Atarashii




Klasztor Erernistów
#21

STRAŻNIK



czekiwanie na jakiekolwiek poprawienie się warunków, w których się znajdował nie miało najmniejszego sensu. O tej porze mało kto interesował się samotnymi osobnikami przemierzającymi korytarze zakonu. Zwłaszcza, że nie był już uczniem, którego można ganić za to, że łamie regulamin. Jako pełnoprawny członek społeczności Erernistów miał prawo do chodzenia gdzie chce i kiedy chce. Tych kilku strażników, którzy mijali go, śpiącego na korytarzu przypatrywało mu się ze zdziwieniem - w końcu od snu były komnaty gości - jednak nie przeszkadzali mu ani go nie budzili. Chyba uznali, że to jakiś nowy sposób umartwiania, bądź pokuty.
Noc minęła mu bez zakłóceń i mimo iż nie był zbyt wypoczęty po niewygodnym śnie na zimnej podłodze, nic większego mu nie przeszkadzało. Jedynie dyskomfort, do którego zdążył już nawyknąć w swoim życiu. Obudziło go otwieranie drzwi, przed którymi zasnął. Gdy otworzył oczy jego oczom ukazała się młoda zakonniczka, która stała jak wryta, wpatrując się w nieznajomego, śpiącego pod jej drzwiami.
- Mogę jakoś pomóc? - zapytała nieśmiało, odrywając od niego wzrok i wlepiając go w podłogę.  

27.09.2018, 18:22
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Klasztor Erernistów
#22

sidur przeciągnął się. Podczas snu przypomniał sobie o paru rzeczach. Przede wszystkim o istnieniu pokoju dla gości. Fakt, że o nim zapomniał sprawił, że teraz czuł się głupio. Cóż... powinien się tak czuć. Drugą rzeczą było przypomnienie sobie, że nie korzystał ze swojej celi przez dłuższy okres czasu, więc logicznym było, że zakonnicy przydzielili w to miejsce inną osobę. Kolejną było to, że spał na korytarzu w głównej siedzibie jednej z większych religii na Atarashii. Miał niesamowite szczęście, że nie został wyrzucony z budynku. Musiał zawdzięczać to zapewne faktowi, że był tutaj znany przynajmniej przez część strażników, a i co pobożniejsi Ererniści mogli sobie wymyśleć jakąś pokutę. Całe to rozmyślanie sprawiło, że nadal milczał pomimo faktu, że biedna dziewczyna, która wychodząc ze swojego pokoju napotkała jakiegoś obcego mężczyznę, teraz zmieszana czekała na odpowiedź.
Wiedział, że sytuacja była bardzo dziwna. Sam czuł się niezręcznie do granic możliwości. Zaczął rozmasowywać obolałe mięśnie. -Nie! Wszystko jest w jak najlepszym porządku. Cóż... zapewne byłoby w najlepszym porządku gdybym nie był taki roztrzepany i zapominalski. Nie musisz się mną martwić! Tak naprawdę to powinienem być ci wdzięczny za obudzenie! Gdybym zaspał to mistrz Keriel pewnie urwałby mi głowę. Kto wie czy już nie zaspałem... Swoją drogą nie wiesz może gdzie mógłbym go znaleźć? A przy okazji mam na imię Isidur.- W normalnych okolicznościach zapewne wykonałby jakiś pojednawczy gest, ale w tym momencie wyglądałoby to raczej dziwnie. Powstał ostrożnie nadal nie do końca ufając zastygłym mięśnią. Po powstaniu przeciągnął się oczekując na odpowiedź dziewczyny.
02.10.2018, 19:48
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Klasztor Erernistów
#23

STRAŻNIK



Dziewczyna uważnie przyjżała się mężczyznie. Nie wyglądał na zaniedbanego więc odrzuciła jakiekolwiek pomysły jako mógłby być bezdomnym. Poza tym jakby niby miał tu wejść?
- Mistrz Keriel? Mogę Cię tam zaprowadzić jeśli tego potrzebujesz, chyba że to nie aż tak ważne? - przekrzywiła głowę wpatrując się w nieznajomego. Nie wiedziała co o nim myśleć i jej postawa wraz z sposobem w jaki patrzyła tylko to ujawniała. Widząc jak alkolita rozmasowuje mięśnie chciała podejść i jakoś mu pomóc, ale nawet nie wiedziała jak. Nic by nie wynikneło z takiej pomocy.
W tym samym czasie przez korytarz przechodził jeden z strażników, który mijał wcześniej Isidura. Wyraźnie rozpoznał akolitę. Uśmiechnął się na jego widok, podszedł bliżej i zaczął wykonywać koła ramieniem, rozmasowując przy tym bark.
- Jak spanie na ziemi? To jakaś nowa pokuta o której nie wiem? - jego wzrok biegał od dziewczyny stojącej obok do medyka. I tak jak kobieta, nie wiedział co tu się działo.
19.10.2018, 17:19
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Klasztor Erernistów
#24

ytuacja musiała wyglądać komicznie. Cóż... przynajmniej dla strażnika. Dziewczyna mogła czuć się niezręcznie. Akolita nie mógł się powstrzymać od uśmiechu. Nie ma to jak wesoło zacząć dzień. Po tym jak już skończył rozmasowywać mięśnie ukłonił się lekko stojącej przed nim dziewczynie. -Byłbym niezmiernie wdzięczny. Mam do niego sprawę nie cierpiącą zwłoki i chciałbym z nim porozmawiać jak najszybciej.-Nie chciał dziewczynie mówić o temacie tej rozmowy. Nie wiedział w końcu na ile ta wiedziała o pojawieniu się zarazy, a sianie paniki wśród młodych zakonniczek nie było jego celem. Do strażnika zaś zwrócił się z uśmiechem. -Może powinniśmy się trzymać takiej właśnie wersji. Przynajmniej wtedy wychodzę na pobożną i cnotliwą osobę, a nie kogoś kto po prostu wolał spać na podłodze niż w ciepłym łóżku.
Podążył więc za kobietą rozmyślając nad tym jak rozplanować dzisiejszy dzień. Na pewno musiał udać się jeszcze na miasto. Kupić na drogę jakiś prowiant, zakupić dziennik i coś do pisania. Zastanawiał się też nad inną sprawą. Przydałby mu się ktoś do pomocy. Lecz zważając na słowa mistrza Keriela ze wczorajszego wieczoru było to mało prawdopodobne. Cóż... będzie musiał sobie poradzić samotnie. Cały czas kwestionował swoją decyzję dotyczącą udania się na tę misję. Był zaledwie początkującym medykiem i choć jego magia dawała nadzieję na przyszłość to nadal była niedopracowana. Być może na tej wyprawie będzie miał szansę rozwinąć się w tym zakresie. Tak rozmyślając przemierzał kolejne korytarze monumentalnego klasztoru.
19.10.2018, 17:42
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Klasztor Erernistów
#25

STRAŻNIK



Cała sytuacja w rzeczywiście była komiczna. Strażnik, po usłyszeniu słów Isidura zaczął się śmiać prawie bez opamiętania.
- No cóż, zdarza się i tak - powiedział dalej się śmiejąc. Nie do końca rozumiał dlaczego Isidur postanowił spać na korytarzu. Przecież mógł kogoś poprosić o pomoc. W końcu nabrał powietrza w płuca i powstrzymał się od napadu śmiechu. Tymczasem zakonnica nie wiedząc z czego śmieje się wojownik, stała przypatrując się wszystkiemu bez słowa.
- W takim razie nie będę Ci przeszkadzać w dalszej "pokucie" - wyraźnie zaakcentował ostatnie słowo po czym zbrojny odszedł w swoją stronę.

Młódka prowadziła medyka przez dobrych kilka minut po klasztornych korytarzach w kompletnej ciszy, wydawać by się mogło że zabłądzili. Jednak nie. W końcu zatrzymała się przy drzwiach.
- To tutaj. Mistrz Keriel właśnie się modli w kapliczce, ale o tej porze powinien już skończyć. Dziewczyna stała przez chwilę, wpatrując się w Isidura. Czekała na jego reakcję przez jakiś... ułamek sekundy. A potem się ukłoniła i szybko uciekła w korytarzach. Pozostawała tylko kwestia czy akolita zdecyduje się przerwać modlącemu, czy zaczeka. A czas naglił... i to bardzo
19.10.2018, 21:51
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Klasztor Erernistów
#26

odlitwa czy nie czas jednak gonił. O ile Isidur był człowiekiem pobożnym to nigdy nie przedłożyłby modlitwy ponad ludzkie życie. A to właśnie o ludzkie życia się teraz rozchodziło. Podzękował dziewczynie za pomoc i bez wachania wszedł do kaplicy. Spotkał się ze zdziwionym spojrzeniem Keriela, który akurat kończył swoją modlitwę.-Proszę o wybaczenie, ale stwierdziłem, że nie ma sensu czekać, szczególnie zważając na wagę misji, którą otrzymałem. Chciałem się po prostu dowiedzieć szczegółów odnoście woźnicy, który zabierze mnie do Tredea. Gdzie go znajdę, kiedy. No i przede wszystkim jak wygląda.-Kapłan zaczął więc opisywać mu woźnicę, który zabierze go spod bram miasta. Starszy jegomość, z pewnością doświadczony i obeznany z drogami. Lata świetności ma już za sobą i najchętniej odszedłby już na spoczynek. Strażą Isidur nie musiał się martwić. Wszystko było uzgodnione. Co do zarazy to nie pojawiły się żadne nowe informacje, więc akolita będzie musiał opierać się na obecnej wiedzy i na tym czego nauczy się z ksiąg. Po krótkiej rozmowie Isidur pokłonił się starszemu kapłanowi. Zanim jednak wyszedł przyklęknął i odmówił króciutką modlitwę. -O panie, dawco życia. Błagam cię, abyś uczynił mnie naczyniem i instrumentem twojej woli. Spoglądaj łaskawym okiem na moje przygody.-Wstał i zaczął kierować się do wyjścia z klasztoru.
Nadal chciał załatwić parę spraw. Przede wszystkim kupić trochę prowiantu na drogę, uzupełnić brakujące zapasy. No i kupić dziennik. To była dosyć ważna rzecz. Pożegnał się więc z tymi pradawnymi murami mając nadzieję, że jeszcze kiedyś tutaj wróci. Bez wachania opuścił Górne Valen kierując się na uliczki nadmorskiego miasta w celu zrobienia zakupów.


Gracz opuścił wątek
19.10.2018, 23:33
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja bez grafiki