Atarashii




Ratusz Grimssdel
#41

amstur zmarszczył brwi. Kto mógł chodzić po korytarzach o tak nieludzkiej porze? Dla pewności rzucił wzrokiem za okno, upewniając się co do pozycji księżyca, która powiedziałaby jak wiele czasu minęło. Wyglądało jednak na to, że nie zatracił się w swoich badaniach na tyle, by minęła cała noc. Teraz, gdy po mieście grasował morderca, wychodzenie nocą było niezwykle niebezpieczne. Osoba, która tą porę wybrała sobie na przechadzki musiała mieć dobry powód, by wybrać akurat ten czas. Wiedziony przeczuciem i poczuciem obowiązku, Hamstur zgasił szybko świecę, nie chcąc by jego badania zostały przypadkowo spalone przez nieopatrzną iskrę.
Zarzucając na siebie płaszcz, podszedł do drzwi od pokoju i wyjrzał na zewnątrz, starając się zachować ciszę. Nie było w końcu potrzeby budzić wszystkich wokoło tylko dlatego, że Skryba postanowił sprawdzić, kto szlaja się po korytarzach.
Skryba mógł zaobserwować jeden z piękniejszych księżyców ostatnich dni. W prawdzie nie było jeszcze pełni, ale niebo było praktycznie bezchmurne. Z pozycji księżyca mógł odczytać, że jest coś trochę po północy, czyli nie zatracił się aż tak w swoich badaniach... Jeśli chodzi o jego dalsze czynności, to już nie mógł być tak pewien czegokolwiek... Świeczka zgasła posłusznie, zostawiając lekki dymek i zapach spalenizny i gdy tylko Akolita podszedł do drzwi i je otworzył zorientował się, że widzi ciemność. Brak świecy, czy jakiegokolwiek innego światła utrudniał dojrzenie czegokolwiek, zaś leniwy księżyc tylko leciutko wspierał oczy maga ma tyle, że był pewny, że nikt nie stoi przed jego drzwiami. Co jednak kryło się dalej w ciemnościach? Thorn jeden wie...
Hamstur westchnął w myślach. Nie chcąc nikogo budzić, po cichu wyszeptał zaklęcie Aury Utraty Zainteresowania i wyszedł na korytarz. Spokojnie zamknął za sobą drzwi i starając przyzwyczaić się do ciemności, powolnym krokiem skierował się w stronę źródła kroków. Stąpał ostrożnie - nie chciał bowiem przewrócić się o wystający próg, kamień czy zadartą fałdę dywanu i wywołać hałasu, który mógłby obudzić innych.
Oczy maga stopniowo przyzwyczajały się do ciemni ukazując coraz to bardziej wyraźne kształty. Na nic się to jednak zdało bowiem w podłużnym cienistym korytarzu nie było dosłownie nikogo. Dziwne dźwięki kroków zdawały się ponownie nie wybrzmiewać, tak jakby coś lub ktoś rozpuścił się w powietrzu... wtem uszy Hamstura wychwyciły ciche skrzypienie drzwi wejściowych, a także ich cichutkie domykanie...
Jakże osobliwe, pomyślał Skryba. Brak kogokolwiek w korytarzu mimo kroków i dźwięki, które nie powinny wybrzmiewać same z siebie, doprowadziły Skrybę do dziwnych wniosków. Co prawda było jeszcze zbyt wcześnie, by móc brać je poważnie, lecz sama ciekawość wystarczyła mężczyźnie. Gładząc się po brodzie, Hamstur spokojnym krokiem ruszył w stronę drzwi. Jeśli w pobliżu drzwi (lub w samych drzwiach) znajdowałoby się okno, Akolita chciał wyjrzeć przez nie i zlokalizować osobę, która opuściła ratusz. Jeśli okna nie było, zamierzał po prostu wyjść na dwór spokojnym krokiem, starając się nie budzić nikogo. W końcu nie ma nic bardziej podejrzanego niż skradająca się postać. Cały czas utrzymując aktywną Aurę, ruszył przed siebie.
W istocie, na końcu korytarza znajdowało się okno... A przez to okno nasz bohater mógł dojrzeć ciemną sylwetkę, prawdopodobnie mężczyzny, który opuszczał spokojnym, acz ostrożnym krokiem posiadłość burmistrza. Niedostatecznie dobre światło niestety znacząco utrudniało weryfikację czegoś więcej... niż aktualnie zdobyte informacje.
Hamstur westchnął w duchu. Upewniwszy się, że Aura cały czas jest aktywna, podszedł do drzwi i starając się być cicho, wyszedł z budynku na zewnątrz. Starał się otworzyć i zamknąć za sobą drzwi możliwie cicho, by nie powodować nadmiernych hałasów i skrzypienia.

Gracz opuścił wątek









02.05.2020, 09:28
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja bez grafiki