Atarashii




Niskie trawy - Strefa I
#81

Valens westchnął i pokręcił głową. Położył dłoń na głowie Jacka i poczochrał jego włosy ojcowskim gestem. Uśmiechnął się lekko, widząc rozczarowanie na twarzy chłopaka. Eh, ci młodzi są tacy entuzjastyczni... gdyby tylko tak szybko myśleli jak działali.
- Powiedzmy, że nie mam ochoty. - ciemnowłosy uśmiechnął się półgębkiem i przygryzł ustnik fajki.
Fakt, że Jacka nie zdziwiło to, że nieznajomy mężczyzna okazał się potężnym magiem, był... dość dziwny. W końcu kto w ciągu całego swojego życia ma okazję do ujrzenia stworzenia wręcz z niczego tak potężnej i śmiercionośnej trąby powietrznej? Zapewne niewielu. Valens chrząknął nieprzekonany, widząc pozorny spokój na twarzy chłopaka i pokręcił głową.
- No... zawsze wydawało mi się, że obie strony muszą wiedzieć na co się zgadzają, jeśli chcą ze sobą pracować. Przed nami stoi niebezpieczne zadanie... i choć nie sądzę, żebyś zginął przy mnie, to nie obiecuję, że wrócisz w jednym kawałku. - mag uśmiechnął się cierpko. Także założył kaptur na głowę i ruszył w głąb Cichych Równin, jakby była to najzwyklejsza na świecie polana.
- Eh, chłopcze... miejmy nadzieję, że same się nie odnajdą. Bo wtedy będziemy w czarnej dupie.
Jack początkowo przestraszył się dotyku Valensa i lekko się uchylił. Nie było to jednakowoż dziwne, ponieważ ostatni raz taki dotyk czuł ponad dziesięc lat temu. Chłopak spojrzał na uśmiechniętą twarz mężczyzny i zapytał
- Dobra to na czym będzie polegało nasze zadanie? - nie czekając na odpowiedź dodał - Czemu sądzisz że coś mi się stanie skoro nie wiesz nawet jak walczę?
Młody Itsuki dotrzymywał kroku Valensowi i wsłuchiwał się w słowa mężczyzny aby jak najwięcej dowiedzieć się o czekającym ich zadaniu.
- Kim ty tak właściwie się zajmujesz, poza szukaniem jaj tych całych gryfów?
- zapytał po chwili marszu.
- I czemu mają się same nie odnaleść, są aż tak niebezpieczne?
Mężczyzna zmrużył lekko oczy, kiedy spostrzegł, że jego lekki gest wywołał dość zaskakującą reakcję. Dopiero po chwili zreflektował się z jedną myślą.
- Ty o tych rodzicach to serio mówiłeś, co? - zabrał powoli rękę. Potarł się z lekkim zażenowaniem po zarośniętej szczeciną brodzie. - Wybacz młody, sądziłem, że się tylko przerzucasz słowami. Przykro mi. Chcesz powiedzieć co się stało?
Przez chwilę Valens zastanawiał się, prawdopodobnie nad odpowiednimi słowami. Albo po prostu się zamyślił, ciężko stwierdzić.
- Widzisz. Zaczęło się od tego, że pewna dama wymarzyła sobie mieć jaja. I to większe niż większość facetów... - puścił mu oczko i zaśmiał się chrapliwie. - Jeśli nam się uda, co jest dość wątpliwe, to mamy dostarczyć jaja znanej profesorce biologii i botaniki, potomkini badaczki magicznych bestyj i innych poczwar... - przewrócił oczami i machnął ręką jakby odganiał muchę sprzed twarzy. Spojrzał z lekkim zaskoczeniem na chłopaka. - Tu nie chodzi o Twoje umiejętności. Tu chodzi o te cwane szuje. Są kurewsko niebezpieczne.
Mężczyzna popatrzył przez ramię na Jacka, ale nie przerywał wędrówki. W miarę ich podróży, trawy stawały się coraz wyższe.
- O, na ploteczki Cię wzięło? - w jego głosie słychać było rozbawioną nutę. Odpowiedział jednak blondynowi. - No, widzisz. Żyję ze zleceń takich jak to. Szukam przygód. A, że jestem skuteczny... i mam do tego urok osobisty, któremu ulegają wszystkie nie-tylko-niewiasty... To można powiedzieć, że zajmuję się uciekaniem śmierci. - wzruszył ramionami niemal beztrosko. - A Ty co robisz, oprócz polowania, żeby przeżyć?
Valens nagle ucichł, a jego chód stał się ostrożniejszy. Jakby sama wzmianka o gryfach budziła jego uśpioną czujność.
- Będziemy mieć szczęście, jeśli znajdziemy puste gniazdo. Albo kiedy to my zobaczymy je pierwsi. W innym przypadku... raczej pożegnamy się z nagrodą. I może którąś kończyną.
- Tak to było serio. Ale już przywykłem do tego że dorośli nie wierzą w to że moi rodzice są martwi więc nic się nie stało. Poza tym zabił ich demon gdy miałem sześć lat. - odrzekł Jack, na którego twarzy pojawił się smutek.
Chłopak przez jakiś czas szedł cicho wspominając rodziców więc nie słuchał tego zo mówi do niego nowy toważysz, ale rozmyślania przerwał mu Valens, który chciał dowiedzieć się czegoś więcej o Itsukim. - W zasadzie to poza polowaniem przyjmuję również zlecenia od strażników, którzy proszą o pomoc w znalezieniu jakiegoś człowieka. - odpowiedział już w nieco lepszym humorze chłopak.
- Jeśli to w czymś pomoże całkiem dobrze znam się na tropieniu więc w pewien sposób mogę określić położenie gryfów.
- Pierdolone demony, smok na nich szczał. - splunął z pogardą. - Przykro mi, synu.
Mężczyzna nie wydawał się rozczarowany tym, że młody chłopak go nie słuchał - ale to tylko z tego powodu, że po prostu nie był tego świadomy. W dalszym ciągu szedł równym, pewnym krokiem przed siebie.
- I jakich ludzi szukasz? Złych, zagubionych, świadomie i celowo samotnych? - Valens zerknął przez ramię na blondyna. - A na jakiej podstawie chcesz określić ich siedliska? Widziałeś kiedyś jakiegoś? Wiesz czego w ogóle szukasz? - uśmiechnął się półgębkiem i trochę zwolnił kroku.
- Różnie bywa czasem szukam przestępców a innym razem tych zaginionych, którzy znikneli w nieznanych okolicznościach.
Jack lekko zwolnił i z lekkim wstydem powiedział
- Szczerze mówiąc to nie wiem, myślałem że warto będzie powiedzieć Ci o tym że umiem tropić potwory, zwierzęta i ludzi.
Gracz opuścił wątek
30.10.2019, 21:25
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja bez grafiki