Ratusz Grimssdel
#21

STRAŻNIK



urmistrz przyglądał im się jeszcze chwilę, jakby w głowie kalkulując swoje szanse przetrwania w mieście bez nich. Wynik widocznie wyszedł mu negatywny, bo burknął coś tylko w stronę stojącego obok kamerdynera, który wyszedł z pokoju. Sam zarządca Grimssdel przetarł oczy, a na jego twarz powrócił spokój. - No dobrze, skoro tak mówicie nie mam podstaw żeby wam nie wierzyć. Mam tylko nadzieję, że nie przyprowadzicie mi tu niedźwiedzia czy czegoś innego... - rzucił, po czym odchrząknął żeby dać sobie chwilę przerwy. - Wracając do mordercy... jak już dobrze Pan zauważył używa dokładnie tych roślin. Co do zwierzęcych składników - lepiej w tej materii wypowie się Wathgurt. Jest doskonałym alchemikiem i mam nadzieję, że będziecie współpracowali w rozwiązaniu tej sprawy. Wcześniej on się nią zajmował jednak jak widać było to dla niego zbyt wiele. - powiedział burmistrz. W tym momencie w słowo wszedł mu sam Wathgurt, który również znacząco chrząknął. - To nie tak, że mnie przerosła. Przybyłem tutaj pomóc w śledztwie, a nie je prowadzić. - rzekł z wyrzutem, podchodząc bliżej biurka, przy którym siedzieli zgromadzeni. Atmosfera wróciła do poprzedniego stanu. Nawet kamerdyner wrócił, niosąc kufel ciemnego piwa i kieliszek czerwonego wina. To pierwsze trafiło do rąk burmistrza, drugie zaś było dla Wathgurta.
Po upiciu całkiem sporego łyku burmistrz znowu przemówił. - Jak już pewnie wiecie, morderca atakuje głównie kobiety i dzieci. Właściwie tylko kobiety i dzieci. Jak na razie zginęło siedem osób ale jeśli to będzie trwać ta liczba szybko się zwiększy. Nie znamy jego motywu. Wydaje się, że atakuje przypadkowe osoby. Na początku robił to w bocznych uliczkach miasta ale teraz, gdy sytuacja się zagęstniła, zabija w domach. Nie pomaga nawet ryglowanie drzwi czy zabijanie okien. Nie wiemy jak to robi ale często znajdujemy ofiary martwe, nawet jeśli na miejscu zbrodni nie ma śladów po nikim innym. Jeśli chodzi o ostatnią ofiarę... - w tym momencie burmistrz zasępił się, by po chwili dopić pół kufla piwa na raz. Otarł usta ręką, po czym przemówił. - Ostatnia była Susanna Soul, dziewczynka w wieku siedmiu lat. Znaleziono ją... - głos Valywatara załamał się i ucichł.
- Znaleziono ją rozpuszczoną kwasem we własnym łóżku. Przeżarło ją aż do ziemi. - dokończył grobowym głosem Wathgurt, patrząc gdzieś w przestrzeń, jakby jeszcze raz przeżywał scenę, w której znalazł dziewczynę. - Krzyki było słychać w całym mieście. Kiedy przybyliśmy jeszcze żyła. Z dolną połową ciała przeżartą do kości. Jakikolwiek potwór dopuszcza się takich rzeczy musi został złapany, - powiedział, spoglądając w oczy Celty i Hamstura. - Po prostu musi.

02.10.2018, 18:58
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Ratusz Grimssdel
#22

elty z ulgą przyjęła słowa Hamstura, który podobnie od niej starał się sprowadzić rozmowę na odpowiednie tory. Połączone wysiłki łowców nagród przyniosły pożądany efekt. Burmistrz coś tam burknął, coś mruknął, ale ostatecznie zaakceptował przynajmniej dwa fakty. Po pierwsze - wilczy wojownik nie przybył tu z żadnym z dwojga podróżników. Po drugie - ta dwójka to jedyna szansa na uratowanie jego miasta.
Chcąc nie chcąc powrócił do opowieści. Dziewczyna odstawiła kufel na stół i skrzyżowała ręce na piersi. Słuchała w skupieniu, co jakiś czas stukając palcami o biceps. Próbowała łączyć ze sobą poszczególne wątki, choć liczba niewiadomych raczej rosła, niż malała. Morderca przechodzący przez zamknięte drzwi i okna, trucizny albo toksyny, zabijające ofiary w ciągu wielu godzin. Do tego ta mroczna atmosfera, spotęgowana dziwnym zachowaniem okolicznej zwierzyny. Wszystko z każdą chwilą coraz bardziej śmierdziało magią. Nie przepadała za tym zapachem, a zanosiło się, że jeszcze długo będzie musiała go znosić.
Zabrała głos, gdy tylko burmistrz zakończył swoją mowę.
- Pozwolicie... - wstała z krzesła, podpierając się dłońmi na kolanach. Potem nieznacznie skinęła głową w kierunku gospodarzy - Nazywam się Celty - c w imieniu wymawiała jak cs, y zaś, jak ji. W jej mowie - choć surowej, okraszonej północnym akcentem - było coś dźwięcznego, melodyjnego - z rodu Vinterström. - V jak krótkie, twarde w; Ö jak yo. Kładła lekki akcent na pierwszą sylabę, wszakże żadnej głoski nie pozostawiała bez uwagi - Przejdę od razu do rzeczy. Potrzebuję mapy miasta; niech ma zaznaczone ważniejsze budynki i miejsca zbrodni. Niech będzie dokładna. - Zerknęła wymownie na kamerdynera, robiąc bardzo krótką pauzę - Potrzebuję też pokoju na noc, ale to może poczekać. I jeszcze, zanim skryba wypali ze swoimi pytaniami - darujcie sobie te żale. Jeśli w ogóle, burmistrzu, chcesz coś zdziałać, to lepiej trzymaj głowę na karku i opanuj się, bo wyrzucając kolejne osoby nikomu nie pomożesz. - patrzyła urzędnikowi w oczy, utrzymując zwyczajny, beznamiętny wzrok - Zamierzam zabić waszego mordercę i oczekuję współpracy, a nie walenia w chuja. Mam nadzieję, że to jasne.
Skończywszy, gestem ręki pozwoliła Hamsturowi przemówić. Sama miała mnóstwo pytań, lecz uznała, że jej udział w tej dyskusji jest zbędny, skoro ktoś inny mógł ją wyręczyć.








04.10.2018, 01:55
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Ratusz Grimssdel
#23

amstur z całych sił starał się utrzymać neutralny wyraz twarzy. Opis śmierci dziewczynki nie był czymś, co normalna osoba mogła zignorować. Tym bardziej zdziwiła go reakcja siedzącej koło niego kobiety. W tonie wypowiedzi Celty było jednak coś ledwie słyszalnego, jakby gniew i nienawiść, głęboko ukryta pod pozorami spokoju. Miał nadzieję, że jego interpretacja była słuszna, a łuczniczka nie jest bezduszna i bezpamiętna.
Uspokajając się w myślach, westchnął tylko i rzekł:
- Przykre zdarzenie. Lecz, tak jak już panienka Celty wspomniała, musimy być skupieni na złapaniu mordercy, by żadna inna osoba nie podzieliła losu małej Susann. Z mojej strony oczekuję, że otrzymam dostęp do waszych księgozbiorów. Proszę powiedzieć nam jeszcze o wszystkim, co Pana zdaniem może mieć związek i o każdej nietypowej rzeczy, która zdarzyła się przez ostatni miesiąc – jacyś nowoprzybyli, dziwne zjawiska w pobliżu miasta, potężne spoty między mieszkańcami czy inne anomalnie. To wszystko może być ważne i wolałbym by Pan tego nie pomijał. Od pana Wathguarda chciałbym dowiedzieć się o pozostałych składnikach użytych w kwasie.
06.11.2018, 20:01
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Ratusz Grimssdel
#24

STRAŻNIK



oczątek przemowy Celty przykuł uwagę burmistrza jak również i kamerdynera. Obydwoje patrzyli na nią z uwagą, przytakując jej raz na jakiś czas, widocznie zgadzając się ze wstępnymi założeniami planu. Niestety, cały czar prysł po krótkiej przerwie, którą zrobiła. Kolejne słowa spadły na wszystkich jak grzmot z jasnego nieba, a patrząc na wybałuszone oczy zebranych - nie zostały odebrane zbyt dobrze. Chwilę trwało zanim do umysłów trójki mężczyzn dotarł brak szacunku, który okazała Celty.
- To niedopuszczalne! Jak śmiesz zwracać się do burmistrza?! - powiedział stanowczo, widocznie poruszony. - Nie wiem skąd pochodzisz ale tutaj nie tak zwracamy się do... - szybkie podniesienie ręki przez Valywatara skutecznie uciszyło rozgorączkowanego kamerdynera. Nawet Wathgurt odchrząknął znacząco, dając do zrozumienia, że wszystkim puściły nerwy i pozwolili sobie na zbyt wiele. - Dziękuję, Deviusie, wystarczy. - rzekł krótko burmistrz, po czym zwrócił oczy w stronę jedynej kobiety w towarzystwie. - Dziękuję za uwagi, Pani Vinterström - wypowiedział jej nazwisko bezbłędnie, zupełnie jakby korzystał z niego na co dzień. - Przypominam jednak, że to ja tu wydaję polecenia i płacę wam za pracę. Jeśli ktoś chce tu walić w chuja to tylko wy i jeśli to zrobicie wylecicie stąd szybciej niż wasz towarzysz. Nie potrzeba nam tu więcej rozrób. Mam nadzieję, że to jasne. - powiedział spokojnie acz stanowczo. Odwracając od niej wzrok, widocznie ją ignorując. Spojrzał na to na Hamstura, którego widocznie uznał za lepszego rozmówcę.
Po wysłuchaniu jego pytań zamyślił się chwilowo. Wtedy odezwał się Wathgurt, który widocznie uznał, że lepiej odpowie na zadane pytania. - Może zacznę od składników kwasu. Większość z nich dobrze pan rozpoznał. Co do reszty sam nie jestem pewny. Wygląda to jak wyciąg z trucizny Venosa chociaż jest dużo bardziej żrący. Ponadto w kwasie jest coś co paraliżuje układ nerwowy w taki sposób, że ofiara nie jest się w stanie poruszać. Jedyne do czego jest zdolna to odczuwać ból i patrzeć jak powoli umiera. - wypowiedział te słowa głosem starego profesora. Beznamiętnie, jakby tłumaczył podstawy matematyki. - Co do reszty pytań... ostatnio nic się ciekawego nie działo. Pytałem mieszkańców i nikt nie zauważył niczego interesującego. Spory zawsze były i będą ale od kilkunastu lat nie było żadnej większej afery. Jeśli chodzi o pobliże miasta - nigdy nie było bezpieczne, a od kiedy rozpoczęły się morderstwa mało kto, kto wychodzi poza mury, do nas wraca. - powiedział, po czym zwrócił wzrok w stronę burmistrza. Ten jednak niewiele miał do dodania poza zapewnieniem, że zameldunek i wszystkie dostępne środki będą im udostępnione w miarę możliwości.

08.11.2018, 20:16
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Ratusz Grimssdel
#25

elty w milczeniu przeczekała wybuch gospodarzy, gładząc kciukiem usta. Te z każdą chwilą wykrzywiał coraz szerszy i brzydszy uśmiech. Kiedy burmistrz skończył mówić, nie była w stanie powstrzymać rozbawienia.
- Ha ha ha! - zaśmiała się bez śladu sztuczności czy sarkazmu - Masz tupet, burmistrzu. Widzę, że południowcy kochają swoje hierarchie - przetarła palcem łzę w oku - ale mylisz się co do jednej rzeczy. - Z powrotem przybrała poważny ton, a na jej obliczu nie pozostał choćby ślad uśmiechu. - Nie pracuję dla ciebie - obejrzała się po reszcie - więc niech nie przychodzi wam do głowy, że macie nade mną jakąkolwiek władzę.
To, że kobieta przerwała ich rozmowę, wręcz wbiło wszystkich w fotele. Nawet Wathgurt, który poprzednio był do niej przyjaźnie nastawiony spojrzał na nią z niesmakiem.
- Barbarzyńcy... - mruknął tylko ale został uciszony syknięciem burmistrza, który po chwili sam zabrał głos. - Skoro nie pracujesz dla mnie proszę opuścić ratusz. Drogę do wyjścia pani zna.
Łowczyni nie dała po sobie poznać zaskoczenia. Choć jej twarz zachowała spokój, to wewnątrz Celty miała problem z daniem wiary w głupotę i dumę, jaką wykazał się w tym momencie urzędnik. Człowiek, który jeszcze przed chwilą niemalże ronił łzy nad mieszkańcami swojego miasta, właśnie powierzał jego losy w ręce osoby przedstawiającej się jako skryba, zielarz i badacz magii teoretycznej. Innymi słowy przez własną pychę porzucał szansę na powstrzymanie seryjnego mordercy.
- Cóż - zaczęła Vinterström, podnosząc z ziemi łuk i zawieszając go na ramieniu - tę władzę akurat posiadasz.
Skończywszy obróciła się na pięcie i, nie marnując więcej słów, wyszła.

Jak ty mogłeś tu wytrzymać, ojcze? - zastanawiała się, stojąc u wrót ratusza. Oddychała głęboko; uspokajała myśli. Pierwotny szok szybko zelżał. Teraz dziewczyna segregowała w głowie wszystko, co słyszała i widziała w ciągu wizyty u burmistrza. Naturalnie nie zamierzała porzucać wyzwania. Było o wielu głupców za mało, by ją do tego skłonić. Drażnił ją jedynie fakt, że koniec końców pomagała tak zadufanemu człowiekowi.
Rozejrzała się po okolicy. Szukała wzrokiem karczmy, lecz w obecnych warunkach nie liczyła, że jakaś będzie funkcjonować. Potrzebowała usiąść gdzieś i pomyśleć.

Gracz opuścił wątek
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09.11.2018, 15:04 przez Celty Vinterström.)









09.11.2018, 01:52
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Ratusz Grimssdel
#26

amstur spokojnie przeczekał sprzeczkę, która wybuchła między kobietą a burmistrzem. Wydała się mu ona strasznie małostkowa i bezsensowna, ale nie miał zamiaru przekrzykiwać oboje, a nie do niego należało także zażegnanie tego sporu. Dziwna była dla niego histeryczność i irracjonalność Celty, lecz mogła to być wspólna cecha kobiet z jej stron.
Wyjaśnienia Wathgurta przyniosły jedynie dalsze pytania, lecz informacje powoli zaczynały dawać mężczyźnie pewien ogół sytuacji. Venos, jeśli Hamstur dobrze kojarzył bestie, był dość spotykanym widokiem na Płaczących Wrzosowiskach. Nie byłoby więc dziwne, by dało się znaleźć osobniki nawet pod samym Grimssdel.
Widząc kolejną kłótnię i wybuch łuczniczki, skryba westchnął w duchu. Niesamowicie niezrozumiałe było dla niego, jak można pokłócić się o tak śmieszną  i małą rzecz. Przyjmując zlecenie, w sposób całkiem naturalny i oczywisty zaczynasz pracować dla zleceniodawcy, ta rzecz wydawał się jednak być problematyczna dla kobiety. Nie wiedząc, co innego mógłby zrobić, uśmiechnął się tylko przepraszająco i rzekł:
- Proszę nie przyjmować słów panienki Celty do siebie. Gorąca krew ludzi takich jak ona potrafi zawrócić im w głowie. Mimo tego jak nieczuła wydała się zachować, wydaje mi się, że opis śmierci dziewczynki musiał jednak nią wstrząsnąć. Wiem, że jej zachowanie było dość, łagodnie mówiąc, niedopuszczalne, lecz wierzę, że w środku panienka także chce zakończyć falę śmierci, jaka nawiedziła to miasto. – przerwał na chwilę i, po upiciu małego łyka piwa, kontynuował – Niestety, nie jestem dobrze zaznajomiony z Venosami, jednak jeśli pan Wathgurd byłby tak dobry i pogłębił moją wiedzę na temat tych stworzeń, byłbym bardzo wdzięczny.
Następnie zwrócił się bezpośrednio do alchemika:
- Jeśli to nie problem, chciałbym także by towarzyszył mi Pan w drodze do ostatniego miejsca zbrodni.
10.11.2018, 11:31
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Ratusz Grimssdel
#27

STRAŻNIK



o wyjściu Celty zapadła głucha cisza. Burmistrz napiął się, wpatrując z wściekłością w drzwi, kamerdyner spuścił wzrok, próbując wtopić się w ścianę, a Wathgurt kręcił głową jakby nie dowierzał temu co się właśnie stało. To właśnie on odezwał się jako pierwszy. - Cóż, przynajmniej pozbyliśmy się wszystkich niedogodności. Zostało samo logiczne myślenie i sprawny umysł, a tego najbardziej potrzebujemy żeby rozwiązać tę sprawę. Prawda, Valywatarze? - zapytał, odwracając się w stronę burmistrza, który na dźwięk jego słów odrobinę się rozluźnił.
- Tak, zdecydowanie. Panie Fjolswir, mam nadzieję, że współpraca z Panem okaże się owocniejsza niż z poprzednią dwójką. I proszę nie próbować jej usprawiedliwiać, ma swój rozum, którego jak widać nie wykorzystuje. - odpowiedział z lekceważeniem w głosie. Po chwili oparł się o parapet, zamyślając się nad czymś.
Wathgurt ożywił się nieco na zadane mu pytanie. - Nie jestem jakimś specjalistą od tych stworzeń ale co nie co wiem o ich jadzie. Ma silne właściwości halucynogenne, które potrafią trwać kilkanaście godzin. Niestety, to nie wszystko. Skutkiem ubocznym tego jadu jest degeneracja tkanek, która powoduje zaprzestanie leczenia się ran. Często rany zaczynają ropieć i krwawić, a jeśli szybko się tym nie zajmiesz potrafią nawet gnić. Oczywiście nie jest to w tym momencie problemem, bo ofiary nie przeżywają aż tak długo... - na wieść o wizycie na miejscu zbrodni pokiwał jedynie głową, zgadzając się na propozycję.

10.11.2018, 15:12
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Ratusz Grimssdel
#28

amstur pogładził się po brodzie. Zastanowił się chwilę, czy nie ma innych pytań do burmistrza, lecz żadne nowe nie przyszły mu do głowy. Zresztą uświadomił sobie, że gdyby zaszła potrzeba, zawsze mógł poprosić o ponowne spotkanie.
Dopił do końca resztkę piwa, która zalegała jeszcze w kuflu i, wstając, rzekł:
- To prawdopodobnie będę wszystkie pytania, jakie mam na tą chwilę. Postaram się rozwiązać sprawę tak szybko jak tylko będzie to możliwe. Dziękuję za gościnę i piwo.- przerwał na chwilę i przełożył torbę przez ramię - Panie Valywatarze, panie Deviusie, miejmy nadzieję, że podczas naszego kolejnego spotkania będę miał już dla panów rezultaty mojego śledztwa.
Pożegnawszy się, ruszył do wyjścia, miał nadzieję, że uda mu się złapać jeszcze w tą całą Celty. Wydawała się być dobrze zaprawiona w boju, a posiadanie przy sobie kogoś takiego jak ona mogło być dobrym pomysłem, szczególnie, gdy łapie się seryjnego mordercę. Brak manier oraz niesamowita wybuchowość i duma mogłyby przeszkadzać wielu, lecz Hamstur był cierpliwym człowiekiem i takie drobne rzeczy nie wyprowadzały go z równowagi.

Wychodząc na zewnątrz rozejrzał się i rzekł do alchemika:
- Proszę prowadzić. Obejrzyjmy ostatnie miejsce, gdzie dokonano morderstwa.
Gracz opuścił wątek
11.11.2018, 15:20
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna