Okolice Targowiska
#1

Cytat:



ybi Targ w Valen to prawdopodobnie najlepsze źródło świeżych ryb na całej północy. Oczywiście można tutaj kupić nie tylko ryby i znajdzie się wszystko od żywności po topory czy nawet bardziej poszukiwane i nielegalne dobra jak niewolnicy. Oczywiście z uwagi na położenie nie jest to najbezpieczniejsze miejsce. Pełne bandytów i ludzi pragnących szybkiego zarobku. Mimo wszystko jest tutaj bezpieczniej niż w zaułkach dolnego Valen. Tutaj przynajmniej można dostrzec straż, ba nawet w nocy najdą się tutaj patrole. Spowodowane jest to opłatami uiszczanymi przez tutejszych kupców którzy dość mocno cenią swój dobytek. Samo Targowisko nie jest jednak jednym placem a bardziej całą aglomeracją stoisk rozrzuconą wzdłuż nabrzeża. Stoiska są stosunkowo małe i upychają się w portową infrastrukturę, większość z nich posiada szyldy, zrobione z mniejszą lub większą dbałością, jak się można ci którzy ich nie mają najczęściej sprzedają wszystko. Najpopularniejszy jest po prostu wyryty w drewnie znak ryby oznaczający sprzedawcę owoców morza i oczywiście ryb. Stoiska najczęściej są szare co w połączeniu z przejmującym wszystko zapachem odpycha bogatszych od tego miejsca. Dostrzec tu można głównie służbę, rzemieślników i oczywiście biedotę. Także co bardziej ubodzy kupcy przychodzą tutaj po zapasy. Wiele z dróg prowadzi w zaułki głębi miasta podczas gdy z każdego jego miejsca patrząc na północ podziwiać można przejmujący błękit morza Klifowego.  Na plaży znajdują się tutaj zarówno wyładowane rybami łodzie jak i takie w budowie. Nie mniej jest też takich które rozpadają się pod zębem czasu. Wszystkie one służą, służyły lub będą służyć zaopatrywaniu ów targu. I to nie tylko w ryby, wiele z nich służy wszak do pomocy w rozładowywaniu dużych statków w porcie. Jeszcze inne przemycają kontrabandę.
24.05.2019, 17:57
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Okolice Targowiska
#2

Przy wejściu do miasta nikt nie pobrał od niego żadnych opłat. Enarius uznał więc że opłaty zostaną pobrane przy opuszczaniu miasta jako że jego ładunek został sprawdzony. Korzystając z tej sytuacji chłopak zaczął zastanawiać się czy udało by mu się uniknąć opłat gdyby jakoś wymknął się z miasta. Na razie jednak zajmowały go codzienne sprawy związane z przygotowywaniem stanowiska.
Po niedługich poszukiwaniach nie znalazł żadnego zarządcy więc po prostu się rozstawił w wolnym miejscu starając się nie rzucać za bardzo w oczy. Sądził że zbyt dużo uwagi nie będzie najlepszy przy jego zawodzie. Tym bardziej jeśli ktoś miał umrzeć mu na rękach podczas zabiegów.
Jego wóz mimo pozornego przygotowania wymagał jednak sporo przygotowań, nawet po wydojeniu jego wiernej krowy.
Zaczęło się od wypakowania sprzętu, rozłożenia prowizorycznych łóżek dla chorych, Odbezpieczeniu części skrzyń. Przygotowaniu ognia pod aparaturę alchemiczną na wypadek nagłej potrzeby. W tym czasie zarówno koń jak i krowa pasły się na lichych kępach trawy wyrastających z rowu za wozem w pobliżu jakiś zabudowań.
Chłopak uwijał się szybko ze swoimi zadaniami ciekawy jakich spotka tutaj klientów. Niestety gdy wszystko było gotowe nie napotkał zbyt wielu zainteresowanych.
Kilkoro osób podeszło pooglądać ptaka. Chłopak by dać upust ich ciekawości pozwalał podglądać zwierze z dystansu tak by go nie narażać na niepotrzebny stres.
Kilkoro innych pytało o to czym się zajmuje na co wyczerpująco odpowiedział - Leczenie, zielarstwo, alchemia. Zajmuję się wszystkim od leków coby męskość była twarda całą noc po leczenie urazów. Trutka na szczury też się znajdzie. I maść na kręgosłup i coś na stawy. Nalewki na ból gardła. Ucięty palec albo i dwa też mogę zregenerować ale to już trudniejsza sprawa. Mieszanki ziół do naparów na kaszel też sprzedaję. Jak dziewce się krwawienie spóźnia to też coś poradzić można, choć to wolałbym sprzedawać mikstury coby do ów spóźnienia nie doszło. - uśmiechał się zawsze uprzejmie pokazując swoje specyfiki czy to pęki ziół.
Gdy po około 20 minutach nikogo nie było co i w sumie w obcym mieście nie dziwiło chłopak uznał że może wysunięcie szyldu pomoże, toteż tak uczynił, przy pomocy węgla wymalował na powierzchni wozu znak buteleczki z unoszącym się oparem. Pod spodem napisał - Uzdrowiciel oraz usługi z zakresu zielarstwa i alchemii. - miał nadzieję że to na kogoś zadziała. Mimo wszystko największe nadzieje pokładał w dość dokładnym opowiadaniu o swoim asortymencie. Miał nadzieję że informacje o myszołowie też przykują uwagę a więc i klientów.
24.05.2019, 18:57
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Okolice Targowiska
#3

Czas mijał a młody uzdrowiciel nudził si zajmując się codziennymi obowiązkami. Czyszcząc aparaturę, dokonując przeglądów ziół czy sprawdzając na jakie specyfiki starczy mu składników.  
Pomimo braku zainteresowania medykiem wśród zwykłych mieszczan, nie minęło długo aż zgłosiła się do niego dwójka strażników miejskich.
– Dzień dobry. Zajmuje się pan medycyną, tak? Czy zechciałby pan się udać z nami na posterunek? – Odezwali się. Nie było ani w ich zachowaniu ani głosie słychać groźby, a bardziej zainteresowanie jego osobą.

Słysząc te słowa nie wahał się i od razu z uśmiechem na ustach odparł - Oczywiście że z wami pójdę! Mogę tylko zabrać wóz? Boję się zostawić sprzęt tutaj a jeśli macie do mnie jakąś sprawę może się przydać. Chyba że to nagły wypadek? - popatrzył się pytająco - Co takiego się stało? -
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.06.2019, 18:22 przez Enarius.)

02.06.2019, 18:22
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Okolice Targowiska
#4

Chłopak czekał z niecierpliwością na odpowiedź.
Wyjaśnimy ci na miejscu. Jest to dość delikatna sprawa. – Powiedział strażnik. – Jeśli jednak zechcesz, mój towarzysz może przypilnować twojego kramu.
- Rozumiem... Prosiłbym wiec o przypilnowanie mego dobytku a ja już z wami ruszam. - odparł bez wahania.
Strażnicy zaprowadzili go do koszar a on pozwolił sobie na rozmyślania nad rodzajem ów delikatnej sprawy. Czyżby kogoś zakatowali? A może choroby weneryczne toczą już garnizon do reszty? Albo w jakiejś akcji któremuś z strażników coś się stało ?
Gracz opuścił wątek
07.06.2019, 22:17
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Okolice Targowiska
#5

Enarius zasnął. Kiedy zaś się obudził, w mieście panowała już noc. Ludzie zdążyli rozejść się z targu, zostawiając go samego we własnym wozie, stojącego na widoku i będącego łakomym kąskiem dla wszelkiej maści złodziejaszków. Na ten moment wyglądało na to że nikt nie zainteresował się jego wozem i jego osobą.

Mag widząc że panuje już noc postanowił zostać i czuwać do rana przy swoim skromnym dorobku. Zaczął szukać kuszy by być gotowym w każdej chwili dobyć broni i strzelić. Czekało go długie czuwanie. Zaczął się zastanawiać czy nie ma w mieście bezpieczniejszych miejsc ale teraz oznaczało by to męcząca przeprowadzkę. Póki nic się nie działo mógł chyba zaufać swojej kuszy. I tutaj zaczęły się problemy.

Kuszy nigdzie nie było można znaleźć. Młody medyk mógł przeszukiwać wszystkie jego kufry i zakątki wozu, ale po orężu nie zostało nawet śladu. Amunicję do niej też ktoś dał radę zwędzić. Na szczęście po krótkich oględzinach okazało się że tylko ta część jego dobytku zniknęła. Złodziej musiał nie widzieć żadnej wartości w alchemicznych przyborach czy ziołach, albo po prostu nie miał na nie miejsca w kieszeniach. Kolejnym ważnym szczegółem który zauważył Enarius przy przetrząsaniu swoich rzeczy był brak sakiewki. Jedyną po niej pozostałością był skrawek materiału przy jego pasie. Nie ulegało wątpliwościom to, że kieszonkowiec miast bawić się w niezbyt bezpieczne próby zabierania całej sakwy, po prostu odciął tę część która była dla niego ważna. I tak nie widać było już po nim żadnego śladu.

Widząc to młody alchemik popatrzył się zirytowany na zewnątrz i sprawdził jak jego zwierzaki. Przede wszystkim jego podniebny przyjaciel i krowa. Bał się też o konia. wyglądało na to że ktoś urządził sobie tutaj jego kosztem bardzo ciekawą zabawę. Na szczęście zwierzaki były całe. Młody mag poprzysiągł zemstę. Jedynym problemem był jednak brak jakiś większych zdolności do walki jego osoby. Eliminowało to jednak inny problem, nie musiał już za bardzo bać się obrobienia... już to zrobiono. Aktualnie mógł czekać do rana albo próbować znaleźć sprawcę. Mimo najlepszych chęci w to drugie nie wierzył. Będąc spłukanym, martwił się nawet czy będzie miał co zjeść. Nigdy tak jak wtedy nie liczył na przyjęcie do pracy w koszarach. Mógł więc tylko czekać.... Rano szperając po mieście mógł szukać swojej kuszy na targu by znaleźć złodzieja ale teraz do rana miał trochę czasu. Zaczął zastanawiać się jak jeszcze może poeksperymentować ze swoją mocą by wzmocnić swoje ciało. Może to dawało by mu jakieś szanse, nawet jeśli nie w odzyskaniu dobytku to przynajmniej w uniknięciu takiego wypadku w przyszłości.
13.07.2019, 21:23
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Okolice Targowiska
#6

Enarius czuwał... Zirytowany wypadkiem nie mógł zasnąć. Był w stanie tylko myślę co tym co może zrobić i próbować ułożyć sobie jakiś plan.
Czas mijał... Nikt właściwie się nie pojawiał na targu. W pewnym momencie rozległ się głośny krzyk należący niewątpliwie do jakiejś kobiety. Dochodził ze strony morza, zapewne zza któregoś z magazynu. Wrzask ten niewątpliwie mógł przyciągnąć uwagę nie tylko jego, ale także i straży która mogła patrolować okolice – jeśli w ogóle takowa się tu kręciła.

Chłopak ruszył powoi w stronę miejsca skąd dobiegały krzyki. Serce waliło mu jak młot. Cały czas badał wzrokiem drogę ucieczki i pilnował by nic mu jej nie zagrodziło. Bał się... Nie uzbrojony, bez ofensywnej magii, cholernie się bał... Gdyby ktoś go zaatakował nie mógłby zrobić absolutnie nic. Musiał mieć pewien że da radę uciec. Nawet jeśli wyglądał jak szaleniec nerwowo zerkając przez ramię.

Nie zanosiło się żeby ktoś lub coś blokowało medykowi drogę. W którąkolwiek ze stron. Podążając za krzykiem zaś, w końcu dotarł do miejsca z którego mógł on dochodzić. Ciemna alejka między magazynami, miejsce które nie było podrodze właściwie nigdzie i niemożliwym było aby zabłąkał się tu byle losowy przechodzień. Tam zaś zastała go cisza. Cisza, i ślady krwi.
Alejka ciągnęła się między dwoma drewnianymi budowlami, niestrzeżonymi i wyraźnie ogranicającymi miejsce. On wszedł ze strony reszty budowli, natomiast naprzeciw niego droga prowadziła prosto do obudowanego brzegu, zostawiając tam stosunkowo niewiele miejsca po prawej i lewej.

Widząc ślady krwi jak i wąska okolice chłopak wystraszył się. Taki istny tunel to idealne miejsce na zasadzkę. Bał się że osoba która krzyczała została tak właśnie schwytana. Poza tym nawet jeśli było inaczej raczej nie mógł jej pomoc. Wycofał się do swojego straganu. Pomagał innym jak się dało ale to było poza jego zakresem pomocy. Mógł leczyć ale to to było coś innego.

Nikt ani nic nie przerwało Enariusowi powrotu. Noc pozostała spokojna jak zwykle. Co ucieszyło chłopaka. Enarius wrócił do wozu i pilnował go aż do rana. Z uwagi na brak kuszy musiał poszukać sobie broni zastępczej, niedawny krzyk nie pomagał. Zaczął szperać po swoim sprzęcie w poszukiwaniu jakiegoś noża. Lepsze to niż nic. Aż nazbyt dobrze wiedział na dobre cięcie może zabić. Inna kwestia ze w walce nożem był laikiem.

Enarius mógł znaleźć nóż wśród narzędzi z których korzystał przy zbieraniu ziół. Niestety, nie była to broń w żadnym stopniu przystosowana do samoobrony. Króciutki brzeszczot, mimo swej ostrości, nie miał właściwie żadnych szans przy starciu z jakimkolwiek bandytą uzbrojonym nawet w najprostszą drewnianą pałkę. Zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że medyk nie potrafił nim walczyć w najmniejszym stopniu. Na szczęście jednak, nikt więcej nie wpadł na pomysł okradnięcia go. Reszta nocy była cicha, spokojna. Rano zaś był solidnie zmęczony, po nieprzespanej nocy.

Enarius widząc nadchodzący dzień uznał ze teraz przynajmniej w biały dzień jest bezpieczniejszy. Noc była ciężka ale przynajmniej ocalił resztę dobytku. Zaczął dzień od śniadania w postaci mleka swojej krowy jak i zastanowienia się jak może zdobyć jakakolwiek żywność będąc spłukanym. Jako że mógł co najwyżej czekać aż coś się wydarzy a raczej na informacje od straży postanowił podrzemać nieco korzystając z osłony dnia. Chciał jeszcze poeksperymentować z magią i miał pewien pomysł na zaklęcie zdolne zadać pewne obrażenia. Zmęczenie nie dawało się mu się jednak zbyć. Drzemał płytko z powodu ostatniej kradzieży i nasłuchiwał okolicy, stan ten był kompromisem między potrzebą snu a zagrożeniem. Niezbyt szczęśliwym i wygodnym ale aktualnie prawdopodobnie najlepszym.
15.08.2019, 00:26
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Okolice Targowiska
#7

Chłopak przespał się dwie godziny i nieco odetchnął sobie po niespokojnej nocy, nie miał za bardzo snów bo i sen nie był za głęboki, ot małe drzemki. Potem postanowił się nieco rozejrzeć, głównie z powodu przejmującej chęci odzyskania dobytku która unosiła się z tyłu jego głowy.

Poranek zaczynał się powoli, a przynajmniej takie wrażenie mógł odnieść Enarius. Co jakiś czas mógł dostrzec marynarzy zmieniających warty przy statku, czy ludzi wychodzących z gospód do domów po zdecydowanie źle spędzonej nocy. Nikt nie zwracał na niego większej uwagi.
Dopiero gdy zakończył swoją drzemkę, mógł zobaczyć pierwszych ludzi rozkładających swoje stragany na targu.

Enarius powiódł wzrokiem po innych straganach , szukał swojej kuszy ale nie sądził by się tutaj pojawiła. Ktokolwiek ją zabrał z pewnością albo opylił ją w innym miejscu albo sam jej używa. Chłopak musiałby się rozejrzeć ale nie miał pod czyją opieką zostawić wozu. Odrobinę go to irytowało, jedyne co mógł zrobić to zapewnić sobie nowe fundusze, czekał więc dalej na jakiś klientów. Wiadomość od straży miała przyjść najwcześniej dzisiaj, na co liczył ale musiał jakoś się doi tego czasu utrzymać przy życiu. Żałował że nie ma jakiegoś większego zwierzęcego towarzysza którego mógł by postawić na straży. W zasadzie to zastanawiało go jak inni kupcy radzą sobie z zostawianiem dobytku. Podszedł do jakiegoś ze swoich sąsiadów na targu i po przywitaniu się zapytał jak oni radzą sobie z zajmowaniem się towarem gdy muszą gdzieś się udać. Na bogów Enariusowi przez myśl przyszła już nawet adopcja...

Póki co, kusza nie zjawiła się na straganach, tak jak przewidywał sam medyk. Mogło to jednak również wynikać z dość wczesnej pory dnia. Najemnicy wszelkiej maści znani byli z tego że nie lubili wstawać o świcie, kiedy już znaleźli się w karczmach, więc niektórzy nawet nie trapili się z wystawianiem oręża na targ przed południem. Nie mówiąc o tym że miasto chętnie sprawdzało przeróżne zezwolenia takich sprzedawców.

Zapytany straganiarz zaś wzruszył ramionami.
Nie zostawiam. Ot, potrafię dzień wytrzymać nim się porządnie w domu wysram.

Cóż uzdrowicielowi pozostało wiec już tylko czekanie na jakiś trop. Jak sądził może potem coś się pojawi. Obserwował tez stragany obiecując się w sytuacji miasta. Nic tak dużo nie mówiło o stanie miasta jak ceny i asortyment.
17.10.2019, 22:26
Przeczytaj Znajdź Cytuj




Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna