Kanały oraz ich ujście
#1

Cytat:
Port to nie tylko nabrzeże z dokami przy których mogą cumować największe żaglowce Atarashii. W niektórych miejscach wgłąb miasta wdzierały się niewielkie kanały w które wpływały pomniejsze barki. By je rozładować z wysokiego nabrzeża schodziło się niewielkimi kamiennymi schodkami w dół do drewnianego pomostu przy których cumowały owe barki. Przy każdym pomoście znajdował się niewielki żuraw który pomagał rozładować ładunek z pokładu. Przy owych schodkach, a właściwie za nimi praktycznie zawsze znajdowały się okratowane otwory przez które wylewały się ścieki wprost do kanałku. To tutaj właśnie miały ujście wszystkie nieczystości miasta. Praktycznie wszystkie otwory posiadały żelazne kraty na zawiasach które dało się otworzyć od strony kanałku W ten sposób czyszczono i udrażniano wylot kanałów. Nie trzeba chyba dodawać że w tych kanałkach na barki panował okropny smród i brud. Smród płynnego szamba, a woda w kanałkach była brunatna.

MG

Greg prowadził grabarza wąskimi uliczkami Greathard. Ulice praktycznie płynęły. Ulewa dawała się we znaki. Ledwo opuścili karczmę a już byli przemoczeni do suchej nitki. Nieboskłon co i raz przecinała błyskawica a wokoło rozbrzmiewały grzmoty piorunów. Szum wiatru, odgłos lejącej się wody z nieba oraz huk burzy sprawił że Greg nie zabawiał Ponurego rozmową. Szli w milczeniu co i raz mijając patrole straży miejskiej.
Szli w kierunku portu. Kiedy do niego dotarli wkroczyli między wdzierające się w głąb lądu kanałki. Po chwili dotarli do celu. Zeszli po schodkach docierając do drewnianego pomostu. Deski pomostu powoli były przykrywane przez wodę w kanałku. Greg wytarł krople z twarzy co i tak było bezcelowe bo deszcz padał nieustannie. Wyciągnął rękę przed siebie pokazując przeciwległy brzeg nabrzeża. Pokazywał miejsce gdzie znajdował się otwór wylotu kanalizacji miejskiej.
-Widzisz?!- Krzyknął starając się przekrzyczeć huk burzy.-Otwór jest zablokowany. Niewiele wody z niego wypływa co świadczy o jego zatamowaniu. Z wieczora zanim burza się rozszalała widzieliśmy tam zwłoki lecz nie zdążyliśmy ich wydobyć!- tym razem skinął głową w stronę samego kanałku.-Zaraz potem wicher się wzmógł, deszcz zaczął padać. Otwieranie kraty od strony kanałku stało się zbyt niebezpieczne. Wody za bardzo wzburzone są!
Przez chwilę Greg stał i patrzył na grabarza po czym skierował się w stronę schodów.
-Chodź pokażę ci ostatnie zwłoki oraz to gdzie będzie można wejść do kanałów. Bo tędy z pewnością nie pozwolę ci wejść!- cały czas przekrzykując burzę mówił do Vespila.
Znów poprowadził Ponurego portowymi uliczkami. Lecz tym razem krótko szli. Po chwili wkroczyli do niewielkiego magazynu. Śmierdziało rybami. Pech chciał że trafili w okolice targu rybnego gdzie znajdowały się również magazyny na ryby które były przechowywane w solankach w beczkach. Tuż za drzwiami magazynku który okazał się pusty znajdowało się dwóch strażników. Obok nich leżało ciało.
Wchodząc Greg zdjął kaptur. Otarł twarz z wody i przeczesał mokre włosy.
-Znaleźliśmy go niedaleko stąd. W głębi uliczki która znajduje się niedaleko wejścia do kanałów. Pierwszy raz widzę takie obrażenia. Wiesz może co się z nim stało?
Urzędnikowi łamał się głos. Po raz pierwszy od dłuższego czasu stracił pewność siebie, na widok zwłok zbladł i mina wyraźnie mu zrzedła. Widać było że nie był przyzwyczajony do widoku martwych ciał.
A to ciało nie przedstawiało przyjemnego widoku. Na całym ciele martwego mężczyzny były liczne, wręcz setki niewielkich nacięć. Gdyby nie widok poharatanych męskich genitaliów oraz owłosieniu na twarzy to trudno by było stwierdzić czy to mężczyzna czy kobieta. Praktycznie trudno było dostrzec wolnego kawałka skóry. W świetle latarni trudno było cokolwiek dokładniej dostrzec lecz już na pierwszy rzut oka było widać że rany z pewnością nie były zadane żadnym narzędziem. Rany były niewielkie, płytkie, niekiedy szarpane, niektóre przypominały zadrapania. Lecz były tak liczne że każdy ruch ofiary sprawiał że rany się powiększały, co mogło doprowadzić do wykrwawienia się nieszczęśnika.
-Co to mogło być?-zapytał się Greg szeptem. A jego słowom zawtórował grzmot pioruna przecinającego srebrzystą błyskawicą niebo.


Klątwa Sotha
Po pijaku uroczy i szarmancki szlachcic, w trzeźwości zaś cham i bydlak.






28.09.2015, 22:44
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Kanały oraz ich ujście
#2

Burza rozszalała się na dobre. Gęsty deszcz w połączeniu z ostrym wiatrem, zacinał po twarzy momentalnie wprowadzając każdego człowieka w stan lekkiej irytacji. Co prawda Ponury mało sobie robił z pogody, miał gruby i długi płaszcz i głęboki kaptur, zakrywający niemal pół twarzy. Jedynie jego jasne oczy wybijały się z cienia skrywającego jego aparycję. Może i oberwanie chmury nie nastrajało optymistycznie, to jednak Grim zdołał przywyknąć już do różnorakich warunków, podczas swojej niekończącej się podróży.
Kiedy urzędnik doprowadził go do portu, a następnie do kanałów spływowych, Vespil zrozumiał o co im chodziło. Kraty zamykające odpływ, przy tej ilości wody które lecą z nieba, powinny się wręcz pienić od nadmiaru wypływającego strumienia. Tymczasem wyglądało na to, że ściek miejski był zupełnie niedrożny. Rzecz jasna, sam nie podjąłby się wejścia tą stroną. Wolał nie ryzykować wypłukania przez nagły strumień, szczególnie, że nawet tak wielkie cielsko jak jego, zwykle jest bezsilne przeciwko masom wody.
Na szczęście Greg nie należał do ograniczonych umysłowo, co oznaczało, że stanowisko urzędnika zajmuje nie od parady. Zamiast tego, zaprowadził go do miejsca, gdzie można strażnicy przenieśli ciało znalezione tego samego dnia. Nieco czulszy węch Vespila jakoś znosił aromaty okolic do których mieli okazję zawitać, jednak nie mógł przyznać, że jest mu to zupełnie obojętne. Z drugiej jednak strony, przywykł do atmosfery trupiego rozkładu, dlatego wyrobił w sobie swoistą barierę psychologiczną na tego typu wpływy.
Z tego samego powodu, na jego twarzy oraz w jego gestykulacji, nie dało się poznać żadnego szczególnego wyrazu, kiedy zaprezentowano mu ciało. Ot umarlak jak każdy inny, miał okazję przyjrzeć się setkom takich, dlatego ten szczególny przypadek nie robił na Vespilu szczególnego wrażenia. Podszedł do tego niezwykle profesjonalnie.
Zbliżył się do trupa i bezceremonialnie przystąpił do oględzin. Odłożył tylko swój stalowy drąg oraz juki aby móc sprawniej się poruszać przy zmarłym.
Wstępne oględziny ogólne dostarczały informacji w postaci wielokrotnych ran ciętych, nie skupionych w żadnym punkcie. Liczba bruzd wskazywała albo na mnogość czasu jaką drapieżnik miał na ich zadawanie, albo na wielokrotność napastników. Wykluczył z marszu rękę człowieka, ewidentnie rany nie były zadane żadnym narzędziem.
Vespil zaczął się zastanawiać jednak nad inną rzeczą... Jeżeli to były drapieżniki, to dlaczego doprowadziły ofiarę tylko do śmierci, nie pożywiły się nią? Wyglądało to tak, jakby broniły swojego terytorium, może gniazda. Przyjrzał się uważniej cięciom, starając się uwzględnić szerokość zadrapań oraz ich długość. Pozwoli to Ponuremu oszacować przypuszczalny rozmiar szponów jakimi zostały zadane. Im mniejsze, tym więcej dużych drapieżników będzie można wykluczyć. On sam nie posiada żadnej wiedzy z zakresu łowiectwa, dlatego nie do niego będzie należała zgadywanka. To co jeszcze go ciekawiło, czy poza śladami po szponach, znajdzie również jakiekolwiek ranki zadane kłami. Jeżeli nie, brak ugryzień uświadomi mu, że to ewidetnie nie jest ofiara polowania, a raczej unieszkodliwiony napastnik... nieproszony gość.
Po oględzinach wstanie i zwróci się bezpośrednio do urzędnika. Jak zwykle z rzeczowym tonem wypowiadanym tym szczególnym basowym, zachrypniętym głosem:
- Szkodniki. Duża ilość, małe rozmiary, bronią gniazda w okolicach portu.
Więcej nie mógł powiedzieć, bo nie zwykł wypowiadać się w granicach wykraczających poza jego... "ekspertyzę". Tutaj prawdopodobnie potrzebny był łowca, ale Vespil zaczynał podejrzewać, że urzędnik jest na tyle inteligentny, że potrafi połączyć ze sobą fakty, aby wybudować kreatywny wniosek. W między czasie Vespil pozbierał swój ekwipunek i oczekiwał dalszych "próśb" Graga.
Teraz Grim zaczął się zastanawiać nad jeszcze inną sprawą. Porty nie zawsze spełniały standardy miejskie, co onzaczało, że brukowane drogi były tu rzadkością, a przeważały raczej utwardzone, ziemne arterie... Grim wpadł na pewien pomysł, jednak momentalnie się skarcił w myślach. Kiedy zaczynało mu zbytnio zależeć na wewnętrznych sprawach miasta, oznaczało to najwyższą porę aby je opuścić...
Cytat:"Spoglądając na Ponurego, można odnieść jedno z dwóch wrażeń. Unikać lub uciekać. Bądź oba naraz.
COŚ jest w tej postaci takiego, że ciarki przechodzą. Czy to szara cera, ponura mina, a może jego ogromna postura okraszona czarnym, długim płaszczem, kruczo-czarnymi, przetłuszczonymi włosami i ciężkimi butami? Albo te oczy, już nie niebieskie, tylko niemal białe, przeszywające chłodnym wzrokiem.
Kiedy dochodzi do tego wiedza, że jest grabarzem, można podświadomie wyczuć ten trupi aromat, który otacza tego mężczyznę. Ponury to nie jest gość, którego chce się spotykać w nocy. On po prostu budzi niepokój, zwątpienie, a nawet... strach? Przecież to irracjonalne...
A jednak."
/Autor Nieznany/
Ponury roztacza swoją osobą, bardzo specyficzną aurę, prosiłbym o klimatyczne zareagowanie na nią. O ile nie będzie budzić przerażenia, to przynajmniej psychiczny dyskomfort.
29.09.2015, 18:52
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Kanały oraz ich ujście
#3

Rany od zębów nie były tak liczne. Były również płytsze i mniejsze niż pozostałe rany. Przyglądając się uważnie obrażeniom Vespil musiał nieco przekręcić zwłoki na bok. Wszak trzeba było sprawdzić czy na plecach również znajdują się podobne rany. I oględziny się opłaciły. W ranie która znajdowała się na wysokości lędźwi tkwił ułamany kawałem kilkucentymetrowego pazurka. Był w miarę prosty, grubości małego palca Vespila, lecz ostrością rzeczywiście nie grzeszył. Pazurek idealnie pasował do tych większych i głębszych ran.
Brytan Vespila zaczął dokładnie obwąchiwać zwłoki powarkując cicho. Po chwili pies poderwał łeb i zaczął ujadać w stronę wyjścia z magazynku. Strażnicy drgnęli. Greg natomiast podskoczył.
-Szkodniki? Gniazdo?- zapytał zdezorientowany po czym nerwowo patrzył na brytana grabarza. Spojrzał w kierunku wyjścia z magazynku.-Na tyłach magazynku jest wejście do kanałów. Czyżby wyczuł to.... Coś? Te szkodniki...
Zapytał grabarza. Pojęcia nie miał cóż za szkodniki by się kryły w miejskich kanałach. Owszem kanały często były schronieniem dla rzezimieszków, przemytników a czasem dla samych bezdomnych. Ale szkodniki tudzież jakieś groźne potwory? To się nie mieściło w głowie urzędnika.


Klątwa Sotha
Po pijaku uroczy i szarmancki szlachcic, w trzeźwości zaś cham i bydlak.






01.10.2015, 22:55
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Kanały oraz ich ujście
#4

Przy oględzinach udało mu się natrafić na ułamany szpon czegokolwiek co zabiło tego nieszczęśnika. Zachował go stwierdzając, że może uda zasięgnąć opinii eksperta w tej dziedzinie. Brytan też skorzystał z okazji i zaczął łapać trop obwąchując ciało. Vespil miał wyczulony węch, ale do tego, czym dysponował Noct, było mu daleko. Dużo się mówi o niesamowitych zmysłach Mędrców. Jednak działa to podobnie jak u ludzi. Ogólnie zmysły są rozwinięte lepiej niż u przeciętnego śmiertelnika, spośród nich, zawsze jeden rozwinięty jest bardziej. Dlatego mówi się że niektórzy lepiej rozpoznają smaki, inni zapachy... W przypadku Vespila zawsze chodziło o dotyk.
Kiedy już zatem pozbierał swój skromny dobytek, czarny brytan zaczął najpierw warczeć, a następnie ujadać w stronę drzwi. Oczywiście Grim nie mógł pozwolić na taką swawolę, dlatego krótkim, ale donośnym, gwizdem przywołał czworonoga do spokoju. Mimo to nawet Ponury nie mógł nie zwrócić uwagi na wciąż czujnie postawione uszy towarzysza i delikatne, ale wciąż wibrujące powarkiwanie.
Nie było zatem żadnych wątpliwości, że cokolwiek posłało w zaświaty mężczyznę, którego przed chwilą badał, właśnie przechadza się w pobliżu drzwi magazynu. Greg jakby nie ułatwiał sprawy, powoli zbliżając się do poziomu paniki. Gdzieś w duchu Vespil obiecał sobie, że gdy tylko urzędnik zacznie krzyczeć i uciekać bez celu, zdzieli go porządnie pięścią w czoło, a przy odrobinie szczęścia, obezwładni tym chudzinę.
Nie chciał się mieszać w tego typu problemy, ale wyglądało na to, że te same go odnajdują. Nie mógł uwierzyć skąd taka zawziętość świata na jego osobę. Nie poczuwał się odpowiedzieć Gregowi, Grabarz przyjął te pytania jako retoryczne. Liczył jedynie, że tych dwóch drabów ze straży, jest na tyle rozgarniętych, aby zrozumieć że to czas dobyć broni. Ot na wszelki wypadek. Później nie zawsze jest czas na wyszarpnięcie miecza z pochwy.
Dlatego też sam dobył zza pleców swój stalowy drąg, wolał być gotowy na ewentualny atak. Choć jeszcze zupełnie nie wiedział z jakim przeciwnikiem może mu przyjść walczyć, wolał zebrać w sobie wszelkie możliwe pokłady siły. Dlatego, choć może to nieco nieroztropne, musiał się upewnić czy dysponuje podatnym gruntem. Jak każdy mędrzec, wyuczony blokowania many, wiedział że jego energia magiczna ma dziwne właściwości współgrania z naturą. Teraz jednak musiał na chwilę zebrać w sobie własną moc, aby zbadać najbliższą okolicę. Przede wszystkim chciał wiedzieć, czy dysponuje odpowiednimi pokładami ziemi w pobliżu. Z drugiej strony jednak, myślał o choćby częściowej identyfikacji zagrożenia. 
Przykucnął, opierając się prawą dłonią na drągu, gotowy do natychmiastowego działania. Lewą dłoń natomiast przyłożył do gruntu. Jego wyczulone zmysły dotyku, powinny przyjąć nawet najmniejsze wibracje z okolicy, a zebrane informacje ukształtować obraz sytuacji. Przyczaił się zupełnie jak pająk na swojej sieci.
Wyjątek był jeden. To nie Ponury jest drapieżnikiem, on tylko broni swojej pozycji. Już spełnił część umowy, za którą i tak należy mu się zapłata, a im dłużej tu pozostanie, tym gorsze będzie miało to dla niego skutki...
Jeżeli coś ich zaatakuje, frontalnie przez drzwi, Grim wstanie i natychmiast przyjmie wyprostowaną postawę i warknie gardłowo. Chce wzbudzić tym postrach o ile nie posłuszeństwo. Jeżeli nie przyniesie do żadnego skutku, a przeciwników będzie za wiele aby posłużyć się walką bronią, Ponury wywoła Ławę Martwych z nadzieją na pogrzebanie choćby części przeciwników.
Cytat:"Spoglądając na Ponurego, można odnieść jedno z dwóch wrażeń. Unikać lub uciekać. Bądź oba naraz.
COŚ jest w tej postaci takiego, że ciarki przechodzą. Czy to szara cera, ponura mina, a może jego ogromna postura okraszona czarnym, długim płaszczem, kruczo-czarnymi, przetłuszczonymi włosami i ciężkimi butami? Albo te oczy, już nie niebieskie, tylko niemal białe, przeszywające chłodnym wzrokiem.
Kiedy dochodzi do tego wiedza, że jest grabarzem, można podświadomie wyczuć ten trupi aromat, który otacza tego mężczyznę. Ponury to nie jest gość, którego chce się spotykać w nocy. On po prostu budzi niepokój, zwątpienie, a nawet... strach? Przecież to irracjonalne...
A jednak."
/Autor Nieznany/
Ponury roztacza swoją osobą, bardzo specyficzną aurę, prosiłbym o klimatyczne zareagowanie na nią. O ile nie będzie budzić przerażenia, to przynajmniej psychiczny dyskomfort.
11.10.2015, 13:26
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Kanały oraz ich ujście
#5

MG

Brytan został przywołany do porządku i stanął obok swego pana. Lecz wciąż powarkiwał i był cały spięty. Jeden ze strażników podszedł do niewielkiego jedyna okratowanego okienka w magazynku i wyjrzał przez nie. Długo się wpatrywał bo trudno było cokolwiek dojrzeć w ciemności w dodatku kiedy pada deszcz a na szybie spływały strugi wody.
-Coś tam chyba było... Lecz chyba zostało spłoszone przez psa.- powiedział cicho wyciągając w razie czego miecz.
Ponury nie musiał dostać tej informacji. Przykładając dłoń do ziemi wyraźnie wyczuł drgania w niej. Z początku nie wiedział czy to drgania spadającej wody z nieba czy coś innego. Lecz skupiwszy się nieco bardziej wyraźnie wyczuł jak coś się porusza. Bardzo szybko, zwinnie i delikatnie. Wyczuł że musiało to być coś niewielkiego, lekkiego i... liczebnego. To nie była jedna istota lecz kilka. Po chwili drgania ustały, a raczej złagodniały jakby się oddalały. Zdawać by się mogło że kierunek drgań przebiegał od strony przodu magazynu i zaułka a skończyły się na tyle magazynku. Tam gdzie ponoć znajdowało się zejście do kanałów jak wspominał o nim Greg.


Klątwa Sotha
Po pijaku uroczy i szarmancki szlachcic, w trzeźwości zaś cham i bydlak.






12.10.2015, 12:43
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Kanały oraz ich ujście
#6

Jeden ze strażników podszedł w okolice drzwi i wyjrzał przez okienko. Zrazu też obnażył miecz, jakby przeczuwając, że wielkie psisko, może wyczuwać niebezpieczeństwo.
Wytężał wzrok, choć Ponury już wiedział, że raczej niewiele dostrzeże przez ulewę i noc. Sam przykładając dłoń do gruntu z ledwością odróżnił krople wody od tupotu małych łap. Niewiarygodnie lekkie i liczebne, w zasadzie byłyby nie do rozpoznania, gdyby nie fakt, że źródło się przesuwało. To tak, jakby przetaczała się fala wysypywanych ziaren, można by to nawet porównać do pszenicy wysypującej się komuś z wora.
Różnica jednak była w tym jednym, drobnym szczególe. Wór musiałby być niesiony przez człowieka, ewentualnie wózek. A drgania tych obiektów raczej byłby bardziej wyczuwalne.
Gdy (jak przypuszczał Grabarz) stadko oddaliło się, mógł swobodnie wstać i ponownie górować swoją postawą, nad pozostałymi zgromadzonymi w magazynie.
Odwrócił się w kierunku tyłu budynku, gdzie najprawdopodobniej zniknęły stworzenia. Nie znał się na łowiectwie, dlatego też od razu nie wiedział jak się do sprawy zabrać. Potrzebował usunąć to ciało z kanału, żeby wynieść z tego miasta trochę zarobku. Teraz jednak, kiedy tutejszy problem właśnie wbiegł na powrót do miejsca, gdzie najwyraźniej miał swoje gniazdo, nie za bardzo uśmiechało mu się tam wkraczać. Mimo wszystko zwrócił się w stronę urzędnika. Wskazał dobitnie wielkim palcem tył magazynu i spytał się na pozór obojętnie, ale jego zwyczajowy ochrypły ton zawsze dodawał mu dziwnej, niepokojącej grozy:
- Czy bruk przed wejściem do kanału jest głęboki?
Miał pewien pomysł, a nie znał miasta. Przypuszczał, że dzielnice portowe nie bywały w najlepszych kondycjach. Greathard jednak zdawało się miastem dość starym, aby pamiętać czasy lepszych budowniczych. Oczywiście mógł sam wyjść i sprawdzić, ale po co moknąć po próżnicy. Przecież miał przy sobie urzędnika, który jako taką wiedzę o swoim mieście mieć powinien.
A plan Grabarza był prosty. Zamiast wkraczaj na sprzyjający przeciwnikowi teren, lepiej przygotować sobie własny grunt. A niech mówią co chcą, ale zawód jednak wymagał od Vespila pewnej rozwagi i nie pakowanie się w heroiczne utarczki. Już nie. Czasy oddania dawno minęły. Teraz Grim jest ekspertem od grzebania innych, czy to ludzi czy zwierząt, na potworach kończąc. Taki też miał zamiar. Pogrzebać problem tego miasta i odejść stąd zanim ludzie zaczną zadawać pytania.
Cytat:"Spoglądając na Ponurego, można odnieść jedno z dwóch wrażeń. Unikać lub uciekać. Bądź oba naraz.
COŚ jest w tej postaci takiego, że ciarki przechodzą. Czy to szara cera, ponura mina, a może jego ogromna postura okraszona czarnym, długim płaszczem, kruczo-czarnymi, przetłuszczonymi włosami i ciężkimi butami? Albo te oczy, już nie niebieskie, tylko niemal białe, przeszywające chłodnym wzrokiem.
Kiedy dochodzi do tego wiedza, że jest grabarzem, można podświadomie wyczuć ten trupi aromat, który otacza tego mężczyznę. Ponury to nie jest gość, którego chce się spotykać w nocy. On po prostu budzi niepokój, zwątpienie, a nawet... strach? Przecież to irracjonalne...
A jednak."
/Autor Nieznany/
Ponury roztacza swoją osobą, bardzo specyficzną aurę, prosiłbym o klimatyczne zareagowanie na nią. O ile nie będzie budzić przerażenia, to przynajmniej psychiczny dyskomfort.
18.10.2015, 17:40
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Kanały oraz ich ujście
#7

MG

Urzędnik spojrzał z zaskoczeniem na grabarza. Rozdziawił usta bo z początku nie znał odpowiedzi na zadane pytanie. Widać było że wręcz go zaskoczyło.
- Eeee...- zająknął się zmieszany i zbierając myśli.- Pytasz się o architekturę?- zapytał. Następnie pokręcił głową.- Pojęcia nie mam. Nie zajmuję się tym. Wiem tylko że w niektórych częściach miasta, przede wszystkim tych biedniejszych kanały są ceglane i niekiedy zaniedbane. Czasami dochodzi do zawałów. W okolicach portu jeśli dobrze kojarzę to kanały zostały wykonane z kamienia by nie dopuścić do zawałów.- Greg zamyślił się głaszcząc się po brodzie. Spojrzał w stronę w którą wskazał grabarz.- Tutaj kanały mogą być w dobrym stanie. Jedyne miejsce gdzie może występować czysta ziemia to przewód kanałowy prowadzący do ujścia przy którym niedawno byliśmy. Po bokach przewodu znajduje się niewielki kamienisty chodnik. Kiedy kanał jest na tyle szeroki by nie dało się go przeskoczyć znajduję się niewielka kładka. Najczęściej drewniana. Kładki bywają zniszczone i w kiepskim stanie. Ale to też zależy od miejsca. Tutaj mogą być w lepszym stanie.
Urzędnik popatrzył z zaciekawieniem na Vespila.
- Masz jakiś plan?- zapytał choć zdążył zauważyć że osoba grabarza jest specyficzna i niekoniecznie otrzyma satysfakcjonującą go odpowiedź.


Klątwa Sotha
Po pijaku uroczy i szarmancki szlachcic, w trzeźwości zaś cham i bydlak.






24.10.2015, 12:03
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Kanały oraz ich ujście
#8

Właściwie to nie o konstrukcję kanału mu chodziło, ale ta wiedza też może okazać się przydatna. Wysłuchał urzędnika uważnie, tworząc sobie prosty pogląd tego, co może zastać w kanale. Nadal nie uśmiechało mu się wchodzenie tam, kiedy już wiedział, że całe stadko nieznanych mu istot, właśnie tam wbiegło.
Na pytanie o plan, Ponury wydał z siebie pomruk, który przy odrobinie tolerancji, mógł uchodzić za twierdzące "mhm". Choć przy głębokim tonie głosu Grabarza, przypominało to bardziej warknięcie. Nawet brytan nastroszył uszy i podszedł powoli do swojego towarzysza.
W tym czasie Grim ponownie ściągnął z pleców juki i po chwili grzebania w nich, wydobył lampę olejną i krzesiwo. Otworzył osłonkę i ustawił knot, a następnie zaczął energicznie pocierać krzesiwa. Ilość iskier jaka się z niego wydobyła oraz ich częstotliwość, była na tyle wystarczająca aby podpalić knot.
Krzesiwa schował do wewnętrznej kieszeni płaszcza, natomiast lampę uchwycił w ogromną dłoń i podniósł. Wyregulował jeszcze ustawienie knota i otwór przez który dostawało się powietrze. Innymi słowy, dostosował jasność lampy.
Ponownie zarzucił na plecy juki, a w drugą dłonią objął metalowy drąg wspierając się na nim lekko.
Spojrzał jeszcze na Grega, po czym potoczył wzrokiem po dwóch strażnikach, mierząc ich zimnymi oczami.
Chwilę tak trwał, a cisza w pomieszczeniu była zakłócona wyłącznie przez szum deszczu i gromy co jakiś czas dudniące między ścianami miasta. Niemalże białe tęczówki Grima i jego obojętne, zimne spojrzenie przetoczyło się ponownie w stronę urzędnika. Głos Vespila niezawodnie wzbudzał delikatne poczucie dyskomfortu, żeby nie powiedzieć grozy.
- Jestem Grabarzem, zajmę się ciałem. Tamci dwaj bronią miasta, więc stwory to miara na ich miecze. Idą ze mną.
Ostatnie trzy słowa zostały wypowiedziane z naciskiem, który wydawałoby się nie znosił sprzeciwu. Z resztą, kto by chciał się teraz kłócić z dwumetrowym gościem odzianym w czarny płaszcz sięgający ziemi. Wciąż z niego spływała woda pozostawiona przez ulewę, potęgując efekt odrębności Grima. Stał z zapaloną lampą w lewej dłoni, w prawej trzymał broń nieznacznie większą od jego samego, a tuż przy boku stał czarny pies, brytan, który bardziej przypominał biesa piekieł. Czy z takim argumentem można się w ogóle sprzeciwiać?
Niezależnie od reakcji, Ponury nie zamierzał czekać na dyskusję i niepotrzebną wymianę zdań. Opierając na moment drąg o ramię, narzucił kaptur na głowę. Odwrócił się i postąpił w stronę wyjścia na tyły magazynu. Ktoś i tak będzie musiał ruszyć z nim, aby wskazać i otworzyć wejście do kanału. Jakby nie było, był w tym mieście kimś obcym.
Kiedy usunął rygiel i pchnął drzwi, jego twarz omiótł rześki powiew burzowego powietrza. Tej specyficznej  mieszanki zapachu deszczu i piorunów. Jeszcze nie mógł wiedzieć, że ta delikatna różnica to wpływ ozonu, powstającego po wyładowaniu.
Wyszedł za próg, a jego ciężkie buciory plasnęły w kałużę. Grim nie przejął się tym w ogóle. Nie nosił na nogach byle czego. Częsta praca w podmokłych gruntach, wymogła na nim zakupienie czegoś porządnego.
To że opuścił magazyn tak szybko, nie było przypadkiem. Pozostawieni samym sobie, mężczyźni nie będą mieli czasu na kłótnię czy puste argumenty. Decyzja padnie szybko, albo pójdą z nim, albo zostaną. Jeżeli nastąpi ten drugi przypadek, to gdy tylko wróci z kanałów, zażąda podwyżki wynagrodzenia o dzienną wypłatę strażnika miejskiego. 
Rozumiał, że był obcym, a tutejsi pewnie dobrze wiedzieli co się czai w kanałach. Nie dziwił więc ich strach, bo lepiej bać się i unikać, niż przeciwdziałać.
Na jego nieszczęście, Ponury miał wypaczony charakter i poczucie strachu było mu dalekie, obce. Smoki go nie znały, a wychował się wśród nich.
Vespil zachowywał teraz czujność, starając się obejmować światłem lampy jak największy fragment terenu. Choć gęsta ulewa to znacznie utrudniała. Liczył jednak na swoje zmysły, a co więcej, na zmysły Nocta. Psisko było bardziej wyczulone niż Grim, mimo tego, że był Mędrcem.
Rozejrzy się, jeśli uda mu się samemu rozpoznać coś na tyle charakterystycznego, aby uznać to za wejście do kanałów, postąpi w tamtym kierunku...
Cytat:"Spoglądając na Ponurego, można odnieść jedno z dwóch wrażeń. Unikać lub uciekać. Bądź oba naraz.
COŚ jest w tej postaci takiego, że ciarki przechodzą. Czy to szara cera, ponura mina, a może jego ogromna postura okraszona czarnym, długim płaszczem, kruczo-czarnymi, przetłuszczonymi włosami i ciężkimi butami? Albo te oczy, już nie niebieskie, tylko niemal białe, przeszywające chłodnym wzrokiem.
Kiedy dochodzi do tego wiedza, że jest grabarzem, można podświadomie wyczuć ten trupi aromat, który otacza tego mężczyznę. Ponury to nie jest gość, którego chce się spotykać w nocy. On po prostu budzi niepokój, zwątpienie, a nawet... strach? Przecież to irracjonalne...
A jednak."
/Autor Nieznany/
Ponury roztacza swoją osobą, bardzo specyficzną aurę, prosiłbym o klimatyczne zareagowanie na nią. O ile nie będzie budzić przerażenia, to przynajmniej psychiczny dyskomfort.
25.10.2015, 14:29
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Kanały oraz ich ujście
#9

MG

Greg słysząc stwierdzenie Vespila drgnął nieznacznie choć nie dał sobie nic po sobie poznać. Jedynie kiwnął głową na znak akceptacji. Choć jak się później okazało i on też miał swoje zdanie na ten temat.
- Jon. Masz klucze. Otwórz bramę do kanałów.- wydał polecenie jeszcze w momencie kiedy Ponury znajdował się w magazynie. Kiedy grabarz wyszedł na zewnątrz wprost w szalejącą burzę był pewien że tamten go nie usłyszy.- Trzymaj się z tyłu. Tom idzie ze mną. Zaprowadzimy zwłoki na cmentarz i tam będą czekać na ewentualny pochówek. Następnie wróci tu i będzie na ciebie czekać. Ja wracam do domu. Przypilnuj by zadanie było wykonane.- ostatnie zdanie wypowiedział patrząc nieznacznie w stronę otwartych drzwi od magazynu. Następnie poklepał starszego strażnika po ramieniu i dał mu do zrozumienia by ruszył za grabarzem.
Vespil wychodząc razem z brytanem na zewnątrz od razu zauważył że jego psi towarzysz ruszył w prawo kierując się za magazyn. Idąc w tym kierunku grabarz na tyłach magazynku zauważył kamienne schodki prowadzące w dół jakby do podpiwniczenia. W rzeczywistości prowadziły do niewielkiego wejścia do kanałów. Pies w to miejsce praktycznie od razu wbiegł. Vespil ostrożnie schodząc po śliskich kamiennych schodkach zauważył że brytan głośno warczy i grzebie łapami w ścianie tuż przy kratowanych drzwiach prowadzących w podziemia miasta. Przywołując do porządku psa Vespil zauważył że jego towarzysz grzebał w niewielkiej dziurze która widniała w ścianie i prawdopodobnie prowadziła wgłąb kanałów. Niestety psi towarzysz zatarł swymi łapami wszelkie możliwe ślady lecz niewykluczone że to właśnie tędy mogły wychodzić nieznane stworzenia na powierzchnie ulic miasta. Dziura w ścianie nie była duża, maksymalnie miała z pół metra średnicy. Czekając na strażników miejskich Vespil mógł również bliżej przyjrzeć się kratowaniu bramy. Pręty w tychże drzwiach były podrapane na całej długości. W świetle latarni trudno było ocenić rodzaj zadrapań lecz na pierwszy rzut oka pasowały do wielkości zadrapań na ciele ofiary. Pręty w kratowaniu znajdowały się w odległości około piętnastu centymetrów. Wyciągając dłoń i macając nieco kamienne podłoże Vespil mógł wyczuć liczne zadrapania na kamieniach, teraz niewidoczne z powodu ciągle lejącej się wody z nieba.
Po tym krótkim badaniu grabarz usłyszał za sobą ciężkie kroki strażnika miejskiego. Był sam, jego drugi towarzysz pozostał w magazynie lecz on sam nie zamierzał tłumaczyć się grabarzowi czy tamten przyjdzie czy nie. Strażnik otworzył kluczami bramę i odchylił ją robiąc krok w bok by przepuścić w wejściu grabarza. 
Ledwo drzwi się otwarły brytan ruszył w mrok podziemnych kanałów. Zatrzymał się bo tuż za krótkim korytarzem znajdował się kanalizacyjny kanał. Po obu stronach kanałku znajdował się niewielki chodnik, szerokość jego pozwalała na poruszanie się dorosłym osobnikom gęsiego. Tuż przy chodniku pies właśnie obwąchiwał niewielką kupkę gruzu która powstała zapewne w trakcie kopania dziury w ścianie. Najwidoczniej w tym miejscu znajdował się drugi koniec niewielkiego ziemnego tunelu zapewne wykopanego przez nieznane stworzenia. Pies zaczął węszyć i powarkiwać głośno.
Dochodząc już do tego miejsca w nozdrza grabarza od razu uderzył smród płynących po środku ścieków. Dodatkowo wszędzie wokół słychać było kapanie i szum wody. Ulewa nie pomagała wyłowić w tym miejscu innych dźwięków niż odgłosy wody.
W tym momencie mogli wybrać dwa kierunki. Idąc w lewo kierowaliby się bardziej w stronę ujścia kanału, idąc w prawo skierowaliby się wgłąb miasta.
Tuż za Vespilem kroczył strażnik uzbrojony w miecz.


Klątwa Sotha
Po pijaku uroczy i szarmancki szlachcic, w trzeźwości zaś cham i bydlak.






26.10.2015, 12:23
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Kanały oraz ich ujście
#10

Nie mogli wiedzieć, że w momencie kiedy przekroczył próg, jego nieprzeciętny słuch, był jeszcze w stanie wyłowić polecenia wydawane przez urzędnika. Oczywiście, Grim nie miał się czemu dziwić, Greg stawiał swoich ludzi ponad przybłędę i wolał poświęcić obcego grabarza jako pierwszą ewentualną ofiarę. Ponury jakoś nie przejął się tym specjalnie. 
Dzięki Noctowi szybko udało mu się zlokalizować wejście do kanałów, które w zasadzie nawet nie udawało jakoś specjalnie niedostępnego. Przez ulewę Vespil starał się być dość ostrożny na śliskich, kamiennych schodach, dlatego w dół zejścia trafił dopiero za swoim Brytanem. Pies już zdążył rozeznać się w otoczeniu i zainteresował się niezwykle, dziurą widniejącą tuż przy wejściu do kanałów. Pies trochę niesfornie rozorał wokół wszelkie ślady, jakie mogły pozostawić małe istotki. To jednak nie było to w tym momencie specjalnie ważne. Grim i tak nie znał się na tropach wystarczająco, aby określić coś więcej poza rozmiarem łapy stworzenia. Po raz kolejny powtórzył sobie w myślach, że nie jest łowcą, ale coraz bardziej zaczynał żałować, że nigdy nie nauczył się porządnie sztuki tropienia. Przecież spędził kawał czasu z kłusownikiem. Znaczy się... z myśliwym.
Sam otwór w ścianie był niewielki, a należało wziąć poprawkę, że mysz też tworzy norę nieznacznie większą od siebie. Może miało to też jakieś przełożenie na tę sytuację.
Po przyjrzeniu się norze, Ponury obrócił latarnię doświetlając nią samą kratę drzwi. Nie wydawała się licha, choć solidną by ją również nie nazwał. Podejrzewał, że jakby się zaparł, byłby w stanie dostać się do kanałów na własną rękę. Czy to czyniło to miasto bezpieczniejszym? Powątpiewał. Oznaczało to, że w ściekowych arteriach Greathard może znajdować się wszystko i wszyscy.
Okazało się również, że stworki próbowały również tutaj, gdyż kraty nosiły liczne ślady zadrapań, choć jak widać, z marnym skutkiem. Jednak dystans między prętami uświadomił Vespilowi dwie rzeczy. Istotki były większe niż przestrzeń między kratami i raczej mało elastyczne w przeciwieństwie do przykładu kotów. W przeciwnym razie po prostu przecisnęłyby się tędy. 
Opierając się na zdroworozsądkowej kalkulacji, można było zatem przyjąć, że stwory były wielkości odpowiadającej zakresowi ponad szerokość krat i poniżej przekroju nory. Lepsza taka wiedza niż nijaka. Szkoda tylko, że nie mógł określić mniej więcej liczebności stada.
Kiedy zjawił się strażnik, nie zamienili ani słowa. Jakoś nie specjalnie przeszkadzało to mrukliwemu i przeważnie milczącemu Grabarzowi. Wręcz było mu to na rękę.
Nawet też nie zdziwiła go nieobecność drugiego ze strażników. Ciekawiło go tylko, czy ciągnęli słomki, czy też ten obecny tutaj, miał dzisiaj najzwyczajniej pecha.
Oczywiście po uchyleniu kraty Vespil został puszczony przodem, zupełnie jakby tuż za rogiem miał czaić się smok. Mimo wszystko nie bagatelizując zagrożenia, Grim najpierw wsunął latarnię do kanału, a następnie podążył za światłem, pochylając się przy tym aby przekroczyć niskie wejście.
Oczywiście czarnemu psisku wcale światło nie było potrzebne, aby zapoznać się z wnętrzem kanału. Noct jak się okazało, szybko odnalazł drugą stronę nory wykopanej przez istotki. Ponury zamyślił się na ułamek sekundy nad tym widokiem. Coś mu nie dawało spokoju, jednak jeszcze nie wiedział co.
Powarkiwanie Brytana wyrwało Grima z zamyślenia. Grabarz potoczył światłem latarni wokół, starając się rozeznać nad konstrukcją kanału. Oczywiście, ściek jak każdy inny. Dwa wąskie chodniki po obu stronach rwącego strumienia wody, szczyn i gówna. Okolica bajkowa idealna na spędzenie romantycznego wieczoru.
Oczywiście szum tego, filozoficznie sprawę ujmując, strumienia pozostałości głębokiej myśli ludzkiej, zagłuszał skutecznie większość innych dźwięków. Już nawet deszcz zaczynał ginąć gdzieś w oddali, a pogoda na zewnątrz przypominała o sobie tylko pojedynczymi gromami i błyskiem bijącym z pojedynczych otworów ściekowych.
Wzrok i słuch można było zatem w większości wykluczyć, bo pierwszy ze zmysłów był tak skuteczny, jak zasięg światła latarni. Dlatego też Ponury mógł polegać tylko na czuciu. Jak się okazuje, stalowy drąg oparty o ziemię, był bardzo dobrym przekaźnikiem drgań gruntu, które Vespil mógł odróżnić za pomocą dotyku.
Dlatego też z każdym krokiem wspierał się na swojej broni, niczym zmęczony podróżnik. Jednak nikt poza nim, nie był świadomy tego, w jaki sposób wykorzystuje te momenty styku stali z podłożem.
Rozejrzał się i ocenił bieg strumienia. Płynął od prawej do lewej, co oznaczało że ujście kanału ma po swojej lewej. Z wcześniejszej relacji urzędnika wynikało, że ciało znajduje się tuż przy kracie wylotowej, co oznaczało, że musieli się udać właśnie w tamtą stronę. 
Podążył zatem wraz z biegiem wzburzonego strumienia ekskrementów, starając się jak najbardziej stłumić w sobie zmysł węchu.
Krótkim gwizdem nakazał również Brytanowi aby nie oddalał się za nadto. Ponury wolał nie tracić towarzysza z oczu. Sam natomiast pozostawał czujny, gotowy nawet użyć magii jeśli będzie to konieczne. W razie jednak jakiegokolwiek spotkania ze stadkiem obcych istot, wolał postawić na ryk i w miarę możliwości wyeksponowanie swojej postawy. Miał szczerą nadzieję, że nieznane mu istoty będą na tyle rozumne, aby nie drażnić wielkiego Grabarza. Co najważniejsze, nie zamierzał uciekać. Miał dziwne przeświadczenie, że na to reagowały drobne istotki, czymkolwiek były. Taka jest zwierzęca natura, nikt świadomie nie zaatakuje silniejszego, jednak uciekający cel, to słabe zwierzę.
Posuwając się powoli w kierunku wylotu kanału nagle olśniło go, co mu nie pasowało przy wykopanej norze.
Ślady gruzu świadczyły o tym, że dziura powstała od strony kanału. Natomiast zadrapania na kracie były po zewnętrznej stronie...
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.10.2015, 20:45 przez Ponury.)

Cytat:"Spoglądając na Ponurego, można odnieść jedno z dwóch wrażeń. Unikać lub uciekać. Bądź oba naraz.
COŚ jest w tej postaci takiego, że ciarki przechodzą. Czy to szara cera, ponura mina, a może jego ogromna postura okraszona czarnym, długim płaszczem, kruczo-czarnymi, przetłuszczonymi włosami i ciężkimi butami? Albo te oczy, już nie niebieskie, tylko niemal białe, przeszywające chłodnym wzrokiem.
Kiedy dochodzi do tego wiedza, że jest grabarzem, można podświadomie wyczuć ten trupi aromat, który otacza tego mężczyznę. Ponury to nie jest gość, którego chce się spotykać w nocy. On po prostu budzi niepokój, zwątpienie, a nawet... strach? Przecież to irracjonalne...
A jednak."
/Autor Nieznany/
Ponury roztacza swoją osobą, bardzo specyficzną aurę, prosiłbym o klimatyczne zareagowanie na nią. O ile nie będzie budzić przerażenia, to przynajmniej psychiczny dyskomfort.
27.10.2015, 17:22
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
2 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna