż. Znalazł tam czyjeś ciało, jakiej nieszczęsnej dziewczyny której Lilianna nie znała, nie potrafiła ocenić z tej odległości która to dziewczyna, czy może ta, którą znała? Jedynie co rzuciło się w jej oczy to rozcięta małżowina uszna... paskudny widok, do tego zabarwiona krwią woda wokoło nieboszczki. Zatkała tym samym sobie dłonią usta i ruszyła bez słowa w kierunku portu by odnaleźć pomoc.
Rozglądała się dookoła uważnie, kiedy dostrzeże jakiegoś strażnika, spróbuje do niego podejść. Kiedy jej oczom ukazał się mężczyzna w służbowym stroju podeszła ku niemu i zwróciła się niemalże płaczliwym głosem do niego o pomoc.

- Proszę mi pomóc. To sprawa wielkiej wagi. Ktoś zamordował dziewczynę a jej ciało dryfuje na powierzchni wody. Mój znajomy Amaron ją odnalazł.

Strażnik się wyraźnie przejął. Spojrzał na dziewczynę i poprawił swoją służbową broń a także mundur który nosił jako stróż porządku i prawa, po chwili odchrząknął jej w odpowiedzi..

- Ruszaj. Wskaż mi miejsce.

Ciemnowłosa się odwróciła po czym ruszyła do wybrzeża, do Amarona. Pilnując strażnika by także za nią podążał. Kiedy w jej głowie kotłowały się wizje, myśli, nie mogła spokojnie wyłapać dlaczego ta nieszczęsna miała podcięte gardło. Z tego co słyszała, był sutener który nazywał się "Rekin". Dlaczego jednak coś mówiło Liliannie że ją coś czeka? Później będzie nad tym rozmyślać. Nie upłynęło zbyt dużo czasu, kiedy to wraz ze strażnikiem znaleźli się przy nadbrzeżu. Bliżej Amarona i martwego ciała nieboszczki.

(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.07.2016, 20:58 przez Lilianna.)

18.07.2016, 11:23
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Wybrzeże
#48

MG


Lilianna ruszyła w poszukiwaniu jakiegoś strażnika miejskiego. Po chwili kiedy wkroczyła na portowe uliczki natrafiła na niewielki patrol straży. Kiedy wyjaśniła o co chodzi troje strażników ruszyło za nią. Kiedy dotarli na miejsce spojrzeli na Amarona podejrzliwym wzrokiem. Z początku sprawiali wrażenie jakby traktowali go jako winnego lecz po chwili jeden ze strażników podszedł do ciała ofiary i obejrzał zwłoki.
- To dziewczyna Rekina szefie.- odpowiedział strażnik, zwracał się do swego sierżanta.
- Szlag by to.- zaklął pod nosem strażnik. Jednak widać było że podejrzliwość wobec Amarona nieco zelżała.- Czy dokładnie w tym miejscu znalazłeś to ciało? Czy czegoś więcej nie znalazłeś? I czemu jesteś cały mokry skoro ciało jest niedaleko od brzegu a dostać się można do niego idąc po skałach?- zadawał pytania sierżant zastanawiając się czemuż to akolita cały mokry jest i zaczynał powoli szczękać zębami. Choć Amaron zaczynał już powoli się przyzwyczajać do chłodu z racji tego że wychował się w górach i nie obce mu było uczucie chłodu.
Z poczynań strażników widać było że nie obwiniają akolity o morderstwo. Sam fakt że dziewczyna należała do pewnego sutenera sprawił że najwidoczniej wiedzieli kto stoi za tym morderstwem. Jednak strażnicy nie zamierzali wydobyć ciała z wody.
- Trzeba będzie powiadomić grabarza. Niech on się tym zajmie. Trzeba będzie odwiedzić Hedleya.- sierżant powiedział do swoich kompanów. Spojrzał na akolitę i Liliannę.- No zbierajcie się. Nic tu po was.- zakomunikował dając do zrozumienia żeby oddalili się z miejsca gdzie znajdowały się zwłoki.


Klątwa Sotha
Po pijaku uroczy i szarmancki szlachcic, w trzeźwości zaś cham i bydlak.






20.07.2016, 10:55
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Wybrzeże
#49

Gdy dziewczyna ruszyła w stronę portu po straż, Czarny Wilk poświęcił jeszcze chwilę na próbę przyjrzenia się ciału. W jego głowie zrodziło się już co najmniej kilka scenariuszy całego zajścia i tego, jak ciało zmarłej znalazło się między kamieniami. Ale... co by to dało? Czy tak czy tak, miał za mało informacji by podjąć bardziej zdecydowane działania. Nie chciał się rzucać z motyką na słońce, poza tym... nie musiał przecież prowadzić śledztwa w tej sprawie. Miał ważniejsze sprawy na głowie, liczył na to, iż straż zajmie się resztą.

Gdy ta przybyła, powitał ich lekkim skinięciem głowy i wskazał ciało, po czym przeszedł po kamieniach w stronę suchej plaży, robiąc miejsce dla przedstawicieli prawa.
-Dziękuję - rzucił półgłosem do Lilianny, skupiając się na podsłuchaniu rozmów strażników.
"Dziewczyna Rekina... znają go. Być może nieboszczkę też." - pomyślał, wyłapując co ważniejsze kwestie z wypowiedzi mężczyzn. Gdy sierżant zaczął zadawać pytania, Amaron spokojnie zaczął odpowiadać.
-Ciało leżało między tamtymi skałami, być może fale mogły je wcześniej przenieść, chociaż mam wrażenie że tylko wcisnęły je głębiej między skały. Nie przeszukiwałem ciała, obejrzałem je tylko pod kątem ran. Ale chyba ranę ciętą gardła również dostrzegliście, jeśli nie, przyjrzyjcie się dokładnie. A to że jestem mokry od pasa w dół... kamienie śliskie, a kotem nie jestem, wody się nie boję. Przecież się nie rozpuszczę.
"Mam nadzieję, że to wystarczy, resztą spraw niech oni się zajmą..."

Amaron zaczął się ubierać, słuchając jednym uchem dalszych rozmów. Nieco ulżyło mu, gdy usłyszał o grabarzu, przynajmniej dziewczyna otrzyma w miarę godziwy pochówek. Na pewno lepszy, niż gdyby miała zostać zjedzona przez ptaki. Tknęło go jednak coś innego. "Trzeba będzie odwiedzić Hedleya." Z kontekstu wywnioskował, iż po pierwsze, nie jest to grabarz, po drugie zaś, może mieć związek z tą sprawą. Spróbował sięgnąć swoją pamięcią wstecz i przypomnieć sobie, kim jest Hedley. Bez większego skutku. Słysząc polecenie sierżanta, skinął bezwiednie głową i założył swój płaszcz.

Otuliwszy się szczelnie płaszczem, zaczął niespiesznie zakładać resztę swego ekwipunku. Jedna myśl nie dawała mu spokoju... w sumie to dwie.
"Rekin... znają go. Mnie też obiło się w porcie o uszy. A Hedley... na pewno nie grabarz. Mają go odwiedzić. Czyżby informator? A może to imię Rekina?"
Jego wzrok powędrował w stronę Lilianny. W tym wypadku, akurat ona mogła lepiej rozeznawać się w sytuacji. Podszedł do niej, uśmiechnął się delikatnie i spojrzał w stronę portu.
-Chodź, nic tu po nas. Zrobiliśmy co mogliśmy, reszta leży w rękach straży...


Gracz opuścił wątek
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.07.2016, 12:50 przez Amaron.)

20.07.2016, 12:34
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Wybrzeże
#50

Kiedy strażnicy zaczęli przyglądać się zwłokom dziewczyny, starali się ustalić przyczynę jej śmierci. Nic dziwnego, od czego tutaj są? Za co im władze płacą? Lilianna starała się również wyłapywać co ważniejsze kwestie z ich przebiegu rozmowy. Już po niedługim czasie, dociekli wszyscy jednoznacznie że to dziewczyna od niejakiego "Rekina". Serce mocniej zabiło w piersi Lilianny. Wiedząc czym trudni się owy mężczyzna. Był to zaś kolejny sutener posiadający młode, piękne dziewczyny dla szybkiego zarobku.  Był bezwzględny w posługiwaniu się biczami i karaniem młodych dziewcząt. Ciemnowłosa stała kilkanaście kroków od wody, na suchszym piasku, bliżej strażników.

Odetchnęła z ulgą, kiedy to po niedługim czasie uznali że winien ją pochować tutejszy grabarz. Lilianna nie znała akurat tej dziewoi. Nie mogła jej rozpoznać tym samym gdyż jej ciało dziobały wredne ptaki którymi były mewy. Miała tylko nadzieję że zasłużoną karę dostanie ten, który zdołał się posunąć do takiego czynu jakim jest zadanie śmierci. Niedługi czas po tym wszystkim, Amaron wyszedłszy na brzeg, stanął przy Liliannie. Nie przerywając ich krótkiej konwersacji, po chwili ruszyła wraz z Amaronem gdzieś w nieznanym sobie kierunku.
Gracz opuścił wątek
20.07.2016, 22:38
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna