Dwór Wielkiego Malarza
#21

Avaraad przezornie nie odzywał się więcej, pozostawiając kwestie dyplomatyczne Torkowi, chociaż gdzieś w środku wiedział, że jest to najgłupszy pomysł jaki mógł kiedykolwiek przedsięwziąć. Poleganie na innych niezbyt mu pasowało. Zbyt dużo czasu spędził samemu wśród dzikich zwierząt żeby teraz czuć się swobodnie w czasie tak poważnych rozmów. Zwykle było prościej - idź zabij tę bestię, dostaniesz za to tyle pieniędzy. Żadnych gróźb, magicznych tajemnic, nieznajomych kobiet, które pozwalały sobie na zbyt wiele. Zdecydowanie nie w jego stylu.
W końcu jednak Gloryia cofnęła ostrze, a Łowca mógł nareszcie wytrzeć kroplę krwi, która od dłuższej chwili go dręczyła. Nie podchodził jeszcze do arbalestu, wiedząc, że to mogłoby się źle skończyć, chociaż ustawił się tak żeby mieć go w zasięgu wzroku. Jak na razie słuchał tego co ma do powiedzenia dziewczyna, zastanawiając się w jaki sposób ona w ogóle się w to wplątała. Opowiastka o przeklętym krewnym coraz mniej pasowała mu do tego co właśnie przedstawiała. Dwadzieścia złotych smoków za ochronę? Mogłaby za to wynająć małą kompanię najemną, a nie dwójkę nieznajomych. Coś tu śmierdziało i to mocno.
- Zanim gdziekolwiek pójdziemy chciałbym wiedzieć gdzie zmierzamy i co to za tajemnicze osoby, które mają do nas dołączyć. Jeśli mamy cię... - Avaraad odchrząknął - ...was chronić chcę wiedzieć wszystkie niezbędne szczegóły. Bez tego nie będziemy w stanie odpowiednio przygotować obrony. Nawet w czasie drogi wyjazdowej coś może nas zaatakować i wolałbym być na to przygotowany - powiedział rzeczowo, spoglądając w oczy Gloryi. Chciała ich wynająć, w porządku. Nie miał najmniejszego problemu z pracą najemnika, zwłaszcza jeśli miałby dostać za nią tak wiele pieniędzy. - Dlatego też chcę wiedzieć gdzie jedziemy. W razie jeśli byśmy się rozdzielili wszyscy będą wiedzieli gdzie mamy się spotkać. - powiedział, spoglądając na Torka jakby chciał go zachęcić do zadawania nurtujących go pytań. On najwidoczniej lepiej dogadywał się z dziewczyną i jego wsparcie w tym momencie bardzo by mu pomogło.
Jeśli Avaraad nie zobaczy żadnej wrogiej reakcji ze strony Gloryi zerknie w stronę arbalestu. - Mogę? - zapyta i jeśli otrzyma twierdzącą odpowiedź podniesie go z ziemi. Tak drogi sprzęt nie był przeznaczony do walania się po zakurzonych powierzchniach.
14.12.2018, 23:01
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna