Północna brama
#11

Uderzenie było... jakby to ująć - za mocne. Nawet Rhein, poirytowana potęgującym się zachowaniem mieszczan, widząc, jak głowa chłopaka odskakuje na bok, a jego przerażone oczy szybko znikają z zasięgu jej wzroku, kiedy ten w akompaniamencie krwi i zębów ląduje na bruku, nawet ona nieco się przelękła. Wolną dłonią starła z twarzy kropelki krwi zaległe tam, a widząc ją, uderzyło ją mentalnie, że przesadziła i to sporo. Spojrzała na chłopca i natychmiast przy nim przyklękła, sprawdzając jego stan. Na szczęście był tylko nieprzytomny - dla niego oraz dla niej, bowiem gdyby był martwy, miałaby na sumieniu niewinnego chłopca. Co prawda nadal brzęczało jej w głowie słowo kryminalistka, a gniew potęgowany przez szepty wokół niej nie pomagał w uspokojeniu emocji, ale mogła chociaż ściągnąć rękawicę.
Dosyć szybko wstała od nieprzytomnego stajennego i ruszyła powoli w stronę bramy, wściekła na świat i samą siebie. Zadawała sobie pytanie: co by Artem powiedział? I znała odpowiedź, chociaż mogła go równie dobrze sama zapytać. Jako strażnik miejski, nawet odsunięty od obowiązków, nie mogła robić takich rzeczy. A już szczególnie teraz, kiedy chciała się wymknąć niepostrzeżenie, nie słuchając paplaniny dewotek.
Zatrzymała się wpół kroku dopiero wtedy, kiedy dwoje strażników miejskich raczyło zainteresować się sprawą. Jej lewa dłoń niemal od razu powędrowała w okolice broni, nie dotykając jej na razie. Spojrzała na mężczyzn zimnym wzrokiem, chociaż w środku doskonale zdawała sobie sprawę, że to ich przeklęty obowiązek. Cóż, kto jak kto, ale ona znała to najlepiej. Będzie się musiała dwoić i troić, aby odwieść ich od tego pomysłu, nawet jeśli nie było to zgodne z prawem. W końcu bardziej ufała Weldowi, niż temu całemu miastu.
— Chłopak żyje i raczej nic mu nie będzie prócz małego ubytku w jego gębie — zerknęła na piki strażników wycelowane w nią i zaraz odezwała się tonem, jakim raczyła swoich podwładnych jeszcze rok temu. Ostrym, nieznoszącym sprzeciwu, pewnym siebie. Patrzyła im przy tym prosto w oczy, wyprostowana i nie dająca po sobie znać, że jest w kompletnej rozsypce. — Opuśćcie broń, nie będzie wam i tak tutaj potrzebna — po tym nieco łagodniej dodała: — Chyba nie uważacie, że stanęłabym przeciw straży, sama nosząc jej barwy? To byłoby niedorzeczne.
02.09.2018, 13:29
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Północna brama
#12

STRAŻNIK



Stajenny może i dalej żył po starciu z Rhein, ale brutalność, z jaką obeszła się z chłopakiem nie mogła przejść bez echa. Strażnicy nerwowo spoglądali na siebie, to na koleżankę, to na tłum ludzi za jej plecami.
- Ted, sprawdź stan chłopaka - polecił Aleksy i nadal cedząc słowa, odezwał się wprost do szamanki: - I lepiej, żeby, kurwa, skończyło się na zębach.
Ted z wahaniem ruszył w stronę nieprzytomnego, mijając szerokim łukiem Rhein, jakby w obawie, że ta stawi nieoczekiwany opór i także na niego rzuci się z pięściami. Wrzaski dewotek o rzekomym morderstwie ściągały uwagę; na ulice wylegało coraz więcej ludzi spragnionych sensacji. Jakiś jeden rozsądny obywatel przykląkł przy ofierze i sprawdzał stan, układając jego ciało tak, by po przywołaniu pomocy innych mężczyzn, przenieść go w bezpieczne miejsce, aby uzdrowiciel mógł się nim zająć. Albo ktokolwiek inny.
Aleksy tak spoglądał na Rhein, iż ta nie mogła mieć wątpliwości, że nie puści jej. Wciąż z uniesioną piką, pilnował jej nie ufając jej zupełnie. Perswazja zdawała się na nic, gdy tłum żądny sprawiedliwości obserwował ich.
- Z tego tak szybko się nie wywiniesz - powiedział cicho Aleksy.
Zaraz potem ze stajni wybiegł mężczyzna w średnim wieku, silnie zbudowany. Ze słowami: " Co tu się dzieje..?!", zamarł, spoglądając na ofiarę zamieszania, zakrzyknął: "To mój syn!" i zlokalizowawszy przyczynę nieszczęścia, ruszył rozjuszony na skandalistkę.
Ted był za daleko, by interweniować, rozmawiając z jakimś mężczyzną nad głową nieprzytomnego chłopaka, a Aleksy nie wyglądał na kogoś, kto zamierzał stawać pomiędzy wkurzonym ojcem a brutalną strażniczką.
Tłum zdawał się zacieśniać krąg wokół nich, stając nawet na drodze do północnej bramy.
09.09.2018, 15:30
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Północna brama
#13

— Będzie seplenił co najwyżej, trochę go poboli, ale przecież nie zabiłabym dziecka — zawsze to ona była tą złą, tym bardziej dzisiaj. Bardziej jednak przejmowała się własnym sumieniem niźli faktyczną sytuacją dzieciaka, a ta rzeczywiście była bardziej niż tragiczna. W pewnym momencie zaczęła się nawet zastanawiać, czy oddanie się w ręce strażników na ten moment nie będzie najlepszym rozwiązaniem - przynajmniej do czasu, kiedy oddali się od tłumu żądnego tego, co oni śmią nazywać sprawiedliwością. — Obraził mnie. Mam cierpliwość, ale nie lubię, kiedy ktoś nazywa mnie kryminalistką. Poza tym on żyje, nawet nosa nie ma złamanego. Opuść tę pikę do cholery, mówiłam, że nie zaatakuję straży. Pójdę z wami... co?
Westchnęła ciężko, widząc szarżującego mężczyznę wyłaniającego się ze stajni. Nie wyciągała młota, ale sięgnęła za to po tarczę. Zamierzała na sam początek po prostu zakryć się nią, a gdyby ojciec gówniarza nadal szarżował na nią, chowając się za nią, odepchnąć nią mężczyznę na dobry początek. Klęła pod nosem, kątem oka widząc, że Aleksy nie zamierza jej pomóc. A ona nie mogła wyciągnąć teraz broni. Jeśli i on padnie nieprzytomny, nie pomoże jej to, oj nie pomoże. — Bogowie, chłopak żyje! Tylko kilku zębów mu brakuje! Uspokójże się!
16.09.2018, 21:24
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Północna brama
#14

STRAŻNIK



Słowa strażniczki wzbudziły wątpliwość w Aleksym. Pikę nieco obniżył, gdy przyszło jej zmierzyć się z gniewem ojca poszkodowanego. Sięgnięcie i osłonienie się tarczą było bardzo dobrym posunięciem – rozjuszony mężczyzna odbił się od niej, cofając na odległość pięciu kroków. Zaskoczony stanął w miejscu, być może nawet następne słowa Rhein dotarły do niego. Zaciskając pięści i usta, spojrzał przez ramię na nieprzytomnego syna. "Żyje..?", zdawał się mówić wzrok. Pełen wątpliwości wyglądał na kogoś, kto chciał od razu zrezygnować z dalszego ataku – przemawiał do tego fakt, że chłopak nie stracił życia i postać strażniczki, która, tak solidnie wyposażona w tarczę i broń, nie należałaby do łatwych przeciwników, a wręcz z dużym prawdopodobieństwem ojciec skończyłby podobnie jak syn.
Na niekorzyść przemawiało to, że niewinny dzieciak stracił zęby oraz został poważnie poturbowany. Zła sława strażniczki nie pomagała i w ten ton uderzyli zacni obywatele Varengardu, coraz ciaśniej okrążając ich trójkę. Krzyczeli żądni krwi. Wygrażali Rhein. Ktoś nawet zakrzyknął, że straż miejska jest skorumpowana i więcej nie będą tego tolerować. Ted nie był już w stanie przebić się przez coraz większy tłum. Aleksy rozglądał się na boki, wiedząc, że to wszystko źle się skończy.
Musimy stąd iść. Póki możemy — powiedział cicho do szamanki, zbliżając do niej tak, jakby chciał ją wyprowadzić stamtąd za łokieć.
Ktoś usłyszał ich i wygrażając pięścią, zakrzyknął:
— Straż kryje swoich! Chcemy sprawiedliwości! Sami musimy ją wymierzyć! Żaden strażnik nie będzie katował naszych synów i córki!
Na co reszta chórem zgodziła się. Na Rhein i Aleksego ruszył ojciec poszkodowanego i piątka mężczyzn wyposażonych w pałki. Jeden z nich miał w dłoniach widły, ruszając bezpośrednio na Aleksego. Rhein była głównym celem, mając przeciwko sobie pozostałą czwórkę, która atakowała dwójką z boku.
Tłum zacieśniał krąg. Ted próbował obłaskawić ich, jednak po kilku próbach musiał poddać się. Po wrzaskach dewotek można było wywnioskować, że dał nogę.
Jeżeli Rhein miała zniknąć z miasta, musiała utorować sobie drogę do bramy i wtedy podjąć ucieczkę.
22.09.2018, 15:26
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Północna brama
#15

Kobieta wolała unikać rozlewu krwi tak długo, jak tylko mogła. Chociaż z chęcią by patrzyła na martwe ciała tych wszystkich osądzających ją ludzi, musiała zostawić swoje chore fantazje we własnej głowie. Tarcza zaś pomogła, przynajmniej na chwilę. Mężczyzna odbił się od niej jak od ściany, zatrzymując się kawałek od niej wyraźnie oszołomiony. Jej słowa w jakiś sposób do niego trafiły, ale brak przytomności u chłopaka na pewno nie polepszał sytuacji. A strażnicy tylko to pogorszyli po chwili.
Zdołała nawet odrobinę obniżyć gardę, rozglądając się wściekłym wzrokiem po tłumie, kiedy Aleksy chciał chyba nieco załagodzić całą sytuację i wyciągnąć Rhein z tarapatów. Niestety nie wyszło im to na dobre - tłuszcza zaczęła wyć i skandować, domagając się wyimaginowanej przezeń sprawiedliwości. Szamanka fuknęła pod nosem, kręcąc głową i rozglądając się, szukając nieco większej luki w zacieśniającym się kręgu mieszkańców Varengardu. W tym momencie poczuła się osaczona jak nigdy, szczególnie, kiedy ruszyła na nich cała szóstka rosłych panów. Głupia zaś nie była i chociaż ona miała lata doświadczenia w walce, przeszła nawet profesjonalne szkolenie, to jak powszechnie się mawia: i strażnik dupa, kiedy wrogów kupa. Widząc więc, jak zaczynają ją otaczać, z bronią co prawda dosyć prymitywną, szybko sięgnęła po swój młot. Nie chciała z niego korzystać, ale widok ciężkiej, śmiercionośnej broni powinien przynajmniej częściowo zachwiać pewnością jej kolejnych napastników. Szukając więc owej dziury w zacieśniającym się kręgu, próbując stać twarzą do agresorów i jednocześnie nie dostać czymś od tyłu, więc i siłą rzeczy obracając się co chwila, próbowała wymanewrować z tego kółka nienawiści. Cały czas trzymała tarczę wysoko, a młotem machała wokół siebie, starając się nikogo nie zranić, ale odpędzić od siebie dewotki i ich wzburzonych mężów. Przy okazji chciała pociągnąć Aleksego za sobą, mówiąc aby ten ją krył, jak to pięknie stwierdziła przed chwilą gawiedź. Starała się uciec z tego kółka jak najszybciej, zanim całkiem straci szansę na bezbolesne rozwiązanie konfliktu. Kierowała swoje kroki mniej więcej w stronę bramy, gdzie było jej wybawienie.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.09.2018, 16:23 przez Ren.)

27.09.2018, 16:16
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Północna brama
#16

STRAŻNIK



Ulicę wypełniał wściekły ryk obywateli Varengardu.
Rhein omal nie padła ofiarą samosądu. Sięgając po broń i wymachując nią ostrzegawczo, podjęła słuszną decyzję. Nadziak nie wzbudzał być może respektu jak prawdziwy młot, jednakże nikt z czcigodnych sprawiedliwych nie chciał nią oberwać. Trudna do zaatakowania bądź obalenia, przesuwała się powoli, acz konsekwentnie w stronę północnej bramy. Parę razy szamanka została zmuszona, by osłonić się tarczą, odpychając przeciwników. Tłum ludzi wydawał się nie rzednąć, a przejścia pomiędzy nimi coraz węższe.
Towarzyszący Rhein Aleksy obrał inną taktykę. Osłaniając siebie i ją, idąc tuż obok, nie patyczkował się aż tak z ludźmi. Obwieszczając, że atakując jego łamią prawo, a przy tym skazują siebie na proces, bronił się bardziej zajadle od strażniczki. Oberwawszy raz czy dwa pałką, po których prawie upadł; dźgał piką w rozjuszoną tłuszczę. Zranił w ten sposób paręnaście osób zanim dwójka strażników zdołała w końcu wydostać się z tłumu, wzbudzając ostatecznie popłoch.
Widząc wolną drogą przez bramę i dalej, Aleksy rzucił się do ucieczki, nie oglądając się na Rhein.
Za północną bramą rozciągała się równina.
02.10.2018, 21:57
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Północna brama
#17

Było ciężko. Zewsząd napływali ludzie i niejednokrotnie musiała użyć tarczy, by kogoś odepchnąć od siebie. Starała się jak mogła, aby nikt z jej powodu nie stracił krwi, powiedzmy, że robiąc tym samym ostatnią łaskę ludziom, którzy tak ją znienawidzili. Powoli acz konsekwentnie parła do przodu, aż w końcu mogła odetchnąć świeżym powietrzem. Jeszcze wcześniej zauważyła, że Aleksy nie był tak miły dla mieszkańców Varengardu i jawnie okazywał agresję wobec nich, z wzajemnością zresztą. Było to tutaj akurat zrozumiałe, on nie był wyklęty i to rzeczywiście była napaść w biały dzień na przedstawiciela straży. Ona już się nie kwalifikowała do tego pomimo noszenia emblematów tej jednostki.
Tak jak poprzedni kolega, i on uciekł tak szybko, jak tylko mu na to nogi pozwalały. Rhein nie zastanawiała się długo, czy zostać czy nie, tylko od razu truchtem przebiegła przez bramę, lądując niedługo po tym na równinach. Rozglądnąwszy się uważnie wokół, ruszyła do pierwszego lepszego zagajnika, gdzie zamierzała w głębi usiąść, odpocząć i zebrać myśli. Spotkanie z Weldem było za trzy dni, więc czasu na rozmyślanie miała dużo.
Chciała porozmawiać z jakimś duchem, ale idąc w stronę drzew, stwierdziła, że nie ma teraz siły na wytrzymywanie ostrych reprymend ze strony Artema. Jej matka nadawała się tylko do zajmowania się domem, więc pozostała tylko Allison. Miła dziewczyna, z którą można było pomówić bez docinek. Która pocieszy. Wolała teraz mieć przy sobie Malgarda, ale wiedziała, że na razie to niewykonalne. Dlatego pozostało jej towarzystwo ducha, któremu w myślach chciała się pożalić i szukać wsparcia. I zapewne przez najbliższe trzy dni to ona będzie jej towarzyszyła.
03.10.2018, 12:47
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Północna brama
#18

STRAŻNIK



Tłum nie poszedł śladem dwójki uciekinierów, uznając to jednogłośnym krzykiem za ich moralne zwycięstwo.
Na północ od Varengardu rozciągały się równiny. Stary trakt prowadził wgłąb wyspy, gdzie jedynym śladem życia były niewielkie wioski położony przy drodze. Poza nią były pustkowia, gdzie zmniejszało się prawdopodobieństwo spotkania człowieka, a zwiększało zagrożenie napotkania bestii. Po prawej ręce szamanka miała Smoczą Łzę , która znajdowała się w odległości około pięćdziesięciu-sześćdziesięciu kilometrów, niewidoczna gołym okiem. Lewą stroną, zachodząc z góry na południe doszłaby na polany i farmy.
Krajobraz poza Varengardem mógł przytłoczyć swym surowym, przestrzennym pięknem. Słońce wschodziło coraz wyżej. Pogoda nie zapowiadała się na pochmurną. Temperatura za dnia najprawdopodobniej będzie znośna – Rhein nie powinna ani zmarznąć, ani spocić w obecnym przebraniu.
Jako mieszkaniec miasta i strażnik, która niejeden raz odbywała patrol w okolicy, kobieta doskonale wiedziała, w którą stronę udać się, by dotrzeć do najbliższego zagajnika. Potrwa to dobre półtorej godziny marszu, musząc tym samym odpić w stronę rzeki.
Przed sobą widziała Aleksego, który kilkaset metrów od niej stał pochylony, z rękoma wspartymi o uda. Nie patrzył na Rhein, mając ją za plecami.
04.10.2018, 00:00
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Północna brama
#19

Chociaż nie była rodowitą Varengardką, okoliczne tereny znała nierzadko lepiej od tych, którzy mieszkają tutaj od dziesięcioleci. Jeszcze jako zwykły strażnik, zaledwie dwudziestoletnie dziewczę zagubione w nowej sytuacji, grasowała po lasach i jaskiniach, szukając każdego zbiega, każdego bandyty, o jakim tylko usłyszała. Od tych chwil minęło ponad dziesięć lat, a ona ten czas w pełni poświęciła temu miastu. Co prawda zdawała sobie sprawę, że święta nie jest, plotki do niej również dochodziły, ale robiła co mogła, by utrzymać te okolice we względnym spokoju. I dlatego to, w jaki sposób musiała uciec z miasta, było dla niej upokarzające w każdy możliwy sposób. Czuła gorycz w ustach, której przez najbliższy czas nie będzie mogła się pozbyć. A nawet nie dowiedziała się jeszcze, o co dokładnie chodziło.
Nie widząc już nigdzie zagrożenia, założyła tarczę z powrotem na plecy i delikatnie się rozluźniła. Chciała pogadać z Allison, ale rozpraszał ją Alexy odpoczywający kilkaset metrów od niej. Należało się z nim rozprawić w jakiś sposób i domknąć chociaż tę sytuację. Temu też nieco żwawiej ruszyła w jego stronę, a gdy tylko dotarła, pobrzękując sprzętem, położyła dłoń na jego ramieniu, stojąc nieco z boku. Odezwała się spokojnie, wręcz normalnie jak na nią.
— Musisz wrócić do miasta i zawiadomić przełożonych o tej sytuacji. Okrąż mury i wejdź od drugiej strony, a potem złóż raport. Jak nie chcesz ponosić odpowiedzialności za to, że puściłeś mnie wolno, to lepiej powiedz, że po prostu ci uciekłam. I zróbcie porządek z tymi ludźmi. Wsadźcie na tydzień jednego czy dwóch prowodyrów... — puściła go i odsunęła się trochę, jakby chciała już odejść, ale jeszcze rzuciła: — Ach. I dziękuję.
20.10.2018, 14:37
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Północna brama
#20

STRAŻNIK



Aleksy łypnął na nią, gdy poczuł dłoń Rhein na ramieniu. Wyprostował się, próbując nie okazywać więcej zmęczenia.
I tak zrobię — odpowiedział, gdy już rozważył za i przeciw jej propozycji. Na podziękowanie nie odpowiedział nic.
Nie zamierzał jej dłużej zatrzymywać, więc Rhein mogła ruszyć w swoją stronę, obierając wcześniej założony kierunek. Szła miarowym krokiem ku najbliższemu zagajnikowi. Nie widząc po drodze żadnej żywej istoty, po blisko półtora godzinnej wędrówce dostrzegła pierwsze korony drzew zagajnika. Znajdując się samotnie w miejscu, gdzie mogła odpocząć i przemyśleć sprawę po raz pierwszy odkąd otrzymała tajemniczy list od Welda, nagle coś dostrzegła pośród wysokich traw, poza zagajnikiem. Zmysły szamańskie odżyły w niej. Czuła, że gdzieś w pobliżu znajduje się niespętana dusza.
W oddali majaczyła sylwetka. Delikatnie falowała. Bardziej wyczuła niż zobaczyła, że tajemnicza osoba odwróciła głowę w jej stronę, trwając tak przez kilka sekund. Po chwili zdematerializowała się.
21.10.2018, 21:21
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna