Niskie trawy - Strefa I
#11

Bestia z każdą kolejną sekundą stawała się coraz większa i wyraźniejsza. Anshia mogła obserwować płynnie poruszające się skrzydła, wyprostowany tors i falujący się w locie ogon. Im bliżej znajdował się Gryf, tym więcej szczegółów mogła dostrzec. Niewątpliwie wyglądał on pięknie i majestatycznie, jednak łapy zakończone ostrymi pazurami oraz drapieżnie zakrzywiony dziób stanowiły poważne ostrzeżenie dla białowłosej - ta bestia potrafi zrobić krzywdę. Udało się jednak również wywnioskować pozytywną wiadomość - nie był to zbyt duży osobnik. Oczywiście mimo to gabarytami wciąż przerastał Anshię. Dodatkowo prawdopodobnie był młody, jednak tu już mogło to stanowić tylko domysły, bowiem wciąż był zbyt oddalony, aby móc to w pełni ocenić.
Czas wydawał się nieznośnie ciągnąć, gdy bestia się zbliżała. Wreszcie jednak załamała kierunek i teraz celowała lotem pikującym dokładnie wprost w mistyczkę. Skrzydła przylgnęły do ciała, łapy wyciągnęły się w stronę swojej ofiary, a Gryf z każdą chwilą nabierał prędkości. Dodatkowo, kiedy znajdował się niedaleko od Anshii, z jego dzioba wydobył się nieprawdopodobnie głośny dźwięk, który przypominał pomieszanie okrzyku orła oraz ryku lwa. Dźwięk był tak donośny, iż zupełnie wybił mistyczkę z równowagi, odbierając jej kilka cennych sekund. Trudno było się skupić na działaniu, kiedy zmysł słuchu jest atakowany w tak brutalny sposób. Jednak brak reakcji groził rozerwaniem na kawałki.
29.09.2014, 15:03
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Niskie trawy - Strefa I
#12

Mistyczka cierpliwie czekała na reakcję bestii. Nie chciała robić niczego zbyt pochopnie. Dobrze wiedziała, że jest celem tego gryfa, ale nie miała pojęcia jaką taktykę zastosuje bestia. Przecież dziewczyna nie miała okazji spotkać takiego cudu nautry, który rozszarpał niejednego śmiałka, stąd nie wiedziała jak postępować z nim. Nie należała do grupy łowców bestii, gdyż mało ją interesowały. Zdecydowanie wolała walczyć z demonami, ale zanim dotrze do Azaratu musi przejść przez część tej cudownej krainy, co za tym idzie spotykać gryfy i inne stworzenia czyhające na jej życie.
Anshia słysząc ten nieprzyjemny dźwięk, straciła kompletnie równowagę. Słyszała, że te bestie potrafią wydawać bardzo upierdliwy odgłos, ale w życiu nie pomyślałaby, że jest on tak mocny i przeszywający.
- Szlag by Ciebie, ty cholerny gryfie! Anshia, Anshia! Stawaj na nogi! - Krzyknęła do siebie w myślach. Doskonale wiedziała, że czołowe zderzenie z gryfem może skończyć się dla niej co najmniej tragicznie... A przecież miała przed sobą jeszcze kilka rzeczy do zrobienia w tym życiu. - Ogłuszasz ofiarę, żeby Ci nie spieprzyła... Cwana z Ciebie bestia. Zobaczymy co powiesz na odpowiedź człowieka. - Dziewczyna ze wszystkich sił musiała stanąć na nogach pełna gotowości. Jej napędem do działań była obudzona wola przeżycia i jakże kochany instynkt przetrwania. Doskonale wiedziała, że jeśli się teraz nie podniesie, to nic z niej nie zostanie. Z całej siły przeciwwstawiała się okrzykowi owej bestii, by wstać na równe nogi. Zaparła się z całej siły, byleby tego dokonać, bo jak wierzyła, później będzie już znacznie latwiej.
Dziewczyna wiedziała, że żadna obrona teraz jej nie pomoże i musi postawić na sztukę czysto-ofensywną. Postanowiła wykorzystać swoją najpotężniejszą broń, coś co zdaniem może przeciwwstawić się dziobowi drapieżnika. Całą manę postanowiła skoncentrować w formie dobrze znanej, czarnej włóczni, którą następnie rzuciła w sam środek nadlatującego gryfa. Miała nadzieję, że trafi, a co najważniejsze unieszkodliwi swojego przeciwnika. Następnie w miarę możliwości odskoczy od pędzącej na nią dzikiej bestii.
14.12.2014, 16:46
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Niskie trawy - Strefa I
#13

Okrzyk naprawdę mocno wybijał z równowagi. Myśli były zagłuszane, a każda chwila gdy nie zasłaniało się dłońmi uszu sprawiała fizyczny ból. Anshii mogło się wydawać, iż jej czaszka za chwilę eksploduje, jeśli Gryf nie przestanie krzyczeć. W końcowej fazie ataku bestia jednak zaprzestała wydawania tego okropnego dźwięku, aby całkowicie skupić się na swojej ofierze. To była dobra wiadomość dla mistyczki, ponieważ wreszcie mogła wykonać jakieś ruchy obronne. Niestety zostało jej zbyt mało czasu, aby cały plan mógł odnieść zamierzony skutek, bowiem gdy białowłosa dopiero brała zamach, aby cisnąć włócznią, Gryf był już u celu.
Potwierdziło się jednak, iż był to młody osobnik, a co ważniejsze dla Anshii, niedoświadczony. Bestia spłoszyła się, widząc broń nagle materializującą się w rękach przeciwnika i popełniła błąd. Zamiast złapać kobietę ostrymi szponami i unieść w górę, wpadła w nią z całym impetem. To spowodowało upadek mistyczki, ale również Gryfa, który z całą siłą uderzył w podłoże.
Anshia upadła na plecy. Mogła poczuć dotkliwy ból po prawej ich stronie. Ucierpiały również barki i głowa, która teraz pulsowała tępym bólem. Wszystko wskazywało jednak na to, iż obeszło się bez poważniejszych obrażeń. Niestety jej biały strój nie był już tak nieskazitelnie czysty jak wcześniej - został ubrudzony kurzem oraz krwią wydobywającą się ze skaleczeń.
O wiele gorzej cała historia skończyła się dla gryfa. Bestia po uderzeniu w ziemię przekoziołkowała przez dobre kilka metrów. Efekt tego był taki, iż teraz leżała oddalona o jakiś dziesięć metrów od mistyczki. Ciało pokiereszowane było przez drobne okaleczenia, podobnie jak w przypadku Anshii, najbardziej ucierpiały jednak skrzydła. Były one wygięte w nienaturalnych kątach i niezdatne do użycia. Bestia leżała na boku i próbowała się podnieść, jednak chwilowo było to niemożliwe. Zaskrzeczała więc tylko żałośnie, wyrażając tym swój ból oraz irytację.


// -12 PM
17.12.2014, 17:41
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Niskie trawy - Strefa I
#14

Dziewczyna czując jak upada, w jakimś sensie uświadomiła sobie, że miała sporo szczęścia. Równie dobrze mogło się to dla niej naprawdę tragicznie skończyć, ale ku chwale, walczyła z młodziutkim gryfem. Najwidoczniej nie miał do czynienia z magami... I chociaż Anshia nie była wyspecjalizowana w walce ze zwykłymi bestiami, to też mogła je nieźle uszkodzić, albo chociaż spłoszyć, jak teraz. Przynajmniej chwila spokoju dobrze jej zrobi, chociaż powinna się od razu zerwać na równe nogi, to wcześniejszy upadek skutecznie to uniemożliwiał.
Mistyczka czując ból w plecach jęknęła w duchu. W sumie lepsze to, niż połamane nogi albo ręce, bez których byłaby użyteczna jako mag walczący przy pomocy broni. Pulsująca głowa też szybko dała o sobie znać, co tym razem dziewczyna musiała skomentować syknięciem. Barkiem póki co się nie przejmowała, ale na tą chwilę nie miała zamiaru go nadwyrężać. Dziewczyna kiedy zobaczyła kurz na swojej białej... A może już nie tak idealnie białej sukience chciała krzyknąć, ale zamiast tego zacisnęła usta. W końcu była wytrwałą kobietą, nie będzie się przejmowała takimi błahostkami. Tak to sobie miała w zwyczaju powtarzać, ale kiedy chodziło o jej ukochaną bialutką suknię, zawsze miała ochotę albo komuś spuścić niezły łomot, albo będąc w poczciwej samotności... Wyczyścić swoje odzienie. Niestety teraz ani czasu, ani sytuacji ku temu nie było.
Anshia z zaciśniętymi ustami zaczęła wstawać na równe nogi, ale nie robiła tego gwałtownie, by nie sprawić sobie większego bólu niż to konieczne. Opuszkami palców zaczęła masować pulsującą głowę, powoli odwracając się do bestii. Słysząc zaś jej skrzek, miała ochotę krzyknąć by się zamknęła, ale to tylko mogłoby pogorszyć stan jej łepetyny. Mistyczka dopiero teraz zauważyła w jakim stanie jest przerośnięte ptaszysko. Co jak co, ale to raczej ono wyszło z tego pojedynku w dużo gorszym stanie niż dziewczyna. Anshia podeszła nieco bliżej, wpatrując się w swojego wroga z bezpiecznej odległości przez dobrą chwilę.
- I co ja mam z Tobą zrobić? Zostawić, dobić czy może pomóc? - Fioletowe oczy próbowały przebić wzrok poranionego gryfa, by zrozumieć tą bestię, co mogłoby się wydawać daremne dla większości poszukiwaczy przygód, ale nie dla niej.
31.03.2015, 16:57
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Niskie trawy - Strefa I
#15

Gryf poruszył się gwałtownie, jednak znów nie udało mu się podnieść. Leżał więc na boku i wbijał w mistyczkę swoje ślepia. Zaskrzeczał gniewnie, a może raczej odstraszająco, niestety ból dał się we znaki. Dźwięk się załamał i znów z dzioba stwora wyleciało jedynie żałosne wycie. Próbował on poruszyć skrzydłami, ale to spowodowało jedynie kolejną falę bólu.
Sytuacja gryfa była bardzo ciężka. Jeśli nikt mu nie pomoże, prawdopodobnie nie będzie mógł latać do końca życia, co dla niego oznaczało śmierć. Zresztą, musiałby się najpierw jakoś stąd ruszyć. Jedyną istotą, która mogła udzielić bestii pomocy, była stojąca tuż obok Anshia. Biorąc pod uwagę fakt, iż Mistyczka jeszcze dosłownie kilka sekund temu stanowiła cel ataku podniebnego stwora, szanse na ratunek drastycznie spadały. Innymi słowy los tego pięknego, lecz równie niebezpiecznego potwora był teraz w rękach Anshii.
Nim jednak białowłosa zdążyła chociażby poruszyć ręką, do jej uszu dotarł cokolwiek spodziewany krzyk.
- NIE! - Rozpaczliwy, płaczliwy, niemal błagający piskliwy głosik rozniósł się po równinach. Czyżby gryf nauczył się nagle mówić?
Nie. Dosłownie chwilę później małe ciało wybiegło spomiędzy wysokich traw. W kilku susach dotarło do rannej bestii, zakrywając ją i wystawiając plecy w stronę Anshii. Kobieta mogła dostrzec parę wielkich, niebieski oczu wpatrujących się w nią z trwogą. Dopiero teraz mogła zauważyć, iż ma do czynienia z... ludzkim dzieckiem.
Była to prawdopodobnie dziewczynka. Miała brązowe, splątane włosy, sięgające jej do ramion. Nosiła na sobie spraną, brunatną sukienkę, zakrywającą jej drobne ciało od ramion do kolan. Była chuda i umorusana, niczym dziecko jakiegoś dzikusa, które właśnie wyrwało się z puszczy. Twarz dziewczynki najczęściej zapewne wyrażała zadziorność, teraz jednak malował się na niej wyłącznie strach. Strach przed stojącą tu kobietą w bieli. Nie bała się jednak o swoje życie. Jej zmartwieniem był ranny Gryf.
- Proszę, nie rób mu krzywdy! On nie chciał! On szukał pożywienia! Od bardzo dawna nic nie jadł, jeszcze nie udało mu się nic upolować. Błagam, obiecuję, że to już nigdy się nie powtórzy! - Dziewczynka dzielnie zasłaniała stwora swoim całkiem, niestety niewiele mogła w tej sposób osiągnąć. Wciąż wbijała w Mistyczkę przerażone spojrzenie, oczekując na jej werdykt.
07.04.2015, 13:14
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Niskie trawy - Strefa I
#16

Anshia intensywnie wpatrywała się w cierpiącą bestię. Zastanawiała się na ile chęć dobicia będzie pochodziła od zemsty, a w jakim stopniu będzie spowodowana tym, by zakończyć katusze gryfa. Żałosne wycie było całkiem drażniące, ale w sumie to był dosyć naturalny odruch z jego strony. Na jego miejscu też pewnie darłaby się wniebogłosy, mając nadzieję, że ktoś jej pomoże... Albo jej duma kazałaby skisnąć w tym miejscu, ale to tylko przypuszczenia, kto wie czy instynkt samozachowawczy nie wziąłby góry nad mniemaniem o sobie mistyczki.
Dziewczyna słysząc ten wrzask od razu poruszyła głową, myśląc skąd dobiega dźwięk. Przecież to nielogiczne, żeby to bydło umiało mówić... Nie, zdolności telepatycznych też mu nie przypisywała. Nawet gdyby je posiadał, to użyłby ich znacznie wcześniej. Zatem źródło musi być zupełnie inne, po chwili samo się nawet pokazało. Ogromne, niebieskie oczy nie robiły na Anshii zbyt dużego wrażenia, ot co - wystraszone dziecko. Dziewczynka wyglądała na taką, co żyje w dziczy. Właściwie nie powinno to dziwić mistyczki, która była na wolnej przestrzeni, która nie została zagospodarowana przez ludzi. Niemniej bardziej spodziewała się spotkać jakiś równie niepoprawnych jak ona poszukiwaczy przygód, a nie jakiegoś dzieciaka co broni ptaszyska.
- Gdyby nie chciał, to by nie robił... Skąd ty niby wiesz, że od dawna nic nie jadł, hm? Z resztą, pewnie to i tak się nie powtórzy, zważywszy na jego stan. - Wskazała palcem skrzydła, które wyglądały naprawdę źle.
- Nadal uważasz, że dobicie go nie jest lepszym rozwiązaniem? - Nadal chciałaby wykończyć to stworzenie, które zbrudziło jej cudownie białą suknię i spowodowało, że nie jest w pełni sił.
Mistyczka gdyby mogła pewnie złapałaby za fraki tą małą, brązowowłosą dziewczynkę, ale ze względu na stan po krótkiej potyczce z ptaszyskiem, wolałaby nie nadwyrężać się bardziej, niż to konieczne. Zatem musiała jej starczyć możliwość rozmowy z tym włóczykijem.
Nagle Anshia zauważyła coś bardzo oczywistego... Temu dziecku strasznie zależało na tej bestii. Dla mistyczki było to kompletnie niezrozumiałe, bo przecież normalnie powinni się od siebie trzymać z daleka. W końcu ludzie lubią się pochwalić łbem takiego ptaszyska nad kominkiem, a ona zamiast uciekać, atakować to broniła go. Dla niej taka postawa budziła ogromne podejrzenia. Może było coś, czego ona nawet nie śmiała przypuszczać. Przez moment mistyczka nawet zaczęła się zastanawiać, czy może ta dziewczynka nie potrafi dosiadać gryfa... Ale nie, to byłoby dla Anshii zbyt bardzo bez sensu. Ta cała sytuacja w ogóle była bez sensu.
08.05.2015, 19:44
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Niskie trawy - Strefa I
#17

Dziewczynka rozpaczliwie zatapiała swoje małe dłonie w sierści gryfa, chcąc go jakoś uratować. Rozglądała się rozgorączkowana, szukając pomocy wokół siebie. Niestety była zdana tylko na swoje umiejętności. A właściwie to na litość stojącej przed nią Anshii. Kiedy ta zaś zaproponowała dobicie gryfa, w oczach małej dziewczynki pojawiły się łzy. Jednak jak się później okazało, nie były to bynajmniej łzy strachu.
- NIE! - Krzyknęła po raz kolejny, tym razem jednak nie piskliwie. Był to wściekły okrzyk, taki jak wydawały z siebie małe dziewczynki, kiedy były naprawdę złe. Wstała na równe nogi, zacisnęła małe dłonie w piąstki i wbiła wściekłe spojrzenie w Anshię.
- Wy głupi dorośli potraficie tylko zabijać! - Zarzuciła Mistyczne i machnęła gniewnie ręką. Chyba przez moment rozważała zaatakowanie starszej kobiety, szybko jednak zrezygnowała z tego pomysłu. Zamiast tego obejrzała się i zerknęła na gryfa. - On... on ma na imię Buruu. Zajmowałam się nim od kiedy... od kiedy był mały. Jego mama go zostawiła. To mój jedyny przyjaciel - wyznała i pociągnęła nosem. Wielkie, niebieskie, załzawione oczy znów wbiły się w oczy Anshii. Postawa dziewczynki nie była już taka buntownicza. Chyba przypomniała sobie, że to od mistyczki zależy los tego nieszczęśnika.
- Proszę - załkała i ponownie pociągnęła nosem. - On ma tylko połamane skrzydła. Proszę, pomóż mi. Nie dam rady go unieść. Tam niedaleko jest nasza grota... - Dziewczynka wskazała kierunek, a potem przycisnęła ręce do ciała i z niepokojem oczekiwała na werdykt. Cała się trzęsła, po jej policzkach leciały łzy, chociaż bardzo starała się je powstrzymać. Gryf zaś co jakiś czas wydawał z siebie żałosny skowyt bólu. Spoglądał to na małą dziewczynkę, do na starszą kobietą, starając się pojąć sytuację w jakiej się znalazł. Niestety połamane skrzydła na pewno mu w tym nie pomagały.
12.05.2015, 13:23
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Niskie trawy - Strefa I
#18

Anshia ze skrywanym rozbawieniem patrzyła na reakcje tej zadziornej dziewczynki. Im dłużej przebywała w jej towarzystwie, tym bardziej cieszyło ją oglądanie zachowania towarzyszki. Właściwie to było dziwne, że tak wiele złości potrafiła w sobie obudzić, ale z drugiej strony Anshia nigdy nie zaznała smaku prawdziwej przyjaźni. Skoro nie była oddana nikomu, to jak mogłaby zrozumieć postępowanie dziecka.
Mistyczka słysząc oskarżenie dziewczynki, słuszne czy nie, uśmiechnęła się szyderczo.
- Co nie zmienia faktu, że ty i on jesteście na mojej łasce. Radzę Ci zważać na słowa, bo nigdy nie wiesz na kogo trafisz. Nadal jestem zdania, że lepiej go zabić... - Anshia postanowiła w ten sposób udzielić małą lekcje, przy okazji mówiąc coś szczerego od siebie.
Kobieta jak to ona, nie miała w zwyczaju przejmować się uczuciami innych. W końcu miała w sobie coś z nieczułej suki, która dbała o własne interesy. Słysząc historie ptaszyska, jakoś niespecjalnie się tym wszystkim. Znacznie bardziej była zainteresowana swoimi sprawami i rozwojem... A zamiast tego musiała wysłuchiwać smętów jakiegoś dzieciaka, bo jej ptaszek trafił na trudniejszego przeciwnika. Mistyczka zastanawiała się, czy dziecko chce ją wziąć na litość czy może nie. Do tego usłyszała co dziewczynka chciałaby od niej. Zazwyczaj pewnie by odmówiła, ale tym razem kolejny skowyt bestii sprawił, że Anshia miałaby w tym interes.
- Niech będzie... Ale ma siedzieć cicho. Jest strasznie hałaśliwy. - Mruknęła do dziecka. Potem zostało jej wziąć jakoś to ptaszysko, albo łapiąc za kark, albo biorąc jego tłów na plecy i iść do tej groty.
15.05.2015, 11:23
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Niskie trawy - Strefa I
#19

Kiedy Anshia udzielała pouczenia małej dziewczynce, ta otworzyła szerzej oczy i rozdziawiła usta. Chyba uważała już swoją walkę za przegraną i szykowała się do ostatecznych ciosów. Znów wydawało się, że zaraz rzuci się do ataku na mistyczkę, lecz strach walczył w niej ze wzburzeniem i żadna z tych emocji nie mogła ostatecznie przejąć kontroli. Finalnie zwyciężyła wdzięczność, kiedy Anshia wreszcie zdecydowała się im pomóc.
Na początku dziewczynka wydawała się odrobinę podejrzliwa. Jeszcze chwilę temu ta kobieta mówiła o zabijaniu, a teraz tak po prostu się zgodziła? Mimo wszystko kiwnęła głową. I tak była zdana na łaskę lub niełaskę, więc nie miała innego wyjścia.
- Dziękuję - wyszeptała tylko i otarła łzy z policzka, tym samym rozsmarowując na nich kurz. Wyglądała jeszcze brudniej niż poprzednio.
Jednak przetransportowanie gryfa okazało się trudniejsze, niż Anshia mogła się spodziewać. Przede wszystkim dlatego, że gdy tylko mistyczka się zbliżyła, bestia momentalnie napięła mięśnie i warknęła złowrogo w kierunku kobiety. Wciąż traktował ją jako wroga. Nic zresztą dziwnego, wszak to ona była pośrednio winna za jego aktualny stan.
- Nie, poczekaj! - Krzyknęła dziewczynka, bojąc się, że najmniejsza przeszkoda może doprowadzić do gniewu mistyczki, która w efekcie uśmierci bestię.
Zbliżyła się do łba gryfa i głaszcząc go po szyi zaczęła coś do niego szeptać. Buruu przyglądał się jej przez dłuższy czas z lekką nieufnością, wreszcie jednak dało się dostrzec, jak zwierzę się odrobinę rozluźnia. Dziewczynka nie przestając go głaskać, spojrzała na Anshię.
- Da radę pójść sam. Trzeba tylko pomóc mu wstać. I... popilnować, aby nic go nie zaatakowało - to ostatnie wypowiedziała niepewnie. Nie wiedziała, czy mogła w tej kwestii liczyć na jakąkolwiek pomoc. Z drugiej strony, jeśli coś ich zaatakuje, sama nie da rady ich obronić. Spojrzała na Anshię z napięciem.
19.05.2015, 15:30
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Niskie trawy - Strefa I
#20

Mistyczka karmiła się reakcją dziewczynki. W sumie to całkiem bawiło ją oglądanie tej wewnętrznej walki w sercu dziecka, kiedy to kobieta już znała odpowiedź i rozwiązanie tej całej sytuacji. Niemniej jako poważna osoba nie mogła pokazywać po sobie zbyt wiele emocji - z resztą taka już była, największe prawdy trzymała głęboko w sobie i rzadko kiedy miała ochotę je ukazywać... W sumie to tak jak Lorm, zatem mieli kilka cech wspólnych. Szkoda tylko, że tak rzadko potrafiła się z nim dogadać, oboje mogliby zyskać na poprawieniu wspólnych relacji. Wtedy też przypomniała sobie o tym, że znowu miała trenować, a zamiast tego zajmuje się jakimś popapranym ptaszyskiem. Chyba będzie musiał jej wybaczyć, albo jej rozwój znowu stanie w miejscu.
Ten cały Buruu wydawał się całkiem przyzwoitym zawodnikiem, mimo braku doświadczenia w walce. Uniósł się dumą i honorem... A może tylko dumą, co czyniło go bardziej człowiekiem niż zwierzęciem, ale nadal nie potrafił mówić ludzkim głosem, nad czym mistyczka niezmiernie ubolewała. Znacznie bardziej wolałaby porozmawiać z gryfem, który mimo wszystko próbował być samodzielny, mimo przytłaczającej sytuacji. Anshia tylko uśmiechnęła się w duchu, patrząc na całą reakcję bestii. Właściwie nie czuła się winna powstałej sytuacji. Owszem, każdy zobaczyłby ją z niesamowitej odległości, ale to nie oznaczało, że od razu jakiś głodny, przerośnięty ptaszek mógł się na nią rzucać. Z resztą, gdyby jej wcześniej nie zaatakował, to teraz ta cała sytuacja nie miałaby miejsca, ale co tłumaczyć bestii, która unosi się dumą.
Krzyk dziewczynki uświadomił mistyczce, że jej wcześniejsze słowa coś ruszyły w tej małej łepetynie. Wreszcie jakiś niewielki postęp się objawił, a to dobrze rokowało na najbliższe godziny ich znajomości.
- Pomóc wstać? Jak nie mogę do niego podejść, to chyba sama musisz sobie z tym poradzić. Mówisz, że mam Was pilnować przed innymi genialnymi atakującymi? W sumie, czemu nie? - Wzruszyła tylko swoimi białymi ramionami, jakoby teraz było jej kompletnie wszystko jedno czy będzie musiała towarzyszyć przerośniętemu ptaszkowi, czy może mordować watahę wilków. W końcu była wielozadaniową mistyczką, która nie powinna się bać żadnej pracy.
Mistyczka westchnęła w duchu, byleby nie okazując tego po swojej twarzy. Najwidoczniej przed nią są bardzo, ale to bardzo upierdliwe zajęcia. Niemniej, wcześniej zobowiązała się do skromnej pomocy, a ponieważ jak raz daje słowo, to się go trzyma, zatem musiała to zrobić. Dziewczyna przeciągnęła się ostrożnie, rozglądając się po okolicy. Anshia o ile mogła, powoli podeszła bliżej do Buruu, by delikatnie pomóc mu podnieść się na równe łapy. Oczywiście w tej kwestii musiała liczyć na małą-sporą pomoc ze strony dziewczynki, która się nim opiekowała. Tego mistyczka bardzo nie lubiła - być zmuszoną do polegania na kimś, komu nie do końca może zaufać. Chociaż właściwie to tej młodej bardziej powinno na tym wszystkim zależeć, bo gryf w końcu jest jej przyjacielem, albo chociaż na takich wyglądają. Po tej akcji ostrożnie odsunęła się i zajęła się eskortą...
Czarna mana nie należała do najczęstszych na kontynencie, ale to ona jako ta jedna z niewielu posiadła ją i teraz z jej pomocą musi walczyć z przeciwnikami, kimkolwiek oni nie są. W końcu potyczki były żywiołem tej skrytej osóbki, która wyglądała bardzo niewinnie i niepozornie jak na swoje zdolności.
23.05.2015, 23:05
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna