Główna komnata katakumb
#41

- Nie rozpraszaj mnie bo rytm uderzeń stracę. - Zaśmiała się na słowa o czekoladzie bo od razu odpowiednio się jej skojarzyło. Vargor nie był jej dłużny w przekomarzaniu się jak widać i w sumie bardzo jej się to podobało.
Kilka chwil w milczeniu trenowali i Quithis czuła jak powoli mięśnie jej zaczynają się męczyć w rytmie uderzeń i bloków. Czasem sznur ześlizgiwał się czasem wrzynał i dziewczyna czuła, że na nadgarstkach robią się jej otarcia.
Gdy Bestia powtórzył o tym że Lisica na jego rękach będzie wyniesiona, to uśmiech pojawił się na jej ustach. - Wpierw w łóżku a teraz w treningu chcesz mnie wykończyć. Ładnie to tak? - Mocniej złapała za kijek i znów usiłowała się skupić na synchronizacji ruchów z Vargorem, choć troszkę była rozkojarzona.
Kolejne minuty były przepełnione momentami w których znów idealnie się zgrywali, a chwile te były co raz to dłuższe. Czuła to idealnie, bo wtedy sznur nie ocierał się o jej ręce ani nie ciągnął za ręce przy złym wyprowadzeniu ciosu.
Temat ryb ją dziwił i ciekawił. No skoro mają je łapać to ciekawa była jak reagować będą kupcy i kupujący. Na pewno ona i Vargor zapewnią im przednią zabawę. Wtem przyszło jej coś do głowy.
- A może zamiast małej fontanny to byśmy staw hodowlany wykorzystali co? - Zapytała czując że ciężko było jej oddech już złapać gdy skupiała się na mówieniu.
I to był błąd. Straciła rytm oddechu mówiąc mu o rybach. Musiałą się zatrzymać. Miała jednak nadzieję że nie miał jej tego za złe. znów pochyliła się i sapała przez chwilę łapiąc oddech łapczywie.
- Wiem gdzie jest taki jeden. - Sapnęła kucając i spojrzała na niego. - Po północnej stronie za miastem. Wodę z rzeki tam doprowadzają kanałem. - Wyjaśniła. Nie bardzo jej się uśmiechało przy ludziach bawić się w wodzie w fontannie miejskiej. A w hodowli były różnej wielkości okazy.
08.04.2016, 18:09
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Główna komnata katakumb
#42

- Najwyżej będziesz łatwiejsza.- zachichotał cicho kiedy dziewczyna wspomniała o łóżkowych treningach.
Trening powoli dobiegał końca. Pomimo tego że ich ruchy coraz dłużej były idealnie zsynchronizowane to widział jak Quithis coraz bardziej zbliża się do granicy wytrzymałości. Vargor wiedział że lada chwila a dziewczyna znów zrezygnuje, odpuści dając sobie chwilę wytchnienia. I tak też się stało.
Dziewczyna kucnęła i wspominała coś o rybach. Lecz on już tego nie dosłyszał do końca o co chodzi, a właściwie to usłyszał ale zignorował. Widząc jej rezygnację wyszarpnął pętle z jej dłoni i odrzucił w bok kije. Jego oblicze się zmieniło. Przypominał teraz Bestię. Bestię z przeszłości.
- Nie przerywaj treningu kiedy na to nie pozwalam! -ryknął głośno z pianą na ustach i kiedy tylko ze strachu dziewczyna uniosła się na nogach ruszył w jej kierunku.
Wyprowadził kilka szybkich ciosów w jej stronę. Ciosy były kontrolowane i gdyby dziewczyna nie zareagowała na nie właściwie to w ostatniej fazie Vargor zmieniłby siłę ciosu i Lisicy nic by się nie stało. Tak naprawdę wybuch złości Bestii był blefem. Blefem który miał sprawdzić czy pierwszy trening choć krótki dał jakieś efekty. Po tych sekwencjach ruchów które właśnie wcześniej wykonali umysł dziewczyny powinien odpowiednio szybko zareagować. Siła i wytrzymałość organizmu tkwiła w umyśle a nie w samej fizyczności. Pomimo ogromnego zmęczenia jakie odczuwała Quit umysł widząc realne zagrożenie powinien pobudzić organizm do odpowiedniej reakcji. Umysł dziewczyny mimowolnie powinien zapamiętać wcześniejsze ruchy i sprawić że Lisica zacznie się prawidłowo bronić.
Po tej krótkie próbie Vargor zaprzestanie ataków wyraźnie zadowolony z tego że Quit pomimo zmęczenia zablokowała jego ataki.
- No jednak na dzisiaj można powiedzieć że trening skończony. Świetna reakcja.- uśmiechnął się do młodej piękności. Jego atak gniew tak szybko zniknął jak się pojawił. Otarł dłonią pot z twarzy.- W stawie hodowlanym to chyba mają duże ryby. Takie do jedzenia. A ja chcę takie do łapania a nie jedzenia. Takie co w dłoni się zmieszczą.- szybko powrócił do tematu ryb. Widać wybuch gniewu nie przeszkodził mu w utraceniu wątku w rozmowie. Uśmiechał się również szeroko w stronę dziewczyny a w jego spojrzeniu widać było blask dumy. Była jego pierwszą uczennicą i widać podobało mu się to że jednak jego nauka nie idzie na marne.
09.04.2016, 22:16
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Główna komnata katakumb
#43

Mówiła o stawie hodowlanym ale widać nie słuchał jej. Gdy skończyła jego wzrok zabłysł gniewem a twarz przybrała okropny groźny wygląd. Wyszarpnął pętle z jej rąk. Była to dla niej jasna zapowiedź ataku.
Wydarł się na nią przy tym. Co prawda wspominał że trenować miała aż on jej powie dość, no ale tak aż na poważnie? Dziewczyna struchlała ze strachu i mógł zobaczyć niepewność w jej spojrzeniu kiedy się podnosiła.
Wyrzut adrenaliny sprawił że mimo bólu w mięśniach szybko wstała na równe nogi i kiedy Bestia ruszył na nią z zamiarem ataku, Quithis spięła się do obrony. Było to działanie automatyczne, jakby wpisane w jej ciało. A co dziwne, przez to że on przy ataku wykorzystywał wcześniej trenowane ruchy, to bez problemu umiała ich uniknąć i je odbić odpowiednio.
- Jesteś świrem! - Warknęła z wyrzutem gdy zaprzestał ataku. - Myślałam ... zresztą nie ważne. - Nie miała siły się kłócić. Oparła się o ścianę i łapała oddech łapczywie. Potem mu pokaże, albo i nie skoro ją pochwalił. Znów widziała zmianę na jego obliczu. To było dziwne. Wpierw ją łajał i atakował ... by potem chwalić. Czyżby tylko sprawdzał ją? Oczy jej zabłysły. To był blef tylko, taka gra by ją przetestować. Niepotrzebnie się wystraszyła.
- Wracając do ryb. Masz ochotę na kawałek czekolady? - Zapytała unosząc brew i robiąc zadziorną minę przy okazji sięgając do pasa z sakwami. Z jednej z sakw wyjęła zawiniątko które powinno być już Vargorowi dobrze znane z poprzedniego poranka ... no i uszczuplone o to co zjedli po tym innym treningu.
09.04.2016, 23:58
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Główna komnata katakumb
#44

Uśmiechnął się do niej i podszedł do niej tak że praktycznie nosem mogła dotknąć jego nieumięśnionej klatki piersiowej. Przy okazji poczuła jego intensywny zapach. Podobny zapach czuła już wcześniej lecz w innej, przyjemniejszej chwili ale równie intensywnej jak dzisiejszy trening.
- Myślałaś że znowu Bestia przejęła kontrolę. I dobrze myślałaś.- powiedział krótko. Nie kłamał tak naprawdę. Bestia w nim zawsze już będzie. Kwestia tylko czy on sam będzie potrafił ową Bestię kontrolować? Aktualnie pokazywał że jednak potrafił nad nią zapanować.- Ale to co sama przed chwilą pokazałaś to udowodniłaś samej sobie że prawdziwe zmęczenie jest tu...- na ostatnie swe słowa stuknął Quit w skroń.- W twoim umyśle. Ciało wysyła sygnały o zmęczeniu, bólu. I kiedy myślisz że już nie dasz rady poddajesz się. Ale w obliczu prawdziwego niebezpieczeństwa nasz organizm jest zdolny do nadzwyczajnego wysiłku. Zapamiętaj to i staraj się za każdym razem próg zmęczenia wydłużać. Walcz ze swymi słabościami i sama staraj się przekraczać swe granice. Sama widzisz że to potrafisz. Musiałem jedynie lekko cię do tego zmusić.- zaśmiał się na koniec swej wypowiedzi.
Vargor zaczął sprzątać miejsce ćwiczeń. Odłożył kijki na stary ołtarz. Fragmenty gliny i ceramiki zaczął zbierać w jedno miejsce pod ścianą. Może jeszcze im się kiedy przyda.
Kiedy Lisica sięgnęła do swych sakw i pokazała znajome zawiniątko wyszczerzył się groźnie a wzrok mu zabłyszczał.
- Zawsze!- odpowiedział drapieżnie i niczym drapieżnik podszedł do niej. Ruchy miał jak wielki kot, tygrys albo coś w tym stylu. Widać było że czekoladę pożąda tak samo jak nią kiedy bywali sam na sam w ciszy latarnianych pokoi.
10.04.2016, 12:35
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Główna komnata katakumb
#45

Dziewczyna wyciągnęła ku niemu rękę z zawiniątkiem wygranym od Jednookiego Bricka. Ponęciła go nagroda po czym szybkim ruchem rękę z czekoladą za plecy schowała, drugą rękę wystrzeliwując wprost w jego pierś z szybkością uderzenia kobry. Zatrzymała palce o milimetry od jego rozgrzanej treningiem skóry. Czuła jego ciepło opuszkami mimo iż go nie dotykała.
Czyżby miała naprawdę jeszcze jakiś zapas sił do walki o czekoladę? Czy tylko się droczyła.
- Nie lubię jak mnie straszysz, ale skoro to daje efekty to możesz. - Zachęciła go do akcji puszczając do niego oczko. Był niedaleko i mógł jednym susem odebrać słodkość którą miała w reku za sobą. Ale Lisica miała plan. - Coraz częściej skurcze mnie łapią i nie sądzę by umysł to jakoś potrafił zmienić i przekuć w siłę w nogach. - Mruknęła odskakując nieco w bok by nie miał prostej drogi do zdobycia skarbu schowanego w jej ręku. Droczenie się droczeniem ale czuła już wykończenie organizmu.
Uśmiech zadziorny na ustach wywołała mimo bólu. Może i była okropnie zmęczona, ale umysł cudownie wypoczęty. W końcu bawiąc się z Vargorem w kotka i myszkę oparła się pośladkami o ołtarz i wsunęła się na niego, siadając wygodnie.
- Chyba jednak się tu poddam. - Zaśmiała się i ręką pot z czoła otarła. Zawiniątko z czekoladą jednak cały czas trzymała jak swój skarb.
11.04.2016, 22:54
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Główna komnata katakumb
#46

Kiedy Lisica od niego odskoczyła uśmiechnął się w jej kierunku i ruszył za nią. Powoli. Podjął grę w kotka i myszkę i nie przyśpieszał sprawy by szybko ją pochwycić. Liczyła się tak naprawdę gonitwa a nie zając. No dobra zając też się liczył ale kiedy łowy były krótkie to nie ma radości z zabawy.
- Kiedy będziesz na granicy nie siła się liczy a wytrzymałość. A właśnie wytrzymałość w ostatnich chwilach jest najbardziej potrzebna.- powiedział spokojnie goniąc króliczka, myszkę, Lisicę.- A wizja zagrożenia skłania organizm do bardziej wytężonego wysiłku zwiększając jego wytrzymałość. I o to nam chodzi.- i znów ruszył za dziewczyną.
Kiedy dziewczyna podeszła do ołtarza i usiadła podszedł do niej bliżej. Jego nogi dotykały jej kolan.
- Nie poddajemy się kiedy nagroda jest tak blisko.- odpowiedział śmiejąc się cicho i starał się złapać jej dłoń w której spoczywało słodkie zawiniątko.
17.04.2016, 23:19
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Główna komnata katakumb
#47

Bardzo podobał jej się sposób polowania Vargora. Uśmiechała się pod nosem widząc że podjął jej grę.
Usiadła na ołtarzu tylko po to by zakończyć grę. Nie miała więcej siły na trening a poza tym trzeba było powoli uprzątnąć salę jak i wybrać się do Latarni. Przecież praca sama się nie zrobi.
Zastanawiała się również czy będzie miała siłę wieczorem na robotę.
- Teraz testuję twoją wytrzymałość Bestio. - Odparła wesoło na jego słowa.
Teraz jednak nie było to ważne bo oto Bestia przyparł ją do muru a dokładniej nogami się oparł o jej nogi.
- Nie poddajemy się. Chcemy buziaczka zanim podzielimy się nagrodą. - Odparła bezczelnie i koniuszkiem języka oblizała usta. Czuła słony smak potu. Cóż fiołkami teraz nie pachniała zapewne, on również ale czy to miało znaczenie? Uśmiechnęła się do niego półgębkiem zapraszająco i na udzie położyła zawiniątko nadal zakrywając je dłonią.
- Ale potem to od razu wracamy. Ja naprawdę nie mam siły już. I zaniesiesz mnie, prawda? - Brew uniosła patrząc na niego złośliwie. Było to bardziej rzucenie wyzwania Vargorowi by sprawdzić czy nie rzucał słów na wiatr a nie kokieteryjna prośba. A to słowo "potem" się tyczyło tylko buziaczka oczywiście.

Gdy tylko posilili się słodką czekoladą w doskonałych humorach zaczęli uprzątać komnatę z glinianych skorup. Krąg żywiołów pozostał na podłodze. Postanowili że zostanie on wymalowany farbą na stałe.
Zebranie rzeczy nie trwało długo, tak samo jak i droga powrotna do Latarni w której to nie napotkali żadnych przeszkód.

Gracz opuścił wątek
17.04.2016, 23:43
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Główna komnata katakumb
#48

- W przypadku czekolady to moja wytrzymałość jest znikoma.- odpowiedział ze śmiechem starając się odebrać słodkie zawiniątko. Lecz po chwili Lisica powiedziała o warunkach jakie trzeba było spełnić by otrzymać czekoladową słodycz. Nie zwracał w ogóle uwagi na to że oboje byli spoceni. Zresztą Lisicy również to nie przeszkadzało biorąc pod uwagę że zapach Bestii był intensywniejszy od niej samej, rzec można było że wręcz Vargor przyćmiewał w tej kwestii Quithis.
Ledwo dziewczyna zdążyła wypowiedzieć swoje słowa to wojownik przywarł do niej mocno ustami jednocześnie przygarniając jej tułów jednym ramieniem do siebie. Pocałował ją równie mocno jak nieoczekiwanie. Wolną dłonią natomiast szukał za jej plecami jej dłoni która trzymała słodką nagrodę. Całował tak długo aż w końcu złapał ją za dłoń. Wtedy nagle oderwał usta od jej warg choć tak naprawdę chciał dalej smakować jej ust.
- Ha. Jest!- zakrzyknął z triumfem i uśmiechem na ustach kiedy odwijał przechwycone zawiniątko.
Podzielił się z dziewczyną czekoladą po czym uprzątnąwszy pomieszczenie zaczęli zbierać się do wyjścia. Tego dnia trening się zakończył.
- Jeśli nie będziesz mieć siły to oczywiście że zaniosę.- odpowiedział jej z uśmiechem.
Teraz wszystko zależało od dziewczyny. Vargor po pobycie w klasztorze zmienił się. Teraz zamierzał dotrzymywać swych słów. Więc kiedy Lisica naprawdę stwierdzi że nie ma siły iść to Bestia bez problemu weźmie ją na ręce albo przewiesi przez ramię i ruszy w stronę wyjścia z kanałów miasta.

Gracz opuścił wątek
01.05.2016, 12:51
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna