Biała Wieża
#1

Cytat:

porych rozmiarów budowla ukrywająca się w borze. Sprawia wrażenie solidnie zbudowanej, zdolnej przez wiele lat oprzeć się siłom natury, jednakże również opuszczonej przed wielu laty. Drzewa ją otaczające są średnio o pół metra wyższe, co nie zmienia jednak faktu że ta wielopiętrowa konstrukcja siedmiokrotnie przewyższa rosłego mężczyznę. Otoczona jest dziką roślinnością, krzewami i pnączami które powoli pożerały kamienie wbite w ziemię przed wejściem. Kiedyś zapewne służyły jako dróżka. Wieża nie posiada nigdzie żadnych okien, z wyjątkiem najwyższego piętra, gdzie pomieszczenie jest wieksze i wysuwa się znad trzonu budynku, sprawiając że przypomina on trochę grzyb. Łatwo można rozpoznać że ta fortyfikacja nigdy nie spełniała swojej obronnej roli, a bardziej powstała po to by jakiś mag mógł w spokoju prowadzić tam swoje magiczne badania, podczas gdy sam wygląd jego domostwa odstrasza niechciane wizyty. Dębowe drzwi stanowiące wejście do środka trzymają się wciąż całkiem nieźle, ale wystarczy mocno je szarpnąć by przełamać spróchniałą framugę, przy budowie której ktoś najwyraźniej ani trochę się nie postarał.
31.07.2019, 00:04
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Biała Wieża
#2

STRAŻNIK


owiedzenie że drwal był pełen optymizmu było pewnym nadużyciem. Właściwie to po dosadnym wykazaniu dlaczego ma być cicho, jego mina wyraźnie zrzedła i nie wróciła wcale do poprzedniej wesołej formy. Cały czas, nieudolnie notabene, próbował się skradać i nie zaalarmować nikogo, kto mógłby znajdować się przed nim samym i jego groźniejszym towarzyszem. Nawet widząc wieżę powstrzymał się od jakiegokolwiek komentarza, a zamiast tego solidnie chwycił siekierę w obydwie dłonie, jak gdyby był pewien że zaraz wyskoczy na niego jakaś bestia z tejże wieży. Ten strach czuwał przy nim i do samego momentu przejścia przez drzwi, gdzie... nie stało się zupełnie nic. Rozejrzał się i wzruszył ramionami, zapominając o ostrożności którą przed chwilą jeszcze kultywował.

Zaraz po nim wejść mógł Raghor. I jeśli to zrobił, ujrzał dość biednie urządzone pomieszczenie którego jedynym źródłem światła były właśnie te wyważone drzwi. Było tu kilka szafek i półek wyposażonych jedynie w mech, duży stół którego używanie nie było najlepszym pomysłem z powodu kurzu i grzybów go obrastających i krzesła niegyś służące do siedzenia przy rzeczonym stole. Był również jeden otwarty pusty kuferek który był w środku perfekcyjnie pusty. Najważniejszym elementem wystroju były więc schody na górę, a one mogły przykuć uwagę z więcej niż jednego powodu. Albowiem Raghor był w stanie usłyszeć, że gdzieś na piętrze znajdowali się ludzie. Był to szczegół który zdawał się umknąć Haroldowi. Ich obecość poznać można było po tym że w gruncie rzeczy robili tutaj to samo po co zjawił się tutaj i on; uprawiali szaber. Słychać było przez moment przerzucanie rzeczy z miejsca na miejsce, możliwe że do jakiegoś worka czy plecaka oraz kroki. Amulet Łowcy wciąż pozostawał w stanie spoczynku.
02.08.2019, 01:54
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Biała Wieża
#3

Lata spędzone w ciemnych klasztornych celach i korytarzach przyzwyczaiły wzrok Raghora do szybkiej akomodacji. Ledwie chwile zajęło mu zanim oczy zaczęły dostrzegać coraz więcej detali pomieszczenia, w którym się znaleźli. Wiedział już, że lada moment wiedza o dokładnym planie pomieszczenia może im się przydać. Odgłosy słyszane na górze nie pozostawiały wątpliwości, grupa, którą śledzili już tu była i lada moment zapewne uda się w drogę powrotną, na której obecnie znajduje się on i Harold.
Wbrew prośbą drwala by Raghor więcej go nie straszył i nie traktował z góry, łowca złapał go za ramię i odwracając do siebie przyłożył sobie palec do ust, a następnie wskazał tym samym palcem do góry, dając do zrozumienia, że nie są w wieży jedynymi planującymi szybkie wzbogacenie.
Krótkie spojrzenie na amulet upewniło Raghora w przekonaniu, że goście nie wiedzą o ich obecności. W innym wypadku z pewnością już planowali by "coś".
W głowie rozważał dwa scenariusze. Wedrzeć się na górę i spróbować się dogadać było jedną z opcji, ale wiedział, że ta decyzja zapewne skończy się czyjąś śmiercią. Wolał uniknąć ryzyka, bo chociaż wierzył w swoje umiejętności w razie czego, to nie podejrzewał, żeby udało im się wyjść z tego całkowicie bez szwanku. Alternatywą było ciasne miejsce pod schodami prowadzącymi na górę, w którym kucając on i Harold mogliby urządzić zasadzkę. Przy odrobinie szczęścia schodzący z góry nie będą już dokładnie rozglądać się po pokoju i raczej będą zmierzali w kierunku wyjścia. Widząc grupę łowca będzie mógł zdecydować czy zaatakować ich z zaskoczenia, czy przyłożyć nóż do gardła jednemu z nich i spróbować negocjować, czy też po prostu z nimi porozmawiać gdyby to jednak faktycznie była ta zabłąkana rodzina grzybiarzy.
Odgłosy przerzucania przedmiotów na górze ucichły co mogło znaczyć, że nie pozostało już wiele czasu do namysłu i trzeba działać. Raghor rozpiął kuszę i wyjął katanę, wskazał miejsce swojemu towarzyszowi, który kiwaniem głową podkreślił, że zrozumiał koncepcję, po czym oboje cicho zajęli pozycje pod schodami, wyczekując w napięciu kto zejdzie z góry.
05.08.2019, 18:37
Przeczytaj Znajdź Cytuj




Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna