Atarashii



III. Opracowania żywiołów
#1


Żywioły część 1
KSIĘGA MAGII, ROZDZIAŁ V, PIÓRO ARCYMAGA VANARIEGO

iele jest żywiołów, które wędrują po tym świecie, wzbogacając go tym samym swymi mocami. Czymże byłby on bowiem bez wiatru, popychającego żagle statków, ognia, ogrzewającego strudzonych wędrowców, czy też wody, dającej ukojenie podczas upalnych dni.
Czymże byłaby wreszcie bez nich sama Magia? Wszak większa jej część właśnie na nich się opiera. Od zarania dziejów ludzie o podobnych mnie zainteresowaniach próbowali ujarzmić siły natury i zmusić je do posłuszeństwa. Wreszcie jednak udało mi się zrozumieć, iż jest to niemożliwe. Gdy możemy się pochwalić władaniem mocą ognia, wiatru czy lodu, nie sposób stwierdzić, iż opanowaliśmy ich potęgę. Jakież próżne by to było! Gotów jestem twierdzić, iż ledwie mały skrawek ich mocy został nam użyczony. Jednak nie o tej teorii chciałem tu wspomnieć.
Wiele jest żywiołów na tym świecie. Trudno je wszystkie spamiętać i wymienić w jednej chwili. Kombinacji jest jeszcze więcej. Jeśli ktoś dobrze pozna się na swojej sztuce, potrafi tworzyć piękne, lecz jednocześnie niebezpieczne twory. Może to więc posłużyć zarówno kreacji, jak i zniszczeniu. Czyż jednak nie dotyczy to każdego elementu tego świata?
Żywioły ze względu na ich naturę oraz złożoność dzielimy na dwie grupy. Są więc na początku Żywioły Podstawowe oraz Żywioły Złożone. Podział ten został pierwszy raz wprowadzony w 538 roku Złotego wieku przez maga zwanego Goenesem. Zauważył on bowiem pewną prawidłowość, mianowicie iż jest pięć Żywiołów, które stanowią podstawę dla pozostałych. Nie może być więc mowy o tych drugich, bez wcześniejszego poznania tych pierwszych. Czasem bywa to intuicyjne poznanie lub nawet wrodzone, faktem jednak pozostaje, iż to Żywioły Podstawowe stanowią początkowy budulec znanej nam magii. Są więc niezwykle dla nas istotne i z tego też powodu chciałbym przedstawić je w kilku zdaniach, a także opisach rolę, którą pełnią w poszczególnych procesach działania magii oraz określić ich charakter, który jest tutaj prawdopodobnie najistotniejszy. Wielu o tym zapomina, a to poważne uchybienie.
[/bg4]

ŻYWIOŁY PODSTAWOWE


Ogień. Kreator. Pogromca. Opiekun. Niszczyciel. Wiele jest dla niego określeń. Tak samo jak wiele jest ról, które pełni. Jeden z pierwotnych i podstawowych żywiołów. Trudno go jednoznacznie scharakteryzować. Początkowo wydaje się niepozorny, łatwy do okiełznania. Gdy jednak odkryje się jego prawdziwe oblicze, wtedy sieje on strach większy, niż najroślejszy z potworów. Dawniej zwykło się mawiać, że jest to Żywioł samego Duronora i to za jego pomocą stworzył świat, który znamy. Dziś już wiemy, że nie ma żywiołu, którego nie opanowałby Wielki Stwórca, a one wszystkie składają się na to, co widzimy wokół siebie. Nie sposób jednak odmówić racji, iż Ogień jest jedną z najpotężniejszych sił kreujących życie. To właśnie nim władają wszechpotężne smoki, to on stanowi podstawę magii wśród wielu potężnych, posługujących się nią. To on jest podstawą większość pozostałych Żywiołów. Lepiej go jednak nie rozgniewać. Potrafi wtedy dokonać zniszczeń, których żadna siła nie powstrzyma. Dostrzegamy tu więc pewien wyraźny podział. Ogień potrafi kreować życie, a także doszczętnie je zniszczyć. I to chyba najlepiej określa jego naturę, a także niebezpieczeństwo związane z próbą zagarnięcia jego mocy.

Woda. Harmonia. Siła. Życie. Nie tak niszczycielska, jak Ogień, potrafi jednak pokazać swą moc. Bardziej skupia się mimo to na kreowaniu świata, niż jego niszczeniu. Czym byłby bowiem kwiat bez Wody, jak przetrwałyby drzewa, trawy, zwierzęta, czy sam człowiek wreszcie? Nic tak nie ożywia i nie orzeźwia świata po okresie posuchy, jak deszcze raczący nas chwilą wytchnienia. Nic nie daje takiego wytchnienia po kilku godzinach ciężkiej podróży, jak kilka łyków źródlanej Wody, prosto z napotkanej rzeki. Nic wreszcie nie przyniesie tyle radości, co kufel piwa wypity wraz z przyjaciółmi po dniu pełnym ciężkiej pracy.
Trudno się dziwić, że w dawnych czasach lud identyfikował Miłościwą Ilhezin właśnie z tym Żywiołem. Trudno jednoznacznie określić, ile w tym jest prawdy, a na ile to jedynie wymysły ludu. Nie można jednak nie dostrzec pewnych podobieństw. Nie nam jednak decydować o tym i określać co pasuje do Najjaśniejszej Pani. O samej Wodzie rzec jeszcze można słów kilka. Jest cicha, spokojna i niepozorna. Trwa, płynie, nadaje życie. Również potrafi wpaść w gniew i wtedy lepiej nie stawać jej na drodze. Teoretycznie stanowi zupełnie przeciwieństwo dla Ognia. W praktyce posunę się do stwierdzenia, iż jedno bez drugiego nie mogłoby istnieć.

Ziemia. Z niewiadomych przyczyn, jest to najbardziej niedoceniany Żywioł z pięciu tu wymienionych. Odważę się również posunąć do twierdzenia, że może być najpotężniejszym z nich. To jest jednak bardzo krucha i subiektywna teza, którą formułuję bez oparcia o konkretne dowody, a jedynie kierując się własną intuicją. Powracając do przedmiotu naszej dywagacji, czyli opisu podstawowych żywiołów, Ziemię uważa się za Obrońcę. Reszta cech pokrywa się z innymi Żywiołami. I to właśnie może stanowić o jego sile. Czyż bowiem do powstania życia nie jest nam potrzebna Ziemia? Czy aby Woda mogła wpłynąć, nie musi najpierw utorować sobie drogi wśród tworów swego brata? Czy cokolwiek mogłoby istnieć, nie posiadając swych fundamentów w Ziemi? Czyż skały, służące nam jako budulec lub też wszechpotężne góry, których ogrom przytłacza nas, maluczki, nie są jego dziełem? Trudno słowami określić rozmach i możliwości, jakie daje ten Żywioł. Może to więc jemu powinien zostać przyznany tytuł Kreatora? Ciężko to stwierdzić. Wydaje się jednak najbardziej stonowany. A może trafniej byłoby go określić jako zdystansowany. Raczej rzadko atakuje. Jeśli musi, to się broni. Najczęściej broni innych. Tych w potrzebie. Ukrywa lub daje pole do postępu. Stanowi podstawę niemal wszystkiego co znamy. Ciężko wyprowadzić go z równowagi. Drżę na myśl, co by się wydarzyło, gdyby ktoś tego dokonał.

Wiatr. Wolność. Frywolność. Swoboda. Najbardziej kapryśny z żywiołów. Ciężko go okiełznać i namówić do współpracy. Niczego bowiem nie ceni bardziej, od lotu bez zobowiązań. Wędruje gdzie chce, robi to na co ma ochotę. Nie słucha rozkazów, ignoruje prośby, kieruje się jedynie swym wybrednym gustem. Nie jest więc wykluczone, że cię nie posłucha, jeśli tylko trafisz w jego humor. Równie dobrze może jednak postąpić zupełnie odwrotnie do twojej woli. Potężny Żywioł, chociaż wielu nie zdaje sobie sprawy z jego siły. Prawdopodobnie włącznie z nim samym. Trudno jednoznacznie określić jego charakter, jak bowiem zostało już wspomniane wcześniej, jest on zależny od obecnego kaprysu. Bywa więc pomocny i przyjazny, jednak równie dobrze potrafi być złośliwy i niszczycielski. Bezstronny, zainteresowany tylko i wyłącznie swoją wygodą. Łatwo go wyprowadzić z równowagi, a wtedy zdolny jest dokonać bardzo wielu szkód. Lepiej nie ignorować potęgi Wiatru. Może ona być nam potrzebna w najmniej spodziewanej chwili, gdy jego kaprys zadecyduje o tym, jak dalej potoczą się nasze losy i czy będziemy mieli o czym opowiadać kompanom przy spotkaniu. Albo czy spotkają się oni nad naszą mogiłą.

Błyskawica. Prawdopodobnie najniebezpieczniejszy z żywiołów. Chaos. Gniew. Zniszczenie. Ciężko nad nim zapanować. On sam nie do końca nad sobą panuje. Miłuje walkę oraz bitewną zawieruchę. Mówi się, iż stanowi połączenie wszystkich negatywnych cech Ognia, Wody oraz Wiatru. I jest w tym prawda. Rzadko bowiem zdarza się, aby jego działania prowadziły do powstania nowego życia lub też jego pielęgnacji. O wiele bardziej prawdopodobnym jest, że go zniszczy i zasieje chaos. Ciężko odgadnąć czy uczyni w danej chwili. Tak samo jak rzucając zaklęcie błyskawicy nie możemy być przekonani, iż poleci w wyznaczonym przez nas kierunku. Czyż bowiem podczas burzy jesteśmy w stanie przewidzieć, w które miejsce uderzy piorun? Które drzewo spłonie, który człowiek zginie? Czy możemy powiedzieć, że uderzenie błyskawicy uratowało komuś życie? Cóż, możliwe, iż taki wypadek miał miejsce. O wiele bardziej prawdopodobnym jest jednak, że nie przeżył on tego spotkania. Dlatego też żywioł ten bywa zwany  patronem wojowników. Niektórzy posuwają się do stwierdzenia, że stanowi on twór zła. Uważam to za krzywdzące i niesłuszne określenie. Nie ma bowiem zła w tej kreacji. Jest chaos, jest zniszczenie, jest destrukcja. Czy jednak i my, targani gniewem, nie jesteśmy zdolni do takich czynów? Bardziej byłbym skłonny określić Błyskawicę nagromadzeniem negatywnych emocji. I potraktować jako przestrogę przed tym, co się wydarzy, gdy nad nimi nie zapanujemy.


To tyle, jeśli chodzi o Żywioły Podstawowe. Złożone, to już bardziej skomplikowana kwestia. Nimi będziemy zajmować się później. Ważne jest jednak, że nie da się pojąć ich natury, a także natury samej magii, nie zapoznawszy się wcześniej z tym, co stoi u ich podstawy. A jest to właśnie tych pięć Żywiołów, które wymieniłem wyżej. Gdy ktoś pojmie tę podstawę, dalsza część rozważań będzie o wiele prostsza.



Żywioły część 2
KSIĘGA MAGII, ROZDZIAŁ VI, PIÓRO ARCYMAGA VANARIEGO

Cytat:- Nie Ererecezie. Nie zrobię tego.
- Musisz to zrobić.
Dwójka smoków zajmowała miejsce na polanie. Jeden z nich wygrzewał się na słońcu. Jego złote łuski lśniły, a pysk wyciągnięty był w górę, jakby chciał zagarnąć dla siebie jak najwięcej światła. Tylko spojrzenie było chłodne. Ilhezin wbijała je w swojego brata, jakby chciała go przewiercić nim na wylot.
- Nie. Nie mogę zmusić kogoś, aby był moim wyznawcą. I to jeszcze niemowlę! Jaki jest w tym sens? Prawdziwe zwycięstwo osiągniemy, gdy ta istota świadomie postanowi nas wspierać. – Mówiła spokojnie, lecz stanowczo. Jej skrzydła poruszyły się, jakby smoczyca szykowała się do odlotu.
- W ten sposób nigdy nie pokonamy Thorna. – Odpowiedział Ererecez, który niespokojnie krążył po polanie. – Tylko ty i Duronor jesteście w stanie się temu przeciwstawić. Ojciec nie chce się mieszać w konflikty między nami. Jeśli ty tego nie zrobisz, rasa ludzka pogrąży się w mroku.
- Ludzie są silniejsi, niż ci się wydaje.
- Właśnie dlatego Thorn atakuje niemowlęta. Istoty, które dopiero trafiły na ten świat, nie mają jeszcze świadomości, ani własnej woli. A on im to zabiera. Musimy się temu przeciwstawić.
- Owszem, musimy. Ale nie w ten sposób, który proponujesz. Czym będziemy się bowiem wtedy różnić od niego? Dokonamy tak samo obrzydliwej rzeczy, jak on.
Ilhezin odwróciła pysk. Następnie ułożyła go na kamieniach i zamknęła ślepia. To był znak, iż nie ma już zamiaru kontynuować tej dyskusji. Uważała ją za zakończoną, nie zamierzała zmieniać zdania. Ererecez warknął ze zirytowaniem. Pozostała mu więc ostatnia broń. Ostatni argument.
- Widziałaś to dziecko?
Ilhezin nie odpowiedziała. Nie poruszyła się nawet. Smok zamknął oczy i przywołał magię. Wtedy nagle pomiędzy nimi pojawił się chłopiec. Wisiał w powietrzu, jakby spał na niewidzialnym łóżku. Mógł mieć najwyżej sześć, siedem lat. Na jego szyi widoczny był znak kultu Thorna.
- Dziecię zrodzone z gwałtu. Syn dziwki i jakiegoś pijanego rycerza. Matka zmarła przy porodzie. Wcześniej była regularnie bita. W jej zawodzie ciąża nie jest mile widziana. Ojciec nawet nie wie, że ma syna. – Ererecez mówił, niczym kupiec prezentujący swój towar. – Pierwsza ofiara naszego brata – dodał dobitnie i wypuścił obłok pary z nozdrzy. – Sprawdź go.
Ilhezin mimowolnie odwróciła pysk i zerknęła na dziecko. Było z nim coś nie tak.  Samo wpatrywanie się w znak na jego szyi wywoływało u niej niepokój.
- Nie chcę – wyznała w końcu, jakby ze… strachem?
- Zrób to. – Zażądał stanowczo jej brat. – Może wtedy zrozumiesz.
Smoczyca niechętnie poruszyła ogonem. Przejechała nim po skale, a następnie jego końcówka dotknęła delikatnie chłopca w nogę. Ilhezin aż sapnęła z wrażenia. Cofnęła ogon jak poparzona.
- Skąd, w tak młodej duszy, tyle zła i nienawiści? – Spytała niemal z rozpaczą. To, co wyczuła u małego chłopca, doprowadziło ją do prawdziwego wstrząsu.
- Znamię Thorna – odparł jedynie Ererecez. Spojrzał na chłopca i ten chwilę później zniknął. Oboje odczuli ulgę z tego powodu. Smok wpatrywał się wyczekująco w swoją siostrę. Ta milczała przez dłuższy czas, rozważając to, co zobaczyła. Wreszcie westchnęła i zamknęła ślepia.
- Masz jakiegoś kandydata?
- Mam. A właściwie, to kandydatkę.


***


Co jakiś czas na świecie pojawia się dziecko, które jest wyjątkowe. Na jego szyi widoczny jest znak. Znamię kultu Thorna lub też miłościwej Ilhezin. Niezależnie od tego, który smok postanowił wybrać swego wyznawcę, los tej istoty jest już przesądzony. Będzie to powiernik mroku siejący strach i zniszczenie lub też istota światłości, mająca zwalczać zło tego świata.
Magia ciemności i światła są to złożone zagadnienia, a ich zawiłość oraz zasady działania do dziś stanowią materiał do badań dla wielu magów. Pewne jest tylko kilka spraw. Magią ciemności parać się mogą jedynie wybrańcy Thorna, naznaczeni jego pieczęcią. Analogicznie jest ze światłem – tylko wybrani przez Ilhezin mogą posiąść jego tajemnice.
Magia takiego rodzaju różni się od tej reprezentowanej przez żywioły. W przeciwieństwie do tych drugich, które swoją siłę czerpią z samej natury i to ona jest ich głównym kreatorem, tutaj mamy do czynienia z czystą energią wytwarzaną przez naznaczonego. Nie może on więc czerpać z otaczających go elementów świata, jedyne co daje mu moc, to jego wewnętrzna siła, dar od bogów lub też przekleństwo. Co istotne, osobnicy cechujący się tą odmianą magii, nie mogą posiąść elementu żywiołów. Bezpośrednio powiązany jest z tym fakt, że wojownicy posiadający magię żywiołów, nie potrafią okiełznać światła ani ciemności. Ujmując zaś sprawę wprost, tylko Akolici są w stanie tego dokonać. Co jednak istotne, muszą oni urodzić ze znamieniem od jednego z bogów. Jeszcze nikomu nie udało się okiełznać tej magii, nie będąc wybrańcem Thorna lub Ilhezin. A wielu próbowało.
W związku z istnieniem tychże odmian magii, powstały dwa zakony. Jeden oficjalny i zajmujący istotną pozycję w świecie religii, drugi uznany za nielegalną organizację, której członkowie ścigani są listami gończymi. Oczywiście wyznawcy światła są strażnikami moralności oraz pokoju w krainie, zaś poplecznicy Thorna zostali zdegradowany do wyjętych spod prawa degeneratów, którzy jednak mimo to posiadają bardzo potężne wpływy na całym terenie Atarashii.

Jak wygląda proces „werbowania” do zakonu lub sekty, jak niektórzy ich nazywają?


Ilhen: Dziecko rodzi się w rodzinie gorliwie wyznającej kult miłościwej Ilhezin lub też Duronora. Są tu ludzie dobrzy, którzy swoje życie poświęcili temu, aby pomagać innym. Bogini postanowiła pobłogosławić ich za to i naznaczyć ich potomka, który stworzony jest do szerzenia dobra. To prawdziwy dar dla tych ludzi. Co nie znaczy, że rodzice zawsze się z niego cieszą.
W zakonie funkcjonuje posada zwana „Wyszukiwaczem”. To osoba, której jedynym celem jest lokalizowanie nowo narodzonych naznaczonych i powiadamianie o tym swoich przełożonych. Wtedy wysyła się tam dwójkę rekrutujących, których zadaniem jest odnalezienie dziecka oraz przyprowadzenie go do świątyni, gdzie zostanie poddane szkoleniu posługiwania się otrzymanym darem. Rodzice często nie są zbyt chętni, by oddawać swoje dziecko, więc jeśli zachodzi taka potrzeba, jest ono zabierane siłą.
Zakon Ilhen jest bardzo surowy w kwestii moralności oraz w udzielanych naukach. Niektórzy mówią, że w swojej dobroci są wręcz nieczuli, co teoretycznie się wyklucza. Kierują się jednak żelazną logiką, w której jest tylko czerń i biel, a nie ma odcieni szarości. Jeśli popełniłeś grzech, nie ważna jest twoja motywacja, czy też warunki zmuszające cię do popełnienia danego czynu.  Przestępstwo pozostaje przestępstwem. Tak przynajmniej jest oficjalnie. W praktyce większość członków kieruje się zasadą miłosierdzia i wybaczenia, kiedy tylko może to uczynić. Nie zmienia to jednak faktu, że wśród tych wyznawców znajdują się prawdziwi fanatycy.

Thorn: Bieda, brud, głód, śmierć. To są pożywki dla Thorna. Właśnie w takich sytuacjach rodzą się jego wyznawcy. Potomkowie prostytutek, gwałcicieli, morderców, ćpunów i całej masy innych zwyrodnialców chodzących po tym świecie. Im więcej zła zostało uczynionego przy poczęciu dziecka, tym większe jest prawdopodobieństwo, iż urodzi się ono ze znamieniem boga śmierci.
Jednym z głównych celów tego kultu jest werbowanie nowych członków. Trudno im funkcjonować w świecie, gdzie każde miasto wyznacza za nimi list gończy, dlatego muszą dbać o ilość swych wyznawców. Z tego powodu często wędrują pod przykrywką i zatapiając się w najgorsze dzielnice wielkich miast, szukają dziedziców Thorna.
Jest to proste zadanie. Istoty te są tak przepełnione złem, nienawiścią oraz wrogością w stosunku do otaczającego ich świata, że wręcz tym emanują, przerażających normalnych mieszkańców. Ich jedynym celem jest sianie zniszczenia, ku chwale jedynego, prawdziwego boga. Gdy zostaną odnalezieni, odbywają podobnie intensywny trening co wyznawcy Ilhezin, aby poskromić drzemiącą w nich magię ciemności. Dopiero wtedy mogą wyjść w świat i szukać podobnych sobie. Lub siać zamieszanie, jeśli są tylko do tego zdolni.


— STRONA ZNALEZIONA W LESIE MIRAŻU —
Każdy człowiek, jeśli tylko nie jest obłąkany, potrafi na pewnym poziomie
świadomości poznawać różne głosy, którymi przemawia jego wyobraźnia.







23.09.2015, 02:44
Przeczytaj Znajdź




Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja bez grafiki