Atarashii



Aleje miasta
#18

[literka=A]ura miasta nocą, przepełniona ostatnimi dniami wydawała się być jak sprofanowany grobowiec. Żadnej duszy czy człowieka na ulicach, wszystko wydawało się być kompletnie martwe, a jedynie wiatr był im towarzyszem. W końcu jednak Walbert postanowił się odezwać.
- Właśnie, ten czarny metal. Pokaz go
~~
Cisza, spokój i moje duchy. Tego właśnie mi brakowało od dłuższego czasu, uśmiechając się pod nosem z dobrego towarzystwa. Niestety jednak tak jak się cieszyłem z towarzystwie moich towarzyszy, nie zachwycał mnie fakt że dalej niektóre kawałki układanki nie są w czytelne. Zostawiajac to w cholere po prostu medytowałem.

Pierwsze zareagowały zwierzęce duchy, a dopiero po nich mnich. Otworzylem oczy wiedząc, że już czas. Podniosłem się więc i ruszylem w stronę umówionego celu. Nocna atmosfera zdecydowanie mi bardziej pasowała. Pusto i cicho. Jedynie słowa Walberta odbijały się między uszami. Poproszony o nóż wyjąłem zza paska by podać go rękojeściom do mistyka.
~~
Mężczyzna wziął kawałek do ręki i przyjrzał mu się, a wraz z każdą sekundą dość bezkształtny metal teraz zaczynał formować dość prostą rękojeść i długie, proste, spłaszczone ostrze jak igła. Całość miała spokojnie dwadzieścia centymetrów.
- Jakby się do Ciebie dorwał. - oddał szamanowi z powrotem, teraz faktyczną broń. Arthur mógł zauważyć że krawędź była niemalże bezbłędna, a co za tym idzie. Cholernie ostra.
~~
Widzialem, jak w rękach mistyka bron zaczęła się przekształcać najpierw to w rękojeści, a potem długie na dwadzieścia centymetrów ostrze. Wzialem je do ręki by móc się mu lepiej przyjrzeć. Ostra kradzen byla wykonana niemal bezbłędnie. Czulem jak sztylet moglby ciac powietrze:- Dzięki, obym nie musiał go używać. -Po czym z uśmiechem i małym zadowoleniem schowałem go na swoje miejsce.
~~
W końcu ruszyli, słońce szybko schowało się za horyzontem pozostawiając miasto w ciemnościach. Dwójka mężczyzn dosc szybko przmierzała kolejne alejki miasta, które teraz. Z niebezpieczeństwem które mogło nadejść znikąd przyprawiały o dreszcze. Najmniejszy dźwięk wprowadzał ciało w stan pełnej gotowości, a zwierząt takich jak szczury tu nie brakowało.
W końcu jednak znaleźli, jakieś 2 godziny poszukiwań i ich jedynym tropem było ciało strażnika z odgryzioną twarzą. Robiąc kilka kroków bliżej zauważyli że to nie tylko twarzy brakuje. A praktycznie połowy czaszki...
~~
Szliśmy tak i szukaliśmy tropow dobre dwie godziny. Dopiero po jakimś czasie dopiero udało się znaleźć coś, co moglo świadczyć ze bestia wyszła ma żer. Ciało mężczyzny leżało martwe, z odgryzioną połową twarzy: - Myslisz, ze to nasz demon? - Zapytalem bez ceregieli. Teraz zaczelo się polowanie, ale musimy pamiętać by sami nie zostać zwierzyną.
~~
Przy nieco bliższej oględzinie mistyk się zaczął się rozglądać po dachach.
- Zaatakował z góry, biedak nie widział nawet co go zaatakowało. - nie mowiac nic więcej przeciągnął ciało w jedno z ciemniejszych miejsc i miał ruszać z miejsca kiedy obaj mężczyźni usłyszeli ciężkie kroki, szybkie. Coś pędziło w ich stronę. Arthur od razu wiedziony słuchem odwrócił się w stronę dudniącego dźwięku i zobaczył jedynie kształt przbiebiegający centymetry od niego. Walbert od razu wystrzelił za nim wachlarz metalowych ostrzy, stwór wrzasnął trafiony magią. W ślady za stworem jednak biegł drugi. Całkowicie czarna ludzka sylwetka z rogami. W ciemnościach nocy szaman ledwo mógł dostrzec szczegóły. Na to jednak nie było czasu. Byt przebiegł obok nich goniąc dalej pierwszego stwora.
- Za nimi! Zajmę się pierwszym, bierz drugiego! - Kapitan wystrzelił do przodu zostawiając Arthura lekko w tyle.
~~
Nieźle, widać że ma doświadczenie w tym co robi. Momentalnie ustalił skad potwor zaatakował. Nagle zas podczas mojego zainteresowania jego umiejętnościami, coś usłyszeliśmy. Szybkie i ciężkie kroki, które dudniły w naszą stron. Jedyne co udało mi się zobaczyć to czarna karykatura człowieka. Walbert szybko wypuścił za nim swe zaklęcie raniąc dotkliwie demona. Na nasze nieszczęście pojawił się również drugi. Ruszyliśmy za nimi w pogoń. Mialem się zająć demonem z rogami. Coż, czułem podekscytowanie. Hi No So zresztą też. Dlatego przyzwałem mnicha, aby ten mogl być w każdej chwili gotowy do walki. Gdyby mial ku temu okazje, próbował złapać potwora na łańcuch. Karasu rowniez się pojawił z prostym zadaniem. Z góry mial ukazywać nam trasę potworów, gdybyśmy niestety je zgubili.
~~
Pościg trwał jeszcze kilka chwil. Oba potwory uciekały przed mężczyznami unikając przy tym ich ataków i z jakiegoś powodu ten drugi wydawał się mieć o wiele bardziej spokojne ruchy. Był w tym spokój i metodyczność, w przeciwieństwie to niemal spazmatycznych ruchów demonowi na czele tego wyścigu. Przebiegiwali właśnie koło jakiegoś sporego budynku z którego wystrzeliły metalowe spikulce. Arthur zobaczył dopiero sekundę później że to Walbert wykonał gest rękę. Prowadzący z potworów który został trafiony wrzasnął w furii odskakując w ulicę prowadzącą w lewo. Drugi, rogaty i nieco zdziwiony nagłym unikiem próbował wychamować w porę, ale wtedy wystrzelił łańcuch Mnicha trafiającym tym samym stwora i odrzucając go wgłąb alejki prowadzącej w prawo. Zwycięztwo jednak nie trwało długo bo szarpiący się z łańcuchem Hi No został szarpięty z taką siłą że uderzył w krawędź budynku. Dalej przytomny, jednak to było nieprzyjemne uderzenie.

Wchodząc do środka Arthur mógł zobaczyć z czym dokładnie miał się zmierzyć. Stwór był w dużej mierze ludzkiej budowy, wyglądał jakby ktoś obrał człowieka z skóry, a potem z niej wykonał swoiste fragmenty okrycia. Głównie na ramionach i biodrze. Długie i zakrzywione rogi na głowie, kierujące się lekko do tyłu. Twarz nie posiadała żadnych ludzkich cech poza oczami, jednakże były nienaturalnie blade, z maleńkimi źrenicami. A całość tego obrazu wieńczył dłuższy od samego stwora ogon.

Stwór leżał bokiem i patrząc na łańcuch, wyrwał doczepiony z swojej piersi kunai. Spojrzał z furią w oczach na Arthura podpierając się na jednej ręce. Wykonał zamach ogonem, a nagle pojawił się w nim na około metr długi kolec którym to byt wyrżnęł w kamiennej kostce przed sobą długą linię. Do tego głową stwora na chwilę się zatrzęsła żeby z niesmacznym chrupnięciem otworzyć paszczę i ukazać rzędy zębów jak igły.
~~
Pościg trwal w najlepsze za dwójką demonów. Walbert dzięki swoim umiejętnością zdołał zatrzymać jednego z nich. Mi zas dostąpił zaszczyt dzięki Hi No So zatrzymać drugiego rozdzielając się kolejno w lewo i w prawo. Niestety nasza radość nie mogła trwać zbyt długo, przynajmniej w moim przypadku. Sila demona ściągnęła mnicha na ścianę luzując się z uchwytu a następnie wyjmując wbity Kunai do piersi. Rozwścieczony pokazal szereg ostrych jak brzytwa zębów oraz ogon zwieńczony ostrym kolcem. Czujac ze nadchodzi walka wezwałem również Okamiego. Razem z Hi No So mieli większe szanse na sukces. Tak więc mnich jako pierwszy ruszyl w stronę demona, zaś elektryczny wilk polecial za nim. Taktyka byla prosta: Mnich dzięki swojemu łancuchowi mial obwiązać ogon demona by ten nie mogl się nim posługiwać. Okami zas nabierając pędu i okrązając dwójkę czekam na dogodny moment, aby przechwycić od mnicha łańcuch. Efekt pędu wilka mial przepłynąć przez łańcuch, zaś Ognisty Mnich za pomocą gradu ciosów mial zacząć okładać przeciwnika.
~~
Stwór cały czas stał w jednej pozycji bez większego ruchu. Uważnie przyglądał się ruchom szamana, kiedy ten przyzywał ducha wilka. Na jego widok cofnął się odrobinę, ale nie spuszczał trójki z wzroku.
Hi No So ruszył do ataku, rzucając łańcuchem w ogon demona. Złapał swój cel i zaplatał się na nim, ale. Zarówno szaman jak i duch Mnicha zaniedbali siłę stworzenia. Łowca siłował się z mrocznym bytem gdy ten trzymał go w miejscu nie pozwalając specjalnie nic zrobić.
Stwór wstał bez większego wysiłku na tylnie nogi wyglądając z postury jak... Człowiek.
Ogon rozpadł się na czarną ciesz żeby znowu złączyć się w długą kończynę, puszczając tym samym Mnicha z uścisku i zostawiając łańcuch na ziemi.
Bestia w tym samym momencie przeciągnęła ostrzem ogona po ziemi i skierowała je do prawej ręki żeby je... Zdjąć? W tym momencie stwór trzymał w łapie miecz. Tymczasem drugą ręką pokazał na Mnicha jakby zachęcał go do walki.
- Tylko Ty. - demon powiedział niskim i bulgoczącym głosem jakby mówił z głębin oceanu. Nie byli tu wściekłości, jedynie spokój i skupienie w głosie.
~~
Demon którego ścigałem pozostawał cały czas w bezruchu. Wtapiał swoje "oczy" bezpośrednio we mnie, jakby staral się coś dojrzeć. Gdy Okami znalazl się obok mnie, ten jakby insynktownie wykonal ruch do tyłu. Najwyrazniej Aura wilka, którą roztoczyl podczas przywołania w jakiś sposób została zauwazon przez oponenta. Za nim zaś ruszył Hi No So, rzucając swoim łańcuchem w potwora. Niestety mimo, że plan byl dobry to źle oceniłem potwora. Nie jest to bezmyślne stworzenie, które biega za swoimi w popłochu i bez celu. To potwor który wie jak walczyć. Ogon rozpadl jest w czarną ciecz, wypuszczając z siebie łańcuch, zaś na swojej dloni tworząc miecz. Tymczasem jego druga ręka zawędrowała w stronę swojego oponenta, a mojego przyjaciela. Hi No so momentalnie przyjął pozycję obronną. Oplatujac swoj łańcuch wokół dloni. W razie czego musial się przeciez jakos bronić przed mieczem. Okami zaś wrocił do mnie. Znikając gdzieś w powietrzu. Nie mogłem narazie czerpać za dużo many, nigdy nie wiadomo ile ta walka potrwa, a mnich jest moim najsilniejszym duchem. Trzeba to rozwiązać stosunkowo szybko. Dlatego Hi No So ruszył w stronę demona z poważnym uśmiechem na twarzy. Miał w końcu teraz okazje odegrać się choc trochę za swą śmierć: - Zabijmy to gówno. - Po czym stopniowo z każdym ciosem mnicha starałem mu się wysłać odrobinę więcej many, aby jego ciosy stawały się silniejsze. Nie wiem czy to zadziała, ale być może to wzmocni naszą pozycję.
~~
Oj nie. To z czym mierzył się szaman nie było zwykłą bestia i zauważył to w momencie kiedy potwór mówił do mnicha. W przeciwieństwie do Liarnii ten posiadał oczy. Prawie jak ludzkie. Na to jednak nie było specjalnie czasu bo wojownik Arthura ruszył do walki.

Pierwszy cios Hi No So minął się z celem, kolejny także. Demon unikał ciosów z zaskakującą precyzją jakby czytał łowcy w myślach. Jednak w końcu szybkość ciosów pięściarza zaczynała nadganiać z zwinnością stwora. W końcu pierwszy cios trafił. Mnich trafił byt w łeb wytrącając tym samym to coś z równowagi. Kolejny cios z nowu trafił odrzucając demona od siebie na jakieś dwa metry. Hi No So już wylatywał do przodu z kolejnym ciosem, kiedy Demon zdawał się być oszołomiony uderzeniami.
W ułamku sekundy mnich uświadomił sobie swój błąd widząc czyny swojego przeciwnika. Stabilna postawa, broń schowana za ciałem. Oboje trafili się w tym samym czasie. Mnich uderzając w bok głowy stwora, a stwór cięciem od dołu w mnicha. Teraz oddzieleni od siebie na trzy metry.
~~
Widok mojego oponenta nie dawal mi spokoju. I to nie dlatego, że był on paskudny... Nie. Wydawało mi się, jakbym widziałem w tym potworze człowieka. Czy to było możliwe? Wątpię, ale takie mam przeczucia.

Walka z początku nie wyglądała najlepiej. Mnich kompletnie nie mogl trafić w swojego przeciwnika, jednakże w końcu pierwszy cios dosięgnął demona. Dostając w głowę, potwor zostal wytrącony z równowagi, a kolejny cios odrzucił go na jakieś dwa metry. Gdy miało juz dojść do kolejnego, tu stało się coś czego się nie spodziewałem. Obaj wojownicy trafili siebie nawzajem. Potwor dostal q bok głowy, zaś Hi No So wyrwał cięcie mieczem zadane od dołu. Aktualna odległość między nimi wynosiła około trzech metrów. Sytuacja zrobila się poważna, dlatego nie mogliśmy się zatrzymywać. Mnich wiedzial, że jak odpuścimy, trzeba będzie zacząć od nowa. Dlatego ponownie, niczym niezaspokojony berskerker, ruszyl w stronę demona. Tym razem jednak postanowil walczyć ma odleglosc za pomocą swojego łańcucha. Chcial on zbliżyć swoj dystans najbliżej jak się da, a następnie probowal uwięzić bestie zakładać łańcuch na jego głowę i starając się odebrać dopływ tlenu do płuc potwora.
~~
Hi No próbował uderzać stwora łańcuchem, tylko tutaj znowu był problem tego cholernego ogona który łapał i rozpadał w momencie. Kurestwo było nadmiar inteligentne i wydawało się z nimi dosłownie bawić, ale tutaj nawet Mnich dostrzegł że to coś czegoś szuka w okolicy. Jego wzrok chodził po okolicy jakby było tu coś na czym mu zależało.
Wrzask przeszył noc miasta jak i trzewia Arthura. Męski, potwór od razu ruszył do przodu i ogonem zaczął się wspinać na drewniane elementy konstrukcji, żeby w końcu uciec na dach.
~~
Mnich mając swój styl walki, probowal uderzać potwora łańcuchem. Niestety nie dawało to większych efektów ze względu na umiejętności potwora. Czyzby tak chcial przyjrzeć się lepiej działaniu ów zdolności? Być może. Musieliśmy szybko kombinować. W pewnym momencie zauważyłem jak potwor ruszając glowa na boki czegoś szukał, jakby na czymś mu zależało. Tak samo niespodziewanie usłyszałem męski wrzask i ktokolwiek to był, to być może tego wlasnie szukał potwor. Gdy ten próbował uciec po drewnianych konstrukcjach, ja miałem dwie opcje. Hi No so atakując swoim łańcuchem, starał się w odpowiednim momencie zniszczyć belkę, przez co konstrukcja się zawali, a potwor spadnie przygnieciony zgliszczami. Drugą opcją była niestety gonitwa za potworem. Wtedy razem z mnichem i Karasu zaczęliśmy go gonić. Kruk lecąc z góry pokazywał którędy demon uciekał, mnich zaś starał się dotrzymywać mu tempa atakując i przeszkadzając w ucieczce swoim łańcuchem.
~~
Belki nośne budynków okazały się zbyt mocne żeby po prostu je zniszczyć, jednak kilka ciosów łańcuchem trafiło blisko potwora co spotkało się z jego odpowiedzią w postaci krzyku. Niskiego, zdeformowanego I bulgoczącego. Resztę dystansu przeskoczył z pomocą i ogona. Karasu z rozkazu Arthura poleciał w pościg.

Ucieczka po dachach jednak nie trwała długo, potwór spojrzał z jednego z w dół widząc zwłoki i Walberta, który od razu krzyknął w stronę biegnącego Arthura wskazując z rogatą bestię. Stwór jednak ulotnił się dalej gdzieś w głębinach miasta, Karasu dostrzegł że kierował się w stronę jakiegoś starego, piętrowego budynku. A w tym samym momencie inny krzyk przeszył miasto. Dziecka.
21.04.2022, 17:47
Przeczytaj Znajdź Cytuj


Wiadomości w tym wątku
Aleje miasta - przez Kratos - 24.07.2013, 20:12
RE: Aleje miasta - przez Nemeth - 24.07.2013, 23:15
RE: Aleje miasta - przez Arriane - 25.07.2013, 11:43
RE: Aleje miasta - przez Nemeth - 25.07.2013, 14:50
RE: Aleje miasta - przez Kratos - 25.07.2013, 15:49
RE: Aleje miasta - przez Arriane - 25.07.2013, 19:38
RE: Aleje miasta - przez Kratos - 25.07.2013, 20:15
RE: Aleje miasta - przez Nemeth - 25.07.2013, 22:23
RE: Aleje miasta - przez Tatiana - 04.01.2015, 14:12
RE: Aleje miasta - przez Dolores - 07.01.2015, 19:11
RE: Aleje miasta - przez Scythis - 16.01.2015, 22:48
RE: Aleje miasta - przez Tatiana - 27.01.2015, 13:49
RE: Aleje miasta - przez Mirrodin - 19.04.2019, 21:27
RE: Aleje miasta - przez Eris - 23.04.2019, 21:56
RE: Aleje miasta - przez Arthur - 14.12.2021, 21:30
RE: Aleje miasta - przez Arthur - 15.01.2022, 20:34
RE: Aleje miasta - przez Arthur - 10.04.2022, 18:48
RE: Aleje miasta - przez Arthur - 21.04.2022, 17:47



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja bez grafiki