Bank braci Reymont
#1

Cytat:
est to sporych rozmiarów gmach murowany czerwoną cegłą. Znajdujący się w centralnej części miasta budynek jednak z zewnątrz nie budzi takiego wrażenia jak od środka, gdzie centralną część stanowi ogromny hol będący jednocześnie poczekalnią jak i miejscem załatwiania najbardziej podstawowych potrzeb klientów banku. Stanowiska są ustawione w rozsądnej odległości od siebie, dając pracownikom odpowiednio dużo miejsca dla siebie, jak i odpowiednią prywatność petentom, sprawiając tym samym że nikt tutaj nie musi się przekrzykiwać. Księgowi często wstają od swych miejsc i ruszają gdzie indziej, po to by wrócić z rachunkiem danej osoby, czy z ich pieniędzmi ulokowanymi na koncie. Przy jednej z czterech ścian ustawione są dwa biurka, w których dwójka bankierów obsługuje tych klientów, którzy posiadają w banku własne skrytki w których mogą schować przeróżne kosztowności bez żadnych obaw o kradzież czy nawet o to że któryś z pracowników zechce spojrzeć co w owych kryjówkach trzymają. Na sali można dostrzec kilku rosłych i uzbrojonych strażników których zadaniem jest pilnować klientów, jednocześnie przy tym bardzo groźnie wyglądając. Można nawet odnieść wrażenie że część z nich jest magami.

Oprócz tego wszystkiego, piętro jest przeznaczone w stu procentach bankierom, którzy zajmują się tam wypełnianiem rachunków, ksiąg archiwalnych czy wszelką inną typowo urzędniczą pracą za którą dostają niemałe wynagrodzenie. Dla ich wygody właśnie, bank posiada drugie, boczne wejście którym dostają się prosto na piętro właśnie kurierzy niosący wiadomości i przelewy od innych oddziałów instytucji. Tutaj także można dostrzec ludzi z orężem pilnujących porządku.
( ͡° ͜ʖ ͡°)
13.05.2019, 10:42
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Bank braci Reymont
#2

egir wszedł do obszernego holu. Wygląd banku był mu znajomy, w końcu kapitan bywał tu dość często podpisując umowy z kupcami oraz odbierając pieniądze wystawione na weksle. Rozejrzawszy się po pomieszczeniu, ruszył w stronę drzwi znajdujących się za biurkami, gdzie jak wiedział, znajdowały się pokoje konferencyjne. Z tego co kojarzył, w tej filii banku były trzy takie pokoje, urządzone mniej więcej w ten sam, prosty, lecz wygodny i prezentacyjny sposób.
Jeśli pamięć nie myliła Aegira, stary Fripp lubił wynajmować pomieszczenie najbardziej na prawo. Prawdopodobnie mogło mieć to jakiś związek z zielono-jadeitowym kolorem  podbić kanap oraz krzeseł. Jak wydawało się kapitanowi „Bryzy”, właśnie ta barwa należała do jednej z ulubionych kupca, oczywiście obok wszelkiej maści odcieni złota i srebra.
Wiedząc, że czas spotkania jest już bardzo bliski, skierował swoje kroki w stronę pomieszczenia. Przed drzwiami pomieszczeń stała para strażników, którzy mieli najpewniej pilnować, by nikt nieproszony nie pojawił się w czasie negocjacji handlowych i podpisywania umów. Zwyczajowo, powinni posiadać rozkład spotkań oraz rozpiskę, kto w owych spotkaniach uczestniczy.
Gdy pierwszy raz uczestniczył w rozmowach handlowych, jeszcze jako pierwszy oficer, zdarzyło mu się nie zauważyć strażników, najpewniej z powodu zdenerwowania i ekscytacji. Wciąż pamiętał, jak w mgnieniu oka powalili go na ziemię, gdy niezrażony próbował wejść do jednego z pomieszczeń. Nauczony tamtym incydentem, wiedział już, by najpierw przedstawiać się strażnikom, którzy to dopiero wpuszczali go do odpowiedniego pomieszczenia.
- Aegir Farmatyr, kapitan „Bryzy”. Powinienem mieć umówione spotkanie z panem Robertem Frippem – rzekł z miłym uśmiechem do strażnika po prawej, trzymającego mały notatnik, w którym najpewniej znajdowała się rozpiska wszystkich spotkań.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13.05.2019, 22:14 przez Aegir Farmatyr.)

13.05.2019, 22:13
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Bank braci Reymont
#3

STRAŻNIK


trażnik, sprawdziwszy w swoim notesie nazwisko Farmatyra, otworzył przed nim drzwi i wpuścił go do niewielkiego biura zajmowanego przez podstarzałego kupca. Na blacie znajdował się plik czystych papierów i kilka zapisanych, jak gdyby czekających tylko na uwagę starego Frippa. Ten zaś, słysząc że ktoś wchodzi do pomieszczenia podniósł tylko na moment głowę i natychmiast wrócił do pisania listu, jak gdyby nikt nie wszedł do jego pokoju. Nie zareagował też na żadne powitanie, na przesunięcie krzesła i usadowienie się w nim. Do momentu w którym jego pismo nie znalazło się w kopercie, Robert zachowywał się tak jak gdyby był w zupełnie innym świecie. Właściwie to trwało to nieco dłużej, bowiem handlarz kopertę musiał jeszcze zalakować, opatrzyć w znak odciśnięty sygnetem, wpisać nazwisko adresata i schować pióro wraz z kałamarzem. Skończywszy dopiero ten kaligraficzny rytuał był skłonny rozmawiać.

Witam ponownie, Aegirze. Musisz mi wybaczyć nietakt, ale kończyłem pisać list do jednego z moich przyjaciół z Valen. W moim wieku bardzo łatwo jest zapomnieć o tym co chciało się przed chwilą napisać, sam rozumiesz. – Powiedział z uśmiechem. – Napijesz się czegoś? Czy może chcesz przejść natychmiast do sedna twojej wizyty?
( ͡° ͜ʖ ͡°)
16.05.2019, 17:40
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Bank braci Reymont
#4

egir spokojnie zaczekał, aż kupiec skończy swój list. Bądź co bądź nie gonił go czas, a dodatkowe chwile można było poświęcić na zebranie myśli. Farmatyr spokojnie zdjął płaszcz i pas z bronią, po czym przewiesił go przez oparcie krzesła.
Wyjmując z kieszeni notes, otworzył go na odpowiednich stronach jeszcze raz czytając wszystko co zapisał od wczorajszego dnia, jednocześnie sprawdzając jeszcze raz wyliczenia.  Gdy upewnił się, że nie popełnił błędów w rachunkach oraz że pamięta wszystkie potrzebne informacje, zamknął książkę i z powrotem schował ją do kieszeni.
- Woda wystarczy. W końcu czeka na nas trochę rzeczy do ustalenia. – odpowiedział na pytanie Frippa, po czym sam wstał i podszedł do stojącej na prawo komody, na której znajdował się rozstawiony komplet szklanek oraz karafki z napojami. Nalawszy sobie wody, wrócił na miejsce za biurkiem i rozpoczął – Spędziłem dzisiejszy poranek  w bibliotece Forkstadt’a szukając informacji o Revii. Muszę przyznać, że to co udało mi się znaleźć, nie napawa mnie zbytnim optymizmem. Byłem świadom, że taka wyprawa może być ciężka i trudna, lecz wygląda na to że może być też znacznie bardziej uciążliwa. Według wiarygodniejszych źródeł, Revia może nie zapewnić wystarczających zapasów na przeżycie nie tylko w perspektywie ciągłego zamieszkania, ale także w czasie pierwszego miesiąca.
Przerwał na chwilę dając czas kupcowi na przetrawienie jego wypowiedzi i upicie małego łyku wody, po czym kontynuował:
Podejrzewam, że duża część z tych informacji jest już Panu znana, jednak pozwoli Pan, że ujednolicę nasze wiadomości. Z opisów które udało mi się znaleźć wynika, że na revijskim lądzie nie ma praktycznie drzew owocodajnych, panuje niesamowicie niskie zarybienie wód, a zwierzęta poruszają się w dużych stadach i zachowują wystarczająco drapieżnie by stanowić zagrożenie dla łowców. Oczywiście nie mówię tego wszystkiego, chcąc odwieść Pana od wyprawy czy oznajmić, że zmieniłem zdanie. Wyprawa jest w moim mniemaniu jak najbardziej realna i możliwa do wykonania. Uważam jednak, że będzie potrzebne podjęcie pewnych szczególnych środków, które zwiększą szanse powodzenia całej wyprawy.
Aegir starał się cały czas zachować twarz kupca, jednocześnie wypatrując jakichkolwiek znaków, ze strony Frippa. Wiedział, że kupiec jest najpewniej zaznajomiony z podanymi przez niego informacjami, lecz był ciekaw czy był w posiadaniu także innych, do których kapitanowi „Bryzy” nie udało się dotrzeć. Miał nadzieję, że ten krótki wywód spowoduje, iż Fripp sam postanowi udzielić mu dodatkowych wiadomości.
W przypadku jednak, gdyby Fripp nie posiadał żadnej wiedzy na temat Revii, Aegir miał nadzieję zauważyć to w ekspresji rozmówcy. Dało by mu to dodatkową dźwignię oraz znacznie silniejszą możliwość negocjacji warunków wykonania kontraktu.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.05.2019, 16:05 przez Aegir Farmatyr.)

18.05.2019, 15:50
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Bank braci Reymont
#5

STRAŻNIK


dy Aegir wstał, Fripp podążął za nim wzrokiem. Nie skomentował jego poczynań, dając mu najwyraźniej niemą zgodę na samoobsługę. On sam miał przed sobą szkło wypełnione do połowy czymś co równie dobrze mogło być winem, jak i zwykłym sokiem. Ekscentryczny kupiec w spokoju słuchał swojego rozmówcy, wpatrzony w niego jak gdyby coś kalkulował, czy starał się wyczytać jakieś drugie, trzecie dno z wyrazu twarzy kapitana. Dało się wyczytać w jego oczach aprobatę, prawdopodobnie wobec wzięcia sprawy ekspedycji na poważnie i rychłego rozpoczęcia orientowania się w realiach panujących na wyspie. Ta delikatna zmiana ekspresji była jedynym ruchem jaki można było zauważyć u handlarza, a przynajmniej do czasu aż on sam się nie odezwał.

Zanim jeszcze szukałem kaitana do tej wyprawy, poleciłem mojemu słudze rozeznanie się w zawartościach Greathardzkich bibliotek. Z bólem muszę przyznać, że zeznania dotyczące wyspy są często sprzeczne. Nie zdziwiłbym się, gdyby jeden brzeg był właśnie taki jak wspomniałeś, bez owocowych drzew, ryb i w ogóle bez niczego. Ale nie możemy mieć przecież pewności co do tego, że cała Revia taka jest. Niejasne plotki i podkoloryzowane wspomnienia żeglarzy nie są, niestety, tak wiarygodnym źródłem informacji jakbyśmy tego potrzebowali. Skądinąd słyszałem że jest przecież tam istniejąca i działająca osada – długo się o niej nie słyszało, nie zdziwiłbym się jednak gdyby ktoś z moich konkurentów chętnie tam wypływał, tylko nie mówił o tym głośno. Ale nie mówmy o konkurencji, skupmy się na tym co ważne. Jakie środki masz na myśli?
( ͡° ͜ʖ ͡°)
Wczoraj, 12:13
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Bank braci Reymont
#6

- Przede wszystkim, jak sam Pan wspomniał, brak nam informacji. Dlatego popłynę do Valen, a później do Lothil. Przeszukam tamtejsze zbiory i być może znajdę więcej przydatnych wiadomości. Lecz moja podróż nie będzie miała na celu tylko tego.  – przerwał na chwilę i upił łyk wody - Niezależnie jednak od stanu naszej wiedzy, możemy założyć, że brzegi Revi nie będą należeć do najbezpieczniejszych. Dlatego też chcę uzyskać pomoc dwóch sił, które znacznie ułatwiłyby wyprawę.
Aegir sięgnął i wyciągnął z kieszeni płaszcza notes. Otworzył go na stronie w której wyrysowana była odręcznie mapa północnego i wschodniego wybrzeża Atarashii oraz widoczne w prawym, górnym rogu wyliczenia co do czasu podróży. Łatwo można było wyczytać, że rejs do Valen zająłby „Bryzie” około dwóch dni, a do Lothil kolejne dwa. Położył książkę tak, by i kupiec mógł zobaczyć zawartość stron.
Wyrysowana mapa nie była być może zbyt szczegółowa czy poprawna, jeśli spojrzało się na jej lądową część, lecz posiadała całkiem dobrze odwzorowaną linię brzegową. Prócz tego można było zauważyć na niej dziwne , pierzaste strzałki, przy których znaleźć można było ledwie widoczne, malutkie liczby. Dla kogoś niebędącego wprawnym żeglarzem lub kartografem, owe strzałki niewiele mogły mówić, lecz oko zaznajomione z morskimi mapami szybko rozpoznałoby wskazania, które pokazywały najprawdopodobniejsze siły i kierunki wiatrów w ciągu najbliższych tygodni. Oczywiście część danych mogła się nie sprawdzić, lecz większość wiatrów wiała w stałych cyklach zależnych od pory roku. Pewnym było, że jakieś lokalne fluktuacje mogły lekko zmienić kąt lub siłę pasatów, lecz były to zmiany nieznaczne lub zbyt nieprzewidywalne by uwzględniać je na mapie.
Kapitan „Bryzy” wskazał na port w Valen po czym kontynuował wywód:
- Pierwszą z sił są Morskie Siły Porządkowe w Valen. Ponieważ zajmują się tępieniem piratów oraz patrolowaniem mórz, mogą stanowić pomoc dla wyprawy na trzy sposoby. Po pierwsze, powiadomienie ich o próbie stworzenia tam osady pozwoli nam uniknąć oskarżeń o korsarstwo lub tworzenia pirackich portów. Wiem z doświadczenia, że od czasu floty Katanów, admirał Genda jest niezwykle przeczulony na takie miejsca. Po drugie, z tych samych powodów, za informacje dotyczące zbójnickich przystani oferowana jest nagroda pieniężna. Jeśli uda mi się przekonać Gendę, być może wesprze nas finansowo w zamian za zwykłe sprawdzenie brzegów w poszukiwaniu zgrupowań piratów. To mogłoby znacznie zmniejszyć koszty wyprawy. Po trzecie, chciałbym uzyskać od admirała list polecający lub coś podobnego, co pozwoliłoby mi na kontakt z drugą z sił.  – przerwał na chwilę dając czas kupcowi na przetrawienie informacji, po czym dodał - Oczywiście, jeśli nie wyrazi Pan zgody, wykonam rejs tylko dla poznania informacji.
9 godzin(y) temu
Przeczytaj Znajdź Cytuj




Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna