Atarashii



Duchy, Opętania, Szamani
#1


Duchy, Opętania, Szamani
Odpowiedzmy sobie na nurtujące pytania

ragment pracy podróżnika i badacza, Foldjena z Greathardu, zatytułowanej "Traktat o duszy ludzkiej i nie tylko"; kopia oryginalnego egzemplarza mieści się aktualnie w bibliotece w Lothil oraz w Valen.
Wskazówka dla graczy - jako wiedza nieobowiązkowa, prawdopodobnie nie musi was to interesować. Opracowanie to ma rozwiewać wątpliwości, głównie na temat opętań i funkcjonowania duchów w świecie Atarashii. By posiąść wiedzę o szamanie jako grupie, lepiej będzie przeczytać opracowanie dotyczące konkretnie grupy.

Opętania i duchy nie są kwestią, którą łatwo jest zbadać. Podobnie kwestionowano od wieków moce Szamanów, dość tajemniczych ludzi, potrafiących dostrzec - ba, nawet manipulować materią duchową. Łatwo dało się udowodnić ich zdolność do przywoływania martwych, bo wprawny szaman jest w stanie urzeczywistnić duszę martwego człowieka. Co prawda na niedługi czas, ale w istocie jest w stanie tego dokonać.
Do pewnego czasu więc niektóre z aspektów omawianej metafizycznej materii były przez niektórych, co bardziej sceptycznych, traktowane jako legendy, jako opowieści do straszenia dzieci, by nie oddalały się z dala od rzekomo bezpiecznego domu.
Jakaż ironia, że pierwsze, dobrze udokumentowane opętanie nastąpiło w - zdawać by się mogło - bardzo bezpiecznym miejscu. W zbrojnym forcie Greathardzkiego arystokraty (Jarla Bonherda - zainteresowanych odsyłam do jego biografii, oryginał znajduje się w Bibliotece w Lothil). Był to 522 rok Złotego Wieku - a więc stulecie przed Wiekiem Błękitnego Płomienia, kiedy opętania stały się czymś bardziej powszechnym. Uczeni nie są pewni, czy incydenty w siódmym wieku znacznie odbiegały od tych występujących w innych czasach, ponieważ nieczęsto upamiętniano te wydarzenia poprzez rzetelne notatki.
Wracając jednak do tematu. Nie wiemy wszystkiego o opętaniach. Podpierając się jednak licznymi pracami naukowymi autorstwa chociażby Arcymaga Vanariego oraz własnymi badaniami udało mi się zebrać dość dużo informacji. By było łatwiej je uporządkować, wiedzę tę postanowiłem spisać w tym wypadku w formie zwięzłych pytań (które sam uznałem za warte uwagi bądź otrzymałem je od moich serdecznych przyjaciół) i odpowiedzi. Począwszy od pytań padających częściej, a więc dotyczących duchów i ich funkcjonowania, kończąc bezpośrednio na Szamanach.
Gwoli jasności - w przypadku potrzeby rozróżnienia duchów pozytywnie lub neutralnie nastawionych stosuje się określenie "widmo". Duchy agresywne zwane są "upiorami".


Czy opętania istnieją?
Tak, definitywnie mają miejsce, choć według mojej zebranej wiedzy są też niebywale rzadkie. Wiele naukowych lub kulturowych (względem których dysponowałem przy mych dociekaniach odpowiednio sceptycznym podejściem) prac wskazuje jednak, że na przestrzeni wieków nastąpiło nieco takich incydentów. Niepokojącym faktem jest to, że nieczęsto można było udokumentować wspomniane zdarzenia - mogą być więc o wiele częstsze, niż wskazują na to źródła.

Czy jakaś grupa ma szczególnie wysokie ryzyko opętania?
Najczęściej dokumentowane opętania dotyczą jednostek nieutalentowanych magicznie, zwykle młodych (poniżej dwudziestu lat) lub wieku sędziwego (powyżej 50, 60 lat). Według moich informacji zebranych od wielu szamanów dzieje się tak, ponieważ duchy poniekąd wyczuwają energię magiczną danej osoby: im takowa jest mniejsza, tym łatwiej jest przeniknąć do wnętrza takiego człowieka. Wystarczy jednak nie zapuszczać się w niebezpieczne rejony, by ustrzec się przed groźnymi duchami. Do takich miejsc często wędrują magowie, nie obawiający się zagrożenia - można więc przypuszczać, że odsetek opętanych czarowników jest podobny do przeciętnych obywateli; zwyczajnie nie został udokumentowany (z oczywistych względów, chociażby takiego, iż mało który skryba ma odwagę wyruszyć do - przykładowo - Cichych Równin).

Jak uchronić się przed opętaniem?
Jak powyżej - unikać niebezpiecznych miejsc oraz takich, które prawdopodobnie są nagromadzone od negatywnych dusz (zaniedbane cmentarze, miejsca kultów składających ofiary z żywych istot - zwłaszcza hekatomby). Nie ma innego skutecznego sposobu na ochronę przed silnym, agresywnym duchem.

Jak zachowuje się opętany człowiek?
Zazwyczaj nietrudno jest rozpoznać takowego osobnika. Opętany przez demona lub potwora czy dzikie zwierzę całkowicie przejmuje zachowania upiora. Oznacza to najczęściej niekontrolowane, bardzo agresywne zachowania, chęć mordu i tym podobne zachowania. Są one zawsze uzależnione od fizjonomii ducha. Dla przykładu, człowiek opętany przez czworonożne zwierzę również będzie poruszał się o czterech kończynach.
Co więcej, ciało ludzkie w pewnym stopniu adaptuje, dostosowuje swoje cechy do cech upiora. Oznacza to, że jeśli zwierzę często toczy pianę z pyska, gruczoły człowieka wzmogą jego produkcję śliny, by uzyskać podobny efekt.

Co grozi opętanemu?
Zazwyczaj bestia lub demon jest fizycznie silniejsza od człowieka i nie zwraca uwagi na ograniczenia niesione przez budowę ciała swojego nosiciela. Oznacza to że fizyczne możliwości opętanego człowieka wzniesione są do granic możliwości jego ciała. Często więc nawet krótkie opętania kończą się silnym zerwaniem mięśni, otarciami i zadrapaniami, złamaniami, obrażeniami wewnętrznymi. Niektóre z nich wymagają długiej rekonwalescencji, inne bywają wręcz nieuleczalne.
Co więcej, upiór stopniowo pochłania manę (magiczną oraz życiową energię) nosiciela. W zależności od zapotrzebowań energetycznych ducha oraz ilości many posiadanej przez opętanego mija różna ilość czasu do zredukowania owej energii do zera. Osoba opętana ginie. Co się dzieje z duchem - źródła nie opisują tego dokładnie. Najczęściej jednak w takich wypadkach duch wydostaje się na wolność (twierdziło tak dwóch szamanów, z którymi miałem okazję porozmawiać).

Czy człowiek może być opętany jednocześnie przez kilka duchów?
Jeżeli tak - jest to ekstremalnie rzadki przypadek. Tylko jeden z szamanów z którymi rozmawiałem mówił o takiej sytuacji. Twierdził, że duch dominujący nie chce dzielić się ciałem nosiciela z innym duchem, co zmniejsza możliwość wystąpienia takiego incydentu.

Czy Szaman może porozumieć się z upiorem, który opętał jakąś istotę?
W pewnym stopniu - tak. Jeżeli Szaman jest wystarczająco blisko opętanego i zdoła przelać weń swoją manę, istnieje taka możliwość. Należy jednak mieć na uwadze, że nie będzie to komunikacja o wiele doskonalsza, niż w przypadku próby rozmowy zwykłego człowieka z żywą formą upiora. Oznacza to, że egzorcysta próbujący pertraktacji z duchem minotaura znajduje się w podobnej sytuacji, jakbym próbował zrobić to ja - ze zwykłym, egzystującym w fizycznym ciele minotaurem. Gwoli ścisłości - prawdopodobnie niewiele korzyści przyniosłaby mi ta rozmowa.

W jaki sposób odczynić opętanie?
Jedynie Szamani potrafią przeprowadzić egzorcyzm. Istnieje też możliwość "dogadania się" z duchem - jeżeli nosiciel będzie współpracował przy spełnieniu konkretnego celu, na którym upiorowi zależy, istnieje pewna szansa, że po wykonaniu pewnych warunków, duch odpuści sam. Jest to bardzo rzadka sytuacja - duch musi być samoświadomy, wysoce inteligentny oraz energetycznie silny, by wspomniane zdarzenie miało miejsce. Na kilkadziesiąt naukowych prac o jakie opieram swoje badania, tylko jedna anonimowa kronika opisywała takowy incydent.

W jaki sposób szaman może odprawić egzorcyzm?
Co ciekawe, procedura ta ma kilka sposobów działania. Każdy z nich jest jednak ryzykowny dla obu stron. Za każdym razem należy jednak unieruchomić opętanego (by nie sprawiał zagrożenia dla siebie, otoczenia oraz egzorcysty).
Pierwszym jest tak zwana walka o dominację. Człowiek opętany traci zdolność do ochrony przed obcą, duchową ingerencją w swoje ciało. Tylko dzięki temu Szaman może bezpośrednio wpływać na upiora. Jeżeli jest wystarczająco biegły w swojej sztuce, przelewa pewną ilość many w ducha, by sprawić, że ten podda się jego wpływowi. Wtedy może spróbować "przekonać" pasożyta do opuszczenia ciała swojego nosiciela. Jeżeli jednak duch nie jest zbyt inteligentny lub nie kontroluje swoich zachowań i egzorcysta nie potrafi przekazać mu jasnego rozkazu do opuszczenia osobnika, Szaman musi ponownie przelać tę samą ilość many w ducha, by zmaterializować go w jego fizycznej formie.
Jest to jednak skrajnie niebezpieczny proces, zarówno dla egzorcysty, jak i jego pacjenta. Jeżeli energia magiczna zostanie przekazana zbyt szybko, duch zmaterializuje się bezpośrednio w ciele opętanego, dosłownie rozsadzając go od środka. Istnieje też możliwość, że osłabiona od obrażeń wewnętrznych lub zewnętrznych kończyna oderwie się od korpusu a na jej miejsce wyrośnie część ciała przywoływanego monstrum.
W takim wypadku siła woli Szamana odgrywa ogromną rolę. Jeżeli spanikuje i przerwie przepływ many, duch może wniknąć z powrotem w ciało nosiciela. To oznacza, że cały proces trzeba będzie powtarzać od nowa. W przypadku eksplozji całego opętanego, egzorcystę może zaatakować upiór w swojej urzeczywistnionej formie. Jest wtedy bardzo niebezpieczny, choć do czasu aż utraci fizyczną powłokę, minie zaledwie kilkanaście sekund.
Drugim jest unieruchomienie opętanego i oczekiwanie, aż jego ilość many będzie bardzo nikła. Wtedy duch będzie bardzo osłabiony, podatny na wpływ Szamana. Postępuje się dalej podobnie jak w sposobie pierwszym. Negatywem tego podejścia jest to, że trudno ocenić, kiedy jest odpowiedni moment, by wszcząć działania - zwłaszcza że jest rózny dla każdego przypadku. Łatwo można przegapić odpowiednią chwilę, co skończyć się może tragicznie.
Trzecim sposobem jest spełnienie żądań ducha. Zwykle jednak pomija się to rozwiązanie, gdyż rzadko kiedy "prośby" upiora można uznać za możliwe do spełnienia. Nie ma też żadnej pewności, że po ich realizacji, byt opuści ciało nosiciela. Nie jest bowiem w żaden sposób zobowiązany, jedynie umówiony na słowo.
Czwartym, choć to tylko moje przypuszczenia - unieruchomienie opętanego oraz wystawienie na działanie czynnika, którego upiór się panicznie obawia. Przykładem może być - choć to tylko legenda - historia o królewskiej kuchmistrzyni, Vesce. Krótko streszczę - kobieta ta została opętana przez ducha szaleńca; mordercy, który chciał otruć ówczesnego króla. Jej asystentki zauważyły jednak, co się dzieje i dla zabezpieczenia siebie oraz swego Pana, zamknęły i zaryglowały ją w spiżarni. Znajdowały się tam myszy, których zabójca panicznie się bał. Wkrótce więc wyszedł z ciała Veski. Postacie występujące w tejże legendzie były też opisywane w kilku znanych mi naukowych pracach - z tego względu przytaczam tę opowieść jako istniejącą możliwość. Powtarzam, że jest jednak pewne prawdopodobieństwo, że się mylę; nie chciałbym wprowadzić nikogo w błąd.
Zainteresowanych legendą i jej osobistą interpretacją odsyłam do księgi "Początki Valen" (w Bibliotece w Valen, rzecz jasna).

Czy duchy mogą prowadzić "normalne" życie po śmierci?
Widma zmarłych wciąż zachowują pewne funkcje, nawyki, jakie mieli za życia. Są w stanie poniekąd myśleć i działać, choć wyłącznie w materii duchowej. Zwykle nie są jednak wystarczająco świadome i silne (zdecydowana większość duchów słabnie i staje się coraz bardziej ociężała po wyjściu z fizycznego ciała - proces ten jest powiązany z utratą many, a więc pogłębia się z czasem), by prowadzić dokładnie takie samo "życie", jak niegdyś. Większość widm nie łączy się więc w społeczeństwa, stają się one samotnymi jaźniami. Póki nie zyskają fizycznej formy, nie są w stanie egzystować, jak zwykły, żyjący człowiek.
Kiedy widmo przyjmie cielesną postać (poprzez przywołanie go przez Szamana), jest zdolne do większości działań, jakie za życia były mu znane (duch krawcowej z pewnoscią, dajac mu odpowiednie materiały, nie będzie miał problemów z uszyciem ubrań). Co więcej - fizyczny trening ducha przyniesie mu pewne korzyści - stanie się po pewnym czasie widocznie bardziej wysportowany, zupełnie jak żywa istota. Podobnie ma się to z mentalnymi zdolnościami widma. Nie przebiega to jednak dokładnie tak, jak procesy naturalnie mające miejsce w naszych organizmach. Nie udało się zbadać właściwości postępów popełnianych przez duchy w żadnym z powyżej wspomnianych aspektów. Być może zależy to zarówno od treningu stworzenia oraz możliwości magicznych samego szamana.

Przed przejściem do kolejnych pytań, powiązanych z poprzednim, należy wiedzieć, że duchy możemy rozróżnić na kilka różnych typów. Powyżej mowa była o duchach pochodzących z ziemi: zwierzętach i ludziach. Prócz nich są też duchy pochodzące spoza naszych krain. Różnią się one w pewnym stopniu od powszechniej rozumianych dusz. Są to demony oraz anioły. Gdzieniegdzie napotkałem też na informacje o duchach pochodzących z gwiazd. Nie zdołałem jednak tego sprawdzić - w trakcie moich poszukiwań nie natrafiłem na żadne rzetelnie poparte przypuszczenia, ni fakty.
Wracając zatem do pozostałych pytań...

Czym różnią się rodzaje duchów?
Duchy z ziemi obejmują całą znaną nam faunę oraz, rzecz jasna, ludzi. Są też anioły, o których stosunkowo niewiele wiadomo. Z pewnością są wysłannikami bóstw, a ich możliwości zwykle wykraczają poza ograniczenia, jakie dotyczą wyżej wspomnianych, "zwykłych" dusz. Wspomnieć też warto o demonach - dokładnie tych samych, jakie sieją spustoszenie i grozę w okolicach Azaratu. Dusze tych stworzeń są również poniekąd możliwe do kontroli przez szamana, choć osobiście nie miałem okazji porozmawiać z takowym - i nie mam pewności, czy bym się odważył. Z oczywistych względów jest więc bardzo mało wiadomości o tych upiorach. Z pewnością są równie niebezpieczne, co ich żywe odpowiedniki.
Demony - i co ciekawe, również anioły - prócz pobierania z szamana many, żywią się również jego zdrowiem. Efekty ich przywołania mogą być różne, zależne od mocy takiego ducha oraz innych czynników. Ponadto, jeśli zostaną bezpośrednio ranione, przenoszą ból na swego przywoływacza. Z relacji wiadomo, iż jest on porównywalny z tym, co one odczuwają (nie jest jednak tożsamy z otwarciem rany u swego pana), pomijając ewentualne czynniki, jakie zmniejszają to odczucie u ducha (przykładowo - działanie adrenaliny). Jeżeli medium nie jest wystarczająco wytrzymałe, cierpienia mogą osiągnąć próg, po którym trudno będzie mu kontrolować siebie lub swoją magię. Znany jest jeden przypadek, kiedy taki ból przyczynił się do śmierci szamana.
O ile dusze pochodzące z ziemi są w pewien sposób możliwe do zmiany (mentalnej lub fizycznej), to - przynajmniej wedle obecnej nauki - w przypadku aniołów lub demonów nie jest to możliwe.

W jaki sposób szaman przywołuje dusze?
Jeżeli są to duchy krążące po świecie, może zwyczejnie przelać na nie swoją energię - przy powodzeniu całego procesu (zauważenia ducha, zdominowaniu oraz przywołaniu go) nastąpi materializacja danej istoty.
Praktyczniej dla przywoływacza jest jednak zaklinać swe duchy w naczyniach, zwanymi voodoo (lub, w przypadku duchów anielskich lub demonicznych - w biżuterii nazywanej talizmanami). W takim wypadku może przelać swoją manę na taki przedmiot, by mieć w zasięgu ręki gotowego pomocnika. Interesującym faktem jest to, że silniejsze duchy wymagają szlachetniejszych materiałów przeznaczonych na naczynie. Zwykłe i niezbyt imponujące stworzenia mogą zostać zaklęte w brązie, kolejne jest srebro oraz ostatecznie - złoto.

Co dzieje się po zniszczeniu naczynia mieszczącego duszę?
Jeżeli pieczęć krwi - czyli sposób, w jaki szaman zamyka widmo w wybranym atrybucie - zostanie przerwana, dusza ulatnia się z tego przedmiotu. W takim wypadku istnieje kilka możliwości.
Jeśli była istotą, która była przy szamanie z konieczności, nie z sympatii - z pewnością postanowi uciec.
Wystarczająco opanowany i silny stwór może spróbować opętać szamana bądź kogoś w okolicy.
Jako że talizmany pełnią funkcję przekaźników, nie zaś w bardziej dosłowny sposób naczyń, zniszczenie ich jest tożsame z pozbawieniem się możliwości kontaktu z duchem.

Czy widma mogą dalej posługiwać się magią, jaką znały za życia?
Zaskakująco - nie. Lub w bardzo ograniczonym stopniu. Dusze magów dziedziczą zdolności, jednak przestają posiadać własny zbiornik many. Ze względu na to, że szaman nie może przelać w ducha więcej energii, niż jest w stanie znieść fizyczna powłoka owej istoty, silniejsza magia nie jest dla niej dostępna.
Wyjątkiem od tej reguły - prócz, rzecz jasna, demonów i aniołów - są duchy w voodoo, jakie zostało połączone z pustym magicznym kamieniem określonego żywiołu. Pełni on rolę katalizatora, dzięki któremu duch jest w stanie kontrolować w pewnym stopniu dany żywioł. Szaman na taką istotę będzie jednak musiał poświęcić lwią część swej energii magicznej. Nie dziw jednak - takie duchy można poniekąd nazwać koroną ewolucji stworów, jakie jest zdolny przywołać szaman.
W legendach opowiada się również o "smoczych kamieniach dusz". Ponoć szaman, jaki miałby zdobyć taki przedmiot, miałby zdolność przywolania smoka. Nie ma jednak żadnych źródeł naukowych, jakie opisałyby taki przypadek.

Czy przywołany duch różni się czymś od tego, jaki był za życia?
Fizycznie - nie ma żadnej różnicy. Przeciętny człowiek może zauważyć różnicę tylko po innym, niecodziennym zachowaniu danego widma (jeśli szaman go do tego skłoni).
Szamani są jednak zdolni do wyczucia energii duchowej, bez problemu rozpoznają, kiedy mają do czynienia z widmem (przywołanym lub "wolnym"). Potrafią też rozróżnić pochodzenie duchów (zawsze rozróżnią demona od człowieka czy anioła - co nie jest wcale tak proste, ponieważ znane są wypadki uderzającego, fizycznego podobieństwa tych obcych gatunków do zwykłych ludzi).

Czy szaman może skłonić ducha do opętania innego człowieka?
W teorii - tak. Nie jest to jednak łatwe. Musi bowiem wykorzystać perswazję, by skłonić niematerialną formę ducha do takiego działania. Nawet wtedy należy jednak pamiętać, że każdy człowiek dysponuje pewną aurą many, ktora nie przepuszcza obcej energii duchowej. Mało który upiór ma na tyle siły, by przebić się przez nieoslabioną niczym aurę zwyklego człowieka, a nawet dziecka.

Czy duchy mogą buntować się przeciwko ich władcy?
Owszem, zdarzają się takie odstępstwa od reguły, jednak jest to dość rzadkie. Widma ziemskie muszą trzymać się rozkazów wydawanych przez szamana, chyba że są one nieprecyzyjne bądź niemożliwe do wykonania. Z kolei Anielskie dusze są zobowiązane spełniać warunki kontraktu, jednakowoż z pewnością nie spełnią żądań Szamana, jakie uznają za bluźniercze względem bóstwa, jakie wyznają. Odnośnie demonów - najprawdopodobniej łatwo skłonić je do współpracy jeśli chodzi o ich naturalne zachowanie, trudno je zaś od niego oderwać. Podkreślam jednak, że ostatnie zdanie jest jednak wyłącznie przypuszczeniem.

Czy szaman może wyrwać moją duszę?
Pytanie tyleż pospolite, co należące do strefy bujd rozpowszechnianych przez pospólstwo czy niedouczonych trubadurów. Dusza żadnej żywej istoty nie jest w bezpośrednim zasięgu szamańskich mocy. Jest jednak możliwość pochłonięcia lub zdominowania obcej duszy, oczywiście już po śmierci jej ciała fizycznego.

W jaki sposób szaman wchłania dusze? W jakim celu?
Trudno przedstawić to w prosty sposób, gdyż przeciętny człowiek nie zdaje sobie sprawy z różności organizmu szarego obywatela a szamana. Tylko dzięki pewnej mutacji szaman może pochłonąć ducha - przypomina to próbę wdechu ogromnej ilości powietrza. Dzięki temu zaklinacz może zregenerować swoje siły magiczne.

Czy szaman może zostać opętany przy próbie wchłonięcia ducha?
Taka możliwość zachodzi tylko w przypadku próby dominacji nad innym duchem. Może się jednak szamanowi taka sztuka zwyczajnie nie powieść w dwóch przypadkach.
Pierwszy - duch posiada większy zbiornik magicznej energii od samego szamana. Rzadka sytuacja, zwłaszcza że ów człowiek potrafi wyczuć siłę danej istoty duchowej.
Drugi - mana posiadana przez ducha jest - trudno to zmierzyć, zatem powołuję się na słowa jednego z moich rozmówców o wspominanym, rzadkim talencie - co najmniej dwukrotnie większa od energii, jakiej brakuje szamanowi. Ewentualna nadwyżka jest "wydalana", ale jeśli w istocie jest zbyt wysoka, duch po prostu nie będzie wchłonięty. Następuje wtedy reakcja szamana wyglądająca, jak zwykły napad gwałtownego kaszlu.

Jak to możliwe, że duchy posiadają swoje ubrania, przedmioty?
W istocie - to prawda i ewenement, jaki bardzo trudno jest uzasadnić. Wygląda jednak na to, że przedmioty, które towarzyszyły istocie w momencie wyzionięcia ducha, przechodzą na "tamten świat" wraz z formą, jaką przyjmuje widmo. Zwykle, nie wiadomo dlaczego, dzieje się tak jednak tylko i wyłącznie z ubraniem czy bronią. Choć dość rzadko, również inne przedmioty mogą się materializować. Tracą jednak pewne ze swoich właściwości. Mikstury, napoje, pożywienie są tylko pustą esencją magiczną. Eliksiry zachowują się jak zwykłe płyny, lecz nie działają, jak powinny.
Co ciekawe, szaman jest w stanie w pewnym stopniu wpłynąć na przedmioty posiadane przez ducha. Jeżeli przed śmiercią lub w jej momencie zdoła w jakiś sposób skłonić istotę, by silnie i podświadomie połączyła się z dowolną rzeczą, pojawi się ona w momencie przywołania danej duszy.

Czy szaman może uzdrowić człowieka z chorób duszy takich jak przykładowo: szaleństwo, melancholia, fanatyczna miłość?
Otrzymałem to pytanie z zawartym błędem, ale jest ono dość powszechne - należy więc rozwiać wątpliwości. Szaleństwo, depresja i inne - nie są to "choroby dotyczące duszy". Są one ściśle powiązane z działaniem naszego umysłu, a więc zupełnie innej z trzech sfer naszego jestestwa.

Czy szamaństwo i nekromancja są tym samym?
Absolutnie nie. Szamaństwo dotyczy co prawda życia pozagrobowego, jednak w aspekcie kontaktu z duchami. Nekromancja to plugawa magia mająca ożywiać zwłoki zmarłych i/lub wiązać z nimi ich dusze, co jednak najprawdopodobniej nie jest możliwe dla żadnego czarownika (ponieważ nie są oni zdolni do zauważenia czy wyczucia ducha w jakikolwiek sposób). Stąd też poddaje się nekromancję w wątpliwość i traktuje jako nieistniejący, baśniowy rodzaj magii.
11.10.2017, 20:09
Przeczytaj Znajdź




Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja bez grafiki