Atarashii



Metrowe trawy - Strefa II (Zachodnia)
#1

Cytat:
Obszar ten został nazwany przez ludzi dosadnie tym czym jest: "Metrowymi trawami". Docierając w głąb strefy pierwszej, trawy zaczynają się powoli podnosić aż w pewnym momencie przechodzą w ogromne dwumetrowe kłosy, które chowają w sobie wyłącznie tajemnice. W tych miejscach chowają się zarówno zwierzęta jak i potwory. Częściowo trawy są wydeptane, a częściowo tworzą nieprzeniknioną fortecę, w której łatwo się zgubić i stracić życie. Dźwięki kroków, poruszającej się trawy są same w sobie niepokojące. Samotne wyprawy po tych terenach mogą przynieść jedynie straty. Jako ciekawostkę dobrze nadmienić, że roślinność w tej krainie jest z niewiadomego powodu umagiczniona. Magiczne właściwości nadają trawom odporności na wysokie temperatury w wyniku czego nie da się ich podpalić. Wszelkie próby w przeszłości skończyły się fiaskiem. Niestety trawa po zerwaniu traci odporność i nie daje możliwości wykorzystania jej w gospodarstwach czy rzemiośle.


— STRONA ZNALEZIONA W LESIE MIRAŻU —
Każdy człowiek, jeśli tylko nie jest obłąkany, potrafi na pewnym poziomie
świadomości poznawać różne głosy, którymi przemawia jego wyobraźnia.







06.10.2012, 20:01
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Metrowe trawy - Strefa II (Zachodnia)
#2

STRAŻNIK

Wiatr ze wschodu przynosił ze sobą słodki zapach kwiatów z pogrzebowego stosu


Byłem za słaby, żeby udać się na polowanie, chyba że w charakterze ofiary.

zli długo. W ciągu kilku godzin wędrówki mogli zauważyć jak wysokość traw, przez które próbowali się przedrzeć, wyraźnie wzrasta. Do kolan. Do pasa. Droga nie była przesadnie trudna dla dwóch zwinnych mężczyzn, ale i tak nieustanne ocieranie się o - wydawałoby się - niemal żyjącą roślinność, nie należało do niczego przyjemnego. Szum wiatru łagodnie skłaniał kłosy to w jedną, to w drugą stronę, a te posłusznie chyliły głowę królewskiemu żywiołowi. Przez większą część podróży Valens milczał, co jakiś czas tylko sprawdzając, czy młody chłopak idzie za nim.
W końcu mężczyzna uniósł rękę i zatrzymał się, rozglądając uważnie. Otoczenie nie zmieniło się ani o jotę, a jednak w zachowaniu Valensa widać było dziwną ostrożność. Powoli odwrócił się do Jacka i z powagą w oczach powiedział:
- Tak się zastanawiam, jak chcesz tropić coś, czego nie widziałeś. Czego nie znasz. Czego nawet pewnie sobie wyobrazić nie umiesz... - starszy mężczyzna uśmiechnął się półgębkiem. - Jeśli w ten sam sposób tropisz przestępców to chyba łapiesz całkiem przypadkowych, niewinnych ludzi. - uniósł brew, ale nie dał chłopakowi szansy na odpowiedź. - Nie spytałeś mnie o nic. O ich wygląd. Nastawienie. Specyficzne zachowania, co lubią, czego się boją. Znaki charakterystyczne leża... cokolwiek. Chyba, że wiesz więcej niż mi mówisz. - jego oczy przymrużyły się oceniająco.
Valens przez chwilę milczał, po czym zdjął plecak i po kilku sekundach trzymał w ręku bukłak - prawdopodobnie z winem. Wziął kilka głębszych i podał blondynowi. Spojrzał na niebo, przymknął oczy przyjmując na siebie podmuchy wiatru.
- Zbiera się na burzę. To dobry znak. - mruknął, dalej trzymając plecak w ręku. - Może powiesz mi, dlaczego? - zaśmiał się bezgłośnie, patrząc na Jacka z wyraźną nutą złośliwości w rezolutnym spojrzeniu.


Dobra słonko, z tej racji, że konsu idą nam sprawnie - pewnie będziemy często z niego korzystać w przygodzie. Tworząc posta na podstawie konsu proszę Cię o:
  1. Pogrubianie wypowiedzi
  2. Wypowiedzi Twoje i Valensa niech mają różny kolor
To zdecydowanie ułatwi mi przechodzenie przez wcześniejsze posty, a wierz mi, będę do nich wracać ;)

Plus, roleplay-roleplay-roleplay! (: Staraj się pisać w taki sposób, żebyś faktycznie poczuł, że jesteś po pas w trawach targanych wiatrem, a za kilka chwil może znienacka runąć na Ciebie 600kg żywego mięsa, które jednym kłapnięciem dzioba wyrwie Ci rękę. Stresująca sytuacja, prawda? Wiem, że na początku jest ciężko i nie oczekuję cudów, ale jestem pewna, że z czasem będzie to przychodzić coraz łatwiej. Możesz sobie założyć np. ilość zdań, którą musisz dać w każdym poście, a potem podnosić poprzeczkę coraz wyżej. Czasem takie wymuszenie czegoś na sobie daje fajne rezultaty.

Pamiętaj, że w razie czego jestem tu, żeby Ci pomóc!

Vincia








01.11.2019, 10:25
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Metrowe trawy - Strefa II (Zachodnia)
#3

Jack cały czas podążał za Valensem. Ciągle patrzył w niebo co jakiś czas tylko spoglądał czy mężczyzna idzie przed nim. Podczas marszu chłopakowi przeszkadzała jedynie coraz wyższa trawa, przedzierając się przez nią zastanawiał się czy jeżeli doszło by do walki z gryfami to czy aby na pewno dał by sobie z nimi radę. Rozmyślał nawet nad sposobami walki z nimi. Początkowo  chciał żeby Valens poszedł na pierwszą linię gdyż posługuje się wiatrem, A on sam pozostał na tyle i atakował z łuku, doszedł jednak do wniosku że nie będzie odpowiednim towarzyszem jeżeli w momencie gdy Valens zginie on uyciekł by aby ratować swoje życie.  Przemyślenia przerwał mu głos mężczyzny.
- Sądziłem że mi w tym pomożesz!- odpowiedział z lekką złością w głosie.
Chłopak poczuł się nieco urażony słowami Valensa ale odpowiewyrażony jeszcze bardziej zdenerwowany Jack
- Tu Cię muszę zaskoczyć bo dotychczas  wszyscy ludzie, których znalazłem byli tymi odpoweidnimi. -
Pdzyjął bukłak i zapytał - Co to? -
Po czym spojżał w niebo i zaniepokoneniem odpowiedział
- Niestety nie wiem.-
14.11.2019, 09:52
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Metrowe trawy - Strefa II (Zachodnia)
#4

STRAŻNIK

Nadchodzi burza.
W powietrzu czuć specyficzną wilgoć, która nieprzyjemnie osiada na skórze.


Właśnie wtenczas myśliwi smycze zatrzymali,
I wszyscy nieruchomi w miejscach swoich stali.

ędrówka wydawała się trwać wieki. Otoczenie nie zmieniało się niemal wcale. Wszędzie widać było jednolite połacie wysokich traw, które z każdym kolejnym krokiem wydawały się coraz bardziej złowieszcze - zupełnie jakby były myślącymi istotami, które chcą oplątać i skryć w swych czeluściach nie do końca świadomych niebezpieczeństwa podróżnych. Wrażenie - czy aby tylko wrażenie? - z pewnością nie należało do przyjemnych. Valens jednak nie wydawał się na przejętego roślinnością. Jego uwaga skupiła się na czymś innym, czego młody Jack nie był w stanie zinterpretować.
Towarzysz Itsukiego nie należał do przesadnie otwartych osób. Widać było, że miał konkretny plan w zanadrzu i tylko czeka, aż zaczną padać pytania. Te jednak się nie pojawiły, a zamiast nich Valens zderzył się z dziecinnymi wybuchami złości. Mężczyzna pokręcił jedynie głową i westchnął cicho. W końcu spojrzał na blondyna poirytowanym wzrokiem.
- A ja sądziłem, że to Ty masz pomóc mi, dzieciaku. Zachowujesz się jakby na każde stworzenie polowało się identycznie. - Valens ewidentnie nie zamierzał w tym wypadku mówić nic więcej, jeśli nie usłyszy konkretnego pytania. Uniósł brew, jednak chwilę potem przymknął oczy i się skrzywił. - Faktycznie mnie zaskoczyłeś. - odpowiedział tylko i zakończył temat ze swojej strony, podając młodemu bukłak.
- Wino. A czego żeś się spodziewał? Całkiem niezłe, półwytrawne. Chyba z okolic Lothil. - mag wzruszył ramionami, przenosząc swoje zainteresowanie na coraz mocniej zachmurzone niebo.
- Bo wtedy gryfy tańczą z błyskawicami. Jest duża szansa, że w deszczu, huku i ogólnym bałaganie tak szybko nas nie wywęszą. Mogę nas okryć magią, ale te skurwiele pewnie i przez osłony prędzej czy później się skapną, że ktoś naruszył ich tereny łowieckie i godowe. - Valens przymrużył oczy, zapadając w krótkie, ponure milczenie.








18.11.2019, 19:52
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Metrowe trawy - Strefa II (Zachodnia)
#5

Podróż wciąż trwała. Jedynym uczuciem, które irytowało chłopaka było ocieranie się trawy o jego ręce. Coraz wyższa roślinność ograniczała widoczność, która była im bardzo potrzebna.  Jack powoli się uspokajał ale nie było to  dla niego takie łatwe jak mogło by się wydawać.
-Chciałbym ci pomóc, lecz to jest mój pierwszy raz kiedy szukam jakiegoś potwora.- odpowiedział jeszcze lekko zdenerwowany chłopak. Itsuki przez chwile zastanawiał się czy powinien się napić ale po krótkiej chwili namysłu wziął niedużego łyka i oddał bukłak Valensowi.
-Sądziłem że na wyprawy powinno się zabierać wodę a nie wino, ale masz racje rzeczywiście niezłe.- odrzekł młodzieniec. Chwilę wsłuchiwał się w słowa mężczyzny i po chwili zapytał                                                                      -Czyli to nasza szansa na wykonanie misji w możliwie jednym kawałku tak? - Zazwyczaj spotykałem się z lawiną pytań i wątpliwości, niż brnięciem przed siebie na ślepo... - Valens wzruszył ramionami, choć w jego oczach błysnęło rozczarowanie. Wyglądał na osobę, która lubi sobie pogadać, a tym razem miał ku temu zdecydowanie zbyt wiele powodów. - Cóż, nie wiedziałem, że zachowałem jeszcze jakieś dziewictwo. Bo to jest mój pierwszy raz z tak pewnym siebie dzieciakiem. - mruknął, nie dbając o to, że dobór słów jest co najmniej dwuznaczny.
Mężczyzna zaśmiał się cicho, kiedy odbierał bukłak od Jacka.
- Kilka łyków rozjaśnia umysł i budzi kreatywność. - sam także się napił. Zdecydowanie więcej niż kilka łyków. Po chwili jednak spoważniał, a jego oczy przysłonił nietypowy dla niego mroczy cień brwi. - Obawiam się, że jedyna. - przyznał. -Wybacz nie należę do tych rozmownych. Wolę bardziej działać niż siedzieć i rozmawiać.- rzekł lekko zirytowany chłopak.
Jack na chwilę przestał słuchać Valensa. Uśmiechnął się i zaczął rozmyślać o możliwości walki z nowymi przeciwnikami. Gdy na powrót zaczął słuchać mężczyzny usłyszał słowa, które sprawiły że uśmiech znikł z twarzy Itsukiego.
-W takim razie bierzmy się do roboty- odpowiedział już poważny Jack.
Po czym chwycił za miecz i powolnym ruchem ręki wyciągnął go z pochwy. Odkrył również swoje ostrze ukryte pod płaszczem, którego używał tylko w momentach wymagających jego użycia czyli takich, w których zagrożone było jego własne życie. Valens ciężko westchnął. Czekał go kawał roboty zanim jego nowy pomocnik faktycznie będzie mógł pomagać. Rozglądał się dookoła jakby coś usłyszał i za chwilę miało zaatakować dwójkę wędrowców.
- Wiesz jak w ogóle wygląda gryf chłopcze? Jack na chwilę spojrzał w niebo i rzekł   -Z tego co pamiętam z opowieści ojca jest to połowicznie orzeł i połowicznie lew. Odpowiedział zdziwiony pytaniem. Chłopak jeszcze przez chwilę patrzył w niebo po czym spojżał na Valensa. Młodzieniec zauważył jak mężczyzna zaczął się nerwowo rozglądać. Nie spokojne zachowanie Valensa skłoniło Jacka do pytań
-Co się dzieje? Usłyszałeś coś? W trakcie pytania chłopak takrze zaczął się rozglądać lecz nie słyszał nic poza ich oddechami.- Wszystko w porządku. Wydawało mi się że coś słyszałem - męszczyzna oglądał jeszcze okolicę, ale tym razem spokojniej.
- Mniej więcej się zgadza. Skurwiele mają dupsko lwa i przód orła. Jedno dziabnięcie i możesz być trupem. Pazurami też potrafią skutecznie zabijać. Teraz pomyśl dobrze, jakiś śladów będziesz szukać? - Valens w dalszym ciągu sprawdzał otoczenie jakby coś naprawdę miało ich zaraz zaatakować. A może to tylko jego przezorność? Chłopak usłyszawszy słowa Valensa zaczął spoglądać najpierw w niebo następnie w ziemię i tak kilka razy. Po chwili namysłu rzekł- Sądząc po tym że jest to stworzenie mieszane szukał bym lwiej sierści lub przerośniętych orlich piór. No może jeszcze śladów pazurów i dzioba. Kończąc wypowiedź Jack zaczął się rozglądać i przypatrywać pozostawioną przez nich ścieżką w trawie jakby coś nie dawało mu spokoju. Valens bez spoglądania się na chłopaka krótko odpowiedział. Sam zdawał się szukać śladów tylko nie na ziemi, a nieco wyżej. Na niebie.
- Dobrze.
Przeszukiwanie śladów dało niewiele efektów. Na pierwszy rzut oka nie znajdowała się tam nic konkretnego. Znalazło się kilka kłębków futra... tyle że wilczego. Poza tym znalazło się tam kilka piór. I co prawda były to pióre orle które Jack miał okazje widzieć to były one stosunkowo małe. Pewnie należą do małego osobnika.
Kiedy skończył przyglądać się śladom mógł zauważyć cień w kształcie ptaka.Chłopak przez chwile przyglądał się piórom lecz zdał sobie sprawe że są one za małe. Na twarzy Jacka na moment pojawił się uśmiech po usłyszeniu odpowiedzi Valensa. Na jego nie szczęście jego radość przerwał cień który pojawił się na ziemi. W tej chwili młodzieniec zaczął przyglądać się niebu w poszukiwaniu zwierzęcia które wywołało pojawienie się cienia. Chłopak poczuł jak jego serce zaczyna bić coraz szybciej jak gdyby gryf nad nim przelatywał. Co jednak się okazało, źródłem cienia był zwyczajnie ptak. Ciężko było określić jaki dokładnie przyprawił dzieciaka o lekki strach. Valens zauważył to i krótko się zaśmiał.
- Mały ptaszek Cię wystraszył? - mina jednak szybko mu zrzędła kiedy rzucił się na chłopaka i przytrzymał go przy ziemi. Wtedy Jack mógł zauważyć co dokładnie spowodowało takie zachowanie Valensa. Nie tak wysoko nad nimi przelatywał gryf. Zdawał się nie reagować ani na chłopaka, ni to na mężczyznę. Chwila strachu wydawała się trwać minutami kiedy mag zdecydował się zejść z Jacka.
- Czyli jesteśmy blisko... Gdy Jack uświadomił sobie że cień został stworzony przez ptaka a nie gryfa lekko się poirytował i opuścił głowę. Spojrzał na rozbawionego Valensa lecz nie minęło długo aż wylądował na ziemi powalony przez mężczyznę, w tym momencie Jack uświadomił sobie co wywołało taką reakcję Valensa. Po chwili obaj wstali i jeszcze lekko opętany strachem chłopak zapytał -Czy on nas nie zauważył? Gdy chłopak doszedł już do siebie zapytał -Dlaczego nas nie zaatakował skoro leciał tak nisko? Valens oddychał ciężko jeszcze przez moment zanim postanowił w pełni się wyprostować. Przez ten czas patrzył czy gryf nie postanowił wrócić, zagrożenie jednak nie powróciło żeby ich nękać. Mężczyzna w końcu wstał kompletnie patrząc na chłopaka.
- Wątpię że w ogóle oglądał się na cokolwiek. Leciał z zdobyczą. Może to jakaś tłusta żona okolicznego barona - Ściągając łuk z ramienia wyglądał na lekko zamyślonego - Jeśli małe jeszcze się nie wykluły to musi być słaba. To dobra okazja - Podał rękę Jackowi żeby pomóc mu wstać po czym lekko otrzepał ubranie i wrócił na stary kurs. Gdy obaj już maszerowali Jack zadał jedno dręczące go od dłuższej chwili pytanie- Skoro ten gryf leciał ze zdobyczą to czy w takim wypadku nie oznacza to czasem że młode już się wykluły?
Wypowiadając te słowa chłopak nawet na chwilę nie przestawał rozglądać się do okoła. Zupełnie jak by czegoś szukał. Dalej zamyślony mężczyzna przyglądał się otoczeniu tak samo jak chłopak. Obaj jednak nie dostrzegli nic, ale z ruchów Valensa Jack mógł wywnioskować że jest odrobinę poddenerwowany.
12.11.2020, 13:12
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Metrowe trawy - Strefa II (Zachodnia)
#6

- Może? A może nie. Może to po prostu samiec kiedy samica jest w gnieździe pilnując jaj... Jakiś pomysł jak wykraść jaja? Słowa Valensa przeraziły trochę  chłopaka. -Skoro to był prawdopodobnie samiec to samica musi być w gnieździe i pilnuje jaj. Więc może użyjem jako przynęty dwóch jeleni? Które  będą potencjalną zdobyczą gryfów. A w momęcie gdy gryfy polecą po jelenie my wykradniemy jaja. -odpowiedział Jack.  Bez spoglądania na Jacka, mężczyzna szedł przed siebie. Całość sytuacji wyraźnie nie przypadła mu do gustu, a plan młodzienca najwyraźniej dopiero teraz do niego dotarł. Zatrzymał się i przyłożył rękę do twarzy, ciężko przy tym wzdychając.
- Naprawdę myślisz że matka zostawi własne małe tylko po to żeby polecieć po jelenia? Jak sobie to wyobrażasz? Samiec przyleci do swojej miłości, wykraka o darmowym żarciu i razem polecą za zapaszkiem mięsa zostawiając jajca same. Widziałeś rozmiar tego skurwiela? Trzy jelenie sam weźmie. Jeżeli tam jest para to jesteśmy w prawdziwie głębokiej piździe. Zajebie tych idiotów... - ostatnią cześć wypowiedzi Valens wyraźnie zaadresował sam do siebie, lub do jego pracodawców. Teraz po tym jak musiał Jackowi sprostować sytuację był wyraźnie wkurwiony. Nie takie musiał mieć plany, a przynajmniej nie takie posiadał informacje. Chłopakowi sysząc reakcje Valensa zrobiło się trochę głupio. W pewnym momencie powiedział- Przepraszam rzeczywiście jest to głupi plan. Nie przemyślałem go wybacz. Po chwili ciszy zapytał mężczyznę - Więc co teraz zrobimy? Podczas pytania Jack nadal czuł się trochę niezręcznie  po wcześniejszej wypowiedzi Valensa. Valens się nie odzywał. Po pytaniu Jacka nastała głucha cisza pomiędzy nimi przerywana wiatrem.
- Musimy je rozdzielić i wykraść jajo. - mężczyzna był wyraźnie niezadowolony z obrotu spraw, a co za tym idzie z jego planów. Po kolejnej chwili cziszy odwrócił głowę w stronę chłopaka.
- Jak szybko biegasz? Zaniepokojony słowami mężczyzny Jack zapytał
-Ale jak to zrobimy? Chłopak przez chwilę wyglądał jakby myślami był w innym miejscu. Rozmyślenia przerwało mu pytanie Valensa. Zdziwiony pytaniem odpowiedział. - Wystarczająco szybko żeby uciekać przed wilkami ale nie wiem jak będzie w przypadku gryfów. A tak w ogóle to czemu pytasz, wymyśliłeś coś? Mężczyzna był wyraźnie zamyślony jak dalej układał plan, lub dopiero zaczynał.
- Będziemy potrzebować mięsa.  W cholerę. Tak naprawdę to w chuj. - dopiero po momencie zauważył że Jack coś mówił. Najwyraźniej musiał zlać chłopaka to tym jak ten zadał pytanie. Wyciągnął coś spod ubrań. Mieszek, niewielki, miał ledwo kilka centymetrów szerokości.
- Tym pozbędziemy się pierwszego, a drugiego trzeba będzie zabić...  Jack lekko się uśmiechnął i zapytał- Jakie to ma być mięso: dzik, jeleń a może sarna? Po tych słowach zdjął łuk, odsłonił strzały i zaczął je liczyć. Chłopak podniósł lekko głowę -Czy to jakaś silna trucizna? Chwila ale jak chcesz zabić drugiego? Masz jakiś plan? Valens znowu stanął i westchnął. Tym razem jednak z uśmiechem na ustach próbując nie ryknąć na całą okolicę.
- Chłopcze, wolniej. Nie tysiąc pytań na raz na miłość bogów. Demony Cię gonią? - po czym chwycił się za twarz prawą ręką nie ukrywając uśmiechu i cicho się śmiejąc.
- Nie, nie to nie ma znaczenia. Nie i nie... I tak, dokładnie w tej kolejności... Jasne?  - Valens ruszył przed siebie szukając jakichkolwiek śladów. Chwilę mu zajęło zanim znowu się odezwał do Jacka.
- To nie trucizna, a środek usypiający. Jedna kropla powala człowieka w kilka chwil. Ta buteleczka powinna wystarczyć na gryfa... Tylko nie wiem na jak długo. Chłopak spojrzał na Valensa ale zamiast uśmiechu na jego twarzy widniała złość i smutek. Nie nic mnie nie goni. Właściwie to jednego szukam. Jednak nie długo później na jego twarzy pojawił się lekki uśmiech. -Jasne. Po chwili ciszy zapytał. -A mógłbyś mi zdradzić swój plan? Po tym pytaniu Jack zaczął się rozglądać czy w okolicy nie ma czasem jakiejś zwierzyny. Valens znowu westchnął kompletnie nie ukrywając uśmiechu.
- Chłopcze, mamy dwa gryfy. I coś do uśpienia ich. Pytałem jak szybko biegasz. Połącz to w jedną całość...  - mężczyzna nie dał Jackowi odpowiedzieć samemu szukając śladów. Wyraźnie chciał żeby chłopak zaczął myśleć zamiast zadawać tysiące pytań. Jack przez pewien czas wyglądał jakby myślami był w zupełnie innym miejscu. Po chwili rzekł
   - Czyli z tego co wiem uśpimy  gryfy za pomocą środka nasennego i upolowanego wcześniej mięsa. A pytanie o to jak szybko biegam było po to żebyś mógł wiedzieć jak szybko dam radę uciec z jajem mam rację? Chłopak wewnątrz siebie czuł nie pewność czy aby na pewno może powierzyć swoje życie w ręce niedawno poznanego  faceta. Mężczyzna uśmiechnął się i nawet lekko zaśmiał.
- Zgadza, w końcu zaczynasz używać głowy - powiedział stukając trzy razy Jacka w czoło palcem.
- No to na co czekasz? Szukaj... - po czym Valens stanął w miejscu czekając na poczynania młodzieńca. Jack bez słowa zabrał się za szukanie śladów zwierząt, które mogą znajdować się w okolicy. Chłopak zboczył z kursu wyznaczonego wcześniej przez Valensa w poszukiwaniu okręgów   wyleżanej trawy, śladów racic, strzępków wyliniałego futra czy chociażby odchodów pozostawionych przez zwierzęta.
12.11.2020, 13:38
Przeczytaj Znajdź Cytuj




Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja bez grafiki