Rynek

Revo patrzył na przechodniów z wyższością. Słowa Casandry tylko pomogły mu poczuć się lepszym od innych - bo w końcu taki był. Co z tego, że istniała szlachta, skoro była tylko zbieraniną baranów, których mógł omamić dla swoich celów. Król, jakkolwiek nie był nim tylko z tytułu, siedział sobie daleko w Lothil, chociaż i jego udałoby mu się zapewne urobić. Ale do tego jeszcze chwila... najpierw Miasto Handlowe. Później spojrzy wygłodniałym wzrokiem w kierunku stolicy. Ale pierwsze sprawy pierwsze... dziewczyna idąca obok niego.
Cieszyło go, że żaden kieszonkowiec nawet nie próbował do nich podejść. Nie dlatego, że bał się kradzieży - dużo bardziej obawiał się, że któryś z tych półgłówków postanowi się z nim publicznie przywitać. Oj, sroga byłaby kara dla kogoś kto by się ośmielił na taki czyn. Zbyt długo budował swoją pozycję żeby zaprzepaścić to w taki sposób. Teraz jednak uśmiechnął się na widok złota uciekającego z czyjejś kieszeni. Spróbował zapamiętać twarz złodzieja. Przyda się mieć na swoje usługi kogoś z tak dobrą umiejętnością dobierania celów.
- Złotousty, powiadasz? - zapytał, ponownie się uśmiechając. Chwilę się zastanawiał nad tym co powiedziała dziewczyna. - Nawet ładnie. Chociaż Wielooki też nie brzmi najgorzej jeśli nie myśli się o czymś okropnym. Dobrze, że w tym momencie mam same dobre myśli, kochana. - ponownie się uśmiechnął, zupełnie ignorując wzmiankę o załatwianiu problemów bez przelewu krwi. Czasami nie było innej opcji. Albo była ona po prostu najszybsza i najbardziej efektywna. Ale fakt faktem - sam rąk wolał sobie nie brudzić. - Wrogów? O żadnych nie wiem. - przynajmniej nie żywych.- Dobrze zgadujesz, chodzi o śledztwo. Widzę, że nie muszę Ci absolutnie nic mówić, tak mądra kobieta sama dojdzie w końcu do dobrych wniosków. - Powiedział, niby odpowiadając ale tak naprawdę zostawiając całą prawdę dla siebie. Nie musiał nic jej zdradzać. Przynajmniej jak na razie.
I w tym momencie odezwał się... cholera, jak on miał... no ten... Ten kretyn! Jak on śmiał przerwać mu rozmowę?! I to z taką błahostką! Ognik już miał odpowiedzieć kiedy przed niego wyszła Casandra, stając naprzeciwko o głowę wyższego i zapewne trzy razy cięższego od niej draba. - Oczywiście, jak sami mówiliście, mam się z nim spotkać dopiero jutro. Dzisiaj mam inne... zajęcia. Dopilnujcie żeby nikt mi nie przeszkadzał. - powiedział, po czym nie patrząc nawet na nich wszedł z Casandrą do swojego domu i zamknął drzwi, zostawiając całą trójkę na czatach. - Przepraszam za nich, są użyteczni ale mało w nich wyczucia stylu. A teraz... skoro nareszcie jesteśmy sami... może wina? - zapytał, przypominając sobie, że gdzieś powinien mieć jeszcze odrobinę dobrego trunku. Jak na porządnego alkoholika przystało.
16.08.2018, 21:52
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Rynek

STRAŻNIK


ziewczyna przeciągnęła się wchodząc głębiej do mieszkania. Z uśmiechem zaczęła rozglądać się po pomieszczeniach. -A więc tak wygląda twoje gniazdko? Nie powiem, całkiem tu przytulnie.-Podeszła do jednego z obrazów wiszących na ścianie i zaczęła mu się dokładnie przyglądać.-No no. Masz całkiem dobry gust jeśli chodzi o sztukę. Choć ja osobiście wolę dzieła Merkuria z Lothil. Bardziej do mnie przemawiają.-Tym razem podeszła do biblioteczki, lecz zatrzymała się po usłyszeniu pytania akolity.-Nie! Nie! Ja już wystarczająco dużo dzisiaj wypiłam nie sądzisz Artemisie? Jeszcze trochę i mogłabym nieciekawie skończyć. Chyba, że chcesz żebym nieciekawie skończyła?-To powiedziawszy zdjęła buty i rzuciła się na łóżko akolity.Powiedz mi, panie Revo... czego pan tak naprawdę chce. Jaki jest pana prawdziwy cel hm? Z pewnością nie jest nim spokojne życie. Nie wygląda pan na takiego co by się zadowolił spokojem. Bardzo mnie ciekawi co taka osoba jak pan może chcieć.-Tym razem zaczęła powoli rozpinać swój kaftan odsłaniając coraz więcej ciała. Nie spuszczała jednak z Artemisa swoich oczu. A może to bardziej przyziemne sprawy? Piękna kobieta w łóżku? Wino, tańce i śpiew? Zabawa aż do śmierci?-Kaftan opadł na łóżko. Jedyne ubrania, które pozostały na ciele bardki to jedwabna, prześwitująca koszula i niebieskie spodnie. Na jej twarzy zaś widniał dobrze znany Ognikowi uśmiech.
31.08.2018, 00:27
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Rynek

Dźwięk zamykających się drzwi uspokoił nieco Artemisa. Lubił to miasto ale co za dużo to nie zdrowo. Czasami wolał zamknąć się sam na sam z piękną i interesującą kobietą, nie myśląc za dużo o problemach, jakkolwiek zabójcze one nie były. Uśmiechnął się na dźwięk jej słów. - Widzę, że nie tylko piękna, utalentowana ale także znająca się na sztuce. No no, z każdą chwilą coraz bardziej mi się podobasz, moja droga. - powiedział, przyglądając się Kasandrze. Po chwili podszedł do barku i otworzył jedną z karafek. Cudowny, kwiecisty zapach rozszedł się po mieszkaniu, pobudzając apetyt Panicza Revo. Niekoniecznie na jedzenie. Nie zważając na słowa kobiety nalał dwie szklanice, po czym jedną z nich postawił na stoliku obok łóżka. - Możesz być później spragniona. - powiedział tylko z uśmiechem, mrugając do niej jednym okiem, po czym upił odrobinę ze swojego kieliszka.
Na kolejne pytania kobiety odpowiedział szybko i z zupełną szczerością w głosie. - Dlaczego tego nie połączyć? Jedno wcale nie wyklucza drugiego. Można pożądać jednocześnie wpływów, władzy ale także pięknych kobiet w swoim łóżku i kieliszka dobrego wina w ręku. - powiedział, upijając kolejny łyk. Artemis spojrzał z uśmiechem na trzymaną w ręku szklanicę. - Wino już mam. Wyjątkowo piękną kobietę w swoim łóżku również. - rzekł, odkładając kieliszek na stolik, po czym nachylił się nad Kasandrą. Ich twarze prawie się stykały. - A tyle jak na razie mi wystarczy do pełni szczęścia. - powiedział, nachylając się jeszcze bardziej, stykając swoje usta z jej w namiętnym pocałunku.
31.08.2018, 20:17
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Rynek

STRAŻNIK


assandra uśmiechnęła się lekko gdy Artemis zaczął kierować się w stronę łóżka. -W takim razie łatwo jest ciebie zadowolić, mój drogi Artemisie.-Gdy ich usta już miały się spotkać powstrzymała akolitę mocno naciskając dłonią na jego klatkę piersiową. -Hmm. Jesteś bardzo zachłanny. Ja tak hojnie cię obdarowuję, a ty nie dajesz nic w zamian? Myślę, że to twoja kolej na rozebranie się. Ja tymczasem faktycznie napiję się tego wina. Z chęcią przekonam się o jego jakości.-Uśmiechnęła się złośliwie, zręcznie wyślizgując się z objęć Ognika. Podeszła do stolika na którym stały kieliszki jednocześnie zdejmując jasnoniebieskie spodnie uwalniając z nich niesamowicie zgrabne i kształtne nogi. Z pewnością nie dało się jej określić mianem chudej, co w tym przypadku było komplementem. Była niemalże idealnie zbudowana.
Dziewczyna złapała za kubek z napojem i usiadła na najbliższym krześle. Uważnie obserwowała Artemisa. -No! Na co czekasz? Pozbywaj się tych niepotrzebnch ubrań, a być może doczekasz się nagrody!-Znów posłała mu figlarny uśmiech i skrzyżowała nogi popijając przy tym wino.
01.09.2018, 02:07
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Rynek

- Łatwo zadowolić? Oh, moja droga, nawet nie masz pojęcia jak bardzo się mylisz. - odpowiedział z uśmiechem, przyglądając się poczynaniom dziewczyny. To, że od niego uciekła tylko zwiększyło jego ochotę na dopadnięcie jej. Widać było, że wie co robi i w tym momencie ani trochę mu to nie przeszkadzało. - A jak jest z Tobą, piękna? Czego trzeba aby zadowolić taką kobietę jak ty? - zapytał, prostując się. Wraz z kolejnymi słowami ściągał swoje pierścienie, które głośno upadały na podłogę, gdy wyrzucał je, nawet nie zwracając uwagi na to gdzie lecą. Znajdzie je jeśli zajdzie taka potrzeba. Odwiesił frak na krzesło, które stało obok Kasandry, przyglądając się jej z bliska. Była piękna i to niezaprzeczalnie. W jaki sposób znalazła się w karczmie, do której akurat wszedł? To nie mógł być przypadek. Takie osoby nie pojawiają się znikąd.
Artemis upił łyk wina, po czym uśmiechnął się pod nosem. Jebać to, dowie się wszystkiego w swoim czasie. Nie myśląc o trapiących go sprawach zaczął rozpinać swoją koszulę, która chwilę później również wylądowała na krześle. - Czyżbyśmy brali udział w zawodach, kto zdejmie z siebie więcej ubrań? - powiedział z uśmiechem, rozpinając spodnie, przyglądając się jednocześnie poczynaniom dziewczyny.
03.09.2018, 19:17
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Rynek

STRAŻNIK


ziewczyna uśmiechnęła się na widok Artemisa zrzucającego z siebie ubrania. -Czego? Gdy tylko się dowiem to dam ci znać. Jestem jeszcze młoda! Nadal nie wiem czego chcę! Narazie gonię za przyziemnymi przyjemnościami, ale kto wie?! Może niedługo się to zmieni i zacznę celować wyżej! Na ten moment cieszę się gdy dożyję kolejnego dnia. Gdy poznaję nowych ludzi, odwiedzam nowe miejsca! No i gram. Przez muzykę wyrażam siebie, komunikuję się ze światem. Każdy powinien znaleźć sobie coś takiego. Tobie też by się to przydało. -Spojrzała na swojego rozmówcę z ironicznym uśmiechem jakby wiedziała, że jej gadanie go znudzi.
W końcu zdjęła z siebie ostatnią część garderoby odsłaniając resztę swojego ciała. Odłożyła kieliszek z winem na stolik i powolnym krokiem udała się w kierunku łóżka kołysząc przy tym biodrami. -Co to za zawody, jeżeli prędzej czy później padnie na nich remis?-Podeszła do Ognika, jej oczy intensywnie go obserwowały. Przejechała dłonią po ramieniu akolity. Jej dotyk ponownie posłał dreszcze przez całe ciało mężczyzny. -Spójrz na siebie! Jesteś cały spięty i zestresowany. Twoje ciało nie kłamie. Pozwól, że pomogę.-Usiadła tuż za plecami Revo. Czuł ciepło jej oddechu na swoich plecach. Po chwili jej palce zaczęł rozmasowywać zesztywniałe mięśnie. Początkowo czuł lekki ból, ale po chwili zaczął on ustępować przyjemności. Cassandra ewidentnie wiedziała co robi. Po chwili usłyszał za sobą jej chichot. -Chyba ci się to podoba? Mam kontynuować?
09.09.2018, 18:19
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Rynek

Artemis wysłuchał jej bezsensownej paplaniny z uśmiechem na ustach. W pewnym momencie upił łyk wina ale nie dlatego, że był spragniony. Powstrzymywał wybuch śmiechu na dźwięk jej marnych fantazji. Korzystać z życia i grać po karczmach - wspaniała przyszłość, nie ma co! To było przyjemne ale jedynie chwilowo. Dopiero gdy człowiek dochodzi do jakichś wielkich rzeczy czuje prawdziwe spełnienie. Ale na ten moment dał się ponieść jej nastrojowi - chwilowa przyjemność, po której będzie mógł wracać do pracy. - Uwierz, kochana. Znalazłem. - powiedział, przyglądając się jej pięknemu ciału, nareszcie uwolnionego z ubrań. Jej dotyk był niesamowicie rozgrzewający. Wystarczyło, że przejechała mu ręką po ramieniu, a od razu dostał gęsiej skórki. Co prawda nie wydawało mu się żeby był spięty ale skoro chciała go masować to nie zamierzał protestować. Zamknął oczy, pozwalając jej robić swoje. Błogi uśmiech powoli rozkwitał na jego twarzy, gdy kobieta pomagała mu rozluźnić mięśnie.
Ale w końcu ile może trwać masaż? Artemis otworzył nagle oczy i odwrócił się do kobiety, przewracając ją tym samym na plecy. Usiadł na niej w rozkroku i przytrzymał jej ręce, blokując jej tym samym drogę ucieczki. - Tym razem się nie wywiniesz. - powiedział, po czym nachylił się nad nią i zaczął namiętnie całować.
10.09.2018, 19:19
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Rynek

STRAŻNIK


assandra nawet nie próbowała uciekać. Nie tym razem. Z zapałem odwzajemniła pocałunek Artemisa. Po chwili odepchnęła lekko Akolitę i spojrzała mu prosto w oczy. -Jestem zaszczycona, że uznajesz mnie za kogoś tak "wartościowego", ale miałam na myśli raczej coś bardziej trwałego.-Ponownie wróciła do całowania go. Nie można jej było odmówić zapału. Znowu jednak postanowiła coś powiedzieć. -W nagrodę za obsypywanie mnie komplementami i pochwałami pozwolę ci przejąć kontrolę. Uznaj to za nagrodę. Za... wszystko co dla mnie dzisiaj zrobiłeś.-W jej głosie słychać było nutkę tajemnicy, lecz Artemis nie miał pojęcia o co dokładnie mogło jej chodzić.



Jak chcesz to możesz sobie opisać swoje przygody łóżkowe Uśmiech
15.09.2018, 22:20
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Rynek

Słowa w tym momencie niewiele znaczyły dla Artemisa. Przed jego oczami pojawiła się delikatna, czerwona mgiełka, która z każdą chwilą coraz bardziej przesłaniała cały jego świat. Nieposkromiona żądza przejęła nad nim kontrolę i nie zastanawiał się długo nad tym co miała do powiedzenia kobieta. W tym momencie liczyło się tylko jedno - zaznać przyjemności, którą mogła mu zapewnić Casandra.
Po dość długim czasie w końcu wstał z łóżka. Podszedł do stolika lekko chwiejnym krokiem, jakby przed chwilą zażył naprawdę dobrego trunku i wypił z kieliszka resztkę wina, które wcześniej dla siebie przygotował. Odwrócił lekko głowę żeby jeszcze raz zachwycić się ciałem kobiety. Była przepiękna. Prawdziwe arcydzieło wśród zwykłych ludzi. W dodatku miała w sobie coś tajemniczego, czego do końca nie potrafił rozgryźć. Z każdą chwilą coraz bardziej go intrygowała. Jak sekret, który bardzo mocno chciał odkryć. Mógłby przysiąc, że na ułamek sekundy poczuł z nią więź, która była czymś więcej niż tylko chwilowym zaspokojeniem swych pragnień. Czyżby... czyżby w końcu znalazł kogoś, z kim mógłby być dłużej niż tylko na chwilę...?
Artemis, kurwa mać, przestań pierdolić głupoty. To tylko zwykła karczemna dziewka. Za dużo wypiłeś!
Po tym krótkim "otrzeźwieniu" wychylił swój kieliszek do końca po czym uśmiechnął się zawadiacko. [b]- Moja droga, jesteś najpiękniejszą kobieta, jaką spotkałem.
-
kłamstwo gładko przeszło mu przez gardło, a on sam wrócił do łóżka, żeby znowu zagłębić się w erotyczne przyjemności, których doznawał wraz z bardką.
Nie wiedział ile czasu minęło. Mogła to być godzina, mógł być to cały dzień. Nie interesowało go to. Panicz Revo odetchnął głęboko, wyciągając się na łóżku. Prawie zapomniał o swoich obowiązkach. Niestety, tylko prawie. Z tyłu głowy wciąż miał sprawy, którymi musiał się zająć. - Moja droga, masz gdzie się zatrzymać w czasie swojego pobytu w Mieście Handlowym? - zapytał, odwracając się do kobiety i całując ją delikatnie w usta. - Mój dom stoi dla Ciebie otworem o każdej porze.  Jeśli chcesz możesz się tu zatrzymać tak długo jak pragniesz. Ja niestety - to mówiąc usiadł na skraju łóżka i zaczął wzrokiem poszukiwać swoich ubrań, które zostały rozrzucone po całym pokoju - Zmuszony jestem jednak opuścić Cię na jakiś czas. Wzywają mnie pilne sprawy, którymi muszę się zająć. - to mówiąc, po raz kolejny odwrócił się, aby zasmakować słodkich ust Casandry. Będzie mu jej brakowało, nawet jeśli była to jedynie chwilowa przyjemność.   Chwilę później stał już, ubierając swoje ubranie. Przyjemności przyjemnościami ale obowiązki dalej ciążyły na nim swoim jarzmem.[/b]
17.09.2018, 19:59
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Rynek

STRAŻNIK


assandra zdawała się wiedzieć jakie wrażenie wywarła na Artemisie. Cały czas tylko uśmiechała się jakby czytała w myślach swojego najnowszego kochanka. Na jego słowa odpowiedziała krótkim. -Ależ orginalnie...-I nie mówiła już nic więcej. Można by rzec, że miała ciekawsze rzeczy do roboty.
Ognik musiał przyznać, że dziewczyna wiedziała co robi. Pomysłowość jaką wykazywała się w łóżku dorównywała Saville, a jej możliowści nawet ją przerastały. Była niesamowicie gibka i wygimnastykowana. Widać było, że artystka starała się żeby ta noc na długo pozostała w pamięci jej partnera. Ciężko było powiedzieć ile razy i jak długo oddawali się przyjemności. Okna były zasłonięte, a trojaczki ani myślały przeszkadzać szefowi w zabawie. Jedynym sposobem określenia pory dnia był pojedyńczy promyk księżycowego światła przebijający się przez kotary.
Gdy młody Revo wyciągnął się na łóżku bardka wtuliła się w niego. Przez jakiś czas leżała tak w milczeniu. -Muszę przyznać, że pozytywnie mnie zaskoczyłeś. Nie spodziewałam się tego po tobie.-Gdy akolita zaczął się powoli zbierać z posłania to i ona postanowiła usiąść. Z przyjemnością odwzajemniła pocałunek. -Zgaduję, że musisz się zająć sprawą tego morderstwa co nie? Nie żałujesz ani trochę, że zostawiasz mnie tutaj? A co jeśli ja nie mam dość? Może powinnam porozmawiać z tą trójką co to stoi pod drzwiami i pilnuje wejścia. Z pewnością zareagowaliby z entuzjazmem na taką propozycję.-Puściła mu oczko. Tym razem gdy pochylił się, aby ją pocałować ta powstrzymała go.-Jesteś zbyt zachłanny mój drogi. Nie mogę dawać ci zbyt wiele, bo za szybko się znudzisz. Jak mówiłam ta noc była nagrodą. Idź i szukaj swojego mordercy. Ja tymczasem zabawię tutaj jeszcze chwilę. Powiedz... masz tu gdzieś pomieszczenie w którym mogłabym się umyć?
19.09.2018, 00:03
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna