Atarashii




Stary trakt
#1

Miejsce już od wielu lat nieuczęszczane - a przynajmniej niezbyt często - przez ludzi, niekiedy za to przez dzikie zwierzęta zamieszkujące okolicę. Stąd też ścieżka, choć dawno utraciła walory jako utwardzona droga, wciąż nie zarosła zbyt wielkimi chaszczami i dało się przebyć przez nią bez większych kłopotów jakiś fragment lasu.
Liczne rozgałęzienia są mało widoczne, ale wprawne oko wypatrzy, którymi ścieżkami preferują krążyć dziki czy jelenie. Gdyby przyszło niedoświadczonemu wędrowcowi przebyć las tymi dróżkami, musiałby mieć nieco szczęścia, by się prędko nie zgubić.
Ludzie raczej nie chodzą akurat w tych okolicach zbyt często. Prędzej możliwe jest spotkać kogoś bardziej na obrzeżach. Ci nieliczni, którzy zdecydowali się na życie wewnątrz gęstwin leśnych, uznawani są często za odludków. Nic zresztą dziwnego, skoro taki trud sprawia dotarcie do nich.

* * *

Amaron, wraz z drobnym oddziałem, przemierzali co bardziej przetarte ścieżki, jakie Ralon zdążył już poznać w niezłym stopniu. Przewodził grupie z powodzeniem, zapewne nie byłoby problemów by dotrzeć do miasta w krótkim czasie, ale natura nie była po ich stronie. Kilka miejsc było ciasnych lub zarośniętych na tyle, że trudno było przebyć je wozem - a niekiedy koniecznością stawała się droga okrężna. Jak na ironię, coś, co miało zaoszczędzić im nieco czasu i energii, póki co działało jakby na niekorzyść.
Gdy wydawało się, że droga może być już tylko łatwiejsza, a Sokół po wielu zapewnieniach, że w krótkim czasie wyjdą z co trudniejszych terenów, nagle nastąpiło oberwanie chmury. Tuż po tym, gdy wędrowcy wychylili swe nosy z lasu, gdy na horyzoncie widać było już miejskie mury, a nie tylko drzewną korę i resztę roślinności.
Drużynowy Łowca krzyknął, zanim zdążyło się rozpadać i zacząć wiać na tyle, że byłby ledwo słyszalny.
- Tam jest jakaś nora! - dało się usłyszeć. Skierował dłoń, by wskazać opisywane miejsce. - Jeśli dalej tak będzie lało, nie opłaca się iść dalej! Przeczekajmy burzę - wołał, a trzeba było nieźle się wsłuchać, by zrozumieć sens jego słów. W miarę zbliżania się do czegoś na kształt jaskini, Ralon zdawał się być coraz bardziej ukontentowany znaleziskiem. - Niezamieszkana! - krzyknął. Jak to rozpoznał - cholera go wie. Głupio byłoby jednak natknąć się w środku na jakiegoś niedźwiedzia, a wnętrze tej podziemnej konstrukcji wyglądało na siedlisko co najmniej równie wielkiego stwora. Łowca zdawał się być jednak w tym osądzie całkiem pewny siebie.
Kryjówka na pierwszy rzut oka wyglądała na niezłą, choć wtoczenie tam całego wozu, mimo jego względnie niedużych rozmiarów, mogło nastręczać pewnego kłopotu.
01.05.2017, 23:46
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Stary trakt
#2

Od momentu wyruszenia z koszarów, Amaronowi i jego wilczej drużynie humor zdawał się dopisywać. W końcu mieli bowiem okazję wyruszyć na ich pierwszą porządną wyprawę, a że wiązała się ona ściśle z obietnicą walki w słusznej sprawie, nastroje i morale co kompanów były wysokie. Choć nietrudno byłoby się domyślić, iż bitniejszym wojownikom takim jak Alfrud czy Keira zapewne wystarczała sama obietnica walki, niezależnie od tego, czy sprawa była słuszna, czy nie...

Podróżowanie do koszarów czy z nich było w miarę proste, jeśli znało się najlepsze ścieżki. Podróżowanie z wozem mimo znanych ścieżek było już nieco większym wyzwaniem. Wąskie ścieżki i lawirowanie między drzewami skutecznie utrudniały i spowalniały progres drużyny. Oczywiście, starano się temu radzić na bieżąco, Amaron polecił Ralonowi unikać węższych ścieżek, a część przeszkód w postaci gałęzi czy gęstych zarośli dało się w miarę sprawnie usunąć, z pomocą przyszedł bowiem Grzmot i jego wierny topór, bezceremonialnie tworząc przejścia tam, gdzie było ono wymagane.

Jednak nawet Grzmot nie był w stanie uporać się z przeszkodą, jaką okazała się być sama pogoda. Choć osiłek był słusznych rozmiarów, stanowił dość kiepską osłonę przed żywiołem. W przeciwieństwie do jaskini, w której postanowili się skryć.
-Dobrze by było mimo wszystko dotrzeć przed zmrokiem do miasta... Zobaczymy, ile potrwa ta burza - mruknął, chowając się przed deszczem.
02.05.2017, 01:48
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Stary trakt
#3

MG

Gdy grupa zawędrowała do wnętrza jaskini, jasne promienie słoneczne - choć powoli zanikające - dawały znać o tym, co jest wokół. Wiele zaś tego nie było. Tylko ślady popiołu, dawno już przykurzonego i zmieszanego z ziemią dawały znać o tym, że miejsce to mogło nie pierwszy już raz posłużyć jako kryjówka dla jakichś ludzi.
Kiepsko tylko było wjechać do środka wozem. Właściwie to trzeba byłoby włożyć w to nieco solidnej pracy z odpowiednimi narzędziami, by umożliwić naprawdę bezpieczne skrycie pojazdu tutaj. Mógł jednak stać na wejściu, jednocześnie zagradzając je, ale dając też niezły widok na to, co się na nim znajduje.
Gdy Wilki już rozsiadły się pod ścianami, tylko Ralonowi coś nie dawało spokoju. Cały czas zdawał się być nieco spięty i nie pozwolił swoim nogom spocząć. Krążył na stojąco w tę i z powrotem, powoli, ale nieustannie. W końcu nałożył na łuk strzałę i wycelował w ciemny róg jaskini, gdzie nie docierało światło i, zdawało się, nic nie mogło się skryć.
- Spokojnie, tropicielu. - zabrzmiał kobiecy głos, którego nikt się tu nie spodziewał. Jego brzmienie wykluczało jednak raczej, że jest to ktoś znajomy. - Nie jestem wrogiem. Skryłam się tu tylko przed burzą, tak samo jak i wy. - wyłoniła się z cienia, ukazując całkiem przeciętne, acz niebrzydkie lico. Zdjęła kaptur, który pozwalał jej też wcześniej ukryć swoją twarz, która - zdecydowanie jaśniejsza od ubioru - dałaby znać o intruzie, nawet w tamtym kącie. - Jestem Ava. - powiedziała, co miało chyba uwiarygodnić jej słowa. Przedstawienie się po imieniu zawsze pozwala na nieco lepsze zawarcie jakichś więzi, czyż nie?
Ralon dalej nie był jednak do końca przekonany do dobrej woli tej postaci, jakby coś podpowiadało mu, że tajemnicza niewiasta mogłaby zrobić krzywdę tym wszystkim wojom wokół. Cały czas trzymał łuk ze strzałą w pogotowiu i, choć nie celował bezpośrednio w damę, z pewnością nie sprawiłoby mu to teraz większego problemu.
02.05.2017, 02:54
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Stary trakt
#4

Skryty w jaskini przed ulewą, Amaron nie miał za wielkiego wyboru, jak tylko przysiąść pod ścianą i cierpliwie czekać. Nie trzeba było wiele czasu, aby wychwycić, iż zachowanie Ralona było dość... niepokojące. Czarny Wilk postanowił to jednak zignorować, być może tak u Łowcy przejawiał się stres spowodowany tymczasowym postojem lub samym widmem nadchodzącego starcia? Ciężko było to stwierdzić. Dlatego też, postanowił on zignorować krążącego w tę i wewte... choć im dłużej się nad tym zastanawiał, tym bardziej odnosił wrażenie, iż coś jest nie tak.

Gdy tylko do jego uszu dotarł głos nieznanej mu kobiety, Amaron wprawdzie nie podskoczył na swoim miejscu, ale szybko odwrócił się w jej kierunku, instynktownie przesuwając dłoń na rękojeść miecza. Dopiero gdy ta się poruszyła, dostrzegł kobietę, która najpewniej skryła się tutaj przed deszczem jeszcze zanim przybyli tu wojownicy - gdyby było na odwrót, na pewno nie zdołałaby przejść niezauważenie. Teraz jednak stała w kącie jaskini, zaś Ralon był gotów w chwilę przeszyć ją strzałą.
-Niezamieszkana, hm? - parsknął Alfrud, za co dość szybko oberwał kuksańcem od swego brata, powstrzymując go przed rozwinięciem swej opinii. Widząc narastające napięcie, Domedraugr postanowił zainterweniować.

Podniósłszy się z miejsca, stanął on obok Sokoła i położył dłoń na jego ramieniu, po czym zwrócił swój wzrok w kierunku Avy.
-Mnie zaś zwą Amaron. Dokąd zmierzałaś, albo skąd powracałaś, iż zaskoczyła cię burza w takim miejscu? - spytał, koncentrując swą uwagę w pełni na nieznajomej. Skupił się - na tyle, na ile dało się w półmroku jaskini - na jej mowie ciała, wzroku, postanowił przedostać się do jej umysłu, chcąc odczytać jej prawdziwe emocje i intencje. Oczywiście nie postrzegał jej jako zagrożenia dla całej drużyny, równie dobrze mogła to być zwykła zielarka... ale póki nie jest paranoiczna, ostrożność nie zaszkodzi.
02.05.2017, 12:38
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Stary trakt
#5

MG

Ralon, z lekka poirytowany, odparł na uwagę Alfruda.
- No, niezamieszkana. - rzucił z przekąsem. - To gość.
Gdy Amaron przeniknął do umysłu kobiety, co sprawiło mu niecodzienną trudność, przez ułamek sekundy zdążył wyczuć obawy o życie. Słusznie z resztą. Nie wyglądała raczej na taką, która mogłaby sobie poradzić ze zgrają zbrojnych. A przynajmniej nie bez pewnej trudności, będąc w takim położeniu...
W tym samym czasie zdążył się jednak przedstawić, zaś Ralon opuścił łuk. Odczuł, że uczucie ulgi objęło Avę. Wciąż była niepewna siebie, ale poczuła się jakby bezpieczniej.
- Amaron? Wydaje mi się, że słyszałam nieco o tobie. Ostatnio mówi się o tobie nieco w Greathardzie, jeśli rzeczywiście o tego Amarona chodzi. W mojej kwestii... - pozwoliła sobie na głębszy oddech, zanim powie resztę. - Chciałam pozbierać nieco ziół. Pogoda jednak zaskoczyła nie tylko mnie. W sumie... - spojrzała na zewnątrz - jeśli ulewa utrzyma się przez jeszcze kilka godzin, możemy mieć kłopot z wydostaniem się z tej kryjówki.
Nie trzeba było być kimś niemożliwie sprytnym, żeby dostrzec, że próbowała zmienić temat. Amaron wiedział, że nie kłamała, ale jednocześnie nie powiedziała wszystkiego, co krążyło jej po głowie i nie zdradziła do końca swoich celów. Niewiele jednak brakowało. Ostatecznie jej emocje, odczuwane teraz też przez Domedraugra, przedstawiały się może nie tyle co "to tajemnica", lecz bardziej "nie twoja sprawa, nie musisz tego wiedzieć". Logiczne - nie chciała ukrywać swoich planów za wszelką cenę, ale też niekoniecznie chciała się z nimi od razu zdradzać. Czy nie podobnie było z planami Czarnego Wilka?
- Powinna szybko przejść. - uspokoił Ralon. - Zachmurzenie nie było aż tak gęste, a wiatr wieje mocny.
Alfrud chyba chciał coś powiedzieć, ale się powstrzymał.
02.05.2017, 13:01
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Stary trakt
#6

Czarny wilk słuchał słów kobiety, nie spuszczając z niej wzroku. Sam w międzyczasie zabrał swoją dłoń z rękojeści miecza, dając tym samym znak, iż nie zamierza krzywdzić Avy.
-Pozbierać nieco ziół, hm? Rozumiem, rozumiem. - pokiwał głową, choć w jego tonie głosu celowo nie było słychać wielkiego przekonania. Jakby czarnowłosy chciał delikatnie zaznaczyć, iż zdał sobie sprawę z tego, że za zbieraniem ziół przez "współlokatorkę" kryje się zapewne coś więcej. Nie zamierzał jednak ciągnąć jej za język, zamiast tego rozluźnił się i oparł spokojnie o skalną ścianę.
-Wspomniałaś, iż w Greathardzie mówi się nieco o Amaronie, zechciałabyś zdradzić nieco więcej? Z pewnością to ciekawszy materiał na opowieść, niż wyliczanie, jakich ziół nazbierałaś. Nie, żebym nie cenił zielarstwa, wręcz przeciwnie... - uśmiechnął się ciepło do Avy, ściągając kaptur z głowy.
02.05.2017, 13:11
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Stary trakt
#7

MG

Ava zdawała się nie przejmować tym, że Amaron domyślał się, że nie mówiła całej prawdy. Raczej z ulgą przyjęła, nie drążenie przez niego tematu.
- Prawdę mówiąc, nie słyszałam wiele. Ale pewien mistyk lodu jest bardzo często obgadywany po karczmach. Podobno Verdugo odwalił z nim kawał dobrej roboty... - uniosła kącik ust, jakby cieszyła się na wieść o kolejnym sukcesie strażnika. Albo o tym, jak jakiś rozbójnik dostał manto? - Ale szczegółów nie znam. A podobno Amaron zna. - odbiła piłeczkę w stronę Akolity, jakby oczekiwała, że to on opowie swoją wersję historii.
Czarny Wilk, dzięki swojej zdolności, wyczuł też, że Ava rzeczywiście jest ciekawa tej historii. Zupełnie, jakby miała zamiar na jej podstawie poczynić coś więcej, jakby te informacje były cenne w celu poczynienia przez nią postępów... a może dla zawiązania jakiejś współpracy? Trudno było odczytać aż tak głębokie intencje.
02.05.2017, 16:35
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Stary trakt
#8

Na te słowa, Czarny Wilk uniósł nieco swoją brew i spojrzał na Avę.
-Wspomniałaś o Amaronie, o którym ostatnimi czasy mówi się co nieco w mieście, lecz niemal od razu przeszłaś do jakiegoś mistyka lodu. Raczej wątpię, jakoby mówiono w mieście o Amaronie pod kątem tego, iż wie nieco więcej o jakimś mistyku, Myśliciel? - spojrzał wymownie na rozmówczynię.
Zwróciwszy swój wzrok w kierunku pozostałych wojowników i wojowniczek, czarnowłosy zamyślił się na chwilę. W końcu, nie opowiadał w obozie o burdzie w karczmie, a nawet jeśli, na pewno pominął kwestię tych, wraz z którymi posyłał kolejnych pijusów na deski. A po twarzach niektórych przyglądających mu się osób wywnioskował, iż są oni również ciekawi całej historii.

Po krótkim namyśle, zwrócił się więc do zielarki.
-Ty zdradzisz mi nieco więcej szczegółów na temat tego, co mówią w mieście o Amaronie, a ja zdradzę ci co nieco odnośnie mistyka lodu. Jak dla mnie, to uczciwa propozycja, nie sądzisz? - uśmiechnął się delikatnie.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.05.2017, 16:45 przez Amaron.)

02.05.2017, 16:44
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Stary trakt
#9

MG

- Nie jestem miejską zielarką. - wycelowała w Amarona palcem i rzuciła Ava głosem gorzkim, niemal karcącym, zupełnie jakby miała coś przeciwko podobnej opinii. Być może miała nawet jakiś powód. To co jednak było dziwne to nagła zmiana tonu jej głosu, jakby zupełnie przestała obawiać się swojej sytuacji. Tak czy inaczej, zielarze, alchemicy, naukowcy - oni wszyscy mieli pewną podobną cechę, a przynajmniej w niektórych sytuacjach ją przejawiali. Taką tendencję do traktowania całej reszty ludzi, jakby byli ich nowicjuszami czy czeladnikami. Chyba trochę się to teraz objawiło. - I kiedy mówię, że nie wiem co dzieje się w mieście, Amaronie, to nie znaczy, że nie chcę ci opowiadać plotek o tobie. To znaczy, że nie wiem, co się tam dzieje. - odwzajemniła "wymowne spojrzenie". - Z tego co wnioskuję, to kooperowałeś albo z tym mistykiem, albo z Verdugo. Albo i z jednym i z drugim. - mówiła szybko, trochę poirytowana obrotem spraw. - Ale, jak mówiłam, a powtarzać się nie lubię, szczegółów nie znam. To była taka sugestia. - zasyczała, opierając się o ścianę i przebiegając wzrokiem po wszystkich tu zebranych.
Nie spostrzegł nawet, kiedy zdążyła sięgnąć za siebie. Teraz tylko zauważył, że jedną z rąk trzyma za pasem, zdawała się jednak oczekiwać na przebieg zdarzeń. To, co jednak czytał z jej umysłu, bynajmniej nie było pocieszające. Znał to uczucie, więc odczytał je chyba dość dobrze. Przypominało rozczarowanie, ale jednoczesną frustrację. Czy miała przerodzić się w niebezpieczeństwo? Widział w jej wzroku coś, co przypominało mu wilka.
14.05.2017, 11:21
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Stary trakt
#10

Reakcja nie-miejskiej-zielarki była dość... specyficzna. Wprawdzie nie dało się jej nazwać nieprzewidzianą, Amaron bowiem dostrzegał jej narastającą frustrację i czytał w jej ciele oraz umyśle, próbując przewidzieć jej zachowanie... ale w tym wypadku nie odniósł aż tak znaczącego sukcesu. Teoretycznie, w dużej mierze wrócił do punktu wyjścia.
-Cóż, trochę specyficzna ta sugestia. No ale nic na to nie poradzę, sugestia to sugestia. Osobiście mogę jedynie zasugerować, iż jeśli mistyk nie dogada się jakoś z Verdugo, to raczej jego przygody mogą wkrótce się zakończyć - rzucił jakby obojętnym, być może i lekko szorstkim tonem do zielarki, po czym wrócił do poprzedniej pozycji; Oparł się o ścianę i skupił swój wzrok na czymkolwiek - lub kimkolwiek - znajdującym się przed nim.

Nie oznaczało to jednak, iż mężczyzna definitywnie zakończył rozmowę i stracił zainteresowanie Avą. Wciąż był skupiony na kobiecie, przyglądał się jej osobie kątem oka, czekając na rozwój wydarzeń. Dzięki miarowemu oddechowi i szczelnie okrywającemu go odzieniu, nie dało się poznać że jego mięśnie napięły się lekko, jak gdyby Czarny Wilk był w gotowości do rzucenia się na zielarkę. Skutecznie zachowywał spokój, opierając dłoń na biodrze i "czytając" Avę. Nie zakładał, iż ta zaatakuje, przewaga zdecydowanie nie leżała po jej stronie, a koniec końców, mężczyzna przestał drążyć temat. Dlatego czekał. Czekał na jej reakcję, słowa, ruch, na cokolwiek, co miało wkrótce nastąpić. W międzyczasie zganił się w myślach za to, że mimo śledzenia mowy jej ciała, jakimś sposobem umknął mu moment, w którym ta sięgnęła do pasa...




-5 PM
+8 PM odnowy

14.05.2017, 12:44
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja bez grafiki