Polany i farmy
#31

MG

Garius bez większego wahania oderwał kawał szaty Aatricha, wystarczająco duży, by przewiązać nim oczy tak, żeby raczej nie było nic przez taką przeszkodę widać. Chociaż pewności mieć nie mogli, a pytać było bez sensu, bo wątpliwe było, że spętany człek odpowie "a, widzę jeszcze w górnym skrawku! Zasłońcie bardziej".
Następnie tylko kiwał głową, uznając, że wszystko brzmi w porządku.
- Ale jak mamy zamiar go upić? Bo chyba z własnej woli nie będzie chciał. - odkrywczo zauważył mnich. Z kolei wlewanie alkoholu na siłę może nie być szczególnie skuteczne. Garius albo nie zrozumiał, albo sam proponował właśnie jakoś połączyć dwa plany w jeden. Kto go tam wie?
26.02.2015, 22:10
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Polany i farmy
#32

Iscar spojrzał na mężczyznę z wyrazem konsternacji na twarzy i chciał skomentować jego pytanie w dosyć cyniczny a zarazem poważny sposób. Jednak zrezygnował z tego pomysłu, nie było teraz czasu na wzajemne dogryzanie sobie.
- Nie zrozumiałeś. - odetchnął - Ludzie jutro się tu pojawią i będą chcieli odpowiedzi, więc im je damy. - przysiadł na beczce i kontynuował - Pokażemy gapiom, że szalony mnich, jakkolwiek absurdalnie by to nie brzmiało, ozdrowiał. Okłamiemy ich, że Aatrich - rzucił okiem w stronę skrępowanego akolity - mu pomógł. Niestety nie mógł zostać by świętować, bowiem otrzymał informację, że za morzem inni ludzie potrzebują pomocy, więc czym prędzej wyjechał do Teolii i wypłynął. - przejechał dłonią po swych włosach - Ja z oczywistych względów, nie mogę udawać ozdrowionego, zbyt rzucam się w oczy i zapadam w pamięć. Poza tym byłem już w jednej karczmie i widziano mnie na ulicach, Aatrich nie mógłby mnie wtedy leczyć. - spojrzał na Gariusa i dodał - Dlatego to ty, będziesz musiał udawać wyleczonego. To, że nie umiesz grać, tym lepiej. Powiemy, że nie pamiętasz prawie niczego i będzie wyglądało naturalnie. Założymy ci kaptur, owiniemy twarz szmatą, będziesz siedział w cieniu, zmienisz trochę głos. Musimy oszukać tych ludzi dla ich dobra. - odetchnął - A co do tego akolity, to trzeba się go pozbyć, lecz tak by ktoś go przypadkiem nie znalazł. On musi zniknąć. - ponownie odetchnął i oblizał wargi. Zaschło mu w ustach od tak długiej przemowy, przez lata nawykł do tego by nie odzywać się niepotrzebnie i nie za wiele. W Tenbou zazwyczaj panowała cisza, przeplata tylko dźwiękiem uderzeniem oraz świstem broni.
06.03.2015, 20:00
Przeczytaj Cytuj
Polany i farmy
#33

MG

Garius zmarszczył brwi.
- Brzmi jak straszna ściema. Myślisz, że uwierzą? Jakoś mi się nie wydaje. Zresztą, ja byłem w mieście ostatnimi dniami dłużej, niż ty i zwiedziłem pewnie większą jego część w poszukiwaniu informacji, zanim w ogóle trafiłem na jakiś trop. - mówił mnich, bardzo sceptycznie nastawiony do aktualnie prezentowanego planu. - No i myślisz, że nie poproszą, żebym pokazał twarz? To już byłoby... No, jakoś nie chce mi się wierzyć, żeby wszystko tak gładko poszło.
Trudno było nie przyznać mu racji. Tutejsi musieliby być cholernie łatwowierni. Być może trochę byli, ale jednak Aatrich wspomagał się magią, by przekonać ich do swoich racji. W tym tkwił sęk - oni nie mieli podobnych zdolności, a sytuację trzeba było odwrócić.
-...i co sugerujesz przez to pozbycie się go?
07.03.2015, 12:08
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Polany i farmy
#34

- Powiem Ci, bracie, to było łatwiejsze niż myślałem. - rzekł Malgard, odchodząc powoli od truchła powalonego niedźwiedzia. Bydle krwawiło z wielu ran, które wraz z Astradem zadali. Trzeba było przyznać jedno - większość z nich pochodziła z ręki Cienia. To jednak nie było aż tak zadziwiające, w końcu zawsze tak było, że to on bardziej skupiał się na ofensywie. - I znowu będę musiał się tłumaczyć skąd tyle rys na sprzęcie... - mruknął Lumen, spoglądając na swoją tarczę, na której pojawiło się kilka nowych zadrapań. Skupianie się na obronie, zwłaszcza przeciwko pazurom niedźwiedzia, niosło za sobą swoją cenę. Obolałe mięśnie i siniaki na całym ciele były kolejnymi znakami, że walka wcale nie była tak prosta jak sądził. Nie mógł jednak przyznać przed swoim bratem słabości, co to to nie!
Mędrzec zdjął hełm z głowy, ukazując twarz, po której spływały krople potu. Sklejone włosy przykleiły się do czoła, jednak sam mężczyzna uśmiechał się w stronę stojącego niedaleko brata. Kolejna walka, z której wyszli cało. No, mniej więcej cało, gdyż kilka zadrapań było głębszych niż by tego woleli. Raz zrobiło się nawet niebezpiecznie, gdy zwierze wytrąciło Malgardowi młot z ręki. Całe szczęście miał swoją tarczę, za którą mógł się schować i brata, który szybko zajął uwagę niedźwiedzia. Gdyby walczyli w pojedynkę mogłoby się to skończyć różnie. - Jak się trzymasz? - zapytał brata, przypatrując mu się, szukając jakichkolwiek oznak zmęczenia bądź ran. Co by nie było wciąż był jego rodziną, nawet jako Wybraniec Thorna, którego w teorii powinien nienawidzić.
25.06.2018, 21:38
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Polany i farmy
#35

strad przyglądał się trupowi niedźwiedzia, którego usiekł z bratem. Wielkie bydle. Walka nie należała do najłatwiejszych. Z pewnością sprawiła więcej kłopotu, niż jakieś drugorzędne bandziory. Parę razy musiał uskakiwać przed pazurami bestii w ostatnim momencie, a raz nawet dostał cios, który na szczęscie zablokował naramiennik. Jutro jednak ten cios będzie się dało odczuć, a i siniak pewnie będzie niemały. Na szczęście był z nim jego brat, który sciągał na siebie większość ataków zwierzęcia co pozwalało Cieniowi na robienie tego co robi najlepiej. Na atakowaniu. Stał chwilę opierając się na trzonku swojego topora aby ustablilizować swój oddech. Chciał ruszyć się w stronę głowy bestii, lecz natychmiast tego pożałował. Ostry ból w okolicach żeber sprawił, że aż syknął. Raczej nic nie było złamane, ale zwykłe stłuczenie też potrafiło być bolesne. To się pewnie stało wtedy gdy zwierz zamachnął się na niego głową i odepchnął mędrca. Cóż... Astrad jeszcze nie brał udziału w walce w której nie otrzymał żadnych obrażeń. Zawsze wychodził z mniejszymi lub większymi ranami. Tym razem nie było inaczej, ale patrząc na stan tarczy Malgarda mogło się skończyć o wiele gorzej.
Dni takie jak ten przypominały mu momenty w których chodził na polowania razem z Allison. Co prawda nigdy nie polowali na tak grubego zwierza, ale zdarzyło im się ubić dzika czy jelenia, które do najmniejszych nie należały. Z zamyślenia wyrwał go głos brata. Dopiero bo dłuższej chwili dotarło do niego, że słowa były skierowane do niego. Szybko więc odpowiedział. Oczywiście, że było łatwo. W końcu walcząc razem w wieku siedemnastu lat pokonaliśmy Cerberusa! Co to dla nas taki niedźwiedź?!-Spojrzał na swój naramiennik. Cholera... znowu będzie musiał udać się do Ragga, żeby naprawił mu pancerz. Kolejne koszta. Akurat teraz gdy powinien oszczędzać pieniądze. W końcu planował opuścić Varengard najszybciej jak to możliwe, a do tego przyda mu się zapas jakiejś gotówki. Zastanawiał się czy jest jakiś sposób aby ograniczyć tego typu problemy podczas polowań do minimum. Coś co pozwoliłoby mu atakować bestie z większego dystansu... W każym razie to były przemyślenia na kiedy indziej. Narazie powinni wynosić się z tego miejsca jak najszybciej. Podszedł do głowy niedźwiedzia, podniósł topór i jednym szybkim cięciem odzielił ją od reszty ciała. A nuż ktoś sypnie za nią groszem. Może nawet sam Ragg będzie chciał ją odkupić, żeby ją wypchać i powieścić nad kominkiem.-Bydle dosięgło mój naramiennik pazurami. Co prawda ranny nie jestem, ale sakiewkę to na pewno zaboli. A ty? W końcu to na tobie skupiło większość swojej uwagi. I wygląda na to, że ten niedźwiedź był wyjątkowy i znał szermierkę, ponieważ udwało mu się ciebie rozbroić.-Ostatnie słowa wypowiedział z niemałą satysfakcją. Widok brata rozbrajanego przeź niedźwiadka na długo zostanie mu w pamięci. Przemilczał fakt, że trochę się przestraszył gdy to zobaczył. Malgard nie musiał wiedzieć, że Astrad aż tak się o niego martwi. Wybraniec Thorna był zdziwiony, żę brat w ogóle wolał spędzić czas z nim niż z Rhein. Nie dopytywał się o to jednak. Podniósł głowę zwierzęcia. Jako, że nie miał przy sobie niczego aby tę głowę schować to postanowił nieść ją w rękach. Chodź. Powinniśmy już wracać. Nie chcemy, żęby pojawiło się tutaj to coś co wygoniło niedźwiedzia z jego leża.
26.06.2018, 16:15
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Polany i farmy
#36

Na wspomnienie przygody z Cerberusem Malgard uśmiechnął się pod nosem. Co to była za walka! Dwójka nowicjuszy walczący na śmierć i życie z potężną bestią. Więcej szczęścia niż rozumu ale tak to zwykle już bywa jak się jest młodym. Dużo się od tego czasu zmieniło. Mędrzec Światła zerknął w stronę swojego brata, który mocno wyrósł od tamtego pamiętnego dnia. Nabrał krzepy, doświadczenia i kilku blizn. Sam Lumen zmienił się nie do poznania - i nie tylko chodziło o wygląd. Nowy sprzęt był co prawda imponujący ale dużo ważniejsze były zmiany, które zaszły w środku. Wiedza i umiejętności, które nabył w czasie swojego życia nieraz uratowały mu życie - i nie tylko jemu.
Kąśliwości brata niezbyt go zabolały. Był do nich przyzwyczajony jak do oddychania, tak często je słyszał. - Może i rozbroił. Ja przynajmniej nie dałem się obić jak gówno. Jak walnął Cię głową myślałem, że zostanę jedynakiem. Masz szczęście, że tylko się odwrócił, jakby Cię ugryzł żadne moce by cię nie uratowały. - powiedział, po czym zaczął przyglądać się jak jego brat idzie w stronę łba niedźwiedzia. Szybkie, krótkie cięcie i głowa zwierzęcia z plaskiem upadła na ziemię. - Masz szczęście, że nie musisz wychodzić do ludzi. Uwierz, inaczej byś się obchodził z tą głową jakby każdy pytał o każdą kroplę krwi na twoim ubraniu... Męczące bardziej od walki w dziczy... - dodał już bardziej do siebie niż do Astrada. Malgard coraz częściej zastanawiał się nad swoją obecną sytuacją w mieście - niby był poważany, niby go szanowali ale cały czas słyszał szepty za plecami i wręcz czuł skierowane w niego palce, które go wytykały. Niby chodziło o Rhein i to, co ostatnio zrobiła ale jednak odbijało się to bardzo mocno na nim. Nie przeszkadzało mu to aż tak bardzo żeby zaczął wykłócać się z przypadkowymi przechodniami o jakiś upierdliwy tekst ale na dłuższą metę miało się dosyć.
- Racja, idziemy. Chociaż nie powiem, ciekawe co zmusiło to bydle od wyjścia aż tak daleko od leża. Dawno nie widziałem tu nic więcej niż tylko dziki. Oby nic nie poszło za niedźwiedziem w stronę miasta, bo skoro z nim mieliśmy problem co dopiero mówić o czymś więcej. - Lumen przywiesił młot przy pasie, a tarczę zarzucił na plecy. Z hełmem pod pachą zaczął iść w stronę miasta, z każdym krokiem czując jak bardzo mu się nie chce tam wracać. - Jak tam praca? - zadał mało zobowiązujące pytanie chociaż dobrze znał na nie odpowiedź. Nieraz dane mu było słyszeć jak Astrad narzeka na Varengard kiedy sądził, że nikt go nie słyszy. Na jego nieszczęście brat miał cholernie dobry słuch i wiele rzeczy do niego dochodziło. Nie wspominając już o tym, że część znanych przez niego ludzi conieco wspominała od czasu do czasu o wyczynach Cienia. Niezbyt przychylnie ale co oni mogli wiedzieć? Astrad działał pod przykrywką, a to, że wyższe sfery niezbyt za nim przepadały tylko pokazywało, że jest dobry w tym co robi.
26.06.2018, 19:56
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Polany i farmy
#37

algard narzekający na konieczność wychodzenia do ludzi? A to nowość. Najwyraźniej brakowało mu tego czego Astrad miał pod dostatkiem. Wolności. Choćby umownej i iluzorycznej. Każda decyzja Wybrańca Ilhezin była oceniana przez ich pracodawców. Cień mógł robić co chciał tak długo jak wykonywał swoje zadania, ale Lumen... on musiał też dbać o styl w jakim to robił i o to żeby zachować dobrą twarz. Astrad współczół trochę swojemu bratu, ale tylko trochę. Czuł też lekkie ukłucie zazdrości. Sam chętnie spędziłby trochę czasu z ludźmi bez świadomości, że ci szeptają za jego plecami. Przyzwyczajił się, że uważano go za tego "gorszego" brata. W końcu oficjalnie nie miał kompletnie żadnych umiejętności. W większości wypadków nie przeszkadzało mu to, ale zdażały się wyjątki. Gdy Lumen odpowiedział na jego zaczepkę uśmiechnął się lekko. Nie spodziewał się niczego innego. Ano! Najwyraźniej nie wyglądam tak smakowicie jak ty! Wychodzi na to, że ten niedźwiedź był fanem ostryg i woli wyciągać mięsko z twardych skorupek.
Tak naprawdę to nic dziwnego, że jego brat szukał spokoju w dziczy. Cała straż szeptała za jego plecami odnośnie Rhein. Oczywiście szeptali nie mając świadomości, że osoba którą obgadują ma piekielnie dobry słuch. Ba! On sam o tym czasami zapominał. Faktem było, że Varengard pomógł Malgardowi bardziej niż Astradowi. Wybraniec Thorna tak naprawdę starał się utrzymywać swój poziom na tyle na ile było to możliwe. Słabo szło mu rozwijanie magii. W mieście ćwiczyć nie mógł, a Mędrzec, który samotnie używa many w dziczy prosi się o wpierdol. Gdy usłyszał pytanie brata jego twarz nadal pozostawała bez wyrazu, jak zwykle zresztą. W środku jednak uśmiechnął się ironicznie. Malgard doskonale wiedział jak "praca". -To co zwykle. Strażnicy zaczynają kwestionować sens istnienia mojej posady i znowu chcą mnie zwolnić. Zapewne woleliby, żebym działał jak najemnik. Wykonać kontrakt i zniknąć z ich życia aż do pojawienia się kolejnej szajki bandytów. Z jednego się cieszę. Że nie mam tak dobrego słuchu jak ty i nie muszę słuchać tego co szepczą sobie o mnie po kątach. Lepszym pytaniem jest jak sytuacja wygląda u ciebie? Moja jest niezmienna od lat, ale twoja pogorszyła się gwałtownie. Zaczynam powoli myśleć, że to miasto nie ma nam nic więcej do zaoferowania bracie.
Taka była prawda. Smutna egzystencja jaką toczył tutaj Cień nie przeszkadała mu do pewnego czasu. Rok temu jednak nastąpiła w nim zmiana. Ku swojemu własnemu zaskoczeniu stał się lepszym człowiekiem, co wydawało się być niemożliwe. Najbardziej na tej zmianie ucierpiał lokalny burdel i kobiety w nim pracujące. Nie żeby Astrad był jakiś wyjątkowy w łóżku, ale faktem jest, że zostawiał tam mnówstwo pieniędzy. Teraz zaś żył oszczędnie, ponieważ odkładał smoki, aby jak najszybciej opuścić to miasto. Ostatnie wydarzenia dały mu nawet nadzieje, że brat wyruszy razem z nim. W jakim celu? Cholera wie. Byleby jak najdalej od Varengardu. Może spełniłby nadzieje tutejszej straży i zostałby najemnikiem?
26.06.2018, 20:19
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Polany i farmy
#38

- Wyglądam smakowicie? No no, braciszku, wiedziałem, że skończyłeś z odwiedzinami w domach uciechy. Teraz już wiem dlaczego. - zaśmiał się Malgard. Zdecydowanie brakowało mu takich pojedynków słownych z bratem. O ile kiedyś ich pojedynki ograniczały się do wymachiwania żelastwem dobrze było od czasu do czasu po prostu sobie podokuczać. Zwłaszcza tak swobodnie, gdyż w mieście jakiekolwiek kontakty między braćmi były mocno ograniczone. Wysoko postawieni nie przepadali kiedy Lumen rozmawiał ze "zwykłym bandytą", a podmiasto nie chciało żeby Astrad zadawał się ze strażą. Nic dziwnego, nikt nie lubi kapusiów.
Na pytanie brata Malgard zamyślił się. Szedł chwilę w ciszy wsłuchując się w krople krwi skapujące z odciętej głowy niedźwiedzia na ziemię. Czy podobało mu się w Varengardzie? Wcześniej z całą pewnością odpowiedziałby, że tak. Teraz nie byłby już tego tak pewny. Od jakiegoś czasu widział coraz więcej zła toczącego to miasto. I nie chodziło tylko o bandyterkę i gangi ale też mrok tkwiący w każdym mieszkańcu. Od razu rzucili się na Lumena gdy tylko ten okazał słabość. Jak bestie na ranne zwierzę. Takie zachowanie nie przystoi porządnym ludziom, a za takich uważał mieszkańców Varengardu. Jak widać mocno się pomylił. Co prawda było kilku, o których warto było walczyć. Na przykład Rhein. Ta kobieta była jednym z niewielu powodów, dla których jeszcze nie wyjechał. Ale z tego co wiedział to niedługo miało się zmienić...
- Czasami też tak myślę. Planujesz wyjechać? - zapytał wprost. Wolał wiedzieć co jego brat ma w planach. Kto wie, może nawet przekonał by Rhein i wyruszył z nim? Brakowało mu trochę tych ciągłych przygód poza miastem. Papierologia i ciągłe wizyty szlachty były tak nudne...
26.06.2018, 20:37
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Polany i farmy
#39

strad nie był zaskoczony, że jego brat tak bezpośrednio podszedł do sprawy. Pomimo oczywistych różnic łączyła ich braterska miłość i wiedzieli, że mogą sobie ufać. Dlatego Cień nie pozostał winny bratu i udzielił równie bezpośredniej odpowiedzi. Komentarz o domach publicznych pominął ponieważ był pewnien, że brat dostrzegł choćby drobną różnicę pomiędzy tym co było rok temu, a tym co jest teraz. -Tak. Zamierzam wyjechać. To miasto źle na mnie działa. Każdego dnia czuję jakbym się w nim dusił. Jak myślisz dlaczego tak często znikam nawet na parę dni? Dlaczego wolę spędzać czas w dziczy? To co w niej spotykam jest mniej przerażające od tego co widzę na codzień wśród ludzi. Ile czasu zajęło im odwrócenie się od ciebie? Tyle dla nich zrobiłeś, a teraz szepczą za twoimi plecami! Ja słyszałem tylko plotki i pogłoski dlaczego tak jest. Nie musisz mówić mi szczegółów. Nie muszę ich znać, ponieważ wiem, że w tej sprawie oni się mylą, a ty najpewniej masz rację. To miasto na ciebie nie zasługuje bracie! Ja na pewno je opuszczę. Raczej prędzej niż później. Postaram się poszukać miejsca, gdzie zacznę od zera. Gdzie nie mam przypiętej łatki bandziora i złoczyńcy. Chciałbym, żebyś wyruszył ze mną, ale nie mam zamiaru cię zmuszać. To twoja i tylko twoja decyzja.
Astrad wiedział, że decyzja jego brata będzie zależała od jego kochanki. Nie uśmiechała się mu też wizja podróżowania razem z nią, ale zawsze lepiej podróżować z bratem i jedną osobą na doczepkę niż samemu. Zwłaszcza jeśli jest się Mędrcem. Jedno nierozważne użycie many i wszystkie okoliczne bestie biegają za tobą. Cień zawieśił swój topór na plecach i czekał na reakcję jego brata. Jeżeli sam myślał nad wyjazdem to istniały duże szanse na to, że wyruszy razem z nim.
26.06.2018, 21:32
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Polany i farmy
#40

Agresywna reakcja Astrada podziałała na Malgarda jak płachta na byka. Fakt, był zawiedziony tym co się ostatnio wydarzyło ale takie naskakiwanie na ludzi i mówienie, że na niego nie zasługują? - Sądzę, że przesadzasz. Każdy, nawet największy bandzior zasługuje na pomoc. Już ty najlepiej powinieneś o tym wiedzieć. - Wiedział, że nie powinien tego mówić ale w tym momencie niezbyt go to interesowało. Astrad wypowiadał się jakby uważał się za kogoś lepszego od zwykłych mieszkańców Varengardu. To, że zostali obdarzeni boskimi mocami wcale nie oznaczało, że mają je wykorzystywać tylko dla siebie - mieli nieść pomoc tym, którzy sami nie potrafili o siebie zadbać. I jak na razie właśnie to robili. Jak widać z różnych powodów.
Przepraszam, poniosło mnie... - mruknął po chwili, uspokajając nerwy. - Co do jednego masz rację, to co ostatnio się dzieje nie powinno mieć miejsca. Ludzie zaszli mi za skórę. Chyba zresztą widać. - powiedział, uśmiechając się ponuro. Takie wybuchy zwykle mu się nie zdarzały jednak przez kilka poprzednich dni faktycznie chodził poddenerwowany. Głównie dlatego przyjął zlecenie na niedźwiedzia - żeby w końcu pobyć sam na sam z kimś kto może i nie do końca go uwielbia ale chociaż swoją niechęć pokazuje w twarz, a nie za plecami. - Może nawet bym się z tobą wybrał. Coraz mniej mnie łączy z tym miastem. Tylko wiesz, że wtedy najpewniej nie wyruszymy tylko we dwójke? - zapytał kontrolnie chociaż wiedział, że jego brat dobrze wie o Rhein i tym co ich łączy. Pytanie tylko co o niej sądził. Tak naprawdę nigdy nie miał okazji żeby szczerze z nim o tym porozmawiać.
26.06.2018, 21:47
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna