Magazyny
#21

Magazyn Koreya dla szwaczek - sutenerskie pokoje


- Proszę mnie nie karać. To nie było z mojej inicjatywy.

Niebieskookie dziewczę obecnie przebywało sam na sam z Reddem który nigdy nie miał wobec dziewcząt dobrych zamiarów. Lilianna drżała w przerażeniu które ją ogarniało co raz to silniej. Nokaut jaki dostała w tył głowy sprawił, iż dziewczęciu zakręciło się w głowie a nawet przyćmiło jej zmysł wzroku. Upadła z impetem na podłogę witając się policzkiem z brudnym podłożem. Nie dłuższą chwilę zaraz potem bez ceremonialnie drab zaczął się dobierać do kobiety. Zasapany i cuchnący wgramolił się na jej osobę. Dziewczyna zaczęła się szamotać jak i pokrzykiwać by zwołać kogokolwiek by przybył jej na ratunek. Wierzgając się podkurczała swe nogi by nie pozwolić mężczyźnie na to co właśnie zamierza.

- Nieeeeeeee...

Jej oczy zalewały krople łez, w głowie zaczęło dudnić od pulsującego bólu. Kobieta starała się przepełznąć do przodu by mu uciec czym prędzej. Kiedy tylko dostrzegła iż przed jej wzrokiem jest noga łóżka, starała się o nią dłońmi zaczepić. Wierzgała starając się kopać na wszelkie strony. Wtem nie zdążyła się oswobodzić kiedy w jednej chwili wbił się w jej kobiecość swoim wiertłem. Chciał ją za wszelką cenę spenetrować i tym samym pokarać, za niespełnienie warunków jakimi jest objęta. Rozległ się płaczliwy krzyk i wrzask. Lilianna starała się zaciskać własne pośladki i otwór sprawiając sobie tym samym ból który był uzupełniany krzykiem żałości.

- Zostaw mnie! Błagam Redd! Proszę...

Po tych słowach słyszał jej płacz. Ona resztkami sił starała się go odepchnąć od siebie. Dłońmi i zachowaniem wyraźnie protestowała na jego zachowanie. Nie miała najwyraźniej ochoty na zbliżenie.
26.08.2016, 18:23
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Magazyny
#22

MG


Magazyn Koreya dla szwaczek - sutenerskie pokoje


Wyrywanie się dziewczyny tylko potęgowało podniecenie Redda. Lilianna już nie raz słyszała kiedy była w swoich pokojach jak za ścianą Byczy Redd dobiera się do co poniektórych niepokornych dziewczyn. To był sposób karania dziewczyn przez Redda i najwidoczniej Korey na to zezwalał. Kiedy Korey karał dziewczyny wtedy było jeszcze gorzej. Więc tak naprawdę młoda dziewczyna mogła się cieszyć że kara spotkała ją z rąk a raczej z twardej męskości Redda.
Byczy Redd nie wbijał się w jej kobiecość lecz w analną dziurkę gwałtownie i mocno nadrywając jej naskórek w tych wrażliwych okolicach. Krzyki i błagania Lilianny tylko napędzały wielkiego draba.
- O tak krzycz!- sapnął nad jej uchem.
Po chwili jego ciałem targnął spazm i dało się słyszeć również głuchy krzyk Redda. Jednocześnie Lilianna poczuła gorący strumień jego nasienia rozlewającego się w jej dziurce.
Redd wstał dysząc wciąż.
- A teraz spierdalaj.- powiedział do niej bezceremonialnie.- Za dwa kwadranse widzę cię na dole. Masz parę rzeczy do wyhaftowania.- Redd od razu przeszedł do rzeczy. W wolnych chwilach dziewczyny zajmowały się szyciem ubrań a Lilianna była odpowiedzialna za haftowanie zdobień. Najwidoczniej drab nie zamierzał usprawiedliwiać ani nawet słyszeć o jej ewentualnej nie dyspozycyjności.- Ból głowy chyba już sobie wyjaśniliśmy?- zapytał szyderczo i zarechotał głośno i obleśnie. Otworzył drzwi dając jej bezceremonialnie do zrozumienia żeby się wynosiła.


Klątwa Sotha
Po pijaku uroczy i szarmancki szlachcic, w trzeźwości zaś cham i bydlak.






13.09.2016, 13:01
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Magazyny
#23

Magazyn Koreya dla szwaczek - sutenerskie pokoje


Dziewczyna będąc bez jakiejkolwiek możliwości by jakkolwiek się bronić płakała tylko cicho kiedy Redd wbijał się w nią nader głęboko. Jej krzyki i jęki dziewczyny tylko sprawiły że ten jeszcze szybciej poruszał się w niej. Długowłosa płakała, wierciła się, prosiła bóstwa by ją nareszcie zostawił, dał jej spokój. Kiedy z niej już wyszedł, sapiąc nad jej uchem, poczuła ulgę. Gdzieś w głębi serca czuła że i tak już jest na wygranej pozycji, że niebawem pożegna się na zawsze z Reddem, z haftowaniem i magazynem. Musiała jednak wziąć się w garść i wytrzymać jeszcze kilka dni...
25.09.2016, 23:21
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Magazyny
#24

MG


Magazyn Koreya dla szwaczek - sutenerskie pokoje


Redd przyglądał się beznamiętnym wzrokiem jak dziewczyna szlocha i stara się wstać z podłogi.
- Długo mam czekać?- warknął w jej kierunku stojąc wciąż przy drzwiach dając wyraźnie do zrozumienia żeby wyszła już z jego pomieszczenia.- Można powiedzieć że spłaciłaś nocną samowolkę u wieprza. Napomknę co nieco Koreyowi bo jakby chciał to mógłby i on cię ukarać.- zaśmiał się obleśnie. W zasadzie dziewczyna powinna być wdzięczna że karę za niesubordynację otrzymała od Redda, jakby to był Korey to nie wiadomo jak by to się skończyło. Redd był brutalem i gwałcicielem, ale Korey był jeszcze gorszy, po nim niczego pewnego nie można było się spodziewać, był nieobliczalny.


Opuszczasz pomieszczenie Redda ale samego magazynu nie musisz opuszczać. Możesz opisać "swój pokój" oraz pracę w magazynie etc.


Klątwa Sotha
Po pijaku uroczy i szarmancki szlachcic, w trzeźwości zaś cham i bydlak.






17.10.2016, 10:49
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Magazyny
#25

Magazyn Koreya dla szwaczek - sutenerskie pokoje


Długowłosa wstała na równe nogi przy czym poprawiła swoje ubranie wycierając łzy ze swoich policzków. Ruszyła do drzwi, zaś nawet nie zerknęła na niego tylko mruknęła przekleństwo pod nosem spędzając na niego swój gniew. Gdyby chciała, mogłaby mu wymierzyć siarczysty policzek, ale nie miała takiej odwagi gdyż miała już kłopotów dosyć. A wtedy Redd utworzy śpiewkę przed Koreyem. Dla własnego dobra, poprawiła suknię i wyszła bez słowa pusząc się jak kapryśna dziewczynka.
Pokój dziewoi znajdował się w czwartych drzwiach od pokoju Redda, idąc przez korytarz na wprost, po lewej stronie. Kiedy do niego szła, weszła zaraz zamykając drzwi z głośniejszym trzaskiem aż ściany drżały w posadach. Llianna była wściekła. Kiedy tylko zerknęła na łóżko po jej prawej stronie, podążyła ku niemu i rzuciła się w poduszki by stłumić gniew wśród nich.

- Chędożony Redd! Koreya zmiażdżę jak łysą flądrę kiedy się tylko uwolnię.

Kobieta krzyknęła i po chwili zebrała myśli, wstała, poprawiła się i spojrzała na toaletkę po lewej stronie przed której lusterkiem rozczesała długie włosy. Uspokajało ją to. Spojrzała na swoją twarz i uśmiechnęła się do swojego odbicia.

- No nic, trzeba iść na hafty. Przynajmniej nie będę miała innego zlecenia by oprawiać "skórę". Nienawidzę tego, przecież można inaczej żyć. Ale o wolności... Mogę pomarzyć.

Odłożyła szczotkę na miejsce po czym przypudrowała swój nosek po chwili zaś wstając, odwróciła się do drzwi by wyjść co prawda niechętnie z pokoju. Korey wymagał od dziewcząt by wyglądały naturalnie. Lilianna była piękna w swojej naturze dzięki czemu nie musiała nic dodawać, ewentualnie zapach wody toaletowej na okolice obojczyków.
Kiedy wyszła jednak, zamknęła drzwi za sobą ciągnąc za klamkę ku sobie. Drzwi zamykać na kluczyk nie mogła, choć wciąż go miała z sobą. Kluczyk był możliwy tylko wtedy gdy kobieta miała klienta na kolejnym zleceniu. Wsunęła więc go tylko w kieszeń fartuszka który miała na sobie.

Praca kobiety polegała na haftowaniu wzorów na płótnach, lnach czy innych towarach. Lilianna na tym się akurat znała. Lubiła tą pracę gdyż ją wyciszała. Magazyn dla szwaczek był obleśny, zagrzybiony. Od czego często dziewczęta tam pracujące były chore. Nawet zdarzało się że odmawiały pracy. Jednak Korey nie zrobił wiele z tego. A żeby była mowa o zarobieniu na swoje potrzeby... bajeczki. Kosiarz wszystko konfiskował. Dziewczęta nie miały praktycznie na nic, co nie zachomikowały, to nie miały. Lilianna nauczyła się pokory i oszczędności dzięki temu.
17.10.2016, 20:10
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Magazyny
#26

STRAŻNIK

Powstań z kolan Bohaterko, niech czas zemsty się rozpocznie!


Krwi nie zmywa się krwią - ale wodą.

Redd... pierdolona szuja. Czyż nie? Czy ktokolwiek mógł myśleć inaczej o tym brutalu, którego mózg ważył jeszcze mniej niż jego przyrodzenie? Cichy głos w głowie Lilianny, kiedy w żałosnej wściekłości krzyczała puste groźby w stronę niesłyszącego ich Koreya nie dał jednak o sobie zapomnieć. Czy jest jakiś sposób na ciemiężycieli? Czy ona jest w stanie zrobić cokolwiek oprócz zgody na pomiatanie sobą? Przeszłość ukształtowała ją niczym genialny rzeźbiarz swoje dzieło. Jednak... co przyniesie przyszłość?

Kiedy niebieskooka weszła do pomieszczenia, gdzie dziewczęta haftowały - mniej lub bardziej wprawnie - mogła się trochę zdziwić, ponieważ nikogo w nim nie było. Pokój, choć ciemny i obskurny, teraz dodatkowo wydawał się być w dość przerażający sposób martwy. Na ścianach grzyb, pod sufitami kłęby pajęczyn, na podłodze taka ilość brudu, że aż lepił się do podeszew butów. Jeszcze świeże ślady krwi na jednym z płócien, na ścianie i podłodze. Zapach strachu przemieszany z zapachem starego potu. Coś ewidentnie musiało się tutaj zdarzyć, choć zapewne nie było niczym wyjątkowym jak na zbieraninę tego, kurtuazyjnie mówiąc, domostwa.
- Nożesz kurwa mać, znowu...? - mogła usłyszeć za sobą czyjś zmęczony, ale rozeźlony męski głos. Chłopak stał w cieniu i Lilianna mogła ledwo dostrzec rysy jego twarzy. Choć zachowywał się jakby mieszkał tu od wieków, brązowowłosa nigdy wcześniej go nie widziała. Mężczyzna przejechał dłonią po twarzy i westchnął ciężko, po czym wyszedł z cienia, by ukazać swoją całkiem przystojną, choć nieco dziką twarz o zielonych oczach i czarnych włosach. Zmrużył czarujące ślepia, kiedy zauważył Liliannę w pomieszczeniu i westchnął po raz drugi. - Jedna z dziewczyn Koreya? - spytał, choć nie oczekiwał najwyraźniej żadnej odpowiedzi. - Jak już tu jesteś, to zacznij tu sprzątać. Sheila, pomóż jej. - dodał i oparł się o framugę drzwi, a zza jego pleców wyszła dość niska, przygarbiona dziewczyna. Nawet w przyćmionych ciemnościach jej włosy połyskiwały rudawą czerwienią. Zerknęła na czarnowłosego mężczyznę, a ten jakby z tego niepozornego, niemego ruchu odczytał co chciała mu przekazać. - Idźcie najpierw znaleźć jakieś szmaty i przynieście wiadra z wodą. Tylko ruchy, nie chcę, żeby całe to kurestwo się dowiedziało, że po raz kolejny trzeba sprzątać po tych idiotach...
Ruda dziewczyna tylko zerknęła na Liliannę swoimi jasnymi, niemal żółtymi oczami i odwróciła się w kierunku labiryntu korytarzy, nie zostawiając brązowowłosej kurtyzanie na nic innego, tylko na podążenie jej śladem. I choć alternatywy zawsze były... krew we wcześniej zamkniętym pokoju raczej nie była tą bardziej zachęcającą.








01.10.2019, 19:56
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Magazyny
#27

Zjawiając się w pokoju szwaczek, obraz jaki ujrzała sprawił, że cała treść żołądka chciała się uwolnić. Niesamowity smród spowijał całe pomieszczenie co potęgowało konwulsję jeszcze silniej. Zamarła w chwilowym bezruchu, widok nie wprawiał w zachwyt. Wkroczyła do środka starając się ominąć ślady krwi na drewnianej podłodze. Zaczesała tylko pukiel włosów za jedno z uszu chwytając się za serce. Gdy zaraz po chwili dotarł do niej głos, odwróciła się do nieznajomego mężczyzny. Zastanawiała się kim jest tenże jegomość, nigdy go przedtem nie widziała, nie mógł być tutejszy. A może to kolejny nabywca skór? Gdy wyłonił się, mogła mu się bliżej przyjrzeć, ale nie zdążyła nawet pytania zadać.


- Czy jestem dziewczyną Koreya? Nigdy nią nie byłam mówiąc szczerze.

Chwileczkę, jak to sprzątać? Najpierw musi jej coś wyjaśnić. Co się tutaj stało? Kto zostawił tyle krwi? I gdzie wszystkie dziewczęta? Miał jej wiele do wyjaśnienia. Gdy do nozdrzy niewiasty wdzierał się ten niemiły zapach, dziewoja zatkała nos lekko dłonią.

- Jakie sprzątać? Kim Ty jesteś? I co to za kobieta.

Za pleców mężczyzny wyłoniła się dziewczyna, kiedy zmierzyła ją swym spojrzeniem, Lilianna się poddała, ruszyła za nią, a kwestię tego całego widoku sobie z nim wyjaśni później. Wiedziała gdzie są jakieś ścierki, nie czekała długo, kierując się o czyścika, miejsca gdzie stały szczotki, szmaty i wiadra. Po niedługim czasie, obie wróciły z wiadrami które napełniły wodą. Lilianna do kobiety się nie odezwała, liczyła na odpowiedź mężczyzny.
03.10.2019, 21:06
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Magazyny
#28

STRAŻNIK

Jakie to uczucie, kiedy strach przybiera fizyczną postać?


Zawsze ulega się urokowi tajemnicy. Pomimo niedorzeczności sytuacji.


Tak, widok nie należał do zbyt pięknych. Krew, jeszcze świeża, choć już zasychająca. I zapach... ten zapach, który wwiercał się w nozdrza i nie było przed nim ucieczki. Co tu się mogło stać? Pomieszczenie, które Lilianna tak dobrze znała, teraz stało się czymś całkowicie nowym. Tajemnicą. I choć pięknolica kobieta mogła czuć obrzydzenie i lęk, czy nie było w tym wszystkim także kiełkującego ziarna ekscytacji? Chęci dotarcia do źródła? Czy może lepiej było zostawić to wszystko tak jak jest i się nie wychylać dla własnego dobra?
W momencie, w którym Lilianna się odwróciła i ujrzała nieznajomego, ten nieznacznie uniósł brwi na jej widok i uśmiechnął się zagadkowo.
- Znaczy jeszcze nie poznałaś skrajnej rozpaczy, mała. Masz się z czego cieszyć. Chyba nie chcesz zmieniać aktualnego stanu rzeczy, nie? - odpowiedział lekko rozbawiony na jej stwierdzenie. Dla niego każda z tutejszych dziewczyn, była dziewczyną Koreya.
Nieznajomy, czarnowłosy mężczyzna wszedł do pomieszczenia i rozejrzał się po nim uważnie. Był wysoki, dobrze zbudowany i ubrany lepiej niż przeciętny kupiec. Wokół niego roztaczał się nimb dziwnego autorytetu i niebezpieczeństwa. Jakby był zatrutym sztyletem. Spojrzał przez ramię na Liliannę, a jego zielone oczy przez chwilę nie odrywały się od jej twarzy.
- Naprawdę mam Ci tłumaczyć na czym polega sprzątanie, dziewczyno? - parsknął niewesołym śmiechem i odwrócił się do niebieskookiej. - Nie za dużo pytań? Jesteś pewna, że chcesz znać na nie odpowiedzi? - jego usta rozciągnęły się w dość trudnym do zinterpretowania uśmiechu. Dołki na jego policzkach pogłębiły się nieznacznie. - Jestem Ladrian. A to Sheila. Lepiej nie wystawiaj dłużej mojej cierpliwości na próbę... proszę. - odpowiedział mimo wszystko na pytanie Lilianny.
Rudowłosa Sheila jak popchnięta niewidzialną ręką ruszyła przed siebie, po chwili ustępując Liliannie pierwszeństwa w prowadzeniu do miejsca, w którym mogły się zaopatrzyć w konieczny sprzęt do sprzątania. Złote oczy dziewczyny cały czas były utkwione w plecach brązowowłosej.
- Co tam robiłaś? - spytała cicho, chłodno, z wyraźną nutą nieufności. - Kim Ty jesteś? - dodała, a napięcie w jej głosie się nasiliło. O co mogło jej chodzić?








06.10.2019, 14:50
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Magazyny
#29

Mężczyzna nie okazał się być Liliannie przychylny, kiedy go zlustrowała dość dobrze, ten oschle jej odpowiedział. Jakby sprawiało mu to wielki ból. Kasztanowłosa zerknęła raz jeszcze na nieznajomego, próbując gdzieś w pamięci odnaleźć jego twarz, jednak po dłuższej chwili nic nie skojarzyła. Musi go widzieć teraz po raz pierwszy. Zastanawiała się, zachodziła w głowę nad tym, co mogło się tutaj stać... a może Korey nie żyje? Czy to by oznaczało, że Lilianna jest już wolną kobietą? Co tutaj się stało...? Gdy po chwili rudowłosa zadała jej pytanie, Lilianna odwróciła się do kobiety po czym zlustrowała ją niebieskimi tęczówkami.

- Pytasz o Koreya? Co u niego robiłam? Wyprawiałam skóry zwierzęce. Szyłam razem z dziewczętami. Czy wiesz co się tutaj stało?

Po chwili znowu ruszyła w przód do schowka, wzięła z magazynku najpotrzebniejsze rzeczy po czym wyszła, by wrócić do pokoju w którym obie, mają posprzątać.

- Sheila, powiesz mi, kim jest ten mężczyzna? Czy to on zabił Koreya? Gdzie jest reszta dziewcząt? Powiedz mi cokolwiek...
14.10.2019, 20:36
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Magazyny
#30

STRAŻNIK

Czy człowiek jest w stanie przywyknąć nawet do widma śmierci?




Złociste, niemal kocie oczy Sheili wpatrywały się badawczo w Liliannę. Rudowłosa kobieta zacisnęła wargi w niemal niewidoczną linię. Nie do końca było wiadomo czy ten grymas był spowodowany złością, niepewnością czy strachem. Po kilku pełnych napięcia sekundach, kobieta wypuściła powoli powietrze z płuc i westchnęła. Uniosła brew i uśmiechnęła się kątem ust.
- Wiem, co robią dziewczyny Koreya. - stwierdziła z lekkim przekąsem, ale po chwili machnęła ręką. - Wierz mi, że ten pokój też krył w sobie sporo tajemnic...
Sheila przeczesała dłonią swoje rude pukle i spojrzała na niebieskooką spod przymrużonych brwi.
- Gdybyśmy wiedzieli co się tu stało, to Ladrian by się tak nie wkurwił. - cmoknęła z przekąsem i skrzyżowała ręce na piersiach. - Może nie widać tego po nim... ale przez najbliższy czas lepiej go nie podkurwiaj jeszcze mocniej. Zwykle nie reaguje... jak większość mężczyzn tutaj. Jest zdecydowanie bardziej niebezpieczny.
Kobieta z cichą rezygnacją wzięła część rzeczy do sprzątania od Lilianny. Kiedy jednak usłyszała pytania brązowowłosej, parsknęła krótkim, rozbawionym śmiechem.
- Zabił Koreya? Że co? - Sheila zatrzymała się i spojrzała na swoją towarzyszkę w przyszłym sprzątaniu zaschniętej śmierci.- Skąd Ci to przyszło do głowy? Korey pewnie ma się dobrze. Niestety. A co do reszty pytań... to nie mam pojęcia. Sama jestem ciekawa. Nie zdziwię się, jeśli Ladrian coś już będzie wiedział. - uśmiechnęła się z lekką dumą i ruszyła przed siebie, doskonale orientując się już w rozkładzie budynku. Ta kobieta była... cóż, z pewnością w jakiś sposób wyjątkowa.- Jeśli chcesz wiedzieć cokolwiek, to sama go zapytaj. - przez jego Sheila zapewne miała na myśli przystojnego Ladriana. Co jednak ta dwójka w ogóle tu robiła? Dlaczego akurat teraz? Czy cokolwiek z tego mogło być przypadkiem i jedynie dziwnym zrządzeniem losu?








16.10.2019, 23:51
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna