Loch więzienny
#31

STRAŻNIK


ris udała się dalej. Przedzierając się przez ciemność, znów musiała przywrzeć do muru i używać go do orientacji. Po bardzo krótkiej chwili jednak wyczuła, że cegły po jej boku zniknęły. Samym zmysłem dotyku mogła przekonać się że korytarz zmienił się w pomieszczenie, bowiem po swojej lewej natrafiła na drewniane krzesło, za którymi stało więcej podobnych. Idąc dalej, udało jej się znaleźć drzwi zza których czuć było wydobywające się świeże, zimne powietrze. Wolność. Jeszcze jedne drzwi znajdowały się po prawej od miejsca z którego tu dotarła. Drzwi te były otwarte. W środku panowała cisza oraz ciemność.

Po oględzinach wewnątrz dziewczyna doszła do wniosku że była to kanciapa sprzątacza. Znajdowało się tutaj parę mioteł, mop z wiadrem i nieco więcej podobnych akcesoriów. Jeśli Łowczyni zadecydowała się sprawdzić stojące w rogu stare biurko, znalazła w jednej z szuflad kółko z kluczami które wydało cichy brzdęk gdy natrafiła na nie palcami. Niezależnie od jej poczynań po mniej-więcej minucie od wkroczenia do schowka, jej uszu dobiegł ryk. Nieludzki, lecz układający się w jak najbardziej ludzkie słowa.

ZAMORDOWAŁEM WŁASNEGO OJCA! – Rozległo się echem po koszarach.
( ͡° ͜ʖ ͡°)
14.04.2019, 22:13
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Loch więzienny
#32

Idąc dalej trzymając się blisko ściany, Eris poczuła świeże  powietrze. Gdy szła dalej, poczuła pełno krzeseł dookoła, lecz nie miała zielonego pojęcia, po co one tutaj są. Jakimś cudem, udało jej się dostrzec 2 pary drzwi. Jedne były na jej szczęście otwarte, więc zostawiła je na później. Zza drugich, można było poczuć powiew zimnego powietrza. Jeśli można było, uchyliłaby je, by sprawdzić co się za nimi kryje, i zostawiła otwarte, jeśli niczego podejrzanego tam nie było, by mieć dodatkową drogę ucieczki, bądź zmylić jakichś strażników.
Następnie podeszła do drugich drzwi i otworzyła je podobnie ostrożnie jak poprzednie. Niestety, dalej było bardzo ciemno, nawet jak zostawiła otwarte drzwi na zewnątrz. Jedyne co udało jej się dostrzec to to, że jest to składzik sprzątacza. Jeśli jest to składzik sprzątacza, to powinny być tutaj klucze. Rozglądając się, gdzie mogą się one znajdować, Verwie szukała jakichś szmat, wiadra, mopa, miotły i przebrania, był to dobry sposób, aby chodzić nieco bardziej spokojnie po koszarach. Wszystkie przybory sprzątacza wystawiała na zewnątrz, wiedząc, że mogą się później przydać. Przeglądając dalej pomieszczenie, znalazła klucze. Miała tylko nadzieję, że jeden z nich, jest do tych wielkich drzwi co widziała wcześniej.
Zabierając wszystkie rzeczy, i upodabniając się trochę do sprzątaczki, ruszyła w stronę upragnionych rzeczy. Gdy już miała wychodzić, usłyszała tylko, jak ktoś się wydarł na cały głos. Brzmiał jak potwór, którym rodzice straszą małe dzieci jak nie chcą iść spać, ale wypowiedział zdanie, a nie krzyk czy jakiś inny odgłos. Odgłos brzmiał jak "zamordowałem własnego ojca". Jedyne czego mogła się teraz spodziewać, to pełno straży, lepiej żeby się spieszyła jeśli chce cokolwiek odzyskać. Ruszyła lekko przyśpieszonym krokiem. Nie wyglądała na to jakby się spieszyła, tylko jakby po prostu wiedziała gdzie i po co ma iść. Idąc z głową do góry i związanymi włosami tak jakby właśnie przyszła posprzątać.

Gracz opuścił wątek
15.04.2019, 01:32
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Loch więzienny
#33

STRAŻNIK


W schowku nie było śladu po ubraniach. Było kilka szmat, jednak służyły one do czyszczenia podłóg, a na pewno nie do przebrania. Ktokolwiek zajmował się tu trzymaniem porządku, albo nie posiadał żadnego uniformu albo trzymał go w domu. Skutkiem tego, charakteryzacja Vervie na dobrą sprawę nie była wcale potrzebna. Po związaniu włosów i wzięciu w dłonie miotły wciąż wyglądała jak dziewiętnastolatka której w zasadzie nie powinno w tym miejscu być. Mimo to jednak postanowiła zagrać swoją rolę do końca i wszyła w korytarz pewnym krokiem. Nie musiała długo czekać na pierwszego straznika który biegiem znalazł się własnie tuż przy niej. Właściwie to przebiegł przez korytarz z lampą w dłoni i nawet nie zwrócił uwagi na kobietę. Spróbował otworzyć te same drzwi co ona i głośno zaklął. Zaraz potem jednak nadeszła dla niego pomoc w postaci towarzysza z kluczem. Zniknęli w środku. Przez kolejne sekundy zjawiali się kolejni mężczyźni, a jeden z nich zatrzymał się przy niej i zapytał.
Co ty tu, na wszystkie smoki, robisz!? A zresztą, chuj, nieważne. Jak potrafisz walczyć to jazda do zbrojowni, weź co ci odpowiada i potem porozmawiamy nad tym co z tobą zrobić, intruzie. Mamy tu mały alarm. – Mówił dość szybko, wyraźnie był skołowany jej obecnością. – No, jazda!
Fortuna najwyraźniej uśmiechnęła się do dziewczyny, bowiem w zbrojowni znalazła i swój łuk wraz ze strzałami. Poganiana przez chwilowych współtowarzyszy, nie miała jednak czasu zabrać więcej. Część z nich nawet nie pojęła że nie była jedną z nich, inni mieli to głęboko w poważaniu, przejęci czymś zupełnie innym. Po chwili zaś, wszyscy wybiegli na plac treningowy, prowadząc ją ze sobą. Tam, Łowczyni mogła ujrzeć powód całego zamieszania. Na dachu jednego z budynku znajdowała się czarna sylwetka z szarymi oczyma. Istota ta była kompletnie czarna, zupełnie niczym noc i tylko brak światła w tym miejscu oraz blask szarych oczu wskazywał na jej obecność. Dlatego też cześć teraz już uzbrojonych strazników rozglądała się do okoła i zdawała się go nie zauważać. Nie ulegało wątpliwości jednak to, że to właśnie to było powodem rozbudzenia grupki mieszkających w koszarach wojów.

//Następny post piszesz przy kwaterach strażników, czekasz pierw jednak na mój post tam.
( ͡° ͜ʖ ͡°)
15.04.2019, 10:04
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna