Keja

Szamanowi nie chciało się nawet otwierać oczu kiedy usłyszał niezbyt przyjemny głos osobnika, którego w najlepszym wypadku można by nazwać "marynarzem". Właściwie to w chwili obecnej Nerfox czuł tylko ulgę. Wiedział wreszcie gdzie się znajduje i o co chodzi ludziom naokoło niego. Po ostatnim dniu była to bardzo miła odmiana. Próbował zmusić się do myślenia, ale w tej chwili stwierdził, że ulga to jednak nie jedyne towarzyszące mu uczucie.
Poczuł głód.
Otworzył oczy...
...tylko po to by stwierdzić, że jednak nie jest aż tak głodny.
- Podano do stołu, jaśnie pani. - z tymi słowy sięgnął rękami w kajdanach po talerz i dosyć niezgrabnie przysunął go w kierunku Klary. - Służba może urodą nie zachwyca, ale walory obronne tego pałacu są niezaprzeczalne. - Grymas na jego twarzy lekko się pogłębił, do złudzenia przypominając uśmiech (no chyba że to był grymas bólu, ale tego nawet starożytni mędrcy nie rozróżnią).
Szaman nie chciał przerywać Klarze jedzenia, wstecznym ruchem gąsienicy przysunął się do najbliższej ściany, oparł o nią i zamknął oczy.
Miał pustkę w głowie.
Po raz pierwszy.
Nie wiem, kto jest bardziej szalony: koleś wymalowany białą farbą z koźlą czaszką na łbie, staruch-grabarz-znachor łażący wszędzie ze szpadlem i gorzałą, czy czarnomagiczny wiedźmin. ~Scythis
21.07.2016, 17:59
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Keja

Godność. Coś co Klara ceni sobie najbardziej. Nie zamierzała siać paniki. Było to celem tego, aby dowiedzieć się gdzie jest poznany przez nią Szaman. Kiedy zaprowadzono ją przed osobnika któremu zameldowano że znalazła się następna, nie stawiała oporu. Szła spokojnym krokiem w nadanym przez nich tempie mając mocno skrępowane ręce. Jeszcze sprawne ucho zdołało wychwycić krótką rozmowę pomiędzy nimi. Zioła... Szlag. Niewiedza w tym wypadku była jej nie na rękę. Kiedy zaś wepchnięto ją do jednej z obrzydliwych klatek... Upadając na lewy bok. Uhh, nienawidziła znowu taplać się w brudzie. Kiedy ją podniesiono, jeden z drabów przepiął jej ręce do przodu by skrępować je łańcuchami na wysokości nadgarstków.
- Cano... co to jest za zioło...?
Myślała intensywnie kiedy to mężczyźni opuścili i zatrzasnęli klatkę. Spojrzała na nich. Odeszli a sama poczuła jak statek zaczyna się kołysać. Rozejrzała się dookoła, po innych klatkach gdzie siedzieli także inni więźniowie. Muszą to być handlarze niewolników skoro chcą na więźniach zarobić, jak w przypadku samej Klary, ktoś miałby za nią dostać sporą sumę. Jak się sama domyślać zaczęła, Cano, to zioło najprawdopodobniej usypiające bądź odurzające bądź jeszcze co gorszego.
Po niedługiej chwili dostrzegła jak Nerfox zatacza się do brei "posiłku" który został im podany. Klara widząc to uraczyła się uśmiechem wiedząc że nic więcej mu się nie stało. Teraz oboje byli w kłopotach, Klara jednak starała się wyciągnąć chociażby jedną rękę z łańcuchów. Po chwili jednak spojrzała na towarzysza.

- Powiesz mi, co to jest za zioło o nazwie Cano? Słyszałam jak rozmawiali na statku by mi podać wywar z tego zioła. O ile się domyślam, to nie jest herbatka na apetyt by zjeść tą breję której w życiu nie tknę.

Słysząc co bredzi mężczyzna... chyba nie był świadom gdzie się znajduje. A może i Jemu coś paskudnego podali by zatracił świadomość kojarzenia miejsc.
- Mury obronne tego pałacu? Służba?
Nie wiedziała czy on się dobrze czuje. Nie wyglądał na zbyt pewnego siebie. Martwiło ją to. Musiała więc przysunąć się do niego bliżej by dowiedzieć się jak tutaj trafił, czy coś mu podali. Nawiązać z nim w miarę rozumny kontakt. Ona postara się coś wymyślić.
23.07.2016, 12:33
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Keja

MG


Pokładem bujało jednostajnie co świadczyło o tym że morze tej nocy było spokojne. Słychać było jedynie kroki na górze na pokładzie wskazujące na to że większość załogi w tej chwili pracowało. Najwidoczniej mimo nocnej pory potrzebna była praca całej załogi by wyjść z portu i wyprowadzić statek na pełne morze.
Pod pokładem natomiast było spokojnie. Więźniowie zajęli jedzeniem marnej brei którą dali im do jedzenia. Słychać było jedynie ciche stuknięcia łańcuchów i kajdan.
- Widzę żeś oszalał już zanim trafiłeś w niewolę co?- Nerfox usłyszał cichy głos z klatki obok. Klatki w której znajdowały się dwie kobiety. Lecz najciekawsze było to że nieznany głos był głosem mężczyzny. A w zasadzie martwego mężczyzny gdyż właściwie to należał do ducha.
Duch wyglądał na ducha marynarza który zapewne kiedyś pełnił służbę na tym statku. Lecz co dziwnego duch na nadgarstkach jako swoistą ozdobę miał kajdany wraz z krótkimi fragmentami luźnego łańcucha.


Klątwa Sotha
Po pijaku uroczy i szarmancki szlachcic, w trzeźwości zaś cham i bydlak.






16.08.2016, 20:17
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Keja

// lepiej późno niż wcale...

- E tam zaraz oszalał, pożartować nie można? - wymamrotał Szaman, któremu prawie udało się zdrzemnąć. Prawie. Odwrócił się niezgrabnie, szukając miejsca, skąd dochodził głos. Z reguły wolał zachowywać kontakt wzrokowy z rozmówcą. No z tym akurat będzie mu ciężko, skoro przez głowę prześwieca mu przeciwległa ściana.
- Aha. - Właściwie mógłby powiedzieć cokolwiek, byle zyskać na czasie. Po upiornie (żart niezamierzony) długich sekundach intensywnego myślenia, zmieszanego z towarzyszący temu typowi myślenia bólem głowy, do Nerfoxa dotarło, że ma przed sobą ducha.
- Jakąkolwiek macie do mnie sprawę, mości duchu, poczekajcie momencik.
Cano, cano, cano... Odmagicznia? Nie, za bardzo wyszukane. Przeczyszczenie? Nie, za rzadkie... Za płytkie znaczy się. Ech, żarty się mnie dzisiaj trzymają. W każdym razie nie na apetyt.
- Ja ci dam za bardzo wyszukane! Będziesz mi się gównianych żartów trzymał?! -
Zahuczał Sam.
- Aha, czyli jednak. Dzięki, zapomniałem. - Nerfox nie miał akurat ochoty na dyskusję, a przynajmniej nie na temat ubytków w pamięci.
- Poczekaj tylko jak ten półprzezroczysty jegomość sobie pójdzie, nie będę ci kazania przy obcych prawił...
- Półprzeco? Zresztą nieważne.
- Cano o ile dobrze pamiętam służy do pozbawienia osoby magii. Nie będziesz mogła czarować, znaczy się. - Wyszeptał na granicy słyszalności.
- No dobrze, to o co chodzi? - Już nieco głośniej zwrócił się do ducha.
Nie wiem, kto jest bardziej szalony: koleś wymalowany białą farbą z koźlą czaszką na łbie, staruch-grabarz-znachor łażący wszędzie ze szpadlem i gorzałą, czy czarnomagiczny wiedźmin. ~Scythis
10.12.2016, 08:59
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Keja

MG


Najwidoczniej szaman dostał poważniej niż można by sądzić ale dopiero po dłuższym czasie zorientował się że klatki w której są umieszczeni nie posiadają litych ścian a jedynie żelazne kraty.
Duch siedział pod ścianą w sąsiedniej klatce. Sprawiał wrażenie jakby rzeczywiście był uwięziony w tej klatce. Nawet jego własna eteryczność nie popychała go do tego żeby uciec ze swego dawnego więzienia.
- W zasadzie to o nic. Miło mieć w podróży towarzysza do którego można od czasu do czasu gębę otworzyć.- odpowiedział mu duch a przed nim zmaterializowała się eteryczna miska z papką w środku. Beznamiętnie duch zaczął jeść eteryczną kolację jaką i szaman wraz z Klarą mieli obok siebie.- Przy dobrej okazji to za miesiąc już was tu nie będzie a ja dalej będę odbywał tu samotną podróż tam i z powrotem.- dodał beznamiętnym tonem duch z lekkim wzruszeniem ramion. Widać było u niego zero entuzjazmu i brak woli walki. Jego psychika najwidoczniej została totalnie zniszczona.


Klątwa Sotha
Po pijaku uroczy i szarmancki szlachcic, w trzeźwości zaś cham i bydlak.






26.12.2016, 19:51
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
2 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna