Północna brama
#21

Pozbywszy się problemu w postaci Aleksego, Rhein mogła nieco spokojniej kontynuować wędrówkę w stronę okolicznych lasów. Gawiedź nie goniła za nią poza mury miasta obrzucając wyzwiskami i próbując dokonać samosądu, żaden strażnik nie próbował jej złapać, słowem - po raz pierwszy od kilku tygodni miała prawdziwy, święty spokój. Uświadomiwszy to sobie, wchodząc pomiędzy pierwsze drzewa, westchnęła, tym samym symbolicznie zrzucając z siebie cały ciężar, jaki miała na sercu. Było to naprawdę odświeżające doświadczenie. Wokół niej rozbrzmiewały jedynie dźwięki natury, nigdzie nie wyrastały surowe budynki, a jedyna obecność, jakiej doświadczała, była ta w postaci zwierząt. W takich warunkach szybko złość z niej uleciała, a także pamięć o doczesnych problemach. Naprawdę pragnęła na chwilę o tym wszystkim zapomnieć.
Chciała na chwilę gdzieś usiąść i dać odpocząć nogom, ale kręcąc się na granicy lasu, miała dziwne wrażenie - wręcz intuicyjne, że ktoś ją obserwuje. Natychmiast rozglądnęła się, jednocześnie zaglądając głębiej. Nie pomyliła się i wśród łąk dojrzała zabłąkaną duszę. Wrażenie było jednak dosyć silne, co ją zdziwiło. Szybko okazało się, iż w pewien sposób duch ją przywoływał. Rhein może i doświadczona nie była, ale to, że potrafiła wyczuć gapiącą się na nią istotę, interpretowała właśnie w ten sposób. Problem był w tym, iż dusza pogrywała sobie z nią i zniknęła z pola jej widzenia. Szamanka fukając pod nosem ruszyła w miejsce, gdzie była ona wcześniej. Cały czas korzystając ze wzroku, rozglądała się. Możliwym było, że duch chciał ją gdzieś zaprowadzić, bądź wywieść na manowce. Została jednak tak zaintrygowana, że nie chciała odpuścić tego. Dlatego pochodziła po okolicy, zaglądając tu i ówdzie, licząc, iż ten się jej pokaże.
22.10.2018, 02:12
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Północna brama
#22

STRAŻNIK



Próba natychmiastowego zlokalizowania ducha nie powiodła się. Szamanka kręciła się po okolicy przez dobre pół godziny zanim ponownie wyczuła obecność ducha, której omal nie przeoczyła. Tym razem wrażenie nie było tak silne – po ledwo wyczuwalnej aurze skierowała się w tę stronę, zagłębiając coraz bardziej w las. Niczego więcej nie dostrzegając, przechodziła między drzewami, czasami schylając pod gałęziami blokującymi normalną drogę, obchodząc miejsce naokoło bądź przepychając pomiędzy dwoma blisko rosnącymi drzewami. Rhein szła cały czas wyczuwając obecność nieznanego jej ducha, który jak na złość nie zmniejszał pomiędzy nimi dystansu także przemieszczając się.
Dopiero gdy przedarła się przez las, wychodząc ponownie na otwartą przestrzeń, zorientowała się, że śledzona dusza zatrzymała się.
Cokolwiek czekało na nią, szamanka orientowała się na tyle w terenie, że wiedziała, że musi znajdować się gdzieś z przodu, w drodze do Smoczej Łzy.
Jeżeli Rhein zdecyduje się wyjść naprzeciw nieznanej istocie, w oddali, po przejściu kilkuset metrów, ponownie zauważy ją, jak spokojnie stoi, patrząc na nią z boku.


Tak czy siak nie odpisuj już tutaj. Zapraszam do tego tematu: Smocza Łza
23.10.2018, 21:20
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna