Siedziba straży miejskiej
#1

Cytat:Usytuowany nieopodal centrum miasta budynek wyróżniał się na tle innych – był większy i wyższy, a przy tym raził oczy ceglastą czerwienią. Topornie zbudowana siedziba straży straszyła brakiem gustu oraz pomyślunku. Nad podwójnymi drzwiami wisiał emblemat miasta, zaś koło nich zawsze kręcił się jakiś strażnik. Nieliczne okna w trój-kondygnacyjnej bryle, brak sąsiadujących budynków oraz widoczne ślady zaniedbania nie sprawiały korzystnego wrażenia. Ta mało popularna instytucja sprawiała, że mijający ją ludzie zwieszali głowy, patrzyli pod nogi, przestali uśmiechać się i uważali, by nikomu nie podpaść. W mieście, gdzie większość to byli najemnicy, nie trudno było o kłopoty, gdy środki zaradcze były kilkukrotnie surowsze niż w innych rejonach Atarashii.
Siedziba była raczej miejscem reprezentatywnym interesów straży, o charakterze urzędniczym, gdzie większość załatwiała papierkowe sprawy i stanowiła punkt zebrań kapitanów poszczególnych posterunków. Budynek nie został w całości zagospodarowany.
Urzędowali w nim dowódca oraz najważniejsi i zasłużeni kapitanowie, którzy mieli ważniejsze sprawy niż pilnowanie samych ulic przez rzezimieszków.
Z tyłu budynku znajdowało się niewielkie podwórze osłonięte wysokim murem.
21.10.2018, 15:48
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Siedziba straży miejskiej
#2

STRAŻNIK



Zanim bliźniacy wrócili z polan i farm dzień dobił do późnego popołudnia. Gdy tylko przekroczyli bramę miasta wokół nich pojawiło się kilku strażników z ponurymi minami. Bez wymienienia się uprzejmościami, wprost oznajmili im, że muszą zabrać ich do siedziby, mówiąc, że był to rozkaz dowódcy. Zdawali się zdenerwowani tą sytuacją, jakby wykonywali rozkaz z wielką niechęcią.
Nie mając innego wyboru dwójka mędrców przemierzała miasta pod czujnym okiem eskorty oraz ciekawskimi spojrzeniami. Parę razy mieli przyjemność usłyszeć, jak któryś z szanownych obywateli wskazywał palcem na Malgarda i wykrzykiwał słowa takie jak: "Na pewno byli w zmowie!", "To kochanek tej kurwy!", "Dobrze, chłopcy, a teraz na szafot skurwysyna!", "Bierzcie tego sukinkota i wyduście z niego, gdzie ta suka!", a także "Niby taki święty, niby wyznawca Ilhezin, a spółkuje z morderczynią". Jeden czy dwóch nawet wygrażało pięścią, skupiając się na znanym publicznie Malgardzie, a ignorując Astrada, uznając za dodatek do pary kryminalistów.
Szybko zostali zgaszeni i odgonieni przez strażników paroma ostrymi słowami i błyskiem klingi.
W całym mieście wrzało. Bliźniacy nie byli w stanie wywnioskować, co dokładnie, jednak z pewnością dotyczyło to Rhein. Wręcz kipiało od nienawiści do niej.
Kiedy dotarli pod ceglastą, paskudną siedzibę straży miejskiej, strażnicy dalej nie mieli tęgich min, zapowiadając poważne problemy. Zanim jeszcze weszli do środka wyszedł Weld razem z innym mężczyzną. Człowiek burmistrza przyszedł po Malgarda, ponieważ ten chciał z nim uciąć pogawędkę i nie zamierzał dłużej czekać. Po przyzwoleniu Welda wyrażonym zaledwie skinięciem głowy, Astrad został z nim sam.
Chodź, sprawa jest poważna. Dowódcy nie ma, więc przejmę jego obowiązki. Malgard poradzi sobie, może usadzi w miejscu burmistrza i pozwoli nam pracować — powiedział w miarę przyjaznym tonem głosu, prowadząc go do swojego gabinetu. On także był wyraźnie zdenerwowany.
Dopiero gdy zamknęły się za nimi drzwi, ten nie siadając za biurkiem wyrzucił z siebie:
Syn burmistrza został dzisiaj w nocy zamordowany. Całe miasto jest przekonane, że to robota Rhein. Kazałem jej uciekać niespostrzeżenie, ale narobiła takiego rabanu przy północnej bramie, że jeśli ją złapią, to chyba od razu powieszą. Od rana panuje chaos, a gdy zaczęły się rozprzestrzeniać wieści, to zrobił się z tego gnój. Cała wasza trójka ma przejebane.
21.10.2018, 16:21
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Siedziba straży miejskiej
#3

oś było nie tak. Widać to było gołym okiem gdy tylko weszli do miasta. Ukradkowe spojrzenia ludzi no i natychmiastowe zgarnęcie przez straż. Fakt, że zmierzali do siedziby nie nastrajał Astrada pozytywnie. Nie sprzeciwiał się jednak. Nie miałoby to żadnego sensu. Widział niepokój, a nawet zdenerwowanie na twarzach gwardzistów. Coś było zdecydowanie nie tak! W tym przekonaniu utwierdził go spacer, którego celem była główna siedziba straży Varengardu. Ludność była wściekła. I to nie w taki sposób, który doskonale znał. Tym razem to wyglądało jakby mieli powód. Ich złość dało się niemal wywąchać, choć krzyki były o wiele wyraźniejszą formą przekazu. Co ciekawe, a raczej szokujące obelgi nie były skierowane w stronę Cienia. Głównie obrywało się Malgardowi. To powodowało jeszcze większy niepokój. Co się właściwie stało w tym cholernym mieście? Widząc, że budynek do którego zmierzali był coraz bliżej stwierdził, że tak czy inaczej pozna odpowiedzi na nurtujące go pytania. Jedno było pewne. Chodziło o Rhein. Oczywiśćie. Idealny moment na rozpętanie piekła.
Znowu te ponure miny. Cholera! Cień czuł, że nie jest w stanie wytrzymać ani sekundy dłużej w niepewności. Dokładnie w tym samym momencie z budynku wyszedł Weld. Wybraniec Thorna kojarzył go, ale nigdy nie rozmawiali przez dłużej niż parę sekund. Coś mu mówiło, że niedługo się to zmieni. Razem ze strażnikiem wyszedł jakiś urzędnik wysłąny przez burmistrza. Przyszedł po Malgarda, co nie było niczym dziwnym, ponieważ bądź co bądź to on był twarzą straży w Varengardzie.
W ten sposób Astrad został sam na sam z tymczasowym przywódzcą. Przyjazny ton głosu wzbudził jego podejrzenia. Nikt nie był przyjazny dla Cienia. W końcu na tym polegała jego praca. Krótko by rzec... wieści go zszokowały, prawie zbiły z nóg. Co to wszystko znaczyło? Na samym początku odrzucił jakąkolwiek możliwość, że Rhein byłaby zdolna do czegoś tak głupiego, ale po chwili zastanowił się dokładniej. Czy aby na pewno? Syn burmistrza był powodem dla którego została zdyskredytowana. Być może w końcu nie wytrzymała i pękła. Malgard coś wspominał, że coraz gorzej radzi sobie z presją, więc kto wie co mogło się wydarzyć? -Kurwa Weald. Nie powiem... zaskoczyłeś mnie. Ale chcę naprostować jedną rzecz. Powiedziałeś, że nasza TRÓJKA ma przejebane tak? Otóż mylisz się. Jak myślisz dlaczego zostałeś wyznaczony na tymczasowego przywódzcę akurat gdy wyszła sprawa tak śmierdząca, że smród rozniósł się po całym mieście. Jeden błąd i ty pójdziesz razem z nami. Powinieneś raczej powiedzieć, że WSZYSCY mamy przejebane. Ale wracając do tematu to na czym stoimy? Jak zginął ten dzieciak? Gdzie go znaleziono? I przede wszystkim czego ode mnie oczekujesz? Jeśli wyjdę na miasto to ludzie rozerwą mnie na strzępy. Jasne, że skupiają się na ten moment na Malgardzie, ale myślę, że zadowolą się jego podejrzanym braciszkiem!








21.10.2018, 19:25
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Siedziba straży miejskiej
#4

STRAŻNIK



Weld niespokojnie chodził po gabinecie, jednak gdy Astrad podciągnął go do grupy, która ma najbardziej przejebane, stanął i spojrzał na mędrca.
Nie, wy macie przejebane. Mnie wyznaczono do tej sprawy, bo moi ludzie przyszli na miejsce zbrodni. Dowódca będzie nas sprawdzać i naciskać, bo naciskać będzie też burmistrz, ale ja jestem czysty oraz godny zaufania, wy jednak macie zepsutą opinię, a bliskie relacje z Rhein wam nie pomagają.
Mężczyzna postanowił w końcu usiąść za biurkiem, wskazując ruchem ręki, by Astrad zrobił to samo, moszcząc się na krześle przed nim.
Nie bez powodu odesłałem Rhein póki mogłem. Chcę, żebyście wyjaśnili sprawę. Ten syf to nie jest coś, co można zignorować, wyjeżdżając z miasta. Trzeba dowiedzieć się, kto zabił dzieciaka i znaleźć go. Chcę żebyś zajął się tym z bratem. Nie wiem na ile Malgard będzie zajęty samym burmistrzem i całym tym syfem z uroczystościami, ale zostajesz jeszcze ty. Trzeba jak najszybciej oczyścić Rhein z winy inaczej zacznie się samosąd, a potem zaczną się większe naciski i trzeba będzie znaleźć kozła ofiarnego, co już się w zasadzie rozpoczęło. To jest zadanie nieoficjalne. Dla wiadomości publicznej zajmuję się tym tylko ja i inni strażnicy.
Weld sięgnął do szuflady biurka, wyjmując z niego ciężki, mosiężny klucz. Podsuwa go w stronę Astrada.
Jeden z kluczy do domu dzieciaka. Znajduje się po zachodniej stronie miasta w bogatej dzielnicy. Szybko zorientujesz się gdzie mieszkał, bo będą kręcić się tam nasi ludzie i inni ciekawscy. Ciała jeszcze nie zabrano, więc będziesz mógł sam je zobaczyć i osądzić sytuację.
Następnie Weld opowiedział o trzech świadkach: gospodyni, służącej i strażniku posiadłości, z których mógł ewentualnie coś wyciągnąć. Oni póki co nie dowiedzieli się niczego.
Masz jakieś pytania?
Z postawy Welda dało się wyczytać, że ten nawet nie brał pod uwagi to, że mędrzec cienia mógłby mu odmówić.
21.10.2018, 20:25
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Siedziba straży miejskiej
#5

zień, który tak pięknie się zapowiadał został już dawno spisany na straty. Astrad stracił wszelką nadzieję na odratowanie go i teraz tylko kręcił głową słuchając z niedowierzaniem słów Welda.-Moje "bliskie" relacje z Rhein kończą się na tym, że jest ona jakąś panienką z którą sypia mój brat i która najwyraźniej miała w życiu więcej szczęścia niż rozumu. Lecz rozumiem, że rozjuszony tłum raczej nie będzie dbał o to, że nigdy nie zamieniłem z nią więcej niż dwóch słów na raz.-Odmówił propozycji zajęcia miejsca naprzeciw tymczasowego przywódcy. Zamiast tego postanowił rozejrzeć się po jego gabinecie i w miarę możliwości wywąchać coś ciekawego. Zawsze czuł się nieswojo gdy to robił. Zachowywał się jak jakiś pies, który wszedł na obce mu terytorium i musi wszystko obwąchać, ale wiele osób byłoby zdziwionych jak zapachy mogą wydać ich najskrytsze tajemnice.
Słuchając odprawy Astrad nie mógł się powstrzymać od prychnięcia.-Zadanie nieoficjalne! Jasne mogę się skrywać przez jakiś czas, ale prędzej czy później popełnię błąd. A gdy ludzie zorientują się, że węszę przy tej sprawie to to zadanie stanie się bardzo oficjalne. Uwierz mi gdy powiem, że chciałbym tego uniknąć za wszelką cenę, ale przy tego typu sytuacji... może być ciężko. Nawet bardzo ciężko.
Podniósł klucz podany mu przez swojego nowego szefa. Podniósł go i przyglądnął mu się. -Postaram się nie rzucać za bardzo w oczy. Nie chcę jeszcze bardziej skompromitować straży, która miała pod swoimi skrzydłami trzech potencjalnych morderców. I mam tylko jedno zasadnicze pytanie. Co z Rhein? Mam nadzieję, że jesteś świadomy tego, że jeżeli ją spotkam to nie będę zbytnio zadowolony z tego syfu w jaki nas wpędziła.








21.10.2018, 23:32
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Siedziba straży miejskiej
#6

STRAŻNIK



Pokój nie przedstawiał niczego niezwykłego, ot biurko na środku, po bokach komody, jeden kiczowaty obrazek i puste, ceglaste ściany. Astrad był w stanie wyczuć alkohol, najpewniej jakiś samogon.
Na twoim miejscu cieszyłbym się, że to ja dostałem sprawę, a nie kto inny, bo już byś siedział z bratem pod kluczem i czekał na cud — odpowiedział ostrym tonem Weld. Na zapytanie o Rhein rozsierdził się. — O co dokładnie pytasz? Czy zjebała sprawę, uciekając po cichu z miasta? Czy rzeczywiście miała coś wspólnego z morderstwem chłopaka? A może jak bardzo wkurwiła wszystkich dookoła? Podpowiem: gdyby widziało ją dwóch, trzech świadków, wzruszyłoby się ramionami i skupiło na pracy, ale musiała odpierdolić manianę przed północną bramą i ludzie omal nie zatłukli jej wraz z dwoma innymi strażnikami. Lepiej, żeby nie pojawiała się z powrotem w mieście w ciągu najbliższych dni. Lepiej, żeby tobie nie przyszło do głowy uzewnętrzniać swój brak zadowolenia.
23.10.2018, 20:46
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Siedziba straży miejskiej
#7

dpowiedź, którą otrzymał średnio go satysfakcjonowała, ale nie naciskał widząc, że jest to drażliwy temat. Ciężko się zresztą dziwić. W mieście panował straszny syf. Astrad nie wiedział czy czuć się zaszczyconym czy zdenerwowanym, że będzie musiał wziąc udział w jego sprzątaniu. Westchnął spoglądając prosto w oczy Welda. -Mam nadzieję, że mogę ci zaufać.-Po tych słowach odpiął pasek utrzymujący uchwyt topora. Delikatnie oparł broń o ścianę pokoju. -Jeżeli sytuacja wygląda tak jak myślę, że wygląda to najlepiej byłoby gdybym nie został rozpoznany czyż nie? Każdy w mieście zna mój znak rozpoznawczy. A ta misja nie wymaga siły, a dyskrecji. Dlatego będę też potrzebował munduru straży. Nigdy dotąd go nie nosiłem toteż nikt nie będzie się spodziewam mnie w nim ujrzeć. Oczywiście nie mam zamiaru wyruszyć bezbronny. Jeżeli mogę prosić to chciałbym dostać jakąś buławę i tarczę. Nie jestem w tym specjalistą, ale dość się w życiu napatrzyłem na Malgarda wywijającego tego typu żelastwem. Wiem, że wiele od ciebie wymagam, ale sytuacja jest na tyle kryzysowa, że musimy sobie zaufać.-Miał nadzieję, że się nie mylił. Zawsze czuł się nieswojo bez swojej zaufanej broni, ale sytuacja taka jak ta wymagała drastycznych środków. -A co do Ren... Co ona właściwie zrobiła przy tej bramie, że tak rozwścieczyła tłum? Pytam bo zastanawiam się czy nie lepiej "wysłać" jakiś strażników, żeby ją odnaleźli. Choćby po to żeby stworzyć pozory. Jeżeli tego nie zrobimy to tłuszcza może się zrobić niecierpliwa i zorganizować własną obławę. A gdy oni ją znajdą to na pewno nie będą dla niej tacy mili jak ty czy choćby ja. O moje uzewnętrznianie też się nie martw. Nie mam zamiaru wyrażać żadnego sprzeciwu poza murami tego pomieszczenia. Nic by to nie dało. Co nie zmienia faktu, że gdy... JEŚLI sytuacja się wyjaśni to będę miał z Ren do pogadania.-Jak długo wytrzymała presję związaną z brakiem popularności wśród tłumu? Jak na oko Cienia to nie za długo. Pękła po tak krótkim czasie. To nie świadczyło o niej dobrze. Że też jego brat musiał mieć taki, a nie inny gust do kobiet...








23.10.2018, 21:36
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Siedziba straży miejskiej
#8

STRAŻNIK



Weld zmierzył wzrokiem postawioną pod ścianą broń.
Nie zostawiaj jej tutaj. Dam ci, co potrzebujesz, ale nie tutaj. Jak wrócisz do tej rudery, gdzie sypiasz, zastaniesz ode mnie całą wyprawkę.
Mężczyzna zdawał się coraz bardziej poirytowany. Astrad nie ulegał autorytetowi strażnika, stawiając go sobie na równi jako wspólników, co spotkało się z wymownym spojrzeniem i kolejnymi ostrymi słowami:
Nie zastanawiaj się więcej nad Rhein. Pobiła stajennego. Młodego chłopaczka, który tak się jej wystraszył, że wylał jej wiadro pomyj na ubranie. Ta w zamian wybiła mu zęby, pozbawiła przytomności i omal nie zabiła. Zrobiła się awantura. Uciekała przed tłumem, który chciał ją zlinczować. — Zacisnął szczęki, waląc pięścią w blat. — Dlatego ty musisz wykonać swoją nieoficjalną robotę, a ja pod publiczkę, aby nikt nie przyczepił się. Jeżeli ta furiatka nie zrobi niczego głupiego, poradzę sobie z tą sytuacją. Ty skup się na swojej części. Czy to jasne, do kurwy nędzy?
Weld gestem ręki, jak i całą postawą, dał znać, że na tym rozmowa zakończyła się. Astrad mógł odmaszerować, rozpoczynając swoją tajną misję.


W poście daj zt.
25.10.2018, 22:45
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Siedziba straży miejskiej
#9

hoć twarz Mędrca nie zdradzała niczego to on sam nie wierzył własnym uszom. Pobiła stajennego ot tak? Za to, że się jej przestraszył. Nic dziwnego, że wszyscy są zestresowani tym co może się wydarzyć. Takie akcje z pewnością nie dodają wiarygodności nikomu, a zwłaszcza straży, której Rhein jest przecież członkinią. Powoli podniósł broń opartą o ścianę. Niech więc będzie, że pójdzie do Relcha. Powinno mu się udać, ale nadal wiązało się to z ryzykiem. Ponownie przytwierdził sobie uchwyt i ponownie poczuł przyjemny ciężar topora na swoich plecach. Tymczasowy kapitan tracił powoli cierpliwość. Cień nie był jakoś specjalnie zdziwiony. Dzisiejszy dzień musi być dla niego koszmarem. I nie zapowiadało się, żeby ten koszmar jakoś szybko się skończył.
-Posłuchaj. Wiem, że zapewne jest ci ciężko. Cała ta sytuacja jest niesamowicie absurdalna. Po wyjściu z tego pomieszczenia nie usłyszysz ode mnie słów narzekania. Mogę ci to obiecać. Możesz być pewny, że dam z siebie wszystko i postaram się złapać tego skurwysyna, któremu zachciało się mordowania. Ale chcę ci od razu powiedzieć, że jest to moja ostatnia robota dla straży. Nieważne jak to się skończy. Jeśli zawiodę to moja głowa zapewne zostanie odzielona od reszty ciała, a jeśli mi się powiedzie to opuszczę Varengard. A teraz, kapitanie, ruszam wykonywać rozkazy.-Po tych słowach opuścił gabinet Welda i skierował się w stronę wyjścia.

Gracz opuścił wątek








26.10.2018, 03:11
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Siedziba straży miejskiej
#10

Młot uderzył w czaszkę mężczyzny, rozłupując ją na kilka kawałków. Gałka oczna po prostu wyskoczyła z oczodołu, a krew zmieszała się z błotem gdy kolejne ciało ozdobiło ulice Varengardu. Dziesiątki zmasakrowanych trupów ścieliło drogę za nim, a jucha wsiąkała w ziemię, barwiąc ją na purpurowo. Mężczyźni, kobiety, a nawet dzieci uciekali przed jego gniewem. Nikt nie był w stanie uciec od sprawiedliwości. Płonące żądzą mordu oczy wypatrywały kolejne ofiary, a ręka dzierżąca broń raz za razem opadała na niewiernych.
- Usłyszałem słowo Boga. Słowo to brzmi "Giń".

- Słucham? - otrząsnął się Malgard. Co się właśnie stało? W jednej chwili stał pośród wszystkich tych ciał, a teraz stał z człowiekiem burmistrza jakby nigdy nic się nie stało. I gdzie do cholery zniknął Astrad? Mędrzec przetarł oczy, próbując się skoncentrować. Widocznie ostatnie treningi i ciągły stres mocno go wyczerpały, prawie nie pamiętał drogi przez miasto. Wszędzie była krew... nie, to tylko przywidzenie. Był zmęczony, to wszystko.
- Co się stało? Gdzie jest Rhein? - zapytał, wracając do rzeczywistości.
05.11.2018, 20:48
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna