Atarashii




Skrzydło medyczne

Enarius słuchał tego co mówił strażnik nieco przerażony. Kilka rzeczy bardzo mocno rzuciło mu się w oczy. Przede wszystkim to o innym strażniku. To było naprawdę dziwne i przerażające. Sam nie wiedział jak zareagować ale zgadzało się to z tym co sądził że ma do czynienia z jakąś większą intrygą. Doszedł do kilku wniosków. Przede wszystkim takiego że musi przemyśleć co robi żeby samemu tak nie skończyć.

Drugą dziwną rzeczą było splunięcie na grot. Ledwo co udało mu się załatwić specjalne antidotum na truciznę a teraz ktoś od tak splunął tworząc ją. To było poza doświadczeniem medyka. Przecież sam wykluczył magiczne trucizny na samym początku. Nie wyczuwał lecząc go efektów innej magii ani nic podobnego. Na święte smoki z kim on ma do czynienia. Mało tego wplątani byli w to radykalni Thornianie. Medyk był przerażony nawet bardziej niż się spodziewał. Nie miał pojęcia komu mógł ufać. Ale jak się powiedziało a trzeba powiedzieć b. Enarius zrobił głęboki wdech i sprawdził czy z rannym wszystko w porządku. Miał nadzieję że ten tutaj mu nie zejdzie, nie mniej potrzebował więcej wiedzy, znacznie więcej wiedzy. I wiedział chyba kto może wiedzieć. W końcu jego znajomy alchemik zarzekał się że sam brał udział w stworzeniu tej trucizny.

Medyk teraz wiedział że musi iść do źródła tego czegoś. Po upewnieniu się że pacjent tylko zemdlał zaczął rozmyślać. Zobaczył wpadającego do pomieszczenia strażnika znieruchomiał. Czy jemu też mógł ufać? Co się tutaj właściwie działo i kto stał za strażą. Potrzebował informacji...

- A no gadoł ale niewiele, coś gadoł o tym że życie stracił z tą noga. Cos że go postrzelili, było ich kilku. Ale chłop chyba nieco oszalał od bólu i jego myślenie zamglone. Tyle tylko mówił że podsłuchał jakiś tajemniczych jegomościów że o jakimś mordzie mówili, może napadzie. Ciężko go było zrozumieć. Ja się naprawdę boję że przez ten szok on straci sporo wspomnień i pamięci. Znalazł się późno i prawdopodobnie część trucizny już w niego uderzyła, przede wszystkim w mózg. Sprawność pewnie odzyska ale nie wiem ile z tej nocy się uda mu utrzymać w pamięci. - za priorytet Enarius postawił sobie krycie chorego. Tak długo jak myślą że jest niegroźny nic mu nie grozi. Ale z drugiej strony jego obecny rozmówca wydawał się mu całkiem bezpieczny z uwagi na pokrewieństwo i zaangażowanie w ratunek chorego.

Jeśli miałby się z kimś dzielić spostrzeżeniami musiał jednak być pewien tego co się dzieje. Popatrzył na Eik-a jaką ten nosi zbroje. Cóż nawet jeśli jest niegroźny to rozpowszechnienie plotki o osłabieniu mentalnych chorego dawało mu czas. A Eik na pewno przy jego temperamencie nie omieszka się o tym mówić.

Jeśli Eik nie był w ciężkiej zbroi ten zapytał się czy może po pracy z nim jeszcze porozmawiać na temat Zygfryda by ustalić coś więcej. Prawda była jednak taka że chłopak wiedział że musi sprawdzić koszary w poszukiwaniu jegomościa w ciężkim pancerzu, zrobienie tego od razu było mało wygodne. Zrobienie tego przy jakiejś okazji już jak najbardziej. W końcu ile osób może nosić ciężką zbroję.
18.01.2021, 02:45
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Skrzydło medyczne

STRAŻNIK



rzerażenie Enariusa było bardziej jak wskazane bowiem cierń wychodzący z cienia mógł ugodzić w każdym możliwym momencie. Zagrożony przecież mógł być w tym momencie każdy, nawet on sam i każdy z kim miał kontakt, prawda? Niestety, niewiadomych robiło się tylko coraz to więcej i więcej. A podejrzenia Medyk snuć mógł w każdą stronę, nawet swoją własną co do posiadanych kompetencji. Na szczęście te kompetencje, które Enarius posiadał były wystarczające, aby określić stan poszkodowanego. Poza potężnym wręcz odwodnieniem i zmęczeniem z wysiłku jaki został sprawiony przez całą sytuację z Medykiem, beznogi strażnik mógł zostać określony mianem stabilnego. Nie zmieniało to faktu, że zawsze można było zrobić coś więcej, byleby polepszyć jego sytuację...

Eik w skupieniu wysłuchał tego co Enarius miał mu do powiedzenia po czym odetchnął jakby z ulgą. - No to znaczy że sobie pożyja i nic nie popamiętał? No trudno trudno. - Zamyślił się po czym gdzieś z odmętów swojego trzeszczącego pancerza wydobył sakiewkę z której najpierw próbował coś wyciągnąć, po czym jakby zrezygnował i wręczył ją całą Enariusowi. - Macie tu dwadzieścia srebrnych co byście o niego jak najlepiej zadboli, tylko mnie informujta, jakby się obudził bądź jakby coś tego mioł w gadce informacyjnego. - Jak tak obserwował Enarius strażnika podczas wyciągania tej sakwy to zdał sobie sprawę, że Eik ma na siebie przywdzianą dosyć zbroję. Nie był specjalistą w tej dziedzinie, więc ciężko mu było określić czy dane elementy charakteryzowały się ciężkim pancerzem, bowiem część z nich może i była masywna, metalowa i ciężka, ale i część z nich była raczej zwyczajna i skórzana... Zatem tylko do Enariusa należała decyzja w związku z tym, czy zapyta Eika, czy zostawi dla siebie swoje wątpliwości i spróbuje je rozwiać w inny sposób... Jeśli by w żaden sposób nie zagadnął strażnika, ten po prostu po chwili obserwacji chorego, zwyczajnie opuściłby towarzystwo Medyka...


Thorn wyrzekł słowo stań się, Thorn i zgiń wyrzecze.
Kiedy od ludzi wiara i wolność uciecze,
Kiedy ziemię despotyzm i duma szalona
Zaleją, niczym poganie wyznawców Thorna -
Karząc plemię zwycięzców zbrodniami zatrute,
Thorn oczyści tę ziemię, wzniecając pokutę.
WSZYSTKO MA SWÓJ KONIEC






26.01.2021, 16:05
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Skrzydło medyczne

Enarius musiał szybko przeanalizować sytuację, jego rozmówca nie był raczej ciężko opancerzony, mało tego był spowinowacony z rannym. - Szlag! - pomyślał sam do siebie uzdrowiciel po czym nachylił się do Eika i po cichu powiedział - Dzisiaj po robocie chciałbym omówić dokładniej jego stan. Być może uda się jeszcze poradzić coś z tą noga. Możemy porozmawiać u ciebie? - chłopakowi bardzo ale to bardzo zależało na załatwieniu tego po cichu. Skoro zrobił to ktoś ze straży z całą pewnością mógł za to oberwać nożem między żebra.

Nie żeby miał coś przeciwko samym narkotykom. Ale miał przeciwko szkodzeniu innym i szkodzeniu jego pacjentom. Same narkotyki jakie by nie były nie były powodem do skreślania ludzi. Trzeba było po prostu edukować o skutkach ich zażywania. Ale cóż jego poglądy jako poglądy alchemika były specyficzne. Z całą pewnością nie uważał się za moralny wzór, według niego każdy miał prawo do wyboru. jeśli był głupi trzeba było edukować jak postępować. Spora część narkotyków była przecież lekami i składnikami uzdrawiających mikstur. Potrzeba było tylko wiedzy i opanowania arkan używania narzędzi alchemika. Cóż na razie Enarius i tak był ledwie adeptem alchemii. Może nie takim złym ale jednak tylko adeptem.

W każdym razie miał nadzieję że jego rozmówca pozwoli mu się rozmówić. Swoją drogą sam mag chciał jeszcze przekazać jedna rzecz - Swoją droga odtrutkę mam od Erugh-a, pozwolił podać za przekazanie że to od niego. - westchnął - Ważne że jego stan jest stabilny. -
29.01.2021, 01:52
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Skrzydło medyczne

Eik nieco zdziwiony poczekał chwilę patrząc się głupio po czym po czym przytaknął głową. - Do.. do... Dobrze. - wydukał zdezorientowany, postał trochę i poszedł.

Enarius nie wnikał co robi i gdzie, miał swoją robotę jaką było pomaganie leżącym tutaj rannym. A roboty było bardzo dużo. Ilość użyć Regeneracji była wprost proporcjonalna do liczby pacjentów. Podobnie z resztą z drobnymi zabiegami. O ile najpierw zaczęło się od skomplikowanych zadań jak drobne operacje o tyle potem były problemy jak, odcięty na treningu palec, uszkodzone oko. Złamany nos, rozwalona brew. A potem skończyło się na leczeniu rozcięć i 'bolącej głowy' która najczęściej byłą wynikiem sporego kaca. Podawanie odtrutek stało się iście mechanicznym zajęciem ale poniekąd było relaksujące w porównaniu do łatania komuś przedramienia. Enarius w sumie był zadowolony widząc że jego robota ma znaczenie i jest użyteczna. W zasadzie to chciał robić. Im bliżej było wieczora tym bardziej był zmęczony, w końcu po zakończonej dniówce czekał trochę przed koszarami na Eik-a. Podszedł do niego i powiedział spokojnie - To ja, chodźmy do ciebie, wyjaśnię ci jak wygląda kwestia rekonstrukcji. -
10.04.2021, 12:33
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Skrzydło medyczne

STRAŻNIK



ście ciężki był to dzień dla Enariusa. Wątpliwości, liczne przemyślenia i trudy dnia dawały się mocno we znaki Medykowi nieco osłabiając jego ciało, jak i magiczny zbiornik. Mimo, że słońce już schodziło za horyzont, zdając się sugerować udanie na odpocznienie, to na dobrą sprawę główne zadanie Enariusa dopiero się rozpoczynało...

Podczas oczekiwań na Eika akolita dojrzał narastającą mgłę, która to stopniowo nawarstwiała się wraz ze zmianą temperatury na wieczorną. Zjawisko, mimo że dosyć typowe jak na nabrzeżną lokację wywoływało u akolity jakieś dziwne spięcie i niepewność, która to symultanicznie pokrywała się z narastającą mgłą oraz nienaturalną ciszą. Coś nie dawało magowi spokoju... Jakiś szczegół bądź detal, który mógł go przybliżyć do rozwiązania intrygi. Wtem nagle do uszu maga dotarł jakiś trzask z przeciwnej strony ulicy, a następnie siarczyste przekleństwo... coś zdawało się toczyć w kierunku Enariusa... jabłko? Zarys wyraźnie zdenerwowanego mężczyzny i liczne przekleństwa wyłoniły się z mgły, a w jego rękach dojrzeć można było pękniętą skrzynię z owalnymi owocami. Nie minęła kolejna chwila i ponowny dziwny dźwięk dotarł do Enariusa, jakby z przeciwnej strony do kierunku w który udał się niosący jabłka. Były to kroki... jakby niepełne i nierównomierne, a wraz z nimi szepty. Dźwięki były coraz bliżej, lecz Medyk nie widział ich autora, a ponadto nie mógł nic zrozumieć z tych dziwnych i zniekształconych odgłosów... nic poza słowami "North Star"... Czuł jakby umysł płatał mu figle sugerując to co było mu dane usłyszeć przed paroma godzinami. A gdy już nawet był tego pewny tych figli, usłyszał tuż za swoimi plecami  przeraźliwe ciężkie dyszenie. Niestety albo stety, odwracając się instynktownie nie dojrzał nic poza mglistą przestrzenią i wtedy stało się! Ciężka ręka wylądowała na jego ramieniu. Mag odwracając się po raz kolejny ujrzał Eika patrzącego na niego w skupieniu i mrużącego nieco oczy, jakby upewniając się, czy to na pewno Enarius.

-To ja, chodźmy do ciebie, wyjaśnię ci jak wygląda kwestia rekonstrukcji. - rzekł Enarius. W odpowiedzi usłyszał - No przecie wim że to Ty, przecie bym nie zaczepioł łobcego. No chybo że ten łobcy by mi robił łobce rzeczy wymagające łinterwencji! - dodał końcówkę z lekkim uśmiechem. Widać było, że nie tylko Enariusowi trafił się ciężki dzień. Oczy strażnika zdradzały to że raczej daleko jest mu od wypoczętego stanu. - Cho za mno, wybocz ale nie zaprosza cię do mojej chaupy, nie miszkam przecie sam, a po konspirach jakie uprawiasz pewnym jest żeś pewien jakiej intrygi, winc swoich nie chcę narażać. - tu przerwał i zamyślił się nieco po czym w milczeniu doprowadził Enariusa do dzielnicy portowej, do jednego ze znajdujących się tam magazynów. Następnie przykucnął, zdjął buta i potrząsając nim parę razy, wydobył zeń żeliwny klucz, którym to otworzył kłódkę prowadzącą do ciemnego pomieszczenia. Zaledwie kilka ruchów krzesiwa wystarczyło żeby rozświetlić małych rozmiarów izbę. Oczom Enariusa ukazał się sporych rozmiarów stolik z czterema krzesłami, na którym to znajdowały się karty w swoistym nieładzie, jakby dopiero co ktoś skończył rozgrywkę z impetem trzaskając swoim ostatnim rozdaniem. Pod ścianami widać było pułki pełne butelek pustych, pełnych czy również napoczętych, zaś po drugiej stronie pokoju znajdowała się aparatura pełna rurek i przewodów rytmicznie pokapująca. Dla Enariusa pewnym było że jest tu pędzony prawdopodobnie całkiem nienajgorszy bimber. Było tu nawet łóżko i koc. Eik po zamknięciu drewnianych drzwi wejściowych na zasuwę ruszył w kierunku stołu i usiadł przy krześle obok którego akurat znajdowała się niedokończona butelka. Po wzięciu łyka, skrzywieniu się lekko i odetchnięciu z ulgą przemówił: -Zatem godoj! Nie mamy dużo czasu, dziś nie pedziołem kobicie że mam dłużej w pracy winc mnie wypatruje. Co żeś ustalił i jakież to pomysły posiadasz, hm? - skwitował ciągnąc z butelki na nowo patrząc przenikliwie na Enariusa.


Thorn wyrzekł słowo stań się, Thorn i zgiń wyrzecze.
Kiedy od ludzi wiara i wolność uciecze,
Kiedy ziemię despotyzm i duma szalona
Zaleją, niczym poganie wyznawców Thorna -
Karząc plemię zwycięzców zbrodniami zatrute,
Thorn oczyści tę ziemię, wzniecając pokutę.
WSZYSTKO MA SWÓJ KONIEC






11.04.2021, 22:55
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Skrzydło medyczne

Pojawienie się Strażnika zaskoczyło Medyka, ale bardziej zdziwiła go obecność osoby z owocami o tej porze. Co ktoś taki tutaj robił. To było zupełnie bez sensu. A potem te odgłosy. Nie był pewien co zrobić z powodu tych majaków. Czy był za bardzo przepracowany? Czy to wina zużycia many? To zostawił sobie na później. Żałował że nie ma przy sobie jakiegoś zwierzęcia które widzi w ciemności, zapamiętał by na przyszłość brać ze sobą swojego myszołowa, a może przygarnie kota? Nie myślał nad tym... Gdy pojawił się Eik mógł tylko pójść za nim.

Nie mniej słysząc jak mówi o zmianie planów popatrzył po okolicy i dodał - Dobrze ale to zróbmy rundkę i rozejrzyjmy się. - wzrokiem szukał jakiegoś owada albo innego nocnego stworzenia latającego. Choćby i ćmy, byle tylko widziało w ciemności. Jeśli mu się uda natychmiast nawiązuje z nim połączenie więzią umysłów i zmuszą do podążania za nimi w pewnej wysokości.

Idąc do dzielnicy portowej tymczasem był nieco zaskoczony ale mniej niż by się wydawało. Cóż, przez chwilę nawet podejrzewał Kika ale odgonił te myśli uznając to za zbyt głupie. Im bliżej jednak był magazynów tym większy czuł niepokój. Jeszcze kilka dni temu tam słyszał krzyk kobiety. A teraz idzie tam z strażnikiem zamierzając powiedzieć mu że w straży jest zdrajca.... To była bardzo specyficzna sytuacja i starczy powiedzieć że Enarius był nieźle wystraszony.

W końcu gdy znalazł się w środku spostrzegł aparaturę bimbrowniczą i odetchnął z ulgą wyraźnie. Po czym zanim jeszcze Eik kontynuował dodał - Niezły sprzęt! Długo go zbierałeś? jakiej mieszanki używasz? Próbowałeś łączyć z ziołami? - nie mniej ponaglony kontynuował - Po pierwsze wspomniałem tym wcześniej, jeśli zdobędę kończynę innej osoby jestem w stanie komuś zregenerować jego, ale to jest cena której nie uniknę. Nie ma nic za darmo, dusza za duszę, życie za życie, noga za nogę. Mówiłem o tym, może być dopiero co odcięta ale wolałbym nie wchodzić w szczegóły. I nie bój się, to żadna mroczna sztuka, chciałem to powiedzieć bo znaczy to że noga sprawcy też się nada ale może być dowolna inna kończyna. Oczywiście im bliższa oryginałowi będzie noga tym lepiej. - zamyślił się - Są jeszcze dwie rzeczy, po pierwsze on się obudził i pamięta co się stało. Skłamałem przez wzgląd na jego słowa i dla jego bezpieczeństwa. Wszyscy muszą myśleć że stracił pamięć i lekko oszalał bo inaczej mogą go znowu wykończyć. Mówił to leci tak, było ich kilku z czego jeden to był jeden z waszych w sensie strażnik, ponoć w ciężkiej zbroi. Tego był pewien. Zakradł się i podsłuchiwał ich pewien że planują jakiś mord. Ten strażnik potem poszedł a Zygfryd próbował podejść bliżej. Niestety zauważyli, go jeden wyciągnął kuszę i strzelił. Reszty chyba się domyślasz. Jedno zdanie mnie zastanowił Eik, cytując, Nim dostałem ostatni strzał usłyszałem jeno, coś o tym, że North Star odsyła niewiernych do Thorna i że wkrótce ten najbardziej wścibski pies do mnie dołączy. I na tym jego słowa się skończyły a on sam zemdlał. Jest jeszcze druga sprawa, poznałem bełt... Mówiłem trochę temu że po przybyciu do miasta ukradziono mi kuszę i bełty. No to w nodze Zygfryda znalazłem bełt który wykonałem z piór mojego Myszołowa. Wszędzie poznałbym te lotki. Wydaje mi się że nasz sprawca jest zamieszany w kradzież. Ale jedyny trop jaki mamy to straż. Znasz kogoś ze strażników w cięzkiej zbroi? - medyk skupił się i użył w tym czasie więzi umysłów by zobaczyć oczami zwierzaka z powierza otocznie bimbrowni. Obawiał się że prawie na pewno nie są tutaj sami. A nie chciał oberwać bełtem jak Zygfryd.
14.04.2021, 01:35
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja bez grafiki