Północna dróżka
#61

W momencie kiedy Łowca już myślał, że pozbył się ze swojego otoczenia wszystkich niewdzięcznych, upierdliwych i wrednych kobiet pojawiła się ona. Jak grom z jasnego nieba - czy też raczej pocisk spod ziemi - stanęła przed nim i na dodatek przestraszyła Głupią Szkapę! Ten koń nie przestraszył się nawet nieumarłych, a na widok Tandary ledwo trzymał się na nogach. Nic dziwnego, wystarczył rzut oka na jej twarz żeby wiedzieć, że pół martwe osoby nie są najgorszą rzeczą, którą można spotkać na tym świecie.
- Czego chcesz? - zapytał, kiedy w końcu udało mu się uspokoić ogiera. Chwilę się zastanawiał jednak zszedł z konia, stając nad dziewczyną, górując nad nią znacząco. - Nie powinnaś się teraz bawić z tymi swoimi zapijaczonymi znajomymi w karczmie? Podobno ostatnio narobiłaś tam problemów. - W mieście tak małym jak Perona, zwłaszcza gdy mieszkańców zrobiło się nagle znacząco mniej, plotki dobiegały do każdego jak błyskawica. Nie było zbyt wiele ciekawych osobistości, więc każdy wybryk był traktowany ze szczególną pieczołowitością.
Nie dając dziewczynie dojść do głosu, Avaraad wskazał na Torka, stojącego za plecami. - Idziemy polować. Gruba zwierzyna. Odrobinę za gruba dla takich małych dziewczynek.
11.03.2019, 19:58
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Północna dróżka
#62

Nie spodziewała się wyjątkowo ciepłego przyjęcia ze strony Avaraada. Jakby nie patrzeć, trochę go olała, ale czuła się winna. Wiadomo, że miała ważniejsze priorytety, niż niańczenie tego oto Łowczego z ego równie przerośniętym jak jego broń... Dodatkowo kiedy zsiadł z konia, próbując jej pokazać jaki to duży względem niej jest. O rany! Jak bardzo miała ochotę zasadzić mu najprostszego w świecie podbródkowego. Śpiew pogruchotanej szczęki byłby niczym symfonia dla jej wojowniczej duszy. Ciekawe tylko czy zdążyłby dobyć arbalestu później, gdyby się na niego rzuciła?
- Czego ja mogę chcieć? Jestem przecież prostym człowiekiem. - Przerwała na moment, niby zastanawiając się co właśnie do niej powiedział. Czy on nawiązywał do jej powrotu do miasta? No cóż, powinna mu splunąć w twarz, ale co jeśli zamiast śliny poszłoby trochę ziemi w ruch? Nie płakałaby, jakby tak pocisk przeszyłby mu stopę.
- Właśnie... Dawno w karczmie nie byłam! - Wyglądała jakby serio zapomniała o swoim ulubionym przybytku. No żesz, ale żeby ona zapomniała o pochłanianiu tego piwska lirami, bez jakiegokolwiek opanowania? No nie możliwe i trudne do uwierzenia, więc nawet nie miała zamiaru tego wielkiego ciula przed nią przekonywać.
- W każdym razie chyba ta zwierzyna i tak nie jest tak gruba jak Twoje pierdolenie. Mali chłopcy potrzebują dużych zabawek i dużych celów, by pokazać, że nie są takimi wypierdkami? - Chyba za bardzo uczepiła się tego arbalestu, ale w dalszym ciągu uważała go za coś bez honoru.
13.03.2019, 19:57
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Północna dróżka
#63

Nie śpieszyło im się aż tak. I dobrze. Tork nie miał ochoty zapieprzać za koniem na pieszo. Choć był w stanie, bo był całkiem niezmordowany - a wierzchowce też potrzebowały czasem odpoczynku - to jednak zwykł poruszać się na dwóch kończynach, toteż nie miał istotnej przewagi.
A jako że "nie śpieszyło im się aż tak", zrządzenie losu musiało sprawić, żeby stracili jeszcze parę chwil. Drogę bowiem zagrodziła im znajoma już twarz. I reszta ciała zresztą też.
Słysząc tę krótką wymianę zdań, jaka następowała w międzyczasie, Tygrys zastanawiał się tylko, na ile dobrze zna się ta urocza parka i jak bardzo się lubią. Z jednej strony brzmiało to jak pogróżki dwóch odwiecznych wrogów, z drugiej jak przyjacielskie zaczepki. Stał, przyglądając się tej relacji, ale nic mądrego na ten temat nie przychodziło mu do głowy. Przyszło mu natomiast coś do "mądrego" zupełnie przeciwne - dokładnie w momencie, w którym Tandara uczepiła się i jego. Że on niby mały, hę? I jakie znowu duże zabawki? Avaraad miał tę swoją ogromną kuszę. Co niby miało być ogromną zabawką Torka? Chociaż... cóż, może i była pewna rzecz, ale ta kobieta raczej jeszcze jej nie miała okazji zobaczyć.
- Dobra, dobra. Pierdolenie pierdoleniem, może i jest grube, może i nie, nie mnie osądzać. - wzruszył ramionami Tygrys, ale w kontrataku wymierzył palcem w rozmówczynię - Ale na pewno nie jest tak grube, jak twoja stara! - ryknął triumfalnie, wiedząc dobrze, że nic tak nie prowokuje, jak wyśmiewanie czyjejś matki. Sam był co prawda na to odporny, ponieważ nawet nie pamiętał, czy ma rodziców, ale na innych ta fraza była niebywale skuteczna. Nie da sobie w kaszę dmuchać!
13.03.2019, 20:47
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Północna dróżka
#64

Ogólnie to nawet nie miała świadomości tego, że Avaraadowi towarzyszył jego kolega. Dopiero jego tryumfalny ryk sprawił, że zauważyła dzikiego jegomościa.
- Mówiłeś coś, czy tylko tak wiatr zawiewał z lasu? - Odparła, sugerując, że troszeczkę przeszkadza jej w wymianie zdań z tym-frajerem-z-wielką-bronią.
Następnie zwróciła się do Wielkiego Łowczego, strofując go za całą sytuację
- To jednak przyprowadziłeś ze sobą swojego kolegę? Nie zauważyłam go wcześniej. Nie dość, że cipeusz z dużą kuszą dla swoich kompleksów, to jeszcze potrzebuje się wyręczać kimś, kto mógłby robić za parobka, bo biega za Twoim koniem... - Pokręciła głową w geście pełnym dezaprobaty. No bo jak tak można się zachowywać, wstydu nie mają. Nie dość, że szczycą się jacy to nie są silni, bo przecież samce, to jeszcze muszą się trzymać razem, bo w pojedynkę to pewnie by najwyżej poburczeli, ale by się słowem nie odezwali.
- Masz ty w ogóle jakieś jaja, bo o honor to szkoda pytać. - Warknęła do Avaraada, już do reszty olewając Tygrysa. Tak, była niemiła.
17.03.2019, 00:59
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Północna dróżka
#65

Brial zmarszczył brwi na dźwięk słów kobiety. Tak, zdecydowanie denerwujące osobniki płci żeńskiej ciągną do niego jak muchy. A ludzie się dziwią, że jeszcze się nie ustatkował i nie założył rodziny. Niby w jaki sposób miałby to zrobić kiedy dookoła pałętały się tylko takie cudaki?
- Miło się gadało ale mamy ważniejsze sprawy na głowie niż jakaś rozkapryszona dziewczyna. Wracaj pod kamień spod którego wypełzłaś i czekaj na księcia z bajki, który Cię spod niego wyciągnie, księżniczko. Czy raczej patrząc na ciebie na pijaka z karczmy, bo nikt inny raczej nie będzie chciał nawet podejść. - Nie przebierając więcej w słowach Avaraad odwrócił się do swojego towarzysza. Dopiero teraz zauważył, że ten nie wziął ze sobą żadnego konia. Pięknie. Czyli szalone dziewczyny i idioci... z kim ja muszę pracować...
- Gotowy na polowanie? - zapytał Torka, zupełnie ignorując stojącą obok nich Tandarę.
Wczoraj, 20:44
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna