Speluna "U Wieprza"
#11

MG


Nerfox wyszedł z knajpy zdecydowanie oburzony. To nie był dla niego najlepszy dzień i myślał tylko o śnie, ale to właśnie w takich wypadkach najczęściej się coś dzieje i tak też było tym razem. Chociaż może to zmęczenie? Powoli Ciebie dopadało i widziałeś jakby przez mgłę. Tylko czy zmęczenie dopadłoby tak szybko? Próbowałeś w tym znaleźć jakieś inne miejsce do noclegu, ale czy się udało? Przez chwilę zauważyłeś błysk i twój wzrok powrócił do normalności, a wcześniejsze odczucie zniknęło. Byłeś wypoczęty niczym młody Bóg. Można tak powiedzieć, o osobie co niedawno niemal padała, a teraz jest w stanie skakać, śpiewać, grać w biegu czy wszystko czego dusza zabraknie.
Co widział jednak Nerfox? Tak bo to różniło się od tego co było przed tym błyskiem. Co prawda było to to samo miejsce, jednak całkowicie wyludnione od każdego. Lekka mgiełka unosiła się w powietrzu dookoła niego, w dalszych rejonach już dużo większa. Warto też wspomnieć, że na niebie księżyca nie było. Zresztą... Była tam tylko czarna pustka, która wypełniała ten świat widziany przez Nerfoxa. Knajpa była otwarta, a w niej pustka, co ewidentnie mówiło mu, że coś jest w pełni nie tak. Dodatkowo przed nim był port, w którym nie było ani jednego statku, a całość spowijał bezkres oceanu. Na boki rozciągały się ścieżki prowadzące w nieznanym kierunku jeszcze naszemu bohaterowi, które wypełniała mocniejsza mgła. Co zrobi w takiej sytuacji postawiony Nerfox?
29.01.2016, 03:01
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Speluna "U Wieprza"
#12

Nerfox nie za bardzo wiedział, co się dzieje...
Sam? Saaaaaaam!
Spróbował wejść do knajpy i spokojne usiąść. Miał już tego wszystkiego dość. Kto to widział, żeby normalnego, porządnego człowieka dręczyć w tak perfidny sposób!
Saaaaaaam!
Czego?
Czemu się nie odzywasz? I o co z tym wszystkim chodzi?
Szaman był wyraźnie oburzony
Za cholerę nie wiem o co ci chodzi. Co jest z czym nie tak?
No... Z tym wszystkim? A, nieważne!


Tymczasem mgła gęstniała, wyraźnie działając na przekór Szamanowi postawionemu w ciężkiej sytuacji. Nerfox wygrzebał z zakamarków swojego ekwipunku wszystkie lalki i przycisnął je mocno do piersi. Nie chciał ich stracić, cokolwiek by się nie działo. To wszystko co miał...

A mgła gęstniała.
Nie wiem, kto jest bardziej szalony: koleś wymalowany białą farbą z koźlą czaszką na łbie, staruch-grabarz-znachor łażący wszędzie ze szpadlem i gorzałą, czy czarnomagiczny wiedźmin. ~Scythis
14.02.2016, 21:34
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Speluna "U Wieprza"
#13

~ MG ~


Sam. Sam. Powtarzał to jak mantrę w swoim umyśle, ale mimo to pozostał sam sobie w nieznanym, wręcz ciemnym świecie. Bez niczyjej odpowiedzi. Co prawda posiadał swoje lalki, ale co z nich? Nie były one niczym więcej niż kukiełkami zwykłymi, a ta gospoda była ostatnią rzeczą, która nie była zapełniona mgłą. Kiedy to się stało? Ano bardzo szybko zgęstniała ona na zewnątrz, czego szaman nie dostrzegł od razu. Dlaczego? Ponieważ wszedł do środka rozmyślać, może przeanalizować co się właśnie dzieje, skontaktować z duchami, a tutaj nagle mgła zaczęła wchodzić powoli do karczmy przez otwarte drzwi. Było to bardzo dziwne chciała ją zapełnić, jakby połknąć, a sam jej początek zdawało się, że przyjmowała postać Charlesa. Zdecydowanie ta mgła go przypominała. Jego twarz, oraz tułów był w niej widoczny i wyciągał on jedną z rąk chcąc dotrzeć do Ciebie i złapać Ciebie. Nie w tej sposób z miłości, a wręcz nienawiści, złapać i udusić.
To nie było wszystko co złego działo się w tym momencie w tym miejscu, a wszystko to może układało się w całość? Moneta którą posiadał przy sobie nabierała powoli temperatury, którą zaczynał czuć w miejscu, gdzie została ona schowana. Stawała się cieplejsza z każdą chwilą, ale obecnie nie była na tyle niebezpieczna, aby poparzyć go. Ot tyle co czuł ciepło, chociaż to mogło się wkrótce zmienić. Kto wie jak ciepła będzie za chwilę. Poza tym zaczął słyszeć stukot. Z góry, ktoś jakby uderzał nad nim czymś w podłogę. Może warto było to sprawdzić? Tyle rzeczy na raz się dzieje, co tutaj wybrać jako pierwsze.
14.02.2016, 22:01
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Speluna "U Wieprza"
#14

Grajek który siedział samotnie w kąciku z swoim fletem, nagle postanowił wyjść z Karczmy. Bez słowa na do widzenia. Cóż, Klara nie przywiązywała do tego większej uwagi. Kiedy jej wzrok skierowany był na zbrudzoną okiennicę, jej oczom ukazywał się zachód słońca który zwiastował zbliżający się wieczór. Kobieta nie zwykła szwendać się po zmierzchu na zewnątrz, nie przystoi to damie jaką jest śliczna niewiasta. Kiedy wstała, nie patrząc na nic rzuciła na ladę, cztery srebrne smoki za zamówiony posiłek. Po czym zaczesując pasma włosów wyszła na zewnątrz, kierując się do towarzysza. Jednak jej bystre oko go nie spostrzegło. Wzruszyła beznamiętnie ramionami po czym ruszyła w nieznanym jej jeszcze kierunku.

Gracz opuścił wątek
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03.07.2016, 20:49 przez Klara.)

03.07.2016, 20:29
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Speluna "U Wieprza"
#15

Lilianna była niewiastą piękną. Długie, ciemne włosy sięgające do pasa były rozplątane a ona znajdowała się w łóżku okryta leniwie brudnym prześcieradłem, kiedy to promienie słońca zaczęły ją budzić, leniwie obróciła się na drugi bok nie otwierając swoich oczu. Noc spędziła upojną i pełną wrażeń. Praca kobiety wymagała prywatności i intymności. Zaczynając zarabiać swoim ciałem, trafiła w ręce sutenera którego własnością była jak i inne dziewczęta specjalizujące się w tymże fachu. Zarabiając na życie własnym ciałem zdołała siebie utrzymać. Lecz pieniądze które zarobiła trafiały do tego, który ją "sprzedawał" każdemu kto zapłacił za towarzyskie usługi. Dzięki swej pracy miała dach nad głową i nie musząc żebrać dostawała codziennie strawę ciepłego posiłku. Leżąc na łóżku, mruknęła leniwie i przetarła swoje senne powieki aby się przebudzić. W pomieszczeniu było zimno, brak ogrzewania dawał się we znaki Liliannie. Opatulając się ciaśniej prześcieradłem, usadowiła się na skrzypiącym łożu. Rozejrzawszy się, po kątach, przeczesała swe włosy palcami by znalazły się w miarę z tylu jej głowy. Przełknęła ślinę po czym dwa razy mlasnęła językiem i otarła dłońmi swoją twarz aby się przebudzić. Po chwili zaczynało do niej docierać że jest ranek. Zaraz po tym uchyliła szerzej płatki powiek, które to skrywały głębię koloru jej oczu. Odzyskując ostrość widzenia, spostrzegła własne ubrania na podłodze, była całkiem naga. Kiedy po niedługiej chwili wstała po własne rzeczy, zaczęła się ubierać w sukienkę którą to zdjęto z niej. Poprawiła okrycie łóżka owym prześcieradłem, otrzepała poduszkę i nakryła na wszystko brązowy, gryzący z wełny, koc który to podniosła z podłogi. Głód zaczął jej doskwierać o ósmej rano. Więc długo nie myśląc, otworzyła drzwi aby wyjść na dół do karczmy.

- Witajże Karczmarzu, macie coś do zjedzenia w miarę gorącego?

Karczmarz łypnął nań wzrokiem od góry aż po same stopy, nagie stopy. Sam wycierając miski z brudnych resztek jedzenia, pozostawionych przez tubylczą klientelę. Po chwili "odchrumknął" i odpowiedziawszy jej grubym głosem pełen wątpliwości czy dziewczę miałoby czym zapłacić.

- A masz czym zapłacić, słonko?
- Oczywiście. Zapłacę ile będzie potrzeba.
- A więc, co chcesz zatem? Mamy gulasz z ryżem.
- Poproszę. I do tego gorącą, niesłodzoną herbatę.

Dziewczę uraczyło mężczyznę uroczym uśmiechem. Może dzięki temu zdobędzie jego przychylność i zapłaci tylko za samą potrawę? Wyczekiwała cierpliwie na swoje zamówienie. Ona zaś kroczyła do jednego z wyczyszczonych stoliczków zajmując miejsce, oczekując na zamówioną potrawę oraz ciepłą herbatę.
W jej myślach zaczął gościć pewien jegomość. Akolita o imieniu Amaron, on bowiem zaś odpowiednio potraktował ojca dziewczyny. To z nim spędziła upojne chwile. Ich rozmowie towarzyszyły gorące, namiętne akcje które były finalizowane przyjemnymi odgłosami, które wydobywały się z ich gardeł. Amaron. Akolita przyobiecał pomóc dziewczęciu stanąć na równe nogi. Poczuwał się za nią odpowiedzialny.

Upłynęło może kilkanaście minut, karczmarz był zbyt leniwy aby podejść do niewiasty z daniem aby je podać. Krzyknął więc do niej, informując tym samym że posiłek jest już gotowy do odbioru. Kobieta wstała na smukłe nogi, po czym podeszła do lady aby ściągnąć z niej miskę/talerz jak i sztućce które zostały do dania dołączone. Zajęła swoje miejsce ponownie i zajadała się ciepłym posiłkiem chcąc zaspokoić swój głód.

- A herbata będzie zaraz złotko.

Karczmarz zniknął z jej oczu, pewnie po to aby przygotować dla niej kubek gorącej herbaty. Niewiasta w spokoju spożywała posiłek. Karczmarz więc niedługo po tym, wrócił i położył kubek na jej stolik po czym odszedł do swojej pracy życząc jej smacznego.
03.07.2016, 22:54
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Speluna "U Wieprza"
#16

//
Nerfox, Klara. Nie chcę mi się już tu pisać fabularnego posta. Piszemy TUTAJ. Wpierw Nerf, za kilka postów Klara. Dam znać kiedy.


Klątwa Sotha
Po pijaku uroczy i szarmancki szlachcic, w trzeźwości zaś cham i bydlak.






05.07.2016, 21:13
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Speluna "U Wieprza"
#17

Dziewczę siedząc na krzesełku rozejrzało się dookoła niebieskimi tęczówkami. Karczma wyglądała na z lekka zaniedbaną, jednak Lilianna nie mogła narzekać na panujące warunki. Zdołała się sowicie wyspać, do tego jeszcze otrzymała danie oraz napitek który jakiś czas temu zamówiła. Cóż, gulasz był z lekka wczorajszy, ale i tak smakowity. Karczmarz nie zamierzał się zaopatrywać w co raz to świeższe produkty. Zjadając gulasz, zacisnęła swe zęby i starała się oszukiwać swój organizm i kupki smakowe myśląc: "Świetny jest ten gulasz!". Ale koniec końców tylko dopiła gorzką herbatę. Kiedy wstała po chwili, odsunęła talerz od siebie i podchodząc do schodów, weszła na górę, aby odszukać swoje obuwie. Za moment ponownie pojawiła się na dole, a na blat położyła należytą kwotę za swoje zamówienie.

- Proszę, oto zapłata za zamówienie karczmarzu.

Wypowiadając te otóż słowa, położyła na blacie 2 srebrne smoki po czym ruszyła niespiesznie do wyjścia. Słońce pięknie podkreślało kolory horyzontu, barwiąc całe niebo. Powietrze było rześkie. Nie miała dużo czasu, ale znalazłaby chwilę na to, aby podążyć na wybrzeże i przypatrzeć się barwnemu zachodowi. W sam raz na rozmyślanie i uspokojenie nerwów.

Gracz opuścił wątek
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05.07.2016, 22:08 przez Lilianna.)

05.07.2016, 22:03
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Speluna "U Wieprza"
#18

Gdy tylko Mirrodin opuściła koszary, narzuciła na siebie kaptur. Przyzwyczajenie sprawiło, żę nie czuła się zbyt komfortowo nie mając głowy przysłoniętej materiałem płaszcza. Niepewnie skierowała się w stronę targu – tam gdzie spoktała Amarona. Nie mogła raczej liczyć na spotkanie kogoś znajomego, skoro jeden z dwóch jej znajomych zostął wyprowadzony siłą z karczmy przez straż, a drugi został wyprowadzony z biura Verdisa Verdugo... przez straż. Niezbyt chwalebne końce spotykały jej przyjaciół. Sama też nie znajdowała się w najbardziej kolorowej sytuacji, a tylko chwilowo wymigała się od wyroku dzięki problemom z osobami sprawiającymi większe problemy od niej samej.
Na targu nie działo się zupełnie nic. Ludzie zajmowali się zakupami, handlarki i handlarze przekrzykiwali się propozycjami i reklamami, a gdzieś w rogu brzydka staruszka zachęcała cichutko młodych ludzi do tego by dowiedzieli się czegoś swoim losie. Przez chwilę w głowie dziewczyny świtała myśl by zapytać wróżbiarki o przyszłość, ale ostatecznie stwierdziła, że ktoś kto faktycznie potrafi przewidzieć przyszłość nie skończyłby w ciemnym rogu, a raczej miałby tłum klientów przepychających się z workami pełnymi złociutkich monet.
Zniechęcona brakiem jakichkolwiek ciekawych wydarzeń, Łowczyni udała się w stronę uliczek trochę bardziej oddalonych od centrum miasta. Tych, które rodzice opisywali swoim dzieciom jako "te w do których nie powinno się chodzić". Tłum ludzi który przedzierał się przez handlowe ulice zmienił się w nielicznych przechodniów, a gospody i sklepy ustąpiły miejsca tanim barom i brakowi sklepów. Mirrodin zadecydowała się udać do jednej z tych spelun, nie do końca wiedząc czym będzie się różnić od "Pod Dębem", gdzie była zakwaterowana. Różnice uderzyły ją szybko. Od mniej przyjemnego zapachu alkoholu niższej jakości, przez grupy ludzi wyraźnie gorzej i brzydziej wyglądających po grubasa który ją powitał w bardzo nieprzyjemny sposób.
O, ho, ho! Patrzcie, kogo do nas przywiało. – wyszczerzył się, choć równie poprawnie można byłoby rzec "wyszczerbił". – Czego tutaj szukasz? Nie za młoda jesteś na popijawę?
Nie za stary jesteś na przystawianie się do mnie? – Powiedziała Mirrodin. W myśli. Rubaszny grubasek najprawdopodobniej był Wieprzem, do którego należał ten przybytek więc choć początkowo dziewczyna chciała go zripostować, powstrzymała się. Nie chciała zwracać na siebie uwagi już od samego wejścia, ani nie zależało jej specjalnie na walce. Ostatecznie wzruszyła ramionami i obwieściła mu cicho, acz stanowczo.
Przyszłam tu coś zjeść.
Następnie skierowała się w stronę szynku po to właśnie, by zamówić sobie coś do jedzenia. Rozejrzała się przy okazji po jakimś wolnym siedzisku. Oczywiście w jej wypadku "wolne" oznaczało wolne od jakichkolwiek ludzi. Kiedy zaś dostała strawę, posmakowała ją i zaczęła powoli skubać, obserwując czy w spelunie nie dzieje się coś ciekawego.
( ͡° ͜ʖ ͡°)
23.07.2018, 19:02
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Speluna "U Wieprza"
#19

Dwadzieścia sześć brązowych smoków. Tyle liczył sobie pan karczmarz w zamian za "coś do zjedzenia". Mirrodin w odpowiedzi na to wyjęła z sakwy jedną srebrną monetę i położyła na ladzie, ciesząc się że nikt z pobliskich nie wpadł na żaden żart związany z ichnim "czymś do zjedzenia". Przede wszystkim cieszyła się że Grubas na nic takiego nie wpadł. Gdy o nim pomyślała, obejrzała się by stwierdzić że ten cały czas nie oderwał od niej wzroku. To nie mogło być zwiastunem niczego dobrego – choć póki co dziewczyna stwierdziła że nie powinna zajmować sobie głowy kolejnym perwersem goszczącym w Greathardzkiej karczmie. Przecież potrafiła się obronić, a nerwowe spoglądanie na mężczyznę mogło zostać przez niego fałszywie odebrane za przejaw... czegokolwiek.
Gdy tak nasza mała Łowczyni zajmowała się własnymi myślami i rozglądała w poszukiwaniu dogodnego siedziska, przed nią pojawiła się jej kolacja. Wraz z nią, przybyła reszta. Garstka brązowych smoków wylądowała w jednej z kieszeni płaszcza, a zaraz potem rudowłosa zabrała się wraz z talerzem do upatrzonego wcześniej stolika. Zasiadłszy, przyjrzała się jajecznicy którą dostała. W oczy rzucał się czarny osad na jajecznicowej papce, który po posmakowaniu okazał się być zwykłą spalenizną. I do tego zimną. Mir kiwnęła głową w podziwie. Choć sama nigdy nie była wybitną kucharką, musiała pochylić głowę przed brakiem talentu tak wielkim, że spierdolił nawet jajecznicę.
Zjedzenie posiłku nie zajęło jej długo. Nie miała zamiaru grzebać się z daniem które i tak nie było smaczne. Po oczyszczeniu talerza, odniosła go i wróciła na swoje miejsce, gdzie została jeszcze przez jakiś czas, obserwując bawiących się panów. Jak się okazało, dzisiejszy wieczór w Wieprzowym Przybytku był całkiem spokojny. Nie działo się nic, co mogłoby przykuć uwagę awanturniczej panny na dłuższą chwilę, więc ta postanowiła opuścić lokal i udać się na spacer. Choć miejsce karczmy były ciekawym miejscem, to zastanawianie się nie było najłatwiejsze w tak głośnych miejscach. A Mirrodin przecież miała bardzo dużo powodów do zastanawiania się.
Udała się, tak jak poprzednio, w stronę bliżej niesprecyzowaną. Lubiła podziwiać architekturę. Starała się zauważać jak najwięcej różnic pomiędzy różnymi budynkami, które nawet po czasie spędzonym w Greathard wydawały jej się czymś zupełnie nowym i obcym, a co za tym idzie – fascynującym. Nawet te biedne, krzywe domki należące do brudnych i brzydkich mieszczan wyglądały dość interesująco. Można było tam zauważyć wiele przejawów sprytu budowniczych którzy imali się każdego fortelu by zarówno uchronić budynek od deszczu i własnego ciężaru, jak i siebie zarówno od ciężkiej pracy jak i zużycia wszystkich dostarczonych materiałów i narzędzi.
Kiedy dopadło ją przeświadczenie że pora iść spać, udała się do znanej jej już gospody "Pod Dębem".
Gracz opuścił wątek
( ͡° ͜ʖ ͡°)
09.09.2018, 14:53
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna