Gospoda "Pod stołem"
#21

MG

Ragg i Sorg zaprezentowali grę, która została szybko rozgryziona przez mnicha. Zasady były proste, więc jedynym, co trzeba było zapamiętać, była ilość punktów otrzymywanych za każdą kombinację. Oprócz tego liczyły się też umiejętności kalkulacji, pozwalające wyznaczyć prawdopodobieństwo wyrzucenia odpowiednich oczek na kostkach. Nie była to jednak kalkulacja szczególnie trudna, tak też od mistrza Iscara dzieliła tylko praktyka.
- Zwykle z Sorgiem nie gramy na pieniądze... - zaczął mówić Ragg, ale gospodarz wtrącił mu się w zdanie.
- Dlatego twój ojciec nie jest jeszcze spłukany. - i zaśmiał się, razem z ojczymem Iscara zresztą. Widać było, że byli dobrymi kolegami.
- Noo, nie powiedziałbym. W każdym razie, tak jest chyba trochę bezpieczniej. Ale czasem gramy też na jakieś niewielkie stawki. To jak, grasz? I na jakieś drobne, czy wstrzymujesz się od jakiegokolwiek hazardu? - zapytał Ragg. Cóż, nikt do gospody póki co nie przychodził, ale nie było to jakoś szczególnie dziwne. W końcu Garius tylko tu nocował, zatem przyjdzie najpewniej po zmroku, zje jakąś niewielką kolacyjkę i pójdzie spać. Teraz zaś wieczór zbliżał się bardzo powolnymi krokami - promienie słońca, choć powoli zachodzącego, nadal oświetlały ulice na zewnątrz.
21.01.2015, 17:52
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Gospoda "Pod stołem"
#22

Rzeczywiście gra była prosta. Liczenie oczek i kombinacja, nic skomplikowanego. Postanowił zagrać, jako mnich powinien wystrzegać się hazardu, lecz to powoli zbliżyć mu się do Sorga, jeśli teraz nie miał informacji, mógł mu je udzielić w przyszłości gdy jakieś zdobędzie. Zawszę to lepiej rozmawiać ze swoim, niż z obcym.
- Raczej nic się nie stanie jak zagram. - zaśmiał się i sięgnął do mieszka pod szalem i wygrzebał kilka monet. Akurat pięć brązowych smoków, suma mała ale chyba odpowiednia. Położył monety na stole i przesunął w stronę Sorga, który jako gospodarz, powinien "trzymać" pieniądze. Wziął kości do ręki i ścisnął je lekko ~Cóż, nie ma co zwlekać.~ pomyślał i machnął dłonią wyrzucając kostki a te potoczyły się po stole, wesoło podskakując.
- Dwie dwójki, piątka, jedynka i szóstka. - powiedział patrząc na stojące już w bezruchu kości - Więc jedna para. Nie popisałem się. - zaśmiał się i spojrzał na mężczyzn w oczekiwaniu.
21.01.2015, 18:09
Przeczytaj Cytuj
Gospoda "Pod stołem"
#23

MG

Iscar postanowił zagrać, co wyraźnie ucieszyło Sorga, a i Ragg uśmiechnął się na grę z synem. Zaraz zatem rozpoczęli grę. Sorg zapisał Iscarowi cztery punkty za parę, jaką wyrzucił.
- Ano. Ale bywało gorzej! - powiedział gospodarz, zebrawszy kości. Chuchnął w dłoń, potrząsnął i rzucił. Trzy trójki, szóstka i dwójka. Dziewięć punktów.
Ragg zebrał kości i bez szczególnych zaklęć po prostu nimi rzucił. wypadła para piątek, trójka, szóstka i czwórka. - Heh. Prawie strit. - powiedział, zbierając kości w kupkę i przesuwając w stronę Iscara.
21.01.2015, 18:37
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Gospoda "Pod stołem"
#24

Przyglądał się wynikom towarzyszących mu mężczyzn i próbował obrać taktykę by wygrać. Zawszę to kilka monet do przodu, nic wielkiego ale od małych sum się zwykle zaczyna wielkie bogactwo. Oczywiście jako mnich oddałby większość na jakiś szczytny cel, np na biednych. Gdy Sorg zapisywał punkty, Is wychylił się i spojrzał w stronę drzwi. Póki co Gariusa nie było widać, musiał więc grać dalej. Spojrzał na stół akurat jak podsunięto mu kości, nie czekając więc, podniósł je i zagrzechotał nimi w dłoni.
- Teraz pójdzie mi lepiej! - zaśmiał się i machnął dłonią by kości z niej wypadły. Kostki zastukały o blat stołu a Iscar miał nadzieje, że rzeczywiście będzie lepiej.
22.01.2015, 00:37
Przeczytaj Cytuj
Gospoda "Pod stołem"
#25

MG
- Rzeczywiście. - zachichotał Sorg. - Para piątek, dwie szóstki i dwójka. Nieźle, ale mogło być lepiej...
Mimo to wszystko wskazywało na to, że zarówno gospodarzowi, jak i Raggowi wcale nie pójdzie lepiej. Co prawda obaj mieli po dwie pary, ale słabsze, niż Iscar - jego ojczym wylosował pary czwórek i szóstek, zaś Sorg - czwórki i trójki. Podsumowując, mnich miał szanse na zwycięstwo - poprzedni rzut był po prostu pechowy. Cóż. Okaże się za parę minut.
22.01.2015, 02:23
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Gospoda "Pod stołem"
#26

Iscar ponownie wziął kości w rękę i spojrzał na nie. Był pojętny i palce miał zręczne, mógł próbować rzucać w jakiś specjalny sposób by nadać odpowiedni tor lotu kościom by wypadło, to co by mu najbardziej pasowało. Ale po co? Była to przyjacielska gra a takie sztuczki były, jak dla Isa, oszustwem, a kłamstwa i oszustwa były rzeczami których mężczyzna nie znosił i tępił je z całą swoją mocą. ~Ostrze prawdy, choć rani, buduje.~ przypomniał sobie jedną z lekcji filozofii Tenbou, była oczywiście dużo bardziej rozbudowana i pełna mantr, lecz na tą chwilę wystarczył mu tylko ten jeden, mocno uproszczony fragment. Kącik jego ust uniósł się w delikatnym uśmiechu gdy ręka rzuciła kośćmi o stół zdając się wyłącznie na ślepy los ~Niech się dzieje co chce.~ pomyślał patrząc na lecące kości.
22.01.2015, 10:05
Przeczytaj Cytuj
Gospoda "Pod stołem"
#27

MG

Iscar, przypomniwszy sobie jedną z mądrości swojego zakonu, postanowił rzucić kośćmi w sposób w pełni uczciwy. Zresztą, tym razem raczej nie na wiele przyszłoby mu rzucanie nimi w jakimś konkretnym stylu - mógł być zręczny, ale do podobnych trików tak czy siak potrzeba praktyki, a mnich przecież nigdy wcześniej w kości nie grał. A jeśli nawet, to w czasach przez niego nie zapamiętanych.
Cóż, warto wspomnieć, że tym razem filozofia Tenbou zwycięstwa mu nie przyniosła - wyrzucił parę dwójek, trójkę, szóstkę i jedynkę. Tymczasem jego ojczym wyrzucił trzy piątki, dwójkę i jedynkę, zaś Sorg - trzy czwórki i parę szóstek.
Dalsza rozgrywka również nie toczyła się zbyt dobrze dla Iscara. Nie wychodziły mu na kościach najlepsze wyniki. Może i czasem dwóm pozostałym graczom również nie wypadały szczególnie dobre rzuty, ale często były nieco lepsze od tych, które miał mnich. A przecież wypracowali sobie w stosunku do żółtookiego na początku pewną przewagę. Owszem, ze dwa razy zdarzyło mu się wylosować coś nawet dobrego, ale to chyba nie było wystarczające, by nadrobić straty.
Kilka(naście?) minut później nadeszła pora rozstrzygnięcia, czyli podliczenie punktów. Iscar był właściwie pewny, że przegra. Aż do momentu zakończenia liczenia.
- Hoho. Poszło ci lepiej, niż myślałem. - powiedział gospodarz, przesuwając niewielką kupkę brąziaków w stronę mnicha.
- A sądziłem, że ty wygrasz. - zwrócił się do Sorga Ragg. Następnie obaj uśmiechnęli się, a ojczym białowłosego poklepał go po ramieniu. - Dzięki za dobrą grę.
Iscar wygrał dokładnie... Dwoma punktami. Nieźle.
Tymczasem Gariusa jak nie było, tak nie ma. Słońce właściwie już zaszło, ostatnie promienie przedzierały się tutejszymi ulicami. Jeden z ochroniarzy zapalił parę pochodni na ścianach gospody.
22.01.2015, 13:34
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Gospoda "Pod stołem"
#28

Gra toczyła się dalej, podobnie jak kości toczyły się po blacie stołu a Iscar przyglądał się grze swoich towarzyszy i próbował oszacować swoje szansę na wygraną, wydawały mu się dosyć nikłe, bowiem wyniki były dosyć rozrzucone punktowo. Raz szło mu lepiej, raz gorzej a to nie wróżyło, jego zdaniem oczywiście, nic dobrego. Westchnął uważając, że szykuje się porażka, strata w monetach nie była duża, jednak w klasztorze nauczono go rywalizacji. Zdrowej rywalizacji, ale jednak to dzięki stawianiu sobie wyzwań i pokonywaniu innych zwiększamy swoje umiejętności. Podczas gry cały czas także myślał nad sprawą mnichów i rozsiewanych plotek. Starał się znaleźć jakieś sensowne wyjaśnienie, lecz poza wcześniejszym, że ktoś kto został słusznie obity przez mnichów gada banialuki, nie miał innego. Uchwycił się także absurdalnej myśli, że to owy Garius mógł nakręcać całą sprawę z wiadomych, tylko sobie, powodów. Może klasztor nie dał mu tego co oczekiwał? Była to myśl iście absurdalna, bowiem Tenbou nie dają niczego, oni tylko pomagają to zdobyć.
Nagle ku zaskoczeniu mnicha, wygrał. I to o włos.
- Dwa punkty. - zaśmiał się - A to ci zaskoczenie. - spojrzał na ojca zgarniając pieniądze z blatu i wsadzając je po chwili do mieszka - Co u matki słychać? Będę musiał się z nią zobaczyć nim wyjadę. - stwierdził rzecz oczywistą i rzucił okiem w stronę wejścia. Ochroniarz zapal właśnie pochodnie a słońce dokonywało swego dzisiejszego żywota chowając się za horyzont a Gariusa, jak nie ma tak nie było.
22.01.2015, 20:41
Przeczytaj Cytuj
Gospoda "Pod stołem"
#29

MG

- A nic specjalnego w sumie. Chorowało jej się ostatnio, ale już jest zdrowa. Jak chcesz, to możemy nawet i zaraz iść. Przenocujesz, zjesz coś... - rzekł, a następnie uśmiechnął się i powiedział do Sorga: - Nie, żebym ci sprzątał zarobek sprzed nosa, heh.
- A gdzie tam, chcesz, to bierz. Aż taki biedny nie jestem. - zarechotał gospodarz.
- To jak, gramy jeszcze rundkę? - zapytał Ragg, zbierając kości do kupki.
22.01.2015, 21:39
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Gospoda "Pod stołem"
#30

Pokiwał ze zrozumieniem głową. Zmartwiło go, że matka chorowała, lecz jeśli była już zdrowa, to dobrze. Postanowił jednak ją obejrzeć, choroby mają z zwyczaju wracać w najmniej oczekiwanym momencie.
- Dobrze, możemy iść. - rzucił i spojrzał w stronę Sorga - Miałbyś coś przeciwko jeżeli przyjdę w nocy do gospody? Garius powinien już być a zależy mi na spotkaniu z nim. - miał nadzieje, że gospodarz wyrazi zgodę na tą nietypową prośbę.
22.01.2015, 21:48
Przeczytaj Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna