Klasztor Erernistów
#1

Cytat:Strzeliste wieże sięgające pod chmury wystają ponad resztę budynków Górnego Valen. To jakże rozpoznawalne i dotknięte przepychem miejsce jest siedzibą wyznawców Erern - elitarnej grupy wojowników, medyków i naukowców, którzy za swój życiowy cel objęli sobie szerzenie woli swojego boga. Miejsce pełne krętych korytarzy, ogromnych, bogato zdobionych sal i kaplic ale także cel prostych erernistów, którzy w spokoju i ciszy pochłonięci są w modlitwie. To tutaj tworzone są w większości magiczne kamienie zasilające bronie łowców. Wśród tych sal szkoleni są też święci wojownicy, o których zdolnościach regeneracyjnych krążą legendy.

STRAŻNIK



trażnicy przed bramą klasztorną spojrzeli po sobie, jakby nie do końca pewni co zrobić. Co prawda jeden z nich kojarzył Isidura i nawet pozdrowił go na powitanie, jednak wprowadzanie w mury klasztorne osoby, która jest chora na nie wiadomo co było wątpliwe. - Poczekajcie tu chwilę. Muszę zasięgnąć porady kogoś wyżej - powiedział jeden z nich, po czym wszedł do środka. Po chwili strażnikom miejskim, którzy eskortowali pochód znudziło się czekanie. Pożegnali się krótko ze wszystkimi, tłumacząc się, że ich dowódca na nich czeka, po czym wręczyli swoje pochodnie górnikom i odeszli w swoją stronę.
Mijały minuty, a klasztornik nie wracał. Isidur zaczął odczuwać niepokój, że może jednak jego dawni bracia nie wspomogą go w potrzebie. W końcu jednak bramy otworzyły się, a ze środka niczym fala wylała się gromada Erernistów, którzy otoczyli gromadę ciasnym kręgiem. Isidur rozpoznał wiele twarzy, które teraz wpatrywały się w leżącego na prowizorycznych noszach górnika. Jeden z braci podszedł do medyka. - Jestem Keriel. Co mu dolega? - zapytał krótko, nie marnując czasu na uprzejmości. - Wnieście go do środka. - rzucił w stronę pozostałych górników, którzy w osłupieniu przypatrywali się temu co się działo. Keriel odwrócił się zaraz do Isidura i ponownie przemówił - A ty opowiadaj, nie ma czasu do stracenia.

12.07.2018, 19:26
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Klasztor Erernistów
#2

rzez chwilę Isidur martwił się, że strażnicy odprawią ich nie chcąc ryzykować wpuszczania chorego z jakąś niezidentyfikowaną chorobą. Okazało się jednak, że powołanie Erernistów wzięło górę i ostatecznie postanowili mu pomóc. Odetchnął z ulgą. Teraz musiała nadejść najtrudniejsza chwila. Przynanie się do niewiedzy. -Nie mam pojęcia. Ale zaczynając od początku. Udałem się w stronę kopalnii w okolicach południa, aby spędzić trochę czasu w samotności i przemyśleć parę rzeczy. Stwierdziłem, że kopalnia to niebezpieczne miejsce i być może znajdzie się okazja, żeby kogoś uleczyć. Nie miałem pojęcia, że jest tam aż tak niebezpiecznie. Górnika zaatakował jakiś potwór. Tylko tyle jestem w stanie o nim powiedzieć. Początkowo myślałem, że były to pająki, ale gdy nad miastem przeszła jakaś dziwna ciemność to to "coś" wciągnęło do kopalnii kolejnego nieszczęśnika. Z pewnością nie był to pająk. W każym razie rany które ten nieszczęśnik miał na sobie nie stanowiły problemu dla mojej magii. Problem natomiast tkwi w środku. Dosłownie. W miejscu użądlenia, tuż pod żebrami znajduje się niewielki guzek. Postanowiłem rozciąć tego guza, aby sprawdzić dokładnie co tam się znajduje i to co zobaczyłem prawie zmroziło mi krew w żyłach. Tam jest jajo. Prawdopodobnie tego potwora z kopalnii. Nie mam zielonego pojęcia jak postępować w przypadku tego typu pasożytów, czy też takich ciał obcych, dlatego z pokorom przybyłem tutaj aby skorzystać z waszego wsparcia i pomocy. Gdybym tylko miał większą wiedzę to nigdy nie narażałbym klasztoru na takie niebezpieczeństwo. Dziękuję, że zgodziliście się mi pomóc.-Wykonał przed kapłanem głęboki ukłon.
Już miał udać się do środka szybkim krokiem, gdy nagle przypomniał sobie jeszcze jedną rzecz. Co prawda jego obecność w kopalnii byłaby zbędna, a nawet mogłaby zawadzać, ale nie wszyscy wyznawcy Ererceza byli tak beznadziejni w walce jak on. Ponownie zwrócił się do kapłana.-Jeżeli mogę mieć jeszcze jedną prośbę. Sytuacja w kopalniach nadal jest niejasna. Z tego co słyszałem to straż planuje wysłać oddział w celu przeszukania korytarzy. Prawdopodobnie urządzą łowy na tę bestię, co oznacza, że przydałoby im się wsparcie. Kopalnie to ważne miejsce w Valen. Zatrudniają mnóstwo ludzi. Ich zamknięcie przyniosłoby zarówno miastu jak i jego mieszkańcom kryzys. To jest ostatnia rzecz jakiej teraz potrzebujemy, dlatego proszę! Wyślij wsparcie do kopalnii. Każdy wojownik jest teraz na wagę złota, czy też raczej srebra, a wasz zakon może pochwalić się wyjątkowo uzdolnionymi wojownikami.-Miał nadzieję, że jego argumenty przemówią do kapłana. Ererniści to nie tylko wyśmienici uzdrowiciele i rzemieślnicy, ale też świetni wojownicy, którzy przysięgli bronić życia. Kiedy jak nie teraz?
13.07.2018, 20:51
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Klasztor Erernistów
#3

STRAŻNIK



akonnik wysłuchał w spokoju słów Isidura, koncentrując się w pełni. Widać było, że intensywnie myśli na temat tego co usłyszał. Minę miał nietęgą, jednak pod koniec uśmiechnął się lekko. - Sieg tak blisko miasta? Niemożliwe... - mruknął do siebie, wpatrując się w ciało poszkodowanego górnika. Po chwili odwrócił od niego wzrok i skupił swoją uwagę na medyku. - Dobrze, że tu przyszedłeś, sam mógłbyś mu zaszkodzić. Co prawda wyjęcie jaja nie powinno być trudne ale zaraz po tym trzeba je szybko spalić inaczej mogłaby się wdać infekcja. Te stworzenia są bardzo wrażliwe na ciepło. - zakończył, po czym zbliżył się nieco bardziej do Isidura i zaczął mówić nieco ciszej. - Widziałeś go? Jak duży jest? - zapytał, nie kryjąc zafascynowania.
Na pytanie o wsparcie dla górników zareagował bardzo ochoczo. Zaraz wezwał kilku braci klasztornych, których rozesłał do różnych części budynku. - Nie martw się, dostaną pomoc. Nie wiem ilu braci zgodzi się na to żeby zejść do kopalni ale kilku na pewno się znajdzie. Uwierz, każdy z nich dysponuje siłą dużo większą niż każdy ze strażników. Dobrze, że o tym pomyślałeś, bo przez tę całą sprawę z rannym wypadło mi z głowy, że Sieg dalej tam siedzi. - podsumował wywód Isidura na temat ważności kopalni dla miasta. - W międzyczasie odpocznij chwilę, to co się stało musiało kosztować Cię sporo emocji. Za chwilę ktoś powinien się tobą zająć. Chyba, że masz tutaj swoją celę, w której mógłbyś poczekać? - zapytał, widocznie nie do końca kojarząc twarz młodego medyka.

17.07.2018, 20:03
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Klasztor Erernistów
#4

ieg? Cholera! Gdyby tylko bardziej uważał gdy uczono go o potworach na które medyk powinien zwracać uwagę. Słowo Sieg przywoływało coś w jego głowie, ale nadal nie było to nic konkretnego. Isidur zganił się w myślach i obiecał sobie, że znajdzie książkę o tego typu bestiach i będzię ją czytał w każdej wolnej chwili. Medyk musi się uczyć przez całe życie niezależnie od tego czy władał magią, która w znaczący sposób ułatwiała proces leczenia pacjentów. Z zamyślenia wyrwały go słowa kapłana. Czyli dobrze kombinował... taki był jego plan. Wyciąć jajo, a następnie wypalić ranę za pomocą rozgrzanego sztyletu. Brakło mu pewności siebie i zdecydowania. Nadal miał jeszcze wiele do nauki. Wszak wciąż był początkującym medykiem, co nie zmienia faktu, że w przyszłości powinien bardziej ufać swoim umiejętnością i instynktowi. Dobrze, że tym razem znajdował się w mieście... następnym razem może nie mieć tyle szczęścia lub czasu na podjęcie decyzji.-Niestety nie miałem zbyt dużo czasu, aby się przyglądać. Jedyne co mogę o tym czymś powiedzieć to to, że było wystarczająco silne, aby podnieść dorosłego mężczyznę i wciągnąć go do kopalnii.
Kolejne słowa kapłana przyniosły mu ulgę. Straż mogłaby nie podołać tak trudnemu zadaniu. Co prawda osiłek, który przyszedł pod kopalnie parę chwil przed tym jak rozpętało się tam piekło nie wyglądał na jakiegoś słabeusza, ale był sam. Ererniści słyną ze swoich wojowników, więc ich pomoc może okazać się nieoceniona. Na propozycję odpoczynku zaś Akolita pokręcił zdecydowanie głową.-Wiem, że przyprowadzając tego górnika tutaj zrzuciłem odpowiedzialność za jego życie na was, lecz chciałbym doprowadzić tę sprawę do końca lub chociaż być przy tym jak jest uzdrawiany. Obiecałem jego przełożonemu, że zadbam o jego zdrowie, dlatego gdyby coś miało pójść nie tak podczas zabiegu to chciałbym wiedzieć co powinienem rzec rodzinie tego biedaka. Proszę mi pozwolić przynajmniej na to.
18.07.2018, 02:59
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Klasztor Erernistów
#5

STRAŻNIK



lasztornik chwilę zastanawiał nad prośbą Isidura. Towarzyszenie w operacji nie było czymś na co zwykle pozwalali ale z drugiej strony był w końcu jednym z nich. Chwilę nawet się tu wychowywał, więc prawie że traktowali go jak swojego. Prawie. - Może i moglibyśmy pozwolić Ci to zobaczyć... W sumie możliwe, że twoja magia się przyda przy całej sprawie. W porządku, chodź z nami. - powiedział po chwili zastanowienia, po czym ruszył za innymi braćmi zakonnymi, którzy nieśli rannego górnika.
Nie szli długo - zaledwie kilka zakrętów i pokonanie dwóch większych sal. Isidur odczuwał swoisty spokój, że znowu może znaleźć się wśród murów tego wspaniałego przybytku. Keriel w końcu otworzył drzwi do jednego z mniejszych pokoi, na środku którego znajdował się stół. Dookoła znajdowały się rzędy krzeseł. Widocznie była to jakaś sala wykładowa, jednak medyk nie kojarzył jej ze swoich lat nauki.
Górnik szybko i delikatnie ułożony został na stole, po czym otaczający go zakonnicy zaczęli przywiązywać mu do stołu ręce i nogi skórzanymi pasami. Środki bezpieczeństwa gdyby pacjent zbytnio zaczął się rzucać. Co nieco zdziwiło Isidura - poprzednio bez problemu otworzył bok górnika, a ten nawet się nie poruszył. Cóż, widocznie zakonnicy wiedzieli więcej niż on. Narzędzia do pracy leżały obok stołu, w drewnianej szkatułce. Najlepszej jakości skalpele, nici, igły i wszystko czego tylko dusza wygłodniałego sprzętu medyka mogła zapragnąć. Keriel szybko otworzył pudełko, zakasał rękawy i bez żadnego pytania zaczął rozcinać bok pacjenta. Sprawnie dotarł do miejsca, w którym znajdowało się jajo. Jak tylko je zauważył sapnął zachwycony. - Piękne... - mruknął sam do siebie, po czym zaczął powoli, systematycznie odcinać od ciała górnika pajęczynę łączącą z nim jajo.
W pewnym momencie pacjent rozbudził się. Nagle, bez żadnego ostrzeżenia otworzył oczy i zaczął wrzeszczeć. Skórzane pasy napięły się, jednak były bardzo dobrze przymocowane i wytrzymały napięcie. Keriel nic sobie z tego nie zrobił i kontynuował zaczętą wcześniej pracę. Po chwili umysł górnika nie wytrzymał bólu i ten opadł bezwładnie na stół. Minuty mijały w ciszy, słychać było jedynie cięcie skalpela i kapanie kropli krwi, opadających ze stołu. W końcu Keriel skończył i wyciągnął z ciała pacjenta pokaźne, nieco włochate jajo, po czym położył je na specjalnej tacce obok. - Teraz twoja kolej. Chyba szybciej Ci pójdzie wyleczenie go niż mi zakładanie szwów. - powiedział, ocierając przedramieniem spocone czoło.

18.07.2018, 20:13
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Klasztor Erernistów
#6

sidur z ulgą wysłuchał słów kapłana, który pozwolił mu wziąć udział w zabiegu. Nadal martwił się o zdrowie górnika, choć wiedział, że jest teraz w o wiele bezpieczniejszych rękach niż jego własne. Chciał doprowadzić tę sprawę do końca i przy okazji podpatrzeć co nieco od bardziej doświadczonego fachowca. Jednym z pragnień akolity był ciągły rozwój, a właśnie nauka od autorytetów była jedną z najłatwiejszych dróg do zdobywania wiedzy. Szybkim krokiem podążał za grupą, która zmierzała w nieznane mu rejony klasztoru.
Z podziwem patrzył jak zakonnicy potrafią być szybcy, ale jednocześnie delikatni. Zawsze uznawał tutejszych medyków za idealny wzór do naśladowania... może kiedyś zdoła osiągnąć ich poziom. Cóż, dzisiaj zamierzał zrobić krok w tę stronę. Bez słowa obserwował dokładność z jaką zabezpieczyli pacjenta. Przez chwilę zastanawiał się co to może znaczyć, ale po chwili w głowie zaczynało mu świtać. Spekulacje jednak odłożył na bok, ponieważ właśnie zaczynała się operacja.
Keriel za pomocą sprzętu o którym Isidur mógł narazie tylko marzyć bezproblemowo przeciął skórę pacjenta. Jego słowa nie zdziwiły maga życia. Sam nieraz był pełen ciekawości i fascynacji naróżniejszymi przypadłościami. Nie nazwałby co prawda tego jaja pięknym, ale mimo wszystko rozumiał medyka. Rzadko ma się okazję obejrzeć tak rzadki przypadek z tak bliska. Każdy uczony pragnie poszerzać swoją wiedzę, a bezpośredni kontakt także był jedną z tych metod.
Nagłe przebudzenie pacjenta zdziwiło Isidura. Domyślał się, że użycie pasów nie było przypadkowe, ale aż tak gwałtownej reakcji ze strony górnika się nie spodziewał. Najwyraźniej pasożyt bronił się poprzez zadawanie bólu swojemu nosicielowi gdy próbowano go usunąć. Cholera... Teraz przez głowę medyka przeszła myśl, żęby kupić sobie notatnik. Zapisywanie tego typu informacji mogłoby być bardzo pomocne w przyszłości. Pomimo szamotania się rannego pasy wytrzymały, a sam zabieg nie trwał długo. Gdy starszy uzdrowiciel zwrócił się do Noonana ten już był gotowy aby zasklepić ranę. Skupił się na jej uleczeniu jednocześnie dziękując Ererecezowi za wsparcie w tej sprawie. Co prawda nie ograniczył ubytku many, ale to nie było w tym momencie najważniejsze. -Dziękuję, że pozwolił mi pan uczestniczyć w tej operacji. To wiele dla mnie znaczy. Jestem świadomy tego, że mam jeszcze wiele do nauki, a możliwość podpatrywania tak wspaniałego medyka jak pan jest nieoceniona.-Wykonał lekki ukłon.-A teraz. Powinniśmy spalić to jajo czyż nie? Czy może chce je pan zachować w celach naukowych?-Nie był pewien czy byłby to dobry pomysł. Niemniej jednak byłaby to wspaniała okazja, aby dowiedzieć się coś więcej o tych siegach.
20.07.2018, 03:33
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Klasztor Erernistów
#7

STRAŻNIK



szyscy zebrani przyglądali się poczynaniom Isidura. Rana zasklepiła się szybko, pozostawiając po sobie jedynie delikatną linię blizny - w końcu to miejsce zostało rozcięte już drugi raz w przeciągu niecałej godziny. Pacjent leżał nieprzytomny i niezwykle blady. Oddychał jednak i wszystko wskazywało na to, że przeżyje. Na pytanie medyka Keriel spojrzał na niego jak na niezbyt rozgarniętego uczniaka - Oczywiście, że je zachowamy! Taki okaz trafia się bardzo rzadko. Musimy dowiedzieć się jak najwięcej o tych stworzeniach. Być może uda nam się wykorzystać to jajo do stworzenia czegoś przydatnego. A teraz chodź, twój pokaz wywołał niemałe wrażenie. - powiedział, po czym poklepał Isidura po ramieniu i ręką wskazał wyjście, do którego zaraz za nim się skierował.
Wyszli tylko oni, reszta braci klasztornych zaczęła przygotowywać pacjenta do przeniesienia do jednej z cel, gdzie miałby odpoczywać. Dwójka z nich zamknęła jajo w niewielkiej szkatułce, po czym wyniosła ją bocznymi drzwiami. W tym samym czasie Keriel prowadził Isidura kamiennym korytarzem. - Muszę przyznać, że masz niemałe umiejętności jak na tak młodą osobę - powiedział, nawet na niego nie spoglądając. Uśmiechał się jedynie pod nosem, patrząc gdzieś w przestrzeń. - Świat potrzebuje takich ludzi. Młodych, energicznych, pełnych zapału i chęci do nauki. Powiedz, chciałbyś poszerzyć swoją wiedzę? - zapytał retorycznie, gdyż dobrze znał odpowiedź na to pytanie. Nawet nie nią nie czekał tylko kontynuował swój monolog. - Niedawno doszły do nas niepokojące wieści. Podobno jedna z wiosek niedaleko Valen została zdziesiątkowana przez jakąś zarazę. Nie byliśmy w stanie jeszcze nikogo tam wysłać. Sam widzisz co ostatnio się tutaj dzieje, ledwo udaje nam się opanować chaos w mieście, nie mówiąc o tym co poza nim. Ty jednak masz w sobie coś, co utwierdza mnie w przekonaniu, że byłbyś w stanie sobie poradzić ze zbadaniem przyczyn tej nagłej choroby. - powiedział, po czym pierwszy raz zerknął na niego. Krótko, ledwie sekundę, ale to wystarczyło żeby medyk zauważył, że ocenia go wzrokiem. - Jeśli się zgodzisz nie będziesz mógł przyjść do nas po radę. Wioska znajduje się dwa dni drogi stąd i sądzę, że tak długie podróże bardzo uszczuplą czas, jaki mają tamtejsi mieszkańcy. Co powiesz? Jesteś gotów przetestować swoje umiejętności w nieco mniej sterylnych warunkach? - zapytał, zatrzymując się i w pełni odwracając do Isidura.

23.07.2018, 21:06
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Klasztor Erernistów
#8

sidur z zaciekawieniem słuchał słów kapłana. Los jaja był mu wiadomy zanim tak naprawdę zadał pytanie. Rzadki okaz, zazwyczaj niewystępujący w okolicach ludzkich osad, trudny do zdobycia. Spalenie takiego znaleziska wpędziłoby w depresję każdego uczonego. Po prostu wolał się upewnić. Cieszył się, że wybrał klasztor ponad zwykłą lecznicę. Tam nie wiedzieliby co zrobić z jajem. Kapłanom za to ufał w pełni. Wszelkie pochwały skierowane w jego stronę zignorował, ponieważ wiedział doskonale, że miały służyć jako pocieszenie. Nie był w stanie dokładnie zdiagnozować rannego, następnie nie wiedział dokładnie jak mu pomóc i ostatecznie poprosił innych o pomoc. Nie przejmował się tym jednak. Najważniejsze, że górnik żył i, przypuszczalnie, miał się już dobrze. Jednak gdy padło słowo "plaga" akolita był pewien, że zabłysły mu oczy. "Plaga" to słowo, którego pospólstwo się boi, a które intryguje prawie każdego medyka. Noonan nienawidził tego w sobie, ale jego mistrz zawsze powtażał, że gdyby nie był ciekawy to byłby z niego marny uzdrowiciel. By nie powiedzieć fatalny.
-W za...-przerwał odpowiedź na pytanie, ponieważ Keriel najwyraźniej jej nie potrzebował. Uzdrowiciel uśmiechnął się więc i słuchał starszego stażem medyka z cierpliwością. Wioska? Dwa dni stąd? W którą stronę? Może to ma związek z potworami z   Płaczących Wrzosowisk? A może to coś znad morza? Mnóstwo pytań zaczęło kłębić się w jego głowie. Dopiero po chwili zorientował się, że mężczyzna skończył wypowiedź i czeka na jego reakcję. Młodzieniec odchrząknął. -Zaraza? Nie wiem czy wysyłanie młodego medyka, który przed chwilą przyprowadził chorego, którego nie był w stanie uratować jest dobrym pomysłem, ale jeżeli jestem jedyną opcją to oczywiście podejmę się tego zadania! Ale będę potrzebował informacji. Co to za wioska? Jakie informacje ostatnio z niej napływały? Czy wiemy cokolwiek o tym czym się objawia rzeczona zaraza? No i...-Przez głowę Isidura przeszła myśl podobna do tej, którą miał gdy wchodził do tego budynku.-Z całym szacunkiem mistrzu Keriel, ale przypuszczam, że będziecie w stanie mi pomóc. Dwa dni to spory okres czasu. Za twoim pozwoleniem chciałbym wypożyczyć wszelkie książki świadczące o zarazach, które pojawiały się zarówno na ziemiach Valen jak i całego Atarashii. I tak prawdopodobnie udam się tam z woźnicą, ponieważ jazda konno nie należy do moich mocnych stron. Będę miał mnóstwo czasu na przeglądnięcie tych ksiąg, a jeśli wynajmnę jakiegoś zaprzyjaźnionego wam woźnicę to być może zgodzi się on odwieźć je tutaj. W ten sposób posiądę przynajmniej podstawową wiedzę w zakresie wszelkich plag.-Miał szczerą nadzieję, że otrzyma twierdzącą odpowiedź. Próba wyleczenia plagi na ślepo mogła zakończyć się spektakularną porażką. Cóż... przynajmniej jakoś zostałby zapamiętany.
"Isidur Noonan"
"Próbował leczyć zarazę za pomocą kija i dobroczynności."
Tak mniej więcej wyobrażał sobie swoje epitafium.
27.07.2018, 20:19
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Klasztor Erernistów
#9

STRAŻNIK



eriel w spokoju i ciszy wysłuchał słów Isidura. Oczywistym było, że medyk miał pytania, a klasztornik znał na przynajmniej część odpowiedzi. - Wysyłanie takiego właśnie człowieka będzie najlepsze. Ktokolwiek inny próbowałby swoich, niesprawdzonych sposobów i najpewniej tylko by zaszkodził. Ty zasięgnąłeś języka i dzięki temu uratowałeś temu biedakowi życie. To cecha, która przy tak dużym rozprzestrzenieniu się choroby jest kluczowa - zdobywanie informacji. - powiedział, po czym wysłuchał do końca słów Isidura. Uśmiechnął się pod nosem na dźwięk jego słów. - Widzę, że kiedyś będzie z ciebie naprawdę wspaniały uzdrowiciel, zawsze dwa kroki do przodu. Oczywiście, jeden z naszych woźniców zawiezie Cię do wioski i będziesz mógł wziąć kilka ksiąg. Pamiętaj jednak, że są niezwykle cenne i wolelibyśmy je odebrać w nienaruszonym stanie. - rzekł, a w jego głosie zabrzmiała delikatna nutka groźby. Stworzenie takich wolumenów nie było tanią rzeczą, a prace nad nimi trwały miesiącami. Nic dziwnego, że tak o nie dbali.
- Co do samej wioski niewiele wiemy, niestety. Znajduje się na zachód stąd, niedaleko ujścia rzeki. Tredea - bo tak się nazywa - zamieszkana jest przez około dwieście osób, chociaż te informacje mogą być w tym momencie przestarzałe. Z tego co powiedział nam jeden z mieszkańców, który tu przybył plaga rozpoczęła się tam jakiś tydzień temu i już zdążyła zebrać swoje żniwo. Gorączka, wymioty, biegunka, ogólne osłabienie organizmu doprowadzające do śmierci. Nikt z wioski nie wie co jest powodem tej nagłej choroby, a i my nie byliśmy w stanie wysłać nikogo żeby to zbadać. Pomóż im, Isidurze. Jesteś ich jedyną nadzieją. - powiedział, przypatrując się dokładnie medykowi.

28.07.2018, 13:20
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Klasztor Erernistów
#10

sidur nie do końca był pewny za co jest chwalony. Logiczną rzeczą było zasięgnięcie rady gdy samemu nie było się pewnym swoich działań. Jedyne z czego był dumny to wybór miejsca do którego się udać. Po raz kolejny jego przekonanie co do wyższości wyznawców Ererezceza nad resztą medyków zostało utwierdzone. Podrapał się tylko po głowie zakłopotany. Kolejne słowa tylko bardziej go speszyły. -Cóż... ja bym to nazwał przezornym myśleniem, a nie myśleniem dwa kroki w przód. Jeśli dowiem się wszystkiego o zarazach, które występowały na Atarashii to zwiększą się moje szanse powodzenia. Mało prawdopodobne jest, że to któraś z plag się powtórzyła, ale może akurat będę miał szczęście, choć używanie tego słowa w kontekście plagi jest sporym nadużyciem, i okaże się, że to coś z czym mieliśmy doczynienia. Jeśli chodzi o księgi to tak jak mówiłem. Nie mam zamiaru wyciągać ich z wozu, ponieważ wiem jak drogie i cenne są. I mam nadzieję, że z mojej winy nie ulegną zniszczeniu.- Nie chciał sobie nawet wyobrażać co zrobiliby z nim kapłani, którzy je napisali, albo ci, którzy zajmują się biblioteką, albo ci którzy na codzień z nich korzystają. W skrócie nie zamierzał w jakikolwiek sposób uszkadzać tych ksiąg. W tym momencie jednak zrodził się w jego głowie pewnien pomysł. Gdy wyjdzie na miasto to musi kupić sobie jakiś notes i coś co umożliwiłoby mu pisanie w nim.
Jednak musiał przerwać obecny tok myślowy, ponieważ kapłan zaczął opowiadać o samej zarazie. Biegunka? Wymioty? Znaczy choroba atakuje system odpornościowy lub pokarmowy. Czy mieszkaniec, który przyniósł wieści został przebadany? Może to coś w zbiorach lub pokarmie?-Przez głowę Isidura przeszła jedna niepokojąca myśl. A co jeżeli plaga była...-Czy możliwe jest aby źródłem plagi była magia?-To zdecydowanie byłoby niepokojące. Silny mag byłby w stanie stworzyć tego typu chorobę. Lecz jak wtedy walczyć z czymś takim? Lewa dłoń uzdrowiciela zatrzęsła się. Czy jego magia byłaby wystarczająco silna aby temu zaradzić?
11.08.2018, 20:21
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna