Atarashii




Klasztor Erernistów
#11

STRAŻNIK



uchowny wsłuchał się w słowa Isidura, rozmyślając nad czymś w skupieniu. - Jeśli byłoby to coś co już kiedyś wystąpiło nie mielibyśmy zbyt wielkiego problemu z powstrzymaniem zarazy. Obawiam się, że to coś nowego. Co prawda znamy kilka chorób o podobnych objawach ale żadna z nich nie rozprzestrzeniała się i nie zabijała tak szybko i w tak wielkich ilościach. - Powiedział, drapiąc się po karku jakby się nad czymś usilnie zastanawiał albo próbował coś przypomnieć. Niestety nieskutecznie, gdyż w końcu pokręcił lekko głową i podniósł wzrok na medyka. - Oczywiście, w to nie wątpię. Gdybyś nie był jednym z nas nie byłoby nawet mowy o wypożyczeniu książek. Dobrze wiedzieć, że trafią w odpowiednie ręce. Wiesz jak dojść do biblioteki? - zapytał nieco bez potrzeby, gdyż Isidur spędził w klasztorze tyle czasu, że bez problemu dostanie się do biblioteki, znajdującej się po drugiej stronie budynku. Trochę drogi do przejścia miał ale tak już był zbudowany nie tylko ten kompleks ale i świat - do niczego nie dochodziło się szybko, łatwo i przyjemnie.
- Tak, mieszkaniec, który przyniósł nam wieści został przebadany. Był w pełni zdrowy i chyba tylko dlatego zdołał do nas dotrzeć. Z tego co opowiadał każda zarażona osoba była tak osłabiona, że ledwo co mogła zwlec się z łóżka, co dopiero mówić o dwudniowej wyprawie. Co do twoich pytań, niestety nie jestem w stanie Ci na nie odpowiedzieć. Nie znam przyczyn tej zarazy. To właśnie będzie twoje zadanie - powiedział, przyglądając się młodemu mężczyźnie jakby zastanawiał się, czy ten jednak się nie wycofa.

12.08.2018, 11:44
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Klasztor Erernistów
#12

akże łatwo byłoby odmówić. Powiedzieć po prostu "nie" i odejść. Lecz z jakiego powodu? Ze strachu? Przed czym? Śmierć była czymś z czym Isidur napotykał się na codzień. Prędzej czy później napotykała każdego. A może z powodu niepewności? Słowa zakonnika wyraźnie wskazywały, że brakuje mu ludzi, którzy bylib w stanie podjąć się takiego zadania. Nie było więc miejsca na niepewność. Powiedzieć w tym momencie "nie" byłoby zaprzeczeniem we wszystko w co Isidur wierzy. Ererecez nakazuje bronić życia. Erunek uczył akolitę w tym właśnie celu. W tej sytuacji istniała tylko jedna prawidłowa odpowiedź.
-Zrobię to. Zrobię wszystko co w mojej mocy aby odkryć źródło tej plagi oraz postaram się jej zapobiec. Drogę do biblioteki oczywiście znam. O której godzinie mam wyruszyć?-Lekko zakręciło mu się w głowie. Pomimo pewności, że postępuje dobrze czuł na sobie sporą odpowiedzialność. Cóż... najwyższa pora przyzwyczaić się do tego uczucia. Odetchnął głęboko i w duszy pomodlił się do Boga Życia prosząc o pomoc w nadchodzących dniach.-Czy bibliotekarz się zmienił ostatnimi czasy? Gdy byłem młodszy to często zdarzało mi się wykradać księgi spod jego nosa za co często dostawałem po rękach. Gdyby mnie rozpoznał to nie przepuściłby okazji do wysuszenia mi głowy.-Akolita uśmiechnął się. Wspomnienie tych weselszych dni dodawało mu otuchy.
30.08.2018, 22:17
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Klasztor Erernistów
#13

STRAŻNIK



eriel uśmiechnął się, słysząc zgodę Isidura. Widocznie mu ulżyło. Czyżby nie był aż tak do końca przekonany co do pewności siebie młodego medyka? Trwało to zaledwie ułamek sekundy ale czujne oko mężczyzny wyłapało, że starszy klasztornik odetchnął jakby głębiej, wypuszczając z siebie resztki napięcia. - Jak najszybciej. - powiedział enigmatycznie, odpowiadając tym samym na pytanie Isidura. Po wysłuchaniu go do końca wybuchnął śmiechem. - Widzę, że młodziki dalej dokuczają staremu Ronaldowi. Niestety, jakkolwiek nadgryziony zębem czasu dalej pełni funkcję naszego bibliotekarza. Będziesz musiał sobie jakoś poradzić z tą przeszkodą. - rzekł, po czym pożegnał się uprzejmie i odszedł w swoją stronę, pozostawiając medyka sam na sam z murami klasztoru.
Drogę do biblioteki znał jak własną kieszeń. W końcu swego czasu często tam zaglądał - często ku zdenerwowaniu bibliotekarza, który niestety dobrze zapamiętał sobie twarz mężczyzny. Gdy tylko ten przekroczył próg sanktuarium wiedzy, Ronald podniósł wzrok i natychmiast zmarszczył brwi. - Młody Panicz Noonan. Czego znowu chcesz? Znowu chcesz kraść książki? - zapytał ostro, wychodząc zza lady, podpierając się drewnianą laską. Czas faktycznie nie był dla niego łaskawy. Złamał się prawie wpół pod własnym ciężarem i ledwo powłóczył nogami. Ale w jego oczach dalej palił się ten sam żar, który sprawiał, że Isidur dostawał gęsiej skórki. Od razu przypomniały mu się wszystkie reprymendy i kary, które od niego otrzymał.
Po chwili jednak Ronald uśmiechnął się, jakby opowiedział najlepszy kawał na świecie. - No już, nie stój tak jak wryty. Może i dostałeś ode mnie po łapach kilka razy ale chyba Cię nauczyłem trzymać ręce przy sobie. Słyszałem, że całkiem nieźle sobie radzisz w mieście. Miło, że przyszedłeś odwiedzić starego "znajomego".

03.09.2018, 15:43
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Klasztor Erernistów
#14

sidur był szczęśliwy słysząc, że stary Ronald nie wyzionął ducha. Jako nastolatek bał się starego bibliotekarza, ale po latach docenił jego skrupulatność i dokładność. Z uśmiechem ukłonił się Kerielowi. -Jeszcze raz dziękuję za wszystko. Gdyby nie wy to nie mam pojęcia jaki los spotkałby tego górnika.
Następnie udał się do biblioteki. Spacer przez te korytarze wywoływał u niego nostalgię. Tak wiele nauczył się w tych murach. Tak wiele jeszcze mógł się nauczyć. Szybko dotarł do swojego celu. Zaraz po wejściu do sporego pomieszczenia usłyszał znajomy głos. Surowy i silny, choć słychać w nim było ząb czasu. Ciało zakonnika zestarzało się o wiele bardziej niż jego głos. Niemniej jednak akolita bardzo podziwiał staruszka. Wielu chciałoby być w takiej kondycji mając tyle lat.
Medyk wykonał lekki ukłon. -Miło słyszeć, że mnie pan nadal pamięta. Sądziłem, że w pana wieku zapomina się o tak nieznacznych rzeczach. Nowi uczniowie nie dają się tak bardzo we znaki, że nadal wspomina pan mnie?-Uśmiechnął się. Pomimo szacunku, który odczuwał wobec bibliotekarza nie mógł się powstrzymać, żeby nie poddenerwować staruszka. Zanim ten jednak zdążył wybuchnąć od razu dodał.Przysłał mnie mistrz Keriel. Dostałem rozkaz zajęcia się plagą panującą w wiosce o nazwie Tradea. Postanowiłem więc, że najlepiej będzie zacząć od podstaw. To jest chciałbym zabrać ze sobą parę ksiąg świadczących o plagach, które nawiedzały Atarashii w przeszłości. Zawsze lepiej jest coś o nich wiedzieć niż iść na ślepo.
09.09.2018, 15:51
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Klasztor Erernistów
#15

STRAŻNIK



onald prychnął jedynie na przytyk Isidura. - Może i są denerwujący ale żaden nawet nie może się do Ciebie umywać, młodziku. - powiedział, po czym zarechotał. Nie zrobiło mu to zbyt dobrze, gdyż po chwili rozkaszlał się mocno i musiał aż usiąść żeby się uspokoić. W końcu mu się to udało i spojrzał na medyka z wyrzutem. - Nie dość, że denerwujesz to jeszcze chcesz mnie zabić. Nic się nie zmieniłeś. - rzekł, wysłuchując słów mężczyzny do końca. Chwilę zastanawiał się nad odpowiedzią, ale w końcu mruknął coś do siebie i podniósł wzrok. - Znając Ciebie nawet jakbym Ci nie pozwolił i tak byś wziął te księgi. Sektor trzeci, alejka szesnasta, regał od drugiego do czwartego. Tam powinieneś znaleźć księgi na temat chorób, trucizn, plag i zaraz. Jak skończysz przyjdź do mnie z książkami, zapiszę co wynosisz. - powiedział, jakby był pewny, że Isidur i tak tego nie zrobi.
Medyk dobrze wiedział gdzie znajdowało się wskazane miejsce. Czasami tam zaglądał w czasie swojej nauki ale nigdy nie wgłębiał się mocniej w lekturę na temat plag. Miały one miejsce na tyle rzadko, że nawet bardziej doświadczeni lekarze niewiele o nich wiedzieli - najzwyczajniej w świecie nie było takiej potrzeby. Teraz jednak przyszedł czas aby otrzepać z kurzu stare tomiszcza i zgłębić zapisaną na ich kartach wiedzę.

10.09.2018, 16:30
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Klasztor Erernistów
#16

sidur przyglądnął się księgom znajdującym się na półkach. O wzięciu wszystkich jednocześnie nie było mowy. Nie miałoby to też sensu. Chwilę się zastanawiał. Księgi o plagach, które w przeszłości nawiedziły krainę to podstawa. Postanowił zabrać trzy takie księgi, aby być w stanie porównać trzy podejścia do szeroko pojętego zagadnienia plag. Wziął też ze sobą księgę świadczącą o różnego rodzaju truciznach i chorobach, które mogą występować na zachód od Valen. Z pewnością były to wilgotne tereny zważając na fakt, że wioska znajdowała się zapewne w niedalekiej odległości od największej rzeki na Atarashii. Na końcu zabrał ze sobą zielennik dokładnie opisujący zioła i rośliny występujące w tych terenach. Miał tylko nadzieję, że nie popełniał błędu. Cóż... tylko czas oceni. Był przekonany, że jako Akolita, czyli osoba naturalnie uzdolniona do nauki, bez problemu zdoła przeczytać każdą z nich w trakcie drogi. Gdy kierował się w stronę wejścia do biblioteki w jego głowie zakwitł kolejny pomysł. Z uśmiechem podszedł do starego bibliotekarza. Położył przed nim wszystkie księgi, które postanowił zabrać ze sobą i powiedział. -Mistrzu Ronaldzie! Czy znalazłaby się tutaj jakaś pusta księga i jakiś ołówek lub kawałeczek węgla do pisania? Skoro wyruszam w drogę to równie dobrze mogę zacząć prowadzić dziennik. Przynajmniej dzięki temu nie zapomnę jak się pisze!-Nie był to tak fatalny pomysł jak mogłoby się na początku wydawać. Misja wyleczenia zarazy była odpowiedzialna, ale jednocześnie ekscytująca. Zapisywanie postępów na temat leczenia tejże plagi może się okazać strzałem w dziesiątkę. A przynajmniej oszczędzi konieczności pisania nużących sprawozdań. Oczywiście, jeżeli Isidur zdoła podołać powierzonemu mu zadaniu.
15.09.2018, 19:56
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Klasztor Erernistów
#17

STRAŻNIK



ybór, którego musiał dokonać Isidur był niezwykle trudny. Spośród dziesiątek ksiąg postanowił sięgnąć jedynie po kilka, które miały mu pozwolić zbadanie tajemniczej plagi od podszewki. Najgorsze było to, że nie wiedział do końca z czym będzie musiał się mierzyć. Ostatecznie jego wybór padł na "W zdrowiu i chorobie" autorstwa Juliusza Soceana - nieco przydługawa i nudna lektura opisująca wszystkie najważniejsze i najczęściej występujące choroby występujące w okolicach Valen - "Przekleństwa natury" autorstwa Trenundusa Berna - opasłe tomiszcze, w którym zawarta była wiedza na temat historii plag i ich zwalczania na całym kontynencie - oraz "Czy twoja mama umrze?" autorstwa nieznanego pisarza, który wyjątkowo dobitnie ujął wszelkie oznaki podejrzanych, dziwnych i wcześniej nieznanych przypadłości. "Trucicielstwo stosowane" autorstwa Rembrusa II było jego wyborem co do wiedzy na temat różnych chemikaliów i trucizn. Kiedyś już czytał tę książkę jednak niewiele z niej pamiętał - jedynie to, że autor miał wyjątkowo ciężką rękę do pisania. Głównie dlatego niewiele z niej zapamiętał. Całe szczęście nad zielnikiem nie musiał się wiele zastanawiać - spis wszelakich ziół i roślin był opisany w jednej książce, dumnie lśniącej okładką na samym środku regału.
- Zabierasz kilka cennych ksiąg, które kosztują więcej niż twoje marne życie i jeszcze śmiesz prosić mnie o pusty dziennik?! - zapytał głośno bibliotekarz, podnosząc się ze stołka. Widać było, że nie w smak jest mu wynoszenie tomów z budynku, co dopiero zabieranie ich w tak daleką podróż. - Idź do miasta, tam na pewno ktoś sprzedaje takie rzeczy. Kto by pomyślał, takie roszczenie... to obecne pokolenie nic nie robi tylko wymaga! Wzięliby się do pracy, nieroby jedne... - dalej mrucząc coś pod nosem odwrócił się od niego, dając mu tym samym do zrozumienia, że rozmowę uważa za zakończoną.

20.09.2018, 16:26
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Klasztor Erernistów
#18

sidur uśmiechnął się pod nosem. Zastanawiał się co byłoby gorsze. Śmierć od zarazy czy zgubienie jednej z ksiąg od starego Ronalda? Miał dziwne przeczucie, że to może być ostatni raz gdy widzi się ze starym bibliotekarzem. Nie wiedział dlaczego... po prostu miał przeczucie. Odrzucił od siebie te myśli. On był jedną z tych osób, która nie powinna polegać na instynkcie, a na wiedzy i doświadczeniu. Cóż... miał braki w obydwu, ale pożyczone księgi powinny pomóc mu przynajmniej z pierwszym problemem. Skłonił się przed starym bibliotekarzem. -Mam nadzieję, że księgi wrócą w jednym kawałku. Mam nadzieję, że JA wrócę w jednym kawałku. Ale w razie czego chciałbym się pożegnać i podziękować za te wszystkie lata. Pańskie ostre słowa bardzo mi pomagały. Ciężko mi jest opisać moją wdzięczność.-Po tych słowach opuścił bibliotekę.
Wtedy też przypomniał sobię o pewnym istotnym szczególe. Wprawdzie miał tutaj swój własny pokój, a raczej celę, jak to zwykli mawiać zakonnicy, ale nie miał zielonego pojęcia czy nie była on zajęta. Minęło sporo czasu od ostatniego razu gdy tu mieszkał. Zdarzało mu się odwiedzać to miejsce pare razy po zakończeniu nauk, ale zazwyczaj sypiał w kwaterach dla gości. Co prawda nadal pamiętał drogę do odpowiedniego pomieszczenia, a przynajmniej tak mu się wydawało. Cóż... w najgorszym wypadku będzie zajęte. Równie dobrze może zająć miejsce na korytarzu i tam zająć się lekturą książek. Tak czy inaczej czekała go raczej bezsenna noc. Wyśpi się po drodze do Tradei. Czuł jednak zmęczenie spowodowane minionym dniem. Od rana na nogach, później to zamieszanie w kopalnii... Dopiero teraz uświadomił sobie jak głodny jest. Może powinien zahaczyć o kuchnię? Ciekawe czy o tej porze znajduje się tm ktokolwiek. Tak czy inaczej skręcił w korytarz prowadzący w stronę kuchni. Jeżeli spotka tam kogokolwiek to weźmie ze sobą jakieś jedzenie. Choćby bohenek chleba. Wody miał jeszcze wystarczająco dużo. Jeżeli nikogo nie spotka to nie będzie kradł, a raczej zje jedną z porcji suszonego mięsa. Ostatecznie jego celem była stara cela w której spędził wiele lat swojej młodości.
22.09.2018, 15:30
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Klasztor Erernistów
#19

STRAŻNIK



onald odwrócił głowę na chwilę. - Powodzenia, młodziku. Nie daj się zabić. Erern z Tobą. - rzucił tylko w plecy Isidura chyba myśląc, że ten go nie słyszy. Zaraz potem zagłębił się między regały, znikając z pola widzenia medyka. To były chyba pierwsze ciepłe słowa jakie usłyszał od bibliotekarza w swoim życiu. Kataklizmy zbliżają ludzi jak mało co.
Przemierzał puste, klasztorne korytarze nie niepokojony przez nikogo. Większość braci już spała albo miała swoje misje poza murami budynku. Stukot jego butów odbijał się echem między ścianami, kiedy podążał za zewem swojego żołądka. Na jego nieszczęście o tej porze w kuchni nie było absolutnie nikogo. Co więcej, była ona zamknięta na cztery spusty żeby żaden z wygłodniałych braci nawet nie pomyślał o podkradaniu cennego jedzenia. Suszone mięso musiało jak na razie wystarczyć. Również z celą nie wyszło mu najlepiej. Drzwi zamknięte, w środku nie paliło się żadne światło. Nie wiedział czy to przez to, że w środku ktoś się znajduje czy po prostu cela jest prewencyjnie zamknięta. Już miał w głowie plan rozłożenia się na ziemi kiedy przypomniał sobie o jednym, ważnym szczególe - na korytarzach nie paliło się zbyt wiele światła, a mówiąc ściślej - nie paliło się żadne. Ciemności nie przeszkadzały mu w poruszaniu się po znajomym budynku ale czytanie w takiej atmosferze było co najmniej niemożliwe.

23.09.2018, 09:41
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Klasztor Erernistów
#20

rzegapienie tego drobnego szczegółu sprawiło, że Isidur poczuł się głupio. Z jakiegoś powodu założył, że cela, która niegdyś należała do niego będzie otwarta. Albo był zbyt rozkojarzony, zmęczony, albo po prostu był to efekt eksctacji, którą odczuwał na myśl o zbliżającej się misji. Nie uśmiechało mu się samotne podróżowanie. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach gdy na drogach panowali rabusie, albo co gorsza potwory. Rozglądnął się w poszukiwaniu czegoś lub kogoś kto mógłby mu pomóc. Cóż... o tej porze nic już nie poradzi. Postanowił, więc położyć torbę naprzeciwko drzwi do "swojej" celi, następnie włożył do torby książki, które wypożyczył z biblioteki. Oczywiście zanim to zrobił wyjął wszystkie rzeczy, które w jakikolwiek sposób mogłyby uszkodzić tomy. Usiadł jednocześnie przerzucając sobie torbę przez ramię. W taki sposób trudniej będzie mu ją ukraść, choć wątpił by ktokolwiek tego próbował. Usiadł i oparł się o ścianę. Postanowił się odprężyć i odpocząć przed nadchodzącym dniem.
A co takiego może robić osoba taka jak Isidur gdy postanawia się odprężyć? Oczywiście zaczął się modlić. Ererecezie, Dawco Życia. Twój pokorny sługa prosi o twoje błogosławieństwo i wsparcie. Proszę o pomoc w nadchodzącym zadaniu. Plaga zagraża życiu, którego jesteś obrońcą. Błagam. Pokieruj mnie na właściwą ścieżkę, abym mógł ocalić niewinne życia i tym samym poczynił kolejny krok ku mojemu celowi. Proszę także abyś zesłał na mnie spokojny sen i sprawił, że nikt nie zagrozi mi podczas pobytu w tym sanktuarium poświęconym Tobie. Modlił się w ciszy. Gdy skończył postanowił odpocząć po tym ciężkim dniu. Oparł więc głowę o ścianę i spróbował zasnąć. Był świadomy tego, że nie jest to zbyt wygodna poza ale sen to sen, a akolita potrzebował teraz przede wszystkim odpoczynku.
26.09.2018, 20:17
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja bez grafiki