Wioska
#71

Alexander biegł dalej przed siebie, aż zauważył znany mu budynek. Zwolnił i rozejrzał się za siebie. Niczego nie widział, ani nie słyszał. Oznaczało to, że się przygotowują. Będzie o wiele trudnij ich przez to pokonać. Gdyby po prostu ruszyli za nimi, byłoby łatwiej.
Wychodząc z lasu zauważył grupę ludzi stojącą przed domem pary, którą uratował razem z Isyrahisem. Wiedział, że będą pytania. Co się stało, dlaczego jest sam, co się stało z Mnichem. Zmęczony podszedł do ludzi, wiedząc, że nie może uciec od konfrontacji. oparł się o swój miecz i poczekał aż wszyscy skończą zadawać pytania. Nie miał siły, żeby ich przekrzykiwać, z resztą, wiedział, że musi się teraz oszczędzać przed jedną z trudniejszych walk w swoim życiu.
Gdy ludzie zamilkli zaczął bezzwłocznie wiedząc, że zbiry mogą wyruszyć w każdej chwili.
- Byliśmy w głębi lasu. Zaleźliśmy ich namioty. Było dwóch strażników, jeden z łukiem, drugi z kuszą. Zwabiliśmy ich wgłąb lasu. Niestety zobaczyli nasze ślady i łucznik pobiegł po resztę. Nie wiem ilu ale Isyrahis zdecydował, że zaatakujemy tak czy tak, nie zdążyłem nawet go zatrzymać a on już biegł w stronę znajdującego się bliżej nas kusznika. Wybiegłem zaraz za nim ale... przeciwnik był szybszy. - Lingard zatrzymał się i rozejrzał czy są dzieci wśród mieszkańców. Zauważył dwójkę i zdecydowanie spojrzał w ich stronę. Nie chciał kończyć co się stało z jego kompanem, nie przy nich. - Nie było czasu łucznika już nie widziałem, a kusznik był w pełnym biegu w stronę namiotów. Zdecydowałem, że wrócę. Nie wiadomo ile ich tam było. Stały 2 średnie namioty i 3 małe.
Upadł na kolana i spuścił głowę w dół, a wzrok utkwił w ziemię. Nie przez zmęczenie, bardziej przez to, że nie dał rady. To czy ludzie go będą teraz obwiniać, czy pocieszać, mało dla niego znaczy. -Przepraszam, nie dałem rady... Ale nie pozwolę, żeby ktoś jeszcze zginął z waszej wioski. Skryjcie się w swoich domach i zostańcie tam, aż będzie bezpiecznie. - wstał i wolnym krokiem odszedł od ludzi by zastanowić się na planem walki.
06.04.2019, 17:14
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Wioska
#72

STRAŻNIK
Zniszczone nadzieje



Tłum przekrzykiwał się jeszcze chwilę, nie dając dojść do głosu zmęczonemu i zgarbionemu łowcy. Wieśniacy byli prostym ludem, którym nieczęsto zdarzały się takie przygody. Nie ma się więc co dziwić, iż obecna afera wywołała u nich tak spore poruszenie. Kiedy w końcu umilkli, wysłuchali słów łowcy.
Po wysłuchaniu jego tłumaczeń krzyczeli jeszcze za nim, zadając mnóstwo pytań. Co się stało z kusznikiem? Czy po nich wrócą? Co Alex zamierza teraz zrobić? Jednak rycerz odszedł od tłumu, udając się do samotni, w której mógł obmyślić swój plan.
Po około piętnastu minutach mógł zauważyć biegające wokół niego dzieci, które ewidentnie chciały podejrzeć nieznanego wojownika.
08.04.2019, 21:21
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Wioska
#73

Odchodząc, słyszał tylko w tle kolejne pytania od ludzi, niektórych nie słyszał, niektórych nie chciał słyszeć, ale na pewno nie chciał więcej patrzeć na ludzi, których zawiódł. Jedyne czego pragnął, to by mu wybaczyli jego bezsilność.
Podszedł do jakiegoś drzewa blisko wioski i ukląkł w cieniu. Zamknął oczy, rozluźnił się i zaczął układać plan w głowie. Przydałaby się jakaś pomoc. Nie mogę o nią prosić nikogo z wioski. Nie mogę ich narazić. Po krótkiej chwili usłyszał dzieci wokół niego. Na początku dawał radę je ignorować, po chwili jednak dzieci zrobiły się natarczywe, a on nie mógł się ani skupić, ani odpocząć.
- Przepraszam was, ale moglibyście bawić się gdzieś indziej, a najlepiej, to wróćcie do domu, do rodziców. - powiedział spokojnym ale asertywnym głosem. Muszę wiedzieć jak wygląda okolica, żeby coś mnie nie zaskoczyło. Jakaś ślepa uliczka albo drzewo. - przesiedział jakieś pięć minut po czym wstał i zaczął rozglądać się po okolicy.
08.04.2019, 22:41
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Wioska
#74

STRAŻNIK



Biegające dzieciaki spojrzały z wyrzutem na Alexa. Chłopiec, który wyglądał na starszego pokazał mu język w pełnej okazałości, po czym zawołał młodszego i oddali się kawałek dalej, jednak nadal nie wracali do domów.
Łowca siedział jeszcze chwilę zamyślony, po czym wstał rozglądając się po okolicy, która cóż... Wyglądała zupełnie zwyczajnie. Kilka zabudowań należących do wieśniaków otoczonych lasem. Las wyglądał zupełnie jak las - nie było w nim nic zaskakującego, jedynie drzewa, krzewy i inne, bardziej lub mniej znane rośliny. Tuż ponad koronami opadało powoli słońce, chylące się ku zachodowi.
09.04.2019, 21:10
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Wioska
#75

Przechodząc się po wiosce, Alex zapamiętywał ustawienie chat, położenie drzew i innego rodzaju przeszkód.
Nie wiedząc co ma ze sobą zrobić, wrócił na miejsce odpoczynku, żeby zregenerować trochę sił wiedząc, że niedługo przyjdzie czas do walki.
Siedział na widoku dla mieszkańców wioski. Jakby coś się działo, było łatwo dla nich dostępny.
Zanim usiadł żeby odpocząć, sprawdził czy jego sprzęt nie potrzebuje naprawy.
Teraz nie zostało mu nic, tylko czekać, aż coś się wydarz.
10.04.2019, 16:23
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Wioska
#76

STRAŻNIK



Broń łowcy nie wymagała naprawy, więc mógł zając swój czas robieniem... Zupełnie niczego. Bezczynne oczekiwanie, niepodobne do kogoś, kto chciał nieść dobro za wszelką cenę nie przynosiło żadnych efektów. Widocznie rozbójnicy nie chcieli ryzykować ponownego ataku w tak krótkim czasie.
Po kolejnej godzinie do łowcy podszedł pomału staruszek, wpatrując się w niego z ciekawością. Gdy Alex nadal nie podejmował żadnych działań, zagadał do niego, najwyraźniej nie mogąc się już powstrzymać.

-Panie. -Jego głos był typowo starczy i skrzekliwy -A wy długo jeszcze zamierzacie tak na tej ziemi siedzieć? Przeca se dupe odmrozicie, w nocy wilgotno będzie. Toż to las dookoła! Zardzewieją panu te wszystkie te... no... te knefle metalowe. Może byś pan chciał jakąs miskę zupy, czy mięsa suchego?
13.04.2019, 01:14
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Wioska
#77

Wokoło można było tylko słyszeć szum drzew, śpiew ptaków czy bawiące się dzieci. Spokojna, okolica gdzie czas płynie powoli, nikt się nigdzie nie spieszy, a mieszkańcy nie mają większych zmartwień. Aż nie pojawili się bandyci, którzy zakłócili tą piękną sielankę. Biedni mieszkańcy nie mogli sami sobie z nimi poradzić, przecież nie zostali wyszkoleni do walki, a stolica ani pobliskie wioski nie będą się przejmować losem pięćdziesięciu mieszkańców.
Kolejna godzina minęła, a Alex cały czas czekał na przeciwników. Nie mógł w sumie robić niczego innego. Nie potrafi tworzyć pułapek, aby użyć ich w lesie i nie chciał też pokazywać się wieśniakom na oczy po tym co się stało, po tym że nie wywiązał się ze swojej obietnicy, danej im i swoim ideałom. Może jakby ktoś potrzebował pomocy, poprosiłby o nią sam, albo byłoby widać to gołym okiem, zaoferowałby swoją pomoc, ale jeśli nie musi, woli się nie pokazywać i zniknąć z wioski tak szybko jak się pojawił.
Po jakiejś chwili zorientował się, że jest obserwowany przez jakiegoś starca. Zapewne mieszkańca wioski. Tylko czego on mógł chcieć od Alexa. Nie szedł on obok niego przy okazji, tylko było widać, że mu się przygląda już od jakiegoś czasu.
Gdy mężczyzna podszedł do Lingarda, rycerz uniósł głowę do góry by spojrzeć na obserwującego. Skrzywił się lekko i przymknął oczy, gdyż prześwitujące przez korony drzew promienie słońca lekko go oślepiały. Czego on może ode mnie chcieć, mam nadzieję, że nie przyszedł mnie obwiniać za ucieczkę i nie udzielenie pomocy.
-Dzień dobry. Mogę w czymś Panu pomóc? - zapytał grzecznie z lekkim uśmiechem i grymasem od oślepiającego go słońca.
- Nie, nie trzeba dziękuję. Mam mięso ze sobą, powinno jeszcze trochę zostać, choć nie spodziewałem się tego co tu zastanę. Nie mam innego miejsca do odpoczynku, a nie chce się nigdzie wpraszać, z resztą muszą być przygotowany, aż łotry wrócą. Nie mogę tak tego zostawić, obiecałem że pomogę i dotrzymam słowa. - mówiąc ostatnie słowa, odwrócił lekko głowę z którego przybiegł. Cały czas miał na oku tą ścieżkę wiedząc, że mogą się zjawić, tylko nie wiedział kiedy.
- Co jaki czas oni się zjawiali? Czy może dziś to był pierwszy raz? I czy wie Pan może, gdzie mógłbym się przespać? Powili zapada zmrok, a jak Pan zauważył nie mam żadnego schronienia. Tylko gdzieś blisko tego miejsca - wskazał najkrótszą drogę prowadzącą do obozowiska łotrów - bo jeśli się zjawią, muszę być gotowy i jak najbliżej, ażeby nie tracić czasu.
14.04.2019, 02:00
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Wioska
#78

STRAŻNIK
Zmierzch, niemal zapadła noc.



Staruszek obnażył duże braki uzębienia w uśmiechu, mimo, iż nie bardzo było się z czego śmiać. Jego broda drgała leciutko, wprawiając w falowanie krótkie, siwe włoski z niej wyrastające. Przymrużył okraszone zmarszczkami oczy, przytakując delikatnie głową.

-Tak tak, obiecał żeś. Tylko ja to się, panie, zastanawiam, jak nam chcesz pan pomóc siedząc na tyłku. Ale może to jakie te są... strategiczne metody, ja nie wiem. Ja to tylko owce paść potrafię. Oj tak! Z owcami to też czasem ciężko jest, panie. Nieprzewidywalne są te cholery, bez psa to ani rusz. A może pan byś se psa kupił? To by tych złoczyńców pogonił? Chociaż może lepiej nie, bo by panu to mięso wyjadł, co to je pan masz. Staruszkowa broda zadrżała jeszcze kilka razy w czasie przerwy w rozmowie, po czym odezwał się ponownie -Pierwszy raz panie takich na oczy widzę. Może to i hultaje, ale grzeczni byli, nie naprzykrzali się, nawet owiec mi nie kradli. Może ich co przycisnęło, że się tacy agresywni zrobili? Może jaka zaraza idzie? Duro uchowaj! A co do noclegu... -Mężczyzna podążył wzrokiem za palcem łowcy -Jak najbliżej tego miejsca, to chyba w lesie będzie, no nie? Najlepiej pod drzewami, całkiem blisko się wydaje jak dla mnie. Ale co ja tam wiem, ja tylko owce paść potrafię. No, ale to skoro pan tu zostajesz i zupy pan nie chcesz, to ja idę. Tylko żeby nie było, że ja żem panu nie powiedział, że panu dupa zmarznie i zbroja się zniszczy. No i zwierzątka leśne pana obsikać mogą. Miłej nocy panie szanowny! -Po tych słowach staruszek odwrócił się na pięcie i powolnym krokiem oddalił.
14.04.2019, 21:26
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Wioska
#79

Usłyszawszy lekkie zbesztanie przez staruszka, Alex odwrócił na chwilę głowę, wiedząc, że to jego wina, ale nie było w stanie nic sam tam zdziałać. Gdy tylko mężczyzna zmienił temat o pasieniu owiec i posiadaniu psa, Lingard ponownie spojrzał na rozmówcę, lecz tym razem, nie było widać uśmiechu na jego twarzy, tylko grymas od słońca, a nawet lekki smutek.
-Posiadanie takiego kompana byłoby na pewno przydatne, czas by szybciej leciał i miałoby się do kogo gębę otworzyć, ale boję się, że ktoś mógłby mu coś zrobić, nie dam rad go opanować podczas walki, z resztą może się nie posłuchać. - wtrącił rycerz wstając z zimnej i lekko wilgotnej ziemi, otrzepując się z brudu.
Komentarz o łotrach, którzy pierwszy raz zdecydowali się na tak drastyczny wybryk od tak, na prawdę zdziwił Alexa. Zazwyczaj najpierw kradną, później dopiero posuwają się do większych czynów, kiedy są bezkarni, chyba że akurat dziadek miał takie szczęście, że jego ich nie dopadli, ale jest to wątpliwe. Być może, ludzie skądś ich przegonili i znaleźli sobie to miejsce. Choć jeśli zaatakowali zielarkę, to może ktoś u nich jest chory, co nie zmienia faktu, że przyszli i zaczęli grozić i od razu bić, niż zapytać o pomoc.
Po tym, co staruszek doradził, Alex był skołowany. Dopiero co mężczyzna kazał Lingardowi wstać z ziemi, w środku dnia, gdzie ziemia nie jest aż taka zimna, ani aż tak wilgotna, ale każe mu na niej spać w nocy, kiedy jest zimno. Jedyną reakcją Alexandra były lekko przymrużone oczy ze zdziwienia i niezrozumienia.
Staruszek powili zaczął odchodzić, a rycerz zastanawiał się, co teraz zrobić. W sumie starzec miał rację. On tutaj siedzi, w sumie nic do roboty nie ma, a aż tak zmęczony już nie jest.
-Hej przepraszam Pana. A może mógł Panu w czymś pomóc? Nawet chociaż potowarzyszyć w drodze do domu by nie szedł Pan sam? - zakrzyknął lekko, bo staruszek był już trochę przed nim, idąc w jego stronę, zabierając ze sobą swoje rzeczy.
- Oczywiście jeśli nie ma Pan nic przeciwko.
15.04.2019, 00:50
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Wioska
#80

STRAŻNIK



Staruszek odwrócił się w stronę łowcy, racząc go szerokim, szczerbatym uśmiechem. Poczekał, aż Alex zrówna się z nim krokiem, po czym ruszył powolnym, pokracznym krokiem w stronę swojego domu.

-A wiesz pan, że pan pomóc możesz? Jak pan chcesz oczywiście. Ale drewna by się przydało narąbać, bo wiesz pan, ja to już stary jestem, tylko owce teraz dobrze paść potrafię. A noc się chłodna szykuje, to i drewno by się przydało. To choć pan ze mną i powiedz no mi, co wy to chcecie z tymi zbirami zrobić, co? Ja to pierwszy raz mam zbiry wioskowe, aż uwierzyć nie mogę, jeszcze nowe rzeczy na starość mi przyszły, bo wcześniej, to ja ino owce pasłem.

Podczas tej kulturalnej rozmowy zbliżali się powoli do maleńkiego, drewnianego domku, przed którym leżał uwiązany pies, a opodal niego leżał gruby pień, kilka pali drew i siekiera.
17.04.2019, 21:52
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna