Atarashii




Południowe wzgórza Azarat
#81

MG


Zhakhal



Zhakhal krzyknął prowokująco w stronę wojowników i ruszył biegiem w stronę kolumnady by skryć się w cieniu oraz przy pomocy wciąż utrzymującego się pomroku Abadda.
Najemnik przyjął postawę bojową wypatrując jaką taktykę przyjmą atakujący wojownicy. Dwoje włóczników nacierało bezpośrednio na niego. Trzech wojowników z tarczami i mieczami ruszyli zataczając krąg chcąc tym samym okrążyć Szakala od strony kolumny w cieniu której się skrył.
Pierwszy atak najemnika był skuteczny. A raczej obrona polegająca na przyjęciu ataku włócznią na tarczę a potem cięcie od dołu w klatkę piersiową. Samym swym ciosem nie spowodował większych szkód przeciwnikowi gdyż każdy z wojowników posiadali na sobie koszulki kolcze i cios Szakala sprawił że tylko kilka ogniw w koszulce się rozpruło lecz nie doszło do zadania jakichkolwiek obrażeń. Plusem natomiast było to że cios lecący od dołu sprawił że wojownik musiał wypuścić włócznię z rąk inaczej najemnik obciąłby mu dłonie. Tak więc pierwszy wojownik uzbrojony we włócznię miał lekko naruszoną koszulkę kolczą i musiał wypuścić broń z rąk.
Drugi wojownik atakujący Szakala wyprowadzając cios trafił na pustkę gdyż zaraz po wykonaniu kontry najemnik zaczął robić półobrót by znaleźć się po drugiej stronie kolumny.
W swych ruchach Łowca był perfekcjonistą. Nie na darmo nazywał siebie Ucieleśnieniem Śmierci. Wychodząc z półobrotu najemnik widział jak jeden z wojowników zamierza zaatakować go mieczem. Choć wojownik był zaskoczony gdyż spodziewał się Szakala gdzie indziej dlatego jego cios nawet nie doszedł do celu bo oto został odepchnięty tarczą padając na ziemię by następnie mieć zmiażdżoną tchawicę stopą. W każdym swym ruchu Szakal zadawał śmierć a przynajmniej na to wyglądało i taki miał zamiar.
Kolejnym przeciwnikiem łowcy był ponownie wojownik uzbrojony w miecz i tarczę. Szakal odbił cios przeciwnika swym pawężem natomiast sztuczka by oślepić przeciwnika przy pomocy Oszustwa Abadda nie udała się gdyż instynktownie przeciwnik zasłonił się tarczą i drobiny piasku trafiły prosto w obronę wojownika. W kolejnym płynnym ruchu łowca wykorzystując pawęż i zbliżenie się do przeciwnika wykonał obrót znajdując się z tyłu przeciwnika. Przeciwnik po ruchu pawęża oraz samych stóp Thanubrisa zorientował się że jego wróg dokonuje obrotu i starał się wykonać to samo lecz od razu wyprowadzany cios łowcy skutecznie mu to uniemożliwiło. Choć cięcie Szakala nie było czyste gdyż jednak przeciwnik był w ruchu i nie mógł czysto i dokładnie trafić w tylną część nóg pod kolanami. Jednak cios Zhakhala trafił w lewą łydkę wojownika. Trafiony przeciwnik padł na kolano.
W tym momencie bilans był następujący: jeden wojownik z włócznią podnosi broń będąc skrytym za kolumną (Zhakhal po ataku na niego wypiruetował za kolumnę), jeden martwy wojownik z mieczem i tarczą, jeden ranny wojownik z mieczem i tarczą. W efekcie teraz łowca miał do czynienia z trzema przeciwnikami jeden z mieczem i tarczą i dwoma z włóczniami.
Robiąc odskok w stronę drugiej kolumny Szakal wystawił się na atak lecz był to fortel z jego strony gdyż zaraz potem pojawiła ściana ziemi. Jedna włócznia została złamana lecz w tej chwili Zhakhal miał do czynienia z trzema przeciwnikami. Po rozproszeniu ściany przeciwnik uzbrojony w miecz wykonał cięcie od góry lecz nie trafił gdyż pył i piach skutecznie uniemożliwił mu ujrzenie najemnika i celne wyprowadzenie ciosu.
Szakal skoczył w stronę rozbrojonego i zdezorientowanego przeciwnika zmieniając przy okazji chwyt na swym mieczu. Trafił w kark wbijając ząb miecza między kręgi szyjne przeciwnika. Wykonał obrót i wyrzucił go w stronę przeciwnika uzbrojonego w miecz i tarczę powalając go na ziemię.
Łowca mógł teraz ocenić sytuację.
Oto jeden z mieczników był martwy przy pierwszej kolumnie, drugi był ranny w nogę (dźwigał się na nogi), jeden z włóczników miał złamany kark i przygniatał drugiego miecznika. Włócznik z rozprutą koszulką zaczął atakować szakala wyprowadzając szybkie ataki w dół i w górę najemnika tak by ten skupił się głównie na obronie.
- JESTEŚ DEMONEM - usłyszał jak krzyczy w jego stronę podżegający wojowników mężczyzna dzierżący włócznię.- PAN ABADDON nie POZWOLI CI WEJŚĆ
Podżegacz ruszył w jego kierunku dołączając do drugiego włócznika.

Zhakhal: 111 PM - 1 PM (pomrok) - 5 PM (oszustwo) - 13 PM (filar) = 92 PM



Shariel



Wchodząc po schodach w stronę księgi ujrzała na jej okładce tytuł "Runy- wykorzystanie w walce i w obronie przed demonami". Księga jak księga i w zasadzie spodziewała się takiego tytułu lecz czy na pewno? Nawet jeśli to tylko sen to czy taka księga w rzeczywistości istnieje? A może to jedynie symbol który ma coś oznaczać? A jeśli tak to co?
Czyżby rzeczywiście to był sen na jawie? Czy ten demon to były zwidy?
Nawet jeśli by tak było to demon nie sprawiałby że posadzka by drżała w momencie gdy wykonał dwa duże kroki swymi mocarnymi kopytami. Shariel wyraźnie czuła drżenie gruntu. Kiedy demon stuknął swymi ostrzami zobaczyły jak skry sypią się spomiędzy nich.
- NIC BARDZIEJ NIE OBRAŻA ABADDONA NIŻ to że KTOś TU JEST ZDRAJCĄ!
Po tych słowach Shariel poczuła jak posadzka drży a demon zaczął swą straszliwą szarżę w jej stronę. Bestia uniosła swe potężne ramiona by na końcu swej szarży opuścić je na mistyczkę praktycznie ją przepoławiając na dwie części. Shariel dzieliły sekundy od śmierci z łap demona.



Klątwa Sotha
Po pijaku uroczy i szarmancki szlachcic, w trzeźwości zaś cham i bydlak.






02.07.2016, 21:15
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Południowe wzgórza Azarat
#82


Zanim jeszcze demon się odezwał, Shariel zdołała zauważyć tytuł księgi. Czy to możliwe aby była w zasięgu run ofensywnych. Czy to możliwe żeby teraz Abaddon dawał jej znak, że mistyczka może je odnaleźć. A może księga była prawdziwa. Tylko w jakie sposób to było można sprawdzić skoro świątynia była snem?
Wrażenie spadania było jednak bardzo realne, tak jak teraz reakcja demona. Podłoga zatrzęsła się pod jego kopytami.
- To ty jesteś tym zdrajcą. Nie masz prawa tu być. To święte miejsce! - Krzyknęła w chwili gdy ten rozpoczął swoją szarżę w kierunku mistyczki.
Ta zaś tylko mocniej kosę uchwyciła. To sen, to tylko sen, kontroluj to. Myślała skoncentrowana na ruchach bestii. Skoro to demon to szans żadnych nie miała o ile Abaddon nie udzieli jej wsparcia. Zaznaczyła półkole kosą przed sobą jakby granicę pomiędzy nią a bestią która chciała skraść jej uwagę. Ostrze swej broni uniosła by sparować i odbić cios jego rąk zakończonych ostrzami.
- Nie masz szans z JEGO mocą! A ja jestem JEGO ostrzem!- Krzyknęła wskrzeszając w sobie magiczne pokłady energii i przelała skumulowaną energię w łuk narysowany pod szarżującym na nią demonem. W chwili gdy na jej kosę opadały jego ręce, powinny z posadzki wystrzelić ku niemu skalne kolce, co by go oddzielić od Shariel, ewentualnie aby go na nie nadziać.
Miała nadzieję że element zaskoczenia jej się uda na tyle, by w kolejnym ruchu móc szarpnąć księgę z postumentu i wsadzić pod pancerz czym prędzej.
Sen czy nie sen, taka okazja może nie powtórzyć się więcej.

05.07.2016, 15:04
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Południowe wzgórza Azarat
#83



Gdy miał tą cenną sekundę na złapanie oddechu, oszacował sytuację jaka go otacza. Dwóch z pięciu martwych po pierwszym starciu. Wynik mógł być bardziej sprzyjający, ale to i tak powinno nieco wstrząsnąć jego przeciwnikami. A mimo to, ten z rozdartą koszulą ruszył i zaczął wyprowadzać natarczywe ataki. Wciąż Szakala owijał całun Pomroku, który nadal mamił oczy. Czuł się jakby sam Abadd przykrył go połą płaszcza. To dodało mu wigoru. Po słowach krzykacza lekko uśmiechnął się pod swoją maską. Może i mógł wydawać się demonem, ale ten pachołek nie wiedział jak bardzo się mylił. I co to ma znaczyć, że Pan Abaddon nie pozwoli mu wejść? Za kogo on się uważał!?
Przyjął i odbił kilka pierwszych ciosów tych natarczywych ataków, a każde uderzenie, brzdęk stali, melodię wojny, przerywał swoim ochrypłym głosem. Artykułował słowa z ogromną siłą i pewnością, jakby z jego płuc i języka płynął głos samego Abadda.
- Jestem... Mieczem... Tarczą... ABBADONA MEGO PANA!
W myślach dodał kolejne frazy, ale nie wypowiedział już ich na głos.
~ Przyniosę wam śmierć i zniszczenie.
Czas naglił, a przeciwnik w zbyt długim starciu uczy się na swych błędach. Całe doświadczenie najemnika mówi tylko tyle, że nie należy dawać drugiej szansy po popełnieniu tego błędu.
Podżegacz dołączył do walki, ale jego Szakal postanowił zostawić sobie na koniec. Niech widzi, do czego doprowadziła jego komenda, jego złe słowo przeciwko posłannikowi swego Pana.
Kilka odbitych ciosów włócznika furiata pozwoli postąpić Zhakhalowi kilka kroków w tył przybliżając się do właśnie podnoszącego się miecznika z raną ciętą na łydce.
Fortel wydaje się prosty i może łatwy do przewidzenia, ale tylko przy jasnym umyśle i spokojnym pojedynku. Szakal jednak doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jak działają bębny wojny. Jak serce zaczyna bić mocniej, kiedy umierają twoi towarzysze broni. Jak bardzo wtedy skupiasz się na przeciwniku, wręcz zamykając swoje widzenie na wszystko inne. Stajesz się wtedy dziki, jak wilk czy jastrząb, skoncentrowany na jednym punkcie w jednym celu...
Dorwać ofiarę.
To spojrzenie Zhakhal dostrzegał właśnie u wściekle atakującego włócznika.
Była to szansa dla wojownika, aby wprowadzić więcej zamętu w szeregach przeciwnika.
Te kilka szybkich kroków w tył wystarczyło, aby ranny miecznik znalazł się niemal w zasięgu włóczni swego towarzysza.
Aby się uwolnić z zasięgu włócznika Thanubris zamierzał użyć Oszustwa Abadda skierowanego w twarz swego przeciwnika. Wymach mierzył tak, aby krzykacz również znalazł się dostatecznie blisko aby być może odruchowo się zasłonić. Nie ma gwarancji, ale zawsze to cenna sekunda, którą można wykorzystać.
Odskok i zwinne obiegnięcie podnoszącego się miecznika, aby znalazł się pomiędzy Szakalem, a atakującym włócznikiem.
Jeśli włócznik sam nie trafi swojego towarzysza broni, może zrobi to cięcie z półobrotu, które wyprowadził Najemnik. Wyprowadził cios od dołu po skosie w górę, cięcie przez pierś. Nie zostaje jednak w jednym miejscu na tyle długo, aby zastanawiać się czy Khopesh sięgnął piersi, czy parady. Wywijając się kolejnym obrotem, nisko, pochylony i schowany za pawężem. Na moment zetknięcia tarczy z gruntem ten zadrżał. Zhakhal skupił się na mieczu i chwilę później jego okrążenie przeciwników osłonił Filar Abadda. Była to konieczność, która miała wstrzymać całą tą trójkę w miejscu. Thanubris potrzebował dosłownie jednego oddechu przewagi, żeby rzucić się do miecznika przygniecionego ciałem swojego martwego towarzysza. Przeskakując po zwłokach włócznika ze złamanym karkiem Najemnik postarał się o to, aby miecznik pod nim stracił dech, a następnie bardzo precyzyjnie ciął przez linię karku, starając się pozbawić kolejnego przeciwnika życia.
~ Na chwałę Wojny!
Czy poczuł ciepło krwi, czy usłyszał ulatujące ostatnie tchnienie? Zakosztował ich nie raz. Teraz trzeba było liczyć własne oddechy i kroki. Ostrożnie stawiał stopy, aby znaleźć schronienie przy filarze. Starał się trzymać go ze swojej lewej strony, aby ułatwić sobie wyprowadzanie cięć mieczem, a jednocześnie utrudnić tę sztukę swym przeciwnikom.
Ponownie szacował co poczynią ci, którzy pozostali jeszcze na polu walki.

04.08.2021, 19:17
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
2 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja bez grafiki