Rzadkie drzewa - Strefa I
#1

Cytat:
Rzadkie drzewa tworzą pewną umowną strefę na całym obszarze bagien. Można je nazwać zewnętrzną warstwą, przez którą trzeba się przebić aby dotrzeć do kolejnej strefy i ostatecznie w samo centrum krainy. Z początku widać wszędzie drzewa rozrzucone w pewnym amoku. Nie stoją gęsto między sobą, co daje całkiem niezłą widoczność. W tym miejscu zdarzają się potwory, jednakże najmniej przyjemną cechą tego miejsca jest przenikliwa cisza, która budują napięcie.


— STRONA ZNALEZIONA W LESIE MIRAŻU —
Każdy człowiek, jeśli tylko nie jest obłąkany, potrafi na pewnym poziomie
świadomości poznawać różne głosy, którymi przemawia jego wyobraźnia.







03.10.2012, 18:17
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Rzadkie drzewa - Strefa I
#2

Trójka wędrowców zbliżała się wolnym krokiem w stronę mokradeł. Bez strachu, bez wahania, a wręcz przeciwnie, z ochotą i werwą. Szaleni ? Możliwe. Głupi ? Być może. Ot, po prostu zwyczajni czarodzieje.
- Ranyyy - żaląc się teatralnie i skarżąc na bolączki świata, Siódmy padł na kolana i wzniósł ręce do nieba. -Czemu to musiało być tak daleko !? Czemu nie ukra... pożyczyliśmy koni !? - wstał szybko i odetchnął z ulgą, na powrót uśmiechając się pogodnie. - No ale jesteśmy już na miejscu, tak więc, najodważniejsi przodem ! - gestem ręki wskazał drogę ku centrum bagien.
01.05.2013, 17:15
Przeczytaj Cytuj
Rzadkie drzewa - Strefa I
#3

Od Krwawnikowej Łąki do Mokradeł dzieliło ich wiele, wiele kilometrów... A jednak! Grupa trzech młodych magów, z najodważniejszym, bądź jak kto woli najgłupszym Jin'em na przodzie. Przeszli wiele kilometrów w nieznane, aby ponownie zanurkować w nieznanym i niebezpiecznym, nazywanym przygodą. Kiedy już dochodzili do celu Siódmy pod wpływem zmęczenia zaczął się żalić i teatralnie, tak aby wywrzeć jak największe wrażenie upadł na kolana, skarżąc się na brak wpadnięcia pomysłu o rzekomym "pożyczeniu" koni. Nie trwało to długo, bowiem byli już na miejscu, i Seven zmienił postawę zapraszając na przód najodważniejszego. Jin wiedział, że w głębi duszy to chodziło o niego... Nie zwlekając bez żadnych obaw chłopak przyśpieszył kroku tak, aby znajdować się o krok przed kompanami. No to co? Zwiedzamy i czekamy na różne monstrum tak? Zachichotał Jin lustrując zadowoloną i podnieconą minę.
01.05.2013, 21:50
Przeczytaj Cytuj
Rzadkie drzewa - Strefa I
#4

Zza dalszego drzewa wyłoniła się postać, wyglądającą na bardziej wypoczętą niż cała trójka razem wzięta. Była to Mirie, która nawet nie zdążyła zajść w głąb bagien, bo zachciało jej się drzemki. A tego się sobie nie odmawia pod żadnym pozorem. Otrzepywała się z fragmentów mchu, starych liści i może odrobiny robaczków. Ostatnie pół godziny spędziła na niewysokim, acz solidnym drzewie. Nie było najwygodniejsze, ale czegóż innego oczekiwać po tej roślinie? No właśnie. Westchnęła, przecierając swoją twarz. Zamrugała powoli, doprowadziła swą twarz do porządku. Zmierzyła ich świeżym wzrokiem.
- Mało kto wraca z tamtych okolic - powiedziała wprost. Nie wyglądali na wybitnie silnych, ba, nawet na szczególnie sprytnych czy przebiegłych. Mówi się, żeby nie oceniać książki po okładce, tak samo ludzi. Skrzywiła się do siebie, przyłapując na przypominaniu tego powiedzenia. Odetchnęła powoli.
- Jestem Mirie. Dlaczego chcecie zapuścić się na bagna? - zapytała bezpośrednio. Może i była zbytecznie ciekawska, ale nie mogła się powstrzymać. Byli młodzi, może głupi i tyle.


— STRONA ZNALEZIONA W LESIE MIRAŻU —
Każdy człowiek, jeśli tylko nie jest obłąkany, potrafi na pewnym poziomie
świadomości poznawać różne głosy, którymi przemawia jego wyobraźnia.







01.05.2013, 22:19
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Rzadkie drzewa - Strefa I
#5

Podróż piesza, była niezwykle wyczerpująca. Trójka dzielnych towarzyszy kroczyła ku bagiennym zalesianym terenom, choć wycieńczenie każdego z nich brało górę, to Klara, brązowowłosa niewiasta, wiedząc iż dotarła na miejsce, padła na kolana jak i swoje ramiona, odczuwając podmokły teren jaki mieli pod swymi stopami. Brak wody, jak i jedzenia, wycieńczało ją jak i również jej dwójkę towarzyszy których napotkała w Krwawnikowym terenie do którego zmierzała przedtem. Gdy wraz ze swoimi kompanami kroczyli w kierunku obranym przez Sevena, wypowiedziała ciężko słowa ze zmęczenia. - Tak! to już tutaj. Dzięki Bogom, dotarliśmy! Moi drodzy, następnym razem bierzemy podwózkę. - Wydyszała te ostatnie słowa, lecz jej twarz zrobiła się momentalnie blada, która nie wyglądała naturalnie. Poty się z niej zlewały, co mówiła o tym plusowa temperatura jej ciała, ocierając się zaś swoją dłonią, szukała odrobiny chłodnej wody. Aczkolwiek jednak jej poszukiwania okazały się znikome. Kiedy zaś po kilku chwilach jej niebieskie tęczówki dostrzegły nową, nieznajomą jej postać, która najwyraźniej zwróciła się ku nim. Słysząc jej pytanie które zadała kobieta o imieniu Marie którym się przedstawiła całej naszej trójce, młoda zabójczyni smoków wciąż trzymała się swoich towarzyszy. Nie wiedziała co ta Marie od nich chciała.
01.05.2013, 22:49
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Rzadkie drzewa - Strefa I
#6

- Może i zwiedzamy, ale czekanie na monstra to już nie moja działka, ja sobie popatrzę z bezpiecznej odległości - rzekł wesoło i niewinnie Siódmy, gdy na czoło pochodu wysunął się Jin. Po prawdzie to ciekaw był, czy Klara podejmie wyzwanie bycia najodważniejszą osobą, jednak nie dała się sprowokować. Widać była zbyt zmęczona, lecz czy w takiej sytuacji rozsądnym było zagłębiać się w tak niebezpieczne tereny ? Czy poradzą sobie, sami, zmęczeni i głodni ? Odpowiedź przyszła sama, przybierając postać dumnej wojowniczki o błękitnych oczach i płomiennych włosach.Stanęła ona przed nimi, niby strażniczka tych ziem, pytając o cel ich przybycia w te strony.
Choć Jin stał z przodu, Siódmy natychmiast go wyprzedził, przyjmując rolę przedstawiciela grupy.
- Witam uprzejmie - rzekł miękkim, przyjemnym dla ucha głosem, niczym szlachcic na dworze zwracający się do dam, kłaniając się przy tym z szacunkiem. - Przybywamy z daleka, zaczynając swą wędrówkę na wschodzie wśród nadmorskich krain - podjął unosząc wzrok na Mirie i prostując się, przemawiał żywo, bogato intonując i gestykulując rękoma. - Przebywszy wrzosy opatrzone pamięcią płaczących matek, przybyliśmy aż tutaj, szukając niebezpieczeństwa, któremu stawiwszy czoła, chcemy potwierdzić prawdziwość naszego istnienia - zakończył nutą sentencji, raz jeszcze skłaniając się. Jednak już w uderzenie serca później wyprostował się, a powagę na jego obliczu zastąpił wesoły uśmiech.
- Tak przynajmniej było by to ładnie opisać na kamieniach pamiątkowych jak już coś nas tu zeżre, tamta dwójka uparła się by znaleźć coś do ubicia, nie dało się ich zatrzymać - wskazał przez ramię swych towarzyszy. - Jestem Seven, a to Klara oraz Jin - wskazał odpowiednia właścicieli imion. - Chciał bym się uznać za ich głos rozsądku, ale to raczej nie przejdzie, w końcu przyszedłem tu z nimi, wiedząc na co się piszę. W sumie to by było na tyle z naszych pobudek, co za to sprowadza tutaj tak dziką i nieokiełznaną wojowniczkę ? - ostatnie słowa wypowiedział tym samym, żartobliwym tonem, jaki towarzyszył mu od momentu zakończenia opowieści o ich przybyciu na bagna. Celowo, czy też nie, świadomie, czy też nie, kończąc wypowiedź cofnął się o krok, zrównując się z Jinem. Wolał nie ryzykować uszczerbku na zdrowiu wywołanym bronią nowo poznanej kobiety, no, przynajmniej nie na swoim zdrowiu.
01.05.2013, 23:59
Przeczytaj Cytuj
Rzadkie drzewa - Strefa I
#7

Kiedy jego towarzysze odczuwali skutki zmęczenia, z głębi mokradeł wyłoniła się... Następna piękność! Czegóż to więcej Jin mógł chcieć? Podróżuje z oddanymi kompanami jakimi są Seven, i młoda Klara, a do tego teraz na przekór jego wyłoniła się dzika niczym zwierz kobieta, z przepięknymi atrybutami. Niestety to Siódmy pierwszy zrobił krok, choć Zabójca Smoków miał przez chwilę złudzenie że kobieta-zwierz go zaatakuje, to jednak ku jego mieszanej radości tak się nie stało. Recytując w skrócie historię Tria Siódmy wycofał się, jednak Jin nie przestał działać! Nieświadomie uruchomił się jego system debila, o czym świadczyło lekkie porażenie piorunem Siódmego. To on chciał "zgarnąć" przybyszkę dla Siebie. Teraz nadszedł czas do ofensywy! Witaj! Nasz powód powiadasz? Adventure! Cała nasza paczka, mogę się założyć o rękę kocha przygodę, i choć denerwujemy siebie nawzajem, to i tak sobie pomagamy! Ważniejszym pytaniem jest, co Ciebie piękności tu sprowadza? Zapytał chłopak wyraźnie zauroczony niewiastą.
02.05.2013, 00:17
Przeczytaj Cytuj
Rzadkie drzewa - Strefa I
#8

Długie przemowy dla tej młodej kobiety naprawdę nie były konieczne, gdyż ani nie urodziła się w rodzinie wysoko postawionej, choć i o takie osobistości się w życiu otarła, ani nie starała się za taką uchodzić. Tak czy owak słuchała z zaciekawieniem bełkotu, tak, bełkotu chłopaka. Nie mogła się oprzeć wrażeniu, że on się stara zaczarować ją słowami. Faktycznie, piękne, prawie że godne miejskiego, rynkowego wierszoklety. Przez dłuższą chwilę zastanawiała się, dlaczego po prostu nie powiedzieli, że idą na wpół pewną śmierć i wąchanie kwiatków od spodu. Usłyszawszy ciekawe określenie jej postaci, przekrzywiła głowę o niemały kąt, poniekąd zdziwiona, że została uznana za dziką. Od czasu do czasu lub częściej żyje pod gołym niebem, aczkolwiek to raczej z wygody i nieprzywiązywania się do miejsc bezpiecznych, choć ceni sobie dobry posiłek, dach nad głową oraz ciepło. Wyprostowała swój czerep, a dopiero później nim skinęła. Nie wiedziała, w jakim stopniu postrzegają ją za swawolną, a i też nie zależało na tym, by postrzegali ją w jakikolwiek sposób.
Ale drugi chłopiec w znacznie mniej górnolotny, pełen werwy stylu odparł, że szukają przygody. Źrenica rozszerzyła się u tej dziewuchy, nijako oznaczając, że takie uczucie niestety nie jest jej obce. Gnanie w dal, by szukać guza, jednakże bez karkołomnego według niej narażania się. Prawdą jest, że tutaj zabłądził jej posiłek na następne trzy dni, a ona zamierzała go odnaleźć. "I tak się zdarza", można oznajmić. Acz tyle fatygi dla jednego zwierzęcia to rzadkie, szczególnie, iż ona uwielbia mieć dogodny cel. A to było silne, mocne, zapewne świetnie by posiliło gromadę osób. Nie zwlekając chwili dłużej postanowiła odpowiedzieć, tak wymagają podstawowe maniery. Ale co odrzec, by nie wyjść na kompletnego dzikusa?
- Mój posiłek zapuścił się w tamte strony - palnęła spokojnie, bo za krótki czas miała na przemyślenie. Pewnie za minutę, jak nie mniej przyjdzie do jej głowy odpowiedź idealna. Sama miała zamiar tylko się rozejrzeć, nie lecieć jak głupia aż w serce mokradeł, by wciągnęło ją błoto czy pożarła ją bestia. Wbiła swój wzrok w ich oczy, a sprawiając wrażenie, jakby chciała wyczytać ich intencje. Nie wyglądali na takich, którzy naprawdę mogą ją zabić bez skrupułów. Wyrobiła sobie początkowe zdanie - Seven to osoba cwana niczym lis, która chucha na zimne... A Jen, Jin... Jan? W każdym razie, miał mnóstwo energii. A dziewczyna? Bardzo delikatna, nie ufa obcym. Początkowe zdanie o osobach musi wystarczyć, by im odpowiedzieć.
- Miło mi was poznać - odparła, unosząc lekko kąciki ust. Nie miała zamiaru zrazić tych ludzi, bo dochodziła do siebie po krótkim śnie. Przeczesała swoje włosy dłonią do tyłu. Spontaniczne szukanie potworów bez uprzedniego przygotowania się jest nierozsądne. Ale cóż poradzić, gdy się chce?


— STRONA ZNALEZIONA W LESIE MIRAŻU —
Każdy człowiek, jeśli tylko nie jest obłąkany, potrafi na pewnym poziomie
świadomości poznawać różne głosy, którymi przemawia jego wyobraźnia.







02.05.2013, 01:00
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Rzadkie drzewa - Strefa I
#9

Spojrzał z całkowitym brakiem ekscytacji czy choćby zainteresowania na Jina - Nie, ja lubię spacery, więc co mówiłeś o tej ręce ? - uśmiechnął się złośliwie, wyciągając zza pasa sztylet i wskazując palcem na prawicę śmiałka. - Nie zakładał bym się tak szybko o coś, co znasz od kilku godzin, to taka rada na przyszłość - zręcznie obrócił ostrze w dłoni i ponownie umieścił na swoim miejscu.
- No dobrze, skoro już tu jesteśmy, to trzeba by się zorganizować i zabrać do roboty - podparł ręce na bokach i spojrzał w dal, na rozciągające się po horyzont mokradła. - Jin idziesz przodem, tak jak chciałeś,Klara pójdzie za tobą, zapewne macie lepszy słuch i węch od nas, więc prędzej coś znajdziecie. Ja pójdę trzeci, przydatny w ewentualnej walce nie będę, ale w razie czego mogę próbować wyciągać wasze tyłki z bagna. Mirie - spojrzał na dziewczynę o niezmierzonej sile charakteru. - Jeżeli zechcesz nam towarzyszyć, to pójdziesz ostatnia. Jak widzę, jesteś uzbrojona w łuk, po za tym nie znasz nas i pewnie wolała byś nie mieć nikogo za plecami.
Mówił spokojnie, choć dosyć szybko. Widać było, iż to nie pierwszy raz gdy jest członkiem grupy, na moment zniknął obraz błazna i klasowego głupka, zastąpiony wizerunkiem rzeczowego i trzeźwo myślącego podróżnika. Jednak gdy skończył mówić, powrócił do niego beztroski uśmiech i dziecinna wręcz pogoda ducha zdobiąca twarz.
- To co, idziemy na spacer ? - zagadnął wesoło. Ruszył z wolna do przodu, nucąc przy tym sobie. - Pojedziemy na łów, na łów, towarzyszu mój... Pojedziemy na łów, na łów, towarzyszu mój....
02.05.2013, 14:18
Przeczytaj Cytuj
Rzadkie drzewa - Strefa I
#10

Spokojnie rozmawiali z nieznajomą, która lekko oburzyła się za nazwanie ją "dziką". Głębiej w rozmowę zanurzał się Seven, co dla Jin'a pasowało, gdyż nie miał pomysłów na rozmowę. Siódmy słysząc hipotezę Zabójcy Smoków wyjął nóż, po czym skrytykował ją. Chłopak jednak wiedział swoje i nie zamierzał zmieniać zdania... przynajmniej co do Klary. Następnie Siódmy wydając rozkazy, co szczerze mówiąc nie bardzo spodobało się Jin'owi zrobił formację w której mieli się poruszać. Na przodzie oczywiście Jin, za nim Klara, Seven i do tego jeżeli przyjmie zaproszenie Miri. Po ułożeniu jej Siódmy zadał pytanie retoryczne, po czym ruszyli do przodu śpiewając radośnie "Pojedziemy na łów, na łów, towarzyszu mój... Pojedziemy na łów, na łów, towarzyszu mój...."
02.05.2013, 22:08
Przeczytaj Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna