Port
#71

STRAŻNIK


rzerażenie wpełzło na twarz żebraka. Raczej nie spodziewał się tak nagłej agresji od strony osoby którą jeszcze przed chwilą pozbawiał w sprytny sposób pieniędzy. Jego oddech stał się trochę bardziej charczący, niespokojny. Zacisnął podaną monetę w dłoni i gdy tylko Birighter odpuścił, wybiegł z budynku, zostawiając za sobą otwarte drzwi. W podziemiu zrobiło się przez to nieco jaśniej. Tylko czy staruszek teraz nie zacznie rozpowiadać wszem i wobec o tym incydencie? Udowodnił już przecież że nie miał żadnych skrupułów przed wykorzystywaniem każdej możliwej okazji do zarobku.

Ale to nie stary nędzarz zajmował teraz myśli Barthosa. Wkurwiony na nieznajomą kobietę i w ogóle na całą tę sprawę z narkotykiem, postanowił dokończyć swoje śledztwo w magazynie, nie bacząc na ryzyka które się z tym wiązały. Wyszedł za zakręt. Znad niego mógł usłyszeć kilka osób krzątających się, najprawdopodobniej z jakimś towarem. Najwyraźniej składowisko miało się całkiem dobrze. Rozmowy które można było zasłyszeć dotyczyły właściwie rozmieszczenia poszczególnych pakunków. Z rozmów można było zasłyszeć słowa klucz takie jak "złoto", "teolskie wino", oraz "kurwa".

Przejście po lewicy Akolity okazały się być zamknięte. To jednak nie było przeszkodą dla wprawnego włamywacza. Po niedługim czasie słychać było tylko ciche kliknięcie i Barthos mógł przedostać się do niedostępnego wcześniej pokoju. Piwniczna izba była dość spora, zimna i ciemna. Odrobina światła która jeszcze tutaj wpadała pozwalała zobaczyć tylko kawałek półki będącej tuż przy wejściu. Na tej półce zaś stało zaś kilka butelek z ciemnym płynem, którego barwy jednak nie dało się już zidentyfikować.

//Notka od MG: Nie pisz po alko, miej litość ziom xD
( ͡° ͜ʖ ͡°)
5 godzin(y) temu
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Port
#72

Wspominałem już, że dziewięćdziesiąt procent mojej pracy składa się z czekania i obserwacji. Cóż, właśnie przyszedł czas na tą drugą część. Postanowiłem zaryzykować.
Gdy poszedłem w głąb korytarza i przez chwilę rozważałem, za które drzwi zabrać się najpierw - nie miałem zamiaru iść w górę schodów, gdzie rozmawiali jacyś ludzie - pomyślałem o tym, czy czasem nie popełniłem błędu z żebrakiem. Nie sądziłem, żeby sprowadził mi na głowę kłopoty, jednak tego nigdy nie można być pewnym. Mógł mi za to posłużyć jako wartownik czy ktoś w tym rodzaju.
Nieważne. Straciłem tą szansę.
Zdecydowałem się najpierw sforsować drzwi po lewej. Okazały się być zamkniętę, a ja nie miałem zamiaru narobić hałasu, próbując je pokonać siłą. Na szczęście w trakcie mojej kariery nabyłem jakże przydatną umiejętność radzenia sobie z takimi przeszkodami. Wyjąłem wytrychy i zabrałem się do roboty.
Niektórzy złodzieje mówią, że zamek jest jak kobieta. Prawda jest taka, że owszem, jest niczym taka panienka, lecz także jak mężczyzna, dziecko, czy jakakolwiek inna rzecz. Aby go zrozumieć, musisz go poznać. Tak właśnie nauczyłem sobie radzić z zamkami - rozbierałem je, poznawałem poszczególne elementy, a potem próbowałem wszystko zmontować z powrotem tak, aby działało. Spędziłem na tej zabawie całe dnie, lecz jak za chwilę usłyszałem, trud się opłacił. Małe szczęknięcie zamka powiadomiło mnie o sukcesie.
Popchnąłem drzwi, czując narastającą ekscytacje. Postanowiłem zbadać jedyną rzecz, którą mogłem zobaczyć w zaciemnionym pomieszczeniu. Porwałem jedną z butelek i spróbowałem ją otworzyć. Spodziewałem się poczuć zapach wina, gdyż ci na górze rozmawiali dosyć głośno i usłyszałem coś o "teolskim winie".
Później poszukam czegoś do oświetlenia pomieszczenia. Jeśli tego nie znajdę, zdejmę przepaskę z oka i spróbuję użyć mojej mocy, aby nieco "rozjaśnić" otoczenie. Mana istnieje we wszystkim, a właśnie ją potrafiłem zobaczyć. Może uda mi się ujrzeć zarys skrzyni lub coś ciekawego. Na ślepego się tam pchać nie będę, bo jeszcze narobiłbym rabanu.
4 godzin(y) temu
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Port
#73

STRAŻNIK


iestety, zamknięcie butelki stawiło zbyt duży opór mężczyźnie by ten mógł ją otworzyć. Najzwyczajniej w świecie nie miał jak porządnie złapać tylko delikatnie wystającego z szyjki korka. I choć wszystko wskazywało na to że w środku znajdował się właśnie szlachetny napitek, to Barthos nie mógł być tego stuprocentowo pewien. Rozświetlając pomieszczenie pochodnią zabraną z korytarza, detektyw mógł upewić się tylko że faktycznie było tu trzymane czerwone wino, opatrzone papierem na którym widniał elegancki napis: "Cabernet Sauvignon". Było to jedno z rzadszych i cenniejszych trunków, produkowany tylko w jednym miejscu na świecie. Ciężko było określić ile dokładnie mogła kosztować jedna sztuka tego specyfiku, jednakże nawet całkiem bogaci ludzie zwykli zostawiać je na bardzo szczególne okazje i tylko kilka razy w swoim życiu mogli go skosztować. Aż dziwnym było że znajdowało się ono tuż przy wejściu w izbie do której zwykły osobnik z ulicy mógł dostać się tak łatwo.

Odłożywszy butlę, Birighter mógł rozejrzeć się po komnacie. Przy ścianach stały kolejne półki, każda wypełniona kolejnymi szkłami. Po kolejnych sztukach sauvignona nie było jednak śladu. Dalej, z każdym kolejnym krokiem znajdowały się mniej i mniej ekskluzywne wina, aż do zwykłych lokalnych specjałów którymi raczyli się przeciętni mieszczanie. Nie było tutaj właściwie nic więcej co mogłoby przyciągnąć uwagę włamywacza.
( ͡° ͜ʖ ͡°)
4 godzin(y) temu
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Port
#74

Nie było nic podejrzanego w zwykłej piwniczce z winami prócz tego, że tak drogie trunki stały tak blisko wejścia. Drzwi jednak były zamykane na klucz, a sam właściciel przybydku mógł po prostu lubować się w Cabernet Sauvignon, co tłumaczyłoby, dlaczego butelki stoją tuż przy wejściu.
W butelkach mogło być cokolwiek, ale żeby to sprawdzić, musiałbym rozbić butelkę, a to narobiłoby bałaganu i zawiadomiło wszystkich o mojej obecności. Teoretycznie mogłem otoczyć naczynie moją dźwiękoszczelną barierą, ale i tak zostałby czerwony ślad na podłodze nawet, jeżeli pozbierałbym całe szkło.
Na razie przymknąłem drzwi i znów znalazłem się na korytarzu. Postanowiłem sprawdzić teraz drugie drzwi, mając nadzieję, że tam znajdę ową skrzynię. W butelce z winem mogły być narkotyki lub cokolwiek innego, lecz przecież przyszedłem tu sprawdzić zawartość tej skrzyni. Może później uda mi się wymyślić coś w związku z tymi butelkami.
Spróbowałem sforsować drzwi naprzeciwko w ten sam sposób, co wcześniej.
2 godzin(y) temu
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Port
#75

STRAŻNIK
Przyłapany na gorącym uczynku


omieszczenie naprzeciw o dziwo nie było zamknięte na klucz. Barthos dostał się bez problemu do czegoś, co wyglądało jak magazyn nieużywanych mebli. Były tu dwa stoły, kilka krzeseł ustawionych na nich jedna komoda, skrzynia i paka. Podobna do tej, jaką nieśli wcześniej marynarze. Wykonana z jasnych desek, rozmiarowo była niewiele mniejsza od przeciętnej postury kobiety. Wyglądała na nieotwartą i bez jakiegokolwiek narzędzia raczej problematyczne będzie dostanie się do środka tak by nie zrobić niepotrzebnego hałasu. Po zbliżeniu się, detektyw mógł poczuć zapach delikatny narkotyku. Nie było wątpliwości że właśnie tam znajdowało się zioło. Wciąż jednak zagadką pozostawało to, kto był właścicielem zarówno nielegalnego towaru jak, Bogatej Damy jak i całego tego magazynu. W końcu tożsamość Fenistila Zenona w tej chwili także była enigmą.

Jeśli chodzi o resztę uposażenia komnaty, to nie znajdowało się tam kompletnie nic. Sosnowa skrzynia była całkowicie pusta, tak samo jak każdy inny mebel znajdujący się w piwniczce. Upewniając się tego, detektyw mógł usłyszeć kroki będące na schodach i nonszalancką rozmowę dwóch pracowników.

Mówię ci stary. Uważaj z nią. Różne plotki się mówi o jej rodzinie, podobno ostatni jej amant zniknął bez śladu. – Przestrzegał pierwszy głos.

Pierdolisz. – Odpowiedział mu drugi, nieco niższy. – Zazdrośni jesteście że mi się powodzi, tyle wam powiem.

Ta, zazdrośni o jebaną wiedźmę. Kiedy ty kurwa przejżysz na oczy. Ostatnio wyrwała ci garść włosów!

No i chuj! Może ma dziwne upodobania, ale jak ona wygląda, stary!

Po chwili właściciele głosów się zatrzymali. Słychać było stawianie czegoś szklanego na kamiennej podłodze i brzdęk klucza. "Co jest kurwa" – Wypowiedział jeden z mężczyzn. Dopiero po chwili zorientował się że drzwi do winnej piwniczki były już otwarte. Dalej... wszystko umilkło. Trwało to dobre pięć minut. Słychać było przerażone szepty, których jednak nie dało się zrozumieć przez ścianę. Później... Po kilku słyszalnych wyraźnie krokach drzwi od pomieszczenia w którym był Barthos otworzyły się delikatnie. Wtedy detektyw zauważył że pochodnia którą trzymał rzucała światło które było zauważalne przez szparę między drzwiami a nierównym podłożem. Nagle, dwójka młodych, krótkowłosych mieszczan wpadła do pomieszczenia i ze zdziwieniem spojrzała na stojącego tam Akolitę.

Te, a to kto? – Zapytał pierwszy z nich.

Bandzior jakiś! J-ja biegnę po pomoc! – Odparł mu drugi i tak szybko jak się tu zjawił, zniknął w korytarzu.

N-nie ruszaj się! – Rozkazał niezbyt stanowczo pierwszy. – Kto ty jesteś!?
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 1 godzinę temu przez Mirrodin.)

( ͡° ͜ʖ ͡°)
1 godzinę temu
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna