Targ
#31

Nerfoxowi czas płynął szybko, gapie byli w miarę przychylni i jak to Sam określił między "Z dalekich stron" a "Nie oddam ci serca za nic w świecie," "ważne że coś wrzucają." Szaman zgodził się z nim skwapliwie, nie miał jednak czasu na rozmowy w myślach. Po "Wróć do mnie jeszcze wczoraj" stwierdził, że skończy występ. Pozbierał zdobycze, kulkę rzucił jakiemuś dziecku i uśmiechnął się do niego. Tak samo zrobił z krążkiem i guzikami. Dzieci wyglądały chyba na zadowolone i wyszczerzyły zęby do niego. Inne próbowały tymczasem odbić ogniem lub mieczem (a w każdym razie krwią i blizną) szklaną kulkę i inne zdobycze ich prawowitym właścicielom. Dwadzieścia trzy brązowe smoki (nie najgorzej jak na pierwszy raz) powędrowały szybko do mieszka, a czaszka na głowę (jakkolwiek głupio by to nie brzmiało). W ręce została mu tajemnicza moneta, obracając ją w ręku ruszył przez targ rozglądając się za osobą, która mu ją raczyła wrzucić. Widział ogromne masy kramów z węgorzami, kotami, rybami, zielskiem, niezliczone tłumy ludzi i tysiące odgłosów od szczęku noży do dźwięku instrumentów. Jak w tym całym kramie znaleźć jedną osobę, co więcej jak rozpoznać że to właśnie ona wrzuciła akurat tę monetę. Szaman spróbował popytać parę osób czy ktoś ty nie płacił takimi pieniędzmi, a następnie wrzasnął w głowie:
-Wujku!
-Czego?! Zajęty byłem!
- Sam nie był skłonny do pomocy.
-Widzisz tę monetę? Co to za ustrojstwo?
-A widzisz tę panią? - W umyśle Nerfoxa pojawiła się niczego sobie kobieta w niczego sobie stroju. - Tak? To mógłbyś zachować odrobinę wyczucia i nie wrzeszczeć w jej obecności!
Nie jesteś za stary na takie zabawy wujaszku? - Szaman uśmiechnął się w duchu.
W "takich zabawach" jak to nazywasz liczy się doświadczenie a nie wiek. - Na kilka sekund Nerfox został prawie ogłuszony przez śmiech Sama. - W każdym razie radź sobie z tą monetą sam, zdobywaj doświadczenie.
Tak odprawionemu Nerfoxowi zostało chodzić przez targ w nadziei, że osoba, która wrzuciła tę monetę do czaszki, ujawni się sama. Przypomniało mu się jak w dzieciństwie znalazł monetę, której nigdy na oczy nie widział, chodził z nią i pytał ludzi co to jest, a w końcu okazało się, że to mosiężny guzik. To były dobre czasy... A skąd się tutaj znalazła taka moneta? To zagadka do rozwiązania na dziś. Zagadka zagadką, a w brzuchu burczy. Szaman postanowił zjeść coś z targu i napić się z fontanny jeśli tu takowa była.
Przydałoby się, żebym dzisiejszego dnia wyszedł na plus - pomyślał.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.12.2014, 00:38 przez Nerfox.)

28.12.2014, 00:27
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Targ
#32

Nerfox podchodząc do fontanny zauważył złotowłosą panienkę. Zdziwiło go to ponieważ zdawało mu się, że widział ją już wcześniej i co więcej przyglądała mu się uważnie. Był takim człowiekiem, że nie rozumiał jak można widzieć coś dziwnego w jegomościu z czaszką kozła i białą farbą na twarzy. Wielce go zawsze zastanawiało dlaczego niektórzy ludzie dziwnie na niego patrzą. Postanowił podejść do tajemniczej panny, ale to za chwilę. Najpierw obowiązki wobec organizmu, który jest bardziej zdradliwy od kobiety. Szaman podszedł, aby się napić...
-Niebrzydka. - Huknął jak z armaty głos w jego głowie.
-Czy ty nie masz ani odrobiny taktu, Sam? - Nerfox uśmiechnął się mimowolnie. - I co, mam cię przywołać i stać z boku, patrząc jak około stuletni i w dodatku martwy staruszek zdobywa sobie kochankę? Niedoczekanie twoje!
Sam jakby ucichł, ewentualnie wybuchał śmiechem co jakiś czas, przyprawiając tym samym szamana o dreszcze, który zdążył jednak zaspokoić pragnienie między dwoma atakami wesołości w swojej głowie. Następnie podszedł do jasnowłosej panny i zaczął rozmowę w najgorszy możliwy sposób (miał talent do zaczynania rozmowy w najgorszy z dostępnych sposobów, biedne kobiety często oczekiwały jakiegoś komplementu na początek, umysł Nerfoxa działał jednak trochę inaczej):
-Przepraszam, nie wie pani może co to za moneta? - Szaman dalej obracał tajemniczą monetę w palcach. Po spodziewanej negatywnej odpowiedzi, schował ją (monetę, nie dziewczynę, chociaż z szamanami nigdy nic nie wiadomo) do mieszka, wymienił jeszcze kilka uwag o pogodzie i o tym miasto jest bardzo ładne, wyjął flet, usiadł przy fontannie i jakby mimochodem zagrał "Złotowłosą Jenny," następnie zapytał:
-Widzi pani, jestem w tym mieście pierwszy raz i nie wiem gdzie jest gospoda, stóg siana czy inne miejsce do spania poza więzieniem, a tam mnie raczej nie przenocują. Mogłaby pani wskazać mi jakiś lokal?
29.12.2014, 12:46
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Targ
#33

MG

Metalowy krążek, który trafił w ręce szamana nie wyglądał jak guzik i z pewnością nim nie był. Bo kto tłoczyłby na guziku wizerunek budowli z Azaratu? Takiej, co to na Krwawej Pustyni można pozwiedzać. Duża podstawa, ostry czubek. Nie, nie. Guzik to nie był. Dodatkowo szaman mógł odnieść wrażenie, że moneta, lub cokolwiek to było jest niepełne, z racji drugiej gładkiej strony. Dlaczego tam nic nie było?
Niestety, poprzedni właściciel monety nie pozostawił za sobą żadnego śladu, a przypadkowo zagadnięci ludzie nie byli w stanie powiedzieć nic na temat monety.
Owszem, rozglądając się po targu, Nerf mógł dojrzeć kilku osobników odbiegających zachowaniem i wyglądem od reszty, jednak i oni nic ciekawego mu nie powiedzieli.

W tym samym czasie Ardae przechadzała się po targu. Kupiła kilka świeżych ryb, za które zapłaciła 2 srebrne smoki. Wczorajsze ryby nabyłaby za srebrnika lub nawet taniej, ale skoro chciała świeże to koszty ponieść trzeba.
Niestety i owa czerwona chusta nie należała do tanich. Czerwone i niebieskie materiały należały do najdroższych, z powodu wysokiej ceny barwników. Najtańsze były materiały w ogóle nie farbowane, ale która szanująca się młoda kobieta kupi takie z własnej woli? No właśnie.
Chusty wykonane z najlepszych materiałów i ozdobione haftem mogły kosztować nawet złotego smoka. Całe szczęście dla Ardae, na targu w Grathard nie było takich ekstrawaganckich towarów. Jej chusta kosztowała jedynie 4 srebrne monety. Materiał był w miarę porządny i przyjemny w dotyku, jednak nie był porównywalny do wspaniałych jedwabiów, aksamitów, atłasów i innych, dostępnych w Lothil.
Tak więc, dziewczyna wydała 6 srebrnych smoków.
Jedni zarabiają, inni wydają, a krąg życia toczy się nadal swoim leniwym tempem.

Nadal nie pojawił się nikt, kto wiedziałby cokolwiek o monecie. A szaman po całym dniu grania na flecie zgłodniał i zmęczył się. To gdzie jest ta gospoda?



Ardae, uzupełnij pola w profilu, głównie chodzi mi o stan posiadanych smoków. Od razu odejmij od tego 6 srebrnych, które Ci się wydały.
29.12.2014, 20:09
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Targ
#34

Nerfoxowi nie pozostało nic innego jak tylko udać się za Ardae do wskazanej przez nią gospody. Droga nie dłużyła mu się za bardzo, ponieważ dalej ciekawy miasta, rozglądał się na prawo i lewo, czasami wypytując swoją towarzyszkę o ten czy inny szyld sklepowy. Pytał głównie co tu można dostać i za ile, ale także w których sklepach da się coś utargować. Przy drzwiach gospody pożegnał się ze Złotowłosą słowami:
- Dziękuję za wskazanie miejsca do spania, mam nadzieję, że spotkamy się jeszcze. Tymczasem do widzenia. - Po tych słowach odwrócił się i wszedł do pomieszczenia. Jakby to określił Charles, gdyby umiał mówić w głowie swego pana...
- Przecież umiem. - Rozległ się pogodny i ciepły głos. - Lokal jest dobry jak na miasto portowe, możesz spróbować powstrzymać upływ gotówki wykorzystując fakt, że grasz na flecie, na dużo bym jednak nie liczył, wszak w portach ludzie trochę inaczej na rozrywkę patrzą.
- Dzięki, Charles, zawsze odzywasz się gdy jesteś potrzebny
- Taka praca - Obaj się roześmieli w duchu.
Gospoda jak każda inna, karczmarz jak zwykle przy ladzie i jak zwykle ze ścierką, przy małych, kameralnych stolikach goście znani w tym lokalu, przy długich ławach wszyscy inni... Nerfox przejechał wzrokiem po zebranych, jednak nie spodziewał się znaleźć tu kogoś kto od razu wiedziałby wszystko o dziwnych monetach. Szaman skierował swoje kroki ku ladzie zwracając tym samym uwagę kilku ciekawych świata (i nie pijanych w sztok) osób.
- Coś do jedzenia, piwo i kąt do spania jeśli można. Zapłacić mogę w monetach lub tym. - Tu postukał palcem w flet i poczekał na odpowiedź.
- A i jeszcze jedno: nie wiecie może czegoś o tym? - Nerfox wyjął tajemniczą monetę i pokazał rozmówcy.
29.12.2014, 23:56
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Targ
#35

MG

Nie czytamy opisów, prawda? Kiedy Ardae pojawiła się na targu, szaman juz zdążył skończyć swoje zarobkowanie, a grał przez cały dzień, albo jego większość. Ryby, które zakupiła nadały sie więc idealnie na wieczerzę. Również pora była odpowiednia.
Dlatego też, kiedy dziewczyna prowadziła szamana do gospody, coraz to mniej porządnych obywateli kręciło się po ulicach miasta. Tak, ci porządni siedzieli już w domach.
Tak więc, gdy już wróciła do domu, przyrządziła rybke i posiliła się, nie zostało jej dużo czasu. Akurat, gdy miała zabrać się za poprawki w kaftanie, pojawił się ów klient. I co teraz? Rękawy nadal były zbyt długie, guziki czekały na przyszycie, a jegomość zaczął pukać do drzwi.


Karczma jaka jest, każdy widzi. Zasadniczo składa się z przestrzeni przed karczmą i karczmy właściwiej.
Przed wejściej zazwyczaj stoi dwóch, lub trzech delikwentów. Czasami rozmawiają ze sobą, czasami próbują pożyczyć od przechodzących nieco grosza.
Wnętrza karczm także niezbyt się od siebie różnią. Najważniejszym miejscem jest lada za którą stoi karczmarz. Tam właśnie zmierzają wszyscy klienci. Między wejściem a ladą poustawiane są stoły przy których wesoło doczy się karczemne życie. Niektórzy grają w karty, inni w kości. Ktoś upija się samotnie, inni chleją na umór w doborowym towarzystwie. Między nimi krzątają się pomocnice karczmarza. Oczywiście gdzies za ladą jest wejście do kuchni, a na lewo od lady znajduja się schody na piętro, gdzie stosunkowo czyste pokoje czekają na znużonych podróżników lub niewiernych małżonków.

Zwykło się sądzić, że karczmarze są grubi i posiadają bujne wąsy. Nic dziwnego, wszak środowisko pracy sprzyja tworzeniu się brzuszka, a i dzięki niemu prościej jest zyskać respekt. W końcu nikt nie chciałby z takiego brzuszyska dostać, prawda?
Na Nerfoxa czekała niespodzianka. W gospodzie, do której zaprowadziła go Ardae nie było karczmarza!
Była za to karczmarka.
Nie była to wysoka kobieta, a jednak widać było ją zza wysokiej lady. Gdyby ktoś zajrzał za ów szynk, zobaczyłby że jest tam wyższa niż na sali podłoga.
Rude włosy karczmarki splecione w dwa grube warkocze leżały na okazałym biuście, który eksponowała dekoltem. Tak, nie raz udało jej się nieźle zarobić, gdy pytała klienta, czy chcemoże najdroższy trunek a on odpowiadał "ahaaaa" rozmarzonym głosem. Oczywiście patrzył jej w oczy. Oczywiście.
- Obojętnie co do jedzenia? Mamy dzisiaj dobrą potrawkę z królika. -dopytując, zabrała się za nalewanie piwa do względnie czystego kufla.
Tak, obraźliwe byłoby podanie mężczyźnie piwa w calkiem czystym kuflu, wszak to dobre dla dam.
Przesunęła pełnu kufel po ladzie w stronę szamana.
- Znajdź sobie miejsce, to ci przyniosą strawę. I masz szczęście, jakiś wolny pokój też się znajdzie. -powiedziawszy to, pochyliła się nad ladą w kierunku Nerfoxa. - Ciekawa propozycja kochanieńki, ale ostatnio jeden grajek nieźle mi klientelę wkurzył. Wolę nie ryzykować.
Karczmarka spojrzała na monetę, którą pokazał jej Nerf.
- Pierwszy raz widzę cos takiego. Gdzie na świecie się czymś takim płaci? Nie wiem, kochanieńki, nie wiem. Ale popytaj, może ktoś ci coś powie.
Ale kogo mógłby spytać? Każdego gościa po kolei? A może wszystkich naraz?
30.12.2014, 22:53
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Targ
#36

- Byle zjadliwe, a prześpię się w byle kącie. Jak widać zbyt bogaty nie jestem - odpowiedział Nerfox z uśmiechem. Wiedział, że od niego aż bije biedą. Po zamówieniu jadła i napitku przysiadł sobie na wolnym miejscu i w milczeniu skonsumował jedzenie i pociągnął pierwszy łyk piwa. Nie było takie złe, Szaman nie pił piwa od... od kiedy? Zapytał sam siebie w myślach.
- Dzisiaj będzie 119 dni i 7 godzin - Odpowiedział mu Sam.
- Liczyłeś?
- Nie, przewinąłem sobie twoje wspomnienia.
- To tak się da? Ciekawe, naucz mnie tego kiedyś - Zakończył Nerfox ze zdziwieniem.
Piwo znikło wkrótce z kufla, a Szaman mógł wyciągnąć nogi i rozkoszować się brakiem uczucia pustki w żołądku. Następnie postanowił jeszcze trochę popracować. Usiadł blisko kominka (ale nie za blisko) i zaczął grać znaną melodię. Z zadowoleniem stwierdził, że pewien jegomość przyłączył się do niego i zaczął śpiewać:

Rozciągnięta na niebie łuna ognista
Valendath płonie, dym je spowija
Tylko studnia Deliria od oparów czysta
Bo tam ongiś rzucono czary żmija
Studnia trwać będzie do końca czasów
a kto by ją zniszczył, potępion będzie
nie zazna gór ni łąk ni lasów
I z demonami do stołu zasiędzie

Pieśń ciągnęła się dalej, opowiadała o tym jak dzielna Gwardia Astaro udała się zniszczyć studnię, z której wyłaziło wszelkie plugastwo i jak po wielu trudach Kapitan Arc poświęcił się i aby zamknąć studnię oddał duszę demonom. Pieśń się skończyła, a po niej przyszedł czas na coś weselszego. Tym razem Nerfox dogadał się z jegomościem, który śpiewał poprzednią pieśń i zaczęli równocześnie:

Oczy ze szkła i lica z marmuru
Taka była Jenny z chóru
Ile się o nią starałem
Ile ja ją kochałem
Ona odeszła, na mnie nie spojrzała
rozpaczałem po nocach póki się nie stała
rzecz dziwna, niespotykana
oto z samego rana
Zobaczyłem pannę o oczach błękitnych
Licach śnieżnobiałych i ustach wybitnych
Czy ja już jej kiedyś nie spotkałem?
Czy kiedyś się w niej nie kochałem?

Ta pieśń również miała swój dalszy ciąg, a podczas jej wykonywania goście wyraźnie się ożywili. Ten i ów zaczął klaskać inni po prostu słuchali. Szaman czuł jednak, że długo już nie wytrzyma i po "Jenny" wstał i powiedział:
- Wybaczcie mi, jestem okropnie zmęczony. Jutro usłyszycie więcej, tymczasem dobranoc. - Nerfox miał cichą nadzieję, że jutro przyjdzie trochę więcej gości namówionych przez dzisiejszych słuchaczy. A na dzisiaj wystarczy. Dzisiaj ostatnią rzeczą do zrobienia jest położyć się w kącie wskazanym przez karczmarkę, zwinąć się w kłębek i zasnąć.
31.12.2014, 13:03
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Targ
#37

Nerfox przeciągnął się jeszcze zanim otworzył oczy. Było rano, nigdy nie wstawał później niż dwie godziny po świcie, nawet gdyby chciał. Duchy budziły go zawsze (no chyba że je specjalnie poprosił aby tego nie robiły). Poczęstował się mentalną kawą od Charlesa. Kiedyś ktoś go zapytał jak smakują mentalne rzeczy. Szaman miał bardzo dobre porównanie: jeśli wypiłeś mentalną kawę to w ustach czujesz coś jakbyś minutę temu wypił prawdziwą. Jednak taka kawa pragnienia nie zaspokaja.

Szaman rozejrzał się po sali. Goście zajęci śniadaniem nie przedstawiali sobą interesującego widoku. Zamówił coś taniego do jedzenia i picia. Zjadł, wypił a potem wyjął flet i zaczął grać po cichutku. W pewnym momencie przerwał i wyjął rysunek z torby. Długo wpatrywał się w podobiznę jedynej kobiety, której pragnął i jedynej, która pragnęła jego. Nadal bał się jej wywoływania...
Wzdrygnął się gdy ktoś położył mu rękę na ramieniu, odwrócił się szybko, jednak nie dostrzegł nikogo za sobą. Zdawało mu się że zna ten dotyk...
Nerfox otrząsnął się szybko, schował rysunek i powrócił do cichutkiego grania.
04.01.2015, 17:36
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Targ
#38

"- Czy nie znasz przypadkiem ,,Miecza Obosiecznego''?" - słowa jak gdyby przebijały się przez skorupę myśli Nerfoxa. Otrząsnął się momentalne z marzeń, podsunął czachę pod dłoń z pieniędzmi i powiedział rzeczowym tonem:
- Owszem, znam, ale muszę przećwiczyć to w kącie parę razy. Będziesz Pan śpiewał? Jeśli tak to możemy zacząć występ, pora jest odpowiednia, ludzie kończą śniadanie.
Szamanowi przyszło z trudem przypomnienie sobie dawno nie granej melodii, ale jak na każdego artystę grającego ze słuchu kiedy już pamiętał ją w pełni, błędy zniknęły i palce gotowe były do występu.
Nerfox usiadł wraz z nowym znajomym przy ławie, na której położył czaszkę i zaczął grać "Miecz Obosieczny." Pieśń ciągnęła się powoli, zakłócana od czasu do czasu brzękiem brązowych monet, publiczność powoli zaczynała się formować, a nawet włączać w wykonanie utworu. Na "Mieczu Obosiecznym" się jednak nie skończyło, przyszła potem ballada o smoku, który ciągle podpalał sobie ogon i o królu, co pokonał go jednym pierdnięciem. Potem ktoś chciał usłyszeć jeszcze raz "Złotowłosą Jenny" sięgając wymownym ruchem do mieszka. I popłynęła piosenka o dziewczynie co tańczyła na polanie. Szaman wiedział, że jeszcze dwa, może trzy utwory i trzeba będzie kończyć. Co więcej przydałoby się przenieść do innego lokalu. Ludzie nie mogą sobie pozwolić na siedzenie w gospodzie dłużej niż parę dni, wrzucając w dodatku pieniądze do czaszki i kładąc je na ladzie, powiększając tym samym uśmiech gospodyni. Co jednak z tajemniczą monetą? Czy kiedykolwiek dowie się co ona oznacza?
05.01.2015, 18:02
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Targ
#39

Nerfox powoli kończył występ. Widownia nagrodziła go czym tam miała i czym tam mogła, on uśmiechnięty zdjął czaszkę z ławy i niedbałym ruchem wrzucił pieniądze do mieszka. Powolnym krokiem podszedł do lady i uregulował zaległości. Na spodziewane pytanie czy jeszcze zostanie odpowiedział z uśmiechem:
- Raczej nie, goście mogą już mieć mnie dość, a ja jeśli chcę aby mi trochę pieniędzy zostało, muszę nauczyć się chyba nie spać i nie jeść.
Pożegnał się ze wszystkimi, którzy żegnać go chcieli i wyszedł.
Słońce uderzyło go w oczy ostrym blaskiem, ale po chwili jego działanie można już było uznać za przyjemne. Nerfox postanowił przeznaczyć godzinkę na zwiedzanie miasta, które będąc miastem portowym nawet o tej pośniadaniowej godzinie tętniło życiem. Najpierw kroki Szamana poniosły go do portu. Rybacy oczywiście już byli daleko na morzu pomijając tych, którzy wypływać dzisiaj nie musieli lub coś im nie wyszło.
Nerfox nawet w przypływie impulsu pomógł jednemu z rozplątywaniem bardzo zawikłanej i opornej sieci. Nie oczekiwał pochwał ani zapłaty, po skończonej pracy po prostu oddalił się z uśmiechem, który wyraźnie tego dnia nie schodził mu z twarzy.
- Kiedyś nauczę się łowić ryby. - Obiecał sobie.
- Zalecam, bardzo przydatna umiejętność, a nawet w miarę dobrze płatna jeśli złowisz coś ciekawszego. - Charles czuwał i uznał za stosowne podzielić się tym stwierdzeniem.
Tymczasem do portu co jakiś czas przybijały najprzeróżniejsze statki, a wraz z nimi na nabrzeżu roiło się od ludzi przenoszących, przewożących tudzież przetaczających skrzynie, paki i beczki. Jednak na dalsze obserwacje portowego życia, czas był najwyższy, aby opuścić ten obszar miasta i skierować się przez jego centrum do wyjścia co też Szaman niezwłocznie uczynił. Przyglądając się mijanym kamienicom i innym budynkom, zauważył sklep Heilgy. Czując ciężar mieszka zwolnił kroku, ale szybko przypomniał sobie, że to co w nim pobrzękuje nie jest bynajmniej ze złota, a i srebra nie podjąłby się wyciągnąć na chybił-trafił z sakiewki. Wstąpił jednak na chwilę i położył dziesięć brązowych monet i jedną tajemniczą na ladzie.
- Przepraszam, nie wie pani co to za diabelstwo? Ktoś wrzucił mi to do czachy - tu rozległ się charakterystyczny dźwięk stukania w koźlą czaszkę - jak występowałem na targu. Nie wiem co to zacz, ani tym bardziej kto mi to podrzucił. - powiedział niepewnym głosem. Od początku nie liczył na jakieś informacje, po prostu nie wierzył, że taką osobę przekona parę monet jednak jeśli chciał przeżyć, nie mógł wyłożyć na ladę nic więcej. Po odpowiedzi sprzedwczyni zabrał dziwną monetę i zapytał jeszcze czy mógłby rzucić okiem na jakieś niecodzienne przedmioty w magazynie, chwilę wpatrywał się z zaciekawieniem w najprzeróżniejsze rzeczy ze wszystkich zakątków świata (o ile takowe pozwolenie dostał), a potem podziękował i wyszedł. Swoje kroki skierował już prosto do Greathardzkiego lasu, gdzie czekało na niego mnóstwo spraw, słyszał coś niecoś o kowalu i jakiejś uzdrowicielce. Kowala chciał poprosić o pułapki na zwierzynę, zielarkę, znachorkę czy jak ją tam kto zwał, chciał zapytać głównie o wiedzę. Wiedza to potężna rzecz, choćby tak błacha jak leczenie ludzi. Mając nieco ponad czterdzieści srebrnych monet nie liczył na wiele, ale kto wie, może tym razem los będzie łaskawy?
W okolicach bramy uaktywnił się Sam:
- Wiesz, są ludzie, którzy naśladują dźwięki kóz, krów czy innych zwierząt, a ja stwierdziłem, że dodam do tego rytm i uporządkuję te dźwięki. Co więcej nie skończę na zwierzętach, mogę wpleść w to dźwięk dajmy na to rzeki czy toczącego się po drodze wozu, posłuchaj. - Sam zaprezentował co potrafi. - Nazwałem to "sonat ex box" [łac. "dźwięki z pudła"] - Powiedział z dumą.
Daj spokój, takie coś nigdy nie chwyci. - Odparł mu Nerfox śmiejąc się w duchu.
Z tymi rzeczami w głowie przekroczył bramę miasta.

z/t
Nie wiem, kto jest bardziej szalony: koleś wymalowany białą farbą z koźlą czaszką na łbie, staruch-grabarz-znachor łażący wszędzie ze szpadlem i gorzałą, czy czarnomagiczny wiedźmin. ~Scythis
07.01.2015, 23:10
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Targ
#40

[MG]

Szaman nie wyglądał Helidze na mężczyznę, którego mogłaby sobie owinąć wokół palca, także nawet nie próbowała sztuczek, aczkolwiek chętnie obejrzała monetę. Obracała ją chwilę niby to obojętnie w wąskich dłoniach, aż nagle zasłoniła jedną z nich usta, widocznie starając się nie krzyknąć. Przez jej piękną twarz przemknął źle skrywany lęk, a potem niechęć.
- Nie mam pojęcia skąd ta moneta pochodzi. - odparła na pozór opanowanie, wciskając monetę w dłoń jej nowego właściciela. - Oczywiście, idź i patrz, a jeśli czegoś szukasz, również słucham.
Za zmianę tematu kobieta podziękowała szamanowi wcale urokliwym uśmiechem, po czym oddaliła się wgłąb sklepu. Gdy wychodził, skinęła mu jedynie głową.
Teraz pozostawało Nerfoxowi już nic, tylko dalsze poszukiwanie czegokolwiek związanego z monetą, o ile nadal był ciekaw. Może znachorka coś wie, albo i kowal?
25.01.2015, 22:56
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna