Bank braci Reymont
#1

Cytat:
est to sporych rozmiarów gmach murowany czerwoną cegłą. Znajdujący się w centralnej części miasta budynek jednak z zewnątrz nie budzi takiego wrażenia jak od środka, gdzie centralną część stanowi ogromny hol będący jednocześnie poczekalnią jak i miejscem załatwiania najbardziej podstawowych potrzeb klientów banku. Stanowiska są ustawione w rozsądnej odległości od siebie, dając pracownikom odpowiednio dużo miejsca dla siebie, jak i odpowiednią prywatność petentom, sprawiając tym samym że nikt tutaj nie musi się przekrzykiwać. Księgowi często wstają od swych miejsc i ruszają gdzie indziej, po to by wrócić z rachunkiem danej osoby, czy z ich pieniędzmi ulokowanymi na koncie. Przy jednej z czterech ścian ustawione są dwa biurka, w których dwójka bankierów obsługuje tych klientów, którzy posiadają w banku własne skrytki w których mogą schować przeróżne kosztowności bez żadnych obaw o kradzież czy nawet o to że któryś z pracowników zechce spojrzeć co w owych kryjówkach trzymają. Na sali można dostrzec kilku rosłych i uzbrojonych strażników których zadaniem jest pilnować klientów, jednocześnie przy tym bardzo groźnie wyglądając. Można nawet odnieść wrażenie że część z nich jest magami.

Oprócz tego wszystkiego, piętro jest przeznaczone w stu procentach bankierom, którzy zajmują się tam wypełnianiem rachunków, ksiąg archiwalnych czy wszelką inną typowo urzędniczą pracą za którą dostają niemałe wynagrodzenie. Dla ich wygody właśnie, bank posiada drugie, boczne wejście którym dostają się prosto na piętro właśnie kurierzy niosący wiadomości i przelewy od innych oddziałów instytucji. Tutaj także można dostrzec ludzi z orężem pilnujących porządku.
13.05.2019, 10:42
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Bank braci Reymont
#2

egir wszedł do obszernego holu. Wygląd banku był mu znajomy, w końcu kapitan bywał tu dość często podpisując umowy z kupcami oraz odbierając pieniądze wystawione na weksle. Rozejrzawszy się po pomieszczeniu, ruszył w stronę drzwi znajdujących się za biurkami, gdzie jak wiedział, znajdowały się pokoje konferencyjne. Z tego co kojarzył, w tej filii banku były trzy takie pokoje, urządzone mniej więcej w ten sam, prosty, lecz wygodny i prezentacyjny sposób.
Jeśli pamięć nie myliła Aegira, stary Fripp lubił wynajmować pomieszczenie najbardziej na prawo. Prawdopodobnie mogło mieć to jakiś związek z zielono-jadeitowym kolorem  podbić kanap oraz krzeseł. Jak wydawało się kapitanowi „Bryzy”, właśnie ta barwa należała do jednej z ulubionych kupca, oczywiście obok wszelkiej maści odcieni złota i srebra.
Wiedząc, że czas spotkania jest już bardzo bliski, skierował swoje kroki w stronę pomieszczenia. Przed drzwiami pomieszczeń stała para strażników, którzy mieli najpewniej pilnować, by nikt nieproszony nie pojawił się w czasie negocjacji handlowych i podpisywania umów. Zwyczajowo, powinni posiadać rozkład spotkań oraz rozpiskę, kto w owych spotkaniach uczestniczy.
Gdy pierwszy raz uczestniczył w rozmowach handlowych, jeszcze jako pierwszy oficer, zdarzyło mu się nie zauważyć strażników, najpewniej z powodu zdenerwowania i ekscytacji. Wciąż pamiętał, jak w mgnieniu oka powalili go na ziemię, gdy niezrażony próbował wejść do jednego z pomieszczeń. Nauczony tamtym incydentem, wiedział już, by najpierw przedstawiać się strażnikom, którzy to dopiero wpuszczali go do odpowiedniego pomieszczenia.
- Aegir Farmatyr, kapitan „Bryzy”. Powinienem mieć umówione spotkanie z panem Robertem Frippem – rzekł z miłym uśmiechem do strażnika po prawej, trzymającego mały notatnik, w którym najpewniej znajdowała się rozpiska wszystkich spotkań.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13.05.2019, 22:14 przez Aegir Farmatyr.)

13.05.2019, 22:13
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Bank braci Reymont
#3

STRAŻNIK


trażnik, sprawdziwszy w swoim notesie nazwisko Farmatyra, otworzył przed nim drzwi i wpuścił go do niewielkiego biura zajmowanego przez podstarzałego kupca. Na blacie znajdował się plik czystych papierów i kilka zapisanych, jak gdyby czekających tylko na uwagę starego Frippa. Ten zaś, słysząc że ktoś wchodzi do pomieszczenia podniósł tylko na moment głowę i natychmiast wrócił do pisania listu, jak gdyby nikt nie wszedł do jego pokoju. Nie zareagował też na żadne powitanie, na przesunięcie krzesła i usadowienie się w nim. Do momentu w którym jego pismo nie znalazło się w kopercie, Robert zachowywał się tak jak gdyby był w zupełnie innym świecie. Właściwie to trwało to nieco dłużej, bowiem handlarz kopertę musiał jeszcze zalakować, opatrzyć w znak odciśnięty sygnetem, wpisać nazwisko adresata i schować pióro wraz z kałamarzem. Skończywszy dopiero ten kaligraficzny rytuał był skłonny rozmawiać.

Witam ponownie, Aegirze. Musisz mi wybaczyć nietakt, ale kończyłem pisać list do jednego z moich przyjaciół z Valen. W moim wieku bardzo łatwo jest zapomnieć o tym co chciało się przed chwilą napisać, sam rozumiesz. – Powiedział z uśmiechem. – Napijesz się czegoś? Czy może chcesz przejść natychmiast do sedna twojej wizyty?
16.05.2019, 17:40
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Bank braci Reymont
#4

egir spokojnie zaczekał, aż kupiec skończy swój list. Bądź co bądź nie gonił go czas, a dodatkowe chwile można było poświęcić na zebranie myśli. Farmatyr spokojnie zdjął płaszcz i pas z bronią, po czym przewiesił go przez oparcie krzesła.
Wyjmując z kieszeni notes, otworzył go na odpowiednich stronach jeszcze raz czytając wszystko co zapisał od wczorajszego dnia, jednocześnie sprawdzając jeszcze raz wyliczenia.  Gdy upewnił się, że nie popełnił błędów w rachunkach oraz że pamięta wszystkie potrzebne informacje, zamknął książkę i z powrotem schował ją do kieszeni.
- Woda wystarczy. W końcu czeka na nas trochę rzeczy do ustalenia. – odpowiedział na pytanie Frippa, po czym sam wstał i podszedł do stojącej na prawo komody, na której znajdował się rozstawiony komplet szklanek oraz karafki z napojami. Nalawszy sobie wody, wrócił na miejsce za biurkiem i rozpoczął – Spędziłem dzisiejszy poranek  w bibliotece Forkstadt’a szukając informacji o Revii. Muszę przyznać, że to co udało mi się znaleźć, nie napawa mnie zbytnim optymizmem. Byłem świadom, że taka wyprawa może być ciężka i trudna, lecz wygląda na to że może być też znacznie bardziej uciążliwa. Według wiarygodniejszych źródeł, Revia może nie zapewnić wystarczających zapasów na przeżycie nie tylko w perspektywie ciągłego zamieszkania, ale także w czasie pierwszego miesiąca.
Przerwał na chwilę dając czas kupcowi na przetrawienie jego wypowiedzi i upicie małego łyku wody, po czym kontynuował:
Podejrzewam, że duża część z tych informacji jest już Panu znana, jednak pozwoli Pan, że ujednolicę nasze wiadomości. Z opisów które udało mi się znaleźć wynika, że na revijskim lądzie nie ma praktycznie drzew owocodajnych, panuje niesamowicie niskie zarybienie wód, a zwierzęta poruszają się w dużych stadach i zachowują wystarczająco drapieżnie by stanowić zagrożenie dla łowców. Oczywiście nie mówię tego wszystkiego, chcąc odwieść Pana od wyprawy czy oznajmić, że zmieniłem zdanie. Wyprawa jest w moim mniemaniu jak najbardziej realna i możliwa do wykonania. Uważam jednak, że będzie potrzebne podjęcie pewnych szczególnych środków, które zwiększą szanse powodzenia całej wyprawy.
Aegir starał się cały czas zachować twarz kupca, jednocześnie wypatrując jakichkolwiek znaków, ze strony Frippa. Wiedział, że kupiec jest najpewniej zaznajomiony z podanymi przez niego informacjami, lecz był ciekaw czy był w posiadaniu także innych, do których kapitanowi „Bryzy” nie udało się dotrzeć. Miał nadzieję, że ten krótki wywód spowoduje, iż Fripp sam postanowi udzielić mu dodatkowych wiadomości.
W przypadku jednak, gdyby Fripp nie posiadał żadnej wiedzy na temat Revii, Aegir miał nadzieję zauważyć to w ekspresji rozmówcy. Dało by mu to dodatkową dźwignię oraz znacznie silniejszą możliwość negocjacji warunków wykonania kontraktu.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.05.2019, 16:05 przez Aegir Farmatyr.)

18.05.2019, 15:50
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Bank braci Reymont
#5

STRAŻNIK


dy Aegir wstał, Fripp podążął za nim wzrokiem. Nie skomentował jego poczynań, dając mu najwyraźniej niemą zgodę na samoobsługę. On sam miał przed sobą szkło wypełnione do połowy czymś co równie dobrze mogło być winem, jak i zwykłym sokiem. Ekscentryczny kupiec w spokoju słuchał swojego rozmówcy, wpatrzony w niego jak gdyby coś kalkulował, czy starał się wyczytać jakieś drugie, trzecie dno z wyrazu twarzy kapitana. Dało się wyczytać w jego oczach aprobatę, prawdopodobnie wobec wzięcia sprawy ekspedycji na poważnie i rychłego rozpoczęcia orientowania się w realiach panujących na wyspie. Ta delikatna zmiana ekspresji była jedynym ruchem jaki można było zauważyć u handlarza, a przynajmniej do czasu aż on sam się nie odezwał.

Zanim jeszcze szukałem kaitana do tej wyprawy, poleciłem mojemu słudze rozeznanie się w zawartościach Greathardzkich bibliotek. Z bólem muszę przyznać, że zeznania dotyczące wyspy są często sprzeczne. Nie zdziwiłbym się, gdyby jeden brzeg był właśnie taki jak wspomniałeś, bez owocowych drzew, ryb i w ogóle bez niczego. Ale nie możemy mieć przecież pewności co do tego, że cała Revia taka jest. Niejasne plotki i podkoloryzowane wspomnienia żeglarzy nie są, niestety, tak wiarygodnym źródłem informacji jakbyśmy tego potrzebowali. Skądinąd słyszałem że jest przecież tam istniejąca i działająca osada – długo się o niej nie słyszało, nie zdziwiłbym się jednak gdyby ktoś z moich konkurentów chętnie tam wypływał, tylko nie mówił o tym głośno. Ale nie mówmy o konkurencji, skupmy się na tym co ważne. Jakie środki masz na myśli?
22.05.2019, 12:13
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Bank braci Reymont
#6

- Przede wszystkim, jak sam Pan wspomniał, brak nam informacji. Dlatego popłynę do Valen, a później do Lothil. Przeszukam tamtejsze zbiory i być może znajdę więcej przydatnych wiadomości. Lecz moja podróż nie będzie miała na celu tylko tego.  – przerwał na chwilę i upił łyk wody - Niezależnie jednak od stanu naszej wiedzy, możemy założyć, że brzegi Revi nie będą należeć do najbezpieczniejszych. Dlatego też chcę uzyskać pomoc dwóch sił, które znacznie ułatwiłyby wyprawę.
Aegir sięgnął i wyciągnął z kieszeni płaszcza notes. Otworzył go na stronie w której wyrysowana była odręcznie mapa północnego i wschodniego wybrzeża Atarashii oraz widoczne w prawym, górnym rogu wyliczenia co do czasu podróży. Łatwo można było wyczytać, że rejs do Valen zająłby „Bryzie” około dwóch dni, a do Lothil kolejne dwa. Położył książkę tak, by i kupiec mógł zobaczyć zawartość stron.
Wyrysowana mapa nie była być może zbyt szczegółowa czy poprawna, jeśli spojrzało się na jej lądową część, lecz posiadała całkiem dobrze odwzorowaną linię brzegową. Prócz tego można było zauważyć na niej dziwne , pierzaste strzałki, przy których znaleźć można było ledwie widoczne, malutkie liczby. Dla kogoś niebędącego wprawnym żeglarzem lub kartografem, owe strzałki niewiele mogły mówić, lecz oko zaznajomione z morskimi mapami szybko rozpoznałoby wskazania, które pokazywały najprawdopodobniejsze siły i kierunki wiatrów w ciągu najbliższych tygodni. Oczywiście część danych mogła się nie sprawdzić, lecz większość wiatrów wiała w stałych cyklach zależnych od pory roku. Pewnym było, że jakieś lokalne fluktuacje mogły lekko zmienić kąt lub siłę pasatów, lecz były to zmiany nieznaczne lub zbyt nieprzewidywalne by uwzględniać je na mapie.
Kapitan „Bryzy” wskazał na port w Valen po czym kontynuował wywód:
- Pierwszą z sił są Morskie Siły Porządkowe w Valen. Ponieważ zajmują się tępieniem piratów oraz patrolowaniem mórz, mogą stanowić pomoc dla wyprawy na trzy sposoby. Po pierwsze, powiadomienie ich o próbie stworzenia tam osady pozwoli nam uniknąć oskarżeń o korsarstwo lub tworzenia pirackich portów. Wiem z doświadczenia, że od czasu floty Katanów, admirał Genda jest niezwykle przeczulony na takie miejsca. Po drugie, z tych samych powodów, za informacje dotyczące zbójnickich przystani oferowana jest nagroda pieniężna. Jeśli uda mi się przekonać Gendę, być może wesprze nas finansowo w zamian za zwykłe sprawdzenie brzegów w poszukiwaniu zgrupowań piratów. To mogłoby znacznie zmniejszyć koszty wyprawy. Po trzecie, chciałbym uzyskać od admirała list polecający lub coś podobnego, co pozwoliłoby mi na kontakt z drugą z sił.  – przerwał na chwilę dając czas kupcowi na przetrawienie informacji, po czym dodał - Oczywiście, jeśli nie wyrazi Pan zgody, wykonam rejs tylko dla poznania informacji.
23.05.2019, 12:30
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Bank braci Reymont
#7

STRAŻNIK


apitański pomysł na zdobycie wsparcia morskich sił Valen skłonił kupca do refleksji. Zanurzony w swoich myślach staruszek nie odzywał się kilka dobrych minut, gładząc regularnie siwą brodę. Przyjrzał uważnie się rysunkom swojego rozmówcy. Jeszcze zanim się odezwał, upił łyk ze swej szklanki i poprawił się w swoim siedzisku. Jego twarz zaś przybrała szeroki, szczery uśmiech który ktoś taki jak on mógłby przywdziać tylko po usłyszeniu wieści jednoznacznie dobrych dla jego skarbca.

Dobrze kombinujesz, Aegirze. – Pochwalił go. – Wsparcie od strony admirała byłby niewątpliwym atutem w naszej wyprawie, nie tylko od strony kosztów, ale może nawet i ludzi. Jeśli jest tak jak mówisz, nie zdziwiłbym się gdyby zechciał on przekazać ci dodatkowy statek pod swoją komendę tylko po to by zapewnić sukces tej wyprawie. Oczywiście, nie mam nic przeciw temu byś się z nim rozmówił. Jeśli zechcesz, możesz nawet podkoloryzować pewne informacje, w końcu admirał nie musi być świadom wszelkich szczegółów tego przedsięwzięcia, prawda? No, i oczywiście... Czymże jest ta druga siła?
28.05.2019, 13:07
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Bank braci Reymont
#8

egir uśmiechnął się i odetchnął w duchu. Wątpił by kupiec tak po prostu odrzucił jego propozycję, lecz jego odmowa nadal była możliwa. Zgoda Frippa sprawiała jednak, że cała wyprawa stawała się trochę bardziej realna i o cały sążeń łatwiejsza.
Trudniejsza część rozmowy była jednak przed kapitanem. Dopiero przekonanie kupca do drugiej części pomysłu mogło otworzyć przed nim jakiekolwiek myśli o reszcie projektu. Co prawda nawet bez udziału obu sił było to możliwe, lecz stałoby się niepomiernie trudniejsze.
Farmatyr uspokoił się w duchu i zwilżając usta wodą, odpowiedział:
- Rada Magów – zrobił efektowną pauzę, by ocenić pierwszą reakcję kupca i nadać swojemu głosowi większą pewność siebie – Chcę poprosić admirała Gendę, by napisał dla mnie list polecający lub inną formę, która pozwoli mi zdobyć atencję Rady. Oczywiście nie musi być to atencja samych Arcymagów. Wystarczy ktoś o wystarczająco wysokiej pozycji, bym mógł mi pomóc. Chcę otrzymać dostęp do ich biblioteki. Podejrzewam, że jeśli jakiekolwiek informacje mogą istnieć o Revii, na pewno posiada je Rada. Prócz tego chciałbym uzyskać od nich pomoc w postaci grupy magów. Dzięki temu będzie możliwe dużo większe zabezpieczenie osady oraz jakakolwiek obrona przed bestiami czy potężniejszymi, magicznymi bytami jakie mogłyby się pojawić. Zresztą oddział magów zawsze jest przydatny. By otrzymać ich wsparcie, chcę rozciągnąć wyprawę o część badawczą, pozwalając zabranej grupie zająć się eksplorowaniem flory i fauny Revii, czy czym tam tylko będą potrzebowali. Wydaje mi się, że powinno to wystarczająco zainteresować kolegium magiczne na tyle, by wsparli wyprawę także finansowo. Jednak jeśli przyszłoby mi wybierać, najważniejszy jest oddział magów.
Aegir miał nadzieję, że jego pomysł spodoba się kupcowi. Z doświadczenia wiedział, że zatrudnianie magów na własną rękę może skończyć się różnymi, często mało dobrymi efektami. Prawdziwe było to szczególnie dla magów podróżujących, którzy byli niczym gra w kości z bosmanem – niby można było wygrać wielkie nagrody, lecz niezależnie od wyniku, zawsze był haczyk. Dodatkowo, magowie niezależni, jak lubił ich nazywać kapitan, cenili się znacznie drożej niż oddział wysłany przez Radę – zwykle dlatego, że to Rada była wtedy odpowiedzialna za płacę.
Przerywając swoje rozważania, Farmatyr spojrzał na swojego rozmówcę starając się wyczytać z twarzy reakcję na przedstawione mu rewelacje. Wiedział, że zwykle ludzie bywają ostrożni w stosunku do magów, lecz po latach spędzonych w towarzystwie magów pokładowych różnych jednostek zdążył się wyzbyć swoich nietolerancji i stygmatyzacji w stosunku do tej grupy.

28.05.2019, 13:51
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Bank braci Reymont
#9

STRAŻNIK


wa druga siła, którą miał wesprzeć się Aegir była wyraźnym szokiem dla handlarza. O ile uwiązanie w wyprawę admirała Gerdy było dla nie niespodzianką którą przyjął z radością człowieka z pełną kieszenią, to wspomnienie Rady Magów sprawiło że jego oczy rozszerzyły się a twarz poraz pierwszy od dawna przybrała wyraz nie będący wytrawną maską wieloletniego pokerzysty. To chwilowe zakłócenie jednak nie było niczym więcej niż właśnie chwilowym zakłóceniem. Fripp nie pozwolił sobie na okazanie swojego zaskoczenia dłużej niż przez czas potrzebny na mrugnięcie okiem. Westchnął. Kiedy mówił, jego ton był tak samo rzeczowy i wyrachowany jak zawsze.

Czy jesteś pewien że magowie zainteresują się tą sprawą nie bardziej niż powinni? Magowie mają w zwyczaju wtykać swój nos tam gdzie nie trzeba, ich buta nie pozwala im stać na swym miejscu i po prostu wykonywać swojej roboty. Boję się że mogą chcieć przejąć nasze stery, a przede wszystkim chciałbym mieć kontrolę nad tą osadą. Ludzie lojalni monecie to ludzie lojalni mi, w przeciwieństwie do Akolitów wysłanych przez Vanariego i resztę. – Mężczyzna zrobił chwilę przerwy by poprawić się w fotelu poraz kolejny i by sformuować odpowiednio myśli. – O wiele chętniej skorzystałbym z usług grup najemniczych, takich jak Saberwolf. Jeśli znajdziesz odpowiednich ludzi, rozmówię się z nimi i sfinansuję ich. Jednakże pamiętaj o tym że siły lojalne nam muszą być w przewadzę nad innymi, należącymi czy do Gerdy czy do kolegium, czy nawet do najemniczych ugrupowań. Taka kolonia zawsze będzie ośrodkiem pomniejszej politycznej gry, czy tego chcemy czy nie. I o ile mogę sobie pozwolić na wpuszczenie do osady kilku innych sił, to ja mam tam rządzić. Ufam ci w tej kwestii.
28.05.2019, 16:03
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Bank braci Reymont
#10

- Najpewniej zainteresują się bardzo. I na to liczę – odparł ostrożnie Aegir, po czym, wiedząc że zaczyna pływać zbyt blisko klifów, kontynuował starannie dobierając słowa – Nie staram się wchodzić w politykę oraz rozgrywki między siłami, którymi nie dorastam do pięt, Panie Fripp. Jestem tyko zwykłym kapitanem. Co nie zmienia faktu, że staram się nie należeć to tej części ludzi, którzy skończą z nożem w plecach przez własną głupotę i wtykanie nosa w nieswoje sprawy. Uważam jednak, ze dużo łatwiej jest kontrolować przeciwników przed oczyma, niż tych za plecami. Oboje wiemy, na co mogą sobie pozwolić magowie, a Pan zapewne ma też pojęcie co dokładnie chcieliby uzyskać i jakimi metodami. To jest siła polityczna i może być, że stanie się nawet wroga , lecz jest ona znana i przewidywalna. A z doświadczenia wiem, że jeśli pozwalamy przeciwnikom wejść na nasz teren na naszych zasadach, to znacznie łatwiej ich kontrolować. Oddział najemnych magów, niezależnie jak lojalny zawsze jest tylko oddziałem najemników. Dość, że nie będziemy mieć pewności co do ich umiejętności, to jeszcze nigdy nie będziemy mieć pewności co do ich lojalności. Wystarczy jeden moment i ta dzika karta może obrócić się przeciwko nam. Proszę wybaczyć mi pewien nietakt, lecz wolę musieć użerać się z magami próbującymi bawić się w politykę niż z bestiami Revii i dzikim oddziałem najemników jednocześnie.
Wiedział, że przekonanie Frippa w tej kwestii może być ciężkie. Za czasów swojej służby w szeregach sił porządkowych zdążył zrozumieć, że tam, gdzie istnieje niepewność dowodzenia i możliwość zdobycia zysków, tam istnieje też polityka. Mimo to nie miał zamiaru łatwo odpuścić. Najemnicy nigdy nie kojarzyli mu się dobrze, a w miejscu, gdzie będą mieli stanowić większą część siły, jedynie lojalność i pieniądz będzie dzielić ich od przejęcia osady na własność. W lojalność tego typu ludzi wątpił, natomiast pieniądz był dobry dopóki nie okaże się że więcej zyskają na własną rękę.
- Wiem, że boi się Pan o to co może się stać z osadą i względem kogo będą lojalni, lecz  oboje wiemy, że w momencie w którym magowie dowiedzą się o wyprawie, zaczną swoją rozgrywkę. Uważam, że dużo lepiej mieć na ich na swoich zasadach, trzymając ich tak blisko jak się da i jednocześnie kontrolować co wiedzą oraz co robią, niż zostać niespodziewanie wygryzionym zakulisowymi działaniami Rady.  Jednak uszanuję Pana decyzję i postaram się wypełnić zadanie niezależnie od tego czy będą miał przy sobie magów najemnych czy magów Rady. Ale, co czuję się zobligowany zaznaczyć, bez magów może być znacznie trudniej.
28.05.2019, 17:15
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna