Plac treningowy
#1

Cytat:Często uczęszczane miejsce przez młodych adeptów, ale też osób chcących doskonalić swoje umiejętności w bezpiecznym miejscu. Plac o wymiarach 50 na 50 metrów otoczony kamiennym murem. Podłoże to sucha, kurząca się ziemia typowa dla Azaratu i okolic. O teren dba kilku strażników, którzy rozdzielają młodzików szkolących się poprzez wzajemną walkę. Przy wejściu stoją gliniane dzbany z wodą, którą można używać do treningu albo napojenia się.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.07.2018, 23:09 przez Xatolin.)

19.07.2018, 23:05
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Plac treningowy
#2

Tego dnia mistyk wybrał się na samotny trening na placu. Przywitał się skinieniem głowy ze strażnikami tego miejsca i rozejrzał się szukając znajomych twarzy. Nikt jak na razie nie rzucił mu się w oczy więc podszedł do jednego z dzbanów z wodą. Wziął niewielki ze sobą na bok. Na tyle mały że mieścił tylko dłoń czerwonookiego. Usiadł przy rekwizycie przygotowując swój umysł do treningu. Oczyszczał go z wszelkich myśli dnia codziennego i tego co mogłoby rozproszyć go. Siedział tak kilka minut zanim udało mu się całkowicie skoncentrować. Zaczął pobudzać swój splot magiczny do działania. Żeby poczuć w całym ciele jak porusza się mistyczna mana.
20.07.2018, 00:34
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Plac treningowy
#3

Zeker powoli uwalniał zgromadzoną przez siebie manę. Starał się precyzyjnie wykonać to trudne ćwiczenie z czasów swojej nauki pod okiem obrońców miasta. Pamiętał jak bardzo nie lubił pracować nad swoją energią w ten sposób uważając to z początku za nieefektywne. Jako dzieciak nie miał racji bo z czasem dostrzegł jak pozytywnie działa wykonywanie tego ćwiczenia systematycznie i skrupulatnie. Podobnie było z jedzeniem zieleniny. Każdy woli dobre mięsiwo ale rośliny były zdrowe i dawały elementy których pieczeń nie posiadała.
Skoncentrowany na swoim działaniu Xatolin stopniowo sekunda po sekundzie wyzwalał czarnomoc do wody wokół dłoni. Miał prosty cel. Wprawić ciecz w wirujący ruch. Zamknął oczy i wyłączył swoje zmysły całkowicie poświęcając się postawionemu sobie zadaniu. Doskonale wiedział że będzie to trudne dlatego próbował z małymi objętościami. Wątpił by poradził sobie z wielkim dzbanem czy ogromną stągwią na samym początku ćwiczeń.
Nie będąc zadowolonym z postępów podczas treningu postanowił zwrócić się o pomoc do kogoś bardziej doświadczonego. Rzucił okiem na wszystkich obecnych ale nie dostrzegł nikogo kto używałby tego samego żywiołu co on. Uważał że ktoś o tym samym elemencie lepiej go zrozumie i pomoże w nauce. W obecnej sytuacji nie mógł wybrzydzać i musiał poprosić kogoś z obecnych o pomoc. Dwójka osób w jego mniemaniu nadawała się do tego. Pierwszym z nich był Iror. Mężczyzna wciąż na czynnej służbie zajmujący się eksterminacją demonów. W tym celu używał czarnego jak smoła ognia. Jego zdolności były ogólnie znane wśród młodszych mistyków. Wzbudzał ich respekt ale przynajmniej nie był zadufanym człowiekiem. Kilka razy nawet miał treningi pod jego okiem jeszcze w czasach uczęszczania do szkoły. Zeker jednak nie był przekonany do niektórych metod szkolenia jak i samego podejścia do magii.
Drugą osobą był staruszek Terren. Za życia nieźle się narobił i wojował niemało. Używał czarnoziemu do walki z plugastwami oraz do obrony swoich towarzyszy. Lata swojej świetności ma już dawno za sobą. Teraz jest w stanie spoczynku. Nie oznaczało to że zupełnie porzucił ścieżki mistyków. Obecnie zajmuje się przekazywaniem swojej obszernej wiedzy młodemu pokoleniu często wizytując to takie place treningowe to miejsca gdzie szkolą się dużo młodsi od Xatolin. Przy okazji jego wiedza uchodziła za jedną z największych a przynajmniej tak mawiali niektórzy. W końcu nie każdy ma ochotę się dzielić swoim dorobkiem z innymi. Tym bardziej doceniał postawę Terrena który poświęcał swój wolny czas na naukę innych. To właśnie do niego postanowił podejść czerwonooki. Z jednej strony głupio było prosić o pomoc kogokolwiek ale miał świadomość że nie przyszedł tutaj puszyć się swoją dumą a raczej nauczyć czegoś nowego.
Ukłonił się przed starszym okazując mu w ten sposób należyty szacunek.
- Mistrzu czy poświęcisz mi chwilę czasu i pomożesz w moim szkoleniu? - Zaczekał na odpowiedź. Nie spodziewał się jednak że tak długo Terren będzie się zastanawiać. Już miał się odwrócić na pięcie i udawać że nic nie powiedział bo może nie dosłyszał albo po prostu myślał o niebieskich migdałach. W ostatniej chwili staruszek odezwał się. Wyglądał jakby przypomniał sobie o czymś ważnym.
- To ty. Ten jasnoskóry młodzik z Synów nocy. Chętnie pomogę młodszemu pokoleniu. Ktoś będzie musiał chronić to miasto jak już odejdziemy do Duronora. - Pogładził swoją siwą brodę i podążył za Zekerem.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.07.2018, 16:34 przez Xatolin.)

27.07.2018, 16:31
Przeczytaj Znajdź Cytuj




Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna