Cmentarz Lothil
#31

Westchnęła ciężko. Athlauna skłamałaby, gdyby spodziewała się, że Egzekutor powie jej wszystkie szczegóły. Zmarszczyła brwi wyraźnie niezadowolona, analizując nowe informacje. Czuła ogólny mętlik w głowie.
Jacy żebracy? — żachnęła się. — Egzekutorze, więcej informacji. Co znaczy, że znaliście się? Spotkałeś go, jak związałeś się z innym szamanem? Jeżeli zrobił coś niedopuszczalnego, muszę to wiedzieć. Nie możesz wszystkiego zatrzymywać dla siebie.
Przyspieszyła kroku, kierując się narastającą irytacją, ponieważ zdała sobie sprawę, że nie ma najmniejszego pomysłu, co zrobić, aby być pewną tego, że nie wpadnie w pułapkę.
Mam w tym momencie dwa wybory — oznajmiła po chwili chłodno, kontaktując się z każdym ze swoich duchów. — Albo będę siedziała cicho, czekając, aż straży miejskiej znudzi się pilnowanie mnie, albo wykorzystam to, że minął krótki czas od ataku i śmierci Vitolda, i wdrążę nasz plan, konfrontując się z Goloramem. Kto jest za którym wyjściem? Nie ma żadnego wstrzymywania się od głosu. Nie mam pojęcia, co zrobić, więc liczę na was. Słucham, co macie mi do powiedzenia.
Czekając na Severusa, Athlauna zamierza przystanąć z boku wejścia na cmentarz, tak, aby nie być pod obstrzałem innych osób.

Mana: bez zmian
30.09.2018, 17:45
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Cmentarz Lothil
#32

STRAŻNIK



łos Severusa odezwał się w jej głowie. - Grupa żebraków próbowała wydębić ode mnie pieniądze. Chyba uznali, że jestem kimś wysoko postawionym. Nie chcieli się odczepić i byli dosyć natarczywi... musiałem poprosić straż o pomoc. Trochę mnie zatrzymali żeby o wszystko wypytać. Całe szczęście udało mi się wywinąć o niczym im nie mówiąc. - rzekł, przyspieszając kroku. Był już naprawdę blisko.
Na pytania kobiety odpowiedziała jej głucha cisza. Egzekutor wciąż stał w miejscu, przypatrując się patrolującym okolicę strażnikom. Już miał się odezwać kiedy kobieta ruszyła w stronę krawędzi cmentarza. Pokręcił tylko zrezygnowany  głową i podążył za swoją panią.
- Jestem za działaniem. Już i tak za długo czekamy. - odezwał się w jej głowie głos Vitolda, który z coraz większym zniecierpliwieniem wyczekiwał momentu zemsty na Goloramie.
- Chociaż mówię to niechętnie muszę zgodzić się z przedmówcą. Plan chociaż ryzykowny może przynieść jakieś korzyści. - zawtórowała Athenais swoim wdzięcznym, władczym tonem.
- Według mnie powinniśmy jeszcze zaczekać. Athlauno, nie wiesz prawie nic o tym Goloramie, nie rzucaj się tak bez sensu w niebezpieczeństwo! - głos Bayarda był strapiony. Słychać było, że naprawdę troszczy się o swoją Panią.
- Za chwilę będę na miejscu. Też bym się jeszcze wstrzymał. - rzucił krótko Severus, a kobieta zauważyła go jak bardzo szybkim krokiem idzie w jej stronę. Pomachał jej krótko jakby chcąc zaakcentować swoje przybycie.
Kolejnego głosu nie słyszała już od bardzo dawna. Delikatny, spokojny, opanowany. - Walka z drugim Szamanem przyniesie jedynie więcej chaosu. Jestem za próbą porozumienia się z nim. - odezwała się krótko Świtezianka, jak zwykle optując za najbardziej pokojową opcją.
- Bardzo chętnie bym był za walką ale obawiam się, że jeszcze nie jestem do niej gotowy... - Febar wciąż nie doszedł do siebie po ostatnim starciu. I chociaż przyznawał to z żalem musiał stwierdzić - zarówno przed sobą jak i przed Athlauną - że nie będzie w niczym pomocny w nadchodzącym starciu.
Joanna i Evandrus odezwali się praktycznie w tym samym momencie, rzucając jedynie jednym słowem. Walka.
Jak na razie głosy jej duchów były dość równo podzielone. Jedynie Egzekutor szedł dalej w milczeniu nie odzywając się nawet słowem. Po twarzy jej najwierniejszego obrońcy nie było widać absolutnie żadnych emocji. W końcu doszli do skraju cmentarza, a Severus wręczył jej akt własności do mu, kłaniając się jej nisko. Gdy tylko się wyprostował spojrzał pytającym wzrokiem na zbrojnego. - Pod jednym warunkiem - mruknął Egzekutor, patrząc z góry na Athlaunę. - Daj słowo, że wyciągniesz z grobu Urama ten talizman - powiedział zimnym jak stal głosem. Po raz pierwszy słyszała żeby odnosił się z takim chłodem w stosunku do niej. - A potem oddasz go mi. - dokończył, zaciskając pięści.

30.09.2018, 19:07
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Cmentarz Lothil
#33

Athlauna bardzo uważnie słuchała swoich nieśmiertelnych towarzyszy. Bardzo miała ochotę skonfrontować się siłowo z drugim szamanem, z drugiej strony wiedziała, że tym samym może strzelić sobie w kolano. Zamierzała zastanowić się nad tym, nawet otworzyła usta, by odezwać się, gdy Egzekutor postanowił dodać swoje.
Zamurowało ją na tyle długo, by było to dostrzegalne. Schowała dokument własności domu do torby. Uważnie spojrzała na olbrzyma, nie spuszczając wzroku, gdy ich spojrzenia spotkały się. Nie miało żadnego sensu stawianie kolejnych pytań.
Dyktujesz mi warunki? — zaczęła mówić za pomocą telepatii, kierując się tylko do Egzekutora. — Czasami mam wrażenie, że nie jesteś ani trochę po mojej stronie. Nie wiem nawet dlaczego postanowiłeś przyłączyć się dla mnie.
Przez chwilę wodziła jeszcze wzrokiem po aniele, podejmując decyzję.
Dobrze, niech ci będzie. Jeżeli mam wybierać między tobą a Uramem, to zaufam tobie. W ciemno, niech stracę. Zadowolony?
Szamanka cierpliwie czekała na odpowiedź bądź jakąkolwiek inną reakcję ducha, by zaraz potem skupić się na drugiej istotnej kwestii.
Vitoldzie, coś ci wczoraj obiecałam. Pozbaw tego Golorama ochrony. Będziesz miał do pomocy Athenais. Nic więcej nie rób prócz rozmowy z twoim byłym szefem. Severusie, ty otrzymasz kolejne zadanie. Ukryjesz się przed wzrokiem innych i niespostrzeżenie zinfiltrujesz ten magazyn. Chcę wiedzieć jak najwięcej o tym szamanie i drugim mężczyźnie, co z nim przebywa. Nie narażaj się jednak. Jeżeli zauważą cię, uciekaj albo wróć do talizmanu. Poza tym nie zrobimy nic. Pozbawimy go ludzi i zobaczymy, co się wydarzy, a czuję, że Goloram nie przed nami ukrywa się i jest celem kogoś innego. Przekonamy się, czy ktoś to wykorzysta. Jak nie, będziemy myśleć, co dalej.
Z tymi słowami Athlauna zamierzała wrócić do zakładu, zaszyć się w swoim mieszkanku na piętrze i czekać na efekty działań duchów, które zamierzała przywołać po drodze (Vitolda i Athenais), o ile oczywiście nic więcej nie wydarzy się na cmentarzu oraz później w samym mieście.
16.10.2018, 19:47
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Cmentarz Lothil
#34

STRAŻNIK
Cały świat zamilkł w oczekiwaniu wraz ze znieruchomieniem Szamanki.



ożna było wyczuć, że dookoła napięcie sięgało zenitu. Mimo iż Athlauna swoje słowa kierowała jedynie w stronę Egzekutora cała reszta duchów dobrze wiedziała, że dzieje się coś niedobrego. Jej naczelny obrońca jeszcze nigdy tak otwarcie się jej nie sprzeciwiał, co dopiero mówić o dyktowaniu warunków. Dla innych było to nie do pomyślenia!
Po chwili całe napięcie spłynęło wraz ze słowami Szamanki. Mogła nawet przysiąc, że Egzekutor uśmiechnął się lekko pod hełmem, jednak stał pod słońce i mógł być to jedynie refleks światła odbijający się od ochrony jego głowy. - Zadowolony, moja Pani. - powiedział krótko, po czym ukłonił się jej głęboko. W żaden sposób nie skomentował jej wypowiedzi, a gdy się wyprostował na jego twarzy pojawiła się zwyczajowa, beznamiętna maska.
Vitold nie krył zadowolenia na wieść o możliwości wyrównania rachunków ze swoim byłym pracodawcą. Co prawda mina mu nieco zrzedła, gdy zdał sobie sprawę kto mam mu towarzyszyć. - Niech będzie. Tylko niech mi nie przeszkadza, to męskie rozmowy. - rzekł, podkreślając dobitnie słowo "męskie". Athenais nie skomentowała tego przytyku. Widocznie już przyzwyczaiła się do gburowatości ich nowego towarzysza. Severus również nic nie powiedział - otrzymał swoje zadanie i tyle mu wystarczyło. Wszyscy szybko oddalili się w swoją stronę, pozostawiając Athlaunę sam na sam z Egzekutorem.
Droga do zakładu ciągnęła się niemiłosiernie długo. Szamanka wyczuwała, że coś zmieniło się w Egzekutorze po spotkaniu na cmentarzu, jednak nie była w stanie powiedzieć co takiego. Na pewno był zadowolony z jej obietnicy. Tylko czemu? Co takiego łączyło go z Uramem i jego runą? Jedno było pewne - Athlauna miała mnóstwo czasu na rozmyślania, gdyż duchy długo nie wracały.

Minęło kilka godzin, w czasie których kobieta zdążyła się już zdenerwować. Severus od czasu do czasu zdawał krótkie raporty - udało mu się dostać do magazynu jednak nigdzie nie potrafił znaleźć Golorama ani tym bardziej jego tajemniczego towarzysza. Za to znalazł od groma najemników. Co najmniej piętnastu siedziało na skrzyniach bądź pilnowało wszystkich wejść, kto wie ilu było na zewnątrz. Duch nie potrafił rozpoznać ilu z nich było żywych, a ilu było jedynie na usługach wrogiego jej Szamana. Za to znalazł sławne Bułę, który wylegiwał się na na środku magazynu na prowizorycznie zrobionym łóżku. Już na pierwszy rzut oka widać było jak przylgnęło do niego to przezwisko - najemnik był ogromny! I to nie tylko wzwyż ale też wszerz. Jakby ktoś do beczki z piwem doczepił ręce i nogi. Był do tego niezwykle tłusty. W jaki sposób potrafił wywołać w grupie najemników respekt ciężko było powiedzieć. Jakoś mu się to jednak udawało, gdyż wszyscy zwracali się do niego z lekko drżącym głosem. W pewnym momencie jeden z najemników podbiegł do niego rozgorączkowany i nerwowym głosem zaczął szeptać mu coś na ucho tak żeby reszta grupy nie słyszała. Buła wybałuszył oczy, po czym zerwał się na równe nogi - niezwykle zręcznie jak na jego posturę. Szybko wyszedł z magazynu, zostawiając pozostałych najemników w niemałym osłupieniu.

- No proszę proszę, kogo me oczy widzą. Maria, Ciebie wystawili jako czujkę? Jak mnie nie ma pod ręką chwytają się każdego ścierwa do pomocy - powiedział pewnie siebie Vitold, wychodząc z cienia. Athenais jak na razie pozostawała w cieniu, czekając na rozwój sytuacji. Kobieta nazwana Marią sięgnęła po miecz i odskoczyła na kilka kroków w popłochu. Na twarzy malowało się jej przerażenie.
- Kurwa mać, przecież zdechłeś! Powiedzieli, że nikt nie przeżył ataku! - krzyknęła, zapominając chwilowo, że jej zadaniem jest nie zwracać na siebie uwagę. Athenais zauważyła jak jeden z siedzących niedaleko żebraków wstaje powoli i znika w jednej z uliczek.
- Jak widać mam się dobrze. Goloram was wszystkich oszukał. Chciał żebyśmy zdechli w tym ataku. Wysłał nas w pieprzoną pułapkę i dobrze o tym wiedział. Ben, Irez i Orion nie dali rady... strażnicy tej jubilerki posiekali ich na kawałki. Mnie wzięli jako... zakładnika. - powiedział po chwili przerwy. Jak na razie dobrze mu szło ukrywanie prawdy. - Ona i Goloram mają ze sobą na pieńku od dawna i to widać. Problem w tym, że płacimy za to my. Ten skurwiel, który nas wynajął chce nas wszystkich po kolei wybić żeby potem nam nie płacić. Mamy być tylko jebanym mięsem armatnim! - skończył zdenerwowany, zaciskając ręce.
Na tę deklarację Maria opuściła nieco broń. - Ale... ale jak Ci się udało uciec? Przecież powiedziałeś, że wybili każdego. Czemu nie Ciebie?
- Bo mam mózg do kurwy nędzy. Pomyśl chwilę. Nie dam się zabić za jakiegoś idiotę, który wysłał nas tylko po to żeby sprawdzić jak silna jest ochrona zakładu. Cholera, nawet nam nie powiedział, że będzie jakakolwiek ochrona! A miał niby wszystko zaplanowane. Chuja do dupy ma, a nie plan. Pozabija nas wszystkich jak tak dalej pójdzie. - rzekł, rozluźniając się nieco. Chyba przypomniał sobie, że nie można go już zabić i w sumie nie ma się o co martwić. - Muszę pogadać z Bułą o tym co się stało. Tylko tak żeby Goloram o tym nie wiedział. Dasz radę to zorganizować?
-Nie trzeba będzie nic organizować, Vitoldzie - odezwał się tubalny głos, a zza rogu wyszedł sam zainteresowany. Jak do cholery tak szybko tu przylazł?! - Goloram zapłacił nam za wykonywanie jego poleceń. Dobrze wiedziałeś na co się piszesz, taka praca najemnika. Nie wszystko da się przewidzieć. - powiedział Buła, spoglądając na ducha z góry. Po chwili uśmiechnął się jednak i poklepał go po ramieniu. - Kurwa, cieszę się, że udało Ci się przeżyć. Szkoda reszty chłopaków ale sam wiesz jak wygląda ta robota. Ale ale! Dzięki tobie dowiemy się ilu ludzi ma ta suka i jak dobrze jest wyposażona. Może właśnie o to chodziło Goloramowi? Mieliście zrobić zwiad żeby potem nie było wtopy. No, wracajmy do magazynu, tam wszystko nam opowiesz. - powiedział Buła, odwracając się w stronę ich kryjówki. Sam Vitold stał w miejscu, niezdecydowany co robić. Jego stara kompania chciała go przyjąć z powrotem. A gdyby tak wrócić?

05.11.2018, 20:24
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Cmentarz Lothil
#35

Pomimo tego, że miała wiele czasu, by rozważyć problematykę tajemniczej runy, postaci Urama, jak i samego Egzekutora, myśli szamanki wciąż wędrowały wokół magazynu, jej przywołanych duchów, wszystkich konsekwencji, przewidywań następnych ruchów. Była całkowicie skupiona na obecnym problemie, oddalając spór pomiędzy dwoma duchami na jakiś czas.
Nie rezygnując z ochrony Egzekutora spędziła te kilka godzin w jej małym saloniku, zajadając się ciasteczkami i zapadając w głębokim fotelu, a także obserwując spod oka milczącego towarzysza. Nie pytała już o nic, wcześniej przekazując mu, aby obserwował z okien sytuację na zewnątrz zakładu, robiąc od czasu do czasu obchód na piętrze.

Wiedzieli, że tu przyjdziemy — skwitowała Athlauna, gdy Severus zdał jej relację z przeszukania magazynu. — Być może chcieli, byśmy natknęli się na najemników i wszczęli walkę, a sami przystąpią do reszty plany, korzystając z tego, że byłabym zajęta. Być może wrócą do zakładu... Jasny gwint, po co mieliby? Severusie, pokręć się tam jeszcze i spróbuj znaleźć odpowiedzi, co oni kombinują. Muszą być jakieś tropy.
Jeden z żebraków wstał i właśnie odchodzi. Słyszał słowa tej dziewczyny — zakomunikowała telepatycznie swej pani Athenais.
Śledź go. — Wdowa Voegembe od razu podjęła decyzję. — Bądź ostrożna. To mogą być ludzie od straży albo z tej organizacji, albo od Golorama, albo od jeszcze nie wiadomo kogo. Nie wierzę w przypadki. Zobacz, komu idzie zameldować o zjawieniu się Vitolda.
Tak, pani.
Athlauna wyczuła niezdecydowanie Vitolda. Domyślała się w czym leży problem. Przysłuchując się dialogowi pomiędzy nim a Marią, a potem z Bułą, westchnęła. Sięgnęła po kruche ciasteczko z czekoladowym nadzieniem, łamiąc je w połowie.
Idź z nimi — poleciła mu. — Dopiero co przeszedłeś na drugą stronę. Spędź z nimi ten czas. Nie oczekiwałam, że od razu przekonasz ich, by porzucili zlecenie, ale dzięki tej propozycji nadal masz szansę to zrobić. Jeżeli nie uda ci się, spróbuj wyciągnąć z nich informacje, co Goloram zamierza zrobić, co zrobią najemnicy, czego tak naprawdę szukają i kto ciągle siedzi z nim. Jak najwięcej, Vitoldzie.
Athlauna pozwoliła, aby słowa dotarły do ducha, aby zaraz dodać łagodnym tonem:
Wiem, że chciałbyś wrócić do swojej kompanii i to z nimi pracować, ale jest już na to za późno. Wystawiono cię, ale otrzymałeś drugie, nieśmiertelne życie. Nie zabronię ci opowiedzenia szczegółów o mnie i reszcie moich towarzyszy, jednakże zachowaj w pamięci, kto lekką ręką potraktował fiasko waszej zwiadowczej misji. Pamiętaj, Vitoldzie, że od tego nie ma odwrotu.
Jej nowy duch mógł wyczuć, że właśnie został poddany próbie. Athlauna chciała, by sam podjął decyzję, czy jest wierny swojej kompanii, czy nowej pani, którą znał zaledwie od dwóch dni. Szamanka przeczuwała, że tę walkę raczej przegra. Z uwagą śledziła dalszy rozwój sytuacji.


Podsumowanie many:
poprzedni post – koszt razem 22 pkt., z czego regeneracja to 14 pkt. (512/520 pkt.)
ten post – koszt razem 9 pkt., regeneracja bez zmian (517/520 pkt.)
10.11.2018, 18:12
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Cmentarz Lothil
#36

STRAŻNIK



thenais oddaliła się szybkim krokiem z miejsca całego zamieszania. Chwilę jej zajęło ominięcie wszystkich najemników tak żeby nie została zauważona. W końcu jednak jej się to udało i znalazła się w uliczce, w której zniknął biedak. Nigdzie nie było go widać. Parę kroków od wejścia do alejki znalazła jedynie stos brudnych szmat, które dobrze nałożone mogłyby udawać poszarpane ubranie. Po osobie, która miała je na sobie nie było żadnego śladu.

Zniknięcie Athenais ze sceny nie przykuło uwagi Vitolda. Tak naprawdę nic w tym momencie go nie interesowało. Jedyne o czym myślał to radość, że jego dawna kompania bez problemu przyjęła go w swoje szeregi. Zignorował nawet słowa Athlauny, które spłynęły po nim jak po kaczce. Posłusznie szedł za Bułą, który powolnym, miarowym krokiem zbliżał się do magazynu.
Reszta kompanii najemnej była równie zdziwiona, co Maria kiedy zobaczyli kto wchodzi do ich kryjówki za szefem. Po chwili jednak wszyscy krzyknęli radośnie i po kolei zaczęli podchodzić do swojego towarzysza żeby nacieszyć się jego obecnością jak i pogratulować mu tego, że wykiwał "tę nowobogacką sukę" i przeżył. W końcu jednak dali mu spokój, kiedy Buła przekrzyczał ich wszystkich i kazał się rozejść. Sam położył Vitoldowi rękę na ramieniu i odszedł z nim na bok.
- Nie mam pojęcia jak ci się to udało ale musisz nauczyć mnie tej sztuczki. Wszyscy razem z Goloramem myśleli, że już po was - powiedział, po czym przyjrzał się swojemu podopiecznemu. - Aż dziw, że nic Ci nie zrobili. Podobno masakra była nieziemska. A teraz mów, co udało Ci się tam znaleźć? - zapytał, rozsiadając się na jednej ze skrzyń, która skrzypnęła niebezpiecznie pod jego ciężarem.
- Właścicielka zakładu to szamanka - wypalił od razu Vitold, nie bawiąc się w uprzejmości. Buła na tę wiadomość otworzył szerzej oczy ale nie komentował. - Tak samo jak Goloram. Ci goście, których z nami wysłał po prostu wyparowali jak tamci przebili ich mieczem. Jakby nigdy ich z nami nie było. Athlauna... znaczy... Pani Voegembe, właścicielka zakładu... Nie jest taka zła. Widzisz, Buła... - najemnik ściszył głos i nachylił się do przełożonego. - Mnie też dorwali. W sensie tamci. Wcale nie przeżyłem tej walki. To ona przywróciła mnie do życia. - skończył, przypatrując się reakcji drugiego mężczyzny.
Ten zamyślił się chwilowo, wpatrując się gdzieś w przestrzeń. Dopiero po chwili lekki uśmiech wykwitł mu na twarzy. - Młody, chyba przywalili Ci w walce o jeden raz za dużo. Duchy? Szamani? Tamta kobieta miałaby być tak potężna? To tylko właścicielka pierdolonego zakładu gdzie robi się świecidełka. Widocznie wynajęła dodatkową ochronę, bo wiedziała, że Goloram będzie próbował ją dorwać. Naopowiadała Ci bajek żebyś przyszedł tutaj i zaczął mącić. Stara dobra taktyka ale nie zadziała na nas. Vitold, Goloram zapłacił nam za wyruchanie z biznesu tej dziewki - i być może wyruchanie naprawdę jeśli się uda - i to właśnie zrobimy. Odpocznij trochę, ostatnia walka mocno Cię zmęczyła. I nie wspominaj więcej o tych głupotach. - powiedział, po czym wstał, poklepał najemnika po ramieniu i zaczął odchodzić w stronę pozostałych ludzi.
- Czekaj! - krzyknął za nim Vitold w panice próbując znaleźć sposób żeby go przekonać. Przecież mu się to nie wydawało. Zdechł jak pies w tym zakładzie przez tego cholernego Golorama i ani myślał teraz dla niego pracować! - To wszystko prawda! Oni naprawdę przyzywają duchy! - powiedział na tyle głośno, że reszta kompanii zdołała to usłyszeć. Gdzieniegdzie dało się słyszeć stłumione śmiechy i nieprzychylne komentarze. Czyżby Vitold stracił głowę?
- Mówiłem Ci, że masz się zamknąć! Nie ma czegoś takiego jak duchy. Dałeś się omamić pierwszej lepszej dziewce jak jakiś nowicjusz. Ogarnij się i weź się do roboty albo wypierdalaj. Nie potrzeba mi tu szaleńca. - odpowiedział mu Buła coraz bardziej wkurwiony. Reszta kompanii wybuchnęła śmiechem na widok zagubionego Vitolda.
- Skoro nie chcesz uwierzyć na słowo... - powiedział najemnik, wyciągając z pochwy nóż. Wszystkie śmiechy natychmiast ucichły. Naciągniętych zostało kilka cięciw, a ci którzy mieli pod ręką broń chwycili ją, przyjmując groźne miny. - ... będziesz musiał to zobaczyć sam. - powiedział, po czym uniósł nóż i przejechał nim sobie po szyi. Potok krwi zalał jego ubranie, a on sam spróbował nabrać powietrza w płuca ten ostatni raz zanim umrze. Ponownie.
- Pierdolony debil! - krzyknął Buła, podbiegając do upadającego na ziemię Vitolda, łapiąc go i kładąc delikatnie. - Hemar, dawaj apteczkę! Nie umieraj mi tutaj, kretynie. Co Ci strzeliło do łba?! - powiedział zdenerwowany, patrząc na Vitolda, który zamrugał kilka razy, a jego usta poruszyły się jakby próbował coś powiedzieć. Przecięte struny głosowe uniemożliwiły mu to i jedyne co mu się udało to wydobyć z siebie bulgoczący dźwięk, gdy krew wylała się z jego ust.

Chwilę później w całym magazynie dało się słyszeć okrzyk zdumienia, gdy w miejscu gdzie przed chwilą było ciało ziała pustka. - Goloram! - wrzasnął Buła, podnosząc się z ziemi. Podszedł do swojej broni, chwycił ją i ze wściekłością wpatrzył się w drzwi prowadzące na zaplecze magazynu. - Masz mi coś kurwa do wyjaśnienia.

10.11.2018, 21:08
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Cmentarz Lothil
#37

Athenais, miej oczy szeroko otwarte. Nie zbliżaj się już zanadto do magazynu. Vitold postanowił zrobić przedstawienie i właśnie do mnie wrócił — zakomunikowała Athlauna, marszcząc mocno brwi. Wybryk nowego ducha nieznacznie popsuł jej plan, choć równocześnie musiała przyznać, że podrzynanie sobie gardła okazało się bardzo skuteczną metodą na tak zakute pały. — Dalej chcę wiedzieć, kto jeszcze interesuje się Goloramem. Wyczekuj, czy aby nie nadejdą kolejni ludzie i kim oni będą.
Wdowa Voegembe śledząc wydarzenia w magazynie, aż wyprostowała się w siedzeniu, czując jak serce przyspieszyło. Zaraz miała dowiedzieć się więcej na temat Golorama i być może doprowadzić do jego upadku.
Severusie, obserwuj sytuację. Nie daj się przyuważyć przez tego szamana. Trzymaj się z tyłu i patrz, co zrobi ten Buła. Zbierz jak najwięcej informacji z tego zamieszania.

Mana: koszt 8 pkt., regeneracja 14 pkt. (520/520 pkt.)
5 godzin(y) temu
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna