Plac
#81

amstur pogładził się po brodzie, rozważając ofertę. Wiedział, że smocze szkło nie jest najtańszym z materiałów, lecz posiadanie całego zestawu byłoby znacznie bardziej przydatne niż samej tylko pipety.
- Wspólne dobro nie ma tu nic do rzeczy – rzekł pewnym głosem – Z mojego doświadczania wynika, że ludzie wydają dużo więcej pieniędzy i częściej dokonują zakupów, kiedy czują się bezpiecznie. Zresztą trudno jest sprzedawać, kiedy pracownicy przestają pojawiać się w pracy, a proszę mi wierzyć, że jeśli morderca nie zostanie złapany, jedynie więcej ludzi ucierpi, przez co mniej osób będzie chętnych pracować. Proszę o tym pomyśleć o tym jako o inwestycji, Pan zapewni mi cały zestaw za cenę 35 srebrnych smoków, a ja rozwiążę tą sprawę tak szybko jak tylko mogę, pozwalając pańskiej faktorii na powrót do pełnej sprawności. Dodatkowo proszę pomyśleć, jak dobrą reklamę zrobi Panu i pańskiemu zakładowi wieść, że to dzięki pańskiej kooperacji i wkładowi, złapano mordercę grasującym po całym Grimssdel. Jedna transakcja, która zapewni tyle korzyści.
Zastanawiało go, czy dobrane argumenty będą wystarczające by przekonać mężczyznę. Nie  chcąc jednak pokazać swojej niepełności, spojrzał Arturowi prosto w oczy, starając się sprawiać wrażenie niezwykle zdecydowanego i nieugiętego.
11.01.2019, 13:49
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Plac
#82

STRAŻNIK
Hamstur



andlarz podrapał się po brodzie, kontemplując słowa akolity. Z jednej strony doszły do niego jego argumenty, a zdrowy rozsądek podpowiadał, że sam nie da rady operować całą faktorią jednak z drugiej... zasady to zasady. Takie były ceny, a jeśli obniży je chociaż raz to kto wie czy inni ludzie nie będą chcieli spróbować tego samego triku kolejnym razem? Artur miał ciężki orzech do rozgryzienia i najwidoczniej potrzebował chwili czasu na przemyślenie tego. - Przyniosę zestaw i pipetę, poczekajcie chwilę. - powiedział, po czym zniknął za jednymi drzwiami.
- Ładnie rozegrane. - z uznaniem rzekł Wathgurt, kiwając głową. - Podobno Artur nigdy nie schodzi z cen. Ale czasy są niezwykłe, może i takie cuda się udadzą. - przerwał, gdyż wspomniany wcześniej mężczyzna właśnie wychylił się zza framugi, niosąc w rękach torbę pełną sprzętu.
- Czterdzieści pięć srebrnych smoków. I macie mówić każdemu jak bardzo chciałem wam pomóc w tej sprawie. - powiedział, kładąc sprzęt na stoliku i spoglądając na zebranych.

12.01.2019, 14:06
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Plac
#83

amstur westchnął w duchu. Nie udało mu się zbić ceny do odpowiedniego pułapu, lecz w obecnej sytuacji pozostawało jedynie iść z nurtem. W końcu nie było sensu rezygnować teraz, gdy udało mu się już przekonać właściciela faktorii. Mógł co prawda wrócić do burmistrza i poprosić o środki, lecz czas, jaki musiałby na to poświęcić byłby znacznie za duży. Skryba postanowił zanotować sobie, by pod koniec śledztwa zebrać wszelkie wydatki i zażądać od urzędnika zwrotu poniesionych kosztów. Pozostawał jednak problem pięciu srebrnych smoków, których brakowało do wymaganej kwoty.
Hamstur szybko rozważył możliwości, jakie pozwoliłyby mu zdobyć tak potrzebny sprzęt. Większość z nich nie prezentowała dobrze się dobrze i nie wydawała się mężczyźnie właściwa lub wystarczająco mało kosztowna pod względem czasu czy innych, znacznie bardziej dalekosiężnych skutków. Po krótkiej chwili zastanowienia, Skryba wybrał plan działania.
Odwróciwszy się do Wathgurta, rzekł:
- Panie Wathgurtcie, byłby Pan tak dobry i zapewnił mi pięć srebrnych smoków?
Ten spojrzał na rozmówcę z dziwnym wyrazem twarzy, który przypominał Hamsturowi sposób, w jaki patrzy się na wszelkiej maści idiotów, półgłówków oraz durni . Wyraz mężczyzny wprawiał Skrybę w zakłopotanie, którego ten starał się ze wszelkich sił nie pokazać.  Przez chwilę w głowie Hastura pojawiła się nawet wątpliwość, czy Alchemik nie wyśmieje go, lecz ten sięgnął do swojej sakiewki i, wyłuskawszy z niej odpowiednią ilość monet, podał je Skrybie.
Hamstur odwrócił się w stronę właściciela faktorii i sięgnął do swojej torby po sakiewkę, w której znajdowały się jego oszczędności. Starając się przywołać na twarz wyraz niezobowiązującego uśmiechu, wręczył odpowiednią ilość monet Arturowi i zgarną torbę ze sprzętem.
Nie chcąc tracić więcej czasu, pożegnał się z kupcem i ruszył do wyjścia, by jak najszybciej zebrać próbki, które czekały na niego w domu ostatniej ofiary.  Wiedział, że już w obecnym momencie zmarnował wystarczająco czasu i nie warto było trwonić go na bezcelowe rozmowy.
12.01.2019, 22:36
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Plac
#84

STRAŻNIK



rtur na szybko przeliczył wręczone mu monety i dopiero wtedy odstąpił od zestawu. Cały czas przyglądał się akolicie czy ten przypadkiem nie bierze czegoś jeszcze ale ten nawet nie myślał o kradzieży tego co nie należało do niego. Po krótkim pożegnaniu Hamstur wraz z Wathgurtem opuścili faktorie handlową i pomaszerowali do domu Jaqa.
- Następnym razem jak będziesz handlował postaraj się dobić targu tak żeby starczyło Ci pieniędzy. - powiedział oschle Wathgurt, widocznie krzywo patrząc na umiejętności targowania się swojego towarzysza. Mimo wszystko cel został osiągnięty i mieli w końcu w posiadaniu sprzęt dzięki któremu będzie można pobrać próbkę kwasu. O ile nikt wcześniej się do niej nie dobrał.
Tym razem nie musieli długo czekać po zapukaniu do drzwi domostwa. Otworzyła im ładna, chociaż nieco zapuszczona i zmęczona kobieta, która szybko rozpoznała Wathgurta. - Dobrze, że panowie są. Wasz towarzysz już na was czeka. - powiedziała, nie mając pojęcia, że dwójka śledczych nigdy wcześniej nie widziała Brona, który oczekiwał na nich w salonie.




Macie czas sobie pogadać. Dajcie znać jak będziecie chcieli kontynuować ze mną.
14.01.2019, 20:08
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Plac
#85

- Niestety, przerachowałem się.  – rzekł do Watgurta, starał się brzmieć tak, jak gdyby był pewny swoich wcześniejszych rachunków i nie był zawstydzony swoim brakiem doświadczenia w tej materii. W końcu nie było potrzeby by mężczyzna wiedział, że to był jeden z pierwszych razy, kiedy Hamstur się targował.
Gdy dotarli do domostwa Jaqa, otworzyła im kobieta, która najpewniej musiała być jego żoną. Na wzmiankę o czekającym towarzyszu, Hamstur zmarszczył brwi. Kimkolwiek był przybysz, miał nadzieję, że nie ruszał on próbki.  Nie chciał wprowadzać zbyt dużego zamieszania, więc nie pytając o nic, poprosił gospodynię, by ta zaprowadziła ich do przybysza. Być może, jak rozumował, jest to jedna z osób, które były z nim w ratuszu.
Jednak, ku zdziwieniu skryby, w salonie nie oczekiwał nikt, kogo ten by znał lub kojarzył – siwy mężczyzna, o posturze przywodzącej na myśl niedźwiedzia, nie był kimś, kogo Hamstur mógłby zapomnieć, nawet gdyby istniała taka możliwość.
Nie wiedząc czego się spodziewać i jak właściwie zareagować, odezwał się tylko, by zwrócić uwagę mężczyzny:
- Witam Pana.
17.01.2019, 13:13
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Plac
#86

azar, zapytany przez panią domu czy czegoś jeszcze potrzebował, pokręcił głową. Aktualnie wyczekiwał jedynie swoich przyszłych towarzyszy. Nie miał zamiaru zabierać się za przeprowadzanie jakiegokolwiek śledztwa dopóki nie pozna współpracowników. W końcu, jak zeznawał burmistrz, w grę wchodziło użycie trucizn i kwasów. Cały ten Wathgurt zaś miał być alchemikiem, a Bron doskonale znał uczucie rzemieślniczego wkurwienia, gdy jakiś partacz dotykał rzeczy na których się nie znał. Nawet oglądanie ciała najprawdopodobniej nie miało zbyt wiele sensu, bowiem patrząc na wypaloną w suficie dziurę kowal podejrzewał że z martwej nie zostało zupełnie nic, na co można było popatrzeć. Z leżącej na podłodze kupki kości i spalonych mięśni nie był w stanie postawić żadnej tezy, prócz tej najbardziej oczywistej – Ofiara nie żyła. Jeśli w ogóle jego wyobrażenie szczątek zamordowanej było choć w lekkim stopniu zgodne z tym co czekało w sypialni.

Kiedy do pomieszczenia weszli dwaj mężczyźni, płatnerz odwrócił się w ich stronę. Był prawie pewien tego, że to właśnie na nich czekał. Obejrzał ich pokrótce, by ocenić ich wiek oraz to, jaką profesją się parali. Szybko stwierdził, że obydwoje raczej nie parali się wojaczką ani ciężką fizyczną pracą, ale nie byli równierz byle wymoczkami. To tylko potwierdziło jego domysły. Jeden z nich, wyraźnie młodszy, przywitał się. Z racji tego, że nie powiedział nic więcej, Tazar domyślił się że nie był przygotowany na jego przybycie. Chcąc zapobiec potencjalnej niezręcznej ciszy, Bron wstał i wyciągnął dłoń do nieznajomych.

Witam. Mam rozumieć że panowie zajmują się sprawą mordercy? – Zapytał. Usłyszawszy odpowiedź, kontynuował. – Jestem Silnoręki, przysyłają mnie z Valen. Mam pracować z wami. Burmistrz de Vill powiedział że was tu spotkam.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.01.2019, 23:41 przez Bron.)

17.01.2019, 23:40
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Plac
#87

amtur uśmiechnął się uprzejmie na słowa mężczyzny, po czym wyciągnął w jego stronę rękę i przedstawił się:
- Hamstur Fjolswir. Badacz teorii magicznej, skryba oraz zielarz. A to Pan Wathgurd Nevinrryal, mistrz fachu alchemicznego.  Miło mi jest Pana poznać. Ufam, że burmistrz de Vill wprowadził Pana w szczegóły sprawy?
19.01.2019, 01:44
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Plac
#88

cisnąwszy solidnie dłoń rozmówcy, kowal spojrzał na Wathgurta i przywitał go w ten sam sposób. Jako że on nie kwapił się wyraźnie zbytnio do rozmowy, Bron swoją uwagę skupił na brodatym Fjolswirze. Zwrot "badacz teorii magicznej" brzmiało dla niego jak pokrętne miano na Akolitę. W trudnych chwilach towarzystwo maga było bardzo przydatne. Czarodziejski urok potrafił przecież zdziałać o wiele więcej niż nawet najbardziej wprawiony kłamca. Na wypadek ewentualnej walki, perspektywa spopielenia przeciwnika kulą ognia także nie była wcale taka zła, choć w takiej płatnerz nie czuł potrzeby wspomagania się towarzystwem. Spacyfikować przeciwnika potrafił i on. Może mniej efektownie, ale co najmniej tak samo skutecznie.

Na tyle na ile był w stanie, wprowadził. Wydaje mi się, że wy wiecie na ten temat nieco więcej. – Odparł. – Czy macie w tym domostwie coś jeszcze do zrobienia? Nie chciałbym nadużywać uprzejmości pani domu w tak trudnych chwilach.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.01.2019, 21:25 przez Bron.)

19.01.2019, 21:25
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Plac
#89

- Postało nam odwiedzić pokój dziewczynki i pobrać próbkę – rzekł Hamstur – Może Pan tu na mnie poczekać lub, jeśli Pan woli, pójść ze mną na górę. Tak czy inaczej, to powinno zająć tylko chwilę.
To powiedziawszy ruszył do pokoju dziewczynki chcąc pobrać próbkę.  Miał nadzieję, że w czasie, gdy zajmował się znalezieniem odpowiednich narzędzi, nikt nie zniszczył znalezionej poszlaki. Było to co prawda mało prawdopodobne, ale jak najbardziej możliwe.
23.01.2019, 21:42
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
2 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna