Wąwóz Wilcze Doły
#31

Łowca stał nad umierającym przyjacielem. Już miał zakończyć jego cierpienia gdy poczuł na swoim ramieniu na pół materialną, a na pół nie rękę. Po chwili usłyszał mrożący krew w żyłach szept.
Po chwili wszystko jakby ustało lub raczej rozpłynęło się z mgłą.
Ta mgła nie była naturalna. Przynajmniej nie zachowywała się jak normalna mgła. Jednak czym innym mogła być?
Te wszystkie myśli kłębiły się w głowie Draugdina. To z pewnością nie była naturalna sytuacją i zwyczajna okolica. Te wszystkie myśli i obawy kłębiły się w jego głowie i choć nie należał do strachliwych po jego plechach przebiegły ciarki.
Otrząsnął się z odrętwienia i zrobił to co musiało być zrobione. Niestety.
Z ciężkim sercem szybkim i pewnym cięciem zakończył życie wierzchowca.

Zrobił szybką rundę dookoła ciała Furala dokładnie zwracając uwagę gdzie stawia stopy. Jednocześnie uważnie rozglądał się we wszystkich kierunkach. Niczego jednak nie zauważył. Spojrzał jeszcze raz za siebie i krzyknął w nieokreślonym kierunku.
- Pokaż się. - Cisza. - Kimkolwiek jesteś pokaż się. Masz jakąś sprawę to stań przede mną tu i teraz lub daj mi spokój i pozwól mi odejść.
29.07.2018, 21:38
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Wąwóz Wilcze Doły
#32

STRAŻNIK



Z początku zdawało się, że Draugdin pozostał sam stojąc nad truchłami zwierząt. Wołanie do tajemniczej istoty kończyło się zwielokrotnionym echem. Mgła powoli rozrzedzała się. Po dłuższej chwili łowca ponownie usłyszał ten dziwny szept, jakby jednak wróg zdecydował się zawrócić, by poświęcić jeszcze chwilę na samotnego wojownika.
Twoja krew.
Ponownie ją zobaczył. Istota niczym zjawa spowita w czarne szaty, które unosiły się w powietrzu, falując na wietrze, którego nie było. Zdawała się poruszać wbrew prawom fizyki, sunąc po podłożu. Stóp nie dostrzegał, jednak instynktownie wiedział, że są one tak samo szare i zgniłe, jak reszta ciała, którą wcześniej dostrzegł w swym umyśle.
Tym razem nie widział twarzy. Głęboki cień rzucony przez kaptur zdawał się utkany z samej ciemności. Wyraźnie ochłodziło się.
Jeść.
Obraz istoty zaczął skakać. Raz była bliżej, raz dalej. Jak duch w powieściach grozy, który prześladował swe ofiary. Draugdin czuł w sobie ogromny głód. Zupełnie obcy, nagły i narzucony.
Nakarm mnie.
Zaraz potem istota zniknęła, a wraz z nią mgła, która rozrzedziła się na dobre, a także uczucie nienasycenia. Teraz łowca z pewnością pozostał sam.  
Wraz z truchłami i możliwością zawrócenia lub pójścia dalej.


Bez względu na decyzję opisz, co dalej robisz w dłuższej perspektywie czasowej, nawet do kilku godzin.
01.08.2018, 21:40
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Wąwóz Wilcze Doły
#33

Wrażenie czyjejś lub może bardziej jakiejś obecności nagle zniknęło. Draugdin był lekko zdezorientowany tym wszystkim. Nigdy zbytnio nie pokładał w wiary w działania nadnaturalnych mocy jednak nie negował też faktu, że takowe mogą istnieć. Kto wie.
Schował miecze. Rozejrzał się po pobojowisku. Gdyby nie martwy koń mógłby to być nawet widok w miarę zadowalający. Z niemałym wysiłkiem rozkulbaczył wierzchowca. Rozejrzał się dookoła jednak tym razem niczego niepokojącego nie zauważył. Nawet mgły.
Postanowił, że będzie kontynuować marsz pieszo w kierunku, w którym dotychczas poruszał się konno. Przypuszczał, że zadanie to nie będzie należało do najłatwiejszych gdy będzie dodatkowo obciążony siodłem i jukami jednak nie zamierzał ich tu zostawiać. Będzie szedł na pewno wolniej, jednak nie podda się i nie zrezygnuje. Opór i wytrwałość były jednymi z najważniejszych cech jego charakteru. Także w praktyce mogło to oznaczać, że padnie z wyczerpania lub znajdzie w końcu jakieś schronienie, ciepłą strawę i być może nowego wierzchowca. W zależności co z tych dwóch rzeczy nastąpi pierwsze.
Taki był plan działania. Trzeba było przejść do realizacji. Przerzucił sobie siodło przez plecy i ruszył. Jednak po przejściu około 500 metrów zatrzymał się. Zmęczenie, niewyspanie, głód i utrata przyjaciela uderzyły w niego ze zdwojoną siłą. Upuścił niesiony pakunek na ziemię. Odwrócił się w kierunku potyczki. Wyjął nóż i ukuł się w jeden z palców na tyle by na ostrzu zalśniło kilka kropli krwi. I krzyknął w nieokreślonym kierunku.
- Chodź i pokaż się. Kim jesteś i czego chcesz? Jeżeli czegoś ode mnie chcesz to co oferujesz w zamian? - Nie przypuszczał, żeby przyniosło to jakikolwiek efekt i pewnie jedynie się wygłupił swoim zachowaniem. Jednak czara zmęczenia się dziś przelała. Nie uśmiechała mu się też opcja wchodzenia w jakiekolwiek konszachty czy układy z upiorem, demonem czy innym lichem. Swoją hardością prawdopodobnie próbował zamaskować potworne zmęczenie, żal po utracie wieloletniego wierzchowca i beznadziejność sytuacji. Nasłuchiwał i czekał.
04.08.2018, 14:20
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Wąwóz Wilcze Doły
#34

STRAŻNIK



Droga skręciła lekko w prawo za kolejnym załomem skalnym. Po przebyciu zaledwie pięciuset metrów z dodatkowym obciążeniem, Draugdin nie dostrzegł niczego nowego ani szczególnego - wąwóz nadal prowadził gdzieś dalej bez żadnej perspektywy skręcenia gdzieś w bok czy wspięcia po mniej stromym zboczu.
Nikt nie odpowiedział na wołanie łowcy. Miał jednak wrażenie, że coś go obserwowało i wyraźnie drgnęło, gdy kilka szkarłatnych kropli spadło na kamienie. Było to odczucie surrealistyczne, instynktowne, niepoparte żadnym szczegółem widocznym gołym okiem. Miał też pewność, że istota nie pojawi się i nie pozwoli tak łatwo zwabić się.
12.08.2018, 10:33
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna