Północna brama
#1

Cytat:Próbując wydostać się z Varengardu można wybrać jedną z dwóch bram: północną lub południową. Pierwsza z nich jest najczęściej wybieraną przez podróżnych, którzy nie posiadając wielu alternatyw na wielkiej wyspie, kierują się w linii prostej do Teolii. Druga brama prowadzi zgodnie z głównym traktem, który wybierają albo nieświadomi niebezpieczeństwa, albo poszukiwacze przygód. Stara droga prowadzi wpierw wgłąb niezamieszkałego terenu, aby zakręcić i wzdłuż „Smoczej Łzy” trafić na Ruiny Miasta Norwel.
Z oczywistych względów obywatele starają się nie wybierać tego traktu, stąd z północnej bramy rzadko kiedy ktoś korzysta i jest ona obstawiona w stosunkowo mniej strażników niż przy drugim wyjściu.
19.07.2018, 00:05
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Północna brama
#2

STRAŻNIK



Rhein nie natrafiła na żadnego z sąsiadów, gdy wyszła z domu. Zdawałoby się, że nikogo nie obeszło poranne walenie w drzwi, które o tak wczesnej porze, gdy jeszcze miasto nie zbudziło się do życia, musiało wybić się w tej wszechobecnej ciszy. Wychodząc ze swej ulicy, przygotowana jak na wojnę, przez chwilę czuła na sobie jakiś wścibski wzrok, jednak ewentualna próba zlokalizowania świadka jej wyjścia, zakończyłaby się fiaskiem.
Idąc uliczkami szamanka nie zauważyła nigdzie Kazimierza, który rzekomo miał pilnować, aby wyszła z miasta.
Zmierzając w stronę północnej bramy - najbliższego wyjścia z miasta, musiała wpierw pokonać dzielnice znajdujące się w tej bogatszej i lepszej części, by następnie obserwować coraz większe zubożenie aż do murów.
Rhein zdążyła wyjść ze swojej dzielnicy, gdy stanęła przed wyborem dalszej trasy. Zmierzając w stronę północnej bramy mogła wybrać dzielnicę skrajnej biedoty, w której zawsze ktoś się kręcił, dzielnicę położoną na głównej ulicy z zakładami rzemieślniczymi oraz mniej popularną dzielnicę tak zwanego półświatka, gdzie w nocy nikt o zdrowych zmysłach nie zaglądał. Najszybsza była z zakładami, a najdłuższa ta trzecia.
22.07.2018, 20:32
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Północna brama
#3

Resztki snu nadal nie opuszczały głowy Rhein, która przecierała co i rusz oczy, idąc przez miasto. Miała to szczęście, że o tak wczesnym poranku nawet ranne kury dopiero przygotowywały się do opuszczenia swoich domów i siania fermentu na ulicach Varengardu. Nie spotykała więc wścibskich spojrzeń (z tym można polemizować, lecz nijak dała radę ujrzeć tajemniczego gapia), szeptów, min wyrażających pożałowanie. Było niemal pusto, cicho, co podobało jej się teraz. Nie czuła się tak przytłamszona, chociaż wizja tego, że ktoś nadal chce wieszać na niej psy skutecznie tę miłą chwilę psuła.
Na skraju jej dzielnicy musiała zadecydować, którędy iść. Wybór zdawał się oczywisty - pałętanie się po okolicy półświatka nie dość, że jej nie pasowało, to jeszcze mile widziana tam nie jest. Rzemieślnicza co prawda należała do najszybszych sposobów na dostanie się poza miasto, lecz przebiegała przez główną ulicę. Za to w skrajnej biedocie mogła spodziewać się złodziejaszków, świadków jej wychodzenia z miasta. Z drugiej strony nie przejmowała się już nikim. I tak już tutaj nie wróci, mogła więc ich wszystkich metaforycznie olać. Dlatego wybrała główną ulicę, wiedząc, że nie będzie musiała się użerać z nieprzyjemnymi osobami. Dodatkowo szybciej dotrze, o ile nie będzie problemów.
Krocząc powoli, pozwoliła sobie nawiązać połączenie z Artemem, gładząc przy tym sztylet w czułym geście. Czyli to koniec. Miasto mnie wyruchało i oszczało jak tanią kurwę, a na końcu muszę jeszcze z niego uciekać i to nie wtedy, kiedy ja tego chcę. Tyle dla niego zrobiłam, a ci tak mnie potraktowali... chociaż nie ma tego złego, znowu ruszę w świat. I nie popełnię tego samego błędu, zostając w jednym miejscu dłużej. Znowu będziemy podróżować i walczyć. Ale teraz mogę ci dorównać. Nawet w końcu jestem w stanie cię wypuścić i dłużej utrzymać. Gdzie chciałbyś pójść? Mogę cię zabrać wszędzie, o ile załatwię sprawę z Malgardem...
23.07.2018, 00:07
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Północna brama
#4

STRAŻNIK



Minęła dłuższa chwila nim Rhein usłyszała w głowie odpowiedź swego dawnego mentora.
- Najchętniej poszedłbym do burdelu. Sprawdziłbym, czy jeszcze tam pracuje Lucilla. Była najlepsza - odpowiedział, po czym cynicznie dodał: - I ot tak wszystko rzucisz, podkulając ogon? I gdzie niby pójdziesz zupełnie sama?
Szamanka wybierając główną drogę do północnej bramy, wyminęła pierwsze budynki z takimi zakładami jak: sklep zielarski, usługi szewca, usługi krawcowej, zwykłe punty zaopatrzeniowe w żywność. Jak dotąd na nikogo nie natknęła się, była to jednak kwestia czasu. Jeszcze parę minut, a miasto ponownie ożyje, powoli zapełniając ulice. W zasięgu wzroku Rhein pojawiła się mała bryczka zaprzężona w jednego osła, jakieś sto metrów przed nią. Ktoś wypakowywał towar do jednego z zakładów.
W oddali zauważyła, jak z jednej z bocznych ulic, po lewej stronie wychodzi jakaś kobieta, mała i skurczona w sobie, okutana od stóp do głowy w czarne szaty. Siwe włosy wylewały się spod kaptura. Szła, podpierając się laską.
Gdzieś zapiał kur.
24.07.2018, 19:13
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Północna brama
#5

Zależy, o którym mówisz. Tutaj już nigdzie nie pójdziesz. Poza tym wiedzą, że jesteś martwy, a nie wszyscy na co dzień widzą duchy. Poza tym, jakie wszystko? Ja już nie mam tutaj nic. Może poza domem i... to chyba można nazwać jakąś tam rodziną. Resztę niosę ze sobą. Reputacji też już nie mam, bo obiłam mordę temu szczylowi i wszyscy się zlecieli jak muchy do gówna. Nawet pracy praktycznie już nie mam. Po prostu teraz się to eskalowało i zostałam zmuszona do czegoś, co i tak chciałam zrobić. A sama nie chcę iść. Chcę namówić Malgarda i Astrada, bo wątpię, że będą chcieli się rozdzielić. Astrad nie lubi też tego miasta, może się zgodzi. A jeśli nie... cóż. Ja tutaj nie zostanę. Może wrócę do Dravnul. Zobaczę, czy coś się zmieniło. Ciekawe, czy moja morda wisi na listach gończych. A jak nie, no to po prostu, tułaczka. Najemne życie, jak ty. Nie mogę zostać nigdzie, bo potem takie cyrki z tego wychodzą.
W większości to były własne przemyślenia, rozmowa z istotą, która teoretycznie nie żyła. Rhein potrzebowała się wygadać, a Artem i tak nie miał wyboru. Mogła zwrócić się do Allison, ona na pewno podeszłaby do tego z większą empatią, lecz to słowa Artema ceniła bardziej.
Kur oznajmiał, że za niedługo miasto się zaludni i pojawi się więcej szyderczych spojrzeń takiej elity jaką była. Dlatego mimowolnie kobieta przyspieszyła lekko kroku, chcąc być jak najszybciej poza murami. W oczy rzuciła jej się zarówno bryczka, jak i starsza kobieta. O ile to pierwsze nie wyglądało za grosz podejrzanie, o tyle to drugie już tak. Nie chodziło już o to, że Rhein uważała starszych ludzi za typów spod ciemnej gwiazdy, ale po prostu. Przeczucie, mało kto w końcu łazi bocznymi uliczkami ubierając się jak złodziej. Dlatego prewencyjnie przeszła na prawą stronę, spoglądając ukradkiem na kobiecinę. Nawet zerknęła poza fizycznym planem, aby zorientować się, czy gdzieś jakieś dziwne duchy się nie pałętają. Jeśli zechce ją zaczepić - po prostu zignoruje. Nie należała już do stróżów prawa. Nigdy więcej.
25.07.2018, 22:23
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Północna brama
#6

STRAŻNIK



Artem prychnął. Duch nie powiedział tego wprost, ale szamanka poprzez więź z naczyniem poczuła, że wcale nie miał tego na myśli i wcale nie pochwalał jej zachowania.
- Słonko, coś się wydarzyło. Na tyle poważnego, że kazano ci uciekać zanim wieść rozeszła się. Cokolwiek to jest, nie jest to błahostka. Wpadłaś w gówno, o którym nie masz bladego pojęcia, ale zapewne syf będzie się za tobą wlekł dokądkolwiek pójdziesz, jeżeli nie wyjdziesz z tego obronną ręką. Zostaniesz przestępcą, którego będą ścigać. Kurewski los i wolałbym, aby ci tego oszczędzono. Najpierw ogarnij ten problem, a potem porozmawiamy o twoich niedorzecznych planach.
Przechodząc na prawą stronę Rhein przeszła bardzo blisko obładowanej bryczki. Na tyle, że jej właściciel, który zaraz pojawił się po drugiej stronie wozu, bardzo uważnie przyjrzał się kobiecie. Z lekkim przestrachem o swój towar obserwował, jak poszła dalej.
Zerkając na starszą kobietę, w międzyczasie użyła zdolności widzenia dusz zmarłych. W obrębie stu metrów zauważyła kilka błądzących widm, w większości na tyle słabych, że zdawali się niknąć w przestrzeni. Nie interesowali się szamanką.
Przed Rhein, po lewej stronie ulicy znajdowała się piekarnia, przy której kręciło się kilka kobiet ubranych w wyblakłe, stare suknie, z głowami przykrytymi białymi czepkami i szalami okrywającymi ramiona. Jeszcze dalej, na wprost, znajdowała się stajnia, z której wyszedł młody chłopak z wiadrem.
Tallheist nie zauważyła wcześniej nic w wyglądzie starszej kobiety, co mogłoby wzbudzić podejrzenia. Coś jej jednak mówiło, że ta doskonale wie kim jest i dokąd zmierza. Cały czas czuła na sobie jej wzrok, choć gdyby tylko odwróciła się, to w miejscu, gdzie znajdowała się, ujrzałaby jedynie pustkę.
26.07.2018, 22:39
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Północna brama
#7

Gówno może i spore, ale bez odpowiedniej reputacji oraz informacji nie wyczyszczę z niego buta. Obalenie intrygi uknutej przez bogaczy w mojej sytuacji nie jest najlepszym rozwiązaniem. Muszę się schować na jakiś czas, czy tego chcę czy nie. A smrodu się pozbędę, z tym że nie teraz. Nazwij to podkulaniem ogona, ale na razie nie widzę innego rozwiązania. Przerwała połączenie z Artemem, bardziej nachmurzona niż przed chwilą krocząc przez ulice handlowe. Oczywiście zdawała sobie sprawę, iż jej mentor miał rację, wypowiedzianą na swój sposób, jak zwykle godząc w jej ego. Jednak rzeczywiście na razie nie wiedziała, jak mogłaby to rozwiązać. Ona przeważnie była od wyciągania informacji, bicia i zabijania. Intrygi to nie była jej bajka, a zważywszy na to, że nie wiedziała, w co ją wrobiono, i tak nic nie mogła na to poradzić. Pozostało jej rzeczywiście podkulić ogon na jakiś czas, bo użycie młota na przedstawicieli władzy w grę nie wchodziło.
Miasto prezentowało się tak, jak zawsze. Pierwsi ludzie poczęli krzątać się po okolicy. Kupiec patrzył się na nią, jakby miała mu zaraz wszystko skonfiskować, jakieś kury domowe oczekiwały na otwarcie piekarni, młody chłopak uwijał się obok stajni. Starszej kobieciny pomimo usilnych prób nie ujrzała ponownie, co tylko ją utwierdziło w przekonaniu, że coś jest na rzeczy. Podejrzane duchy w okolicy się nie kręciły, więc i ona nie powinna nim być. Przechadzka ta przestała jej się podobać, lecz nie zatrzymywała się ani nie przyspieszała kroku. Szła nadal swoim tempem, co jakiś czas odwracając się tylko mimochodem, zerkając, co się wokół niej dzieje i czy nie pojawia się dalej ta kobiecina. Nie wykazywała jednak popłochu bądź zbytniego zdenerwowania, chociaż pierwsze teorie spiskowe pojawiły się w jej głowie. Nadal podążała do północnej bramy, głaszcząc swój młot i kopiąc jakiś zbłąkany kamyczek od czasu do czasu.
01.08.2018, 23:37
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Północna brama
#8

STRAŻNIK



Ren minęła grupę kobiet przed piekarnią, nie zwracając na nie większej uwagi. Jej osoba jednak nie umknęła szanowanym obywatelkom Varengardu. Spoglądały wścibskim wzrokiem na strażniczkę, wymieniając pomiędzy sobą spojrzenia.
- To ta kobieta - mruknęła jedna, aby zaraz druga odpowiedziała śmiejąc się ostentacyjnie i zakrywając usta dłonią: - Kochanie, kobietą to bym jej nie nazwała. Łazi to w spodniach, tłucze się w zbroi i jeszcze leje innych. Oprych nie kobieta.
- Ten jej fagas odróżnił ją od innych chyba tylko po włosach.
- Prawda to. Bo po figurze nie zdołałby.
Któraś z kobiet zaśmiała się po raz kolejny, zaś kolejna sarknęła, mierząc nieprzyjemnym wzrokiem powoli oddalającą się szamankę, która miała to nieszczęście, że jeszcze słyszała ten dialog.
- Buźkę może i ładną ma...
- Ładną buźkę to ma syn burmistrza. Kurwa jedna obiła chłopaka, a nadal nosi się wśród straży - wtrąciła kolejna, na co inne głośno wyraziły swą dezaprobatę.
Więcej Rhein nie zdołała usłyszeć, gdyż była już blisko stajni. Jeden z kamyków upadł pod nogi chłopaka, którego z daleka wypatrzyła, a który do tej pory spoglądał na ziemię, idąc z wiadrem. Stajenny podniósł wzrok, w którym zobaczyła strach. Wypuścił kubeł na ziemię, wylewając jakieś stare pomyje na stopy Tallheist, przy okazji ochlapując także spodnie.
- Przepraszam! - zakrzyknął chłopak, cofając się nagle pobladły, gdy zdał sobie sprawę, co uczynił. - Ty jesteś tą kryminalistką... Nie rób mi krzywdy - mówił tak, jakby obawiał się, że Rhein słynąca z małej cierpliwości oraz ciężkiej ręki, także jego skatuje.
Scena przyciągnęła uwagę innych, zwłaszcza grupkę kobiet, które obserwowały każdy ich ruch. Niedaleko znajdowała się brama, a przy niej stało dwóch strażników. Nie zwrócili jeszcze na nich uwagi. W stajni szamanka mogła dostrzec pojedynczego konia częściowo schowanego przed wzrokiem ludzi z zewnątrz.
Chłopak ze strachem cofał się nadal, najpewniej zamierzając zerwać się do biegu.
Do nozdrzy dotarł w końcu odór pomyj kojarzący się z uryną, gównem i sfermentowanym alkoholem, które zaprawiono mydłem, aby ładnie pieniło się.
02.08.2018, 19:31
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Północna brama
#9

Narastający w jej piersi gniew kumulował się z każdym słowem, które słyszała, przechodząc obok dewotek. Nie chciała tego słyszeć, ale nie pozostawiano jej wyboru. Przez chwilę chciała się obrócić i pokazać, kto tutaj ma tak naprawdę władzę, ale ostatkiem sił powstrzymała się przed tym. Brakowało jej tylko tego, aby wszcząć na sam koniec burdę. Co prawda miewała czasami problemy z agresją oraz bezcelowym mordowaniem, lecz nie uważała siebie za złego człowieka. Ceniła prawo i sprawiedliwość, więc nie zamierzała ten ostatni raz napytać sobie biedy. Chciała odejść z godnością, nawet jeśli oznaczało to wylewanie na nią kubła obelg pod jej oraz Malgarda adresem. Nie zostawała tutaj dłużej i tylko to trzymało jej niepohamowaną agresję na uwięzi.
Wszystko ma jednak swój czas, tak więc i gniew kobiety musiał w końcu skumulować się na tyle, by wybuchnąć. Idąc, stajenny jej nie zauważył, a gdy to już zrobił, przerażony do cna upuścił wiadro z całą jego śmierdzącą zawartością prosto na jej buty i spodnie. Dosyć szybko do jej nosa dotarł zapach gówna i szczyn zaprawiony mydłem, które miało niby niwelować ten okropny odór. I to wszystko na jej nogach. Fuknęła raz i drugi, a w jej oczach pojawiła się nienawiść. Zacisnęła pięści, szybko je rozluźniając i powtarzając tę czynność, próbując się uspokoić. Mimo tego nie potrafiła tego zrobić, bo tak prozaiczna i zdaje się błaha czynność, spowodowana przez wypadek, przelała czarę goryczy. I dlatego nienawiść w jej spojrzeniu była skierowana nie tylko do chłopca, ale i całego miasta. Tłumiona przez tygodnie, od chwili gdy pobiła tamtego gówniarza, teraz się uwalniała. Nie mówiła otwarcie o swoich uczuciach i kłębione, znalazły ujście.
Zdawała sobie pośrednio sprawę z tego, że obserwuje ją ta sama wścibska grupa, która przed chwilą tak otwarcie ją wyzywała, ale średnio ją to obchodziło. Chciała w kilku długich krokach doskoczyć do chłopaka, złapać go za włosy bądź kołnierz ubrania, a następnie zdzielić otwartą dłonią obutą w metalową rękawicę prosto po twarzy, warcząc coś przy tym o skrajnym niewychowaniu. Puściłaby go wtedy prosto w rozlane po bruku pomyje, a jeśli nie zdołałaby go dogonić, z wyjątkowo wściekłą miną ruszyłaby w stronę bramy. Zrobi to tak czy siak - bez względu na to, co i kto będzie nadal mówił. Dzieciak powinien dostać nauczkę za niewyparzony jęzor. Tamte dewoty również, ale ich było za dużo na jej cierpliwość i czas, którego nie miała. I tak miała się wymknąć niepostrzeżenie. Cóż.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.08.2018, 01:44 przez Ren.)

06.08.2018, 21:51
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Północna brama
#10

STRAŻNIK



Rhein nie musiała gonić za chłopakiem, częściowo sparaliżowany przez strach, łatwo pozwolił się pochwycić rozjuszonej strażniczce. Brutalne chwycenie za włosy zmusiło go do krótkiego krzyku. Oczy wybałuszył patrząc wprost na twarz szamanki. Nie zdążył nic więcej zrobić, gdy ta uderzyła go w twarz. Cios otwartą dłonią przy takiej krzepie kobiety był sam w sobie silny; nałożona metalowa rękawica spotęgowała efekt. Chłopakowi omal nie urwało głowy, kiedy trzasnęła go - krew trysnęła z ust, wypluwając kilka zębów i dekorując czerwonymi kroplami górę ubrania Rhein, jak i jej twarz.
Stajenny stracił przytomność, lądując u stóp Tallheist w kałuży pomyj.
Zgrupowanie dewotek podniosło larum. Rozległy się krzyki w stylu: "Mordują!", "Ludzie, ta wariatka znowu chce zabić!", "Straż! Straż!", "Pomocy! To ta menda ze straży!". oraz podobne, przykuwając uwagę innych, którzy wypadli ze swoich domów i zakładów wprost na ulicę. Wkrótce na ulicy pojawiło się więcej świadków cichego ulatniania się z miasta szamanki, która jak gdyby nigdy nic ruszyła wprost do północnej bramy.
Naprzeciw niej ruszyła dwójka strażników dotychczas pilnując wejścia. Widząc przyczynę zamieszania z wahaniem popatrzyli po sobie, po czym unieśli piki celując w nią i ostrożnie zbliżając się do niej.
- Co ty, kurwa, odpierdalasz na bogów, Rhein?! - zapytał pierwszy o imieniu Ted. Drugi zezując na nieprzytomną ofiarę, która wyglądała z tej perspektywy na martwą, dodał cedząc:- Będziemy musieli zabrać cię na komendę. Przegięłaś pałę.
Drugi miał na imię Aleksy. Rhein obu ich znała z widzenia, jak większość strażników w tym mieście. Szamanka znajdowała się w połowie odległości pomiędzy stajennym a bramą, czyli miała jakieś od pięćdziesięciu do sześćdziesięciu metrów, przy czym dwóch strażników znajdowało się w tej chwili około piętnastu metrów przed nią.
15.08.2018, 13:14
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna